Dodaj do ulubionych

Piesi giną w stolicy

27.03.08, 23:48
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86845,5064132.html

"Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków drogowych. W większości przypadków z winy kierowców. (...)"
Obserwuj wątek
    • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 00:10
      Czyli jednak wychodzi na to że wiecej ginie na przejściach niż poza nimi .
      Najbardziej podoba mi się to : "Skoro nie można dotrzeć do nich prośbami,
      dotrzemy do ludzi przez kieszeń"
      Mimo kampanii informująco-szkolącej nie dociera .
      • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 08:08
        Gdzie ta kampania? Jak dlugo trwa? Kiedy mozna spodziewac sie efektow, zwazywszy ze zle nawyki ciezko wyprostowac? Jak czesto bedzie ponawiana, tak aby dotarla do jak najwiekszej grupy ludzi oraz utrwalala wiedze? Bo chyba taniej jest kupic/nakrecic kilka spotow, zainteresowac telewizje w mozliwie tanim ich emitowaniu, niz leczyc poszkodowanych? Naturalnie te spoty musza byc produkowane pod okiem fachowcow, a nie przez pana/pania z lapanki, bo ladnie im filmy o zwierzatkach wychodza.

        Jak na razie tylko jedna kampania miala dynamiczny i widoczny charakter - o zapinaniu pasow. Szkoda, ze trwala tak krotko i nigdy nie zostala powtorzona. Na razie kursanci uczeni sa przez instruktorow, ktorzy nie zapinaja pasow. Ewentualne spociki informacyjne maja charakter kazania z ambony. I odnosza podobny skutek.

        > Najbardziej podoba mi się to : "Skoro nie można dotrzeć do nich prośbami, dotrzemy do ludzi przez kieszeń"

        Syndrom pasa wraca? Mnie nikt nie lal, wiec nie rozumiem tej metody "edukacyjnej".
        • inguszetia_2006 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 11:15
          Witam,
          Edek40, nie porównuj kary finansowej do kary cielesnej, proszę Cię
          bardzo;-)To nie jest to samo! Kara pieniężna nie niesie ze sobą
          traumy,poczucia bezsilności,nie powoduje odrazy do samego siebie,nie
          stawia kierowcy w sytuacji maltretowanego dziecka. Kierowca, który
          wie,że złamał zakaz i musi zapłacić, pomyśli najwyżej;"Cóż,złapali
          mnie.Miałem pecha.Szkoda kasy.", ale wie za co dostał mandat. A
          dziecko nie rozumie, czemu najukochańsi ludzie je krzywdzą.Szuka
          winy w sobie, a nie powinno. Bo dziecko ma prawo popełniać błędy,nie
          myśli przecież abstrakcyjnie. Abstrakcyjne myślenie przychodzi z
          czasem.Przyjmuje się, że dopiero 8 latek zaczyna rozumieć pojęcia
          abstrakcyjne. Stąd też tyle rysunków w książkach dla dzieci.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 11:36
            inguszetia_2006 napisała:

            > Kara pieniężna nie niesie ze sobą traumy,poczucia bezsilności

            Powiedz to komus, kto zarabiajac 1500 na utrzymanie rodziny, musi zapalcic 500 zl mandatu...
            • inguszetia_2006 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 12:06
              Witam,
              Z chęcią mu to powiem, bo jak się tyle zarabia, to się jeździ
              zgodnie z przepisami,a nie przepie...a domowy budżet na mandaty. A
              poza tym, jak ktoś mało zarabia i zamiast dzieciakom zafundować
              kino, teatr czy wyjście na basen, woli za te pieniądze utrzymywać
              samochód, to jest dla mnie skończony dureń! Priorytetem osoby, która
              ma dzieci jest wyżywić je, ubrać, zapewnić im kontakt z kulturą,
              wysłać na wakacje, a nie jeździć samochodem. Gdybym miała taki
              budżet, to bym wsiadła do autobusu, by moje dziecko miało chociaż
              namiastkę dzieciństwa. By miało na lody, na kino, na książkę itp.
              A nie, no wiecie dzieci... benzyna... ubezpieczenie... No i jeszcze
              mandat.
              Pzdr.
              Inguszetia
              • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 12:39
                inguszetia_2006 napisała:

                > Z chęcią mu to powiem, bo jak się tyle zarabia, to się jeździ
                > zgodnie z przepisami,a nie przepie...a domowy budżet na mandaty.

                Sorry. Piszesz z sensem, ale masz tendencje do wiary w bajki...

                > A poza tym, jak ktoś mało zarabia i zamiast dzieciakom zafundować
                > kino, teatr czy wyjście na basen, woli za te pieniądze utrzymywać
                > samochód, to jest dla mnie skończony dureń!

                A nie bierzesz pod uwage tego, ze czasami samochod dla takiego "durnia" jest jedyna metoda do dostania sie do pracy za 1500 zl...?
          • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 12:30
            Jestem stanowczym zwolennikiem zapobiegania niz karania. Ciagle tluke to samo pytanie: skoro jest tak tragicznie, gdzie sa powszechne i dobitne akcje propagandowe (nie kazania, nie mniej czy bardziej udane animacje - filmy mozliwie realistycznie pokazujace zagrozenia) i gdzie jest policja? Gdzie sa radiowozy patrolujace ulice, gdzie krawezniki, ktore wszak maja prawo do uzycia lizaka? Nikomu na dobre nie wychodzi przykladne ukaranie sprawcy idiotycznego potracenia, wynikajace z braku wyrobionego nawyku "zauwazania" przejsc dla pieszych. Ginie czlowiek, kierowca ma sprawe w sadzie - kto poza bezposrednio zainteresowanymi wie o tej tragedii?
    • arek103 Tu masz wyjasnienie dlaczego tak jest 28.03.08, 09:22
      shp80 napisał:

      > miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86845,5064132.html
      >
      > "Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków drogowych. W większości pr
      > zypadków z winy kierowców. (...)"

      Tu masz wyjasnienie dlaczego tak jest:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=77528592
      • klemens1 Re: nie może być! 28.03.08, 11:05
        > _tylko_ w stolicy, czy po prostu nie zauważasz istnienia innych
        > miast?

        Jeżeli ktoś pisze o jakimś zjawisku które ma miejsce w Warszawie, to wg ciebie
        jego psim obowiązkiem jest odniesienie się do tego zjawiska również w innych
        miastach?
        Niech zgadnę - jesteś z południa Polski?
      • shp80 Re: Piesi giną w całej Polsce a nie tylko w stoly 28.03.08, 14:58
        Zacytowałem tylko fragment lokalnego wydania prasy. Prosi się o czytanie ze zrozumieniem :)

        W każdym razie, to więcej, niż w ciągu całego roku 2007 w dwukrotnie większym Berlinie (zginęło 20 pieszych).

        www.berlin.de/polizei/verkehr/statistik.html
        Czyli, gdyby odnieść te liczby do ilości mieszkańców, to pieszy w Wawie ma _conajmniej_ 10x (!) większą szansę na _zejście_ z tego świata.

        Tak, wiem. Stolyca nie ma obwodnicy. Ale ma kupę szerokich jezdni, które "prowokują" do depnięcia. A potem wychodzą skutki.

        Czy obwodnica w Wawie sprawiłaby, że tych ofiar byłoby 10 razy mniej? W cuda nie wierzę. Ktoś, kto leci 80 przez osiedle raczej nie zmieni swojego nawyku, tylko dlatego, że kilka kilometrów dalej jest obwodnica.
    • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 12:06
      Wina kierowcy Daewoo, ktory zabil staruszke jest bezsporna - czlowiek byc moze pojdzie siedziec, a wyrzuty sumienia bedzie mial do konca zycia. Tylko czy wroci to zycie staruszce...?

      Zalozmy, ze kierowca Daewoo nie wyjechal na droge z zamiarem zabicia kogos (statystycznie to chyba sluszne zalozenie?). Wyjechal, zeby dojechac z punktu A do punktu B. Co stalo sie potem? Ano kierowca, bez zlych zamiarow (tak zalozylem), nie zatrzymal sie na przejsciu (blad, zagapienie, glupota - jakie to ma znaczenie?!), ktore jakis nieodpowiedzialny, wierzacy w magie ZNAKOW (pojecie magiczne) sabotazysta namalowal na JEDYNEJ trzypasmowej arterii wyprowadzajacej ruch z Warszawy do subburbiow (np. do czterdziestotysiecznego Piaseczna) i dalej na poludniowy-wschod. Namalowal! Swiatel juz nie ustawil (o kladce nawet nie snie). Po co - kierowca ma zwolnic, dostosowac itd. A jak nie zwolni czy nie dostosuje...? To sie go ukarze i poprzez kare sie go nauczy! Ale czy ta kara wroci zycie poszkodowanemu?! I ilu kierowcow trzeba ukarac, zeby wyeliminowac zjawisko zabijania pieszych na przesciach namalowanych na wielopasmowych tranzytowkach? Czy koszty takiej edukacji nie sa przypadkiem zbyt wysokie? Czy swiatla przypadkiem nie sa tansze? A moze nawet kladka?!

      To moze jednak lepiej byloby na wielopasmowych tranzytowkach nie zadowalac sie MALOWANIEM paskow, a "podeprzec" je chocby swiatlami? Bedzie mniej kierowcow do "dydaktycznego" ukarania (wiem, ze to zle :-P ), ale mniej tez bedzie trupow (to dobrze, prawda?)!
      • shp80 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 15:03
        > punktu B. Co stalo sie potem? Ano kierowca, bez zlych zamiarow (tak zalozylem),
        > nie zatrzymal sie na przejsciu (blad, zagapienie, glupota - jakie to ma znacze
        > nie?!), ktore jakis nieodpowiedzialny, wierzacy w magie ZNAKOW (pojecie magiczn
        > e) sabotazysta namalowal na JEDYNEJ trzypasmowej arterii wyprowadzajacej ruch

        Masz rację. Najwyraźniej przy przejściach dla pieszych powinno być zwężenie takiej jezdni do jednego pasa ruchu. Przejścia podziemne, czy kładki mogą sobie być na obrzeżach.
          • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 17:55
            klemens1 napisał:


            > Tak, zwłaszcza na 3-pasmowych strategicznych arteriach.

            Nie zapominaj że ta strategiczna arteria jest także w strategicznym miejscu dla
            pieszych i rowerzystów . Oni tez maja prawo sie przemieszczac tylko zwykle w
            poprzek arterii .
          • shp80 Re: Piesi giną w stolicy 29.03.08, 16:37
            > Tak, zwłaszcza na 3-pasmowych strategicznych arteriach.

            Zależy, co rozumieć przez strategiczne. Jeśli taka droga jest w sercu miasta, to nie ma znaczenia, czy ma 3 pasy, czy 10 - i tak będą korki. Miasto jest dla ludzi. Samochody powinno wyprowadzać się na obwodnice.
            • klemens1 Re: Piesi giną w stolicy 07.04.08, 09:08
              > Zależy, co rozumieć przez strategiczne. Jeśli taka droga jest w sercu miasta, t
              > o nie ma znaczenia, czy ma 3 pasy, czy 10 - i tak będą korki.

              Otóż nie za bardzo, a jeżeli już, to tylko o niektórych porach. Zaobserwuj co się dzieje
              gdy z 3-pasmowej jezdni wyłączą 1 pas ruchu. Są korki o porach gdzie zwykle jest
              luźno.

              > Miasto jest dla ludzi. Samochody powinno wyprowadzać się na obwodnice.

              Oczywiście - parkowanie na obrzeżach i zapitalanie rowerem 15km do centrum to jest
              to co rozwiąże problemy komunikacyjne.
              • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 07.04.08, 09:38
                klemens1 napisał:

                > > Zależy, co rozumieć przez strategiczne. Jeśli taka droga jest w sercu mia
                > sta, t
                > > o nie ma znaczenia, czy ma 3 pasy, czy 10 - i tak będą korki.
                >
                > Otóż nie za bardzo, a jeżeli już, to tylko o niektórych porach. Zaobserwuj co s
                > ię dzieje
                > gdy z 3-pasmowej jezdni wyłączą 1 pas ruchu. Są korki o porach gdzie zwykle jes
                > t
                > luźno.
                >
                > > Miasto jest dla ludzi. Samochody powinno wyprowadzać się na obwodnice.
                >
                > Oczywiście - parkowanie na obrzeżach i zapitalanie rowerem 15km do centrum to j
                > est
                > to co rozwiąże problemy komunikacyjne.


                jak pokazują doświadczenia innych miast europejskich to się może udać . Inna
                sprawa że u nas rower zginą w ciągu miesiąca .
                    • klemens1 Re: Piesi giną w stolicy 07.04.08, 10:09
                      > Nie które miasto ma tylko które do tego się zbliża . I dlaczego akurat 700km a
                      > nie 300km? I jakie ma to znaczenie ?

                      Właśnie że ma, bo napisałeś o przykładzie innych miast europejskich. Przypomnij
                      sobie wzór na pole koła, po czym podstaw pod promień 15 km. Spodziewałem się że
                      nie zajarzysz o co chodzi z tymi 700 km2, ciekawe czy wiesz skąd się wzięło 15 km.
                        • klemens1 Re: Piesi giną w stolicy 07.04.08, 10:49
                          > Nie nie wiem skad sie wzieło i nie interesuje mnie skąd .

                          Nie dość że jesteś głupi, to jeszcze masz zaawansowaną sklerozę. To tłumaczy
                          dlaczego coś odpisujesz i odpisując zapominasz treść tego na co odpisujesz.

                          > Interesuje mnie jakie to ma znaczenie .

                          Takie że o tym jest właśnie dyskusja. Zaskakujące, prawda?
                          • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 07.04.08, 15:57
                            klemens1 napisał:


                            > > Interesuje mnie jakie to ma znaczenie .
                            >
                            > Takie że o tym jest właśnie dyskusja. Zaskakujące, prawda?

                            Taj jet to zaskakujace bo dyskusja nie dotyczy 700lm tylko czegoś innego z czym
                            to 700 nie ma związku
        • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 15:24
          shp80 napisał:

          > Masz rację. Najwyraźniej przy przejściach dla pieszych powinno być
          > zwężenie takiej jezdni do jednego pasa ruchu.

          Jest to jakas koncepcja. Podszyta jadowita krytyka tego, co napisalem (sprobuj jednak odmowic logiki mojemu wywodowi - musisz tylko przedtem otrzasnac sie z dogmatyzmu), ale z cala pewnoscia lepiej przyslugujaca sie bezpieczenstwu niz gleboka wiara w ZNAK (pojecie magiczne) i paski na asfalcie

          > Przejścia podziemne, czy kładki mogą sobie być na obrzeżach.

          Obrzezach czego?
          • shp80 Re: Piesi giną w stolicy 29.03.08, 16:45
            emes-nju napisał:

            > Jest to jakas koncepcja. Podszyta jadowita krytyka tego, co napisalem (sprobuj
            > jednak odmowic logiki mojemu wywodowi

            Jest w tym jakaś logika. Buduje się w środku miasta drogi o parametrach "autostradowych", a potem, że w tej samochodwej dżungli giną ludzie.

            > > Przejścia podziemne, czy kładki mogą sobie być na obrzeżach.
            >
            > Obrzezach czego?

            Miast, wsi, na ekspresówkach itp.. Generalnie w miejscach, gdzie pieszych spotyka się niezbyt często. Tkanka miejska powinna być dostosowana pod ludzi nieosłoniętych blachami... Takie jest moje zdanie. I do tego dąży się w praktycznie w całej Zachodniej Europie.
            • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 31.03.08, 10:26
              shp80 napisał:

              > Buduje się w środku miasta drogi o parametrach "autostradowych", a
              > potem, że w tej samochodwej dżungli giną ludzie.

              Bo wiesz... Jak juz wybuduje sie ekspresowke w miescie, to calkiem nieglupio byloby wybudowac tez odpowiednia infrastrukture dla pieszych. W tej czesci swiata, ktora mialem przyjemnosc obejrzec, ekspresowki w miastach nie sa niczym szczegolnym. Ale przejscia dla pieszych na ekspresowkach w formie namalowanych na nich paskow, sa ewenementem dosc mocno polskim... Sadzac ze statystyk dosc mocno chybionym...

              > > Obrzezach czego?
              >
              > Miast, wsi, na ekspresówkach itp.. Generalnie w miejscach, gdzie
              > pieszych spotyka się niezbyt często.

              Po co budowac drogie urzadzenia w miejscach, w ktorych malo ludzi z nich moze skorzystac?

              > Tkanka miejska powinna być dostosowana pod ludzi nieosło
              > niętych blachami...

              To jest calkiem odrebny i dosc polityczny problem - miedzynarodowy tranzyt przeciskajacy sie przez centra miast to nader czesty widok w Polsce. "Tkanka miejska" w ogole tego tranzytu widziec nie powinna, a widzi. Co na to poradzisz? O komunikacji miejskiej tez juz pisalem - ja w Warszawie nie mam alternatywy dla samochodu i dlatego wjezdzam nim w "tkanke miejska". I bede wjezdzal...
      • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 17:26
        emes-nju napisał:

        > Wina kierowcy Daewoo, ktory zabil staruszke jest bezsporna - czlowiek byc moze
        > pojdzie siedziec, a wyrzuty sumienia bedzie mial do konca zycia. Tylko czy wroc
        > i to zycie staruszce...?

        Nagroda dla kierowcy Deu za to że zaoszczędził nam na jednej emeryturze .

        > Zalozmy, ze kierowca Daewoo nie wyjechal na droge z zamiarem zabicia kogos (sta
        > tystycznie to chyba sluszne zalozenie?). Wyjechal, zeby dojechac z punktu A do
        > punktu B. Co stalo sie potem? Ano kierowca, bez zlych zamiarow (tak zalozylem),
        > nie zatrzymal sie na przejsciu (blad, zagapienie, glupota - jakie to ma znacze
        > nie?!), ktore jakis nieodpowiedzialny, wierzacy w magie ZNAKOW (pojecie magiczn
        > e) sabotazysta namalowal na JEDYNEJ trzypasmowej arterii wyprowadzajacej ruch z
        > Warszawy do subburbiow (np. do czterdziestotysiecznego Piaseczna) i dalej na p
        > oludniowy-wschod. Namalowal! Swiatel juz nie ustawil (o kladce nawet nie snie).
        > Po co - kierowca ma zwolnic, dostosowac itd. A jak nie zwolni czy nie dostosuj
        > e...? To sie go ukarze i poprzez kare sie go nauczy! Ale czy ta kara wroci zyci
        > e poszkodowanemu?!

        No to co proponujesz ? Puścić go wolno bo i tak babcia nie ożyje ? Teraz inne
        założenie : wyszedł gość z domu z uzi i poszedł do supermarketu z zamiarem kupna
        czegokolwiek . Zaplątał mu się palec w spust i gość zupełnie niechcący (
        statystycznie to chyba słuszne założenie ) rozwalił wszystkich w koło kasy .
        Bład , głupota niedopatrzenie jakie to ma znaczenie ? Jakim cudem gośćpozabijał
        wszystkich w koło bo jakiś nieodpowiedzialny nie rozdał w supermarkecie
        kamizelek kuloodoprnych , nie ustawił szyb pancernych o wożeniu kilienta w wozie
        opancerzonym nie wspomne . Sabotażysta jeden nie przewidział że w takim skupisku
        różnej maści ludzi może dojść do strzelaniny i jesmu sie wydaje że to gość
        powinien nie wnosic broni do sklepu i jej nie odbezpieczać - skandal . A jak
        wniesie i odbwespieczy to karać i poprzez kare nauczyć . Ale czy ta kara wróci
        życie matce z dziecmi w supermarkecie ????
      • Gość: robertrobert1 Re: Piesi giną w stolicy IP: *.broadband.pl 03.04.08, 22:45
        Dopuki kazde potracenie na jezdni nie bedzie traktowane jako pruba
        zabojstwa a kazdy smiertelny wypadek jako zabojstwo doputy nic sie
        nie zmieni. Od dawna kierowcy powinni byc uswiadamiani, ze samochod
        to nie tylko srodek do przemieszczenia sie ale to takze SMIERTELNA
        BRON i kazde uzycie samochodu nie zgodnie z jego przeznaczeniem
        powinno byc karane jak poslugiwanie sie bronia.
        • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 04.04.08, 08:45
          Nie zycze ci, ale wyciagnalbys z tego nauke, gdybys, tak jak ja, potracil pieszego. Ten "moj" byl tak pijany, ze nie dal mi zadnych szans. Policja twierdzi, ze zaczalem hamowac albo w momencie uderzenia, albo tu po. To co? Do paki z edekiem40?
            • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 11:56
              A niby dlaczego? Wtargniecie pieszego na jezdnie powinno byc rowniez karane jako proba zabojstwa. Gdyby to pijane bydle, ktore wbieglo mi pod kola, dalo mi troche czasu na jakakolwiek reakcje, kto wie czy nie skonczylbym w rowie lub, co gorsza, na czolowym.

              Zupelnie nie moge pojac pokretnego toku rozumowania, gdzie, w dowolnej konfiguracji, pieszy to niewinny baranek, a kierowca to zabojca. Jak zakwalifikowac wtargniecie pieszego na jezdnie, unik wykonany przez kierowce, jadacego przepisowo do bolu, ktory konczy sie smiercia kierowcy? Czy to byla po prostu nieudana proba zabojstwa na pieszym, slusznie przez los ukarana?
              • misiu-1 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 12:07
                edek40 napisał:

                > Zupelnie nie moge pojac pokretnego toku rozumowania, gdzie, w
                > dowolnej konfiguracji, pieszy to niewinny baranek, a kierowca to
                > zabojca.

                To nie żaden tam "pokrętny tok rozumowania", tylko zwykły bolszewizm. Walka klas
                przeniesiona na drogę publiczną.
              • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 13:01
                edek40 napisał:

                > A niby dlaczego? Wtargniecie pieszego na jezdnie powinno byc rowniez karane jak
                > o proba zabojstwa. Gdyby to pijane bydle, ktore wbieglo mi pod kola, dalo mi tr
                > oche czasu na jakakolwiek reakcje, kto wie czy nie skonczylbym w rowie lub, co
                > gorsza, na czolowym.

                Mylisz pojęcia bo mówisz o próbie samobójstwa a na to nie mamy wpływu . Owszem
                pieszy bezmyslnie wchodzący przed samochód powinien ponieść kare ale nie śmierci
                . Jeśli jedziesz 50km/h lub mniej ( co Ci wolno ) to nie wpadniesz do rowu tylko
                sie zatrzymasz .




                > Zupelnie nie moge pojac pokretnego toku rozumowania, gdzie, w dowolnej konfigur
                > acji, pieszy to niewinny baranek, a kierowca to zabojca.


                Nie w dowolnej konfiguracji tylko w takiej gdy kierowca jedzie pow. 50km/h
                .Jeśli wtedy ginie pieszy ( nawet narąbany w 4 doopy ) to kierowca jest zabójcą .
                • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 13:13
                  > Mylisz pojęcia bo mówisz o próbie samobójstwa a na to nie mamy wpływu . Owszem
                  > pieszy bezmyslnie wchodzący przed samochód powinien ponieść kare ale nie śmierci
                  > . Jeśli jedziesz 50km/h lub mniej ( co Ci wolno ) to nie wpadniesz do rowu tylko
                  > sie zatrzymasz .

                  Oczywiscie jak zwykle masz... zero wyobrazni. Moj pieszy wybiegl z krzakow, rosnacych przy ruchliwej szosie (DK7). Na zegarze mialem okolo 70 km/h i nie sadze aby przed uderzeniem wiele jej wytracil, jesli w ogole. Jednak na mokrej drodze, misiaczku, spokojnie mozna poplynac, szczegolnie ze wiele aut w Polsce nie ma ABS-u. G... mnie obchodzi czy to byla proba samobojstwa. Z mojego punktu widzenia byl to zamach na moje zycie, zdrowie i mienie.

                  > Nie w dowolnej konfiguracji tylko w takiej gdy kierowca jedzie pow. 50km/h
                  > .Jeśli wtedy ginie pieszy ( nawet narąbany w 4 doopy ) to kierowca jest zabójcą

                  Glupis, jak zwykle. Bierzesz pod uwage wylacznie tzw. teren zabudowany i to w miejscach, gdzie nie jest dopuszczona wieksza predkosc.
                  • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 14:47
                    edek40 napisał:


                    > Oczywiscie jak zwykle masz... zero wyobrazni. Moj pieszy wybiegl z krzakow, ros
                    > nacych przy ruchliwej szosie (DK7).

                    Twój tak zrobił i Kowalskiego tez ale tysiące innych ( najwięcej ) zginęło na
                    przejściu dla pieszych , w miastach . Dlatego pisałem że mylisz pojęcia .


                    Jednak na mokrej drodz
                    > e, misiaczku, spokojnie mozna poplynac, szczegolnie ze wiele aut w Polsce nie m
                    > a ABS-u.


                    I dlatego kierowca ma zasrany obowiązek wziąć to pod uwage i......zwolnic jesli
                    jest ślisko i nie ma ABS-u . To nie prośba tylko OBOWIĄZEK kierowcy .




                    > > Nie w dowolnej konfiguracji tylko w takiej gdy kierowca jedzie pow. 50km/
                    > h
                    > > .Jeśli wtedy ginie pieszy ( nawet narąbany w 4 doopy ) to kierowca jest z
                    > abójcą
                    >
                    > Glupis, jak zwykle. Bierzesz pod uwage wylacznie tzw. teren zabudowany i to w m
                    > iejscach, gdzie nie jest dopuszczona wieksza predkosc.

                    Tak biore teren zabudowany pod uwage bo tam ginie najwiecej ludzi i o tym piszemy .
                    • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 15:41
                      > Twój tak zrobił i Kowalskiego tez ale tysiące innych ( najwięcej ) zginęło na
                      > przejściu dla pieszych , w miastach . Dlatego pisałem że mylisz pojęcia .

                      Z czego znaczna ilosc na wlasna prosbe, w tym przechodzac na czerwonym swietle.

                      > I dlatego kierowca ma zasrany obowiązek wziąć to pod uwage i......zwolnic jesli
                      > jest ślisko i nie ma ABS-u . To nie prośba tylko OBOWIĄZEK kierowcy .

                      Jaka jest predkosc bezpieczna w deszczu na szosie?

                      > Tak biore teren zabudowany pod uwage bo tam ginie najwiecej ludzi i o tym piszemy .

                      Najgorzej jest wtedy, gdy musisz wyjasnic dlaczego kierowca wjechal w pieszego, jadac przepisowo np. 80 km/h w miescie.
                      • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 15:57
                        edek40 napisał:

                        > > Twój tak zrobił i Kowalskiego tez ale tysiące innych ( najwięcej ) zginęł
                        > o na
                        > > przejściu dla pieszych , w miastach . Dlatego pisałem że mylisz pojęcia .
                        >
                        > Z czego znaczna ilosc na wlasna prosbe, w tym przechodzac na czerwonym swietle.

                        Oczywiście ale karą za to nie może być śmierć a tym jest jazda powyżej 50km/h .





                        > > I dlatego kierowca ma zasrany obowiązek wziąć to pod uwage i......zwolnic
                        > jesli
                        > > jest ślisko i nie ma ABS-u . To nie prośba tylko OBOWIĄZEK kierowcy .
                        >
                        > Jaka jest predkosc bezpieczna w deszczu na szosie?
                        >
                        > > Tak biore teren zabudowany pod uwage bo tam ginie najwiecej ludzi i o tym
                        > piszemy .
                        >
                        > Najgorzej jest wtedy, gdy musisz wyjasnic dlaczego kierowca wjechal w pieszego,
                        > jadac przepisowo np. 80 km/h w miescie.

                        Wiekszość ginie na pasach i przy prędkościach grubo powyżej 80km/h
                        • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 20:01
                          > Oczywiście ale karą za to nie może być śmierć a tym jest jazda powyżej 50km/h .

                          Tak pisales o tym, ale smieszy mnie to zdanie zawsze tak samo i moge go czytac stale. Nie dlatego, ze jest smieszne samo w sobie, tylko dlatego nie stosujesz podobnej retoryki w odniesieniu do kierowcow. A mnie zawsze bawi wylapywanie nielogicznosci, a szczegolnie takich, ktorych nie widzi piszacy.

                          > Wiekszość ginie na pasach i przy prędkościach grubo powyżej 80km/h

                          Podaj dane. Szczegolnie jezeli chodzi o predkosc.
                          • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 22:46
                            edek40 napisał:

                            > > Oczywiście ale karą za to nie może być śmierć a tym jest jazda powyżej 50
                            > km/h .
                            >
                            > Tak pisales o tym, ale smieszy mnie to zdanie zawsze tak samo i moge go czytac
                            > stale. Nie dlatego, ze jest smieszne samo w sobie, tylko dlatego nie stosujesz
                            > podobnej retoryki w odniesieniu do kierowcow.

                            Nie widzę powodów dla których miałoby to dotyczyć kierowców . Oni przecież nie
                            giną zabijając pieszego podczas jazdy z niedozwoloną prędkością .






                            A mnie zawsze bawi wylapywanie ni
                            > elogicznosci, a szczegolnie takich, ktorych nie widzi piszacy.


                            Ja na razie to Ty jestes łapany na nielogiczności własnych pomysłów , patrz : "
                            uczyć kierowców ale nie wiem jak "




                            >
                            > > Wiekszość ginie na pasach i przy prędkościach grubo powyżej 80km/h
                            >
                            > Podaj dane. Szczegolnie jezeli chodzi o predkosc.

                            Przecież podawałem statystyki ze strony szczecińskiej policji a potem gdy
                            uznałeś to niesłusznie za blamaż podałem dane z KGP .
                            • Gość: ja Re: Piesi giną w stolicy IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 00:21
                              Widzialem tu je kilka razy, ale tylko do ciebie jakos nie docieraja ..
                              masz jakas blokade na mozgu? Ale sprobuje:
                              www.policja.pl/portal/pol/71/6714/Wypadki_drogowe_w_Polsce_w_2006r.html
                              to cos opracowane w KGP do obejrzenia i przeczytania

                              3. Czas i miejsce powstawania wypadków
                              www.policja.pl/download.php?s=1&id=7136
                              Polecam tabelke:
                              Wybrane charakterystyczne miejsca występowania wypadków drogowych
                              wyobraz sobie ze jest tez i przejscie dla pieszych (tada! a to ci niespodzianka)

                              5. Przyczyny i sprawcy
                              polecam tabelke:
                              V.2 Wypadki z winy pieszego
                              Główne przyczyny wypadków spowodowanych przez pieszych

                              Zadali sobie trud opracowujac rozdzial:
                              7. Bezpieczeństwo osób pieszych i innych niechronionych uczestników ruchu
                              www.policja.pl/download.php?s=1&id=7141
                              Ale sadzac po tym co wypisujesz i tak do do ciebie nie dotrze, bo nie raz juz
                              wiele osob na te dane sie powolywalo, a i tak wiesz swoje.
                                  • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 06.04.08, 00:41
                                    Coby nie być gołosłownym podaje za KOMENDĄ GŁÓWNĄ POLICJI:
                                    "W okresie I-VII 2006 r. kolejność przyczyn wypadków powodowanych przez pieszych
                                    pozostaje bez zmian.

                                    W miejscach udostępnionych dla ruchu pieszego w okresie I-VII 2006 r. zanotowano
                                    4 692 potrącenia pieszych, co stanowi 64% wszystkich wypadków z ich udziałem.
                                    Śmierć poniosło 315 osób (43,4% ogółu zabitych pieszych), ranne zostały 4 772
                                    osoby (66,1% ogółu rannych pieszych).

                                    W miejscach udostępnionych dla ruchu pieszego w 2005 r. zanotowano 8 061
                                    potrąceń osób pieszych, stanowi to 51% wszystkich wypadków z pieszymi. Śmierć
                                    poniosły 543 osoby (30,9% ogółu zabitych pieszych), ranne zostały 8 194 osoby
                                    (55,2% ogółu rannych pieszych).

                                    Badając wypadki w miejscach udostępnionych dla ruchu pieszych zauważyć należy,
                                    że zdecydowanie najwięcej zdarzeń drogowych występuje na przejściach dla
                                    pieszych, liczba potrąceń w tych miejscach systematycznie rosła z 28,9% w 2000
                                    roku do 30,4% w roku 2005. "

                                    Gdybys miał kłopoty z czytaniem i interpretacja czarnych znaków na białym
                                    ekranie to nieco ponizej jest wykresik .
                                  • tiges_wiz Re: Piesi giną w stolicy 06.04.08, 08:55
                                    > Ale czego nie widział ? Widziałeś co ja podałem ? Czemu uważasz że Twoje dane s
                                    > a
                                    > lepsze od moich ?

                                    1. sa nowsze
                                    2. dotycza calego kraju

                                    miejsca udotepnione dla ruchu pieszych to sa tez i chidniki i przystanki, a my
                                    tu rozmawiamy o oznaczonych przejsciach.
                                    • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 06.04.08, 09:40
                                      tiges_wiz napisał:

                                      > > Ale czego nie widział ? Widziałeś co ja podałem ? Czemu uważasz
                                      że Twoje
                                      > dane s
                                      > > a
                                      > > lepsze od moich ?
                                      >
                                      > 1. sa nowsze

                                      A nie przypadkiem dlatego ze sa różne od moich ? W tym co ja
                                      wkleiłem pisza że systematycznie liczba potrąceń pieszych na pasach
                                      wzrastała od 2000 do 2005 a w 2007 miałaby nagle sie odwrócic
                                      tendencja ? Bo co ? Piesi sa rozsadniejsi o 30% a kierowcy o 70% ?
                                      Tak nagle ???



                                      > 2. dotycza calego kraju

                                      Moje dane tez dotycza całego kraju . A nawet gdyby wziąć pod uwage
                                      te wczesniejsze z zachodnoiopomorskiego to co ? Tam inni kierowcy i
                                      piesi mieszkają ? różnice moga byc ale nie -30%.


                                      > miejsca udotepnione dla ruchu pieszych to sa tez i chidniki i
                                      przystanki, a my
                                      > tu rozmawiamy o oznaczonych przejsciach.

                                      No i git . I w tym co wkleiłem tez jest mowa o przejsciach dla
                                      pieszych .
                                      • tiges_wiz Re: Piesi giną w stolicy 06.04.08, 10:06
                                        Czyli oficjalny raport Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej
                                        Policji, to nie jest dla ciebie dobrym zrodlem danych?

                                        Liczba wypadkow na przejsciach spada, jednak stala jest liczba zabitych, a wiec
                                        rosnie odsetek. Moim zdaniem powoli ale sie poprawia (wypadki/zabici):

                                        2000 - 6070/315
                                        2001 - 5709/298
                                        2002 - 5380/213
                                        2003 - 5006/298
                                        2004 - 5040/322
                                        2005 - 4804/282
                                        2006 - 4128/290

                                        Druga sprawa, to jest fakt, ze jak jakis zdarzenie mialo miesce na "miejscu
                                        udostepnionym" to nie oznacza, ze winny jest automatycznie kierowca. O ile
                                        wypadki na przejsciach dla pieszych pewnie w duzej licznie zawinione przez
                                        kierowcow, to jednak na skrzyzowaniach wiekszosc juz pewnie podpada pod
                                        "wtargniecie na jednie"

                                        W wypadkach z udzialem pieszych zanotowano 1823 zabitych, ale

                                        "Kolejną grupą sprawców wypadków drogowych są piesi. W 2006 roku spowodowali
                                        oni 6 719 zdarzeń (14,3% ogółu wypadków), w wyniku których śmierć poniosło 1 007
                                        osób
                                        (19,2 % ogółu zabitych), a rany odniosło 5 828 osób (9,9% ogółu rannych).
                                        Najczęstszą przyczyną było:
                                        • nieostrożne wejście na jezdnię – 4 230 wypadków, (tj. 63% wszystkich zdarzeń
                                        spo-
                                        wodowanych przez pieszych),
                                        • przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym – 665 wypadków,

                                        przekraczanie jezdni przy czerwonym świetle – 511 wypadków."

                                        hmmm .. z 1800 osob w 1000 przypadkow ynny byl pieszy. Masz ciekawe rozumienie
                                        slowa "wiekszosc".
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=77521157&a=77911088
                                        • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 06.04.08, 11:08
                                          tiges_wiz napisał:

                                          > Czyli oficjalny raport Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy
                                          Głównej
                                          > Policji, to nie jest dla ciebie dobrym zrodlem danych?


                                          Jest dobrym ale tak samo dobrym jak to co napisane na stronie Komedy
                                          Głównej Policji . Nie rozumiem dlaczego to miałoby być gorsze od
                                          Twojego ?



                                          >
                                          > Liczba wypadkow na przejsciach spada, jednak stala jest liczba
                                          zabitych, a wiec
                                          > rosnie odsetek. Moim zdaniem powoli ale sie poprawia
                                          (wypadki/zabici):
                                          >
                                          > 2000 - 6070/315
                                          > 2001 - 5709/298
                                          > 2002 - 5380/213
                                          > 2003 - 5006/298
                                          > 2004 - 5040/322
                                          > 2005 - 4804/282
                                          > 2006 - 4128/290


                                          Nie twierdze że poprawia czy pogarsza a jedynie że najwiecej
                                          potrąceń jest na przejściu czyli w miejscu z zasady bezpiecznym a
                                          nawet jabezpieczniejszym . Najmniej jest potraceń ( przynajmniej tak
                                          wynika z tej tabelki która zapodał Ja ) na poboczach czyli tam gdzie
                                          Emes/Edek najbardziej marudzi jak to piesi są bezmyślni .




                                          > Druga sprawa, to jest fakt, ze jak jakis zdarzenie mialo miesce
                                          na "miejscu
                                          > udostepnionym" to nie oznacza, ze winny jest automatycznie
                                          kierowca.

                                          Poza pasami ( zebra ) inne miejsca udostepnione o których pisałeś to
                                          chodniki i przystanki . Pieszy potracony i zabity na chodniku lub
                                          przystanku jest wienny temu wypadkowi ?????? Cos chyba pomieszałeś .





                                          O ile
                                          > wypadki na przejsciach dla pieszych pewnie w duzej licznie
                                          zawinione przez
                                          > kierowcow, to jednak na skrzyzowaniach wiekszosc juz pewnie
                                          podpada pod
                                          > "wtargniecie na jednie"
                                          >
                                          > W wypadkach z udzialem pieszych zanotowano 1823 zabitych, ale
                                          >
                                          > "Kolejną grupą sprawców wypadków drogowych są piesi. W 2006 roku
                                          spowodowali
                                          > oni 6 719 zdarzeń (14,3% ogółu wypadków), w wyniku których śmierć
                                          poniosło 1 00
                                          > 7
                                          > osób
                                          > (19,2 % ogółu zabitych), a rany odniosło 5 828 osób (9,9% ogółu
                                          rannych).
                                          > Najczęstszą przyczyną było:
                                          > • nieostrożne wejście na jezdnię – 4 230 wypadków, (tj. 63% wszys
                                          > tkich zdarzeń
                                          > spo-
                                          > wodowanych przez pieszych),
                                          > • przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym – 665 wypadków,
                                          > •
                                          > przekraczanie jezdni przy czerwonym świetle – 511 wypadków."
                                          >
                                          > hmmm .. z 1800 osob w 1000 przypadkow ynny byl pieszy. Masz
                                          ciekawe rozumienie


                                          To nie moje rozumowanie tylko rozumowanie tego gościa który na
                                          oficjalnej stronie KGP napisał : " Badając wypadki w miejscach
                                          udostępnionych dla ruchu pieszych zauważyć należy,
                                          że zdecydowanie najwięcej zdarzeń drogowych występuje na przejściach
                                          dla
                                          pieszych, liczba potrąceń w tych miejscach systematycznie rosła z
                                          28,9% w 2000
                                          roku do 30,4% w roku 2005. "

                                          I rteraz tylko od interpretacji zależy jak je zakwalifikujemy .
          • simr1979 Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 13:02
            cimoszewicz napisał:


            > I majom wszendzie ałtostrady aż pod same drzwi ;)

            Akurat w Berlinie mają - w poprzek środmieścia niemalże... :)

            Dostrzegam brak znajomości realiów życia codziennego świata cywilizowanego:
            - garaż, do którego s/w/chodzi się z przedpokoju (w domu) lub zjeżdża windą (w
            kamienicy)
            - garaż podziemny lub parking prywatny w miejscu pracy/nauki
            - parking przed supermarketem (na wsi) lub hipermarketem (w mieście)

            I gdzie tu miejsce na piesze wędrówki, się pytam ?

            Dodam, że nordic walking to w parku... ;)

            • cimoszewicz Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 13:10
              simr1979 napisał:

              > Akurat w Berlinie mają - w poprzek środmieścia niemalże... :)

              Ale w niczym nie zmienia to jednak faktu, że kolosalna większość dróg w Berlinie
              to zwykłe jezdnie tak samo zapchane jak w Warszawie a prawie wszystkie auta
              parkują "pod chmurką" – z wyjątkiem paru szczęściaży, którzy mają garaże. Tak to
              wygląda we wszystkich większych miastach europejskich.
              • simr1979 Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 14:13
                cimoszewicz napisał:

                >.... kolosalna większość dróg w Berlinie
                > to zwykłe jezdnie tak samo zapchane jak w Warszawie

                Oczywiście, że jezdnie tak - ale mnie chodziło raczej o chodniki (które NIE są zapchane) :)

                > prawie wszystkie auta parkują "pod chmurką" – z wyjątkiem paru
                > szczęściarzy, którzy mają garaże. Tak to
                > wygląda we wszystkich większych miastach europejskich.

                Nie wygląda, to tylko ludziom radzieckim wydawało się zawsze, że cały swiat wygląda i funkcjonuje podobnie jak ich socjalistyczna ojczyzna. Nie ma się co pocieszac, że wszędzie jest tak du...iasto jak u nas - "prawie wszystkie auta" parkują w swoich garażach (raczej podmiejskich niż miejskich), to raczej te parkujące na ulicach należą do nielicznych...NIEszczęściarzy ;)
                • cimoszewicz Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 14:48
                  Zbyt idealizujesz ten Berlin. Chodniki w Berlinie, głównie w centrum są jednak
                  pełne pieszych a i zdecydowana większość samochodów w Niemczech parkuje pod
                  chmurką. Czytałem kiedyś o konkretnych liczbach ale już zapomniałem.
                  Szczególnie w dużych miastach jak Berlin tylko mały odsetek ludzi ma garaż. Nie
                  ma po prostu miejsca. W Berlinie żyje 3,7 miliona ludzi, którzy mają zapewne
                  około 2 milionów samochodów. Do tego dochodzą zamiejscowi pracujący i
                  odpoczywający w Berlinie.
          • emes-nju Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 13:30
            cimoszewicz napisał:

            > I majom wszendzie ałtostrady aż pod same drzwi ;)

            Ale dowcip! Boki zrywac! Buuuuuuuuuuuu!

            Nie wiem czy zwrociles uwage, ale w Warszawie (i nie tylko) faktycznie, z roznych wzgledow piesi na drogach gina czesciej niz np. w Berlinie. Jakbysmy nie oceniali tego stanu rzeczy, jest to bezsporne!

            Jest wiec bardzo niewykluczone, ze w stosunku do polskich kierowcow i pieszych nalezy uzywac nieco innych srodkow dla zapewnienia bezpieczenstwa niz w stosunku do kierowcow od lat przyzwyczajanych do masowej, a nie elitarnej komunikacji samochodowej (zreszta np. w Berlinie ta masowosc eliminuje znaczna czesc potencjalnych ofiar wielopasmowych tranzytowek - nie laza po nich, a jezdza). I co? I kary beda wyzsze... Trupow to nie wyeliminuje, ale zabojcy beda mieli nauczke. Hurrrrra! Jak ja sie ciesze!
            • cimoszewicz Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 14:56
              emes-nju napisał:

              > Ale dowcip! Boki zrywac! Buuuuuuuuuuuu!

              Dziękuję. Sparodiowałem tylko dosyć naiwne mniemanie bardzo rozpowszechnione
              wśród polskich kierowców.

              > Nie wiem czy zwrociles uwage, ale w Warszawie (i nie tylko) faktycznie, z rozny
              > ch wzgledow piesi na drogach gina czesciej niz np. w Berlinie.

              W przeliczeniu na ilość mieszkańców jakieś 11 (jedenaście) razy częściej. Taki
              stosunek można określić tylko jako "masakra".

              > Jakbysmy nie oce niali tego stanu rzeczy, jest to bezsporne!

              Rzeczywiście trudno podważyć wymowność tych liczb.

              > Jest wiec bardzo niewykluczone, ze w stosunku do polskich kierowcow i pieszych
              > nalezy uzywac nieco innych srodkow dla zapewnienia bezpieczenstwa niz w stosunk
              > u do kierowcow od lat przyzwyczajanych do masowej, a nie elitarnej komunikacji
              > samochodowej

              Problem widzę gdzie indziej. Między innymi w tym, że posiadanie samochodu w
              Polsce ciągle jest uważane za coś elitarnego. Śmieszy to tym bardziej, że
              jesteśmy narodem praktycznie pozbawionym elit. Zamiast elit mamy elyty –
              samochodowe i korupcyjne.
              • emes-nju Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 15:16
                cimoszewicz napisał:

                > Problem widzę gdzie indziej. Między innymi w tym, że posiadanie
                > samochodu w Polsce ciągle jest uważane za coś elitarnego.

                Zwroc uwage na to, ze my sobie tutaj dyskutujemy, stawiamy hipotezy - zastanawiamy sie nawet czasem nad przyczynami i skutkami.

                A co, k... mac, robia ci, ktorzy za nasze pieniadze organizuja ruch w ewidentnie (wedlug statystyk) niebezpieczny sposob?! Oni, z wyzyn swojego urzedu, dekretuja, ze po postawieniu ZNAKU (pojecie magiczne) i wymalowaniu paskow na jezdni (zatartych po kilku deszczach) jest bezpiecznie. I mimo, ze zatrwazajace statystki w oczywisty sposob temu przecza, nadal robia DOKLADNIE tak samo!!! Czy nie widzisz tego mechanizmu? Przeciez DEZorganizator ruchu, nieporadnie organizujac ruch, MUSI (!!!) brac pod uwage lokalne warunki! A nie bierze... Stawia ZNAK (pojecie magiczne), maluje paski i juz. IGNORUJAC lokalne warunki (byc moze chore, ale, czy sie nam podoba czy nie, obiektywnie istniejace), wystawia "na strzal" tych, ktorzy sa najbardziej zagrozeni! Nie widzisz tego?!
                • cimoszewicz Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 15:30
                  Oczywiście, że to widzę ale ci ludzie to tylko część tego naszego z gruntu
                  chorego systemu. Problemem jesteśmy my wszyscy razem – nasza wzajemna wrogość,
                  pogarda i nieufność wobec siebie.
                  Każdy zachowuje się jak – z przeproszeniem – ostatni buc znajdując zawsze dla
                  siebie tysiąc usprawiedliwień i obwiniając całą resztę.

                  Dlatego drogowcy olewają to co robią mówiąc, że nie mają środków. Policja jest
                  "bazradna", kierowcy łamią nagminnie przepisy bo są bez sensu a oni przecież
                  "potrafią" bo są elytą. Piesi też chodzą jak bydło bo przecież nie będą stali na
                  światłach jak jakieś niemieckie roboty... itd. itd...

                  No i mamy tą naszą wschodnioeuropejską masakrę.

                  Tutaj cd.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=77528592&a=77545926
                  • emes-nju Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 15:39
                    cimoszewicz napisał:

                    > Problemem jesteśmy my wszyscy razem – nasza wzajemna wrogość,
                    > pogarda i nieufność wobec siebie.

                    TAK! I wlasnie te "warunki lokalne" MUSI brac pod uwage DEZorganizator ruchu! Organizacja ruchu nie moze powstawac w oderwaniu od warunkow! A powstaje. Dlaczego? Bo jeszcze chyba zaden urzednik nie poszedl siedziec za ewidentengo knota (niesterowane przejscie dla pieszych na trzypasmowwce laczacej Warszawe z czterdziestotysiecznym miastem-sybburbiem Warszawy z zalozenia jest kompletna katastrofa!). Siedziec ida kierowcy, a lezec pod gustowna kolderka z kwiatkow, piesi :-/
                    • cimoszewicz Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 16:00
                      emes-nju napisał:

                      > TAK! I wlasnie te "warunki lokalne" MUSI brac pod uwage DEZorganizator ruchu! O
                      > rganizacja ruchu nie moze powstawac w oderwaniu od warunkow!

                      Tu się z tobą całkowicie zgodzę. Choć z drugiej strony zastanawiam się, co sam
                      bym zrobił, gdym tym organizatorem ruchu był? Trcchę się boję, że czegokolwiek
                      bym nie wymyślił, to i tak zanalazłoby się dosyć cwaniaków, którzy potrafiliby
                      to obejść.
                      Żeby się zabić lub przynajmniej porządnie okaleczyć.
                      • emes-nju Re: Więcej niż w całym roku w 2 razy większym Ber 28.03.08, 16:18
                        cimoszewicz napisał:

                        > (...) zastanawiam się, co sam bym zrobił, gdym tym organizatorem
                        > ruchu był?

                        Moze bys uzywal mozgu i oczu (czasem warto wyjsc z urzedu i zobaczyc jak to, co sie namalowalo na papierze sprawdza sie "w realu") zamiast wylacznie paragrafow i "sprawdzonych" (to nic, ze nieskutecznych) rozwiazan?

                        > Trcchę się boję, że czegokolwiek bym nie wymyślił, to i tak
                        > zanalazłoby się dosyć cwaniaków, którzy potrafiliby
                        > to obejść.

                        Bez watpienia. I cala sztuka polegac powinna na tym, zeby takie cwaniakowanie bylo jak najmniej racjonalne, i zeby skutki tego bylo jak najmniej dramatyczne.

                        Prosty przyklad z moimi "ulubionymi" wysepkami dla pieszych na srodku duktow miedzynarodowych. Niby wszystko jest zgodnie ze "sztuka" - jest ZNAK (pojecie magiczne), sa paski farby, ba! jest nawet pomaranczowy, oslepiajacy kierowce halogen (bardzo zwraca na siebie uwage - to nic, ze odwraca od przejscia...). Wszystko jest zgodnie z paragrafami. A ze zdrowym rozsadkiem juz nie bardzo - nie jezdze poza miastem jakos specjalnie duzo, a juz kilka staranowanych oznakowan wysepek widzialem; sam malo sie na takiej, juz wczesniej staranowanej, w nocy nie powiesilem w czasie wyprzedzania TIRa, ktory zaslonil ZNAKI (pojecie magiczne) stojace po prawej stronie jezdni.

                        W Anglii (jezdza jakby "nieco" spokojniej od nas...) widzialem takie wysepki - oslepiajacego halogenu nie bylo, ale byl za to mur oporowy pomalowany jaskrawa farba. Tam ktos pomyslal, ze moze zdarzyc sie ktos, kto z miliona roznych przyczyn, wjedzie w wysepke majaca byc azylem dla pieszego. W Polsce urzednikowi dla zapewnienia spokojnego snu wystarczy ZNAK (pojecie magiczne)...
      • cimoszewicz Ale masakra! 28.03.08, 13:06
        W całym roku na drogach Warszawy ginie 109 pieszych!!!!
        W dwa razy większym Berlinie ginie ŁĄCZNIE tylko połowa (55) ludzi w tym 19
        pieszych.

        To, co sie dzieje na polskich drogach bardziej przypomina wojnę.
        Czy jesteśmy za głupi nawet nawet na samochody?

        • misiu-1 Re: Ale masakra! 05.04.08, 12:48
          cimoszewicz napisał:

          > W całym roku na drogach Warszawy ginie 109 pieszych!!!!

          I uważasz, że to tak strasznie dużo? Dla porównania - liczba samych tylko
          samobójstw przypadająca na Warszawę to ok. 550 rocznie.

          > To, co sie dzieje na polskich drogach bardziej przypomina wojnę.

          Wojnę? Widać, że wojnę widziałeś tylko w serialu "Czterej Pancerni". W ostatniej
          wojnie, przez pięć lat zginęło ok. 6 milionów Polaków, więc Twoje porównania są,
          jakby to powiedzieć, odrobinkę przesadzone.
      • arek103 Piesi w Polsce gina wylacznie z winy kierowcow 05.04.08, 01:08
        cimoszewicz napisał:

        > shp80 napisał:
        >
        > > "Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków drogowych. W
        > > większości przypadków z winy kierowców. (...)"
        >
        > W dwa razy większym Berlinie w ostatnim (CAŁYM) roku zginęło tylko 19 pieszych.

        Piesi w Polsce gina wylacznie z winy kierowcow - kierowcom nie chce sie jezdzic
        bezpiecznie.
    • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 13:39
      Dzis w radioodbiorniku uslyszalem, ze policja w Warszawie wnioskuje o likwidacje czesci niesterowanych przejsc dla pieszych. Sa bowiem miejsca szczegolnie niebezpieczne, chocby z powodu natezenia ruchu, gdzie bez sterowania piesi beda potracani. I juz. Tyle policja warszawska ciekawe co na to medrcy, wiedzacy lepiej jak jest we Francji, w Berlinie itp. Pewnie wyjdzie, ze nasza policja jest do d...
      • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 13:53
        edek40 napisał:

        > Pewnie wyjdzie, ze nasza policja jest do d...

        Bo za malo karze :-P

        A sprawe ginacych na przejsciach pieszych nalezy rozwiazywac poprzez surowsze karanie zabojcow. Trupow mniej nie bedzie, ale przeciez wiadomo, ze nauka kosztuje :-P Szkoda, ze najbardziej nie tych "nauczanych"... :-(

        Zreszta nie od dzis wiadomo, ze wszytko mozna zadekretowac. Dekretujemy wiec paski na wielopasmowej tranzytowce, stawiamy ZNAK (pojecie magiczne) i juz jest bezpiecznie. A jak jednak "w realu" nie jest, to karze sie winnych (ofiary juz wczesniej zostaja ukarane przez swoich zabojcow), a d... urzedasa, ktory to wymyslil jest bezpieczna - przeciez w "walce o bezpieczenstwo na drogach" o to chodzi :-/
      • simon921 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 15:08
        > Dzis w radioodbiorniku uslyszalem, ze policja w Warszawie
        wnioskuje o likwidacj
        > e czesci niesterowanych przejsc dla pieszych. Sa bowiem miejsca
        szczegolnie nie
        > bezpieczne, chocby z powodu natezenia ruchu, gdzie bez sterowania
        piesi beda po
        > tracani.

        Tyle że likwodacja przejść nie jest najlepszym pomysłem. Lepiej
        postawić sygnalizację, a najlepij zbudować kładkę/przejście
        podziemne. Bo jeśli pieszemu zlikwidują przejście to nie będzie
        chodził np. 500m dalej na kolejne, tylko przejdzie gdzie dawniej,
        tyle że bez pasów. Bezpieczeństwa to nie poprawi, a jedynie zmieni
        winnego z kierowcy na pieszego. A chyba chodzi nie o to kto będzie
        winny, tylko żeby nie było potrąceń.
        • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 15:31
          > Tyle że likwodacja przejść nie jest najlepszym pomysłem.

          Zgadza sie. Jednak ZDM nie widzi problemu i nawet nie ma zamiaru w wielu wnioskowanych miejscach stawiac sygnalizacji.
        • shp80 Re: Piesi giną w stolicy 29.03.08, 16:32
          > Tyle że likwodacja przejść nie jest najlepszym pomysłem. Lepiej
          > postawić sygnalizację, a najlepij zbudować kładkę/przejście
          > podziemne. Bo jeśli pieszemu zlikwidują przejście to nie będzie
          > chodził np. 500m dalej na kolejne, tylko przejdzie gdzie dawniej,
          > tyle że bez pasów.

          Podobnie może być z przejściem podziemnym/kładką. Dla pieszych (szczególnie starszych osób) to dodatkowy wysiłek.
          MZ kładki to elementy, których miejsce jest na drogach szybkiego ruchu, wylotowych itp.. a nie w środku miasta.
          • emes-nju Re: Piesi giną w stolicy 31.03.08, 10:42
            shp80 napisał:

            > Dla pieszych (szczególnie starszych osób) to dodatkowy wysiłek.

            A bieganie pomiedzy jadacymi (nie musza nawet szybko - pieszym wystarczy, ze gesto) trzema pasami autami juz nie jest wysilkiem?

            > MZ kładki to elementy, których miejsce jest na drogach szybkiego
            > ruchu, wylotowych itp.. a nie w środku miasta.

            Jak wedlug Ciebie powinny wygladac "srodki miasta" i jaka maja miec te "srodki miasta" srednice? I czy maja byc dziwnym (na skale swiatowa) i nieakceptowalnym przez biznes tworem nie przystosowanym do jakiegokolwiek, z wyjatkiem rowerowego i pieszego, ruchu?
            • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 31.03.08, 10:51
              emes-nju napisał:

              > shp80 napisał:
              >
              > > Dla pieszych (szczególnie starszych osób) to dodatkowy wysiłek.
              >
              > A bieganie pomiedzy jadacymi (nie musza nawet szybko - pieszym wystarczy, ze ge
              > sto) trzema pasami autami juz nie jest wysilkiem?

              Starsze osoby tak nie biegaja . One w ogóle nie biegają .



              >
              > > MZ kładki to elementy, których miejsce jest na drogach szybkiego
              > > ruchu, wylotowych itp.. a nie w środku miasta.
              >
              > Jak wedlug Ciebie powinny wygladac "srodki miasta" i jaka maja miec te "srodki
              > miasta" srednice? I czy maja byc dziwnym (na skale swiatowa) i nieakceptowalnym
              > przez biznes tworem nie przystosowanym do jakiegokolwiek, z wyjatkiem rowerowe
              > go i pieszego, ruchu?

              Kogo w takim Paryżu interesuje czy biznes akceptuje czy nie powolne zamykanie
              centrum miasta dla ruchu kołowego a wprowadza szare rowery ? Tak ma wyglądać
              polskie miasto tzn tak bym sobie tego życzył . Miasta takie jak Zakopane juz w
              niedalekiej przyszłości bedą zamykały swoje centra ( jesli Z. ma centrum hehehe
              ) dla ruchu kołowego bo nie beda mogły od turystów pobierać kilmatycznego a to
              spora strata dla miasta .

              • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 13:32
                > Starsze osoby tak nie biegaja . One w ogóle nie biegają .

                Tak, zaledwie truchtaja, wiec i czesciej daja sie trafic.

                > Kogo w takim Paryżu interesuje czy biznes akceptuje czy nie powolne zamykanie
                > centrum miasta dla ruchu kołowego a wprowadza szare rowery ? Tak ma wyglądać
                > polskie miasto tzn tak bym sobie tego życzył . Miasta takie jak Zakopane juz w
                > niedalekiej przyszłości bedą zamykały swoje centra ( jesli Z. ma centrum hehehe
                > ) dla ruchu kołowego bo nie beda mogły od turystów pobierać kilmatycznego a to
                > spora strata dla miasta .

                I tymi rowerami beda robione dostawy do ich legendarnych sklepow z moda i tego typu pie..mi. A wlasciciele sklepow beda wozic na tych rowerach chleb i pietruszke, aby ich nie zabraklo.

                Glupis Ty jak nie wiem co. Miasto zyje w byznesu. Jezeli utrudni lub uniemozliwi mu egzystencje, to byznes sie wyniesie. I wtedy Paryz zacznie swietowac powstanie w jego centrum dziury ekonomiczno-obywatelskiej. Albowiem gdy po chlebek trzeba bedzie najpierw jechac szarym rowerem, a potem dopiero czyms sprawniejszym, to i wyludnienie nastapi. I o to chodzi. Dzieki temu juz zaden pieszy nie zginie w centrum Paryza. Nie bedzie bowiem ani samochodow, ani pieszych.

                Zapewne masz na mysli powazne ograniczenia w ruchu w centrum, a tylko piszesz o calkowitym zamykaniu?
                • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 14:55
                  edek40 napisał:


                  > > Kogo w takim Paryżu interesuje czy biznes akceptuje czy nie powolne zamyk
                  > anie
                  > > centrum miasta dla ruchu kołowego a wprowadza szare rowery ? Tak ma wyglą
                  > dać
                  > > polskie miasto tzn tak bym sobie tego życzył . Miasta takie jak Zakopane
                  > juz w
                  > > niedalekiej przyszłości bedą zamykały swoje centra ( jesli Z. ma centrum
                  > hehehe
                  > > ) dla ruchu kołowego bo nie beda mogły od turystów pobierać kilmatycznego
                  > a to
                  > > spora strata dla miasta .
                  >
                  > I tymi rowerami beda robione dostawy do ich legendarnych sklepow z moda i tego
                  > typu pie..mi. A wlasciciele sklepow beda wozic na tych rowerach chleb i pietrus
                  > zke, aby ich nie zabraklo.


                  Albo nie myślisz albo nie wiem co . Jasne że dostawy beda dalej na kołach ale do
                  pracy rowerkiem , meterkiem .


                  > Glupis Ty jak nie wiem co. Miasto zyje w byznesu. Jezeli utrudni lub uniemozliw
                  > i mu egzystencje, to byznes sie wyniesie. I wtedy Paryz zacznie swietowac powst
                  > anie w jego centrum dziury ekonomiczno-obywatelskiej. Albowiem gdy po chlebek t
                  > rzeba bedzie najpierw jechac szarym rowerem, a potem dopiero czyms sprawniejszy
                  > m, to i wyludnienie nastapi. I o to chodzi. Dzieki temu juz zaden pieszy nie zg
                  > inie w centrum Paryza. Nie bedzie bowiem ani samochodow, ani pieszych.
                  >
                  > Zapewne masz na mysli powazne ograniczenia w ruchu w centrum, a tylko piszesz o
                  > calkowitym zamykaniu?

                  Oczywiście . Znaczne ograniczenie polega na tym że do pracy na zakupy czy
                  zwiedzanie nie możesz wjechać do centrum samochodem . Bezmyslny jesteś aż to
                  poraża . Jasne że pogotowie , policja strzaż nie bedzie jeździła rowerami ale
                  cywil do pracy - rowerem .
                  • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 15:38
                    No wiesz jestes znany z radykalnych kretynizmow. Skoro piales z zachwytu nad wywaleniem ruchu z centrum, to myslalem, ze calkiem. A tu i dostawy i karetki czy straz pozarna. Jesli napiszesz, ze policja tez bedzie mogla samochodami, to w ogole nie masz na mysli wywalenia ruchu kolowego, tylko wywalenie "cywilow" z centrow miast. A na to mam tylko jedno do powiedzenia - co kto lubi. Ja nie lubie ani centow miast, nawet jesli tylko je odwiedzam. Moga byc zamkniete na cztery spusty. Moze ceny nieruchomosci spadna, bo wielu ludzi przyroslo do aut.
                    • habudzik Re: Piesi giną w stolicy 05.04.08, 15:55
                      edek40 napisał:

                      > No wiesz jestes znany z radykalnych kretynizmow. Skoro piales z zachwytu nad wy
                      > waleniem ruchu z centrum, to myslalem, ze calkiem. A tu i dostawy i karetki czy
                      > straz pozarna. Jesli napiszesz, ze policja tez bedzie mogla samochodami, to w
                      > ogole nie masz na mysli wywalenia ruchu kolowego, tylko wywalenie "cywilow" z c
                      > entrow miast.

                      Nie udawaj gorszego idioty niz jesteś , dobrze wiesz co opisałem . Jasne jest
                      że blokada centrum dla ruchu kołowego oznacza zablokowanie wszystkiego nie
                      dotyczy to oczywiscie służb i zaopatrzenia a także autobusów .
      • jureek Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 20:24
        edek40 napisał:

        > Dzis w radioodbiorniku uslyszalem, ze policja w Warszawie wnioskuje o likwidacj
        > e czesci niesterowanych przejsc dla pieszych.

        No to będziemy prekursorami na skalę europejską. W innych krajach dąży się do
        tego, żeby pozbyc się samochodów z miast, u nas będziemy pozbywac się pieszych.
        Nikt nie pomyślał o tym, żeby postawic tam światła, żeby postawic policjantów
        wyłapujących kierowców i pieszych łamiących przepisy - nie, wybrano najprostsze
        wyjście - zlikwidowac. Niech pieszy zasuwa paręset metrów do następnego
        przejścia, w końcu ruch to zdrowie. Ciekawe, czy Edek tak samo entuzjastycznie
        zareagowałby na propozycję, żeby w trosce o zdrowie i życie kierowców
        zlikwidowac np. gierkówkę, bo za dużo na niej wypadków.
        • edek40 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 20:32
          To sucha informacja zaslyszana w radiu. Jednak uwazam, ze na takich szosach wylotowych, jak na przyklad ulica Pulawska w Warszawie, przejscia niesterowane nie powinny funkcjonowac. Powinny byc rowniez kladki.

          Jezeli chodzi o pozbywanie sie samochodow to nawet chetnie. Czy probuja to robic w miastach wielkosci Warszawy, w ktorych komunikacja opiera sie praktycznie wylacznie na rozwiazaniach naziemnych?

          Dlaczego habudzikowato odwracasz kota ogonem. Gierkowke nalezy po prostu dostosowac do realiow XXI wieku. Czesc drobnych skrzyzowan zlikwidowac, ograniczyc ilosc skrzyzowan przelotowych dla ruchu lokalnego na korzysc skrzyzowan z zawrotka itp.
    • Gość: foreks wypadek na Pulawskiej IP: 82.177.0.* 28.03.08, 16:12
      bylem swiadkiem, jechalem z naprzeciwka. to nie bylo potracenie, ten
      dziadek uderzeniem rozerwal kobiete w polowie. doslownie rozerwal
      do konca zycia to zapamietam. a jeszcze 4h pozniej resztki ciala
      lezaly wciaz na jezdni, czyms tam przykryte i zdmuchiwanym przez
      wiatr. chyba ku przestrodze setki osob ujrzaly cialo w przekroju
      poprzecznym, straszne.
    • apache5 Re: Piesi giną w stolicy 28.03.08, 16:45
      Wpisałem się do dyskusji pod artykułem, tutaj dodam że stosowanie proporcji :
      24% wypadków piesi to 24% represji pieszych i jest OK, nie jest rozwiązaniem.
      Kierunek na represję określonej grup np. pieszych jak chce naczelnik drogówki,
      jest co najmniej kontrowersyjny.
      • Gość: serdeczny System IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 23:05
        Wydaje mi się, że problem tkwi w naszym systemie bezpieczeństwa.

        Policja ma czuwać, zapewniać, kontrolować itd a nie ma podstawowego narzędzia =
        decydującego wpływu na organizacje, wykonanie, zmiany w infrastrukturze drogowej.

        Na domiar złego zarządzający ruchem nie muszą znać przepisów ruchu drogowego,
        nie muszą wykazywać się znajomością psychologii pieszego, kierowcy, znać
        podstawowych reguł bezpiecznego zachowania i umożliwiania tego zainteresowanym.

        Powstało nam państwo w państwie, które potrafi trwonić coraz większe środki
        kierowane na poprawę infrastruktury.

        pozdr
    • arek103 Piesi giną w calej Polsce!!! - z winy kierowcow 05.04.08, 01:07
      shp80 napisał:

      > miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86845,5064132.html
      >
      > "Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków drogowych. W większości pr
      > zypadków z winy kierowców. (...)"

      Piesi giną w calej Polsce!!! - a powodem tego jest nieodpowiedzialna jazda
      kierowcow. Pieszy w zderzeniu z samochodem nie ma zadnych szans. Kierowcy nie
      przepuszczaja pieszych na przejsciach. Piesi nie maja w Polsce zadnej ochrony
      prawnej, maja ja tylko samochody. Zarowno po przejsciu dla pieszych (nawet wtedy
      jak czeka przy nim pieszy!!!) jak i poza przejsciem wolno zgodnie z prawem
      jechac z predkoscia 50 km./godz. Piesi wiec musza ginac, nie ma innego wyjscia.
      • edek40 Re: Piesi giną w calej Polsce!!! - z winy kierowc 05.04.08, 12:01
        Zrob w koncu prawo jazdy i pojezdzij troche. Jak wybiore sie w jakas podroz, to porobie fotki przesc, na ktorych nie ma zadnych ograniczen predkosci lub jest 70 km/h.

        Z jednym sie zgadzam. Piesi musza ginac, dopoki nie dotrze do nich, ze samochod moze im zrobic krzywde. Ale to ma walory naturalnej selekcji. "Niewyuczalni" piesi odejda, a pozostali przy zyciu beda mieli dosc glowy, aby nie wchodzic pod jadacy samochod, nawet jak maja pierwszenstwo. Z drugiej strony do paki pojda ich zabojcy, co tez wyeliminuje z drog szkodliwe elementy.
        • misiu-1 Re: Piesi giną w calej Polsce!!! - z winy kierowc 05.04.08, 12:22
          edek40 napisał:

          > nie wchodzic pod jadacy samochod, nawet jak maja pierwszenstwo

          Rzecz w tym, że nie mają, a wchodzą. Bo przez głupotę wszelkiej maści
          "propagatorów bezpieczeństwa pieszych", są utwierdzani w błędnym przekonaniu,
          jakoby na przejściu mieli pierwszeństwo absolutne - przewyższające prawa natury.
          Im bardziej pieszy będzie czuł nad sobą opiekę innych (choćby była tylko
          złudzeniem), tym mniej będzie skłonny troszczyć się o siebie sam.
          Prosta zasada, jaką ja stosuję, będąc pieszym i wpajam dzieciom, to: starannie
          oceń sytuację, czy zdążysz przejść przez jezdnię przy założeniu, że jesteś
          niewidzialny dla kierowcy nadjeżdżającego pojazdu. Gdyby wszyscy piesi stosowali
          taką zasadę, każdy wypadek z ich udziałem pokazywano by w głównym wydaniu
          wiadomości.
    • a_weasley Skąd oni tacy mądrzy? 06.04.08, 19:19
      shp80 napisał:

      > "Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków
      > drogowych. W większości przypadków z winy kierowców. (...)"

      Od początku roku minęły trzy miesiące. Mam pytanie: ile z tych spraw zostało
      zakończone choćby nieprawomocnym wyrokiem?
      Pytanie jest retoryczne, bo doskonale wiadomo, że ani jedna. Natomiast nie jest
      retoryczne pytanie, na jakiej w takim razie podstawie dziennikarz napisał to, co
      napisał.
      • emes-nju Re: Skąd oni tacy mądrzy? 07.04.08, 16:28
        a_weasley napisał:

        > Natomiast nie jest retoryczne pytanie, na jakiej w takim razie
        > podstawie dziennikarz napisał to, co napisał.

        Napisal to na podstawie... Wiem! Na podstawie spodziewanej wyplaty za "wierszowke" ;-P
        • a_weasley Re: Skąd oni tacy mądrzy? 07.04.08, 17:28
          emes-nju napisał:

          > a_weasley napisał:
          >
          > > Natomiast nie jest retoryczne pytanie, na jakiej w takim razie
          > > podstawie dziennikarz napisał to, co napisał.
          >
          > Napisal to na podstawie... Wiem! Na podstawie spodziewanej
          > wyplaty za "wierszowke" ;-P

          Wczytałem się bliżej i już wiem. Na podstawie tego, co powiedział policjant:
          zginęło 24, w tym 14 z winy kierowców. A nieco dalej tenże policjant mówi, że 10
          zginęło przechodząc przy czerwonym.
          Widocznie i dla policjanta, i dla dziennikarza poza przejściem i na przejściu
          bez świateł zawsze jest winien kierowca. No, chyba że jedzie radiowozem. Wtedy
          winien jest pieszy.
    • arek103 Giną i beda ginac 09.04.08, 23:34
      Piesi w Polsce giną i beda ginac - przeciez nie ma w Polsce obowiazku
      zatrzymania sie przed przejsciem, kiedy na chodniku czeka pieszy zeby przejsc.
      Jak sie wprowadzi taki obowiazek i mandat w wys. 1000 zl. to przestanie ginac
      tylu pieszych.
      • a_weasley Re: Giną i beda ginac 10.04.08, 10:29
        arek103 napisał:

        > przeciez nie ma w Polsce obowiazku
        > zatrzymania sie przed przejsciem, kiedy na
        > chodniku czeka pieszy zeby przejsć.

        Jest pierwszeństwo pieszego i obowiązek zmniejszenia prędkości. Zmniejszam
        prędkość, a jeśli on wchodzi na jezdnię i jest na kursie kolizyjnym, muszę się
        zatrzymać (to znaczy niekoniecznie zatrzymać, może wystarczy jeszcze bardziej
        zwolnić, w każdym razie muszę mu umożliwić przejście).
        W razie niezastosowania się 9 pkt.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka