Kto byłby winien?

08.04.08, 12:01
Wyjeżdżam dzisiaj z podporządkowanej na główną. Na tej ulicy z której
wyjeżdżam jest nakaz skrętu w prawo i trochę się czeka aż ktoś jadący z lewej
główną wpuści albo będzie skręcał w tą z której wyjeżdżam. Czekam sobie
spokojnie a tu jadący z lewej włącza prawy kierunek, że będzie skręcał w tę z
której ja wyjeżdżam, wjeżdżam zatem na główną a tu niespodzianka, ten co
migał, że skręca w moją ulicę przejeżdża mi przed nosem, gdyby nie to, że
wyjeżdżałam powoli to by mi wjechał w bok. Kto byłby winien w takiej sytuacji?
On wyraźnie sygnalizował, że skręca w tę z której ja wyjeżdżałam a była to
jedyna możliwość skrętu w prawo dla niego.

Kto by był winien w sytuacji ewidentnego wprowadzenia w błąd?
    • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:06
      przykro mi, ale policja winnym uznalaby tego co wyjezdzal z podporzadkowanej.
      Tamten kierowca dostał by mandat. Mozna by bylo nie przyjac takiej interpretacji
      i zdac sie na sad, ale pewnie byloby podobnie.

      kierunkowskaz oznacza zamiar skretu. Moze sie jednak zepsuc, moze byc wlaczony
      przed przypadek. Wyjezdzanie przed auto bez upewnienia sie czy faktycznie
      skreca, czy tylko sygnalizuje zamiar, to proszenie sie o klopoty.
    • Gość: na zimno Jezeli nie ma swiadkow to: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 12:09

      zawsze Ty zostaniesz uznana winna.

      On sie nigdy do tego nie przyzna, chyba ze jest skonczonym idiota.

      Tylko swiadek lub rejestracja filmowa moze potwierdzic Twoja wersje,
      ktora jest mi skdinad znana, nie dawlem sie na to nabrac przynajmniej
      juz 5 razy.

      Nawiasem mowiac jest to stary trik tych, ktorzy chca sobie
      wyremontowac blachy na koszt innych.

      To jest doskonaly przyklad na pulapke na myszy.
      Myszka chciala sloninke, ale ja...
      • kataryna.kataryna Re: Jezeli nie ma swiadkow to: 08.04.08, 12:55
        Gość portalu: na zimno napisał(a):


        > Nawiasem mowiac jest to stary trik tych, ktorzy chca sobie
        > wyremontowac blachy na koszt innych.



        Naprawdę??? Są tacy cwaniacy?
        • Gość: na zimno A ile lat siedzisz za kolkiem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 13:07

          Sa.
      • a_weasley Re: Jezeli nie ma swiadkow to: 08.04.08, 15:17
        Gość portalu: na zimno napisał(a):

        > zawsze Ty zostaniesz uznana winna.
        > On sie nigdy do tego nie przyzna,

        Co nie zmienia faktu, że wina byłaby jego. Że co? Nie zauważył, że mu kierunek
        miga? No to naruszył nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
        Podobnie jak nikogo nie wzruszy, że komuś zajechałem drogę skręcając w lewo i
        nie wiedziałem, że mam spaloną żarówkę w przednim lewym kierunkowskazie.
        Kierowca ma takie rzeczy wiedzieć.

        > Tylko swiadek lub rejestracja filmowa
        > moze potwierdzic Twoja wersje,

        Błąd. Jeśliby się żarówka stłukła (co przy takim zderzeniu jest prawdopodobna),
        to żarówka, która była w chwili stluczenia włączona, przepala się. I na tej
        podstawie ustala się w dochodzeniu, czy była włączona, czy nie.
        • Gość: na zimno Takie numery oglada sie tylko w serialach IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 17:06

          kryminalnych.
          To jest Polska, tu nie ma Scotland Yardu.
          Sorry, ale po.... Ci sie.
          Dawno nie byles w kraju ojcow?


          • tomek854 Re: Takie numery oglada sie tylko w serialach 08.04.08, 20:03
            Albo w wojewódzkim WORD we Wrocławiu. Kolega w ten sposób został uniewinniony
            jak wjechał w faceta, który nie miał stopów.
          • a_weasley Re: Takie numery oglada sie tylko w serialach 09.04.08, 20:24
            Gość portalu: na zimno napisał, zupełnie jakby miał pojęcie o tym, co pisze:

            > kryminalnych.
            > To jest Polska, tu nie ma Scotland Yardu.
            > Sorry, ale po.... Ci sie.
            > Dawno nie byles w kraju ojcow?

            Przeciwnie, życie spędziłem w kraju ojców. I wielokrotnie widziałem w aktach
            wypadków drogowych ekspertyzy odwołujące się m.in. do wyniku oględzin i tego,
            czy żarówka jest spalona czy nie.
        • Gość: na zimno I dowod na moja racje: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 17:11

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=78027917&a=78035548
          Nie mamy Scotland Yardu, Mr Holmesa z dr Watsonem, ani nawet
          Kojaka albo por. Columbo. Mamy za to "moralicje XXI wieku",
          jesli rozumiesz, co mam na mysli.
          • a_weasley Re: I dowod na moja racje: 09.04.08, 20:28
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=78027917&a=78035548
            > Nie mamy Scotland Yardu, Mr Holmesa z dr Watsonem, ani nawet
            > Kojaka albo por. Columbo. Mamy za to "moralicje XXI wieku",
            > jesli rozumiesz, co mam na mysli.

            Tylko dwa słowa: śmierć frajerom.
        • tbernard Re: Jezeli nie ma swiadkow to: 14.04.08, 09:14
          > to żarówka, która była w chwili stluczenia włączona, przepala się. I na tej
          > podstawie ustala się w dochodzeniu, czy była włączona, czy nie.

          Ale podczas migania, to żarówka raz jest włączona a raz zgaszona. Czyli co
          najwyżej istnieje pewne prawdopodobieństwo udowodnienia, że faktycznie
          kierunkowskaz był włączony. Mimo wszystko lepsze to niż z automatu potraktowanie
          tego co uwierzył w migacz jako winnego.
    • wojtek33 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:14
      kataryna.kataryna napisała:

      > spokojnie a tu jadący z lewej włącza prawy kierunek, że będzie
      skręcał w tę z
      > której ja wyjeżdżam, wjeżdżam zatem na główną a tu niespodzianka,
      ten co
      > migał, że skręca w moją ulicę przejeżdża mi przed nosem,

      Coś jeszcze poza kierunkowskazem wskazywało na jego zamiary?
      prędkość, jej zmiana, coś wskazywało na hamowanie, zjeżdżał do
      krawędzi, tam jest kilka pasów czy jeden, za Twoim wjazdem są
      następne?
      Zobaczyłaś kierunek i od razu wzięłaś się za wyjeżdżanie? Ewidentnie
      Twoja wina i ciężko byłoby tamtemu cokolwiek udowodnić.
      • kelo Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:22
        Jak najbardziej się zgadzam. Nauczony doświadczeniem i co najważniejsze swoim, kiedy to na początku "kariery" właśnie ja zmyliłem kierunkowskazem wyjeżdżającego z podporządkowanej, zawsze czekam aż, przynajmniej, zacznie skręcać.
      • kataryna.kataryna Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:44
        wojtek33 napisał:

        > kataryna.kataryna napisała:
        >
        > > spokojnie a tu jadący z lewej włącza prawy kierunek, że będzie
        > skręcał w tę z
        > > której ja wyjeżdżam, wjeżdżam zatem na główną a tu niespodzianka,
        > ten co
        > > migał, że skręca w moją ulicę przejeżdża mi przed nosem,
        >
        > Coś jeszcze poza kierunkowskazem wskazywało na jego zamiary?
        > prędkość, jej zmiana, coś wskazywało na hamowanie, zjeżdżał do
        > krawędzi, tam jest kilka pasów czy jeden, za Twoim wjazdem są
        > następne?



        Ta główna jest ma po jednym pasie w każdą stronę i w związku z tym wszyscy jadą
        tam na szczęście dość wolno. Ja wyjeżdżam zazwyczaj bardzo ostrożnie, teraz też
        bym się nie pchała ale on wyraźnie zamigał a że jedynym możliwym manewrem jaki
        mógł sygnalizować był skręt w moją ulicę zaczęłam powoli wyjeżdżać. Zawsze
        wyjeżdżam powoli, nawet zbyt ostrożnie, inni w tym miejscu często ruszają z
        kopyta, żeby wykorzystać moment kiedy można wjechać.

        Wiem, że nie powinnam wjeżdżać ale to miganie prawdopodobnie widzieli kierowcy
        czekający za mną na możliwość wyjazdu. Czy to by coś zmieniło w ocenie sytuacji
        czy kierowcy mogą bez konsekwencji, na przykład złośliwie zmylać innych?


        > Zobaczyłaś kierunek i od razu wzięłaś się za wyjeżdżanie? Ewidentnie
        > Twoja wina i ciężko byłoby tamtemu cokolwiek udowodnić.
        • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:51
          >ale on wyraźnie zamigał
          a mozna niewyraznie?
          moze chcial wlaczyc wycieraczki i sie pomylil?
          poki auto wyraznie nie skreca (a nie tylko miga) to nie wyjezdzam. Ten
          kierunkowskaz mogl mu swiecic od Berlina.
          • kataryna.kataryna Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:54
            tiges_wiz napisał:

            > >ale on wyraźnie zamigał
            > a mozna niewyraznie?


            Można. Można niechcący mignąć jeden raz i wyłączyć a można migać przez dłuższy
            czas.

            • Gość: na zimno No to mialas dswiadczenie zyciowe pt. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 13:18

              "Cwaniaczek od darmowych napraw blacharsko-lakierniczych".
              Nie pierwszy i nie ostatni raz.

    • iberia.pl Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 12:19
      niestety zasada ograniczonego zaufania sie klania....
      • Gość: na zimno Ta zasada juz jest nieaktualna. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 13:13

        Aktualna jest zasada CALKOWITEJ NIEUFNOSCI.

        Ciekawe-ludzie ciagle daja sie nabierac cwaniakom.
        W polityce jest identycznie. Niby wszyscy znaja powiedzonko
        obiecanki-cacanki, a ciagle i bez konca beda polykac ten sam haczyk.
        Widocznie im to smakuje.

    • Gość: Puchatek Re: Kto byłby winien? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.08, 14:42
      Dokładnie w takiej sytuacji miałem kiedyś stłuczkę (tyle, że ja skręcałem w lewo, nie w prawo). Gość jechał z lewej (mojej) główną, migał że skręca, "uwierzyłem" i... CHRUP. Lekki, na szczęście.

      No i - oczywiście "moja wina". Po pierwsze - jak ktoś wcześniej zauważył - bardzo bym się zdziwił, gdyby "migający" się przyznał. Po drugie: nawet, jakby się przyznał czy gdyby byli świadkowie - to on jechał główną, a ja z podporządkowanej, zasada ograniczonego zaufania etc. Czyli zipa dumna.

      Od tego czasu w podobnej sytuacji nie ruszę się o centymetr, dopóki nie ZOBACZĘ, że gość skręca (że mu się koła zkręcają, że samochód zmienia kierunek). No i ovzyuwiście zawsze za mną stoi trzech idiotów i trąbi... Ale to już inny temat... ;-)
      • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 14:46
        widzisz .. a mi to ojciec wbil do glowy w latach 80-tych jak mialem 12 lat ;)
        stosuje do dzis ;)
        • Gość: K0pytko Re: Kto byłby winien? IP: 195.22.119.* 08.04.08, 17:25
          Wina byłaby oczywiście po stronie wyjeżdżającego z podporządkowanej. Gdyby było
          inaczej, to każdy sprawca by się tłumaczył, że poszkodowany nieprawidłowo
          sygnalizował swoje zamiary i dlatego doszło do kolizji. Podporządkowana to
          podporządkowana i można z niej wyjechać tylko jak nic nie jedzie po drodze z
          pierwszeństwem.
          • Gość: na zimno A co z cwaniakami,ktorzy stosuja ten trik IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 17:44

            swiadomie?

            Masz jakas "sprawiedliwa" wersje, aby "zalatwic" oszusta?
            Jest to w Polsce w ogole mozliwe? Zdaje sie, ze masz co nieco
            do czynienia z ubezpieczeniami komunikacyjnymi. Wiec?




            • Gość: K0pytko Re: A co z cwaniakami,ktorzy stosuja ten trik IP: 195.22.119.* 08.04.08, 19:03
              W 99% takich sytuacji cwaniakom się udaje.
    • inguszetia_2006 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 18:01
      Witam,
      Winien jest kretyn, który bawi się migaczem. Kierunkowskaz jak sama
      nazwa wskazuje służy przede wszystkim do określenia, w którą stronę
      chce się pojechać. Nie ma gadki, że się popsuło, albo się
      zapomniało, albo się pomyliło. Też mnie kiedyś taka strucla
      zaatakowała, bo najpierw migotek, potem gaz do dechy i jeszcze
      zatrąbiła;-)Całe szczęście nie opracowała gry jak należy i dlatego
      nie podłożyłam się jak to cielę;-)Ale zapewne są lepsi;P Co nie
      zmienia faktu, że policja też o tym wie i już cwaniaczkom tak dobrze
      nie idzie.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • apache5 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 18:04
      Wasze wypowiedzi mogą mylnie wskazywać że na cwaniactwo nie ma rady. Jest. Ta
      Pani wyraźnie piesze że kierowca włączył kierunkowskaz przed tym zjazdem , a
      także, że za nią stali inni oczekujący na wyjazd w prawo. Jezdnia jedno pasmowa,
      nie ma innego zjazdu w prawo (dla tamtego). Oczywiście możliwa dowodowo sprawa
      ekspertyzy żarówki kierunkowskazu - nie trzeba europy, zrobi to każdy biegły
      techniczny. A do tego art,4 ustawy, nie było tu w opisie okoliczności
      wskazujących na możliwość odmiennego zachowania się kierowcy niż skręt w prawo.
      To że pojechał dalej prosto , nie oznacza że ta Pani ponosiłaby za to winę.
      Policjanci to nie idioci i swój rozum też mają.
      • Gość: na zimno Jedni maja, drudzy nie maja... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 18:12

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=78027917&a=78035548
      • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 18:39
        na cwaniactwo jest rada .. po prostu nie liczyc na to ze kieronkowskaz cos
        oznacza. Gosc sie moze tlumaczyc ze chcial wlaczyc wycieraczki, sraczki i
        niewiadomoco ...

        ja znam jeden przypadek, ze jadacy po glownej zostal uznany winnym, jak byl taki
        pewny swego, ze sam potwierdzil, ze specjalnie nie hamowal i uderzyl w cofajace
        auto.
        • inguszetia_2006 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 18:57
          Witam,
          No wiesz ,Tiges_wiz,Ty jako admin nie możesz być sabotażystą;-)
          Taki tok myślenia generuje ciąg dalszy, który nie jest wcale zabawny.
          Mianowicie, widzisz czerwone światło, ale jedziesz dalej, bo...
          Bo to inni mają uważać? Bez przesady, panowie. Zasadę "ograniczonego
          zaufania" tatulo mi wbijał do łba odkąd pamietam, ale na drodze
          rządzi przede wszystkim domniemanie "dobrych intencji". No bo taki
          realatywizm prowadzi do wniosków, że jak jedziesz na zielonym, to ci
          co powinni stać, też mogą jechać, choć mają czerwone. I co wtedy?
          Wtedy będzie armagedon;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
          • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 19:16
            > realatywizm prowadzi do wniosków, że jak jedziesz na zielonym, to ci
            > co powinni stać, też mogą jechać, choć mają czerwone.

            Ci co powinni stac czasem moga nie zauwazyc swiatla, byc zmeczeni, lub po prostu
            sie zagapili.

            Kilka tygodni temu jedna pani przejechala mi przed nosem jak mialem zielone. A
            nie doszlo do groznego wypadku tylko dlatego, ze zawsze obserwuje otoczenie i ja
            zauwazylem, ze sie nie zatrzymala, wiec z pore swolnilem. Skonczylo sie na
            klaksonie i kilku brzydkich wyrazach.
            • inguszetia_2006 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 19:25
              tiges_wiz napisał:

              > > realatywizm prowadzi do wniosków, że jak jedziesz na zielonym,
              to ci
              > > co powinni stać, też mogą jechać, choć mają czerwone.
              >
              > Ci co powinni stac czasem moga nie zauwazyc swiatla, byc zmeczeni,
              lub po prost
              > u
              > sie zagapili.
              >
              > Kilka tygodni temu jedna pani przejechala mi przed nosem jak
              mialem zielone. A
              > nie doszlo do groznego wypadku tylko dlatego, ze zawsze obserwuje
              otoczenie i j
              > a
              > zauwazylem, ze sie nie zatrzymala, wiec z pore swolnilem.
              Skonczylo sie na
              > klaksonie i kilku brzydkich wyrazach.
              >
              Witam,
              Oczywiście, że tak się zdarza, ale wina leży po ich stronie.
              Pzdr.
              Inguszetia
              • tiges_wiz Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 19:27
                > Oczywiście, że tak się zdarza, ale wina leży po ich stronie.

                mysle, ze by mi to nie pomoglo.
                • inguszetia_2006 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 19:42
                  Witam,
                  To nie jest istotne w sporze. Istotne jest orzeczenie winy, bo o tym
                  jest ten wątek.
                  Pzdr.
                  Inguszetia
      • Gość: K0pytko Cwaniactwo popłaca (?) IP: 195.22.119.* 08.04.08, 18:59
        apache5 napisał:

        > Wasze wypowiedzi mogą mylnie wskazywać że na cwaniactwo nie ma rady. Jest. Ta
        > Pani wyraźnie piesze że kierowca włączył kierunkowskaz przed tym zjazdem , a
        > także, że za nią stali inni oczekujący na wyjazd w prawo. Jezdnia jedno pasmowa
        > ,
        > nie ma innego zjazdu w prawo (dla tamtego). Oczywiście możliwa dowodowo sprawa
        > ekspertyzy żarówki kierunkowskazu - nie trzeba europy, zrobi to każdy biegły
        > techniczny.

        A co ma niby stwierdzić ten biegły na temat tej żarówki? Że kilka sekund przed
        zdarzeniem kierunkowskaz był włączony? Nie ma takiej możliwości, żeby cokolwiek
        wyczytał z tej żarówki.

        A do tego art,4 ustawy, nie było tu w opisie okoliczności
        > wskazujących na możliwość odmiennego zachowania się kierowcy niż skręt w prawo.
        > To że pojechał dalej prosto , nie oznacza że ta Pani ponosiłaby za to winę.
        > Policjanci to nie idioci i swój rozum też mają.

        Super - tylko, że byłoby tylko słowo tej pani ("sygnalizował zamiar skrętu")
        przeciw słowu tamtego kierowcy ("panie władzuchno nigdy w życiu - jechałem
        prosto i niczego nie włączałem"). Oprócz słów byłoby jeszcze skrzyżowanie z
        odpowiednim oznakowaniem, i uszkodzone auta i to już nie świadczyłoby na korzyść
        tej pani. Żeby coś wskórać musiałaby mieć zeznania świadków (a wiadomo jak jest
        ze stłuczkami - kto nie ucierpiał zaraz odjeżdża w swoją stronę), albo nagranie
        z kamery monitoringu miejskiego, żeby się wybronić. Prawda jest taka, że
        cwaniaki wiedzą co robią prowokując takie zdarzenia.
        • Gość: na zimno Czego nie daj Boze, amen. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.04.08, 19:08

          Dziekuje, ze sprowadziles swiatlo wiedzy na lud naiwny miast i wsi.

          Niech wiedza, co ich czeka. Niech nie wierza w cuda. Niech sie
          pilnuja.

        • tomek854 Re: Cwaniactwo popłaca (?) 08.04.08, 20:06
          Wyczytałby że był włączony kierunkowskaz. I to by była podstawa do powdważenia
          "panie władzuchno nigdy w życiu".
          • Gość: K0pytko Re: Cwaniactwo popłaca (?) IP: 195.22.119.* 08.04.08, 20:59
            tomek854 napisał:

            > Wyczytałby że był włączony kierunkowskaz. I to by była podstawa do powdważenia
            > "panie władzuchno nigdy w życiu".

            Bzdura. Biegły nie jest w stanie stwierdzić, czy kierunkowskaz był włączony tuż
            przed zdarzeniem.
    • wojtek33 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 20:40
      Takie tam pitolenie, a co gdyby omijał cokolwiek na prawym pasie (rowerzystę,
      kamień, kałużę a choćby i fatamorganę) i sygnalizował powrót na swój pas? Kobita
      wykonała manewr tylko na podstawie kierunkowskazu, którym on mógł sygnalizować
      pięćset innych rzeczy niż skręt w jej ulicę. Przyznała się nawet do 3 błędów -
      wyjechała tylko na sygnalizację nie zwracając uwagi na całe jego zachowanie to
      pierwsze, po drugie robiła to powoli i jeszcze jest z tego dumna i po trzecie
      wykonała manewr ze strachu, że kierowcy z tyłu zaczną trąbić. Jak na mój gust
      500 zł i 6 pkt. dla niej ;)
      • mobile5 Re: Kto byłby winien? 08.04.08, 21:38
        wojtek33 napisał:

        > Takie tam pitolenie, a co gdyby omijał cokolwiek na prawym pasie (rowerzystę,
        > kamień, kałużę a choćby i fatamorganę) i sygnalizował powrót na swój pas? Kobit
        > a
        > wykonała manewr tylko na podstawie kierunkowskazu, którym on mógł sygnalizować
        > pięćset innych rzeczy niż skręt w jej ulicę.

        Tym sposobem skręcając w prawo w ulicę podporządkowaną mogę czuć się zwolniony z obowiązku sygnalizowania tego manewru. Kierowca na podporzadkowanej nie może sugerować się moim kierunkowskazem, a ten jadący za mną i tak musi zachować bezpieczny odstęp. Oszczędzam żarówki i mechanizm kierunkowskazów.
        • inguszetia_2006 Re: Kto byłby winien? 09.04.08, 11:09
          Witam,
          To Wojtek33 uwolnił Cię od tego obowiązku, więc poproś o jego
          zdjęcie do gabloty;-)Ja Cię nie zwalniam;-)Ja proszę o migacz;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
        • wojtek33 Re: Kto byłby winien? 09.04.08, 22:51
          mobile5 napisał:

          > Tym sposobem skręcając w prawo w ulicę podporządkowaną mogę czuć się zwolniony
          > z obowiązku sygnalizowania tego manewru. Kierowca na podporzadkowanej nie może
          > sugerować się moim kierunkowskazem,

          Napisałem, że sugerowanie się _TYLKO_ kierunkowskazem to za mało i jak widać
          wyżej, nie mnie jednemu to nie wystarcza. Choć jest jeden wyjątek - ruch
          okrężny, tam prawy migacz powinien wystarczyć, aczkolwiek np. w Krakowie nie
          wyrywałbym się tak bardzo.
          • maruda.r Re: Kto byłby winien? 14.04.08, 02:00
            wojtek33 napisał:

            > Napisałem, że sugerowanie się _TYLKO_ kierunkowskazem to za mało i jak widać
            > wyżej, nie mnie jednemu to nie wystarcza.

            *****************************

            Może ręką pomachać? Ten sam kierunkowskaz w przypadku ustalanie kolejności
            wyprzedzania jest wiążący, a w przypadku skrętu w drogę podporządkowaną nie jest?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja