Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma

10.03.08, 08:38
Jest chodnik dla pieszych wzdłuż ulicy. I wyjazd z posesji, przecinający ten
chodnik. Pytanie - kto ma pierwszeństwo? Samochód który chce wyjechać z
posesji i włączyć się do ruchu na głównej drodze, czy pieszy który idzie po
chodniku? Samochód zablokował ruch na chodniku czekając dość długo żeby móc
się włączyć do ruchu. Pieszy chce go ominąć. Czyja racja?
    • apache5 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 09:03
      Nie blokować ruchu, nie tamować, nie utrudniać, ustąpić pierwszeństwa pieszym,
      OK. Wątpliwości powstają przy art.26 ust.5 ustawy, gdzie też stosuje sie ust.4.
      Jak rozumieć "brak wyodrębnienia" gdy nie określono jak ma wyglądać
      "wyodrębnienie". Czy chodnik dokoła placu (parkingu)jest tym "wyodrębnieniem",
      bo jeśli tak to w ruchu do i z miejsca postoju inna jest pozycja pieszego,
      wersji i miejsc takich wiele.
      • elein Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 09:15
        Tu było tak: chodnik pokryty kostką brukową, wjazd do posesji "wyodrębniony" na
        zasadzie innego koloru kostki. Samochód stanął na tym wyjeździe tarasując
        chodnik dla ruchu pieszych i czekał na wolne miejsce na ruchliwej drodze drodze.
        Nikt go nie wpuszczał więc stał dłuższą chwilę. Czekający pieszy się
        zniecierpliwił i chciał go wyminąć obchodząc samochód z przodu, w tym momencie
        samochód ruszył bo kierowca nie patrzył co robią piesi tylko interesował się
        samochodami na drodze czy może się wcisnąć do ruchu. Pieszy uskoczył w ostatnim
        momencie, o włos samochód by go rozjechał,a tak to tylko otarł się o samochód.
        Kierowca włączył sie w ruchu i tyle go widzieli.
        Kto wg przepisów postąpił nieprawidłowo i w razie wypadku kto byłby sprawcą?
        • iberia.pl Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 09:24
          elein napisała:

          > Kto wg przepisów postąpił nieprawidłowo i w razie wypadku kto
          byłby sprawcą?

          sprawca bylby kierowca-to oczywiste.On ma obowiazek patrzec GDZIE
          jedzie, a nie tylko w lewo.
        • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 00:31
          elein napisała:

          > Nikt go nie wpuszczał więc stał dłuższą chwilę. Czekający pieszy się
          > zniecierpliwił i chciał go wyminąć obchodząc samochód z przodu, w tym momencie
          > samochód ruszył bo kierowca nie patrzył co robią piesi tylko interesował się
          > samochodami na drodze czy może się wcisnąć do ruchu.

          Typowe zachowanie ludzi osłoniętych blachami. Respekt czują tylko przed taką samą lub większą masą. ;)
          W PORD jasno stoi, że kierowca wyjeżdżający z drogi niepublicznej na publiczną jest właczającym się do ruchu i powinien ustąpić pierwszeństwa _wszystkim uczestnikom ruchu_. Taki uczestnikiem ruchu jest np. pieszy poruszający się chodnikiem, będącym częścią drogi (w opisywanej sytaucji - zapewne publicznej)
          • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 11:36
            Ale bywa, że wyjeżdżając nie ma pieszych ani rowerzystów w zasięgu wzroku jednak
            czekanie na lukę tak się przeciąga, że w końcu pojawia się któryś z nich. Czasem
            pojawia się wtedy pyskówka o pierwszeństwie. Tylko, że kierowca bez zdolności
            jasnowidza nie jest w stanie tego przewidzieć.

            Oczywiście w opisywanym przypadku gdy ruszał, to popełnił błąd nie zwracając
            uwagi na pieszego. Pieszy z kolei nierozważnie postanowił przodem go obchodzić
            wystawiając się na celownik ale formalnie rację jemu by przyznano gdyby do
            niebezpiecznego kontaktu doszło.
            • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 23:42
              tbernard napisał:

              > Ale bywa, że wyjeżdżając nie ma pieszych ani rowerzystów w zasięgu wzroku jedna
              > k
              > czekanie na lukę tak się przeciąga, że w końcu pojawia się któryś z nich. Czase
              > m
              > pojawia się wtedy pyskówka o pierwszeństwie. Tylko, że kierowca bez zdolności
              > jasnowidza nie jest w stanie tego przewidzieć.

              Jakoś mam wrażenie, że gdyby kierowca tego pojazdu uważnie się rozglądał, to pieszego by zauważył. Ten kierowca i 90% pozostałych, którzy włączając się do ruchu zwracają uwagę tylko na to, co się dzieje na jezdni. A potem efekty są, jakie są.
              Z opisu wynika, że kierowca, pieszego w ogóle się nie spodziewał, bo wyjechał w momencie, kiedy miał go niemal przed samą maską. To się nadaje tylko na powtórny egzamin. Co innego, jak faktycznie coś zasłania, jest kiepska widoczność itp, ale moim zdaniem tych przypadków jest jednak mniej. Takich zachowań, jako rowerzysta, doświadczam niemal codziennie - a jadąc samochodem, jako jeden z nielicznych kierowców, przy włączaniu się do ruchu (wyjazdy z posesji itp) interesuję się tym, co dzieje się na chodnikach i drogach dla rowerów.
              • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 00:58
                Takich zachowań, jako row
                > erzysta, doświadczam niemal codziennie - a jadąc samochodem, jako jeden z nieli
                > cznych kierowców, przy włączaniu się do ruchu (wyjazdy z posesji itp) interesuj
                > ę się tym, co dzieje się na chodnikach i drogach dla rowerów.

                No więc co robisz, gdy nie widzisz rowerzysty a ruch do którego chcesz się
                włączyć jest gęsty i aby obserwować jezdnię musisz podjechać? Jeśli zdecydujesz
                się podjechać i nie możesz doczekać się luki i w tym czasie pojawi się
                rowerzysta szybko zbliżający się, to dematerializujesz się?
                • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 16:40
                  tbernard napisał:

                  > No więc co robisz, gdy nie widzisz rowerzysty a ruch do którego chcesz się
                  > włączyć jest gęsty i aby obserwować jezdnię musisz podjechać?

                  Jeśli nie widać rowerzysty (bo coś zasłania), nagrywam filmik

                  www.youtube.com/watch?v=AOPfTzsZLl4
                  i wysyłam w odpowiednie miejsce (czyt. Urząd Miejski), celem zwrócenia uwagi na problem.

                  > Jeśli zdecydujesz
                  > się podjechać i nie możesz doczekać się luki i w tym czasie pojawi się
                  > rowerzysta szybko zbliżający się, to dematerializujesz się?

                  Jeśli jakimś przypadkiem blokuję mu drogę, to się wycofuję, ale przede wszystkim nie wjeżdżam, gdy widzę, że nie mam szans na sprawne włączenie się do ruchu. Tak, samo, jak nie blokuję torów tramwajowych, czy skrzyżowania, gdy wiem, że nie zdążę go opuścić na zielonym.
                  • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 14.03.08, 01:49
                    > Jeśli nie widać rowerzysty (bo coś zasłania), nagrywam filmik

                    Aha, więc zamiast do pracy jechać to nagrywasz w tym czasie filmiki, bardzo
                    ciekawe jak na to reaguje pracodawca jeśli reakcja urzędu nieco sie przeciąga.
                    Ale mniejsza z tym, ja nie mówiłem o sytuacji, gdy nie widać, bo coś zasłania,
                    tylko nie widać, bo jeszcze go nie ma w zasięgu wzroku (chociaż być może jest za
                    zakrętem o czym wiedzieć mogą tylko ci ze zdolnościami nadprzyrodzonymi, bo
                    prawa optyki takiej możliwości nie dają).
                    > Jeśli jakimś przypadkiem blokuję mu drogę, to się wycofuję
                    Nawet jeśli wypatrzyłeś, że za sekundę będziesz miał lukę na którą długo czekałeś?
                    > ale przede wszystki
                    > m nie wjeżdżam, gdy widzę, że nie mam szans na sprawne włączenie się do ruchu.
                    A co w przypadku gdy nie widzisz za dobrze bez podjechania lub ruch jest tak
                    gęsty, że tylko obustronne wpuszczenie umożliwia włączenie się. Jeśli będziesz
                    stał daleko, to nikt cię nie wpuści, bo nawet nie będą wiedzieli, że usiłujesz
                    włączyć się.
                    > Tak, samo, jak nie blokuję torów tramwajowych, czy skrzyżowania, gdy wiem, że
                    nie zdążę go opuścić na zielonym.
                    Bardzo dobrze robisz. A jak nie wiesz? To też zawsze stajesz, czy patrząc w
                    przód (jeśli jest taka możliwość) starasz się oszacowywać szanse?
    • Gość: vladcs Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma IP: *.era.pl 10.03.08, 09:20
      Pieszy ma pierwszeństwo. To jedna z podstawowych rzeczy jakich teraz
      uczy się na kursach na PJ.
    • iberia.pl Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 09:22
      pierwszenstwo wg mnie ma pieszy.Ale trudno miec pretensje do
      kierowcy, ze chce z posesji wyjechac.
      • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 00:33
        iberia.pl napisała:

        > pierwszenstwo wg mnie ma pieszy.Ale trudno miec pretensje do
        > kierowcy, ze chce z posesji wyjechac.

        Mógł się "wyżyć" na jezdni, na kimś z podobną "siłą" argumentów, a nie na pieszych.
        • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 11:54
          Skąd wiesz, że to nie zwykły błąd, przeoczenie, tylko wyrokujesz, że chciał się
          wyżyć.
          Oczywiście błąd nie zwalnia z odpowiedzialności ale nie utożsamiał bym go z
          celowym działaniem.
          • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 23:58
            tbernard napisał:

            > Skąd wiesz, że to nie zwykły błąd, przeoczenie, tylko wyrokujesz, że chciał się
            > wyżyć.

            Sądzę, że większość takich przypadków, to nie jest chęć wyżycia się, tylko kwestia zwyczajnego braku myślenia oraz troski tylko i wyłącznie o swoje cztery litery, które wiadomo, że bardziej mogą ucierpieć na jezdni, niż na chodniku. Jeśli ktoś, kto stoi w miejscu, nie widzi pieszego tuż przed maską, to może nie powinien wsiadać do samochodu..
            Miałem raz taki przypadek, kiedy jechałem dwukierunkową drogą dla rowerów i widziałem kierowcę, co włączał się do ruchu ze stacji benzynowej. Ponieważ on skręcał w prawo, wypatrywał tylko obiektów po swojej lewej stronie - ja nadjeżdżałem z jego prawej strony. Ponieważ widziałem, że mnie nie widzi, a nie było miejsca żeby ominąć go z tyłu, zatrzymałem się (samochód stał przede mną) - jak się potem okazało, chyba zbyt blisko, bo facet ruszył z piskiem opon trącając mnie prawym lusterkiem... Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdybym w tym momencie znajdował się przed jego maską. Żeby to był jeszcze odosobniony przypadek, ale to jest w zasadzie _standard_.

            > Oczywiście błąd nie zwalnia z odpowiedzialności ale nie utożsamiał bym go z
            > celowym działaniem.

            No, ja raczej też nie, ale jako egzaminator, za brak rozejrzenia w takich sytuacjach oblewałbym egzamin.
            • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 01:26
              Masz rację. Rację też miałeś, że się wtedy zatrzymałeś i do niczego nie doszło.
              W ruchu ulicznym sporo ludzi popełnia błędy. Gdyby tak każdy swoje prawo
              egzekwował bezwzględnie, to byłaby rzeź.

              A tak swoją drogą przypadek który opisałeś też nie najlepiej o Tobie świadczy.
              Pomimo, że pierwszeństwo miałeś, to jednak to Ty go lepiej widziałeś a mimo to
              tak pędziłeś, że o mało na niego nie wpadłeś.
              << zatrzymałem się (samochód stał przede mną)>>
              czyli to nie on Ciebie lecz Ty jego o mało nie puknąłeś, on już tam był jak Ty
              nadjechałeś. Wysyłasz innych na egzamin i straszysz, że oblewałbyś ale sam na
              tym rowerze bezpiecznie to nie potrafisz jeździć.
              • melmire Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 11:41
                Eeee, to znaczy co, jak ktos wyjezdza z drogi podporzadkowanej i wjedzie na
                mnie, kiedy jade glowna to to bedzie moja wina? Bo jechalam rowerem tak
                szyyyyybko, cale 18km/h ze nie udalo mi sie w miejscu zatrzymac? Z tego co wiem,
                ani rower ani samochod nie zatrzymuja sie w miejscu?
                Po drugie, od kilku dni nosze sie z zamiarem zapytania sie was jak kierowca ma
                sie wlaczac do ruchu. Krotki opis:
                Ja jade glowna, z najblizszej bocznej prawej uliczki ma zamiar wyjechac samochod
                (i skrecic w lewo). Stoi, stoi, intensywne i dlugo wypatruje przerwy na na lewym
                pasie ruchu, widzi ja, wykonuje rzut oka,albo i nie, na pas przez ktory jakby
                nie bylo bedzie przejezdzal (czesto w tym momencie juz rusza)...no i bardzo sie
                dziwi jak mu rowerzysta laduje na masce, tudziez mija go o milimetry i zdrowo
                opieprza (ah, ta adrenalina). Teraz zdarza mi sie to rzadziej, bo nauczona
                doswiadczeniami "patrze czy patrzy", ale tym niemniej zdziwienie pozostaje,
                zwlaszcza po kilku zaobserwowanych "nie patrzacych".
                Na zdrowy rozsadek, jesli dolaczam sie do ruchliwej ulicy, i jesli od
                kilkunastu, kilkudziesiecu sekund patrze w prawo, to chyba moge podejrzewac ze
                sytuacja po mojej lewej stronie zdazyla ulec trzy razy zmianie? I ze skoro przez
                prawy pas bede przejezdzac w pierwszej kolejnosci, to wypadaloby sie upewnic ze
                jest on wolny zanim wrzuci sie gaz?
                • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 13:55
                  Wjechać w Ciebie to nie to samo, co Ty wjechać w kogoś. Nawet jeśli masz
                  pierwszeństwo.
                  Nie chcę usprawiedliwiać lekkomyślnych kierowców. Sam jako kierowca mam takie
                  miejsce, gdzie wyjeżdżając upewniam się czy rower się nie zbliża lub pieszy i
                  niemal się zatrzymuję, bo widok jest przez ogrodzenie ograniczony. Mam wrażenie,
                  że nikt inny aż takiej ostrożności nie zachowuje i tylko obserwują jezdnię i jak
                  luka na niej się trafi, to nie zwalniając wcale włączają się do ruchu.
                  Jednak mimo upewniania się, gdy żadnego roweru i pieszego nie ma w zasięgu
                  wzroku, to podjeżdżam aby lepiej obserwować jezdnię. Tylko, że czasem trzeba
                  sporo poczekać na lukę lub wpuszczenie i wcześniej rowerzysta pojawi się.
                  • Gość: melmire Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma IP: *.fbx.proxad.net 13.03.08, 14:10
                    No to w takim wypadku chyba kierowca powinien przeczekac nadjezdzajacy droga
                    glowna pojazd? Tym bardziej jak pojazd jest o metr, poltora od niego? Bo jesli
                    zdarza mi sie wjechac w kogos, to znaczy ze naprawde wyjechal mi przed nosem :/
                    Mam nieodparte wrazenie ze gdyby na moim miejscu byl SUV, to tak radosnie pod
                    jego kola by nie wjezdzali.
                    Wiec ten wyjazd bez patrzenia na lewo nie jest jakas niezrozumiala mistyczna
                    technika przekazywana kierowcom z pokolenia na pokolenie, tylko zwykla glupota?
                    • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 14.03.08, 01:08
                      Oczywiście masz zapalone światła w dzień?
                      • Gość: melmire Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma IP: *.fbx.proxad.net 14.03.08, 01:29
                        W bialy dzien na rowerze? Nie, i nie mam takiego obowiazku(nie mieszkam w
                        Polsce). Jestem za to oczojebnie ubrana w kamizelke odblaskowa zalozona na
                        wsciekle czerwony kubraczek.
                        Zreszta nie w tym problem - kobieta wyjechala mi przed nos bo nie popatrzyla w
                        lewo. Wiem ze tego nie zrobila, po patrzylam czy patrzy, i tylko dlatego nie
                        rozmazalam jest sie na masce.
              • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 16:57
                tbernard napisał:

                > A tak swoją drogą przypadek który opisałeś też nie najlepiej o Tobie świadczy.
                > Pomimo, że pierwszeństwo miałeś, to jednak to Ty go lepiej widziałeś a mimo to
                > tak pędziłeś, że o mało na niego nie wpadłeś.

                A gdzie Ty wyczytałeś, ile pędziłem? Podjechałem do niego z prędkością piechura i _stałem_ przez kilka ładnych sekund, czekając na to, czy raczy odwrócić głowę (115dB sygnał dźwiękowy zostawiłem w domu, a dzwonkiem przy takim hałasie mógłbym sobie, popstrykać do woli).

                > << zatrzymałem się (samochód stał przede mną)>>
                > czyli to nie on Ciebie lecz Ty jego o mało nie puknąłeś,

                Jakie o mało? _Stałem_ w miejscu_, zresztą bardzo dobrze widocznym. Wystarczyło się tylko rozejrzeć.

                > on już tam był jak Ty
                > nadjechałeś.

                Tak, był. Stał oo dłuższego czasu, bo widziałem go z odległości przynajmniej 100m.

                > Wysyłasz innych na egzamin i straszysz, że oblewałbyś ale sam na
                > tym rowerze bezpiecznie to nie potrafisz jeździć.

                Zatrzymałem się i zostałem trącony lusterkiem przez samochód ruszający z piskiem opon (samochód zarzuciło na starcie). Z całą pewnością zachowałem się, jak idiota, bo powinienem zostać w domu.
                • tbernard Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 14.03.08, 02:09
                  > A gdzie Ty wyczytałeś, ile pędziłem? Podjechałem do niego z prędkością piechura
                  > i _stałem_ przez kilka ładnych sekund,

                  Skoro zatrzymałeś się tak blisko, że zahaczył Ciebie lusterkiem, to
                  wywnioskowałem, że ledwo się wyrobiłeś przy tym hamowaniu, do głowy mi nie
                  przyszło, że celowo tak bliziutko mu podjechałeś.

                  Żeby było jasne, ja nie bronię takich lekkomyślnych kierowców.
    • jane14 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 09:34
      Na chodniku pierwszeństwo ma pieszy ale tu nie chodzi o
      pierwszeństwo bo gdy samochów wjeżdzał na chodnik pieszego na nim
      nie było.
      Samochód wjechał na chodnik i zatrzymał się aby właczyć się do
      ruchu. Zapewne nie mógł inaczej bo by nie miał widoczności na drogę.
      Nie jest to wiec tamowanie ruchu bo zatrzymanie wynika z warunków
      ruchu.
      Pieszy chce i o ile jest taka możliwość powinien go wyminac. Tyle że
      nie rozumiem czemu z przodu jak bezpieczniej jest z tyłu.
      Kto byłby winny.
      Jeśli pieszy aby obejsć auto wszedł na jezdnie myślę że pieszy.
      Jeśli zdarzenie miało miejsce jeszcze na chodniku kierowca.
      Oczywiscie i w jednym i w drugim wypadku żadnym usprawiedliwieniem
      kierowcy nie może być że patrzy tylko w lewo.
      • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 00:38
        jane14 napisał:

        > Na chodniku pierwszeństwo ma pieszy ale tu nie chodzi o
        > pierwszeństwo bo gdy samochów wjeżdzał na chodnik pieszego na nim
        > nie było.

        A gdzie był? Na księżycu?

        > Samochód wjechał na chodnik i zatrzymał się aby właczyć się do
        > ruchu. Zapewne nie mógł inaczej bo by nie miał widoczności na drogę.
        > Nie jest to wiec tamowanie ruchu bo zatrzymanie wynika z warunków
        > ruchu.

        Takie samo zachowanie, jak np. wjazd na zielonym, mimo świadomości, że nie zdąży się opuścić skrzyżowania.

        > Pieszy chce i o ile jest taka możliwość powinien go wyminac. Tyle że
        > nie rozumiem czemu z przodu jak bezpieczniej jest z tyłu.

        Może z tyłu nie było miejsca?
        • jane14 Oprócz kodeksu istnieje też... 12.03.08, 08:42
          cos takiego jak kultura osobista. Ona choć nie okresli jednoznacznie
          winy potrafi skutecznie ochronić przezd sytuacjami w której wine
          trzeba określać. Kultura nie zna pojećia kierowca/pieszy ona operuje
          pojeciem "ludzie". Spróbujmy w ten sposób spojrzeć na to zdarzenie.

          shp80 napisał:

          > A gdzie był? Na księżycu?

          Nie wiadomo autor postu nie napisał. Jedno jest pewne, nie na
          chodniku na który wjechał samochód, bo wtedy byłby pod samochodem i
          problem by juz nie istniał. Czy był w poblizu na tyle że kierowca
          mógł sie spodziewać, że nim wyjedzie , utrudni mu przejście też nie
          wiadomo. Jesli tak było kierowca był niekulturalny ale jeszcze nie
          winny.

          > Takie samo zachowanie, jak np. wjazd na zielonym, mimo
          świadomości, że nie zdąży się opuścić skrzyżowania.

          No nie zupełnie ponieważ raz że nie wiemy nic o stanie świadomości
          kierującego (w sensie zdązy nie zdązy), po drugie prawdopodobnie
          mamy tu do czynienia z sytuacją że aby ocenic trzeba wjechać.
          Znajac realia mniej wiecej 99,9% kierowców z terenu posesji nie ma
          wystarczajacej widoczności by płynnie bez zatrzymania na krawedzi
          jezdni wjechać na nią. O ile ceni sobie życie swoje i innych w tym
          też pieszych.
          No i po trzecie to nie jest skrzyżowanie w rozumieniu PORD, wiec
          znów mamy do czynienia z brakiem kultury ale nie z winą.

          > Może z tyłu nie było miejsca?

          Może, ja nie twierdze, że musi, twierdze że lepiej by było gdyby tak
          zrobił ale oczywiście nie wymagam by skakał przez ogrodzenie. Gdybym
          ja wymagał (lub ten kierowca) znów mielibyśmy do czynienia z brakiem
          kultury.
          Podsumowując PORD nie ma racji bytu w oderwaniu od kultury. Kultura
          stanowi bowiem fundament na którym mozna zbudowac jakakolwiek
          regulacje prawną. Skutecznośc tej regulacji zależy od jakości tego
          fundamentu. Pieszy czy kierowca widzac że jego zachowanie moze
          utrudnić komuś życie czy tym bardziej zagrozić bezpieczeństwu
          powinien powstrzymać się od działań nawet gdyby były zgodne z PORD.
          Jest nawet taki paragraf tylko że aby go zrozumieć trzeba miec
          własnie to minimum podstaw wspólzycia zwanych też kulturą osobistą.
        • emes-nju Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 16:51
          shp80 napisał:

          > jane14 napisał:

          > > Pieszy chce i o ile jest taka możliwość powinien go wyminac. Tyle
          > > że nie rozumiem czemu z przodu jak bezpieczniej jest z tyłu.
          >
          > Może z tyłu nie było miejsca?

          Myslisz, ze skoro z tylu - tam, gdzie "nie bylo miejsca" - zmiescil sie przedtem wyjezdzajacy samochod, to pieszy sie nie zmiesci...? Dosc odwazna i trudna do obrony teoria.
          • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 17:06
            > Myslisz, ze skoro z tylu - tam, gdzie "nie bylo miejsca" -
            > zmiescil sie przedte
            > m wyjezdzajacy samochod, to pieszy sie nie zmiesci...? Dosc odwazna i trudna do
            > obrony teoria.

            A widziałeś kiedykolwiek różne wyjazdy z posesji, np. z domków jednorodzinnych? Samochód wyjeżdża, a za nim zostaje brama (czasem otwarta, czasem nie), prywatnej posesji.
            • emes-nju Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 17:39
              Widzialem, a nawet korzystalem.

              I NIGDY nie wpadlo mi do lba automatycznie zamykac bramy jezeli nie mialem pewnosci, ze zadek mojego auta jest w bezpiecznej od niej odleglosci. Jako, ze moje oczy nie sa wyposazone w laserowy dalmierz oznaczalo to, ze za samochodem jest duzo miejsca od zamknietej bramy, albo brama pozostawala otwarta dopoki nie ruszylem. Brama zamykana recznie zwykle wymaga miejsca dla czlowieka, ktory ja zamyka (wszyscy moi znajomi majacy reczna brame, zamykaja ja od strony ulicy poprzez "sztachety", bo nie chce im sie lazic przez furtke).

              Napisze wiecej - jako pieszemu za zadne skarby swiata nie zdarzy mi sie wejsc PRZED wlaczajacy sie do ruchu samochod (nawet jezeli za samochodem z jakiegos magicznego powodu nie bedzie miejsca!). Niezaleznie od uregulowan prawnych, dopuszczam mozliwosc popelnienia bledu przez kierowce, a nawet dopuszczam to, ze jest morderca i widzac mnie da buta dla czystej satysfakcji i slicznego widoku moich zwlok osuwajacych sie po przedniej szybie :-P
              • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 21:02
                emes-nju napisał:

                >Niezaleznie od uregulowan prawnych, dopus
                > zczam mozliwosc popelnienia bledu przez kierowce, a nawet dopuszczam to, ze jes
                > t morderca i widzac mnie da buta dla czystej satysfakcji i slicznego widoku moi
                > ch zwlok osuwajacych sie po przedniej szybie :-P

                Uważanie każdego kierowcę za potencjalnego mordercę, to jest w sumie jakiś sposób na przetrwanie w tym buszu ;)
                Kilka wątków temu pisałem na forum o tym, jak przydzwoniłem na drodze dla rowerów w samochód włączający się do ruchu.
                Kilka postów wyżej opisałem sytuację, kiedy to mnie stuknął samochód (zahaczył lusterkiem) też włączający się do ruchu.
                Przypomniała mi się jeszcze jedna kolizja z samochodem sprzed kilku lat - też na drodze dla rowerów. Samochód jechał jezdnią i chciał wjechać na drogę wewnętrzną prowadzącą na teren sklepu. Jechałem w przeciwnym kierunku, więc miałem dobry kontakt wzrokowy z kierowcą (tak mi się przynajmniej wydawało). Kierowca _zatrzymał się_ na jezdni, bo na drodze wewnętrznej stał inny samochód i nie mógł wjechać dalej. Ale kierowca stał przed drogą dla rowerów, spojrzałem w jego kierunku - byłem przekonany, że mnie widzi. Kiedy kończyłem przejeżdżać, kierowca ruszył, a ja wpadłem na maskę. Działo się to zimowym wieczorem. Ja miałem dwa mocne halogeny z przodu, a ulice były białe od śniegu.. Kierowca z rozbrajającą szczerością powiedział, że.. mnie nie było widać.. Lekko byłem roztrzęsiony i nie wezwałem policji - bardziej martwiłem sięo rower :).. Trochę potem żałowałem, bo może policjanci, prócz mandatu, może daliby mu skierowanie do okulisty..
                Zdecydowanie za dużo osób posiada pozwolenie na jazdę samochodem..
                Jeśli dobrze słyszałem, UE chce kiedyś wprowadzić terminowe prawa jazdy.. Dla tych, którzy jeżdżą bez zarzutu, może byłoby to upierdliwe, ale może dzięki temu na drogach byłoby nieco bezpieczniej.. Oczywiście pod warunkiem, że egzaminatorzy lepiej przesiewaliby zdających..
                • emes-nju Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 13.03.08, 21:10
                  Nie wiem jak duzo jezdzisz autem, ale uwierz mi na slowo, ze tylko slepy widzi
                  mniej od kierowcy jadacego auta. Szczegolnie w czasie nocnej jazdy oczywiscie,
                  ale w dzien tez - nie chce mi sie po raz n-ty pisac o mechanizmie dostrzegania,
                  polu widzenia itd. Warto jednak brac pod uwage, ze za kierownica siedza ludzie
                  niewiele faktycznie widzacy, mimo, ze wydawaloby sie, ze powinni widziec wszystko.

                  Manewr wlaczania sie do ruchu jest bardzo klopotliwy, absorbuje "zasoby" mozgu,
                  a wiec szansa na niedostrzezenie czegos, na czym nie jestesmy skupieni jest
                  bardzo duza.

                  Generalnie uwazam, ze lepiej sie nie podkladac na strzal. nawet jak prawo jest
                  po mojej stronie...
                • jane14 Automat-morderca 14.03.08, 08:16
                  Czy kierowca miewa skłonności do bycia mordercą nie wiem, ale ma i
                  bywa często automatem.
                  Automat w przeciwieństwie do mordercy jest przewidywalny. Krótko
                  mówiąc jesli się zatrzymał to jest bardzo duże prawdopodobieństwo że
                  ruszy gdy powód zatrzymania ustąpi.
                  W ten sposób inny uczestnik ruchu moze przewidywać jego zachowanie.
                  W tym przypadku jesli kierowca zatrzymał się w oczekiwaniu na "lukę"
                  na drodze to prawie pewne że gdy luka sie pojawi ruszy.
                  W takiej sytuacji aby bezpiecznie go ominac powinniśmy obserwowac
                  nie jego ale droge głowną i jesli bedzie luka to lepiej poczekać aż
                  auto odjedzie a jeśli drogą ciągnie sznureczek aut możemy
                  bezpiecznie przejść nawet przed jego maską, jeśli nie można tyłem.
                  To w zasadzie uniwersalna zasada.
                  Liczenie na to że ktoś cię widzi jest troche naiwne, bo kierowca w
                  takich sytuacjach zawsze patrzy w strone z której wystepuje problem.
                  Osobiście nigdy nie licze na to że ktoś mnie widzi chyba że mam z
                  nim kontakt wzrokowy i gestem czy np. światłami potwierdzamy fakt
                  wzajemnego "uznawania" swej obecności. Szczególnie o tym powinni
                  pamietać piesi i rowerzyści bo oni mimo że to może wydawać się
                  dziwne są dla kierowców czesto zjawiskiem "egzotycznym". Oczywiście
                  nie usprawiedliwiam ich w zaden sposób ale raczej nalezy to
                  traktowac jako wskazówke "przetrwania w buszu".
    • apache5 Patrzy nie tylko w lewo? 10.03.08, 12:10
      Fakt miał miejsce: wyjazd z parkingu w ulicę w lewo ( ulica o dwóch jezdniach
      jednokierunkowych), po prawej stronie tej jezdni za wyjazdem z parkingu
      przystanek autobusowy, nie ma oznaczonego przejścia przez obie jezdnie. W chwili
      wyjazdu kierowca patrzał tylko w lewo, w tym czasie pieszy z przystanku
      przechodził jezdnie w miejscu niedozwolonym i został potrącony doznał obrażeń.
      Sprawę umorzono , winny pieszy. W wyniku odwołania ( o odszkodowanie od
      ubezpieczyciela) w Sądzie sprawę pieszy wygrał, bo kierowca miał obowiązek
      obserwować również prawą stronę jezdni na którą wyjechał mino że samochody
      jechały jednokierunkowa tylko z lewej strony przecież i nie było oznakowanego
      przejścia.
    • kozak-na-koniu Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 10.03.08, 12:14
      Pieszego.
      • shp80 Re: Pierwszeństwo na chodniku?? kto ma 12.03.08, 00:42
        kozak-na-koniu napisał:

        > Pieszego.

        Przecież z opisu wynika, że samochod stał, a kiedy ruszył, pieszy był przed samochodem, czy właściwie kończył przechodzić.
    • Gość: riki Re: Pierwszeństwo na chodniku?? nauka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.08, 12:49
      Z analizy sytuacji wynika przestroga:
      1.Prowadząc pojazd zbliżaj maksymalnie przód pojazdu do jezdni drogi
      poprzecznej aby uniemożliwić nieodpowiedzialnym pieszym
      przechodzenie przed maską.
      Ruszając zawsze zważ na pieszych.
      2.Dla pieszych: nigdy nie wchodź przed zamierzający ruszać pojazd -
      przechodź poza nim.

      W przepisach zapomniano powiedzieć o zakazie omijania uczestnika
      ruchu z tej strony ,w którą sygnalizuje (kierunkowskazem, postawą)
      zamiar poruszania się.
      Może to wynikać pośrednio z art.3 i logicznego myślenia.

      pozdr

    • Gość: K0pytko W cywilizowanym świecie zawsze pieszy IP: *.centertel.pl 11.03.08, 16:49
      W całym cywilizowanym świecie kierowca zawsze przepuści pieszego, obojętnie, czy
      to wyjazd z posesji, czy teren stacji paliw, czy parking marketu. W Polsce to
      raczej na opak jest.
      • Gość: rekrut1 Re: W cywilizowanym świecie zawsze pieszy IP: *.chello.pl 11.03.08, 17:34
        "W całym cywilizowanym świecie"
        A co to znaczy?
        Rondo, warszawiacy wiedzą o które chodzi i sznur pieszych zupełnie
        jak podczas bezprawnych protestów na przejściu, i epitety pod
        adresem kierowców stojących w kilometrowym korku. To też ten
        "cywilizowany świat"?
        Pozdr. od niecywilizowanego.
        Pazdzioch
        • Gość: K0pytko Polska to nie jest cywilizowany świat IP: *.centertel.pl 11.03.08, 17:44
          W cywilizowanym świecie nikt nie dopuściłby do sytuacji, w której żeby dostać
          się do ogromnego centrum handlowego tłumy pieszych muszą przechodzić przez zebrę
          prowadzącą przez skrzyżowanie, gdzie zbiegają się główne arterie miasta. Po
          prostu nic takiego nie mogłoby się zdarzyć.
          • kontik_71 Re: Polska to nie jest cywilizowany świat 11.03.08, 19:43
            Oj mylisz sie i to bardzo...
            • emes-nju Re: Polska to nie jest cywilizowany świat 13.03.08, 16:56
              kontik_71 napisał:

              > Oj mylisz sie i to bardzo...

              Rzuc jakims przykladem.

              Trudno, zebysmy znali wszytkie okolice wszystkich centrow handlowych w cywilizowanym swiecie, ale te, ktore ja mialem nieprzyjemnosc odwiedzic, zdecydowanie nie powodowaly paralizu komunikacyjnego na dystansie kilku km na kazdej przebiegajacej w jego okolicy drodze. Kladki, przejscia podziemne czy swiatla czynia cuda...
          • jane14 Re: Polska to nie jest cywilizowany świat 14.03.08, 08:35
            Dokładnie tak. W cywilizowanym swiecie na etapie jeszcze wydawania
            WZiZT (warunki zabudowy i zagospodaraowania terenu) określa się czy
            istnieja odpowiednie dojazdy, dojścia, parkingi, drogi ewakuacyjne
            itd dla obsługi obiektu o danym przeznaczeniu. Jesli ich nie ma to
            inwestor musi je uwzglednić w projektowaniu albo nie dostanie zgody
            na budowe.
            Oczywiscie w cywilizowanym swiecie. Nasz jest tylko pozornie
            cywilizowany dlatego inwestor bez trudu za ułamek tej kwoty którą
            musiałby wydać na budowe takich dróg i parkingów, kupi sobie każda
            zgode.
            • Gość: rekrut1 Re: Polska to nie jest cywilizowany świat IP: *.chello.pl 14.03.08, 17:58
              " Nasz jest tylko pozornie cywilizowany dlatego inwestor bez trudu
              za ułamek tej kwoty którą musiałby wydać na budowe takich dróg i
              parkingów, kupi sobie każda zgode."

              Tu Masz całkowitą rację, przykład :
              Kilka lat temu w jednej z podwarszawskich miejscowości znana aktorka
              przez kilka lat wojowała o światła na bardzo niebezpiecznym
              przejściu dla pieszych. Ciągle wymawiano się brakiem pieniędzy.
              W tym samym czasie naprzeciwko nowo budowanej giełdy spożywczej
              (Bronisze) wyremontowano ~1km. odcinek ul Połczyńskiej i założono w
              dwóch miejscach światła(pozostałą część dopiero za kilka lat).
              Ciekawe dlaczego? Podobna sytuacja powtórzyła się naprzeciwko
              Selgrosa. Światła funkcjonowały jeszcze przed otwarciem tego
              przybytku. Można by zakończyć "a to Polska właśnie" tylko po co?
              Pozdr.
              Pazdzioch
    • naprawdetrzezwy Ech, te cymbały po kursach... 15.03.08, 18:33
      Jeśli samochód czeka na włączenie się do ruchu, to pieszy czeka na wolną drogę.


      Ale pewnie ten debil pieszy pieprzył coś o tym, że jest emerytem z zasługami i
      samochód MUSI zniknąć, bo go, q, tak.


      Zgadza się?
      ;>>>
      • ewosia Re: Ech, te cymbały po kursach... 17.03.08, 13:28
        Ja akurat w życiu nie weszłabym między bramę a tył włączającego się
        do ruchu pojazdu - wolę przodem, bo kierowca mnie widzi. Chociaż w
        takich sytuacjach zazwyczaj czekam aż pojedzie.
        Co do rowerzystów - sama też się zaliczam - nienawidzę ostatnio.
        Niedaleko domu mam taki układ, że wyjeżdżam z podporządkowanej na
        przelotową z nakazem skręcenia w prawo. Wyjazd jest za wzniesieniem
        i nie ma innej opcji poczekania na wolną drogę niż zostawiając pół
        samochodu na przejściu dla pieszych (no, chyba ze ma się tico),
        przejście jest dokładnie w najwyższym punkcie i po prostu nie widać
        inaczej co się dzieje po lewej stronie. Do przejścia dla pieszych z
        obu stron dochodzi ścieżka rowerowa, nie jest jednak wymalowana na
        jezdni - czyli rowerzysta powinien zejść z roweru i go
        przeprowadzić. Jak stoję i blokuję przejazd rowerom, różni wariaci w
        kaskach zaczynają krzyczeć i wywijać pięściami. Ostatnio jeden
        sieknął mi pięścią w dach. Ludzie są dziwni...
        • emes-nju Re: Ech, te cymbały po kursach... 17.03.08, 14:13
          ewosia napisała:

          > Ja akurat w życiu nie weszłabym między bramę a tył włączającego się
          > do ruchu pojazdu - wolę przodem, bo kierowca mnie widzi.

          Jezeli wchodzisz od jego lewej, to powiedzmy, ze ma szanse Cie zauwazyc. Jezeli wejdziesz od prawej, to niezaleznie od przepisow, jest to duze ryzko...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja