rav107
23.06.08, 10:42
Rano idąc do pracy byłem świadkiem sytuacji od której zagotowała mi
się krew... W Warszawie na ul. Marszałkowskiej zaraz za Placem
Zbawiciela jest przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej
(jezdnia jednokierunkowa w kierunku Centrum, dwa pasy ruchu). W
godzinach szczytu jest tam spory ruch zarówno pieszych, jak i
samochodów. Na przejście weszła młoda dziewczyna. Samochody na lewym
pasie zatrzymały się żeby ja przepuścić i w tym momencie jadący
prawym pasem samochód gwałtownie zahamował z trudem zatrzymując się
przed dziewczyną, a prowadząca go pani w średnim wieku była na tyle
bezczelna że nacisnęła klakson i zaczęła z wielce oburzoną miną
pokrzykiwać coś przez okno.
Żałuję że byłem dość daleko i owa paniusia zdążyła odjechać, bo
powiedział bym jej co myślę o jej zachowaniu...
Generalnie uważam, że piesi w Polsce często zachowują się bezmyślnie
i uważają sie za święte krowy, ale takich kierowców jak ta pani
karał bym odebraniem prawa jazdy na parę miesięcy i obowiązkowym
szkoleniem z podstawowych zasad bezpieczeństwa...