edek40
14.03.08, 11:11
Na wstepie, aby habudzikopodobne nie czepialy sie od razu, informuje, ze nie uwazam iz sytuacja drogowa w Polsce jest dobra. Uwazam jednak, ze nie jest az tak zla. Oto poszlaka:
www.policja.pl/portal/pol/71/6714/
Kliknijcie w: "2. Wypadki i motoryzacja ogólne", sciagnicie pdf-a i poczytajcie - wystarczy kilka tabelek. Dzis rano w kiblu bardzo sie skooopialem i zastanawialem. Ze cos z tymi wypadkami nie do konca jest tak. Analizy przeprowadza sie przez prostackie (nawet nie proste) porownanie Polski do panstw o rozwinietej sieci drogowej i kulturze drogowej. Wychodzimy bardzo blado. Ale przeciez polska motoryzacja "samochodowa" wciaz goni Europe, a infrastrukturalnie to nawet nie bardzo probuje. Wydawalo mi sie, ze:
1. samochodow przybywa bardzo szybko
2. drog nie przybywa prawie wcale
jednak
1. ilosc wypadkow spada
2. ilosc zejsc smiertelnych spada
Lektura ww. opracowania potwierdzila moje kiblowe podejrzenia.
Spowalnianie ruchu, lansowane przez PiSioropodobne, jest dzialaniem krotkofalowym i w pewnym momencie (zakladajac, ze uda sie wyekzekwowac miliony ograniczen) poprawa przestanie byc widoczna. A juz na pewno nie bedzie nawet korespondowac w zakresie koszty-efekty.
Innym razem, specjalnie dla habudzika, ktory uwaza ze lepiej niz w Polsce byc nie moze, znalazlem opracowania dotyczace sieci drogowej. Wyszlo, ze mamy blisko 50% drog mniej niz ukochana przez habudzika Francja. Nie autostrad czy drog ekspresowych. Wszystkich drog mamy mniej. Mamy nawet mniej drog niz Szwajcaria, ktora jest nieomal jedna wielka gora i jeziorami.
Diabli, mi wychodzi jasno i niezbicie, ze wszelkie dzialania dotyczace poprawy bezpieczenstwa to mydlenie oczu. Wylacznie rozrzedzenie, a nie spowonienie ruchu, moze przyniesc widoczne oznaki poprawy. A rozrzedzic mozna na dwa sposoby:
1. wprowadzic kartki na paliwo (metoda bolszewicko-PiSowska)
2. budowac, budowac, budowac (metoda racjonalno-edkowa)