Kto patrzy w lusterko hamując?

29.04.08, 10:30
Niedawno miałem taką sytuację: jechałem sobie i światło zmieniło się na żółte.
Ponieważ rzecz miała miejsce w UK, gdzie żółte trwa sekundę a nie trzy minuty,
żeby wszyscy bardzo się śpieszący zdążyli przejechać, jak w Polsce,
postanowiłem się zatrzymać no i zatrzymałem się. Było to hamowanie dość
zdecydowane, ale w żadnym wypadku nie można było nazwać go gwałtownym. Kiedy
już byłem zatrzymany uderzył mi w tył inny pojazd i wypchnął mnie na
skrzyżowanie. Nacisnąłem hamulec odruchowo i wtedy ten bałwan, który wciąż się
toczył uderzył mnie jeszcze raz.

Oczywiście wina drugiego kierowcy jest bezsporna - uderzył mnie kiedy już
stałem i to dwa razy - w ogóle nie dotykał hamulców.

Ale został mi po tym taki odruch teraz że jeżeli światło zmienia się na żółte,
patrzę w lusterko i jeżeli ktoś za mną jedzie lecę na żółtym czy nawet
czerwonym. NIe jestem z tego zadowolony, ale nic nie mogę poradzić - samo się
robi...

Myślicie, że mi przejdzie? ;-)
    • Gość: na zimno To zalezy, tomek854, czy chcesz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.04.08, 10:36

      mowic o "tamtych", ze sa balwanami, czy tez chcesz, aby mowiono
      podobnie o Tobie (wjazd na czerwonym).

      WYBOR NALEZY DO CIEBIE.

      PS

      Ty hamujac na zoltym, nie jestes inicjatorem wypadku.
      Jest nim balwan, ktory nie potrafi zachowac odstepu
      bezpiecznego przy danej predkosci jadacy za Toba,
      a jako ze jest balwanem, nie ma tez i wyobrazni.
      Wiec wypadek to JEGO dzielo.


      • Gość: rekrut1 Re: To zalezy, tomek854, czy chcesz IP: *.aster.pl 29.04.08, 10:49
        na zimno napisał(a): Wiec wypadek to JEGO dzielo.
        Wypadek tak ale kufer mój(a jak pisałem jestem do niego bardzo
        przywiązany). A w lusterko należy patrzeć(dla własnego
        bezpieczeństwa), natomiast na "czerwonym" nie należy wjeżdżać na
        skrzyżowanie(również dla własnego bezpieczeństwa). Chociaż ja wiem
        ...różne są objawy masochizmu.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • Gość: na zimno Z mojej wypowiedzi wcale nie wynikalo,ze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.04.08, 15:12

          nie nalezy patrzec w lusterko wsteczne, nieprawdaz?

          Konstrukcja przypadku jest tak parszywa, ze nie ma zlotego srodka.

          Dlatego wypunktowalem balwana, ktory jedzie "za" w odleglosci
          854mm (na przyklad). Bo to on jest balwanem I stopnia.
          Kazdy powinien pilnowac swego nosa w tym przypadku.

          Co do kufra - masochisci robia wszystko, aby osiagnac satysfakcje.
          Jednak ja za masochiste uwazam przede wszystkim balwana z tylu.
          Satysfakcje balwan ma , gdy wjedzie komus w kufer.
          To nawet jest cos wiecej niz masochizm, moze to jest juz "parada
          rownosci"?

          Zaspiewaj sobie, rekrucie Ty jeden (rekrut1):

          "Mam wszystko w tyle" (cytat/tekst piosenki, nie kasowac).
          to Ci ulzy.

          Tyz pozdr.
          • Gość: rekrut1 Re: Z mojej wypowiedzi wcale nie wynikalo,ze IP: *.aster.pl 29.04.08, 17:28
            na zimno napisał(a): ja za masochiste uwazam przede wszystkim balwana
            z tylu. Satysfakcje balwan ma , gdy wjedzie komus w kufer.
            Zdawało mi się że to właśnie napisałem ale......
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • Gość: rekrut1 Re: Z mojej wypowiedzi wcale nie wynikalo,ze IP: *.aster.pl 29.04.08, 17:43
              W niedzielę na ul.Marszałkowskiej zaraz za skrzyżowaniem z
              ul.Świętokrzyską przy torowisku stało BMW a za nim Fiat UNO. Tego
              Fiata z przodu brakowało jakieś 15cm. BMW z odległości 10m wyglądało
              na nietknięte. No i czy ta Pani z UNO to nie masochistka?
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • Gość: na zimno Z cala pewnoscia masochistka ci ona jest. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.04.08, 18:08

                BMW "mialo" UNO w tyle ze tak powiem, ale jednak bez konsekwencji,
                wielkich.

                Jak widac satysfakcje oceniles na 15 cm. Dla jednych duzo dla
                drugich malo. Pani zapewne odda UNO do wydluzenia.

                • Gość: rekrut1 Re: Z cala pewnoscia masochistka ci ona jest. IP: *.aster.pl 30.04.08, 09:23
                  Na miejscu tej Pani też bym tak zrobił.:)
                  Ja mawiał P.Rumian "odległość nie może przekraczac długości".
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
      • emes-nju Re: To zalezy, tomek854, czy chcesz 29.04.08, 11:54
        Gość portalu: na zimno napisał(a):

        > mowic o "tamtych", ze sa balwanami, czy tez chcesz, aby mowiono
        > podobnie o Tobie (wjazd na czerwonym).

        Niesmialo zauwazam, ze Tomek jednak na skrzyzowaniu sie znalazl... ;-) I to w znacznie gorszym momencie niz gdyby, na podstawie obserwacji sytuacji za soba, postanowil przejechac na zolto-czerwonym. On zostal wepchniety na skrzyzowanie na zdecydowanym czerwonym.

        Jak widze zolte, to ZAWSZE przed hamowaniem zerkam w lustro. I jezeli widze, ze ktos jest za blisko, nie hamuje - wybieram mniejsze zlo.

        Kiedys nawet te metode "docenila" polska policja (!). Wjechalem na zoltym (w koncowej fazie). Za skrzyzowaniem zatrzymali mnie i jadacego za mna. Policjant spytal dlaczego "nie zastosowalem sie" itd. Udzielilem mu wyczerpujacego wyjasnienia. Pan zasalutowal, oswiadczyl, ze to mu wystarczy i zabral sie za tego, ktory jechal za mna :-D
        • onioni Re: To zalezy, tomek854, czy chcesz 03.05.08, 21:36
          > Kiedys nawet te metode "docenila" polska policja (!).

          jakiś msc temu w TVN Turbo był podobny przypadek. Policja jechała za
          gościem, któremu zapaliło się żółte jakieś 20 m!!!! przed nim.
          Zapaliło się na 1 sek - to mit, że ono trwa u nas długo! Na
          większości widze żółte gdzie trwa ledwo 1 sek, we włoszech trwa z 10
          sek czasem!

          ale do rzeczy, policja pojcheała za nim i skasowała go za przejazd
          na czerwonym!
          Więc było tak, zapala się żółte 20 m przed nim, po 1 sek robi się
          czerwone i koles jest w tej chwili pod tym sygnalizatorem, no może 5
          mm przed.
          I miał się zatrzymac?
          Coś czuje, że gdzyby zaczynał hamowac te 20m przed, to wliczając do
          tego czas reakzji, to znalazł by się na środku skrzyzowania! Do
          tego, jechała za nim policja!

          A te smerfy jeszcze go skazowały i do tego głupi komentarz lektora w
          TVN Turno, jaki to koles głupi. Gdy tymczasem wg mnie, koleś wybrał
          mniejsze zło! Dla siebie i innych!

      • tomek854 Re: To zalezy, tomek854, czy chcesz 29.04.08, 15:10
        Hm. Jeżeli nic się nie stanie od przelecenia na "późnym żółtym" to wolę być
        bałwanem przelatującym na późnym żółtym niż w pełni uznanym mądrym i rozsądnym
        kierowcą na powypadkowej rehabilitacji, tak jak w tej chwili.
    • iberia.pl Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 10:53
      klania sie permananetna niemal kontrola lusterek...
      Przyznaje bez bicia, ze czesto zapominam by patrzec w lusterko
      podczas naglego czy gwaltownego hamowania.Z drugiej strony, czesto
      jest tak ze nie mialabym nawet gdzie uciec gdyby ktos mi w kufer
      wjechal.
    • simon921 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 11:02
      Ja w lusterka patrzę, ale...
      Miałem jakiś czas temu sytuację, że gość ambitnie jechał mi na
      zderzaku (jego przodu nie widziałem w lusterku). No i przyszło do
      hamowania. Starając się masymalnie opóźniać hamowanie udało się
      jakoś zatrzymać w odległościach rzędu 10cm od auta z przodu i z
      tyłu. Od tego czasu mam to gdzieś - patrzę w lusterko, ale hamując
      po prostu nie puszczam pedału (aż do zatrzymania tego za mną), żeby
      mnie nie wypchnięto na skrzyżowanie. Trudno jak mi ktoś wjedzie to
      on płaci. Nie zamierzam wjechać w poprzednika z głupoty kogoś
      innego.
    • kozak-na-koniu Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 11:16
      Generalnie i teoretycznie (a wiadomo jak teoria ma się u nas do
      praktyki) w Polsce czas świecenia żółtego określa się w sposób
      następujący:
      1/ skrzyżowanie odbywa się na odcinku, powiedzmy, 30 metrów a
      światło żółte w zasadzie zabrania wjazdu za sygnalizator z wyjątkiem
      sytuacji, gdy może to doprowadzić do gwałtownego hamowania;
      2/ pojazd nadjeżdżający z przepisową prędkością 50 km/godz w czasie
      sekundy przebywa prawie 14 metrów;
      3/ jeśli żółte zapali się, gdy pojazd znajduje się w odległości
      kilkunastu metrów, musiał by gwałtownie hamować, wprowadzając
      zamieszanie i ryzykując kolizję;
      4/ na przejechanie tego odcinka pojazd potrzebuje więc około 3
      sekund + 1 sekunda w zapasie, jako margines bezpieczeństwa;
      5/ a więc, aby nie wprowadzać zamieszania i zagrożeń oraz nie
      skłaniać kierowców do łamania przepisów, przejeżdżąjąc na czerwonym -
      światło żółte powinno się palić 4 sekundy.
      Niestety, są dwie grupy kierowców:
      1/ "piraci", dla których przepisy obowiązują po uważaniu oraz tylko
      wtedy, gdy im wygodnie;
      2/ "bezpieczni, europejscy i zgodni z przepisami", którzy zawsze,
      widząc np. pieszego stojącego przed przejściem lub idącego po
      przejściu, ograniczenie prędkości, białą tablicę, żółte światło
      podjeżdżają jak najbliżej, po czym wbijają pedał hamulca w podłogę
      nie zważając na nic i na nikogo.
      Myślę, że najlepszym wyjściem jest reguła "złotego środka": nauczyć
      się widzieć równocześnie to, co się dzieje z przodu, jak i z tyłu, w
      odpowiedni momencie sygnalizować zamiary i hamować łagodnie (co
      również jest rodzajem sygnalizowania zamiarów poprzez zapalenie
      świateł "stop".
      • jane14 Kilka nieścisłosci 29.04.08, 11:43
        A) Przepis zabrania wjazdu ale opuscić skrzyżowanie możesz juz na
        czerwonym służy temu zwłoka kiedy dla obu kierunków pali sie
        czerowne.
        B) Jest trzecia kategoria kierowców. Hamuje sie zdecydowanie
        (niekoniecznie ostro) daleko przed celem odpuszczajac hamulec w
        miare wytracania predkosci. Zaletą metody jest zageszczenie odstepu
        i wymuszenie hamowania innych przed celem, a potem odpuszczenie im
        dystansu. Bardzo skuteczne, zwłaszcza gdy jest ślisko. Swiatła stop
        nie robią wrazenia w gestym ruchu miejskim ale roznący w oczach
        bagażnik zawsze. Wiec pozwól "urosnać" bagażnikowi dostatecznie
        wcześnie by "obudzić" tego za tobą...

        • emes-nju Re: Kilka nieścisłosci 29.04.08, 12:14
          jane14 napisał:

          > B) Jest trzecia kategoria kierowców. Hamuje sie zdecydowanie
          > (niekoniecznie ostro) daleko przed celem odpuszczajac hamulec w
          > miare wytracania predkosci.

          To co napisales ma sens WYLACZNIE w czasie swiecenia sie zielonego (jezeli zrobisz ten numer przede mna, to zostaniesz obtrabiony za stwarzanie niepotrzebnego zagrozenia i tamowanie ruchu - hamujac na zielonym radykalnie zmniejszasz liczb aut lapiacych sie na cykl, co w warunkach permanentnego warszawskiego zatoru jest co najmniej "nietowarzyskie" :-P ).

          Jak zapala sie 3 sekundowe zolte, to albo hamujesz, albo jedziesz - na dydaktyczne "wyhamowywanie" ruchu nie ma czasu.
          • jane14 Re: Kilka nieścisłosci 29.04.08, 12:57
            emes-nju napisał:
            > To co napisales ma sens WYLACZNIE w czasie swiecenia sie
            zielonego...
            A to interesujaca teza owszem w czasie zielonego może zajśc potrzeba
            hamowania ale czemu tylko wtedy ma to sens ?

            > hamujac na zielonym ...
            Nie hamuje, ale też nie przyspieszam i nie wykonuje innych "madrych"
            manewrów o ile nie jestem zmuszany sytuacją...

            > Jak zapala sie 3 sekundowe zolte, to albo hamujesz, albo
            jedziesz ...

            co nie przeszkadza robic to zdecydowanie...
    • edek40 Ja 29.04.08, 11:24
      Kiedys pewien baran skrocil mi auto o jakies 40 cm z tylu oraz z 10 cm z przodu, gdy nie zauwazyl ze samochody stoja przed skrzyzowaniem. Wprawdzie nic nie moglem zrobic, ale gdybym spojrzal, moze mniej walnalbym glowa w zaglowek i dzis nie chrupaloby mi w karku. Teraz patrze, bo nie chcialbym byc wepchniety na skrzyzowanie, lub co gorsza na pieszych.
      • Gość: rekrut1 Re: Ja IP: *.aster.pl 29.04.08, 13:29
        Przy takim uderzeniu jak opisałeś gdzie do zatrzymania brakuje metr
        (temu z tyłu)rzeczywiście niewiele można zrobić. Warto jednak zerkać
        w to lusterko choćby dlatego że czasem temu z tyłu może zabraknąć
        kilka centymetrów a wtedy my możemy dać lekko do przodu i po sprawie
        Jest to w naszym interesie, ile czasu, pieniędzy i nerwów można
        zaoszczędzić.
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • bwv1004 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 14:38

      tomek854 napisał:

      > patrzę w lusterko i jeżeli ktoś za mną jedzie lecę na żółtym czy
      nawet
      > czerwonym.

      Masz wybór:

      dostać z niewielkim prawdopodbieństwem (bo jednak większość
      hamujących się wyrabia) w kufer, i z jeszcze mniejszym (bo może Cię
      nie wypchnie) być wypchnietym na skrzyżowanie, gdzie możesz z jeszcze
      mniejszym (bo na huk wszyscy odruchowo popatrzą i przyhamują) możesz
      dostać w bok.

      z zasady, zawsze kiedy ktoś za Tobą jedzie (czyli prawie zawsze w
      ruchu miejskim) wjechać na skrzyżowanie na późnym żółtym lub
      czerwonym i dostać w bok od niczym nie ostrzezonych ruszających z
      poprzecznej.

      I wybierasz drugie? Ja rozumiem ratowanie się przed nieuniknionym
      (jeśli zdążysz), ale z zasady???
      • tomek854 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 15:13
        Nie z zasady, a odruchowo. I tylko, kiedy ten za mną jest niebezpiecznie blisko.

        Przeważnie on jest niebezpiecznie blisko, jeśli liczy na to (jak tamten, który
        mnie walnął) że jeszcze obaj przeskoczymy, czyli realnie rzecz biorąc ja mam
        większe szanse na przeskoczenie niż on ;-)

        A poza tym piszę przecież: to się zrobił taki postraumatyczny odruch po wypadku.
        Samo jakoś się dzieje, i wcale mi się to nie podoba. Wolałbym normalnie stawać
        na światłach i najwyżej podjechać metr do przodu, jak zobaczę, że on się moze
        nie wyrobić (jak już kiedyś robiłem nie raz). Ale taki jakoś automat mi się
        włączył, że nie wychodzi.
    • inguszetia_2006 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 29.04.08, 19:33
      Witam,
      Patrzę czasami, ale sporadycznie. Nie mam na to czasu, bo obserwuję,
      czy piesi mi się nie rzucają pod koła;-)To jest tak absorbujące, że
      jak dojeżdżam do skrzyżowania, to zapominam o całej reszcie;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • emes-nju Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 30.04.08, 09:32
        inguszetia_2006 napisała:

        > Patrzę czasami, ale sporadycznie. Nie mam na to czasu, bo
        > obserwuję, czy piesi mi się nie rzucają pod koła;-)To jest tak
        > absorbujące, że jak dojeżdżam do skrzyżowania, to zapominam o całej
        > reszcie;-)

        Ale masz swiadomosc, ze skoro nie patrzsz do tylu, to za zadne skarby nie wolno
        Ci byc uprzejma i puszczac pieszych? W koncu nie wiesz czy po Twoim zatrzymaniu
        sie ktos nie wjedzie Ci w kufer i nie wepchnie na pieszego...
        • inguszetia_2006 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 30.04.08, 10:33
          emes-nju napisał:

          > inguszetia_2006 napisała:
          >
          > > Patrzę czasami, ale sporadycznie. Nie mam na to czasu, bo
          > > obserwuję, czy piesi mi się nie rzucają pod koła;-)To jest tak
          > > absorbujące, że jak dojeżdżam do skrzyżowania, to zapominam o
          całej
          > > reszcie;-)
          >
          > Ale masz swiadomosc, ze skoro nie patrzsz do tylu, to za zadne
          skarby nie wolno
          > Ci byc uprzejma i puszczac pieszych? W koncu nie wiesz czy po
          Twoim zatrzymaniu
          > sie ktos nie wjedzie Ci w kufer i nie wepchnie na pieszego...
          >
          Witam,
          Wiesz, zakładam, że jak robi się pomarańczowe, to zaraz będzie
          czerwone i inni kierowcy to widzą. A na wypadki losowe nie mam
          wpływu, bo co ja winna, że czyjeś hamulce zawiodą, albo ktoś się
          zagapi. Wręcz przeciwnie, to ja często ledwo zdążam, bo wielu
          kierowców nie rozumie, że odstęp zostawiam sobie specjalnie, a nie
          po to, by można było mi zajeżdżać drogę. Ci kasowacze odstępów
          doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Człowiek sobie ładnie,
          bezpiecznie, jedzie, czuje, że oddycha i nagle jakiś dupek kasuje
          ukochany odstęp;-) A fee;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
    • Gość: Bombel Re: Kto patrzy w lusterko hamując? IP: *.devs.futuro.pl 29.04.08, 21:36
      Każdy kierowca rozpoczynając ostre hamowanie powinien kątem oka spojrzeć w
      lusterko. To naturalny odruch ochronny.
    • viking2 Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 30.04.08, 02:45
      Ja patrze. Od czasu, kiedy widzialem przypadkowo nakrecony film (YouTube jeszcze
      wtedy nie bylo), kiedy 15-tonowa wywrotka stracila hamulce (pozniejsze sledztwo
      i ogledziny wskazaly na urwany przewod hamulcowy) na spadku, jadac w dol, w
      kierunku skrzyzowania i samochodow stojacych na czerwonym swietle.
      Pisze calkiem na powaznie - 14 sztywnych z tego skrzyzowania to nie jest ani
      powod do smiechu ani okazja do zartow. Rzecz miala miejsce w miescie Vancouver,
      kilka lat temu.
      I zawsze na skrzyzowaniu przebiega mi przez glowe szybka mysl, zeby sie
      rozejrzec, bo jak zobacze w lusterku nabierajaca predkosci "morde" Freighlinera
      to spieprzam w trawniki, rowy, chodniki, wystawy sklepowe i gdzie tylko jeszcze
      bede mogl. A tlumaczyc sie bede pozniej - moja wygrana, ze jeszcze sie moge
      tlumaczyc...
    • spacecoyote Re: Kto patrzy w lusterko hamując? 01.05.08, 16:58
      Kiedy bylam poczatkujacym kierowca, moj wtedy-facet (Anglik, dobry
      kierowca, musze mu przyznac) mnie okrzyczal, ze sie zatrzymalam
      celem przepuszczenia pieszych nie patrzac w lusterko wsteczne i ze
      ktos mogl mi walnac w tyl... wtedy akurat nikogo za mna nie bylo,
      ale mnie okrzyczal dla zasady. Moze tutaj tak ucza, ze sie najpierw
      patrzy w lusterko, potem hamuje?
    • mejson.e Różne sytuacje 01.05.08, 22:24
      Staram się unikać gwałtownego hamowania poza sytuacjami awaryjnymi.

      Jeśli żółte albo pieszy przed przejściem pojawiły się za późno to lecę dalej, jeśli coś zablokowało mi drogę to wybieram między hamowaniem a omijaniem.
      W lusterko zawsze patrzę przed decyzją o wpuszczeniu pieszego czy kogoś stojącego w korku na podporządkowanej.
Pełna wersja