Skąd się biorą motocykliści - idioci.

01.05.08, 21:11
Z Polski.

Od dwóch lat mieszkam w Glasgow. Jest tu o wiele więcej motocyklistów niż w Polsce i to pomimo pogody, jednak, choć czasem jeźdżą nieco szybciej, są jedną z bardziej lubianych przeze mnie grupą użytkowników drogi - uprzejmi dla innych, rozsądni, rozważni. W Polsce praktycznie nie zdarzało mi się wyprzedzić motocyklistę - tu jest to na porządku dziennym, tak jak motocykliści zatrzymujący się żeby przepuścić ciężarówkę itp. Super kierowcy!

Ci brytyjscy oraz z innych krajów Europy oczywiście tylko. Bo z Polakami to inna sprawa:

Jechałem sobie dzisiaj taką wąską, szkocką,
boczną drogą zobaczyłem nagle, że jadąca z przeciwka superb mruga długimi i
ostro hamuje. Też przyhamowałem, spojrzawszy jednocześnie w lusterko. I
dobrze, że jednocześnie, bo jakbym tylko spojrzał, to bym już nie miał
lusterka. Dwójka na motorze, przecisnęła się na grubość lakieru między nami.

Zdołałem tylko ujrzeć białą tablicę rejestracyjną i w zasadzie było to dla
mnie oczywiste: to nie była żadna trasa turystyczna tylko skrót przez las
pomiędzy dwoma zadupiami, droga bez numeru, za to w pobliżu wielkich bloków z
mieszkaniami socjalnymi gdzie nikt nie chce mieszkać, tylko Polacy i menele.

Jadąc sobie spokojnie 50 mil na godzinę rozmyślałem - czyż to nie idealny
przykład tego co napisałem w sąsiednim wątku?

Ale to jeszcze nie koniec.

Na końcu tej drogi jest ostry zakręt w lewo i dołącza się ona do dwupasmówki.
Widziałem, że motocykl stał tam w korku, a pasażerka pokazywała mnie ręką
kierowcy - wygladało że bardzo ich to bawi. Z ciekawości opuściłem szybę kiedy
koło nich stanąłem usłyszałem jak krzyczy do niego:
"Widziałeś ku.. tego debila? Pewnie się w majtki zesrał ze strachu, ćwok
..y. Te szkoty to dupy są a nie kierowcy".

Zapytałem uprzejmie, również po Polsku, czy naprawdę uważają to za zabawne i
czy byłoby równie śmiesznie, gdybym z drugim kierowcą nie przyhamował.

Dowiedziałem się, ze jestem typowym polaczkiem, co to się tylko przypie..,
bo zazdrości bo go nie stać na taki fajny motor tylko starym trupem się turla.
I jeszcze się dowiedziałem że jestem frajerem, bo jeżdżę na brytyjskich
tablicach i się frajeruję na road tax i jeszcze pewnie płacę mandaty z
fotoradaru a oni nie muszą. (to nie jest dosłowny cytat, cytat dosłowny byłby
o połowę dłuższy z uwagi na wulgaryzmy). Uznałem dalszą dyskusję za bezcelową
i wykorzystawszy lukę, którą oni w ferworze dyskusji przegapili pojechałem
sobie dalej...
    • mejson.e Lekcja psychologii 01.05.08, 21:58
      Jakbym Cię nie znał tobym Ci nie uwierzył...:-/
      Ten epizod to jak lekcja psychologii omawiająca jakieś zaburzenia emocjonalne.
      Prymitywna, wulgarna dziwka i tyle.
      Dobra nauczka przy okazji dla przyzwyczajonych do bezkarnego chamstwa za granicą - teraz wszędzie można trafić na rodaka...
      • tomek854 Re: Lekcja psychologii 01.05.08, 23:56
        Ja bym tego nie wymyślił, bo bym wiedział, że nikt mi nie uwierzy - szczególnie
        że to dotyczy tego tego, co napisałem we wspomnianym wątku (przegapiłem to
        wklejając tutaj, sąsiedni wątek to był sąsiedni na automobilu).

        Na zawołanie przykład o którym świeżo napisałem na forum... :-)
    • Gość: Kodem_PL Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. IP: *.cable.ubr14.brad.blueyonder.co.uk 02.05.08, 00:05
      Nie zebym sie czepial, ale smigali na czolowke, a pozniej zamiast ominac korek
      to w nim stali?

      U nas dla pewnej grupy ludzi priorytet to miec scigacza, w UK to nachlac sie w
      piatek przy meczu. To drugie mniej grozne, jedyna roznica.
      • tomek854 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 01:09
        Bo ta droga na końcu dojeżdża do ruchliwej dwupasmówki, a oni skręcali w prawo
        (czyli w drugą jezdnię).
      • tomek854 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 01:10
        Aha, no i jeszcze jedno.

        W UK jest dużo więcej ścigaczy niż w Polsce. Tylko ich posiadacze mają więcej w
        hełmie niż ich polscy odpowiednicy.
        • bwv1004 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 01:44
          Obserwowałem motocyklistów na zatłoczonej amerykańskiej autostradzie.
          Toczącej się w tempie amerykańskim, czyli w sprzyjających warunkach
          100-110 km/h, w niesprzyjających 0-50 km/h. Może jeden na dwudziestu
          jechał wężykiem między samochodami i wyprzedzał poboczem. Reszta
          jakoś potrafiła jechać normalnie środkiem pasa, w takim tempie, jak
          samochody.
        • Gość: Kodem_PL Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. IP: *.cable.ubr14.brad.blueyonder.co.uk 02.05.08, 02:40
          Mowie o tym, ze zupelnie inny typ ludzi kupuje te motocykle w PL i UK. Wiem jak
          jest w UK, spojrz na moje IP;-)

          Chavs, czyli dresiarze, nie kupuja tu scigaczy - maja tuningowane saxo 1.1. Oni
          wola inwestowac w owe saxo, dresy i upijanie sie przy meczu. U nas jest jednak
          troche inaczej;-)

          Co wiecej nie da sie ukryc, ze Polacy przecietnie maja duuuuzo wiecej
          temperamentu niz Anglicy.
          • tomek854 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 08:25
            Oni mają saxo 1.1 bo przy ich wieku, ilości mandatów i stłuczek to by ich
            ubezpieczenie zabiło, gdyby chcieli mieć golfa GTI albo BMW! ;-)
            • kozak-na-koniu Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 09:26
              Ladnie. Wytłumaczcie mi jeszcze, dlaczego UK, wraz z Grecją,
              Portugalią i Włochami znajduje się na szczycie europejskich
              statystym wypadków z udziałem motocyklistów? Np. w roku 2005 PL:
              157; UK: 561... Czyżgy wszyscy polscy motocykliści wyjechali na
              Wyspy i wyparli stamtąd tubylców?
              tinyurl.com/6juzqd
              • tomek854 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 18:47
                Może dlatego, że UK jest bardzo zmotocyklowana, tak jak pozostałe wymienione kraje?

                Może dlatego, ze jest tu mnóstwo wąskich dróżek?

                Może przez pogodę?
                • kodem_pl Dokladnie - ilosc motocykli powala! 03.05.08, 02:12
                  Dlatego i wypadkow wiecej. Gdzie maja sie dziac te wypadki z motocyklistami? W
                  Finlandii?;-)
    • inguszetia_2006 Re: Skąd się biorą motocykliści - idioci. 02.05.08, 19:28
      Witam,
      Nie ma to jak przyjazna dusza na obczyźnie;P
      Smutna ta historia.
      To na tyle, bo jak się nie ugryzę w język, to wyjdzie elaborat;-)
      Pzdr.
      Inguszetia


    • Gość: landrover Dorzucam: IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.05.08, 18:05

      Podobnie wysokimi kwalifikacjami cechuja sie motocyklisci
      w Szwajcarii. Nigdy nie obserwowalem tam tak zdecydowanie
      negatywnych zachowan jak to ma miejsce w Polsce.

      Wsrod motocyklistow szwajcarskich honoprowany jest niepisany
      kodeks zachowan: "jesli robisz glupoty, to my
      nie chcemy z toba gadac". Srodowisko samo sie oczyszcza.
      Rozmawialem z nimi na ten temat przy pewnej okazji, podkreslajac
      ich wysoka technike jazdy i opanowanie regul gry.
      Jeden z nich powiedzial: "Tu nie ma miejsca na fuszerke - jest
      jak w przemysle precyzyjnym, moga to robic tylko najlepsi".


      • emes-nju Re: Dorzucam: 06.05.08, 16:28
        Gość portalu: landrover napisał(a):

        > Jeden z nich powiedzial: "Tu nie ma miejsca na fuszerke - jest
        > jak w przemysle precyzyjnym, moga to robic tylko najlepsi".

        I my do tego dorosniemy...

        Jakby nie patrzec motoryzujemy sie od niecalych 20 lat, a "motocyklujemy" tak naprawde od chyba mniej niz 10. To jakby troche mniej niz zachodnia Europa. A skadinad wiem, ze zachodnia Europa tez swoj okres szalenstw przezyla i, jak to chyba Edek kiedys napisal, szalenstwa skonczyly sie jak wygineli samobojcy.

        Klopot w tym, ze zeby takie mechanizmy samooczyszczajace zaczely dzialac, musi powstac spoleczenstwo obywatelskie. W Polsce nie ma czegos takiego... :-(
        • Gość: na zimno Ubezpieczenie OC motocykla jest w IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.05.08, 16:55
          w Szwajcarii zdecydowanie drogie. Dla wypadkowiczow jeszcze drozsze.
          W pewnym momencie wypadkowiczowi w ogole nie oplaca sie utrzymywac
          motocykla.

          Selekcja jest przy kasie, niezaleznie od tego, co napisal
          landrover.

          • emes-nju Re: Ubezpieczenie OC motocykla jest w 06.05.08, 17:07
            W Polsce, jak na przecietne zarobki, OC tez jest zdecydowanie drogie. I tez rosnie wypadkowiczom...

            Ale w miejsce poleglego w boju (czy tracacego zycie czy tylko motor albo mozliwosc jego utrzymania), przychodza zastepy innych chetnych - oni nie maja zwyzek, bo jeszcze wypadku nie spowodowali. A jak spowoduja, to... No coz, spora czesc "dawcow organow" nie przezywa wypadkow z predkoscia 150+ km/h...
            • Gość: na zimno Masz racje, Szwajcaria jest mniej "ludna" kraina. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.05.08, 19:34
        • tomek854 Re: Dorzucam: 06.05.08, 20:46
          > Jakby nie patrzec motoryzujemy sie od niecalych 20 lat, a "motocyklujemy" tak n
          > aprawde od chyba mniej niz 10.

          E, tylko się modernizujemy ;-)

          Po prostu teraz zarobiliśmy sobie na ścigacze a niedługo (mam nadzieję) do nich
          dorośniemy.

          Ale też nie do końca jestem pewien, bo tradycje mamy stare. "Ja ciebie wiozłem
          wtedy na baku gdyśmy wjechali w pole buraków, a że to były buraki pastewne to
          jak nie jadę i tak się glebnę" jak to było w takiej piosence o dźwięcznym
          refrenie "jazda na ETeZecie to najlepsza jazda na świecie" =)
        • a_weasley Re: Dorzucam: 16.05.08, 11:25
          emes-nju napisał:

          > Jakby nie patrzec motoryzujemy sie od niecalych 20 lat,
          > a "motocyklujemy" tak naprawde od chyba mniej niz 10.

          To ciekawe, bo ja ze swojego dzieciństwa pamiętam o wiele więcej motocykli na
          drogach niż obecnie. Ba, kiedy się rodziłem, motocykli było zdecydowanie więcej
          niż samochodów osobowych.
          A od dawna nie mam dziesięciu lat ;-) Dwudziestu zresztą też nie :-(
        • saracen1608 Kwestia mentalnosci 24.05.08, 12:22
          Pamietam ze przezylem lekki szkok po tym jak angielski kumpel z
          pracy slynacy z samobojczej jazdy na firebladzie opowiadal mi
          relacje z przejazdzki z kumplami:
          - ... konczy sie dluga prosta gdzie idziesz do 110 mph a pozniej
          hamowanie i prawy 90 i zaraz lewy 90 i to jest ostatnia okazja zeby
          wyprzedzac bo pozniej jest miasteczko.
          - No to co ze jest miasteczko?
          - No jak to co? Jest ograniczenie do 30mph i dzielnica mieszkaniowa
          ( residencial area).

          Dodam ze zaczynam przejmowac te nawyki. Jest gdzie pojezdzic nie
          stwazajac zagrozenia dla innych. Policja tez jest tolerancyjna w
          stosunku do motocyklistów. Oczywiscie dopuki trzymasz sie
          okreslonych regul gry. Jak chcesz odkrecac to poza miastem i przy
          malym ruchu. Jak sie wbijasz w teren zabudowany w godzinie szczytu z
          trzema cyframi na budziku to nie masz co liczyc na poblazanie.


    • azanna łatwo Wam pisać o samobójcach... 07.05.08, 11:03
      ...zdecydowanie gorzej być świadkiem takiego samobójstwa.
      Patrzeć jak młody chłopak umiera na drodze nie będąc w stanie mu pomóc.
      Tłumaczyć zapłakanej matce, że zginął z własnej głupoty i nonszalacji.
      Dzwonić na policję i dowiedzieć się, że żarty sobie stroję, bo nie znam nazwy
      ulicy, na której był wypadek (a skąd miałabym ją znać skoro kiedy tylko
      przejeżdżałam przez tę nieszczęsną miejscowość?).
      Spędzić cały dzień w obcym miejscu, o głodzie ciągle komuś nowemu zeznając co
      sie zdarzyło (policja, prokuratura).
      Mieć skasowany samochód przez koziołkujący motor.
      Bać się o ciążę, w której wtedy byłam czy w wyniku tych stresów jej nie stracę.
      Wracać po nocy lawetą z wrakiem własnego samochodu dopłacając do tego 600zł (bo
      assistance ma określony limit kosztów).
      Mieć zamiast miłego weekendu w górach taką "sympatyczną" przygodę.
      Być co chwilę wzywaną jako świadek do sądu (zapewne po dwóch latach pamiętam
      więcej niż wcześniej zeznałam) - a że jest to 200km od mojego miejsca
      zamieszkania za każdym razem oznacza to zmarnowany dzień oraz koszty, nie
      wspominając stresu, bo naprawdę nie lubię jeździć już w tamte strony.

      Nienawidzę motocyklistów - gdy widzę motor od razu się boję czy ten może też
      będzie miał fantazję zabić się na moich oczach - bo ja dziękuję za kolejne takie
      doświadczenie.

      Szczęściem można nazwać to, że w wypadku nikt oprócz motocyklisty nie zginął, bo
      ten "szczęśliwie" wjechał w ciągnik rolniczy, a nie np. w samochód osobowy,
      rower lub pieszego oraz, że koziołkujący motor wylądował "tylko" na masce mojego
      samochodu i nie wpadł do środka przez przednią szybę.

      Bo nigdy nie wiecie czy przy okazji nie zosatniecie ofiarami śmiertelnymi
      motocyklisty samobójcy.
      • Gość: na zimno To powinno sie odczytac na kazdym kursie na PJ IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.05.08, 11:14

      • winnix Re: łatwo Wam pisać o samobójcach... 16.05.08, 10:38
        > Nienawidzę motocyklistów

        Gratuluję. Polska to fajny kraj.
        • Gość: na zimno Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawdaz? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.08, 11:38

          W innych krajach tylu partaczy nie uswiadczysz.
          Tylko partacz robi idiotyzmy na drodze.
          Prawdziwy profesjonalista jezdzi wedlug zasad sztuki.
          Bo to jest sztuka. To nie jest zabawa dla idiotow.
          Idioci albo juz sa martwi albo dopiero beda martwi.
          Tragedia jest, jesli zabija tez innych.

          Wynika to z bardzo wielu czynnikow, nie mam zamiaru wdawac sie
          w rozprawy z pogranicza socjologii lub psychologii.
          Dla pospolitych glupkow, oszolomow, idiotow ta zabawa powinna
          byc niedostepna. Tyle.

          • winnix Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 11:58
            > Dla pospolitych glupkow, oszolomow, idiotow ta zabawa powinna
            > byc niedostepna. Tyle.

            Ok, rozwinę temat, bo się chyba nie zrozumieliśmy.
            Bardzo współczuję tamtej Pani, że musiała oglądać umierającego
            człowieka i była ciągana po sądach na swój koszt. Na dodatek podczas
            wypadku była w ciąży, sytuacja nie do pozazdroszczenia. Nie da się
            natomiast ukryć, że w wypadkach samochód kontra motocyklista, w 99%
            przypadków (strzelam z tymi procentami, nie chce mi się teraz szukać
            źródeł) poszkodowany jest tylko i wyłącznie motocyklista. Wiem, że
            kierowcy z uszkodzonym samochodem może to nie pocieszać i może go
            wku..ać fakt, że mu debil na motorze pogiął blachę, ale nie zmienia
            to faktu, że samochód będzie miał pogiętą blachę, a motocyklista
            będzie w trumnie, różnica dość spora.
            Nie raz i nie dwa powtarzałam, bardziej się boję małolatów w
            stjuningowanych lub nie golfach I, małolatów z bogatymi tatusiami,
            jeżdżacych drogimi autami i panów biznesmenów z kompleksami, które
            muszą rozładować na drodze zapieprzając firmowym audi A6.

            Czy jakby Pani w ciąży miała bliskie spotkanie z takim audi A6,
            wypisywałaby na forum zdania "Nienawidzę Audi A6"? Albo "Nienawidzę
            facetów w garniturach w Audi A6"? Na pewno nie. Ale motocyklistów
            łatwo wrzucić do jednego worka.

            Co do zdania "> Idioci albo juz sa martwi albo dopiero beda martwi."
            Całkowicie się zgadzam i jestem zwolenniczką mało popularnego wśród
            motocyklistów poglądu, że w tej grupie dobór naturalny działa jak w
            żadnej innej i trzaśnięte geny są dość szybko eliminowane.
            Trzeba niestety też dodać element zwykłego, ludzkiego pecha, ale to
            już można sobie dywagować w nieskończoność.

            Podsumowując, chodziło mi o to, że łatwo tak sobie
            rzucić "Nienawidzę motocyklistów" i wszystkich podciągnąć pod jedną
            kreskę.
            • azanna Do Winnix 21.05.08, 15:23
              winnix napisała:

              Nie da się
              > natomiast ukryć, że w wypadkach samochód kontra motocyklista, w 99%
              > przypadków (strzelam z tymi procentami, nie chce mi się teraz szukać
              > źródeł) poszkodowany jest tylko i wyłącznie motocyklista. Wiem, że
              > kierowcy z uszkodzonym samochodem może to nie pocieszać i może go
              > wku..ać fakt, że mu debil na motorze pogiął blachę, ale nie zmienia
              > to faktu, że samochód będzie miał pogiętą blachę, a motocyklista
              > będzie w trumnie, różnica dość spora.

              Owszem, ale trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że śmierć nonszalanckiego
              motocyklisty dotyka nie tylko jego lecz jego rodzinę. I nie mam tu na myśli
              pogiętej blachy, tudzież skasowanego całego samochodu (jak było w moim
              przypadku), lecz nieuleczalne rany emocjonalne. Moja znajoma zabiła się na
              motorze - w efekcie jej matka obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym.

              > Nie raz i nie dwa powtarzałam, bardziej się boję małolatów w
              > stjuningowanych lub nie golfach I, małolatów z bogatymi tatusiami,
              > jeżdżacych drogimi autami i panów biznesmenów z kompleksami, które
              > muszą rozładować na drodze zapieprzając firmowym audi A6.

              Ja też się boję tych wszystkich grup.

              > Czy jakby Pani w ciąży miała bliskie spotkanie z takim audi A6,
              > wypisywałaby na forum zdania "Nienawidzę Audi A6"? Albo "Nienawidzę
              > facetów w garniturach w Audi A6"? Na pewno nie.

              Otóż tak. Miałabym uraz wobec Audi A6 i pewnie widok takiego samochodu budziłby
              we mnie emocje takie jak w tej chwili motor.

              Fakt, przyznaję, użyłam zbyt mocnego słowa i za nie niniejszym przepraszam. Nie
              nienawidzę motocyklistów. Boję się ich koszmarnie. Tak lepiej brzmi i jest
              bardziej zgodne ze stanem faktycznym. Boję się gdy widzę poruszający się motor i
              oddycham z ulgą, gdy znajdzie się już poza zasięgiem mojego wzroku. Oczywiście -
              gdy widzę, że jedzie "normalnie" mój strach jest mniejszy niż gdy gna z
              niesamowitą prędkością.

              > Co do zdania "> Idioci albo juz sa martwi albo dopiero beda martwi."
              > Całkowicie się zgadzam

              A ja właśnie się nie zgadzam - i temu miała służyć moja wcześniejsza wypowiedź.
              Łatwo się pisze takie słowa, ale trudniej potem je wcielić w życie - czyli brać
              udział w tej "selekcji naturalnej" jako świadek. Ja już nie chcę. Nie chcę, aby
              idioci zabijali się drogach. Chcę aby wszyscy jeździli bezpiecznie i nikt się
              nie zabijał (ani nikogo postronnego).

              > Podsumowując, chodziło mi o to, że łatwo tak sobie
              > rzucić "Nienawidzę motocyklistów" i wszystkich podciągnąć pod jedną
              > kreskę.

              Tak jak pisałam wyżej - przepraszam, przesadziłam. Wierzę, że są rozsądne osoby
              na motorach. Ale ja mam uraz i podchodzę do motorów z nieufnością. Mam też
              głęboką nadzieję, że moja córka nie zapała miłością do motoru - bo być może ona
              będzie akceptowała to, że są spore szanse na to, że jej hobby zaprowadzi ją do
              trumny, ale ja nigdy tego nie zaakceptuję.
          • crannmer Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 20:04
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            >
            > W innych krajach tylu partaczy nie uswiadczysz.

            Jaki kraj masz na mysli? Bo chyba nie ten, w ktorym mieszkamy.

            www.spiegel.de/video/video-30499.html
            To wideo polecam tez winnix i alexis.
            Zobaczycie wielu madrych inaczej bylych uzytkownikow dwukulek (aczkolwiek i ze
            dwa przypadki, gdzie wina nie jest na podstawie filmiku jednoznaczna)

            > Tylko partacz robi idiotyzmy na drodze.

            To wzniosla i cenna mysl. Znasz pojecie "tautologia"?
            • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 21:01
              crannmer napisał:
              www.spiegel.de/video/video-30499.html
              > To wideo polecam tez winnix i alexis.
              > Zobaczycie wielu madrych inaczej bylych uzytkownikow dwukulek (aczkolwiek i ze
              > dwa przypadki, gdzie wina nie jest na podstawie filmiku jednoznaczna)


              Obejrzałem te 8 przypadków i zobaczyłem, że w co najmniej dwóch wypadkach, jednoznacznie winę ponoszą kierowcy puszek.
              W dwóch motocykliści.
              A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia zapłacili wyłącznie motocykliści.
              Można pokazać filmik, na którym w każdym przypadku winę ponosi kierowca.
              Jednego albo drugiego... samochodu. :-)
              W ogóle można pokazywać filmiki z wypadków i udowadniać, że jazda samochodem, motocyklem, quadem, rowerem, hulajnogą, traktorem, kombajnem zbożowym i na wrotkach jest śmiertelnie niebezpieczna.
              OK,będziemy je oglądać i wyciągać WłAŚCIWE wnioski.
              • crannmer Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 21:20
                Gość portalu: motocyklista napisał(a):

                > Obejrzałem te 8 przypadków i zobaczyłem, że w co najmniej
                > dwóch wypadkach, jednoznacznie winę ponoszą kierowcy puszek.

                Ja tam widzialem 6 przypadkow (intro i outro (dwie kaplice) nie licze, bo nie
                znamy przebiegu). I tylko ten ze skrecaniem na stacje benzynowa bylby dyskusyjny
                (bo nie znamy prespektywy z ulicy, a przede wszystkim nie znamy predkosci
                motocykla. Jesli ta byla przed wypadkiem trzycyfrowa, to wina jest ewidentnie
                motocyklisty).

                W tym z mopedzista jalajacym po powstaniu kierowce wyglada na to, ze to samochod
                mial pierszenstwo.

                > W dwóch motocykliści.

                W pieciu z szesciu filmikow motocyklisci. I to na wylacznie wlasne zyczenie. Na
                wlasne zyczenie nie wyrabiali zakretu. Na wlasne zyczenie wyprzedzali na
                czolowke. Na wlasne zyczenie nie uznali pierszenstwa.

                > A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia zapłacili wyłącznie
                moto cykliści.

                Kazdemu jego porno.

                > W ogóle można pokazywać filmiki z wypadków i udowadniać, że jazda
                > jest śmiertelnie niebezpieczna.

                Tu nie chodzi o pokazanie niebezpiecznosci jako takiej. Tu cjodzi o pokazanie,
                ze ach jakze odpowiedzialni, a zagrozeni motocyklisci czesto sami sobie gotuja
                ten los.

                A ci ciezko oburzeni sa na reszte uzytkownikow drog, ze tamci za motocyklistow
                nie mysla. I nie przewiduja, ze jadacy w miescie z przeciwka motocykl moze miec
                druga predkosc kosmiczna.

                > OK,będziemy je oglądać i wyciągać WłAŚCIWE wnioski.

                Ano.
                • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 21:40
                  to w intro i outro latające talerze się potłukły?

                  >I tylko ten ze skrecaniem na stacje benzynowa bylby dyskusyjny
                  (bo nie znamy prespektywy z ulicy, a przede wszystkim nie znamy predkosci motocykla. Jesli ta byla przed wypadkiem trzycyfrowa, to wina jest ewidentnie
                  motocyklisty).

                  Tja...To oczywista oczywistość, że była...Każdy naoczny świadek to potwierdzi.

                  > W tym z mopedzista jalajacym po powstaniu kierowce wyglada na to, ze to samochod mial pierszenstwo.

                  "Jalającym"?! Przecież wyraźnie widać, że gorąco przeprasza pana kierowcę za nieustąpienie pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z lewej strony.

                  I tak możemy se o X Muzie dyskutować do usr. śmierci.
                  Mojej lub Twojej...
                  pozdrawiam
                  "dawca"



                  • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 21:48
                    Gość portalu: motocyklista napisał(a):

                    > "Jalającym"?! Przecież wyraźnie widać, że gorąco przeprasza pana
                    kierowcę za ni
                    > eustąpienie pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z lewej strony.

                    Tam mogły znaki być, różnica wielkości dróg nawet to sugeruje.
                    Reakcja kierowcy po zderzeniu doprawdy nie jest najlepszą wskazówką
                    dla ustalenia odpowiedzialności.
              • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 21:30
                Odpowiadasz na:
                Gość portalu: motocyklista napisał(a):

                > crannmer napisał:
                > www.spiegel.de/video/video-30499.html
                > > To wideo polecam tez winnix i alexis.
                > > Zobaczycie wielu madrych inaczej bylych uzytkownikow dwukulek
                (aczkolwiek
                > i ze
                > > dwa przypadki, gdzie wina nie jest na podstawie filmiku
                jednoznaczna)
                >
                >
                > Obejrzałem te 8 przypadków i zobaczyłem, że w co najmniej dwóch
                wypadkach, jedn
                > oznacznie winę ponoszą kierowcy puszek.
                > W dwóch motocykliści.


                Ciekawe. Ja obejrzałem te 6 przypadków, na których widać przebieg
                wypadków, i moja diagnoza jest następująca.

                1. (na zakręcie w drzewa) - motocyklista
                2. (skręt na stację benzynową) - samochodziarz
                3. (wyjazd pod jadącą z przeciwka ciężarówke na zakręcie) -
                motocyklista
                4. (zderzenie jednego z najwyraźniej wygłupiających się
                motocyklistów z osobowym z przeciwka) - motocyklista
                5. (wyjazd na zakręcie w murek) - motocyklista
                6. (zderzenie na skrzyżowaniu widzianym z góry) - trudno powiedzieć

                skąd u ciebie tak inna diagnoza?


                > A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia zapłacili
                wyłącznie moto
                > cykliści.

                I co to zmienia?

                > A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia zapłacili
                wyłącznie moto
                > cykliści.
                > Można pokazać filmik, na którym w każdym przypadku winę ponosi
                kierowca.
                > Jednego albo drugiego... samochodu. :-)
                > W ogóle można pokazywać filmiki z wypadków i udowadniać, że jazda
                samochodem, m
                > otocyklem, quadem, rowerem, hulajnogą, traktorem, kombajnem
                zbożowym i na wrotk
                > ach jest śmiertelnie niebezpieczna.
                > OK,będziemy je oglądać i wyciągać WłAŚCIWE wnioski.
                • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 21:57
                  bwv1004 napisał:
                  > 1. (na zakręcie w drzewa) - motocyklista
                  > 2. (skręt na stację benzynową) - samochodziarz
                  > 3. (wyjazd pod jadącą z przeciwka ciężarówke na zakręcie) -
                  > motocyklista
                  > 4. (zderzenie jednego z najwyraźniej wygłupiających się
                  > motocyklistów z osobowym z przeciwka) - motocyklista
                  > 5. (wyjazd na zakręcie w murek) - motocyklista
                  > 6. (zderzenie na skrzyżowaniu widzianym z góry) - trudno powiedzieć
                  > skąd u ciebie tak inna diagnoza?


                  bo wstydziłem się napisać, że winne było drzewko i murek :-(


                  > > A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia zapłacili
                  > wyłącznie moto
                  > > cykliści.

                  > I co to zmienia?

                  A ma coś zmienić? Podpowiedz mi bo nie wiem o co ci chodzi...
                  Może poduszki powietrzne ustawowo wprowadzić?
                  Pewnie najlepiej zabronić jazdy motocyklami.
                  Potem pokażemy filmiki o kombajnistach i wrotkarzach o skateboardzistach nie zapominając i będziemy mieli święty spokój.
                  Tak nam dopomóż Ustawodawco!
                  • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 22:08
                    Gość portalu: motocyklista napisał(a):

                    > bwv1004 napisał:
                    > > 1. (na zakręcie w drzewa) - motocyklista
                    > > 2. (skręt na stację benzynową) - samochodziarz
                    > > 3. (wyjazd pod jadącą z przeciwka ciężarówke na zakręcie) -
                    > > motocyklista
                    > > 4. (zderzenie jednego z najwyraźniej wygłupiających się
                    > > motocyklistów z osobowym z przeciwka) - motocyklista
                    > > 5. (wyjazd na zakręcie w murek) - motocyklista
                    > > 6. (zderzenie na skrzyżowaniu widzianym z góry) - trudno
                    powiedzieć
                    > > skąd u ciebie tak inna diagnoza?
                    >
                    >
                    > bo wstydziłem się napisać, że winne było drzewko i murek :-(
                    >
                    >
                    > > > A w każdym z 8 przypadków cenę obrażeń ciała lub życia
                    zapłacili
                    > > wyłącznie moto
                    > > > cykliści.
                    >
                    > > I co to zmienia?
                    >
                    > A ma coś zmienić? Podpowiedz mi bo nie wiem o co ci chodzi...

                    To inaczej: po co w ogóle o tym wspomniałeś?

                    Może niedokładnie: "Następnym razem, gdy będziesz chciał popełnić
                    samobójstwo wiedźminie, to nie wciągaj w to innych. Po prostu powieś
                    się w stajni na lejcach."
                    • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 22:34
                      bwv1004 napisał:
                      > To inaczej: po co w ogóle o tym wspomniałeś?

                      No widzisz..?
                      Jak cię przydusić to potrafisz zapytać o coś z sensem...
                      Wspominałem o tym po to aby uświadomić NIEKTÓRYM, że motocykliści w każdym przypadku płacą często najwyższą cenę za głupotę swoją lub INNYCH.
                      Kierowcy puszek często wykręcają się sianem.
                      I nienawidzą...

                      - wredna alexis
                      • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 22:48
                        Chciałem zwrócić uwagę, że wplątywanie ceny w dyskusję o
                        odpowiedzialności to zazwyczaj demagogia.

                        Typowe rozumowanie: skoro pieszy lub rowerzysta ucierpiał (zapłacił
                        cenę własnego zdrowia lub życia) więcej niż kierowca samochodu w
                        wypadku, który ten pieszy lub rowerzysta spowodował, uważa się za
                        niewłaściwe domaganie się przez kierowcę odszkodowania za
                        uszkodzenia od pieszego/rowerzysty lub spadkobierców.
                        • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 22:59
                          bwv1004 napisał:
                          > Typowe rozumowanie: skoro pieszy lub rowerzysta ucierpiał (zapłacił
                          > cenę własnego zdrowia lub życia) więcej niż kierowca samochodu w
                          > wypadku, który ten pieszy lub rowerzysta spowodował, uważa się za
                          > niewłaściwe domaganie się przez kierowcę odszkodowania za
                          > uszkodzenia od pieszego/rowerzysty lub spadkobierców.

                          Typowe dla kogo?
                          Dla Ciebie?
                          Ja tak pokrętnie i głupio nie rozumuję...
                          Może masz jakąś traumę związaną z Naszymi Kochanymi Ubezpieczycielami?
                          Nie chcieli ci wypłacić odszkodowania za zniszczenia ukochanej puszki spowodowane przez dziecinny rowerek lub nie daj Panie B
                          motocyklistę!!?



                          • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 23:13
                            > Typowe dla kogo?

                            Spotkałem się z nim nie raz.

                            > Nie chcieli ci wypłacić odszkodowania za zniszczenia ukochanej
                            puszki spowodowane przez dziecinny rowerek lub nie daj Panie B
                            > motocyklistę!!?

                            Ależ skąd. Nie zdarzyła mi się stłuczka z takimi pojazdami. Puszek
                            też nie kocham, więc się odczep z takimi sugestiami.

                            Rowerki dziecinne o ile mi wiadomo nie są ubezpieczone od
                            odpowiedzialności cywilnej, więc jedyne ubezpieczenie jakie mogłoby
                            whcodzic w grę, to moje własne. Czyli moje pieniądze.

                            Co sugeruje, że...
                            > Typowe dla kogo?
                            ... na przykład dla ciebie.
                            • Gość: motocyklista Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda IP: *.aster.pl 16.05.08, 23:24
                              bwv1004 napisał:
                              > Co sugeruje, że...
                              > > Typowe dla kogo?
                              > ... na przykład dla ciebie.


                              :-D Co ty jarasz człowieku?! :-D
                              Dyskutujesz jak Jasio z piaskownicy...
                              Siemka, nie mam czasu na pierdoły ;-)

                              "dawca"




                              • bwv1004 Re: Trudno kochac partaczy na motorach, nieprawda 16.05.08, 23:36
                                co ty jarałeś człowieku, że ci sie takie dziury w mózgu porobiły, ze
                                nie potrafisz dostrzec wynikania z akapitu powyżej...
                        • crannmer Obawiam sie, ze tracimy czas 16.05.08, 23:37
                          Nie uda nam sie bowim osiagnac wyzyn intelektu koniecznych do nadazenia za
                          lancuchem argumentacji motocyklisty.

                          Nie wspominajac o adekwatnych ripostach.
                          • winnix Re: Obawiam sie, ze tracimy czas 17.05.08, 09:50
                            > Nie uda nam sie bowim osiagnac wyzyn intelektu koniecznych do nadazenia za
                            > lancuchem argumentacji motocyklisty.

                            A ja rozumiem, o co chłopakowi chodzi. Nie mogę się wypowiadać za wszystkich motocyklistów, ale Ci, których znam podzielają moją opinię - wsiadasz na motocykl, bierzesz odpowiedzialność za ryzyko, które podejmujesz. Musisz myśleć za innych, bo to nie raz może uratować ci życie. Ja nie płaczę, że cały świat jest zły i wszyscy dybią na nasze życie. Nie twierdzę, że zawsze jak motocyklista zginie, to na pewno była wina puszkarza, który miał małego i zazdrościł ścigacza i w ogóle polactwo na drogach się szerzy. Powtórzę poraz setny - wśród motocyklistów, jest jakiś odsetek ludzi nieodpowiedzialnych, głupich, bezczelnych, tak jak w każdej grupie taki odsetek się znajdzie. Nie będę ich usprawiedliwiać, pisałam już, że dobór naturalny robi swoje i za głupotę płacą najwyższą cenę.

                            Chodzi tylko i wyłącznie o to, że jak słyszę teksty "Nie pociesza mnie, że przeżyję, skoro będę miał drzwi pogięte" albo dramat "Nienawidzę motocyklistów, bo muszę 200km do sądu jeździć" to mnie kur...ica bierze. Motocyklista ZAWSZE płaci, nieważne czy to była jego wina, czy nie. Pokazywanie filmików z wypadkami ma służyć... no właśnie, czemu? Udowodnieniu, że motocykliści popełniają błędy? Jasne, że popełniają, tylko że jak kierowca samochodu popełni błąd, to dostanie po kieszeni za wyklepanie blachy, a u motocyklisty dostanie po kieszeni rodzina kupując ładny nagrobek.
                            Nagonka "Szaleńcy na drogach" jest szczytem hipokryzji, szczególnie, że bardzo często teskty o szaleńcach, chamach i prstakach rzucają kierowcy, którzy na co dzień odstawiają taki cyrk na drogach, że głowa boli. Nie wspomnę już o prawdziwie katolickim miłosierdziu "I dobrze, że zginął, jednego szaleńca mniej". Szczerze powiem, nie rozumiem skąd ta anty-motocyklowa histeria, motocykliści rzadko kiedy kogoś oprócz siebie na drodze zabijają, w przeciwieństwie do samochodziarzy! I nikt się nie żali, bo każdy z nas zna ryzyko. Za każdym razem jak wsiadam na moto, mam świadomość tego, że mogę nie wrócić w jednym kawałku i tę świadomość akceptuję, akceptuję ryzyko, które podejmuję.

                            Jaśniej tego nie potrafię wytłumaczyć, a za motocyklistów-idiotów (których notabene w tym wątku nie zauważyłam) nie będę się wypowiadać.
                            • alexis_corner Re: Obawiam sie, ze tracimy czas 17.05.08, 11:03

                              winnix napisała:

                              Nagonka "Szaleńcy na drogach" jest szczytem hipokryzji, szczególnie, że bardzo
                              > często teskty o szaleńcach, chamach i prstakach rzucają kierowcy, którzy na co
                              > dzień odstawiają taki cyrk na drogach, że głowa boli. Nie wspomnę już o prawdzi
                              > wie katolickim miłosierdziu "I dobrze, że zginął, jednego szaleńca mniej"




                              Nie traćcie czasu.
                              Skupcie się lepiej na modlitwie:
                              www.youtube.com/watch?v=oidh5oH0Y_U
                              -wredna alexis
                            • bwv1004 Re: Obawiam sie, ze tracimy czas 17.05.08, 22:21
                              winnix, ja chyba rozumiem, o co ci chodzi, ale:

                              > Chodzi tylko i wyłącznie o to, że jak słyszę teksty "Nie pociesza
                              mnie, że prze
                              > żyję, skoro będę miał drzwi pogięte" albo dramat "Nienawidzę
                              motocyklistów, bo
                              > muszę 200km do sądu jeździć" to mnie kur...ica bierze.

                              ...ale nie rozumiem, czemu zdenerwowanie z powodu pogiętych drzwi lub
                              konieczności jeżdżenia do sądu mają zależeć od tego, czy ten, kto mi
                              to zrobił (pieszy, samochodziarz, motocyklista, rowerzysta, whatever)
                              wyszedł bez szwanku, został warzywem, czy osierocił ośmioro dzieci.
                              Tak czy owak drzwi mam rozwalone, i czas muszę marnować z czyjejś
                              winy. Co on sobie przy okazji zrobił, nic tu nie zmienia.

                              A nagonka "szaleńcy na drogach" (o motocyklistach) też ma pewne
                              dodatkowe uzasadnienia. Po pierwsze >150 po miastach chyba jednak
                              częściej jeżdżą motocykliści niż Zientarskie. Po drugie piszesz: "mam
                              świadomość tego, że mogę nie wrócić w jednym kawałku i tę świadomość
                              akceptuję, akceptuję ryzyko, które podejmuję". I dobrze, tylko pewne
                              ryzyko nakładasz także na innych. Jeśli pojedziesz motocyklem jak
                              wariatka (nie zakładam, że to robisz, teoretyzuję) i się spotkamy, to
                              pewnie zginiesz, a ja nie. Gdybyś szalała samochodem, w podobniej
                              sytuacji pewnie byśmy oboje przeżyli. Innymi słowy
                              powtarzam: "Następnym razem, gdy będziesz chciał popełnić samobójstwo
                              wiedźminie, to nie wciągaj w to innych. Po prostu powieś się w stajni
                              na lejcach."
                              • winnix Re: Obawiam sie, ze tracimy czas 17.05.08, 23:14
                                > ...ale nie rozumiem, czemu zdenerwowanie z powodu pogiętych drzwi lub
                                > konieczności jeżdżenia do sądu mają zależeć od tego, czy ten, kto mi
                                > to zrobił (pieszy, samochodziarz, motocyklista, rowerzysta, whatever)
                                > wyszedł bez szwanku, został warzywem, czy osierocił ośmioro dzieci.

                                To się nazywa empatia. Jak będę miała pogięte drzwi, a gość osieroci ósemkę dzieci, to zwyczajnie będę miała poczucie, że te pogięte drzwi nie są jakieś specjalnie ważne. Mnie nie pociesza, że ktoś ma gorzej, ale taka świadomość sprawia, że nie mam sumienia narzekać na własne życie.

                                > I dobrze, tylko pewne
                                > ryzyko nakładasz także na innych. (...)
                                > "Następnym razem, gdy będziesz chciał popełnić samobójstwo
                                > wiedźminie, to nie wciągaj w to innych. Po prostu powieś się w stajni
                                > na lejcach."

                                Hm... Żaden rozsądny cżłowiek nie zakłada, że się zabije. Liczy się z tym, ale nie zakłada i nie planuje. Koleś, który rok temu się koło mojej firmy rozwalił na latarni, też nie zakładał, był po prostu głupi, wiedział jak wejść w zakręt, ale zabrakło wiedzy i umiejętności, jak z niego wyjść. Kluczowe jest tu zrozumienie, że kolesie jeżdżący jak kretyni, nie liczą się z tym, że zginą, więc ciężki tu używać argumentu "Jak chcesz popełnić samobójstwo..." Powiem więcej, rozmawiamy jak sensowni ludzie i możemy sobie dyskutować, ale ci, o których piszesz, są nieobecni i Twoje argumenty do nich nie trafią. Tak jak będą istnieć kretyni w samochodach, tak będą istnieć kretyni na motocyklach i będzie ich coraz więcej, bo społeczeństwo się bogaci i coraz częściej ludzie zaraz po zdaniu na prawko wsiadają na R1... Mam kolegę, który na motocyklach jeździ od 17 lat, nabija się ze mnie, że jeżdżę rowerem z silnikiem (50KM kontra 170KM), ale na poważnie zawsze powtarza, że tak właśnie powinno być, najpierw się naucz na czym to polega, pojeździj, poćwicz, potem sobie kupisz coś mocniejszego. Niestety są ludzie, którym mówią "Spoko, ja miałem R1 jako pierwsze moto i jakoś nadal żyję". I tacy ludzie są potem bohaterami filmików na youtube...

                                Jedyne o co proszę, to o nie wrzucanie wszystkich motocyklistów do jednego wora, to że najbardziej widoczni są wariaci, nie znaczy, że wszyscy tacy są.
                                • Gość: motocyklista Re: Obawiam sie, ze tracimy czas IP: *.aster.pl 18.05.08, 10:48
                                  i znowu z moich podatków, będą naprawiali bariery i latarnie
                                  na Łazienkowskim i Gdańskim...
                                  Nienawidzę idiotów kierowców...
                            • tymon99 Re: Obawiam sie, ze tracimy czas 26.05.08, 00:48
                              statystyki są, niestety, dość jasne: główną przyczyną śmierci motocyklistów jest
                              wymuszenie pierwszeństwa przez kierujących samochodami..
            • Gość: na zimno Czy ja gdzies napisalem, ze tu jest idealnie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.05.08, 10:05

              Jednak tych kilka filmikow "robi swoje wrazenie" jak zwykle.
              Statystycznie jest tu jednak lepiej niz w Polsce, gdzie nie ma
              stopniowania uprawnien i sam o tym dobrze wiesz.

              PS
              Podobnie wzniosla mysla jest "madrosc inaczej", n´est pas?

              Partacz niekoniecznie musi wyczyniac idiotyzmy.
              Nie jest to ekwiwalent maslanego masla.
              Partacz i idiota "all-in-one" , oooo.... tu jest co podziwiac.
              Na szczescie niedlugo to trwa.

      • alexis_corner Re: łatwo Wam pisać o samobójcach... 16.05.08, 11:58
        Patrzeć jak młody chłopak umiera na drodze nie będąc w stanie mu pomóc.
        > Tłumaczyć zapłakanej matce, że zginął z własnej głupoty i nonszalacji.

        Jaaasne! Pewnie nonszalancko i głupio nie przewidział, że rolnik wyjedzie mu na
        droge z pierwszeństwem przejazdu.
        Dziwne, że nie napisałaś o 200 km/godz...
        Z reguły świadkowie wypadków z udziałem motocyklistów są wyposażeni w tzw.
        "radar w oku".

        - wredna alexis
        • winnix Re: łatwo Wam pisać o samobójcach... 16.05.08, 12:03
          > Z reguły świadkowie wypadków z udziałem motocyklistów są
          wyposażeni w tzw.
          > "radar w oku".

          I święte zdanie "On był niewidoczny"...

          Inna sprawa, umówmy się, motocykliści z kodeksowymi prędkościami nie
          jeżdżą:)
          Ale muszę powiedzieć, że ostatnio jak robiliśmy trasę, byłam mile
          zaskoczona kierowcami samochodów, bo nie dość że patrzyli w
          lusterka, to jeszcze robili nam miejsce do wyprzedzania. A przebił
          nas kierowca jaguara, który sypał w okolicach dwóch stów, jadąc
          praktycznie środkiem pasa, zjeżdżając tylko w przewężeniach. Ale on
          był pewnie "kozakiem w fajnej furze", a nie "zapier..jącym
          kretynem"...
          • alexis_corner Re: łatwo Wam pisać o samobójcach... 16.05.08, 12:33
            winnix napisała:
            > Inna sprawa, umówmy się, motocykliści z kodeksowymi prędkościami nie
            > jeżdżą:)



            z moich obserwacji wynika, że z kodeksowymi prędkościami w naszym pięknym, pokrytym siecią autostrad i posiadającym 8 torów wyścigowych kraju, nie jeździ nikt.
            Poza, oczywiście, kursantami na prawo jazdy i zdającymi właśnie egzamin praktyczny na wwym. :-D

            - wredna alexis
            • winnix Re: łatwo Wam pisać o samobójcach... 16.05.08, 12:47

              > z moich obserwacji wynika, że z kodeksowymi prędkościami w naszym
              pięknym, pokr
              > ytym siecią autostrad i posiadającym 8 torów wyścigowych kraju,
              nie jeździ nikt

              Tak, ale zdajesz sobie sprawę z różnicy między jeżdżeniem 120km/h
              samochodem a 180km/h motocyklem. Sama parę razy zostałam zaskoczona
              przez motocykl, który się pojawił na wysokości auta w kilka sekund,
              a ja naprawdę często patrzę w lusterka, ze szczególnym
              uwzględnieniem motocykli, bo mam na ich punkcie hopla a od tego
              sezonu sama do nich dołączyłam.

              Żeby nie było, przez świrów w samochodach też parę razy zostałam
              zaskoczona.
    • a_weasley Skąd się biorą forumowicze z halunami 07.05.08, 12:11
      tomek854 napisał:

      > Z Polski.

      No...

      > Z ciekawości opuściłem szybę kiedy
      > koło nich stanąłem usłyszałem jak krzyczy do niego:

      Specjalnie w tym celu zdjęła hełm - żeby Tomek854 mógł ją słyszeć.
      I wtem się obudziłem...
      • crannmer Re: Skąd się biorą forumowicze z halunami 16.05.08, 20:06
        a_weasley napisał:

        > Specjalnie w tym celu zdjęła hełm - żeby Tomek854 mógł ją słyszeć.
        > I wtem się obudziłem...

        Czy twierdzisz niniejszym, ze porozumienie sie krzykiem pasazerki z kierujacym
        motocyklem po zatrzymaniu jest bez zdjecia helmow niemozliwe?

        Mozesz to uzasadnic?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja