Dodaj do ulubionych

Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 112)

27.04.08, 01:07
Cześć wszystkim,

Dziś byłem świadkiem wypadku z udziałem pieszego. Koszmarnego
wypadku. I naprawdę ciężko jest się z takiego widoku otrząsnąć.

Rzecz miała miejsce w sobotę 26.04.2008 (piękny szłoneczny i ciepły
dzień) w Warszawie w Alejach Jerozolimskich przy rondzie Dmowskiego
na wysokości hotelu Polonia w kierunku Pragi.

Sytuacja: Jezdnia w strone Ochoty zamknięta (remont), pomiędzy
jezdniami torowisko tramwajowe (przystanek) z barierkami, a
ja "jadę" (de facto stoję) prawą (do ronda de Gaulle'a (ronda z
palmą). Przejście podziemne na wysokości skrzyżowania, oczywiście w
miejscu gdzie rzecz się dzieje przejście jest zabronione. Dojeżdżamy
do ronda (jeszcze jakieś 70 m). Na pasie lewym i środkowym korek -
stoimy. Pas prawy natomiast prawie cały wolny - dla tych co na
skrzyżowaniu będą skręcać w prawo. W oddali czerwone światło.

Nagle - jakieś 5-7 m przed nami (jakieś 2-3 samochody) między
stojącymi autami przeciska się spieszący się chłopak. Przelazł przez
barierkę przy torowisku tramwajowym i dawaj między samochody,
przepraszającym gestem pokazując stojącym kierowcom aby nie ruszali.
Przeszedł tak lewy i środkowy pas. Dochodząc do prawego - spomiedzy
samochodów - uwaga: NAWET NIE ZERKNĄŁ czy nic tym pasem nie jedzie.
WYCHODZĄC SPOMIĘDZY SAMOCHODÓW, W MIEJSCU GDZIE NIE MIAŁO PRAWA GO
BYĆ.

Kątem oka zauważyłem w tej samej chwili, że z mojej prawej strony
toczy się (jest 70 m do czerwonego światła) - góra 40-50 km/h, ale
raczej 40 - srebrne auto i już wiedziałem co się stanie.

Potworny huk, specyficzny i nie dający się do niczego przyrównać -
chłopak leci do góry fikając i z łoskotem spada głową w dół przed
maskę.

Łapię za telefon, dzwonię na 112. Ze srebrnego auta wysiada
roztrzęsiona kobieta. Z okolicznych akt wypadają ludzie. Też
dzwonią, więc rozłączam swoje połączenie. Zjeżdżam na lewy pas, aby
odjechać (na miejscu jest już kilkanaście osób do pomocy). Przede
mna jakiś cymbał na lewym pasie stoi i zamias ruszyć się oczywiście
się gapi (jak średniowieczna wiocha na szafot). Trzeba jechać,
udrożnić ruch, żeby mogła podjechać karetka. Widzę leżące ciało.
Leży bez ruchu, choć przez moment WYDAJE mi sie, że drga ręka.
WYDAJE mi się też, że z głowy płynie kałuża krwi. Nie wiem czy
przeżył, ale na moje oko, na 99% nie.

Kobieta kierująca autem nie miała żadnej możliwości manewru ani
zauważenia niebezpieczeństwa. Gość wyskoczył spomiędzy samochodów,
gdzie nie było go widać i nie miało prawa go być, jakieś 7 m przed
jej maską. Nie ma mowy o zbyt szybkiej jeździe czy nieostrożności.
Uciec nie było gdzie (po lewej zatkany pas środkowy, po prawej
krawężnik, i chyba słupki czy kwietniki). Nie ma mowy o winie tej
pani. Ale trauma pewnie do końca życia.

Nie da się powiedzieć jak taka sytuacja uczy pokory kierowcę -
świadka. Straszne.
Nie wiem też, jak można popełnić taką głupotę i "spiesząc się" i
włażąc na jezdnię nawet się nie rozejrzeć czy coś nie jedzie.
Zastanawiam się czy naprawdę tak sięniektóym spieszy... chyba na
tamten świat.

To nie koniec historii. Parę minut później dzwonią do mnie ze 112. I
tu zaczyna się popis sprawności inaczej. JAk to za grubą kasę jaka
na projekt poszła nie można zidentyfikować dzwoniącego.

Jakieś dziewczę pyta czy to ja zgłaszałem że miałem stłuczkę z
Volvo. Po początkowym "Co???" móię spokojnie że nie, i jak
najdokładniej opisuję po co dzwoniłem i co się stało. Pani dzięuje i
rozłączam sie.

Ale po godzinie kolejny telefon. Dzwoni Komenda Główna Policji - i
pyta czy moje zgłoszenie w sprawie ulicy Bananowej jest aktualne
(!!!) Naprawdę o to zapytał. zatkało mnie. Mówię, że nie, nie wiem w
ogóle gdzie jest Bananowa i o co chodzi. Że dzwoniłem zgłosić
wypadek w Jerozolimskich na wysokości hotelu Polonia. Na to pan
policjant przeprasza i mówi, że myślał ze zgłaszałem sprawę oszustwa
na Bananowej.

Doprawdy.
Obserwuj wątek
      • inguszetia_2006 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 10:17
        Witam,
        Współczuję, że musiałeś w tym uczestniczyć, bo to trauma.
        Kiedyś wyskoczył mi na czerwonym świetle mały chłopiec,ja wtedy
        zakręcałam w lewo. Zdążyłam... Serce mi stanęło w gardle, ręce i
        nogi zamieniły się w galaretę. Wiadomo o co chodzi. A stanąć i
        ochłonąć nie było gdzie,bo to Centrum.
        Współczuję tej dziewczynie,choć jak się jeździ po Centrum, to trzeba
        mieć żelazne nerwy,oczy wokół głowy i refleks. No i trzeba
        pamiętać, że jak czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego nie ma.
        A co do reszty historii to rzeczywiście groteska!
        Pzdr.
        Inguszetia
        • apache5 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 10:47
          Myślę że każdy z nas już tak długo jeździ że coś takiego widział, trudno
          zapomnieć zwłaszcza jak się widzi agonię. A jednak uczy to nie wszystkich,
          wczoraj czytałem na tvn24pl o BMW w Szczecinie i skutkach materialnych, nie
          trudno na uliczce osiedlowej było o tragedię, ale ile brakowało?
      • iberia.pl komentarz arka103 zapewne bylby taki : 27.04.08, 11:41
        ze pieszy WCALE NIE WTARGNAL na jezdnie skoro juz przebyl 2 pasy
        (lewy i srodkowy)!

        pozwalam sobie wypowiedziec sie w jego imieniu bo sie kolega troche
        obija i milczy.

        A tak na powaznie:to faktycznie trauma, wspolczuje bardzo tej
        kobiecie.Ciekawe czy NFZ przewidzial w takiej sytuacji pomoc
        psychologiczna dla kierowcy?

        Raz widzialam potracenie pieszego gdy przechodzil w centrum miasta w
        miejscu niedozwolonym-wtedy akurat czekalam na przystanku.Ten
        specyficzny huk...
        Ostatnio widzialam jak potracony pieszy juz lezal.....koszmarny
        widok...
        • w357 "Skraj Głupoty", czy "Polska Rzeczywistość"? 27.04.08, 12:33
          Tego rodzaju historie powinny być codziennie już w szkole
          przedstawiane.
          W TV powinno być więcej programów o.... nawet nie o bezpieczeństwie,
          co o skutkach głupoty i brawury na drogach!!!
          Skutki wypadków jakoś bardziej wpływają na psychikę, a przede
          wszystkim uwagę osób zainteresowanych lub nie.

          Ile godzin dziennie jeździ po drogach polskich "przeciętny
          łobywatel" (pomijając zawodowców) ?
          Około 1 / 1.5 godziny (nie licząc "Niedzielnych kierowców)!
          Z tego ponad 50 % "gdzieś" się spieszy.....
          (tak wynika z sądażu przeprowadzonego kilka lat temu w kilku dużych
          miastach polski)

          Teraz Moje pytanie !
          Gdzie "wszyscy" się tak spieszą ?
          Czy kierowca "amator" (jak to się w PRL-u nazywało)może przewidzieć
          zagrożenie na drodze (jak to nazywa Policja)?
          Wątpie !!!

          Ja jako kierowca "bombowca" (autobus miejski we Sztoooocyyycy)
          jestem na drodze codziennie 8-10 godzin i gdybym chciał opisać
          wszystkie kolizje, wypadki lub uniknięcia wypadku,(które widziałem)
          to chiiiba był jakimś "Kronikarzem" musiał zostać.

          Co do Ronda opisanego w pierwszym poście, to tam jest wieeeele
          różnych wypadków i kolizji.

          Jeden z tych co ja widziałem np. SKUTKI -->
          -Rower "Rowerzysty_Kuriera" wystający spod tylnych kół autobusu
          (stojącego już na przystanku).
          Pod autobusem średniej wielkości PLAMA (raczej nie był to olej).

          Pieszy może się tłumaczyć (o ile przeżyje), że on nie ma Prawa
          Jazdy, pijany, nie widział itd.

          A rowerzysta co ?
          Z jednej strony, to sami rowerzyści wiedzą(może nie wszyscy), że są
          pełnoprawnymi użytkownikami Drogi Publicznej, a zachowują się jak
          w "Wesołym Miasteczku" do póki coś się nie stanie.

          i tak dalej , i tak dalej.......
          • tomek854 Re: "Skraj Głupoty", czy "Polska Rzeczywistość"? 27.04.08, 17:59
            To prawda co piszesz, a w dodatku bezmyślnośc pieszych nie jest polską
            specjalizacją.

            Nie dalej jak wczoraj jechałem sobie cięzarówką po High Street w Glasgow gdzie
            tuż przed skrzyżowaniem ze światłami jest ostro w dół i zakręt. Siąpiło sobie
            lekką mżaweczką, jak to w Szkocji. Jechałem mniej niż dozwolone 30 mil na
            godzinę, kiedy zielone światło zmieniło się na żółte. Postanowiłem jednak
            przeskoczyć na żółtym, bo tak się składało, że w chłodni miałem 6 palet świezych
            jajek, a wiadomo, z jajkami to jak z jajkiem :P). Niestety nie udało mi się to,
            bo na przejściu dla pieszych stał sobie chłopaczyna. NIe patrzył na jezdnię, nie
            patrzył na sygnalizator dla pieszych tylko patrzył na sygnalizator dla
            samochodów. I w momencie, kiedy dla mnie zapaliło się żółte (a ja byłem
            kilkanaście metrów od przejścia) on bez obejrzenia się w prawo po prostu
            wkroczył na jezdnię. Dałem ostro po hamulcach, a że stary Leyland-Daf to był bez
            absu ani innych cudów zarzuciło mnie i przez skrzyżowanie przeleciałem dosłownie
            bokiem, mijając go zderzakiem o włos. Udało mi się opanować sytuację i kiedy za
            skrzyżowaniem naprostowałem i toczyłem się z prędkością kilku mil na godzinę
            spojrzałem w lusterko i co zobaczyłem?

            Delikwenta stojącego na środku jezdni i wygrażającego mi pięścią.. :-)
      • jureek Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 12:45
        Gość portalu: zedd napisał(a):

        > Chyba całkiem nieźle się to wiąże z tym wątkiem o bezmyślności
        > pieszych.
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=78699389
        > i oczywiście pozdrawiam tych co to twierdzą, że pieszy "nie może
        > wtargnąć na jezdnię".

        Manipulujesz, bo te sformułowania dotyczyły przejścia dla pieszych, a tam nie
        było przejścia.

        Jeżeli do mnie pijesz, to przypominam tylko, że nigdzie nie twierdziłem, że
        pieszemu wolno wszystko i że z definicji pieszy nie może być winny. W tym
        przypadku ofiara była ewidentnie sama winna, przechodziła, a właściwie
        przebiegała, tam gdzie nie wolno i nie dała żadnych szans kierowcy.
        Jura
        • swan_ganz Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 13:07
          > W tym przypadku ofiara była ewidentnie sama winna, przechodziła,
          > a właściwie przebiegała, tam gdzie nie wolno i nie dała żadnych
          > szans kierowcy.

          skąd to wiesz?
          Ta kobieta musiała mieć dużą szybkość by wypadek wyglądał tak jak to
          autor wątku opisał. Uderzając pieszego z szybkością ok 40km/h nigdy
          nie wyrzucimy go w powietrze tylko położymy na masce samochodu. By
          nadać mu lot trzeba mieć dużo większą szybkość więc zważywszy na
          miejsce wypadku (śkrzyżowanie, światła...) ja bym tej kobiety tak
          łatwo nie czyścił z winy. Poczekajcie z ferrowaniem swoich wyroków
          co do winy..

          Poza tym; akurat w tym miejscu często zdarza się, że piesi
          korzystając z faktu bezruchu samochodów stojących na światłąch
          przechodzą po prostu przez jezdnię nie korzystając z podziemnego
          przejścia. Czy niewątpliwy fakt złamania przepisów przez pieszego
          oznaczać ma usprawiedliwienie wykonanej na nim natychmiast kary
          śmierci?
          • Gość: vladcs Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel IP: *.chello.pl 27.04.08, 13:34
            > Ta kobieta musiała mieć dużą szybkość by wypadek wyglądał tak jak
            to
            > autor wątku opisał. Uderzając pieszego z szybkością ok 40km/h
            nigdy
            > nie wyrzucimy go w powietrze tylko położymy na masce samochodu.

            Słuchaj mądralo. Myślę że Twoje teoretyzowanie ma się nijak do bycia
            naocznym świadkiem. Ta kobieta (na oko lat 40) na pewno nie jechała
            szybciej, i jestem gotów zeznać tak przed każdym sądem. Samochód
            dojeżdżał do świateł i wytracał prędkość.

            Ten koleżka wbiegł na pas i na tą maskę. Nie stał na ziemi.

            co do reszty - jakiej "kary śmierci"? Co Ty bredzisz? To był wypadek
            (WYPADEK a nie egzekucja!) z którego kobieta wyjdzie prawdpopodobnie
            niesamowicie pokiereszowana psychicznie. Wypadek nastąpił

            Tak więc sorry, ale nie wiesz o czym gadasz.
            • swan_ganz Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 13:57
              > Tak więc sorry, ale nie wiesz o czym gadasz.

              uwierz mi, że jednak wiem o czym gadam :-)
              Pomijając już sporo wyjaśniający mój post nieco niżej, niejako
              zawodowo mam kontakt z ofiarami wypadków.

              Dla ciebie taki wypadek to wstrząs bo prawodpodobnie pierwszy raz
              coś takiego "na żywo" widziałeś - dla mnie to codzienność bo ja
              niemal codziennie obcuję z ofiarami takich włąśnie wypadków.

              > co do reszty - jakiej "kary śmierci"? Co Ty bredzisz? To był
              > wypadek (WYPADEK a nie egzekucja!)

              jeśli zwazymy, że to miało miejsce w śrdmieściu dużego miasta gdzie
              jest duże zagęszczenie i ludzi i samochodów to normalnie
              skonstrułowany psychicznie człowiek wie jak się w takmi miejscu
              należy zachowywać by koegzystencja była możliwa. Natomiast ktoś
              odmóżdżony tego nie wie i wykonuje "wyroki śmierci" na pieszch
              gwałcących przepisy.
              Jeśli jedziesz zbyt szybko w śródmieści miast to musisz być świadomy
              wynikających z tego zagrożeń. Ale nawet wtedy gdy tej świadomości
              nie masz i gnasz w takich miejscach jak debil to wcale to nie
              oznacza, że3 jedyną karą jaką poniesiesz w wyniku czegoś
              niespodzioewanego będą Twoje wyrzuty sumienia. Tych co prawda nikt
              ci nie odbierze; one na zawsze pozostaną z Tobą ale oprócz tego jest
              jeszcze Sąd który może wziąść pod uwagę Twoje wyrzuty sumienia i
              Twoja zachowanie tuż po zdarzeniu ale wyrok i tak musi wydać.
              • tomek854 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 18:03
                Może więc jesteś lekarzem, ale masz braki z fizyki na poziomie gimnazjum, jeżeli
                sądzisz że przy 40 na godzinę nie jest możliwe przerzucenie kogoś nad dachem.

                To gdzie upadnie pieszy (na dach czy na maskę) nie zalezy tylko od prędkości ale
                od wielu innych czynników - gdzie zostanie uderzony, jak się zachowa po
                uderzeniu, od jego wagi, tuszy, kształtu samochodu...

                żeby już przywołać przykład - czy to nie w psach dwa ruszający polonez
                "przejechał" pazurę? Ile on mógł jechać? A kaskader ładnie przeleciał nad
                dachem. Myślisz, że go na linkach przenieśli? ;-)
                • Gość: swan Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 23:10
                  > żeby już przywołać przykład - czy to nie w psach dwa ruszający
                  > polonez "przejechał" pazurę? Ile on mógł jechać?

                  taa... Tomciu; to bardzo dobry przykład :-)
                  Ale co tam "Psy"... Jeszcze lepsi w tworzeniu takich przykłądów są
                  amerykanie z Hollywood. Oni to dopiero potrafią nakręcać katastrofy
                  i w wyniku ich sił destrukcyjnych fikać koziołki...
                  A najlepsze to są kreskówki i ich bohaterzy; taki na przykład Krulik
                  Bugs... Ile razy on rozjechał tego co to tak upierdliwie go ściaga i
                  nic; wstaje po tym wszystkim, otrzepuje się i nieznięchęcony kolejną
                  porażką goni go dalej, prawda doktorku? :-)

                  Życie to jednak nie kreskówka i tu się nie da po wypadku wstać,
                  otrzepać się i pójść dalej...
                  Statystyka mówi, że szanse na przeżycie wypadku pieszy ma duże ale
                  tylko wtedy gdy samochód nie jechał szybciej niż 40 km/h. Powyżej to
                  już jest loteria z szansami na sukces spadającymi proporcjonalnie do
                  szybkości uderzającego auta. Ale tylko do sześdziesiątki bo powyżej
                  tej szybkości to już nawet o cudach nie można marzyć bo z reguły
                  pieszy ginie niemal natychmiast w momencie uderzenia....
                  A nawet jeśli nie zginie od razu to umiera kilka godzin później w
                  wyniku obrażeń wewnętrznych....
                  Czasem - niezwykle rzadko - zdarza się cud (jak np; w przypadku
                  Zientarskiego) i ofiara przeżywa... Tylko co to potem takie "życie"
                  jest warte i czy aby na pewno warto przeżywać takie wypadki?
                  • tomek854 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 14:10
                    > taa... Tomciu; to bardzo dobry przykład :-)

                    Owszem, swanciu, to jest bardzo dobry przykład. Obejrzyj sobie to jeszcze raz i
                    przyjrzyj się dokładnie. Tam tylko po to jest kaskader, zeby umiał upaść na
                    ziemię bez obicia sobie buzi. Ale przelatywanie jest autentyczne.

                    Poza tym może oglądaj mniej kreskówek a zacznij słownik, bo królik pisze się
                    przez ó a nie przez u.

                    Poza tym fascynują mnie podawane przez Ciebie dane? Czy mógłbyś rozrysować to w
                    jakiejś tabeli?

                    23 km/h - swan dopuszcza przelecenie pieszego przez dach
                    40 km/h - swan dopuszcza przeżycie pieszego tylko w wyjątkowych wypadkach

                    etc...
                • viking2 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 04:10
                  tomek854 napisał:

                  > Może więc jesteś lekarzem, ale masz braki z fizyki na poziomie gimnazjum, jeżel

                  Z ortografii tez panu doktorowi idzie, powiedzialbym oglednie, nie najlepiej.
                  "skonstrułowany"? Po jakiemu to?
                  Ale, z drugiej znow strony, mozliwe, ze mamy do czynienia z doktoratem Wyzszej
                  Szkoly Gotowania na Gazie, albo czyms podobnym...
                  • opelotka Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 10:32
                    I jaka fachowość:Byłem pierwszy przy poszkodowanym ale też nie
                    udzieliłem mu pomocy
                    bo w tym przypadku nie miało to najmniejszego sensu bo jak człowieka
                    siła uderzenia rozerwie na na dwie części oraz pozbawi tylnej części
                    głowy to taka akcja ratunkowa nie ma sensu. Tyle, że ja to najpierw
                    stwierdziłem badając parametry zyciowe poszkodowanego a nie patrząc
                    z odległości paru metrów bo na odległość - jak sądzę - nie da się
                    sprawdzić; chcąc nie chcąc - trzeba "obmacać" ofiarę...
                    Tekst żywcem z "Pamiętnika młodej lekarki".Oj swan,swan,zajrzyj
                    lepiej do tornistra,bo niedługo koniec roku szkolnego.
          • tomek854 Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 17:54
            > Ta kobieta musiała mieć dużą szybkość by wypadek wyglądał tak jak to
            > autor wątku opisał. Uderzając pieszego z szybkością ok 40km/h nigdy
            > nie wyrzucimy go w powietrze tylko położymy na masce samochodu.

            Bzdury gadasz. Ile jest w stanie jechać maluch będący mniej więcej w połowie
            drugiego biegu?

            Bo ja widziałem kiedyś taki wypadek na Borku Fałęckim w krakowie gdzie maluch po
            ruszeniu ze skrzyżowania zdołał się rozpędzić akurat do połowy zakresu obrotów
            drugiego biegu kiedy walnął wybiegającego z pomiedzy stojących autobusów
            pieszego, który fiknął salto przez dach (po czym wstał, złapał za fraki
            przerażonego chłopaka z malucha i tak obił mu ryja, ze jak ich wreszcie
            rozdzielili, to już nie wiadomo było który którego przejechał, jeśli oceniać
            tylko po zakrwawionych facjatach, ale to inna historia).
    • swan_ganz oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.... 27.04.08, 12:59
      tylko się nie rozbeczcie Panowie jak jakieś stare baby bo was
      ten "huk" przeraził....

      Dlaczego piszesz, że ta kobieta jest całkowicie bez winy skoro
      tuż przed skrzyżowaniem powinna jechać znacznie wolniej z
      oczywistych - wydaje mi się - przyczyn..
      Prawdopodobnie chciała przycwaniakować i zająć pole position na
      światłach korzystając z tego, że inni kierowcy kulturalnie zostawili
      pas wolny dla skręcających.

      Ta baba ze srebnego auta jest winna skoro piszesz, że
      widziałeś "latającego" pieszego bo by pieszemy nadać odpowiednią
      dynamikę do tego lotu to jednak trzeba walnąć go z odpowiednią siłą.
      Prawdopodobnie będziesz świadkiem zdarzenia i wtedy sam się dowiesz,
      że po badaniach ustalą jej szybkośc na nie mniej niż 60-70km/h a to
      przecież zdecydowanie za dużo jak na miasto i okoliczności tego
      konkretnego zdarzenia

      Reasumując; ta kobieta popisała się głupotą bo niezależnie od tego
      czy rzeczywiście chciała zająć te pole position czy też chciała
      skręcać w prawo to w takiej sytuacji jaką ty opisałeś bardzo często
      zdażają się wypadki. Po prostu wielu kierowców czeka na środkowym
      pasie na zgaśnięcie "zielonj strzałki" po to by samemu postarać się
      o pierwsze miejsce startowe ze świateł

      I jeszcze jedno; jak to nie wiesz czy pieszy przeżył? Byłeś
      świadkiem wypadku i nie udzieliłeś poszkodowanemu pomocy? Bo
      widziałeś, że inni się tym zajeli? Te kilkanaście osób kręcących się
      tam wokół niego usprawiedliwia Twoje zaniechanie? Z reguły te
      kilkanaście osób to barany bez najmniejszego sensu i pożytku
      zabierający tylko swoim zagęszczeniem tlen poszkodowanemu....
      Przy następnym potrąconym w twojej obecności pieszym masz podejść do
      niego i masz obowiązek prowadzić akcję ratunkową do czasu przybycia
      odpowiednich służb bo tak wyglądać powinna reakcja zwyczajnego
      Człowieka.... Takie "kibicowanie" z daleka jest raczej reakcją godną
      tylko człekokształtnych...

      No chyba, że potrafisz stwierdzić zgon człowieka to wtedy
      rzeczywiście podejmowanie jakichkolwiek działąń dla ratowania trupa
      nie ma sensu.
          • iberia.pl Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.... 27.04.08, 15:30
            swan_ganz napisał:

            > przeczytałem jeszcze raz i dalej napisałbym to samo co napisałem..
            > Czego więc nie zrozumiałem?

            wybacz, ale szkodami klawiatury na tlumaczenie ci czegokolwiek.
            Skoro tak, to proponuje stosowny zapis w ustawie, ze KAZDY kierowca
            jest WINNY kazdej smierci PIESZEGO,bedzie prosciej na przyszlosc.
            • Gość: swan Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 17:40
              > Skoro tak, to proponuje stosowny zapis w ustawie, ze KAZDY
              > kierowca jest WINNY kazdej smierci PIESZEGO,bedzie prosciej na
              > przyszlosc.

              i bez kodeksowych zapisów kierowca, który rozjechał pieszego w
              terenie zabudowanym obecnie kończy marnie. Z reguły taka przykra
              historia kończy dla niego skazującym wyrokiem..
              I słusznie zresztą bo miasta mają być do życia dla wszystkich i
              jeśli ktoś ma sportowe ambicje to powinien wiedzieć kiedy i gdzie
              może je uwolnić w sposób bezpieczny dla wszystkich..
              • iberia.pl Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. 27.04.08, 18:35
                Gość portalu: swan napisał(a):

                > i bez kodeksowych zapisów kierowca, który rozjechał pieszego w
                > terenie zabudowanym obecnie kończy marnie. Z reguły taka przykra
                > historia kończy dla niego skazującym wyrokiem..

                niestety

                > I słusznie zresztą bo miasta mają być do życia dla wszystkich i
                > jeśli ktoś ma sportowe ambicje to powinien wiedzieć kiedy i gdzie
                > może je uwolnić w sposób bezpieczny dla wszystkich..

                w takim razie nie pozostaje nic innego jak zyczyc ci by kiedys taka
                sytuacja przytafila sie tobie panie kierowco....
                • inguszetia_2006 Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. 27.04.08, 18:54
                  iberia.pl napisała:

                  > Gość portalu: swan napisał(a):
                  >
                  > > i bez kodeksowych zapisów kierowca, który rozjechał pieszego w
                  > > terenie zabudowanym obecnie kończy marnie. Z reguły taka przykra
                  > > historia kończy dla niego skazującym wyrokiem..
                  >
                  > niestety
                  >
                  > > I słusznie zresztą bo miasta mają być do życia dla wszystkich i
                  > > jeśli ktoś ma sportowe ambicje to powinien wiedzieć kiedy i
                  gdzie
                  > > może je uwolnić w sposób bezpieczny dla wszystkich..
                  >
                  > w takim razie nie pozostaje nic innego jak zyczyc ci by kiedys
                  taka
                  > sytuacja przytafila sie tobie panie kierowco....

                  Witam,
                  Iberia,to jest przegięcie. Ja rozumiem, że jak ktoś na drodze chce
                  Cię rozjechać,to samo się na usta ciśnie; "Żebyś tak zdechł!". Ale
                  to przecież emocje i stres. A życzyć komuś wypadku "na trzeźwo", to
                  zwykłe chamstwo.
                  Pzdr.
                  Inguszetia
                  • iberia.pl Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. 27.04.08, 19:06
                    Inguszetia

                    Wybacz ale do niektorych inaczej sie nie dotrze.

                    Rozumiem, ze pieszy z gruntu jest slabszy na drodze.Szanuje to i
                    staram sie jak moge zwracac na nich uwage.Staram sie przewidywac ich
                    reakcje, na razie mi sie udaje, oby tak zostalo.Jednak czesto splot
                    okolicznosci jest taki a nie inny, i czesto pieszy ginie czy zostaje
                    ranny niejako na wlasne zyczenie.Bo tylko od kierowcow wymaga sie
                    znajomosci przepisow i przewidywania, od pieszych juz nie.Pytanie
                    dlaczego ich sie zwalnia z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci ?


                    Sama pisalas, ze zdarzylo Ci sie, ze pieszy wtargnal Ci niemal na
                    maske, prawda? I taki swan czy inny arek 103 tego nie pojmuja, bo w
                    ich mniemaniu ZAWSZE winny jest kierowca.A mnie do szewskiej pasji
                    doprowadzaja tacy co nie potrafia sie postawic na miejscu tej
                    drugiej strony i ci co to ZAWSZE i NIGDY....ci co sie najbardziej
                    zarzekaja predzej czy pozniej zmieniaja zdanie, zmieniaja bo zycie
                    je weryfikuje, czy to sie im podoba czy nie.
                    • Gość: swan Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 23:55
                      > Rozumiem, ze pieszy z gruntu jest slabszy na drodze.

                      skoro to rozumiesz to pewnie dopasowujesz swoje poczynania na jezdni
                      do aktualnych warunków i jeśli to rzeczywiście robisz to nie ma
                      szansy, że ktoś Cię skutecznie zaskoczy... Owszem; może ci jakiś
                      idiota napędzić zdrowego stracha swoim nieprzewidywalnym działaniem,
                      możesz nawet sfajdać się w gacie z powodu stresu zwykle
                      towarzyrzącemu takim zdarzeniom ale na pewno nikogo nie zabijesz...

                      > Szanuje to istaram sie jak moge zwracac na nich uwage.Staram sie
                      > przewidywac ich reakcje, na razie mi sie udaje,

                      i tak trzymaj dalej...

                      > Bo tylko od kierowcow wymaga sie
                      > znajomosci przepisow i przewidywania, od pieszych juz nie.Pytanie
                      > dlaczego ich sie zwalnia z jakiejkolwiek odpowiedzialnosci ?

                      nie tylko od kierowców wymaga się prezstrzegania prawa; piesi też są
                      karani za wtargnięcie na jezdnię... Sam całkiem niedawno dostałęm
                      mandat na pięć dyszek bo wlazłem na przejście na czerwonym świetle.
                      I choć przysięgałęm gliniarzom, że przecież żadnego samochodu w
                      zasięgu wzroku nie było (" to po co mam tam sterczeć jak palant
                      jakiś?") to i tak pozostali nieugięci....

                      > I taki swan czy inny arek 103 tego nie pojmuja, bo w
                      > ich mniemaniu ZAWSZE winny jest kierowca.A mnie do szewskiej pasji
                      > doprowadzaja tacy co nie potrafia sie postawic na miejscu tej
                      > drugiej strony i ci co to ZAWSZE i NIGDY....ci co sie najbardziej
                      > zarzekaja predzej czy pozniej zmieniaja zdanie, zmieniaja bo zycie
                      > je weryfikuje, czy to sie im podoba czy nie.

                      Widzisz Hiszpanka... Ja bardzo dużo jeżdże po kraju... Przeciętnie
                      od kilkunastu lat robię po 70-80 tysięcy rocznie. I jakoś też tak
                      jak ty mogę pochwalić się czystym kontem (jeśli chodzi o potrąconych
                      pieszych) choć po przekręconym ponad milionie kilometrów śmiało mogę
                      powiedzieć, że na tych drogach spędziłem kilka żyć przeciętnego
                      polskiego kierowcy którego roczny przebieg z reguły oscyluje gdzieś
                      w okolicach 15 tysięcy.
                      Mógłbym tu godzinami opowiadać ci historie o pieszych, którzy dużo
                      zrobili bym im rozjechał, którzy przewracali się wprost pod koła
                      mojego samochodu, którzy spadali z krawężników idealnie przed
                      samochód itd.
                      Dodatkowo sytuację nieco komplikuje fakt, że dla wielu z was często
                      jeżdżę jak pirat tzn; dużo za szybko (mój rekord na warszawskich
                      drogach to 240km/h osiągnięty na moście siekierkowskim - dokłądnie
                      tam gdzie jest ograniczenie do siedemdziesięciu :-)). Jeszcze jak
                      nie było autostrady to od "Warszawa żegna" do "Poznań wita"
                      potrafiłęm dojechać w 2 godziny i piętnaście minut. Do Wrocka (zanim
                      ósemkę uczynili bezpieczną przy pomocy fotoradarów) dolatywałem w 3
                      godziny i dziesięć minut a wracałęm kiedyś z niego w środku nocy w 2
                      godziny i pięćdziesiąt minut... Gumy musiałem wymieniać czasami dwa
                      razy w sezonie a klocki robiłem co dwadzieścia tysięcy....
                      Śmiało więc mogę powiedzieć, że jestem pełnoprawnym piratem całą
                      gębą ale mimo to nikogo nie zabiłem. A wiesz dlaczego? Bo podobnie
                      jak Ty też cholenie uważam na pieszych (po prostu im nie ufam nawet
                      wtedy gdy mam z takim nawiązany kontakt wzorkowy i wiem, że on mnie
                      widzi..) I zawsze zwalniam w terenie zabudowanym gdzie z za byle
                      budy może wyleźć niebezpieczeństwo w postaci jakiegoś psa czy
                      pijaczka (kolejność nie przypadkowa) Ludzie mieszkający w
                      takich "przelotowych" miejscowościach też mają swoje dzieci, koty
                      czy kury i to wszystko ma prawo do życia nawet wtedy gdy nam się
                      zdaży przez ich miejscowość przejechać...

                      Po prostu cała rzecz sprowadza się do naszego rozsądku, naszego
                      doświadczenia, naszej umiejętności przewidywania czy korzystania z
                      cudzych doświadczeń, refleksu etc.. Trzeba wiedzieć gdzie i w jakich
                      warunkach można sobie depnąć...

                      W opisywanym przypadku nigdy nie pojechałbym nawet czterdziestką w
                      sytuacji gdy na pasie obok mojego stoją samochody w korku bo takie
                      zachowanie jest proszeniem się o kłopoty..Ja rozumiem, że tej Pani
                      współczujesz ale wydaje mi się również, że swoje współczucie
                      kierujesz pod nie najlepszym adresem bo gdyby ona wykazała się
                      rozsądkiem to nigdy w takiej sytuacji w jakiej jest w tej chwili by
                      się nie znalazła. A znalazła się w niej nie tylko wskutek głupoty
                      tego pieszego ale również i własnej brawury i braku zdolności do
                      przewidywania i odpowiedzialności bo powtórzę jeszcze raz; jak chce
                      się jeździsz szybko to oczywiście można to robić ale umiejętność
                      naciskania gazu do oporu to zdecydowanie zbyt mało by to robić
                      bezpiecznie..

                      • a_weasley Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. 28.04.08, 12:11
                        Sami zobaczcie co gość portalu: swan napisał:

                        > mój rekord na warszawskich drogach to 240km/h
                        > osiągnięty na moście siekierkowskim - dokłądnie
                        > tam gdzie jest ograniczenie do siedemdziesięciu
                        <ciach>
                        > nie było autostrady to od "Warszawa żegna" do
                        > "Poznań wita" potrafiłęm dojechać w 2 godziny
                        > i piętnaście minut. Do Wrocka
                        > dolatywałem w 3 godziny i dziesięć minut a wracałęm
                        > kiedyś z niego w środku nocy w 2 godziny
                        > i pięćdziesiąt minut... Gumy musiałem
                        > wymieniać czasami dwa razy w sezonie
                        > a klocki robiłem co dwadzieścia tysięcy...

                        > I zawsze zwalniam w terenie zabudowanym

                        Poproś tatusia, żeby ci dał na egzamin na kartę rowerową, pojeździj trochę, a
                        potem się wypowiadaj. Bo, wiesz, dorośli bardzo nie lubią, jak im się takie kity
                        wciska.
                      • tomek854 Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.. 28.04.08, 14:18
                        do aktualnych warunków i jeśli to rzeczywiście robisz to nie ma
                        > szansy, że ktoś Cię skutecznie zaskoczy...

                        NIe ma szansy? :-) to, że Tobie się nie zdarzyło, to nie znaczy, że tak jest...

                        > Widzisz Hiszpanka... Ja bardzo dużo jeżdże po kraju... Przeciętnie
                        > od kilkunastu lat robię po 70-80 tysięcy rocznie.

                        Czyli jakieś 7500 miesięcznie, czyli jakieś 1800 tygodniowo, czyli jakieś 250 km
                        dziennie, wliczając niedziele, święta i wakacje. Przy średniej prędkosci dajmy
                        na to 70 na godzinę to znaczy że jeździsz po 4 godziny dziennie. I jeszcze Ci
                        się nie zdarzyło mieć niebezpiecznej sytuacji z nieprzewidywalnymi pieszymi? To
                        teraz opuść tor gokartowy i zobacz jak sie jeździ w ruchu.

                        > Dodatkowo sytuację nieco komplikuje fakt, że dla wielu z was często
                        > jeżdżę jak pirat tzn; dużo za szybko (mój rekord na warszawskich
                        > drogach to 240km/h osiągnięty na moście siekierkowskim - dokłądnie
                        > tam gdzie jest ograniczenie do siedemdziesięciu :-)).

                        A czemu nie 340? Przecież to tylko forum, co sobie będziesz żałował ;-)

                        > Po prostu cała rzecz sprowadza się do naszego rozsądku, naszego
                        > doświadczenia, naszej umiejętności przewidywania czy korzystania z
                        > cudzych doświadczeń, refleksu etc.. Trzeba wiedzieć gdzie i w jakich
                        > warunkach można sobie depnąć...

                        I ty oczywiscie jesteś z tych, co wiedzą. Zientarski też pewnie wiedział. A
                        także inni, którzy byli na tyle świetni, że jeździli szybko i bezpiecznie ;-)
        • swan_ganz Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.... 27.04.08, 13:45
          Dzięki. Wiem, że mam rację :-)

          mniej więcej miesiąc temu sam byłem świadkiem potrącenia pieszego w
          Wilanowie (Al. Sobieskiego/Nałęczowskiej).

          Pieszo o nieustalonym do tej pory nazwisku (prawdopodobnie jakiś
          ukrainiec) wtargnął przy czerwonym świetle na przejście dla piszechy
          i niemal natychmiast został za to ukarany przez Audii A6 śmiercią.

          Też było tam zaskoczenie, lot pieszego i ten łomot, który tu wami
          tak wstrząsnął.
          Byłem pierwszy przy poszkodowanym ale też nie udzieliłem mu pomocy
          bo w tym przypadku nie miało to najmniejszego sensu bo jak człowieka
          siła uderzenia rozerwie na na dwie części oraz pozbawi tylnej części
          głowy to taka akcja ratunkowa nie ma sensu. Tyle, że ja to najpierw
          stwierdziłem badając parametry zyciowe poszkodowanego a nie patrząc
          z odległości paru metrów bo na odległość - jak sądzę - nie da się
          sprawdzić; chcąc nie chcąc - trzeba "obmacać" ofiarę...

          Iteż tak jak autor wątku byłbym gotów przysięgać, że to audii wcale
          nie jechało za szybko, że facet miał nie więcej niż 70-80 km/h na
          budziku więc gdzie tu wina kierowcy? Badanie jednak dowiodło, że
          jachał on w momencie zdarzenia około 130km/h więc jednak taki
          całkowicie bez winy to on nie jest...

          Dlatego wstrzymajcie się ze swoimi "wyrokami" do czasu zakończenia
          dochodzenia, pamiętając cały czas, że (szczególnie w śródmieściach
          miast) piesi mogą wam się pojawić na ulicy w każdej chwili.
          Niedobrze byłoby byśmy każdego z nich natychmiast za to zabijali...
      • Gość: vladcs Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.... IP: *.chello.pl 27.04.08, 13:44
        > Prawdopodobnie chciała przycwaniakować i zająć pole position na
        > światłach korzystając z tego, że inni kierowcy kulturalnie
        zostawili
        > pas wolny dla skręcających.

        Nie ma żadnego powodu aby tak przypuszczać, poza tym o ile wiem to
        na tym rondzie nie ma takiej możliwości.

        > Ta baba ze srebnego auta jest winna skoro piszesz, że
        > widziałeś "latającego" pieszego bo by pieszemy nadać odpowiednią
        > dynamikę do tego lotu to jednak trzeba walnąć go z odpowiednią
        siłą.
        > Prawdopodobnie będziesz świadkiem zdarzenia i wtedy sam się
        dowiesz,
        > że po badaniach ustalą jej szybkośc na nie mniej niż 60-70km/h a
        to

        Nie bądź takimądry i nie wyręczaj tych "biegłych" Opierasz się na
        przypuszczeniach, a ja na tym czego doświadczyłem. Biegli natomiast
        na swoich danych. Z tej trójcy Ty masz najmarniejsze podstawy do
        wyrokowania.


        > I jeszcze jedno; jak to nie wiesz czy pieszy przeżył? Byłeś
        > świadkiem wypadku i nie udzieliłeś poszkodowanemu pomocy? Bo
        > widziałeś, że inni się tym zajeli? Te kilkanaście osób kręcących
        się
        > tam wokół niego usprawiedliwia Twoje zaniechanie? Z reguły te
        > kilkanaście osób to barany bez najmniejszego sensu i pożytku
        > zabierający tylko swoim zagęszczeniem tlen poszkodowanemu....

        Jakie zaniechanie?
        A skąd pewność że to "barany"? Widziałęm że zajmują się uczestnikami
        wypadku. 15 osób - w tym obsługa hotelu - kłębi się wokół miejsca.
        Może jeszcze konsylium "lekarzy" zwołamy? Sorry, ale obawiam się ze
        byłbym w tym wszystkim tylko przeszkodą. A ja nie "kibicowałem"
        tylko pogoniłem troglodytę który to robił. Po to aby udrożnić ruch i
        umożliwić przejazd karetce.
        • swan_ganz Re: oj widzę, że się tu wszyscy rozkleiliście.... 27.04.08, 14:13
          > Nie ma żadnego powodu aby tak przypuszczać, poza tym o ile wiem to
          > na tym rondzie nie ma takiej możliwości.

          Masz prawo tak uważać ale ja też mam prawo korzystać ze swoich
          doświadczeń a te mówią mi, że niemal zawsze jak kierowcy zostawią
          prawy pas wolny dla tych co by chcieli skręcić w prawo to znajdzie
          się jeleń (lub łania), którzyy nie są w stanie zaakceptować takiego
          stanu rzeczy i mają wręcz wewnętrzny przymus każący im zająć ten
          wolny pas dla swoich potrzeb. Tacy nie potrafią się ustawić jak
          normalni ludzie w ogonku czekających na przejazd przez skrzyzowanie,
          oni tak się bardzo spieszą, że do tych świateł dojeżdżają z
          prędkością światła by broń boże nikt inny nie wpadł na ten ich
          genialny pomysł i nie wyjechał z szeregu oczekujących przed nimi. To
          jest bardzo częsta przyczyna wypadków; cwaniaczki realizują swoje
          pomysły z dużymi prędkościami nawet wtedy gdy szans na pole position
          i tak nie mają bo inni zdążyli już je zająć.... "Ważne" dla takich
          jest jest by w jak najkrótszym czasie być jak najbliżej tych
          świateł. Czasami im się nie udaje czego doświadczyłeś włąśnie
          naocznie...
      • Gość: dude do swan_ganz IP: 195.245.213.* 27.04.08, 17:59
        Masz strasznie spiskową teorię dziejów. Obawiam się, że w Twoim
        przypadku występują także kłopoty z przyswajaniem czytanego tekstu.

        Jestem po lekturze tej samej relacji, co Ty i nie wiem, w którym
        momencie ta pani złamała przepisy. Jadąc 40km/h w terenie
        zabudowanymn?

        To co zastosowałeś w swoim poście zjeżyło mnie niesamowicie. Jak dla
        mnie to wręcz archetyp demagogii. "Egzekucja, stado baranów, chciała
        przycwaniakować, popisała się głupotą, ustalą jej prędkość na nie
        mniej niż 60-70km/h"

        Byłeś tam? Widziałeś?
        Czy po prostu z Tobą jest tak, że jesteś Ty, potem długo nic, a
        potem Twoje odbicie w lustrze?

        Życzę Ci przeżycia sytuacji, która zweryfikuje twoją postawę.

        Widziałem, jakie esyfloresy kręcił mój kumpel uderzony przes auto
        przy 30km/h. Widziałem jego nogi wysoko nad głową. Mądralo.
        • Gość: swan Re: do swan_ganz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 00:22
          > Masz strasznie spiskową teorię dziejów

          co takiego mam? I na podstwie czego stawiasz tą swoją diagnozę?

          > Jestem po lekturze tej samej relacji, co Ty i nie wiem, w którym
          > momencie ta pani złamała przepisy. Jadąc 40km/h w terenie
          > zabudowanymn?

          .... jadąc z tą szybkością (o ile nie szybciej) obok stojących w
          korku na sąsiednim pasie samochodów ... Też tak jeździsz?

          > To co zastosowałeś w swoim poście zjeżyło mnie niesamowicie. Jak
          > dla mnie to wręcz archetyp demagogii. "Egzekucja, stado baranów,
          > chciała przycwaniakować, popisała się głupotą,

          moim zdaniem to nie demagogia a właściwa terminologia do opisywania
          tego konkretnego przypadku. Skąd wiem, że chciała "przycwaniakować"?
          Oczywiście nie wiem co zamierzała zrobić ale pisząc takie sądy
          opieram się na swoim doświadczeniu pochodzącym z polskich ulic.
          Nigdy nie widziałeś takich scen w których część kierowców potrafi
          ustawić się w ogonku do świateł pozostawiają skrajny prawy pas wolny
          dla skręcających w lewo? Z reguły w takiej sytuacji zawsze pojawia
          się ktoś kto wprawdzie jedzie prosto tak jak i ci stojący na
          sąsiednim pasie ale za to jemu się bardziej spieszy. Dlatego
          przypuszczam, że Pani z tego srebnego samochodu właśnie należała do
          tych co to uważają, że ich pośpiech jest najważniejszy..
          Dochodzenie jednak ustali prawdę i mam nadzieję, że autor tego wątku
          jako świadek zdarzenia poinformuje nas o sądowym podsumowaniu tego
          wypadku...

          > Życzę Ci przeżycia sytuacji, która zweryfikuje twoją postawę.
          dziękuję za życzenia. Ja jednak jak wsiadam za kierownicę nie
          pozostawiam miejsc na przypadki; zbyt cenię ludzkie zycie by jego
          trwanie uzależniać od jakichś bliżej nieokreślonych przypadków

          > ustalą jej prędkość > na nie mniej niż 60-70km/h"

          jeśli opis zdarzenia jest w miarę wierny sytuacji (tzn; ten lot
          potraconego) to właśnie tyle musiała tam jechać... Ta Pani i tak
          jest w szczęśliwej sytuacji bo tak się skałada, że niemal cała ta
          jest objęta monitoringiem. Policja na pewno z niego skorzysta by
          popatrzeć na styl jazdy tej Pani przed wypadkiem; jeśli wcześniej
          kombinowała na drodze, zmieniała co chwilę pasy itd. to nie
          chciałbym być w jej skórze bo w takim przypadku to się raczej nie
          skończy na wyroku w "zawiasach"....

          > Widziałem, jakie esyfloresy kręcił mój kumpel uderzony przes auto
          > przy 30km/h. Widziałem jego nogi wysoko nad głową. Mądralo.

          czyli jaki twoim zdaniem płynie z tego wniosek?
          • tbernard Re: do swan_ganz 28.04.08, 10:01
            Nie chrzań, że jeździsz, bo prawa jazdy nie masz. Jeśli jednak masz i sam siebie
            za takiego supermena uważasz który nie pozostawia miejsca na przypadki a reszta
            to idioci, to sam stanowisz wielkie zagrożenie i tylko co najwyżej szczęście do
            tej pory miałeś.
            O sobie mogę tylko powiedzieć, że chociaż nigdy w życiu nawet najdrobniejszej
            stłuczki nie miałem, to mam wielkie opory aby przypisywać sobie jakieś
            niesamowite superpredyspozycje większe niż zawodowi mistrzowie rajdowi (Kulig).
            Mam świadomość, że dopisywało mi często szczęście i staram się jak tylko mogę
            dążyć do takiego ideału jakim jesteś Ty w swoim mniemaniu (bo oczywiście uważasz
            się za kierowcę o lepszych predyspozycjach od Kuliga).
            • tomek854 Re: do swan_ganz 28.04.08, 14:21
              > Nie chrzań, że jeździsz, bo prawa jazdy nie masz. Jeśli jednak masz i sam siebi
              > e
              > za takiego supermena uważasz który nie pozostawia miejsca na przypadki a reszta
              > to idioci, to sam stanowisz wielkie zagrożenie i tylko co najwyżej szczęście do
              > tej pory miałeś.

              NIc dodać, nic ująć!
      • swan_ganz Habudzik..... 27.04.08, 14:17
        wstydzę się tego co za chwilę powiem bo moje poglądy z reguły stoją
        w sprzeczności z Twoimi ale muszę pwoiedzieć, że w tym przypadku
        masz rację....
        Nawet wtedy gdy jedziemy "pięćdziesiątką" pieszemu nadamy lot tylko
        wtedy gdy jedziemy tirem.... Osobowy pojazd nie jest w stanie
        wyrzucić piezego w powietrze przy tej szybkości. Tak kobieta musiała
        mieć tam z siedemdziesiąt...
        • habudzik Re: Habudzik..... 27.04.08, 14:19
          swan_ganz napisał:

          > wstydzę się tego co za chwilę powiem bo moje poglądy z reguły stoją
          > w sprzeczności z Twoimi

          Nie wstydź się . Może chcesz o tym pogadać ?
          • swan_ganz Re: Habudzik..... 27.04.08, 14:30
            > Nie wstydź się . Może chcesz o tym pogadać ?

            nie dopieszczaj się Habudzik bo to tylko jednostkowy przypadek.
            Następny raz zgodzę się z Twoimi poglądami nie wcześniej niż za
            jakieś dwa lata... :-)
              • kozak-na-koniu Re: Habudzik..... 27.04.08, 16:28
                Jak dorośniesz, zrobisz prawo jazdy, przejedziesz parę tysiecy
                kilometrów i na własne oczy, nie w telewizji ani w oficjalnych
                wynikach testów zobaczysz podobną sytuację, to się przekonasz że
                czasem wystarczy nawet 30 km/godz., bo tu działają różne czynniki:
                ułożenie obiektów w momencie zderzenia (pieszy np. w ostatnim
                odruchu obrony mógł podskoczyć), wzajemne prędkości, wektory,
                kształt karoserii i przede wszystkim różnica mas... A ciężarówka lub
                autobus co najwyżej może "rozjechać jak żabę" a nie wyrzucić w górę.
                • kozak-na-koniu Re: Habudzik..... 27.04.08, 16:56
                  Ups! To było oczywiście do habudzika. Dodam jeszcze, że obiekt
                  poruszający się z prędkością 30 km/godz w czasie 1 sekundy przebywa
                  ponad 8 metrów. Uwzględniając czas reakcji kierowcy (szczególnie
                  jeśli przeszkoda pojawiła się nagle i niespodziewanie), na efektywne
                  wyhamowanie potrzeba co najmniej kilkunastu metrów. To wystarczy...
                • habudzik Re: Habudzik..... 27.04.08, 16:59
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Jak dorośniesz, zrobisz prawo jazdy, przejedziesz parę tysiecy
                  > kilometrów i na własne oczy, nie w telewizji ani w oficjalnych
                  > wynikach testów zobaczysz podobną sytuację, to się przekonasz że
                  > czasem wystarczy nawet 30 km/godz., bo tu działają różne czynniki:
                  > ułożenie obiektów w momencie zderzenia (pieszy np. w ostatnim
                  > odruchu obrony mógł podskoczyć)

                  Wtedy dostałby szybą przednią .


                  , wzajemne prędkości, wektory,
                  > kształt karoserii i przede wszystkim różnica mas... A ciężarówka lub
                  > autobus co najwyżej może "rozjechać jak żabę" a nie wyrzucić w górę.

                  Nie pisałem nic o ciężarówce .
                • Gość: swan Re: Habudzik..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 17:28
                  > A ciężarówka lub autobus co najwyżej może "rozjechać jak żabę" a
                  > nie wyrzucić w górę.

                  ale nie założysz się o to co napisałeś, prawda ?
                  :-)

                  Dopuszczasz oczywiście myśl, którą zresztą sam tu objawiłeś (o tych
                  wektorach, wzajemnych prędkościach, podskokach itd..) również i w
                  przypadku zdarzeń z ciężarówkami? Czy też prawa fizyki dotyczą tylko
                  sam. osobowych?
                • habudzik Re: skąd wiesz, że ten filmik pokazuje test 27.04.08, 17:27
                  Chłopak nie pomyślał . To w ogóle nie jest test . Ktoś wziął manekina z J.C.
                  Panny i walnął weń samochodem . Prawdziwy test to test z udziałem Dummy o wadze
                  pewnie jakieś 80kg i wykonanego z materiałów które w możliwie najdokładniejszy
                  sposób reagują tak jak ludzkie ciało . Taka lala kosztuje 100tys. dolarów i nie
                  rozbija się jej w tak prymitywny sposób .
                  • Gość: swan no więc właśnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.08, 17:44
                    > Prawdziwy test to test z udziałem Dummy o wadze
                    > pewnie jakieś 80kg i wykonanego z materiałów które w możliwie
                    > najdokładniejszy sposób reagują tak jak ludzkie ciało

                    dokładnie tak; sposób w jaki lecą te manekiny nie ma nic wspólnego
                    z "lotem" prawdziwego człowieka (autor wątku pewnie to potwierdzi bo
                    już widział jak to w realu wygląda..)
                    Pewnie te manekiny z filmy ważą nie więcej niż po dziesięć kilo i to
                    głównie dlatego tak efektownie po uderzeniu fruwają
        • tomek854 Re: Habudzik..... 28.04.08, 14:22
          > Nawet wtedy gdy jedziemy "pięćdziesiątką" pieszemu nadamy lot tylko
          > wtedy gdy jedziemy tirem....

          Chłopczyku, a ty widzałeś kiedyś tira? ;-)

          Chciałbym bardzo zobaczyć pieszego przerzuconego nad TIRem jadącym 40 na godzinę :D
      • swan_ganz Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 27.04.08, 14:29
        > Narażać się na taką traumę mijając stojące pojazdy z prędkością
        > znacznie powyżej 50km/h o grubość lakieru ?????

        czepiasz się; sto razy już jej się to udawało a że ten jeden raz się
        jednak nie udało? Za to sto razy już była wcześniej o pięć minut w
        domu niż inne "barany" stojące grzecznie w korkach...
        Dal niektórych kierowców te pięć minut wcześnie w domciu to nie
        wyobrażalna wartość dla której potrafią nawet zabijać...
        • tbernard Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 09:06
          Czemu przekręcasz.
          Przecież z opisu jechała pasem do skrętu w prawo, gdzie nie było korka. Jaki
          sens byłby aby solidarnie wlokła się z zakorkowanym pasem obok?
          Nie wiem, czy posiadasz prawo jazdy i czy zdarza się abyś prowadził auto.
          Szczerze mówiąc wątpię w to, bo inaczej miałbyś świadomość, że sam w takiej
          sytuacji jak owa kobieta nic byś nie był w stanie przewidzieć ani inaczej
          zareagować nawet jadąc superprzepisowo.
      • tbernard Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 09:23
        > pierwsze pytanie - masz fotoradar w luserkach że oceniłeś prędkość?
        >
        > po prostu - co za bezmyslna idiotka mija stojące samochody z prędkością 50kmh?
        > To nie jest forum "kto miał rację?", tylko "bezpieczeństwo na drodze".

        Jeśli pas obok był zakorkowany a pas po którym się poruszała był luźny i na
        dodatek nie było tam przejścia dla pieszych na jezdni, to niby dlaczego nie
        mogła się poruszać 50?
        Co do pojęć "kto miał rację?" oraz "bezpieczeństwo na drodze" to pomiędzy nimi
        istnieje silna zależność z której nie zdaje sobie sprawy chyba tylko ktoś kto
        prawa jazdy nie posiada i nie prowadzi auta. Być może nie posiada bo się boi lub
        jest zbyt gamoniowaty aby zdobyć i w swoim umyśle uroił sobie, że trzeba być co
        najmniej półbogiem z rentgenem w oczach (które są dookoła głowy). Tymczasem
        wbrew pozorom kierowcy są też tylko ludźmi.
        • habudzik Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 09:38
          tbernard napisał:


          > Jeśli pas obok był zakorkowany a pas po którym się poruszała był luźny i na
          > dodatek nie było tam przejścia dla pieszych na jezdni, to niby dlaczego nie
          > mogła się poruszać 50?

          A na primier dlatego :
          Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
          zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
          wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
          porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
          spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
          działanie rozumie się również zaniechanie.
          • tbernard Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 10:03
            > A na primier dlatego :
            > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
            > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
            > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
            > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
            > spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
            > działanie rozumie się również zaniechanie.

            Jak na ironię opisałeś dokładnie to co złamał pieszy (też uczestnik ruchu
            którego ów zapis obowiązuje).
        • habudzik Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 10:00
          tbernard napisał:


          > Jeśli pas obok był zakorkowany a pas po którym się poruszała był luźny i na
          > dodatek nie było tam przejścia dla pieszych na jezdni, to niby dlaczego nie
          > mogła się poruszać 50?


          A czy na niemieckiej autostradzie w miejscu gdzie nie ma ograniczenia też
          zgodnie z przepisami bedziesz mijał stojących w korku prawym pasem z prędkością
          250km/h ???????????????????
          • tbernard Re: Wypadek 26.04.2008 W-wa (skraj głupoty i tel 28.04.08, 10:06
            > A czy na niemieckiej autostradzie w miejscu gdzie nie ma ograniczenia też
            > zgodnie z przepisami bedziesz mijał stojących w korku prawym pasem z prędkością
            > 250km/h ???????????????????

            A czy na francuskich superszybkich TGV maszynista porusza się z prędkością
            zaprzęgu konnego, bo może na torach jego własna rodzona matka sobie na spacerek
            z pieskiem wyszła?
            Nie wiem tylko jaki jest sens na licytowanie się w absurdach.