kataryna.kataryna
08.04.08, 12:01
Wyjeżdżam dzisiaj z podporządkowanej na główną. Na tej ulicy z której
wyjeżdżam jest nakaz skrętu w prawo i trochę się czeka aż ktoś jadący z lewej
główną wpuści albo będzie skręcał w tą z której wyjeżdżam. Czekam sobie
spokojnie a tu jadący z lewej włącza prawy kierunek, że będzie skręcał w tę z
której ja wyjeżdżam, wjeżdżam zatem na główną a tu niespodzianka, ten co
migał, że skręca w moją ulicę przejeżdża mi przed nosem, gdyby nie to, że
wyjeżdżałam powoli to by mi wjechał w bok. Kto byłby winien w takiej sytuacji?
On wyraźnie sygnalizował, że skręca w tę z której ja wyjeżdżałam a była to
jedyna możliwość skrętu w prawo dla niego.
Kto by był winien w sytuacji ewidentnego wprowadzenia w błąd?