Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po oczach...

13.05.08, 12:45
Zamiast dawania pomaranczowym fleszem po oczach, mozna przejscie solidnie oswietlic - inaczej niz 40 watowa zarowka w zasyfionej oprawie. Wiecie, przejscie oswietlone taka zarowka jest oczywiscie niezle widoczne, ale pieszy na nim juz nie bardzo, bo lampa oswietla mu tylko czubek glowy.

Zalaczam ---> ZDJECIE <-
    • inguszetia_2006 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 13.05.08, 12:52
      Witam,
      Piękne przejście. I pieszy tak dostojnie kroczy;-)
      Lampion podoba mi się. Chcę takie oświetlenie.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • emes-nju Wiecej informacji 13.05.08, 12:53
      ---> LINK <---
    • Gość: na zimno Wspolrzedne geograficzne prosze: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.08, 12:53
    • edek40 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 13.05.08, 13:15
      Uwazam, ze nalezy zwiekszyc ilosc flashowych lamp przed przejsciami. Jest ich za malo i nie dostatecznie olsniewaja kierowcow, ktorzy moga kontynuowac jazde. Lepszym rozwiazaniem byloby olsnienie ich tak, aby efekt utrzymywal sie do wschodu slonca. To chyba nawet lepsze od szlabanow na przejsciach dla pieszych.
    • bwv1004 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 13.05.08, 14:37
      > Nie dosc, ze sama jezdnia jest jasna i wyraznie odcina sie od
      otaczajacej ciemnosci, to jeszcze pieszy na niej jest
      doskonale widoczny

      Z moich obserwacji (sprzed paru lat) na polskich szosach typu
      gierkówka pełniących rolę miedzynarodowych autostrad spotyka się
      przejścia ze świetnie oświetloną jezdnią. Latarnie jednak są
      ustawione tak, że pobocze/chodnik przy przejściu pozostają w
      głębokiej ciemności więc w sumie i tak się nie wie, czy jakiś pieszy
      właśnie nie wchodzi na przejście.
      • emes-nju Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 13.05.08, 14:42
        To co jest na gierkowce ma te wade, ze lampy swieca od gory. Pieszy na przejsciu nie jest wiec tak doskonale widoczny jak oswietlony lampami z zalaczonego zdjecia - zwroc uwage jak ten pieszy swietnie odcina sie od ciemnego tla.
        • bwv1004 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 13.05.08, 14:59
          Wydaje mi się, że na tych gierkówkowych przejściach pieszego też
          byłoby nieźle widac, ale może masz rację. Ja przy okazji zwracam
          uwagę na inną sprawę - że kierowca powinien również widzieć
          bezpośrednie sąsiedztwo przejścia.
          • x-man66 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 14.05.08, 10:51
            Pieszy na gierkówce przemyka przez przejście z prędkością zbliżoną do prędkości światła, i dlatego nikt tam pieszych nie widzi.
    • Gość: foreks w zyciu mnie pomaranczowe jeszcze nie oslepilo IP: 82.177.0.* 13.05.08, 16:16
      i wzrok wciaz mam wyborny.
      • emes-nju Re: w zyciu mnie pomaranczowe jeszcze nie oslepil 13.05.08, 16:24
        Gratuluje
        • Gość: foreks dziekuje, nawzajem. licze, ze bedzie tak dluzej. IP: 82.177.0.* 13.05.08, 16:26
      • a_weasley Pozazdrościć 13.05.08, 18:45

        Ja niestety przy niektórych przejściach łapię się na tym, że widzę ten cholerny
        flesz, oświetlane przezeń przejście i mało co poza tym. Za przejściem w
        granicach odległości hamowania może sobie tuzin pijanych tańczyć taniec z
        szablami, ja się o tym dowiem albo jak przejadę wzmiankowane przejście, wyjadę z
        oświetlonego i oczy mi się przyzwyczają do nowych warunków, albo jak w nich
        wjadę, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej.
        • Gość: na zimno Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.08, 18:56

          Jaskra jest zdradliwa.
          • emes-nju Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 13.05.08, 19:35
            A dlaczego jaskra?

            Jestes przeciwnikiem swiecenia w dzien i mysle, ze jednym z powodow jest to, ze swiatla aut nawet w dzien moga "przykryc" pieszych czy rowerzystow. Skoro (swiecace w jezdnie) swiatla moga w dzien spowodowac niezauwazenie nieoswietlonego obiektu, to dlaczego, w tym samym mechanizmie, pomaranczowy flesz (swiecacy w oczy) majacy zwracac uwage na zagrozenie (a realnie zwracajacy uwage tylko na siebie), nie moze "przykryc" wszystkiego, co nie swieci?
            • bwv1004 Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 13.05.08, 20:44
              też uważam, że nie chodzi tu o rzekome olśnienie. Rolą świateł przy
              przejsciu powinno byc umożliwienie lub ułatwienie dostrzeżenia
              pieszego przechodzącego przez przejście, lub do tego się
              przygotowującego. Pomarańczowe flashe mówią jedynie: tu jest
              przejście, nic nie pomagając w dostrzeżeniu pieszego.

              "Zagrożeniem" (cudzysłów z oczywistych przyczyn) jest pieszy, nie
              przejście. Światła oświetlające przejście pozwalają dostrzec
              rzeczywiste zagrożenie i dostosować sposób jazdy, np. zwolnic czy
              się zatrzymać.

              Światła ostrzegające (flashe) mówią tylko, że zagrożenie z jakims
              tam, w praktyce znikomym prawdopodobieństwem, może się potencjalnie
              pojawić. W teorii powinno się zwolnic, by uniknąc kolizji z pieszym
              gdyby się tam pojawił. W praktyce mozna przejechać noca gierkówke 15
              razy w tę i nazad i spotkać zero pieszych - więc i tak się nie
              zwalnia.
              • emes-nju Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 14.05.08, 10:58
                bwv1004 napisał:

                > Pomarańczowe flashe mówią jedynie: tu jest
                > przejście, nic nie pomagając w dostrzeżeniu pieszego.

                Informuje, ze tu jest przejscie i juz. To znaczy uwaga kierowcy zwracana jest na blyskajace oznakowanie, a nie na to, o czym oznakowanie ma informowac...
            • Gość: na zimno Nie jestem przeciwnikiem swiecenia w dzien. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.08, 10:18
              Jestem przeciwnikiem ZMUSZANIA ustawowego bez wzgledu na warunki.


              W czasie dnia swiatla powinno sie zapalac tylko w szczegolnych
              warunkach: droga z silnymi kontrastami: drzewa/cien/slonce, mgla,
              zadymienie, ulewny deszcz, snieg itd.

              Oswietlenie i oznakowanie przejsc nie moze prowadzic do tzw.
              olsnienia. Podobnie na autostradach: wszystkie tablice informacyjne
              powinny spelniac okreslone normy oswietlenia, ktore gwarantuja
              nieszkodliwe ich oddzialywanie na postrzeganie.

              Jezeli ktos zauwaza, ze jego postrzeganie sie pogorszylo albo
              jest ono niepewne to DO LEKARZA!!! Na milosc Boska zanim nie bedzie
              za pozno. I to w sensie zdrowia wlasnego jak i potencjalnego
              zagrozenia wypadkowego.

              I tylko to mialem na mysli.
              Do dentysty i okulisty nie lubimy chodzic.
              Wolimy oszukiwac samych siebie.

              Nie znam polskich zalecen szczegolowych dotyczacych oswietlenia
              przejsc. Podstawowy warunek: nie prowadzic do olsnienia.
              O tym powinno decydowac laboratorium dopuszczajace konkretne
              rozwiazania. Inzynierowie wiedza, co robia(powinni przynajmniej).

              • emes-nju Re: Nie jestem przeciwnikiem swiecenia w dzien. 14.05.08, 11:05
                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                > Nie znam polskich zalecen szczegolowych dotyczacych oswietlenia
                > przejsc. Podstawowy warunek: nie prowadzic do olsnienia.

                Te lampy dosc rzadko olsniewaja.

                Ale wyobraz sobie, ze jedziesz ciemna droga i nagle zauwazasz pomaranczowe migajace swiatlo. Co zwroci Twoja uwage? Swiatlo, czy to, co za nim? Raczej swiatlo... A to, co za nim, to, na co swiatlo ma zwracac uwage, zauwazone zostanie pozniej.

                Wydaje mi sie, ze lepiej byloby jednak oswietlac droge z przejsciem niz oczy kierowcy przed przejsciem...
                • tiges_wiz Re: Nie jestem przeciwnikiem swiecenia w dzien. 14.05.08, 11:11
                  na DK8 byly takie lampki co strasznie razily po oczach, ale je zdjeli na szczescie.
            • kozak-na-koniu Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 14.05.08, 10:38
              emes-nju napisał:

              > to dlaczego, w tym samym mechanizmie, pomaranczowy flesz (swiecacy
              w o
              > czy) majacy zwracac uwage na zagrozenie (a realnie zwracajacy
              uwage tylko na si
              > ebie), nie moze "przykryc" wszystkiego, co nie swieci?
              >


              Dlatego, że oko, jak każda żywa tkanka potrzebuje pewnego czasu, by
              zareagować na bodziec. Zdolność adaptacji do zmieniających się
              warunków świetlnych (czyli zwężanie i rozszerzanie źrenicy - tak
              samo działa przysłona w aparacie fotograficznym, reakcja siatkówki
              itd.) trwa ułamek sekundy. Jeśli błysk jest odpowiednio
              krótkiotrwały i niezbyt silny, jest on postrzegany (znacznie lepiej
              od oświetlenia statycznego, szczególnie w mieście, gdzie świateł
              jest dużo) ale do uruchomienia mechanizmu adaptacyjnego dochodzi z
              opóźnieniem i reakcja jest słabsza. Jeśli się mylę, niech ktoś mnie
              poprawi.
              • emes-nju Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 14.05.08, 11:08
                Problemem nie jest olsniewanie, a to, ze przed nieoswietlonym (lub licho oswietlonym) przejsciem jest jaskrawy, przykuwajacy wzrok i uwage punkt swietlny. Z cala pewnoscia skupi on uwage kierowcy bardziej niz samo przejscie.
                • jane14 Re: Kontrola wzroku lacznie z polem widzenia. 14.05.08, 11:41
                  emes-nju napisał:

                  > ala pewnoscia skupi on uwage kierowcy bardziej niz samo przejscie.

                  Mówisz o kierowcy jak o automacie, sterowanym w dodatku dość
                  prymitywnym układem, a przecież on ma rozum.
                  Nawet małpe bez trudu nauczysz że swiatło oznacza "jedzenie w drugim
                  końcu klatki" i jak bedzie głodna to po pierwszym błysku tam poleci
                  a nie bedzie sie wpatrywać w światło jak sroka w kość.
              • Gość: na zimno Tego typu oswietlenie jest generalnie dyskusyjne. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.08, 12:27

                Jest jeden powod takiego stanu rzeczy, a mianowicie to, ze
                zrodla swiatla typu flash zarezerwowane sa dla oznakowania sytuacji
                nadzwyczajnych i tymczasowych np. tymczasowe obszary prac drogowych,
                awaria pojazdu (np. ADAC uzywa lamp typu flash w czasie interwencji
                pomocy drogowej) i tak dalej. Nasze polskie pomoce drogowe tez
                takich swiatel uzywaja.


                Tak wiec oznakowanie w sposob staly przejscia dla pieszych
                swiatlem flash jest dziwne.

                Co do reakcji oka: za olsnienie odpowiedzialna jest energia
                calkowita zaabsorbowana przez oko ludzkie. Parametry zrodla swiatla,
                odleglosc od oka, strumien swiatla do oka docierajacy i wiele innych
                czynnikow skladaja sie na szkodliwosc swiatla dla oka ludzkiego.
                Np bardzo niebezpieczny moze byc laser jako, ze wiazka swiatla
                jest spojna i moze w calosci dotrzec do czulych obszarow oka
                ludzkiego.

                O dopuszczeniu tego lub innego zrodla swiatla powinno decydowac
                odpowiednie LABORATORIUM, a nie jakis lokalny urzednik.

                • x-man66 Re: Tego typu oswietlenie jest generalnie dyskusy 14.05.08, 12:58
                  To się nazywa PN (Polska Norma)
                  • Gość: na zimno Pejoratywnie czy nie ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.08, 13:17
                    Skojarzyles to z PN.

                    W niektorych regulacjach jest wiele niespojnosci, niekonsekwencji.
                    Niestety autorzy pisza ich tresc nie czytajac innych zastrzezen.

                    Od tego jest odpowiedni komitet normalizacyjny, aby takich
                    knotow nie bylo. Norma powinna miec swoja "wage".
                    Nie moze to byc swistek papieru.


    • jane14 Nie flesz daje po oczach. 14.05.08, 08:40
      Tak oswietlonych przejśc znajdziesz wiele na naszych drogach
      remontowanych i modernizowanych w ciągu ostatnich lat, o ile w
      ramach tej modernizacji zakładano też oswietlenie jezdni na tym
      odcinku.
      Ale aby zrobić takie oswietlenie nie wystarczą tylko chęci wiec nie
      ma się co dziwić że nie wszedzie tak jest.
      Tzw. "flesze" beda zapewne jeszce funkcjonować wiele lat (nie tylko
      w Polsce) bo sa tańsze łatwiejsze w montażu i wymagaja niewielkiego
      zasilania, konstrukcji nosnej a przede wszystkim, oświetlenia
      towarzyszacego !
      Nie oslepiają tak jak twierdzisz bo z prawdziwym fleszem nie maja
      wiele wspólnego a swoja role pełnia, czyli ostrzegaja.
      Podobnie jak np takie same, tylko czerwone migajace na przejazdach
      kolejowych. Czy też tradycyjne sygnalizatory wyłaczone nocą.
      Twoje zdjecie jest zrobione w mieście, gdzie jak widać nawet jego
      brak nie byłby problemem. Na takich przejściach w miastach dodatkowe
      oświetlenie przejscia nie jest problemem i jest dość powszechne.
      Problemem są przejścia w małych miejscowościach, gdzie jezdnie i
      pobocze nie są oświetlone.
      Wtedy tak oswietlone przejście bedzie gorszym rozwiazaniem
      niż "flesz", bo za nim już nic nie zobaczysz dopóki nie wyjedziesz
      ze strumienia swiatła (i to jest właśnie prawdziwe dawanie po
      oczach).
      • emes-nju Re: Nie flesz daje po oczach. 14.05.08, 11:20
        jane14 napisał:

        > Nie oslepiają tak jak twierdzisz bo z prawdziwym fleszem nie maja
        > wiele wspólnego a swoja role pełnia, czyli ostrzegaja.

        Po pierwsze w tym watku chyba nie napisalem, ze oslepiaja - stwierdzenie "dawac po oczach" nie jest tozsame z oslepieniem.

        A po drugie. Ostrzega i zwraca uwage na SIEBIE. I "przykrywa" swoja natretna blyskajaca jaskrawoscia to, co za nim. A za nim znajduje sie faktyczne zagrozenie...

        To bez sensu.

        Acha - te lampy moga oslepic i nie raz mi sie to zdarzylo. Zeby byly widoczne z daleka, musza swiecic dosc jasno. Dopoki przejezdza sie kolo tych lamp dosc szybko, wiekszego niz "przykrywanie" tego, co za nimi, klopotu nie ma. Klopot jest jak w towarzystwie takich fleszy sunie sie w korku i np. stanie sie tak, ze kilk razy dostanie sie swiatelkiem po oczach - wtedy po ruszeniu naprawde niewiele sie widzi. Cwiczylem to jadac do Radomia z Warszawy przy okazji mijania tablic informujacych o remontach.

        > Podobnie jak np takie same, tylko czerwone migajace na przejazdach
        > kolejowych.

        Czerwone swiatlo na calym swiecie oznacza STOP dlatego to, ze le lampy "przykrywaja" obiekty za nimi, nie jest grozne.

        > Problemem są przejścia w małych miejscowościach, gdzie jezdnie i
        > pobocze nie są oświetlone.

        To tez napiesalem w swoim otwierajacym poscie...

        > Wtedy tak oswietlone przejście bedzie gorszym rozwiazaniem
        > niż "flesz", bo za nim już nic nie zobaczysz dopóki nie wyjedziesz
        > ze strumienia swiatła (i to jest właśnie prawdziwe dawanie po
        > oczach).

        Ale za nim, przynajmniej teoretycznie nie powinno byc na jezdni nic nieoswietlonego. Natomiast za pomaranczowym. "przykrywajacym" wszystko swiatlem, ma prawo pojawic sie nieoswietlony pieszy.

        Ale masz racje. Jest git, a bedzie jeszcze lepiej :-P
        • jane14 Re: Nie flesz daje po oczach. 14.05.08, 11:32
          Migajace światło może byc dla nadpobudliwych wnerwiajace ale nie
          powoduje z uwagi na nateżenie i niewielką w porównaniu do całości
          powierzchnię zwęzenia żrenicy. No chyba że ktos się w nie gapi jak w
          magiczne oko...
          Duża oświetlona powierzchnia przejścia już takie zjawisko wywoła i w
          efekcie kilkadziesiat metrów za przejściem bedziesz wyraznie gorzej
          widział o ile nie bedzie dodatkowo oświetlona jezdnia.
          Doswiadcza tego zapewne każdy opuszczajac np. teren oswietlony i
          wjezdzajac na odcinek jezdni pozbawiony oświetlenia.
          To trwa jak na predkosć pojazdu dosć długo (kilka sekund) zanim oko
          powróci do poprzedniego stanu.
          A za przejsciem niestety może i nie ma prawa nic być ale ...
          wystarczy ostrzejszy zakręt.
          • Gość: :))) Re: Nie flesz daje po oczach. IP: *.com 14.05.08, 13:58
            jane14 napisał:

            > Migajace światło może byc dla nadpobudliwych wnerwiajace ale nie
            > powoduje z uwagi na nateżenie i niewielką w porównaniu do całości
            > powierzchnię zwęzenia żrenicy. No chyba że ktos się w nie gapi jak
            w
            > magiczne oko...

            Czy powoduje zwężenie czy nie, ważne że powoduje latające, żółte
            powidoki, które znakomicie są w stanie uniemożliwić dostrzeżenie
            całej wycieczki przekraczającej jezdnię. Zamiast teoretyzować,
            zapraszam na trasę przez Łomianki. Pokażę wycieczce trzy przejścia z
            gatunku "mordercy niewinnych". Piesi, chcący z nich skorzystać nocą
            to samobójcy i takie ostrzeżenie powinno znajdować się przed
            przejściem.
            • Gość: na zimno A kto nadzoruje projekty takich przejsc? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.05.08, 14:28

              No kto? Krasnoludki? Sierotka Marysia? Koziolek Matolek?

              Ktos to podpisal.


    • viking2 Re: Mozna na przejsciu nie dawac kierowcy po ocza 17.05.08, 06:14
      Mozna. Ale lepiej jednak dawac - niech glupie bydle wie, kto tu pan...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja