Wyprzedzanie - po co?

28.05.08, 11:01
Dziś tak sobie obserwowałem rano - sznur samochodów jadących do
Poznania od Gniezna. Dosłownie sznur - ruch ciągły z rzadka się
jakieś przerwy między autami zdarzają. Także w stronę tak jak ja
jechałem czyli na Gniezno spory ruch. No i część kierowców jadących
do Poznania wyprzedza innych oczywiście przy gęstym ruchu zmuszając
do hamowania tych z przeciwka. Może mi ktoś powiedzeć po jakiego
wuja? Na dystansie 10-20km przy takim ruchu do zyskania jest pewnie
minuta może dwie. Więc co - tak dla sportu? Czy może usiłują
popełnić samobójstwo?

PS. Szczególnie pozdrawiam pana wyprzedzającego na wysepce dla
pieszych (moją stroną - jechał z przeciwka!!!) i zmuszającego mnie
do nieplanowanego zatrzymania się prawie w miejscu, żeby się jednak
zmieścił.
    • emes-nju Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 11:06
      Brak refleksji :-)

      Na kursach nie ucza defenzywnej jazdy, w mediach tez nic o tym nie ma. Ludzie sa przyzwyczajeni do wyprzedzania i w czasie jazdy na dluzszych dystansach ma to sens. A jak sie jedzie na krotkim dystansie, sensu nie ma (chyba, ze zator utworzony jest przez wyrazna snujaca sie przyczyne), ale wyprzedza sie bo sie nie zastanawia nad brakiem sensu tego manerwru w skali 20 km.
      • jane14 Kika pytań .... 28.05.08, 11:20
        emes-nju napisał:

        > Na kursach nie ucza defenzywnej jazdy ...

        A jakiej uczą? Jakoś nie spotykam "ofenzywnie" jeżdzacych "L".
        Widziałeś jakąś ostatnio wyprzedzajacą w gestym ruchu coś innego niż
        rower ?

        > Ludzie sa przyzwyczajeni do wyprzedzania ....

        Jak to przyzwyczajeni, a kto ich do tego przyzwyczaił?
        Jak już to raczej są przyzwyczajeni do własnej głupoty i wynikłych z
        niej irracjonalnych działań
        .
        > W czasie jazdy na dluzszych dystansach ma to sens. A jak sie
        jedzie na krotkim dystansie, sensu nie ma ....

        A dlaczego? Wprost przeciwnie, jeśli już rozważać w skali czasu to
        na długim dystansie jest większa szansa "nadgonienia" opóźnień
        wywołanych lokalnym zageszczeniem ruchu.
        • tiges_wiz Re: Kika pytań .... 28.05.08, 11:43
          jazda defensywna nie ma nic wspolnego z jazda na samym koncu 40 km/h
          • jane14 Re: Kika pytań .... 28.05.08, 12:30
            tiges_wiz napisał:

            > jazda defensywna nie ma nic wspolnego z jazda na samym koncu 40
            km/h

            Ale chyba jeszce mniej z wyprzedzaniem kolumny jadacej w poblizu max
            dopuszzcalnej predkosci przy w dodatku gestym ruchu z naprzeciwka
            (jak ipisana przez autora watku sytuacja) ?
            • tiges_wiz Re: Kika pytań .... 28.05.08, 12:55
              A czy cos takiego em,es napisal? mi sie wydaje, ze napisal ze u nas sie tego nie
              uczy, wiec efekty (np. bezsensowne wyprzedzanie) widac na drogach
              • jane14 Re: Kika pytań .... 28.05.08, 13:29
                Nie wiem po co, ale skoro emes napisał:
                "Na kursach nie uczą "defenzywnej jazdy" to ja zapytałem czy ucza
                ofenzywnej, na co ty wyjechałeś z złotą myślą, że defenzywna to nie
                jazda 40/h z tyłu kolumny.
                No to o co komu chodzi?
                A czy wy dwaj wyprzezdanie uznajecie za element defenzywny ?
                To powstrzymanie sie od wyprzedzania jest czym? Kapitulacją?
                Dla mnie kazde wyprzedzenia (niekoniecznie wariackie) jest
                ofenzywnym posunieciem na drodze. Nie zgadzasz sie z tym ?
                Nie uwazam jazdy ofenzywnej za grzech. Ofenzywna staje się grzechem
                gdy przechodzi w agresję.
                Granica dla mnie jest oczywista. Agresja zaczyna sie tam gdzie nasz
                manewr wymusza reakcję obronną innych.
                Wyprzedzanie kolumny aut w tym sensie, że wywołuje koniecznośc
                hamowania, odtwarzania odstepów (o wymuszaniu ewentualnego hamowania
                czy ucieczki na pobocze przez jadacych z naprzeciwka nie wspomne)
                jest zachowaniem agresywnym.
                I w tym sensie nieważne czy przynosi jakieś profity czy nie, jest
                naganna.
                Emes zastosował zas kryterium czasowe jako uzasadnienie celowości
                manewru. Moim zdaniem nie do przyjecia. Raz ze wzgledów
                racjonalności, a dwa ze wzgledu na agresywność takich posunieć
                których w tych warunkach uniknąc nie sposób.
                • tiges_wiz Re: Kika pytań .... 28.05.08, 13:40
                  > Dla mnie kazde wyprzedzenia (niekoniecznie wariackie) jest
                  > ofenzywnym posunieciem na drodze

                  defensywna jazda polega na przewidywaniu zagrozen i minimalizowaniu sytuacji
                  niebezpiecznych, a nie braku wyprzedzania. Wyprzedzenie i oddalenie sie od
                  niepewnie jadacego wolnego kierowcy bedzie jak najbardziej "defensywne".

                  a na kursach ucza zdawania egzaminu, a nie jazdy defensywnej czy ofensywnej
                  • jane14 Re: Kika pytań .... 28.05.08, 13:52
                    tiges_wiz napisał:

                    > Wyprzedzenie i oddalenie sie od
                    > niepewnie jadacego wolnego kierowcy bedzie jak
                    najbardziej "defensywne".

                    Jest co prawda takie powiedzenie ze najlepszą obroną jest atak
                    ale ...
                    No wybacz, dla mnie to własnie klasyczny przejaw ofenzywy ...
                    Defenzywą byłoby tu np. zwiekszenie dystansu, aby miec czas na
                    reakcje, na nieprzewidywalne manewry poprzedzajacego pojazdu.
                    I taki manewr zapewne zaleciłby instruktor L-ce. Oczywiście
                    cofniecie się do defenzywy nie oznacza, że przy nadażajacej sie
                    sposobności L-ka nie przystapi do ataku.
                    • tiges_wiz Re: Kika pytań .... 29.05.08, 09:57
                      www.metacafe.com/watch/52736/school_of_offensive_driving/
                      tu masz troche manewrow ofensywnych ... powodzenia
                    • wojtek33 Re: Kika pytań ... [OT] 29.05.08, 11:12
                      jane14 napisał:

                      > No wybacz, dla mnie to własnie klasyczny przejaw ofenzywy ...
                      > Defenzywą byłoby tu np. ...

                      Weź się człowieku zlituj i włącz sprawdzanie pisowni bo przy takich
                      ortografach nie sposób się skupić na meritum.
        • emes-nju Re: Kika pytań .... 28.05.08, 11:52
          jane14 napisał:

          > emes-nju napisał:
          >
          > > Na kursach nie ucza defenzywnej jazdy ...
          >
          > A jakiej uczą? Jakoś nie spotykam "ofenzywnie" jeżdzacych "L".

          "L" SNUJA sie co nie ma NIC wspolnego z planowo defenzywna jazda.

          > > W czasie jazdy na dluzszych dystansach ma to sens. A jak sie
          > > jedzie na krotkim dystansie, sensu nie ma ....
          >
          > A dlaczego? Wprost przeciwnie, jeśli już rozważać w skali czasu to
          > na długim dystansie jest większa szansa "nadgonienia" opóźnień
          > wywołanych lokalnym zageszczeniem ruchu.

          Hm...

          No tak...

          Dosc odkrywcze...

          Zalozmy, ze jade 15 km w gestym dwukierunkowym ruchu jadacym 70 km/h. Co jakis czas wyprzedzam, na dystansie mniej niz 100 m osiagajac nawet 100 km/h, zeby, chowajac sie pomiedzy jadace moim pasem auta, natychmiast hamowac do 70 km/h. Ta sztuczka udaje mi sie co kilometr. Policz ile zaoszczedze czasu...

          A potem oszacuj ile czasu zaoszczedzisz jadac zwykla szosa np. 500 km i co jakis czas wyprzedzajac zdecydowanie za wolno jadace zageszczenia spowodowane np. przez PKSa snujacego sie 40 km/h. Nie pisze o wyprzedzaniu jadacej 80 km/h kulumny po horyzont - kolumne po horyzont warto wyprzedzac jezeli jedzie zdecydowanie za wolno, a nas czeka jeszcze kilka setek kilometrow.
          • jane14 Re: Kika pytań .... 28.05.08, 12:28
            emes-nju napisał:

            > Hm...
            >
            > No tak...
            >
            > Dosc odkrywcze...
            >
            > Zalozmy, ze jade 15 km w gestym dwukierunkowym ruchu jadacym 70
            km/h. Co jakis czas wyprzedzam, na dystansie mniej niz 100 m
            osiagajac nawet 100 km/h, zeby, c
            > howajac sie pomiedzy jadace moim pasem auta, natychmiast hamowac
            do 70 km/h. Ta
            > sztuczka udaje mi sie co kilometr. Policz ile zaoszczedze czasu...

            15x25 (przecietna długosc auta+ odstep) ~400 m co przy predkosci
            kolumny ~70/h da ci 20 sek.
            A to naprawde sztuka wyprzedzić bezpiecznie 15 aut w kolumnie na
            dystansie 15 km jak ruch z naprzeciwka niewąski.
            Wielu rozumujacych jak ty i wyprzedzajacych w takich warunkach nie
            zdaje sobie sprawy z irracjonalności swego działania.
            Zarobisz jak pisze kilkaset metrów a traca przez takie manewry
            wszyscy. Kazde takie wyprzedzanie jak napisał autor watku powoduje
            zaburzenie płynności i w rezultacie kolumna jedzie wolniej i to
            sporo. W efekcie te twoje 400m kosztuje kolumne minute czyli ~1km na
            dystansie 15 km przy spadku sredniej 65km/h, a naprawdę kilka takich
            wyprzedzen taki spadek wywołuje czy to dostrzegasz czy nie.
            Pewnie że to trudne do zrozumienia ale postaraj sie spojrzeć dalej
            niż tylko na predkosciomierz. Wtedy dojrzysz takich jak ty przed
            soba i zobaczysz jak daleko odjada i jak to wpływa na ruch innych
            pojazdów.
            • emes-nju Re: Kika pytań .... 28.05.08, 12:33
              Sorry, ale przeczytaj jeszcze raz to, co napisalem...
              • jane14 Zrób przerwę na ... 28.05.08, 12:47
                ...siku. Wtedy zobaczysz jak twoje pracowicie zarobiona "przewaga"
                zniknie znim skonczysz.
                No chyba że siksz szybciej niz 20 sekund...
                PS Przeczytałem naprawde uważnie i aż dziw bierze że ktoś kto np.
                tak przekonywał ze rozumie efekt "cofajacej fali" uwaza ze wciskajac
                sie w kolumne podczas wyprzedzania takiej fali nie wywołuje.
                • emes-nju Re: Zrób przerwę na ... 28.05.08, 12:54
                  Nie przeczytales uwaznie, bo ja NIGDZIE nie napisalem, ze, w czasie przejazdu na krotkim dystansie, wyprzedzanie rowno jadacej kolumny ma sens!

                  Wiecej - napisalem tez, ze na dlugim dystansie moze miec to sens tylko wtedy, gdy kolumna jedzie naprawde powoli.
                  • jane14 Re: Zrób przerwę na ... 28.05.08, 13:41
                    emes-nju napisał:

                    > Nie przeczytales uwaznie, bo ja NIGDZIE nie napisalem, ze, w
                    czasie przejazdu n
                    > a krotkim dystansie, wyprzedzanie rowno jadacej kolumny ma sens!

                    No wiec właśnie z tym polemizuje. Przyjmujac kryterium tylko sensu
                    manewru pod wzgledem opłacalności to własnie na krótkim dystansie
                    np. do pracy 400 m może oznaczać nawet kilka minut. (jedna zmiana
                    świateł jakiś lokalny koreczek itp.)

                    > Wiecej - napisalem tez, ze na dlugim dystansie moze miec to sens
                    tylko wtedy, gdy kolumna jedzie naprawde powoli.

                    Na długim dystansie to bez sensu, bo nadrobisz to bez problemu o ile
                    przyczyna ustanie, a jedna przerwa na sikanie połknie cały efekt
                    twej mozolnej pracy.
                    Jeśli nie ustanie to nadrobisz tylko długośc kolumny bo powód wolnej
                    jazdy zatrzyma cię tak jak wszystkich. A ile przy tym ryzyka.



                    • kozak-na-koniu Re: Zrób przerwę na ... 28.05.08, 14:00
                      Na długim dystansie występuje zjawisko monotonii i wynikające z
                      niego otępienie, wydłużenie czasu reakcji itd.. Wyprzedzanie w
                      takich warunkach (oczywiście, jeśli są ku temu warunki) pozwala tę
                      monotonię złamać, czyli pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo...
                      • Gość: na zimno jest to ciekawa hipoteza... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 14:24
                        A.....

                        jesli jade sobie autostrada i mam te nieprzyjemnosc jechania z
                        TIRami o gestosci 2 TIRy na kazde 100 metrow na prawym pasie,
                        a kazdy z tych TIRow raz na 10 minut wyprzedza, to mam pogodzic sie
                        z faktem, ze oni to robia w imie "pozytywnego wplywu na
                        bezpieczenstwo", tak?

                        Ciekawe to jest. Przyklad: pierwsza lepsza autostrada niemiecka w
                        nocy, prawym pasem wala polskie TIRy, a w nich ci wspaniali
                        kierowcy, a kazdy z nich co chwile zajmuje lewy pas i jedzie tak
                        np. kolejne 10 km, bo nie jest w stanie jechac szybciej niz
                        wyprzedzany, to to ma byc cacy, tak?

                        Predkosc na autostradzie spada do 90, wk.... wzrasta do zenitu,
                        TIRowiec ma wszystko w d...., a ja mam sie wlec tak jak te barany,
                        tak?

                        I to na odcinku, na ktorym nie ma ZADNYCH ograniczen predkosci?





                        • kozak-na-koniu Re: jest to ciekawa hipoteza... 28.05.08, 14:36
                          ...Ale to już jest zupełnie inna sprawa - typowo polskie "nie je
                          ważne czyje co je, to je ważne co je moje", czyli totalna
                          nieumiejętność współpracy oraz rezygnacji z części własnej wygody w
                          imię wspólnej korzyści. Niestety, tego też nikt nie uczy, bo lepiej
                          kalkuluje się pomstować i wytykać palcem winnych.
                          • Gość: na zimno To znaczy, ze oni "robia dobrze", tak? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 16:04
                            A ja jestem "egoista", tak?
                            O Boze, jak ja pomstuje,co?Na szczescie policja rob
                            takim "scigaczom" z TIRow niespodzianki.

                            Nie dosc, ze jada jeden za drugim w odstepach czesto 5 metrowych,
                            to jeszcze blokuja notorycznie lewy pas, stwarzajac zatory
                            na szlakach komunikacyjnych.

                            Jak dupki chca oszczedzac paliwo niech zaloza sobie oslony
                            aerodynamiczne na kabiny i paki, "jazda w cieniu" to jest dopiero
                            totalny idiotyzm.Minimalny odstep na autostradzie pomiedzy TIRami to
                            50 metrow. I policja ostatnio obiecywala, ze sie za to wezmie.
                            Niech sobie wiec kolesie przygotuja kase. Bedzie drogo, a od
                            stycznia 2009 - jeszcze drozej.

                            Dla kolesia z TIRa ciagle wyprzedzanie nie ma zadnego wplywu na
                            predkosc podrozowania.

                            Dla kierowcy samochodu osobowego na odcinkach bez ograniczen
                            predkosci ma to wplyw DECYDUJACY, gdy jest nieustannie blokowany
                            przez TIRy.

                            Tam, gdzie mozesz jechac bez ograniczen, MUSISZ jechac 90,
                            bo jasnie panstwo z TIRow "poprawia sobie bezpieczenstwo".

                            To wlasnie ci z TIRow przekraczaja wszystkie mozliwe zasady zdrowego
                            rozsadku, a poniewaz sa "wielcy", wiec kierowcy osobowych moga im
                            "wskoczyc".

                            TOTALNA BZDURA, kozacze.

                            • Gość: na zimno Juz sie zreszta za to wzieto: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 16:10
                              Bedzie coraz wiecej odcinkow z zakazami wyprzedzania dla ciezarowek:


                              www.rp-online.de/public/article/488889/Auf-weiteren-Autobahnen-duerfen-Lkw-nicht-ueberholen.html
                            • kozak-na-koniu Re: To znaczy, ze oni "robia dobrze", tak? 29.05.08, 08:59
                              Źle mnie zrozumiałeś. Za takich egoistów uważam właśnie gości,
                              którzy utrudniają ruch, m. in. właśnie wyprzedzając przy minimalnej
                              różnicy prędkości lub nie ułatwiają wyprzedzania innym (czasem nawet
                              je utrudniają, trzymając się środka drogi i przyspieszając), siedząc
                              sobie na zderzakach (tak jest wygodniej jechać w grupie), co sprawia
                              że manewr wyprzedzania rozciąga się na kilometry i dziesiątki
                              sekund. Bardzo dobrze, że próbuje się z tym walczyć. Francuzi
                              poradzili sobie z tym bodajże w latach '80, wprowadzając do kodeksu
                              drogowego ten obowiązek utrzymywania przez ciężarówki odległości co
                              najmniej 50 metrów poza obszarem zabudowanym i w tunelach oraz
                              systematycznie _egzekwując go_, przez co dziś znacznie rzadziej
                              spotyka się tam (przynajmniej w moim odczuciu) np. wlokące się
                              ciężarówki, prowadzące za sobą całe "pociągi" nie mogących ich
                              wyprzedzić bardziej mobilnych pojazdów. To bardzo pozytywnie wpływa
                              na przepustowość dróg i upłynnienie ruchu.
                      • jane14 Porcja adrenaliny... 29.05.08, 09:17
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Na długim dystansie występuje zjawisko monotonii i wynikające z
                        > niego otępienie, wydłużenie czasu reakcji itd.. Wyprzedzanie w
                        > takich warunkach (oczywiście, jeśli są ku temu warunki) pozwala tę
                        > monotonię złamać, czyli pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo...

                        No jasne ten też tak myślał :
                        news.money.pl/artykul/tragiczny;wypadek;kolo;bochni,167,0,344999.html
                        Ciekawe tylko czy jego pasażerowie też się nudzili ?
                        No i ciekawe czy teraz by podzielił twoją opinie !
                        • kozak-na-koniu Re: Porcja adrenaliny... 29.05.08, 09:40
                          Nekrofilom polecam także tę stronkę:
                          www.rotten.com/
                          Chyba wystarczająco wyraźnie napisałem:
                          "Wyprzedzanie w takich warunkach (OCZYWIŚCIE, JEŚLI SĄ KU TEMU
                          WARUNKI) pozwala tę monotonię złamać". Czy trzeba coś dodać,
                          wyjaśnić, wstawić schemat, rysunek poglądowy?...
                          • jane14 Re: Porcja adrenaliny... 29.05.08, 09:49
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Chyba wystarczająco wyraźnie napisałem:
                            > "Wyprzedzanie w takich warunkach (OCZYWIŚCIE, JEŚLI SĄ KU TEMU
                            > WARUNKI)....
                            A myślisz ze on uważał że nie ma ku temu warunków gdy rozpoczynał
                            manewr ?
                            Ten przykład idealnie pasuje właśnie do tego watku. Znam bardzo
                            dobrze tą droge. Tam właśnie z reguły w tych godzinach jedzie sie w
                            kolumnie i co jakiś czas ktoś "bezpiecznie" usiłuje sie przesunąc o
                            jedno, dwa auta do przodu. Tyle, że czesto bywa to o to jedno auto
                            za daleko...
                            • kozak-na-koniu Re: Porcja adrenaliny... 29.05.08, 10:22
                              Ten nie wyprzedzał, przez co bezpiecznie dojechał do domu:
                              www.alert24.pl/alert24/1,84880,5165307.html
                              ...A najlepiej, to w ogóle z domu nie wychodzić i modlić się, by
                              cegłówka na łeb nie spadła. Nie wiem, co chcesz udowodnić.
                              • jane14 Re: Porcja adrenaliny... 29.05.08, 10:47
                                kozak-na-koniu napisał:

                                >... Nie wiem, co chcesz udowodnić....

                                Nic nie chce udawadniać.
                                Tylko pokazuje (to co już dawno udowodnione), że wyprzedzanie to
                                niezbyt dobry pomysł na przerwanie monotoni podróży. Lepsze jest
                                radio, rozmowa z pasażerem śpiew (gdy nie ma pasażera). Szczypanie
                                sie po ...co kto woli, kawa, herbata, spacer itd.
                                To dośc ryzykowny manewr, a już napewno gdy w gre wchodzi
                                wyprzedzanie w kolumnie.
                                Należy go wiec rozważać TYLKO I WYŁĄCZNIE w kategorii
                                bezpieczeństwa, a nie opłacalności czy rozrywki.

                                PS Za kierownica można też zasnąc, ale nie jest jak na razie
                                udowodnione, by zasypiali cześciej ci co mniej wyprzedzają. Raczej
                                ma to zwiazek ze zmeczeniem kierowcy a tu już prosta droga (dla
                                kierowcy który jeżdzi dosć długo by umieć ocenić swe możliwości) do
                                wniosku że jazda w kolumnie jest mniej meczaca niż wyprzedzanie,
                                stąd do zaśniecia dłuższa droga. No i statystyki nie pozostawiaja
                                cienia watpliwości. Zdecydowanie mniej kierowców ginie we śnie niż
                                podczas wyprzedzania.

                                • kozak-na-koniu Re: Porcja adrenaliny... 29.05.08, 11:30
                                  Widzisz, ludzki mózg ma zdolność utrzymywania się w stanie
                                  koncentracji jedynie przez kilkanaście do kilkudziesięciu minut.
                                  Potem, chcesz czy nie, następuje faza odprężenia i chwilowego
                                  przytępienia. Powie Ci to każdy psycholog. Długość tych faz jest
                                  bardzo różna, w zależności od zdolności psychofizycznych określanych
                                  wiekiem, treningiem; wypoczęcia; samopoczucia związanego choćby z
                                  długością dnia, pogodą, ciśnieniem atmosferycznym itp., itd.. Trudno
                                  więc, mając np. przed sobą kilkusetkilometrową trasę, co 20 minut
                                  robić sobie przerwy i spacerki. Oczywiście, jest to wskazane ale w
                                  granicach rozsądku. Radio, rozmowy, papierosek, solowy śpiew itd.
                                  również są narzędziami stosowanymi w walce z monotonią (nie mylić ze
                                  znużeniem i zmęczeniem). Jest nim również stosowanie ZMIENNEJ
                                  TECHNIKI JAZDY - raz bardziej a raz mniej dynamicznej W ZALEŻNOŚCI
                                  OD WARUNKÓW na drodze: jeśli bowiem warunki sprawiają, że mam
                                  jakąkolwiek, nawet najmniejszą wątpliwość - jadę spokojnie i nie
                                  wyprzedzam. Stosując wszystkie te metody razem i w odpowiednich
                                  proporcjach, jesteśmy na najlepszej drodze, by osiągnąć pozytywny
                                  efekt, wymierny w możliwie szybkim, sprawnym i bezproblemowym
                                  dotarciu do celu.
                                  • kozak-na-koniu PS 29.05.08, 11:32
                                    Rozmowa nie może być zbyt absorbująca, by nie rozpraszała i nie
                                    odciągałą uwagi kierowcy od tego, co się dzieje na drodze.
                                    • jane14 Kiedys uważałem podobnie... 29.05.08, 12:16
                                      ... choc akurat moze nie w kwesti wyprzedzania.
                                      Też zdawało mi się ze szybka dynamiczna jazda sprzyja koncentracji.
                                      Ale potem czesto jeżdziłem z dzieckiem jako pasażerem. Gdy miał
                                      kilka miesiecy nawet ostrzejsze hamowanie czy manewr mogły mu (w
                                      mniemaniu zatroskanego rodzica) zaszkodzić. Wiec jeździłem spokojnie
                                      płynnie, unikając ciasnych wyprzedzeń itd. Wtedy okazało sie że :
                                      A) Praktycznie osiagam takie same czasy przejazdu jak przy
                                      dynamicznej jeździe.
                                      B) Z auta na porównywalnych dystansach i w porównywalnych warunkach
                                      wysiadam o niebo mniej zmeczony.
                                      C) Mimo wzrostu w miedzyczasie odsetki głupich manewrów na drodze
                                      innych uczestników mój poziom zdenerwowania i ostrych reakcji spadł.
                                      Zapewne z powodu mozliwości poświecenia wiekszej uwagi temu co robią
                                      inni, a tym samym wiekszej przewidywalnosci, także tych najgłupszych
                                      posunieć.
                                      Wniosek był prosty. Dziś czy sam czy z pasażerami (nieważne jak
                                      kruchymi) jeżdze tak samo, ceniąć sobie płynność konfort i wrecz
                                      wypoczywajac a nie meczać się w podróży.
                                      • kozak-na-koniu Re: Kiedys uważałem podobnie... 29.05.08, 12:26
                                        Taaak, oczywiście - i zawsze jedziesz z tą samą prędkością, przez
                                        100 km utrzymując tę samą odległość od poprzednika, nigdy nie
                                        wyprzedzasz (bo o tym jest ten wątek), zatrzymujesz się co 30 km...
                                        No, ideał - jesteś maszynistą kolejowym?
                                        Czy ja gdzieś napisałem że zawsze i wszędzie trzeba jeździć szybko i
                                        dynamicznie?
                                        • jane14 Re: Kiedys uważałem podobnie... 29.05.08, 13:15
                                          A czy ja napisałem że nigdy nie wyprzedzam?
                                          Nie wyprzedzam "ciasno" a wyprzedzanie kolumny jest zawsze "ciasne".
                                          No i oczywiscie nie jade z ta sama predkościa bo nie ma takich dróg
                                          gdzie by przez 100km nie zmieniły się warunki ruchu (nawet na
                                          autostradach).
                                          No i w zwiazku z tym też nie trzymam tej samej odległości bo ona też
                                          zależy od warunków i predkosci, ale...
                                          Zdarza mi sie przejechac i 100km za kims jesli nie blokuje i jedzie
                                          płynnie, bez nieodpartej potrzeby wyprzedzania.
                                          A jeśli nie spełnia tych kryteriów to też nie odczuwam potzreby że
                                          wyprzedzić go musze tu i teraz.
    • Gość: na zimno ...glupota, Panie, glupota... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 11:08

      Glupota nie pozwala czlowiekowi myslec, a nawet, jesli taki juz
      jednak cos wymysli, to jest to tez glupie, bo jakie ma byc?
      Dlatego wyprzedzaja.

      Nie probuj zrozumiec glupca lub idioty.
      Oni tez Ciebie nigdy nie zrozumieja.
      Gdy ich zapytasz, rozdziawia gebe ze zdziwienia, a potem
      puszcza wiazanke "slow polskich". Szkoda czasu na nawiazywanie
      kontaktu z glupcami lub idiotami. To jest zajecie dla
      lekarza psychiatry lub psychologa, zaleznie od wagi przypadku.


      • Gość: rekrut1 Re: ...glupota, Panie, glupota... IP: *.aster.pl 28.05.08, 11:16
        "To jest zajecie dla lekarza psychiatry lub psychologa, zaleznie od
        wagi przypadku."
        Owszem tak długo jak długo nie stanowi to śmiertelnego zagrożenia
        dla innych. Wtedy to raczej odpowiedni przybytek.
        Pozdr.
        Pazdzioch
      • emes-nju Re: ...glupota, Panie, glupota... 28.05.08, 11:21
        Glupota czy idiotyzm dotyka statystycznie jakas niewielka czesc spoleczenstwa. Musi byc jakies inne wyjasnienie smutnego faktu, ze na drogach glupio zachowuja sie rowniez ludzie "prywatnie" madrzy.

        To wyjasnienie, ktore proponujesz jest tozsame z tym, co serwuje nam waaadza, ktora widzi skutki i, nie probujac dociec przyczyn, feruje najbardziej "oczywiste" wyroki.
        • Gość: na zimno "Prywatnie madrzy" sa rozsadni, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 12:12
          gdy towarzysza im inne osoby, poniewaz nie chca narazic sie na
          negatywna ocene znanych im osobiscie osob.

          W momencie, gdy poczuja "pelna anonimowosc", zaczynaja sie
          zachowywac czasem dziwnie.

          Mnie nie chodzi o wladze. To nie sama wladza osobiscie siedzi za
          kolkiem w samochodach. To ludziska o konkretnej mentalnosci to
          robia.

          Przypomnij sobie dyskusje o jezdzie z pasazerami lub bez.
          Cos w tym niestety jest.

          • emes-nju Re: "Prywatnie madrzy" sa rozsadni, 28.05.08, 12:17
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > To ludziska o konkretnej mentalnosci to robia.

            Bez watpienia. Ale jak juz taki klient z odpowiednia mentalnoscia zostanie nauczony, ze taka jazda ma umiarkowany sens, to jezeli nie jest skonczonym socjopata, raczej bedzie jechal rozsadniej. Widac to na drogach - na wielu mniej "biznesowych" kierunkach kolumna jadaca ok. 80-90 km/h nie jest powodem do kretynskiego wyprzedzania, bo ludzie nauczyli sie, ze to bez sensu.

            > Przypomnij sobie dyskusje o jezdzie z pasazerami lub bez.

            Ale co? To ze inaczej jezdze z pasazerami, a inaczej bez? Wiesz... Gdybym z pasazerami szalal, a bez jechal ostroznie, to kwalifikowaloby sie to do leczenia. Skoro jednak pozwalam sobie na agresywniejsza technike (nie za szybka czy niebezpiczna jazde!) jak jade sam i chce sie pobawic (bo mam czym), to co w tym zlego?
          • jane14 Stara jak swiat anegdota... 28.05.08, 12:34
            Czy lepiej być głupim czy łysym...
            Wiadomo ze głupim, bo łatwiej to ukryć.
            Pewnie dlatego, że znaczna cześć umiejetnie to ukrywa, statystyki
            tak nisko oceniaja odsetek głupoty w społeczeństwie.
            • Gość: na zimno Najgorzej ma i lysy i glupi "all-in-one" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 12:52
              Ciekawe, ze funkcjonuje u nas pojecie "myslacego czola", prawda?
              Wiem, wiem, brak porostu jest tylko skutkiem genetyki.

              Niezaleznie od wszystkich naukowych analiz mozna powiedziec,
              ze prawdziwa nature ludzi poznaje sie w srodowisku zapewniajacym
              anonimowosc. Drogowe wyczyny sa dobra ilustracja tego stwierdzenia.
              Jednak wypadek anuluje anonimowosc. Wtedy dopiero zaczyna sie horror.
              Wszyscy zaczynaja klamac jak najeci. To nastepny etap wtajemniczenia.
              Glupota zamienia sie w makiaweliczne superinteligentne zachowania.
              Dla ratowania wlasnej d..... No coz to jest jedyny instynkt,
              ktoremu mozna wierzyc. Jak juz sie cos stalo, nie mozna tego
              odkrecic. Wiec ratuj sie kto moze i jak moze.

              Inaczej trzeba bedzie placic.




              • jane14 Re: Najgorzej ma i lysy i glupi "all-in-one" 28.05.08, 14:23
                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                >... Wszyscy zaczynaja klamac jak najeci.

                Kiedyś odholowywałem znajomego do blacharza po niegroznej stłuczce.
                Blacharz zadał rutynowe pytanie "jak to sie stało?"
                Kolega odpowiedzał nie ukrywajac swej winy. Na to balacharz
                zdziwony : "Wie Pan co jest pan pierwszy który sie przyznał ze jego
                wina".
                To pokazyje skale zjawiska, ale z drugiej strony nie wiem czy aby
                przyznanie się w tej sytuacji nie było wynikiem mojej obecności przy
                rozmowie, bo akurat wiedziałem jak to sie stało...
    • misiu-1 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 12:02
      Powiedzmy, że sznur ciągnie się od samego Gniezna do samego Poznania. Ty to
      wiesz, bo jadąc od Poznania w przeciwnym kierunku, widziałeś go w całości. Skąd
      ma to jednak wiedzieć kierowca jadący od Gniezna? Może myśleć, że np. dwa
      kilometry przed nim ciągnie się jakaś zawalidroga, a za nią sznur pojazdów
      prowadzony przez takich kierowców, jak Ty - nieskorych do wyprzedzania, bo po co.

      • simon921 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 12:34
        Sądząc po rejestracjach (Poznań lub okolice) były to osoby
        dojeżdżające codziennie, więc wiedzą jaka jest stytuacja na drodze.
        Czasem jeżdżę na Gniezno i taka sytuacja jest codzień. Zresztą jak
        masz przed sobą 30 aut to przy takim ruchu jak tam jest nie masz ich
        szans wyprzedzić. Poza tym ruch odbywał się płynnie na oko 50-60 w
        zabudowanym i 80-100 poza, więc o jeździe wolnej nie ma mowy.
        A samo wyprzedzanie - wyprzedzanie odbywa się na zasadzie wymuszania
        hamowania na tych z przeciwka, więc jest to głupota kosztem zyskania
        minuty.
        A jeśli chodzi o moje wyprzedzanie - nie uprawiam sztuki dla sztuki.
        Po prostu jeżdźę tyle po kraju, że wiem, że wyprzedzanie w okolicach
        wjazdu do dużego miasta po prostu nie ma sensu w większości
        przypadków w godzinach szczytu.
        • jureek Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 12:53
          simon921 napisał:

          > szans wyprzedzić. Poza tym ruch odbywał się płynnie na oko 50-60 w
          > zabudowanym i 80-100 poza, więc o jeździe wolnej nie ma mowy.
          > A samo wyprzedzanie - wyprzedzanie odbywa się na zasadzie wymuszania
          > hamowania na tych z przeciwka,

          I nie tylko tych. Takie wyprzedzanie odbywa się też kosztem płynności ruchu
          kolumny, ale tego wyprzedzający egoiści wolą nie widzieć.
          Jura
          • emes-nju Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 12:56
            jureek napisał:

            > Takie wyprzedzanie odbywa się też kosztem płynności ruchu
            > kolumny, ale tego wyprzedzający egoiści wolą nie widzieć.

            Nie wola nie wiedziec, a nie wiedza. Przeciez nie jada w kolumnie, a ja wyprzedzaja :-)
        • misiu-1 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 13:27
          simon921 napisał:

          > A samo wyprzedzanie - wyprzedzanie odbywa się na zasadzie wymuszania
          > hamowania na tych z przeciwka, więc jest to głupota kosztem zyskania
          > minuty.

          To są dwie sprawy, które trzeba od siebie oddzielić - sens wyprzedzania to
          jedno, a wyprzedzanie przy braku warunków po temu, to drugie. Nie oceniajmy przy
          tym wartości cudzego czasu, dopóki nie wiemy nic o spieszącym się. Skąd wiesz,
          czy jego minuta nie jest sprawą życia lub śmierci?
          • Gość: rekrut1 Re: Wyprzedzanie - po co? IP: *.aster.pl 28.05.08, 15:49
            "Skąd wiesz, czy jego minuta nie jest sprawą życia lub śmierci?"

            Czyjej? Jego czy mojej?

            Pozdr.
            Pazdzioch
            • misiu-1 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 17:15
              Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

              > Czyjej? Jego czy mojej?

              Ty myślisz o swojej, on o swojej i obu się wydaje, że jego ważniejsza.
    • inguszetia_2006 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 17:00
      Witam,
      Wyprzedzają, bo już zamówili trumnę. Szkoda, by tak leżała;P
      Tak wiem, makabryczne poczucie humoru, ale dzisaj mam makabryczny
      dzień. Wszystko idzie nie tak jak trzeba. Chce mi się wyć.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • Gość: na zimno "Dla wyprzedzajacych mamy trumny z rabatem!" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.05.08, 17:03
        """
        Pospieszczcie sie, zapasy moga ulec wyczerpaniu,a promocje nie sa
        codziennie.
        """
      • Gość: rekrut1 Re: Wyprzedzanie - po co? IP: *.aster.pl 28.05.08, 18:34
        "Wszystko idzie nie tak jak trzeba. Chce mi się wyć."

        Uśmiechnij się, jutro też jest dzień, w razie co zawsze zdążysz
        wyprzedzić.:-)(no i pamiętaj że to jeden z tych które Ci pozostały)
        Pozdr.
        Pazdzioch
        PS. Może to nie niezbyt eleganckie pocieszenie ale zawsze.....

        • inguszetia_2006 Re: Wyprzedzanie - po co? 28.05.08, 19:03
          Witam,
          Dziękuję;-)Najważniejsze, że dom stoi na swoim miejscu;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
    • Gość: foreks ja tak robie dla sportu, oszczedzam zazwyczaj duzo IP: 82.177.0.* 29.05.08, 13:50
    • edek40 Re: Wyprzedzanie - po co? 30.05.08, 12:22
      Na moim (okolo 15 km) dojezdzie do miasta tez z reguly jest ruch ciagly na koncowym odcinku okolo 10 km. Wyprzedzanie jest sporadyczne. Nawet autobusy podmiejskie sa omijane wylacznie gdy staja na przystanku. Wpuszczane sa zas regularnie. A wszystko to na dojezdzie do pracy do Warszawy i powrocie z niej ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja