karw123 03.07.08, 15:21 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5420492,Dwie_osoby_zginely_pod_Bielskiem_Podlaskim.html Ciekawe, czy jeśliby jechał on z przepisową prędkością i przepisowo wykonywał manewr, to doszłoby do tragedii? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 03.07.08, 15:25 Czy w artykule bylo cos o predkosci i o nieprzepisowosci wyprzedzania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nidor Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości IP: *.ztpnet.pl 03.07.08, 16:24 Jak można na prostym odcinku drogi najechać na siedem osób??? Nie interesuje mnie, czy jechał za wolno, czy za szybko, ale w jaki sposób nie dostrzegł grupy siedmiu osób???? Odpowiedz Link Zgłoś
bwv1004 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 03.07.08, 16:29 21:30=ciemno, wyprzedzanie (więc pewnie szybko, nawet jeśli prawnie nie za), dziewietnastolatek więc pewnie doświadczenia nie za wiele... Pytanie jeszcze jaką część jezdni zajmowała grupa. Patrz Art 11 pkt. 1 i 3 PoRD Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 03.07.08, 16:36 Ok. 21.30 to juz zmrok - pora malych kontrastow i pozornie dobrej widocznosci. Zwracam uwage na POZORNIE. Mnie w tym tekscie uderza jedno - zginela jedna osoba, a trzy trafily do szpitala. Grupa byla siedmioosobowa, a wiec trzem osobom nic sie nie stalo. Pomijajac slepote kierowcy Vito, mozna wiec domniemywac, ze piesi szli (jak to w Polsce) tak, jakby jezdnia byla deptakiem - obok siebie. Ci ktorzy szli blizej krawedzi jezdni, przezyli, a reszta... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno To samo mialem napisac. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 17:30 Na pewno nie szli gesiego. I to jedno jest pewne. Kierowca powinien miec zbadany wzrok. Wyobrazni zabraklo i im i jemu. Tragedia, ktorej mozna bylo uniknac, "gdyby". Niestety "gdyby" nic juz nie pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: To samo mialem napisac. 03.07.08, 17:37 Nie jestem pewny czy kierowcy trzeba badac wzrok. O zmroku naprawde fatalnie widac. Glownie dlatego, ze wydaje sie, ze jeszcze jest jasno... Swiatla jeszcze za bardzo nie oswietlaja, a kontrasty sa zadne. Wystarczy, zeby piesi byli ubrani po polsku - na szaro i czarno, zeby zle bylo ich widac. Jezeli kierowca nie jest "uczulony" na to, ze o zmroku zle widac, moze dochodzic do takich nieszczesc. Caly problem w tym, ze o niebezpieczenstwie POZORNEJ dobrej widocznosci o zmroku powiedziala mi moja niezyjaca juz znajoma - rewelacyjny kierowca. NIGDZIE o tym sie nie mowi i nie pisze! A problem jest - szczegolnie na naszych duktach miedzynarodowych, ktore sluza do wszystkiego. Rowniez do jazdy samochodem, ale nie zawsze przede wszystkim :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Inne pytanie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 18:11 Czy grupa pieszych nie widziala juz z daleka POJAZDU JADACEGO NA SWIATLACH??? Czy byli az tak zajeci soba, ze nie zauwazyli w pore "wyprzedzacza"? A moze on wyskoczyl jadac tuz za innym pojazdem i odbylo sie to akurat w nieduzej odleglosci od grupy? Wtedy na wszystko jest za pozno. I tu sie klania kretynstwo jazdy "tuz za" poprzednikiem, co uniemozliwia ocene horyzontu doknania manewru. To jest styl jazdy bardzo wielu kierowcow. Poczekamy na policyjny raport. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: Inne pytanie: IP: 85.222.86.* 03.07.08, 18:27 kazdy podrecznik geometrii mowi, ze pole widzenia maleje razem ze wzrostem odleglosci od przeszkody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: 85.222.86.* 03.07.08, 19:01 z geometrii. im dalej od dziurki od klucza, tym mniej widzisz, co za drzwiami, nieprawdaz? ze szczelina powstala przez jadace samochody jest tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Powaznie o tych dziurkach i geometrii? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 19:15 Przeczytaj informacje prasowa. Podaj Twoja wersje wydarzen. Zasada jest taka: jak nie widzisz, co przed Toba, to nie jedziesz. A dziurki od kluczy i geometrie wsadz sobie w inna dziurke, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe komentowalem tylko to: IP: 85.222.86.* 03.07.08, 20:33 > I tu sie klania kretynstwo jazdy "tuz za" poprzednikiem, co > uniemozliwia ocene horyzontu doknania manewru. co jest oczywistym kretynizmem. fakt, nie zamiescilem tego cytatu, ale ufalem w bystrosc twojego umyslu. coz, zawiodlem sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Przeczytaj i zamilcz. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 10:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=81683415&a=81692184 Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 03.07.08, 23:50 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > z geometrii. > > im dalej od dziurki od klucza, tym mniej widzisz, co za drzwiami, > nieprawdaz? ze szczelina powstala przez jadace samochody jest tak > samo. Tu jest raczej odwrotna geometrycznie sytuacja, im bliżej poprzedzającego pojazdu jedziesz, tym więcej horyzontu masz zasłonięte, w tym również coraz mniej lewego pasa widzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: *.merck.de 04.07.08, 08:45 img354.imageshack.us/img354/7478/szczelinabi9.gif co jest wieksze, A czy B? Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 :)) 04.07.08, 09:01 I te auta przez cały czas, kiedy zbierasz się do wyprzedzania, jadą tak obok siebie, co? A Ty wypatrujesz drogi i okazji do wyprzedzenia przez tę "szczelinę"? Dobre :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno prawdziwy tebe ma pociag do "szczelin" i "dziurek" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 09:56 To nawet jest zdrowy poped. Gratuluje mu. Nie musi kupowac akwarium. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: :)) IP: *.merck.de 04.07.08, 10:06 > I te auta przez cały czas, kiedy zbierasz się do wyprzedzania, > jadą tak obok siebie, co? wyobraz sobie sznur samochodow/ciezarowek. dla uproszczenia (bo zimny jest dzieckiem, wydaje sie, ze ty takze) narysowalem jeden, kluczowy samochod. > A Ty wypatrujesz drogi i okazji do wyprzedzenia przez tę > "szczelinę"? a ty patrzysz na droge z gory czy z boku? > Dobre :)) no, to teraz posmiejmy sie z ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 14:36 Wyprzedzać możesz zacząć gdy miniesz samochód z przeciwka, a wtedy już widzisz całą, wcześniej zasłanianą lewą strefę. Manewr wyprzedzania z wiszenia na zderzaku zajmie 2x dłuższą drogę i gdzie wtedy ta poprawa bezpieczeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: *.merck.de 04.07.08, 14:58 > Wyprzedzać możesz zacząć gdy miniesz samochód z przeciwka, a wtedy > już widzisz całą, wcześniej zasłanianą lewą strefę. Manewr > wyprzedzania z wiszenia na zderzaku zajmie 2x dłuższą drogę i > gdzie wtedy ta poprawa bezpieczeństwa? jak niby doszedles do tej 2x dluzszej drogi? Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 15:04 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > jak niby doszedles do tej 2x dluzszej drogi? Oprócz geometrii jest też kinematyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: 85.222.86.* 04.07.08, 19:41 i tak sie musisz rozpedzic z predkosci rownej predkosci pojazdu wyprzedzanego. ty chcesz to zrobic wczesniej, a ja rownoczesnie a wiec zyskuje duzo czasu i, co za tym idzie - drogi. to twoje wczesniejsze rozpedzanie manewr przedluza i czyni go skrajnie niebezpiecznym: jesli sie okaze, ze wyprzedzic z jakiegos powodu nie mozesz, a juz sie rozpedziles i na dodatek pojazd przed toba zacznie hamowac, to nagroda darwina gwarantowana. Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 20:06 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > i tak sie musisz rozpedzic z predkosci rownej predkosci pojazdu > wyprzedzanego. ty chcesz to zrobic wczesniej, a ja rownoczesnie > a wiec zyskuje duzo czasu i, co za tym idzie - drogi. to twoje wczesniejsze rozpedzanie manewr przedluza i czyni go > skrajnie niebezpiecznym: Rozpędzam się na swoim pasie, a w czasie wyprzedzania na innym pasie przebywam krócej. >jesli sie okaze, ze wyprzedzic z jakiegos > powodu nie mozesz, a juz sie rozpedziles i na dodatek pojazd przed > toba zacznie hamowac, to nagroda darwina gwarantowana. Wiszenie komuś na zderzaku nie wiedząc czy pojazd przed tobą nie zacznie hamować, nie kwalifikuje się do nagrody Darwina? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: 85.222.86.* 04.07.08, 20:25 > Rozpędzam się na swoim pasie, a w czasie wyprzedzania na innym > pasie przebywam krócej. manewr nie sklada sie tylko z jazdy po pasie przeciwnym... > Wiszenie komuś na zderzaku nie wiedząc czy pojazd przed tobą nie > zacznie hamować, nie kwalifikuje się do nagrody Darwina? dlaczego "nie widzac"? przeciez to ty bys mial ograniczone pole widzenia, a ja je maksymalizuje. a co do pytania, to zastanow sie nad roznicami predkosci w obu wypadkach. ty ta roznice znacznie powiekszasz (bo sie wczesniej rozpedzasz), ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 20:46 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > dlaczego "nie widzac"? przeciez to ty bys mial ograniczone pole > widzenia, a ja je maksymalizuje. Maksymalizujesz w dość mało interesującym, niewielkim obszarze za samochodem jadącym z przeciwka. > a co do pytania, to zastanow sie nad roznicami predkosci w obu > wypadkach. ty ta roznice znacznie powiekszasz (bo sie wczesniej > rozpedzasz), ja nie. Dlatego, jeśli to możliwe, staram się nie wyprzedzać od zera. Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 05.07.08, 00:04 Dla mnie zwykle jesteś matołem ale i tak trzymam za Ciebie kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: 85.222.86.* 05.07.08, 16:57 > Maksymalizujesz w dość mało interesującym, niewielkim obszarze za > samochodem jadącym z przeciwka. to ciekawe co piszesz, bo twoj punkt widzenia zawiera sie w moim. a jeszcze ciekawsze jest to, ze jak dotad nikt nie napisal, co chce widziec i dlaczego. poza mna. jak na razie wszyscy tylko pluja jadem bez uzasadnienia... > > a co do pytania, to zastanow sie nad roznicami predkosci w obu > > wypadkach. ty ta roznice znacznie powiekszasz (bo sie wczesniej > > rozpedzasz), ja nie. > Dlatego, jeśli to możliwe, staram się nie wyprzedzać od zera. a po polsku? Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 05.07.08, 19:28 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > a jeszcze ciekawsze jest to, ze jak dotad nikt nie napisal, co chce > widziec W normalnym ruchu pozamiejskim do wyprzedzenia potrzebny jest wolny odcinek drogi o długości przeważnie dużo ponad 200m. Lepiej jednak zacząć wyprzedzanie z większej odległości, bo mało mnie interesuje co jest w kilkumetrowym cieniu samamochodu jadącego z przeciwka, bo i tak to zobaczę gdy mnie minie, a nie mogą zacząć zmiany pasa przed minięciem, natomiast przewaga prędkości zdecydowanie skraca manewr czasowo. Co do obaw że może stać się coś złego gdy samochód wyprzedzany zacznie np. hamować, to przy przewadze prędkości np. 20km/h nie widzę niebezpieczeństwa że nie zdążę na to zareagować, bo taką różnicę bardzo łatwo hamulcem zniwelować. > > Dlatego, jeśli to możliwe, staram się nie wyprzedzać od zera. > > a po polsku? Z wiszenia na zderzaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: *.merck.de 08.07.08, 08:23 > W normalnym ruchu pozamiejskim do wyprzedzenia potrzebny jest > wolny odcinek drogi o długości przeważnie dużo ponad 200m. Lepiej > jednak zacząć wyprzedzanie z większej odległości, bo mało mnie > interesuje co jest w kilkumetrowym cieniu sama mochodu jadącego z > przeciwka, a prawe pobocze cie nie interesuje? przeciez ty jedziesz tak, ze go praktycznie nie widzisz. swoja droga, z geometrii musiales miec pale, skoro twierdzisz, ze ten cien jest "kilkumetrowy"... > bo i tak to zobaczę gdy mnie minie, a nie mogą zacząć zmiany pasa > przed minięciem, natomiast przewaga prędkości zdecydowanie skraca > manewr czasowo. habudzikowy pseudodyskutancie, juz ustalilismy, ze manewr wg twoich wytycznych trwa dluzej. po drugie: gratuluje, nie widzisz, ale zaczynasz manewr. o czekajacej na ciebie nagrodzie w takim wypadku juz wspominalem. > Co do obaw że może stać się coś złego gdy samochód wyprzedzany > zacznie np. hamować, to przy przewadze prędkości np. 20km/h nie > widzę niebezpieczeństwa że nie zdążę na to zareagować, bo taką > różnicę bardzo łatwo hamulcem zniwelować. jak zacznie hamowac, to ta roznica sie gwaltownie, osle, powiekszy... > Z wiszenia na zderzaku. czyli wolisz zderzenie ze znacznie wieksza roznica predkosci. przypominam tez, ze ty mniej widzisz ode mnie (chodzi glownie o prawe pobocze, ktorego ty praktycznie nie widzisz), co oznacza ze ja moge wczesniej reagowac na utrudnienia, ty nie. i jeszcze jedno: ty zaczynasz manewr przewidujac, ze bedziesz mogl go wykonac, ja w momencie, kiedy to wiem. to tez ma duzy wplyw na bezpieczenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 08.07.08, 14:11 Sądziłem że nie jesteś kretynem, ale się myliłem. Zrób prawo jazdy, później się wymądrzaj szczylu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.08, 14:52 Hehehehe , i znowu jestem lepszy od Ciebie . Ja już dawno zatrybiłem że to matoł . Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 08.07.08, 16:29 Teraz wiadomo co to za debil wisi na zderzaku, "znawca" geometrii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno "tebe nie rozumiec" tego tak czy tak... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 09:55 I jeszcze sie upiera przy swoim. "Prawdziwy" tebe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe ty natomiast jestes pseudo habudzik IP: *.merck.de 04.07.08, 10:10 ktory co prawda ma slowotok, ale nie lubi uzywac argumentow. no to sobie gadaj zdrow, pieniaczu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Jako pseudohabudzik uzyje tym razem Jego cytat: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 10:15 """ Im bliżej dziurki tym mniej masz czasu na reakcje gdy dziurka Ci chce w oko narobić. """ Ponial? Moral: nie podgladaj przez dziurke. Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Jako pseudohabudzik uzyje tym razem Jego cyta 04.07.08, 10:23 Ej , to co napisałem to był pastisz na Prawdziwego . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Obejrzyj sobie 7 grzechow glownych "wyprzedzacza" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 11:00 www.wdr.de/tv/siebter_sinn/archiv/20020602.html Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 10:03 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > > z geometrii. > > im dalej od dziurki od klucza, tym mniej widzisz, co za drzwiami, > nieprawdaz? Im bliżej dziurki tym mniej masz czasu na reakcje gdy dziurka Ci chce w oko narobić . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy tebe Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. IP: *.merck.de 04.07.08, 10:17 > Im bliżej dziurki tym mniej masz czasu na reakcje gdy dziurka Ci > chce w oko narobić . to prawda, ale pamietaj, ze duzo widzimy, wiec i mozemy decyzje wczesniej podejmowac - takze dotyczaca hamowania. duzo gorzej jest, jesli robimy jak niektorzy proponuja: jedziemy daleko i rozpedzamy sie wczesniej - jesli sie okaze, ze jednak wyprzedzic nie mozemy, a samochod przed nami tez zacznie hamowac... toz to dopiero wtedy jest strach... Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: owszem zrozumialem, natomiast ty masz braki. 04.07.08, 10:21 Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a): > > > Im bliżej dziurki tym mniej masz czasu na reakcje gdy dziurka Ci > > chce w oko narobić . > > to prawda, ale pamietaj, ze duzo widzimy, wiec i mozemy decyzje > wczesniej podejmowac - takze dotyczaca hamowania. Ale nie w tej sytuacji gdy jedzxiesz i w ostatniej chwili widzsz grupę ludzi . Kierowca Vito popełnił pewnie własnie taki bład - myślał jak Ty . Odpowiedz Link Zgłoś
simon921 Re: Inne pytanie: 03.07.08, 18:44 Piesi szli lewą stroną drogi (czyli pewnie prawidłowo), więc nie mieli prawa zobaczyć auta, bo jechało za ich plecami. Inna kwestia, czy szli grupą, czy gęsiego (sądząc, że nie wszyscy oberwali raczej grupą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Opisz dokladniej.Wiesz wiecej niz z tej krotkiej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 19:16 notki? Odpowiedz Link Zgłoś
simon921 Re: Opisz dokladniej.Wiesz wiecej niz z tej krotk 03.07.08, 19:59 Przyjąłem po prostu, że szli prawidłowo - wtedy idą tak, żeby widzieć auto jadące z przeciwka, więc tego z tyłu (wyprzedzającego) mogli nie widzieć. Ale to założenie nie stwierdzenie faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Panowie redaktorzy jak zwykle popisali sie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 09:58 w tych tekstach jezykiem opisu zdarzen, ktory wszystko sciemnil. Nie Twoja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Mylisz sie, simon921. Znalazlem to. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 19:25 Oni go widzieli, wiec nie wjechal w nich z tylu. Widzieli, ale za pozno. Szybko sie wszystko odbylo. Oto dowod: Wpis #12 Goście CYTAT(czytelnik @ 3.07.2008, 10:58) Jak mógł nie zauwżyć..... proste był tak bardzo wpatrzony w osiagli na liczniku, że zapomniał że na drodze nie jestem sam i teraz, jeśli ma choć trochę skruchy bezie juz o tym pamietał do końca życia..... Proste mógł nie zauważyć. Nie wiemy za jakim pojazdem jechał. Mogła to być ciężarówka, albo coś innego wysokiego no i jak się zabrał do wyprzedzania to zmienił pas, a piesi pojawili się z nienacka i bum. Moim zdaniem to nie dokońca jego wina, ale także pieszych, szli oni ulicą a mieszkam w tym mieście i często tamtędy jeżdżę i iwem że da się tam iść trawą. A widząc nadjeżdżający pojazd mogli zejść. Do tego dochodzi czy piesi byli trzeźwi, bo tego też nie wiemy. Współczuje jednak kierowcy, bo życie z świadomością, że się zabiło człowieka nawet nieumyślnie jest trudno i pozostawia jakieś piętno. Co było przyczyną wypadku dowiemy może się dowiemy po ekspertyzie Policji, więc nie przesądzajmy kto jest winny a kto nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Tu jest chyba dosc na ten temat: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.08, 19:29 www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080703/REG01/271348295 Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Inne pytanie: 04.07.08, 10:37 Gość portalu: na zimno napisał(a): > Czy grupa pieszych nie widziala juz z daleka POJAZDU JADACEGO NA > SWIATLACH??? Jezeli szli prawidlowo (rzadko, ale czasem sie zdarza), to nie widzieli wyprzedzajacego... > A moze on wyskoczyl jadac tuz za innym pojazdem Nie musial. Po pierwsze to, o czym pisalem - zmrok. A po drugie bezpieczenstwo bierne wspolczesnych samochodow - szeroki, daleko do przodu wysuniety lewy przedni slupek, szczegolnie warunkach pogarszajacej sie widocznosci tez moze swoje dolozyc do calej historii. Za slupkami moga "schowac sie" cale samochody, a co dopiero grupka pieszych. > Poczekamy na policyjny raport. Szczegolnie, ze z tekstu (JAK ZAWSZE!) niewiele mozna sie dowiedziec. W naszej prasie nie wazne sa szczegoly, a to ile krwi niewinnej splynelo i ile zlotowek dzieki temu zarobi wydawca :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na zimno Redaktorzy podali opis, ktory nadaje sie do kosza IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.08, 10:49 Ze zdjec wynika, ze wspomniany samochod mial slady kolizji po stronie kierowcy! Wiec, panowie redaktorzy, po ktorej stronie drogi szla grupa pieszych? (obawiam sie, ze szli oni nie tam, gdzie powinni byli isc) www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080703/REG01/271348295 Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Redaktorzy podali opis, ktory nadaje sie do k 04.07.08, 11:06 Szli po jego lewej stronie a więc mogli iść prawidłowo . Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 09:59 emes-nju napisał: > Ok. 21.30 to juz zmrok - pora malych kontrastow i pozornie dobrej widocznosci. > Zwracam uwage na POZORNIE. Więc przezornie kierowca nie powinien wyprzedzać skoro grupy 7 osób nie widział . > Mnie w tym tekscie uderza jedno - zginela jedna osoba, a trzy trafily do szpita > la. Grupa byla siedmioosobowa, a wiec trzem osobom nic sie nie stalo. Pomijajac > slepote kierowcy Vito, Slepoty spowodowanej nonszalancją nie wykluczaj i nie pomijaj. mozna wiec domniemywac, ze piesi szli (jak to w Polsce) > tak, jakby jezdnia byla deptakiem - obok siebie. Ci ktorzy szli blizej krawedz > i jezdni, przezyli, a reszta... Źle domniemywasz . Dorośli , sprytniejsi uskoczyli w rów a matka z maleńkim dzieckiem nie maiła szans i czasu na zabranie dziecka z jezdni i skok w rów . Została tam gdzie dyktowało jej serce - razem z dzieckiem . Ja tez bym tak zrobił . Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 10:08 A tak na marginesie - dlaczego dzieciom pozwala się prowadzić tak duże samochody ? Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 11:17 habudzik napisał: > A tak na marginesie - dlaczego dzieciom pozwala się prowadzić tak duże samochod > y ? Witam, Dobre pytanie. Rodzice kupili dziecku taki samochód, w którym dziecko będzie bezpieczne. Z punktu widzenia rodzicielskiego, założenie było słuszne. Duży samochód, będą mu ustępować na drodze. Pzdr. Imguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 10:10 Witam, Kierowca miał 19 lat. Gdy mój młodszy brat miał 19 lat, to mówiłam do niego per "gnojku", oczywiście pieszczotliwie. Był głupi jak but, hormony szalały, pryskał się namiętnie woda kolońską i miał jeszcze kilka innych obsesji;-) Generalnie, jako najmłodszy w rodzinie miał pod górkę. Teraz kończy studia i jeździ Opelkiem. O mojej jeździe mówi "zachowawcza". Sam jeździ "szybko i bezpiecznie", tzn. On tak uważa. Bardzo się boję o niego. Najchętniej zabrałabym mu samochód. Wiem, że to głupie, ale się boję panicznie. Jak słyszę, że jedzie na wakacje samochodem, to mam sp...olony dzień. Lubi się ścigać, wyprzedzać się nie boi, szaleje na zakrętach. Jest jednak nadzieja, bo jak ostatnio był z kumplem na majówce i kumpel-kierowca ściął parę razy zakręt z prędkością naddźwiękowa, to mój brat zbladł z wrażenia. Po powrocie z wycieczki powiedział, że więcej z tym idiotą nie jedzie. Mój brat dojrzewa. Kierowca, który przejechał po pieszych to klasyczny młody dureń. Już jeździł nie będzie, więc jednego durnia mniej. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 10:41 inguszetia_2006 napisała: > Kierowca, który przejechał po pieszych to klasyczny młody dureń. Czasem Ci zazdroszcze umiejetnosci blyskawicznego ferowania kategorycznych osadow - zycie jest wtedy takie latwe... :-P A tak na serio, wybacz, ale wspolczuje Twoim uczniom. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 10:54 Witam, Wiesz, Emesie, ta sytuacja jest jasna i oczywista. Bo to że piesi się nie świecili, to nie znaczy, że miał ktoś po nich prawo przejechać. A 19-letni kierowca to po prostu szczylek. Nie wyprzedza się bez pewności, że nie ma nic na horyzoncie. To brak doświadczenia i bezkrytyczne zaufanie do siebie. Ot i cała filozofia. Zresztą po co pewne sprawy komplikować? Kodeks drogowy powinien być przejrzysty. A na ewentualną obronę przyjdzie czas w sądzie. A nauczycielką już nie jestem, bo choć kocham pracę charytatywną, to nie chciałam być kobietą-bluszczem;P I uczniom też nie musisz współczuć, bo dobry nauczyciel to nauczyciel przewidywalny;-) Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 11:13 inguszetia_2006 napisała: > Witam, > Wiesz, Emesie, ta sytuacja jest jasna i oczywista. No wlasnie... To co przeczytalem, nie sklania mnie do ferowania jakichkolwiek wyrokow. Nie wiemy NIC! Moze towarzystwo bylo nawalone jak szpadle i postanowilo sobie przejsc przez jezdnie? Skad wiesz, ze tak nie bylo? > Bo to że piesi się nie świecili, to nie znaczy, że miał ktoś po > nich prawo przejechać. A kto mowi o prawie?! Ale jezeli ktos idzie wieczorem PO JEZDNI, to chyba we wlasnym interesie powinien zadbac o to, zeby albo samemu widziec, albo byc widzianym. Bo ZABITYM pieszym i ich rodzinom naprawde malo pomoze to, ze ZYJACY kierowca pojdzie do mamra :-/ A to, ze kierowca pojdzie do mamra W ZADEN SPOSOB nie wplynie na sposob jazdy innych kierowcow (kara bedaca nauczka), bo nie jestesmy wstanie widziec po zmroku. Albo wiec jezdzimy i liczymy na szczescie, albo zakazujemy nocnej jazdy pozostawiajac jezdnie prawowitym uzytkownikom, czyli pieszym :-P > Nie wyprzedza się bez pewności, że nie ma nic na horyzoncie. Rozumiem, ze jestes zdania, ze "szczylek" widzial pieszych i postanowil ich rozpedzic swoim wielki autem? OSZALALAS?! Nawet 19 latkiwie na sa tak glupi! > Kodeks drogowy powinien być przejrzysty. Po pierwsze nie jest, a po drugie w kwestii ruchu pieszych naklada na nich pewne, dosc precyzyjnie okreslone obowiazki. Zwykle zaniedbywane, co nie daje kierowcy wiekszych szans na zauwazenie nieoswietlonych pieszych. No chyba, ze Ty np. widzisz w ciemnosci ;-P Ja nie - i kilka juz razy tylko dzieki szczesciu nie rozjechalem pieszych samobojcow spacerujacych np. cala szerokoscia pasa ruchu duktu miedzynarodowego. > I uczniom też nie musisz współczuć, bo dobry nauczyciel to > nauczyciel przewidywalny;-) Rozumiem. Przewidywalny... Kwiatek w klasie zgubil listki, wiec przewidywalny w swojej sklonnosci do ferowania latwych wyrokow nauczyciel zamyka w kozie cala klase, bo napewno szczala u plula do kwiatka. No bo kwiatek sam lisci nie zgubil! Uczniowie w kozie beda szczesliwi, ze po zauwazeniu kwiatka bez lisci zawiadomili rodzicow, zapakowali suchy prowiant i mokre picie przewidujac PRZEWIDYWALNA reakcje nauczycielki ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 11:27 Możliwe choć bardzo mało prawdopodobne by matka z 11 miesięcznym dzieckiem była nawalona . Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 11:32 Witam, No chyba trochę przesadzasz;-)A kierowca w ciemności to bez świateł tak sobie jeździ? Pytanie jest takie; czy kierowca widząc pieszych postanowił zaryzykować? Czy nie widział pieszych i myślał, że jest czysto? I tak źle i tak niedobrze, bo to, że czegoś nie widział, nie zwalnia go z odpowiedzialności. Tak tłumaczyć się nie można. To mogą być tylko okoliczności łagodzące, nic więcej. A tak poza wszystkim; Czy tak trudno Ci uwierzyć,że są kierowcy, którzy nie potrafią jeździć? Wykluczasz tę możliwość, jak widzę. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 11:58 inguszetia_2006 napisała: > Witam, > No chyba trochę przesadzasz;-) No to jest nas juz dwoje :-) Z tym, ze zwroc uwage na to, ze ja Ciebie o rozne rzeczy oskarzam w podobnym miechanizmie jak Ty tego kierowce... Bez wiekszych podstaw, na podstawie szczatkowej wiedzy :-) Milo? > A kierowca w ciemności to bez świateł tak sobie jeździ? 21.30 to zmrok. Juz zle widac, a swiatla jeszcze nie oswietlaja. > Pytanie jest takie; czy kierowca widząc pieszych postanowił > zaryzykować? Juz zadalem Ci pytanie czy oszalalas... > Czy nie widział pieszych i myślał, że jest czysto? > I tak źle i tak niedobrze, bo to, że czegoś nie widział, nie > zwalnia go z odpowiedzialności. I dlatego trzyma na nim lapke prokurator. Co nie zmienia, wedlug mnie, smutnego faktu, ze i kierowca i piesi sa raczej ofiarami zalosnej infrastruktury, ktora zmusza pieszych do pieszych wedrowek po jezdniach. Zadne, nawet najlepsze na swiecie przepisy i drakonska policja nie spowoduja sprowadzenia tego typu wypadkow do zera! > To mogą być tylko okoliczności łagodzące, nic więcej. To wlasnie dlatego ciagle trabie o infrastrukturze! ZADNE z nas nie ma cienienia pewnosci, ze nie stanie sie "sprawca" w tego typu wypadku!!! Nawet nocna jazda 40 km/h, to za szybko! Z jaka predkoscia jezdzisz w nocy kiedy najtrowery i tabuny nieoswietlonych (czesto nawalonych) pieszych biora w posiadanie nasze dukty miedzynarodowe? > Czy tak trudno Ci uwierzyć,że są kierowcy, > którzy nie potrafią jeździć? Ja wiem, ze tacy sa! Nie wiem czy w tym wypadku mamy z tym do czynienia i dlatego powstrzymuje sie od ferowania wyrokow. Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 11:02 Zarówno ten jak i wiele innych przypadków w których bohaterami są nastoletni kierowcy wskazuje że mamy do czynienia z trudnym do rozstrzygnięcia dylematem. Z jednej strony 19 latek bywa osobą niedojrzała. Przede wszystkim z punktu widzenia odpowiedzialności za swoje „dokonania”. Większość ludzi w tym wieku to po prostu dzieci. I jak to dzieci tak długo i coraz mocniej rzuca zabawką aż się rozleci. A jak się rozleci to mówi „ja nie chciałem” i liczy, że to odwróci nieszczęście a tata mama naprawi (kupi nową) zabawkę. Z drugiej strony 19 latek może być w pełni dojrzałym dorosłym człowiekiem odpowiedzialnym już nie tylko za siebie ale i za innych. A wiec czy 19 latek może być już kierowcą? Wielu zapewne tak. No ten i jemu podobni niestety nie. Tu kłania się jednak potrzeba jazdy pod okiem doświadczonego kierowcy nie tylko na kursie. Można próbować go usprawiedliwiać jako człowieka. Można robić to rozsądnie, brak doświadczenia, gorąca głowa itp. Można idiotycznie, brak widoczności, piesi nie uskoczyli, infrastruktura winna bo nie wybudowano mu specjalnego ogrodzonego pasa dla szaleństw . Media bo nikt nie powiedział w dzienniku że po ciemku źle widać itd. Można też kpić z sytuacji typu „dziurka od klucza”. Nawet na przykładzie tej dyskusji widać jak wielu (nieważne czy >19, czy odwrotnie latków) nie dojrzało do jeżdżenia samodzielnie autem. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 11:30 jane14 napisał: > A wiec czy 19 latek może być już kierowcą? Wielu zapewne tak. > No ten i jemu podobni niestety nie. Skad wiesz? Masz ABSOLUTNA pewnosc, ze Tobie NIGDY niezdarzy sie NIE ZAUWAZYC o zmroku pieszych spacerujacych po jezdni? TERAZ, jako osoba ze sporym doswiadczeniem, zeczywiscie masz wieksza SZANSE na unikniecie tego typu wypadku (klasyki naszych duktow!) niz osoba niedoswiadczona. Bo wedlug mnie nie o wiek chodzi (nawet 19 latka trudno podejrzewac o sklonnosci mordercze, ktore u 25 latkow zanikaja), a o DOSWIADCZENIE! > Tu kłania się jednak potrzeba jazdy pod okiem doświadczonego > kierowcy nie tylko na kursie. Tu klania sie raczej niska kultura mtoryzacyjna Polakow. Znaczna czesc mlodych kierowcow, nawet jezeli ma szczescie jezdzic przed PJ z rodzicami, to i tak raczej nabywa zlych niz dobrych doswiadczen. Bo jezdzimy zle i niebezpiecznie. Dotyczy to tez doswiadczonych... A moze nawet przede wszystkim! > infrastruktura winna bo nie wybudowano mu specjalnego ogrodzonego > pasa dla szaleństw . Acha... Jezdnia, po ktorej jedzie samochod jest pasem do szalenstw. No pewnie, ze nie! Jezdnie jest pasem dla spacerujacych po niej o zmroku pieszych! Samochody WON z jezdni! Oryginalne... Jak zawsze... > Media bo nikt nie powiedział w dzienniku że po > ciemku źle widać itd. To ze po ciemku zle widac, nie ulega zadnej watpliwosci. Natomiast to, ze najniebezpieczniej jest wlasnie o zmroku, umyka zdecydowanej wiekszosci kierowcow. Tobie, jak sadze, tez :-/ > Nawet na przykładzie tej dyskusji widać jak wielu (nieważne czy > 19, czy odwrotnie latków) nie dojrzało do jeżdżenia samodzielnie > autem. Wyobraz sobie, ze wedlug mnie Ty, ze swoja niezachwiana wiara w to, ze Tobie nie moze sie na drodze nic zdarzyc, jestes bardziej niebezpieczny od niedoswiadczonego, ale rozsadnego g.wniarza! Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 12:19 emes-nju napisał: > Masz ABSOLUTNA pewnosc, ze Tobie NIGDY niezdarzy sie NIE ZAUWAZYC o zmroku pies > zych spacerujacych po jezdni? Wiem, że nie podejme decyzji o wyprzedzaniu nie majac jasnej sytuacji przezd sobą. To podstawa bezpieczeństwa tego manewru i taki już jestem że z podstaw bezpieczeństwa nie rezygnuję w imie pośpiechu. I to daje mi pewność, ze nie skończe wyprzedzania na pieszych, wysepce czy samochodzie jadącym z naprzeciwka. Wiem że to razi tych co traktują to jak loterię, ale co ja poradze że nie jestem hazardzista. Jak widze to wyprzedzam, jak nie widze to nie wyprzedzam i koniec co tu do dyskutowania? Na jezdni może być tysiace rzeczy i moga byc też ludzie. To wie kazdy. Czemu wiec sa tacy co naciskaja gaz choc nie widza drogi ? > Tu klania sie raczej niska kultura mtoryzacyjna Polakow... > Jezdnie jest pasem dla spacerujacych po niej o zmroku pieszych! Samochody WON z > jezdni! No właśnie to jest ta kultura albo jedni albo drudzy ... a tak razem korzystać to się nie da. Tam nie było chodnika, mieli prawo iśc jezdnią. Powiesz gesiego no fajnie ale jakby ten vito tez jechał gesiego ... > To ze po ciemku zle widac, nie ulega zadnej watpliwosci. Natomiast to, ze najniebezpieczniej jest wlasnie o zmroku, umyka zdecydowanej wiekszosci kierowcow. Zapewne tym, co albo nie jeżdza o zmroku albo i tak uważaja, że jak maja światła to nie po to by w nich coś dostrzec, tylko po to by inni wystarczajaco wcześnie ich dostrzegli i skoczyli do rowu. > Wyobraz sobie, ze wedlug mnie Ty, ze swoja niezachwiana wiara w to, ze Tobie ni > e moze sie na drodze nic zdarzyc, jestes bardziej niebezpieczny od niedoswiadcz > onego, ale rozsadnego g.wniarza! A znasz kogoś kto nie wierzy a mu się zawsze udaje ? Pewnie! Sama wiara nie wystarcza ale wiara wynika z róznych rzeczy... Ja wierze w swoją ostrożnośc a ty w co wierzysz? W to ze nawet jak coś sie zdarzy to bedzie "ICH" wina ? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 13:56 jane14 napisał: > emes-nju napisał: > > > Masz ABSOLUTNA pewnosc, ze Tobie NIGDY niezdarzy sie NIE ZAUWAZYC > > o zmroku pies zych spacerujacych po jezdni? > > Wiem, że nie podejme decyzji o wyprzedzaniu nie majac jasnej > sytuacji przezd sobą. No wiec jestem absolutnie pewien, ze chlopak, ktory wyszedl na wyprzedzanie mial "jasna sytuacje przed soba". No, chyba, ze jak Inguszetia, podejrzewasz, ze koles widzial pieszych i postanowil ich rozgonic :-P > To podstawa bezpieczeństwa tego manewru i taki > już jestem że z podstaw bezpieczeństwa nie rezygnuję w imie > pośpiechu. > I to daje mi pewność, ze nie skończe wyprzedzania na pieszych, > wysepce czy samochodzie jadącym z naprzeciwka. Wyjasnij mi skad wiesz o czyms czego nie widzisz, skoro tego nie widzisz? :-P > Jak widze to wyprzedzam, jak nie widze to nie wyprzedzam On widzial. Pusta droge przed soba. Jezeli by widzial, to nie wyszedlby na wyprzedzanie :-P Pas! Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 14:13 emes-nju napisał: > No wiec jestem absolutnie pewien, ze chlopak, ktory wyszedl na wyprzedzanie mia > l "jasna sytuacje przed soba". No, chyba, ze jak Inguszetia, podejrzewasz, ze k > oles widzial pieszych i postanowil ich rozgonic :-P Moze chciał ich rozgonic ... Ale napewno nie miał jasnej sytuacji. Chyba ze przyjac za jasne i oczywiste że jeśli czego nie widze, to tego nie ma. > Wyjasnij mi skad wiesz o czyms czego nie widzisz, skoro tego nie widzisz? :-P No własnie wyjasniłem jak nie widze to nie oznacza że tego nie ma. Dopiero jak zobacze, że nie ma to znaczy, że nie ma. Ten tok myslenia może przerastać 19- latka ale ciebie nie powinien... > On widzial. Pusta droge przed soba. Jezeli by widzial, to nie wyszedlby na wypr > zedzanie :-P Jemu sie zdawało, że droga jest pusta bo nie widział świateł a wyobraźnia ograniczyła go tylko do wypatrywania auta z naprzeciwka. Że coś innego może byc na drodze to już nie przyszło mu do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 14:17 jane14 napisał: > No własnie wyjasniłem jak nie widze to nie oznacza że tego nie ma. Nic nie wyjasniles! Jak (Z FOTELA KIEROWCY!!!) odrozniasz sytuacje, w ktorej nie widzisz pieszych i ich faktycznie nie ma, od sytuacji, w ktorej nie widzisz pieszych, ale oni jednak sa? Plizzzzzzzzzzzz! Prosta odpowiedz! Nie chce kogos zabic :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 14:23 Ale pier....sz ! Jeśli masz dobrą widoczność i widzisz droge i wiedzisz że jest pusta to wyprzedzasz a jeśli tak jak on patrzysz i nie widzisz to nie wyprzedzasz coby się nie okazało że wydawało Ci się iż jest pusto . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :))) Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. IP: *.com 04.07.08, 19:56 Gość portalu: Poll napisał(a): > Ale pier....sz ! Jeśli masz dobrą widoczność i widzisz droge i wiedzisz że jest > pusta to wyprzedzasz a jeśli tak jak on patrzysz i nie widzisz to nie > wyprzedzasz coby się nie okazało że wydawało Ci się iż jest pusto . Czy ty myślisz? Czy może jesteś policyjnym botem? Sugerujesz, że kierowca nie widział drogi? Moim zdaniem widział i nie widział na niej pieszych a więc dla niego było tam pusto - ergo można wyprzedzać. Takie myślenie (?) jak Twoje ma tylko jeden koniec: należy zakazać poruszania się po drogach. Dla bezpieczeństwa każdy obywatel musi przebywać w zakratowanym pomieszczeniu. Strażnicy będą dostarczać strawę i gasić światło o 22-giej. Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. 04.07.08, 23:54 Gość portalu: :))) napisał(a): > Czy ty myślisz? Czy może jesteś policyjnym botem? Sugerujesz, że > kierowca nie widział drogi? Moim zdaniem widział i nie widział na > niej pieszych a więc dla niego było tam pusto - ergo można > wyprzedzać. Skoro widział drogę i nie widział na niej pieszych pomimo , że piesi tam na niej byli - ergo nie widział całej drogi - ergo - zakaz wyprzedzania . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :))) Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. IP: *.com 05.07.08, 17:01 habudzik napisał: > Skoro widział drogę i nie widział na niej pieszych pomimo , że piesi tam na nie > j > byli - ergo nie widział całej drogi - ergo - zakaz wyprzedzania . No tak. Masz rację, teraz wypij lekarstwa i spać. Myślę, że dlatego m.in. jest tyle wypadków, bo mamy tak wielu kierowców posługujących się logiką alternatywną, jak habudzik. No i jest BUM! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 18:43 Myśle że wypadków jest tyle bo wielu wyprzedza na drodze na której nie ma wg nich przeszkody a potem nagle coś jednak widzą ale jest już wtedy za późno . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Problem "nastolatków" za kierownicą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 14:15 Inguszetia raczej sugeruje że nie wolno mu było wyprzedzać nie mając pojęcia co jest 10 metrów przed nim - a była matka z dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Coś tu się nie zgadza... 04.07.08, 14:16 emes-nju napisał: > On widzial. Pusta droge przed soba. Widział pustą drogę, która jednak - jak wiemy - pusta nie była?? A może widział... ciemność? I uznał, że jak nic nie widzi, to nic tam nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Coś tu się nie zgadza... 04.07.08, 14:23 edgar22 napisał: > emes-nju napisał: > > On widzial. Pusta droge przed soba. > > Widział pustą drogę, która jednak - jak wiemy - pusta nie była?? Przecztaj TO i odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Poll już w zasadzie odpowiedział. 04.07.08, 14:29 Albo widzisz pustą drogę i widzisz, że nic na niej nie ma, albo widzisz ciemność i _wydaje_Ci_się_, że nic tam nie ma (bo nic nie widzisz). Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Poll już w zasadzie odpowiedział. 04.07.08, 14:45 Poll nie odpowiedzial. Ty tez nie - w tej konkretnie sytuacji nie mowimy o nocy, a o zmroku kiedy WYDAJE sie, ze dobrze widac, a widac zle i malo kto o tym wie. I o to pytalem - jak odroznic sytuacje, w ktorej nie widzimy przeszkody, a ona jest, od sytuacji, w ktorej nie widzimy przeszkody i jej faktycznie nie ma. Po raz kolejny zadalem to samo pytanie wiec skupmy sie na nocnym wyprzedzaniu. Na jednojezdniowce, wobec naszej INFRASTRUKTURY, mamy dwie opcje - wyprzedzamy "zgadzajac sie" (bo nie bardzo mamy wyjscie...) na pewien element niewiadomej (w koncu nie kazde wyprzedzanie konczy sie zabiciem kogos), albo nie wyprzedzamy nawet rowerzystow (bo po poboczach moze zataczac sie pijak - rowerzysta predzej go dostrzeze i swoim wpadnieciem do rowu zasygnalizuje nam, ze cos jest nie tak; proba wyprzedzenia rowerzysty moze skonczyc sie przejechaniem pijaka po lewej). Te druga opcje slicznie opisal Fedorowicz w ksiazeczce "W zasadzie tak" - jak widac drogowe problemy z walesajacymi sie pieszymi, najtrowerami czy furmankami nie zmienily sie od lat 70-tych. Osiagnelismy spektakularny SKOK cywilizacyjny :-P Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Re: Poll już w zasadzie odpowiedział. 04.07.08, 14:49 > jak odroznic sytuacje, w ktorej nie widzimy przeszkody, a o > na jest, od sytuacji, w ktorej nie widzimy przeszkody i jej faktycznie nie ma. Nie widzieć przeszkody to za mało. Musimy WIDZIEĆ, że jej tam nie ma. > Na jednojezdniowce, wobec naszej INFRASTRUKTURY, mamy dwie opcje - wyprzedzamy > "zgadzajac sie" (bo nie bardzo mamy wyjscie...) na pewien element niewiadomej Ja się nie zgadzam na "pewien element niewiadomej", wyprzedzam tylko, gdy widzę pustą drogę (nie "ciemność", w której być może nic nie ma). Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Poll już w zasadzie odpowiedział. 04.07.08, 14:55 edgar22 napisał: > Nie widzieć przeszkody to za mało. > Musimy WIDZIEĆ, że jej tam nie ma. ALE SKAD MAMY TO WIEDZIEC?!?!?!?! > Ja się nie zgadzam na "pewien element niewiadomej", wyprzedzam > tylko, gdy widzę pustą drogę (nie "ciemność", w której być może nic > nie ma). To znaczy, ze nie wyprzedzasz, albo miales dosc szczescia (jak ZDECYDOWANA wiekszosc kierowcow), zeby w nikim nie zaparkowac. Wiesz... W takim pieszym, ktorego NIE DOSTRZEGLES, mimo, ze widziales pusta droge :-P Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Powoli wymiękam... :) 04.07.08, 14:58 > ALE SKAD MAMY TO WIEDZIEC?!?!?!?! Jak to skąd?? Powtórzę po raz trzeci (czy czwarty?) Jak widzisz pustą drogę, to oznacza, że jest pusta. Jak widzisz kawałek drogi, a dalej ciemność (w której niczego nie widać), to nie znaczy, że droga w tej ciemności również jest pusta. Jaśniej nie potrafię i więcej razy nie tłumaczę. :) Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Powoli wymiękam... :) 04.07.08, 15:05 edgar22 napisał: > > ALE SKAD MAMY TO WIEDZIEC?!?!?!?! > > Jak to skąd?? Powtórzę po raz trzeci (czy czwarty?) > > Jak widzisz pustą drogę, to oznacza, że jest pusta. Jestem na 100% przekonany, ze mlodziak WIDZIAL pusta droge i nie zdawal sobie sprawy z tego, ze na niej jednak cos jest. Wierzysz w to, ze wyszedl na wyprzedzanie WIDZAC, ze bedzie musial przejechac po pieszych? Ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Trochę Cię poniosło.... 04.07.08, 15:08 emes-nju napisał: > Jestem na 100% przekonany, ze mlodziak WIDZIAL pusta droge Skąd ta pewność? A może zgodził się "na pewien element niewiadomej"? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Nie poniosło! 04.07.08, 15:27 edgar22 napisał: > emes-nju napisał: > > Jestem na 100% przekonany, ze mlodziak WIDZIAL pusta droge > > Skąd ta pewność? > A może zgodził się "na pewien element niewiadomej"? Wypadek wydarzyl sie o 21.30. Wez do reki kalendarz i zobacz o ktorej zachodzilo przedwczoraj slonce. Sprawdziles? To juz wiesz, ze wypadek wydarzyl sie o zmroku, kiedy POZORNIE (!!!) wszystko jeszcze dobrze widac. Nie wkladaj do jednego wora wypadkow tego typu o zmroku i wypadkow w nocy, bo to sa zasadniczo rozne warunki drogowe! Wybacz, ale jezeli nie zauwazasz roznicy, to nie najlepiej swiadczy to o Twojej umiejetnosci obserwacji warunkow i zagrozen na drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Nie poniosło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:33 Nie ma znaczenia o której zachodzi słońce bo nawet w południe jak nie masz pewności że jest wolna droga = zakaz wyprzedzania Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Re: Nie poniosło! 04.07.08, 17:36 emes-nju napisał: > Wybacz, ale jezeli nie zauwazasz roznicy, to nie najlepiej swiadczy to o Twojej > umiejetnosci obserwacji warunkow i zagrozen na drodze. Wybaczam :) Odpowiedz Link Zgłoś
mobile5 Re: Powoli wymiękam... :) 04.07.08, 15:09 Bardziej podejrzewam że przeliczył się z możliwościami swojego samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Powoli wymiękam... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:12 I z własnymi chyba też . Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Powoli wymiękam... :) 04.07.08, 15:47 mobile5 napisał: > Bardziej podejrzewam że przeliczył się z możliwościami swojego > samochodu. Postaw sie na jego miejscu. Daleko przed soba widzisz grupke pieszych. Wychodzisz na wyprzedzanie i rzeczywiscie sie przeliczasz. Co robisz? Tniesz dalej widzac, ze MUSI dojsc do kolizji (bo widzisz blyskawicznie zlizajaca sie przeszkode) i majac to w d...? A moze robisz to, co sie zawsze w takiej sytuacji robi (!), czyli lekko podhamowujesz i chowasz sie za wyprzedzane auto? Prawda, ze to drugie? ODRUCHOWO! Dlatego uwazam, ze koles nie widzial pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Powoli wymiękam... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:53 Co on zrobił zależało od jego doświadczenia . Ty panie Kubica , może byś podhamował a on wcisnął może gaz do dechy . Popełnił bład życia . Odpowiedz Link Zgłoś
notting_hill Re: Powoli wymiękam... :) 06.07.08, 14:46 No więc miałam dość podobną sytuację... Było już wprawdzie ciemno, więc argument, że w półmroku gorzej widać odpadał. Było ciemno jak w d..., ale była piękna letnia noc, więc widoczność była teoretycznie dobra. Wyprzedzałam samochód, widząc jak zwykle to co w ciemności widać, gdy nagle zobaczyłam naprzeciwko nieoświetlonego rowerzystę.... Jezu, tylko dzięki temu że miał odblaski na pedałach w ostatniej chwili dałam po gazie i odbiłam w prawo... na szczęście samochód, który wyprzedzałam miałam już za sobą, bo gdybym go miała obok, to... nawet mi się nie chce myśleć co by było. Do dziś gdy o tym myślę, robi mi się słabo z wrażenia. Musiałam stanąć wtedy na chwilę, bo nogi trzęsły mi się jak galareta. I przysięgam, że podejmując decyzję o wyprzedzaniu widziałam przed sobą całą pustą, szeroką szosę, przynajmniej na tyle na ile sięgały światła mijania. No, dalej to wzrok nie sięga... :) W tamtym przypadku mogło być podobnie- kierowca nie miał już czasu na hamowanie, a odbicie w prawo, jeśli miał obok ten drugi samochód....Ja bym chyba jednak wolała mimo wszystko odbić w prawo, to jakoś się dzieje odruchowo, niż wjechać w grupę ludzi. Chociaż diabli wiedzą, w końcu z tyłu po prawej stronie siedziało moje dziecko. Od tego czasu każę jej siadać po lewej, jak jedziemy w dłuższą trasę. Od tego czasu (a było to już jakieś trzy lata temu) staram się nie wyprzedzać po ciemku, a przynajmniej nie wtedy kiedy musiałabym przekroczyć 100 km/h... No trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Powoli wymiękam... :) 07.07.08, 00:09 notting_hill napisała: > No więc miałam dość podobną sytuację... > Było już wprawdzie ciemno, więc argument, że w półmroku gorzej widać > odpadał. Było ciemno jak w d..., ale była piękna letnia noc, więc > widoczność była teoretycznie dobra. Wyprzedzałam samochód, widząc > jak zwykle to co w ciemności widać, gdy nagle zobaczyłam naprzeciwko > nieoświetlonego rowerzystę.... Jezu, tylko dzięki temu że miał > odblaski na pedałach w ostatniej chwili dałam po gazie i odbiłam w > prawo... na szczęście samochód, który wyprzedzałam miałam już za > sobą, bo gdybym go miała obok, to... nawet mi się nie chce myśleć co > by było. Do dziś gdy o tym myślę, robi mi się słabo z wrażenia. > Musiałam stanąć wtedy na chwilę, bo nogi trzęsły mi się jak > galareta. I przysięgam, że podejmując decyzję o wyprzedzaniu > widziałam przed sobą całą pustą, szeroką szosę, przynajmniej na tyle > na ile sięgały światła mijania. No więc całej drogi potrzebnej do wyprzedzania nie widziałaś . To tak jakbyś napisała że wyprzedzałaś tuż przed zakrętem . Tuż to znaczy na tyle ile światła mijania Ci pozwalały . A co dalej ? No, dalej to wzrok nie sięga... Sięga tylko jak widoczność dobra i wtedy możesz wyprzedzać . W innym przypadku ryzykujesz i nie masz usprawiedliwienia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Powoli wymiękam... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:10 A Ty jadąc w lesie , nieznana sobie drogą , po łuku , 80km/h nie robisz tego samego co ten małolat ? Odpowiedz Link Zgłoś
habudzik Re: Poll już w zasadzie odpowiedział. 04.07.08, 14:59 emes-nju napisał: > Poll nie odpowiedzial. Ty tez nie - w tej konkretnie sytuacji nie mowimy o nocy > , a o zmroku kiedy WYDAJE sie, ze dobrze widac, a widac zle i malo kto o tym wi > e. Odpowiedziałem i to dobrze . Nie ma mowy w motoryzacji "wydaje mi się" . Jeśli widzisz to widzisz a jeśli wydaje Ci się to znaczy "zakaz wyprzedzania" Odpowiedz Link Zgłoś
karw123 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 14:43 Smutne jest to, że wiele wypowiedzi na tym forum sugeruje zupełne zachwianie normalnego systemu wartości. Otóż podstawową wartością, która powinna być szanowana przez wszystkich jest ludzkie życie. Faktem jest, że ten człowiek pozbawił życia dwie osoby. Jego wina w tej kwestii jest niezaprzeczalna. Przytaczane argumenty o złej widoczności, o winie pieszych, o złym stanie infrastruktury są zupełnie wtórne i mało istotne w kontekście tej tragedii. Z mojego punktu widzenia jako kierowcy nawet jeśliby Ci piesi byliby zupełnie nieoświetleni i leżeli pijani za zakrętem na środku drogi, to stanowiłoby to jedynie bardzo słabą okoliczność łagodzącą. W istocie można by się zastanawiać nad rzeczywistymi metodami przeciwdziałania takim tragediom, ale póki padają naiwne argumenty na temat infrastruktury, dojście do rzeczowej dyskusji jest raczej niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 14:52 Ja wiem, ze zachowanie pieszych nie ma znaczenia! Tylko kierowcy, ktory ma byc wrozka, medium itd. Ciekawe wiec jakim szalonym zrzadzeniem losu ok. polowy wypadkow z udzilem pieszych jest przez policje kwalifikowana jako wina pieszych...? Odpowiedz Link Zgłoś
karw123 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 14:54 Widzisz nadajesz zupełnie na innych falach. Czy Twoim zdaniem możesz przejechać dowolną ilość osób, tak długo jak sąd/policja uzna winę pieszego? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 15:00 karw123 napisał: > Czy Twoim zdaniem możesz przejechać dowolną ilość osób, tak długo > jak sąd/policja uzna winę pieszego? Nie mozna, ale (niestety) sie zdarza. I o winie lub nie kierowcy decyduje sad, a nie gawiedz z kamieniami! Ciekaw jestem czy, w swoim calkiem zrozumialym gniewie, zdajesz sobie sprawe, ze ferowanie wyrokow bez JAKICHKOLWIEK danych tez nie jest zbyt powszechnie akceptowane w panstwie prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 15:04 Witam, Oj, Emesie;-) Ty adwokat jesteś, czy jak? Przecież wiadomo, że my tu bleblamy tylko;-) A po drugie; to bleblanie to takie katharsis. Obrzucimy kamieniami, potem wybaczymy, ale w głowie będzie wszystko uporządkowane. To się nazywa; "odróżniać światło od ciemności". Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 15:11 inguszetia_2006 napisała: > Obrzucimy kamieniami, potem wybaczymy, ale w głowie będzie wszystko > uporządkowane. Mylisz sie. Zaczniemy (zaczniecie) obrzucac innych. To nie jest katharsis :-/ NIE ZNOSZE CZEGOS TAKIEGO!!! > To się nazywa; "odróżniać światło od ciemności". No wiec dla mnie nie istnieje biel i czern - wylacznie odcienie szarosci. I bardzo ciesze sie, ze to odroznia mnie od gawiedzi domagajacej sie linczu... Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 15:37 karw123 napisał: > V - nie zabijaj. Byc moze dlatego, ze jestem niewierzacy, lepiej wypelniam to przykazanie od niektorych "swietoszkow". Ty, tak sadze z Twoich wypowiedzi, nie akceptujesz zabijania "niewinnych" biedaczkow, ktorzy ot, tak sobie spaceruja po jezdni, ale "zabicie" (nawet tylko w kategoriach moralnych) kierowcy, na pierwszy rzut oka, sprawcy wypadku, juz miesci sie w Twojej kategorii pojmowania. W mojej nie - dopoki nie bede znal WSZYSTKICH okolicznosci wypadku, bede robil za adwokata diabla i bronil, byc moze niewinnego czlowieka, przed opluwaniem. Tym bardziej, ze, w swoim prywatnym interesie, nie zgadzam sie z powszechna tendencja do robienia z kierowcow mordercow WYLACZNIE dlatego, ze prowadza cos, co moze zabic. Glownie dlatego, ze to cos jest dopuszczone do ruchu :-P PS Dlaczego pieszy ma byc zawsze ofiara kierowcy? Dlaczego kierowca ginacy w samochodzi pod kolami pociagu zawsze jest sam sobie winien? Skad ta roznica w ocenie bardzo podobnego zjawiska?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poll Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:41 Dobra , dobra ale teraz nie uciekaj od tematu . Nie wolno Ci wykonać najprostszego nawet manewru jeśli nie masz 100% pewności że możesz . On wykonał przeceniając wszystko co mozliwe - z braku doświadczenia , brawury , nonszalancji , zmęczenia itp * * podkreślić odpowiednie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbig Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości IP: 195.117.26.* 04.07.08, 16:25 Co za bzdury piszesz, przecież karw nigdzie nie "zabija" tego kierowcy bezpodstawnie. Lepiej przeczytaj ze zrozumieniem. Przecież karw stwierdził fakt, że kierowca zabił (podważasz to?) i stąd zasugerował, że każdy, który zabija ponosi moralną odpowiedzialność. To z czym próbujesz nieudolnie polemizować nie ma żadnego związku ze stwierdzeniem karwa. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 16:44 Gość portalu: Zbig napisał(a): > Przecież karw stwierdził fakt, że kierowca zabił (podważasz to?) i > stąd zasugerował, że każdy, który zabija ponosi moralną > odpowiedzialność. Najwieksza wine ponosi ten, kto zabil kogos, kto postanowil popelnic pod jego kolami samobojstwo (nie dotyczy to tej sprawy, ale nie uwazam, zeby kazdy zabijajacy kogos ponosil za to odpowiedzialnosc - wyrzuty sumienia z tego powodu, to inna para kaloszy). Czy podwazasz to, ze ferowanie kategorycznych wyrokow na podstawie kikunastolinijkowego pismackiego belkotu, jest bez sensu? To, czy kierowca zostal zatrzymany czy nie o NICZYM nie swiadczy. > To z czym próbujesz nieudolnie polemizować nie ma żadnego związku > ze stwierdzeniem karwa. O ile dobrze pamietam, to pierwsze o czym Karw napisal, to bylo cos o predkosci i nieprawidlowym wyprzedzaniu. Skoro nic o tym nie bylo w tekscie, ktory zalaczyl, osmielilem sie (nieudolnie) zaprotestowac, za co pokornie prosze o wybaczenie :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gress Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.08, 20:16 Przy takim podejściu nigdy nic o niczym nie możesz powiedzieć, bo niby jak możesz mieć pewność czegokolwiek skoro wszystko jest względne. Jak przy takim podejściu dyskutować? Aby była możliwa dyskusja konieczne jest abstrahowanie od pewnych niemających znaczenia aspektów. Np. ja uważam, że tego typu przypadki pokazuję, że powszechne lekceważenie prawa prowadzi do wielu nieszczęść. Aby to stwierdzić nie muszę mieć pełnej wiedzy na temat tego konkretnego przypadku, to jest tylko luźna refleksja związana jakoś w tym przypadkiem, ale nie znaczy to, że uważam, że w tym przypadku tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 07.07.08, 10:40 Gość portalu: Gress napisał(a): > Jak przy takim podejściu dyskutować? A na czym polega dyskusja? Wedlug mnie na scieraniu sie roznych opinii. Mamy wiec tu takich, ktorzy ukamieniowaliby tego kierowce (oraz, prewencyjnie, innych mlodziakow - bo oni nie byli mlodymi i niedoswiadczonymi kierowcami; przypomina mi sie cytac z Misia - "ja w twoim wieku nie jadlam" :-P ), mamy takich, ktorzy sa sklonni zrzucic wine na pieszych i mamy takich, ktorzy z wydaniem werdyktu wola poczekac. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 16:41 emes-nju napisał: > inguszetia_2006 napisała: > > > Obrzucimy kamieniami, potem wybaczymy, ale w głowie będzie wszystko > > uporządkowane. > > Mylisz sie. Zaczniemy (zaczniecie) obrzucac innych. To nie jest katharsis :-/ > > NIE ZNOSZE CZEGOS TAKIEGO!!! > > > To się nazywa; "odróżniać światło od ciemności". > > No wiec dla mnie nie istnieje biel i czern - wylacznie odcienie szarosci. I bar > dzo ciesze sie, ze to odroznia mnie od gawiedzi domagajacej sie linczu... > Witam, Chyba za bardzo wczułeś się w rolę proroka. A jeśli widzisz tylko szarość, cóż... To duża wygoda. Albo duże tchórzostwo. Albo jedno i drugie naraz. Teraz to modne. Pozwala odpłynąć w odpowiedniej chwili. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 16:49 inguszetia_2006 napisała: > Chyba za bardzo wczułeś się w rolę proroka. Eeee tam, proroka! Napisalem - adwokata diabla :-) > A jeśli widzisz tylko szarość, cóż... To duża wygoda. Otoz nie - zmusza do tego, co wiekszosc ludzi meczy. Do myslenia, a nie poslugiwania sie odruchami. > Albo duże tchórzostwo. Wedlug mnie to raczej sklonnosc do walenia na oslep wszystkiego, co z jakiegos powodu odbiega od schematu jest przejawem tchorzostwa. Zabil - to my jego zabijemy. Nie maja znaczenia zadne oklicznosci - zabijemy go, bo sie boimy :-P Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 04.07.08, 21:08 Witam, Emes, dlatego mówiłam o katharsis. Osądzając tego kierowcę, osądzamy też siebie. Nikt nie jest kryształowy, każdy ma diabła pod skórą i tego właśnie diabła bijemy po ryju;-)Można to też nazwać przeniesieniem, bo łatwiej zmiażdżyć kogoś obcego, niż dokopać samemu sobie. Przed tym chroni nas miłość własna i instynkt samozachowawczy;-) Mnie to przecież nie spotka, bo ja zawsze pieszego zauważę... Fałsz! Może mnie to spotkać, ale ta świadomość jest zbyt straszna, więc za mój strach dostanie kierowca wypadku. Coś podobnego miałam na myśli;-) Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Idiotyczne ograniczenia prędkości 07.07.08, 10:43 inguszetia_2006 napisała: > Witam, > Emes, dlatego mówiłam o katharsis. > Osądzając tego kierowcę, osądzamy też siebie. Moze Ty, moze ja i jeszcze paru. Wiekszosc za to jest gleboko przekonana, ze im nigdy sie taki klopot nie zdarzy, bo Jak Nie Widza, To Nie Wyprzedzaja. Zero refleksji, ze (z wielu roznych powodow) moga nie zobaczyc czegos, co jednak jest na drodze... Zamiast relfeksji i katharsis mamy wylacznie rzucanie kamieniem. Bo oni sa "bez winy" wiec moga :-P Odpowiedz Link Zgłoś
edgar22 Dopowiadasz sobie to, czego nie napisano. 07.07.08, 11:08 Fakt - ja również pisałem "nie widzę - nie wyprzedzam" (bo tak jest), ale to "głębokie przekonanie" i "rzucanie kamieniem" to jednak wyssałeś sobie z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Dopowiadasz sobie to, czego nie napisano. 07.07.08, 11:20 edgar22 napisał: > wyssałeś sobie z palca. Potraktuj to raczej jako MOJ komentarz do kategorycznych wypowiedzi. Nadal nie wiem jak odroznic sytuacje w ktorej nie widze, a cos jest, od nie wiedze i tego czegos nie ma. Skoro nie potrafie tych sytuacji odroznic, to potrafie przyjac do wiadomosci, ze nieszczesny, odsadzany (przez tych szczesciarzy, ktorzy jeszcze nie nie znalezli sie w jego sytuacji - nawet niekoniecznie tak dramatycznej) od czci i wiary kierowca naprawde mogl nie zauwazyc pieszych. Szczegolnie dlatego, ze byl malo doswiadczony. Nie umniejsza to jego winy, ale nie robi z niego kogos, kto zabija z premedytacja i z zimna krwia - koles mial pecha, piesi mieli pecha, a najbardziej pecha mamy wszyscy, bo ciagle musimy miescic sie na waskich drozynach z pieszymi, ryckajacymi sie psami, trzoda chlewna, bydlem, najtrowerami itd. Dzieki temu nikt, kto umie patrzec dalej niz koniec swego nosa z zawieszona tabliczka "I am the best", nie moze byc pewny, ze jemu sie taki wypadek nie zdarzy! Ja nie patrze na koniec swojego nosa, wiec moja reka z kamieniem nie podnosi sie tak latwo :-P Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Kierowca - dziecko we mgle, jak ja rozproszyć? 07.07.08, 11:42 emes-nju napisał: > ...Zero refleksji, ze (z wielu roznych pow > odow) moga nie zobaczyc czegos, co jednak jest na drodze... Dlaczego niektórzy nie maja tego typu refleksji ??? Bo maja je już za soba a nie jak mysli np. Emes nie maja świadomości zagrożeń. Mowiliśmy o tym już wiele razy przy innych okazjach na tym forum. Tyle że ten chłopak albo nie czytał albo był w tej samej grupie co ty Emes i uznał że to dobre dla wróżek. A mimo zlewajacych się kontrastów, mimo ciemności itd naprawdę niewiele trzeba by ZOBACZYĆ, to czego pozornie nie widać. Wystarczy : 1) Nie wyprzedzać nigdy na pozornie pustej drodze na światłach mijania! To tylko 40-50m dobrej widoczności! Czy za dnia zdecydujesz sie wyprzedzać majac 50 metrów miejsca i jadąc ~80-90/h ? Albo poproś wyprzedzanego by załaczył długie (mrugnij) albo sam załacz, wychodzac za oś jezdni. Moze i oślepisz go nieco w lusterku ale sam sobie winien. Mnie uczono np. że jazda na mijania gdy nic nie jedzie z naprzeciwka jest tamowaniem ruchu, bo uniemożliwia wyprzedzanie. Gdyby w tym przypadku użyto długich swiateł prawdopodobnie skończyło by sie na strachu. 2) Wykorzystuj wszystko co się da aby rozpoznać droge przed sobą. Np. jadace z naprzeciwka auto znakomicie oświetla lewe pobocze. Auta jadace czy przed wyprzedzanym, czy z naprzeciwka pokarza też czy nie ma tam zakretu albo "dołka" w którym coś sie może ukryć. Jesli wiec ktos ma swiadomość i umiejetności by rozpoznać droge przezd soba to sobie poradzi. Jesli ma z tym problem, powinien zrezygnować z wyprzedzania przynajmniej do czasu az wybuduja mu wszedzie dwupasmówki. Ale jedno jest pewne refleksja z tego przypadku nie może oznaczać przyzwolenia na loterie typu "zamknac oczy i gaz" Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Kierowca - dziecko we mgle, jak ja rozproszyć 07.07.08, 12:21 jane14 napisał: > A mimo zlewajacych się kontrastów, mimo ciemności itd naprawdę > niewiele trzeba by ZOBACZYĆ, to czego pozornie nie widać. Rozumiem... Widzisz wszystko! I do tego nawet Ci do glowy nie wpadnie, ze widzisz to, co widzisz, a o tym czego nie widziales po prostu nie wiesz. Bo tego nie widziales! :-P Mi kilka razy zdarzylo sie zauwazc cos na tyle pozno, ze wzbudzilo to we mnie podejrzenia, ze czegos moge w ogole nie dostrzec. Tobie takie mysli sa obce - dlatego jestes mniej bezpiecznym kierowca ode mnie. Bo ja zdaje sobie sprawe z tego, ze czasem moge czegos nie dostrzec i dostosowuje sie do tego. Ty sie nie dostosowujesz, bo zawsze, wszystko widzisz... > Wystarczy : > 1) Nie wyprzedzać nigdy na pozornie pustej drodze na światłach > mijania! > To tylko 40-50m dobrej widoczności! Wychodzac z tego zalozenia, w nocy nie wolno przekraczac 40 km/h jadac na swiatlach mijania. Jezdzisz czasem po zmroku? 40-tka? :-P > Albo poproś wyprzedzanego by załaczył długie (mrugnij) albo sam > załacz, wychodzac za oś jezdni. (...) Gdyby w tym przypadku użyto > długich swiateł prawdopodobnie skończyło by sie na strachu. Jasne! Nawet nie wiesz, ze swiatla O ZMROKU pomagaja w dostrzezeniu nieoswietlonych obiektow jak umerlemu kadzidlo... > 2) Wykorzystuj wszystko co się da aby rozpoznać droge przed sobą. > Np. jadace z naprzeciwka auto znakomicie oświetla lewe pobocze. A jezeli W TYM WYPADKU nic nie jechalo z przeciwka? Fakt obecnosci pieszych NA JEZDNI chyba na to wskazuje... > Jesli wiec ktos ma swiadomość i umiejetności by rozpoznać droge > przezd soba to sobie poradzi. Najczesciej tak. Wiekszosc z nas sobie poradzi. A niektorym nie starcza doswiadczenia czy zwyklego szczescia... > Jesli ma z tym problem, powinien zrezygnować z wyprzedzania > przynajmniej do czasu az wybuduja mu wszedzie dwupasmówki. A jezeli NIE WIDZI problemu i WYDAJE mu sie, ze dobrze widzi, bo dal sie oszukac pozornej dobrej widocznosci? Nie kazdy, tak jak Ty, wyssal wiedze drogowa wszelaka z mlekiem matki :-P > Ale jedno jest pewne refleksja z tego przypadku nie może oznaczać > przyzwolenia na loterie typu "zamknac oczy i gaz" Na naszych duktach mamy z tym do czynienia tak czesto, ze nawet tego nie zauwazamy! Sadzac z Twoich wypowiedzi, ty tez - najlepiej swiadczy o tym to, ze w twoich wypowiedziach ciagle przewija sie watek z gatunku "mi sie to nigdy nie zdarzy". Bo prawda jest taka, ze jeszcze sie nie zdarzylo, co swiadczy o tym, ze jestes raczej teoretykiem od "cudownych recept" niz praktykiem, ktory wie, ze takich nie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Re: Kierowca - dziecko we mgle, jak ja rozproszyć 07.07.08, 14:26 emes-nju napisał: >...Bo ja zdaje sobie sprawe z te > go, ze czasem moge czegos nie dostrzec i dostosowuje sie do tego. Tak jak to autko wyjeżdzajace zza Tira? ... ale racja żeby zobaczyć co jest za Tirem to nawet długie nie wystarcza. A gdybyś wtedy dostosował się do tego ze "moze być tam coś czego nie widać ..." Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Kierowca - dziecko we mgle, jak ja rozproszyć 07.07.08, 14:31 jane14 napisał: > emes-nju napisał: > >...Bo ja zdaje sobie sprawe z tego, ze czasem moge czegos nie > > dostrzec i dostosowuje sie do tego. > > Tak jak to autko wyjeżdzajace zza Tira? Ciesze sie, ze dzieki mojemu opisowi mojego wypadku ZAWSZE jadac lewym pasem, awaryjnie hamujesz jak widzisz na prawym pasie skrecajacego TIRa :-P No i zachowujesz ostroznosc tak, zeby zahamowac (do zera) i nie dac sie rozjechac jadacym z tylu. Moj Guru... Odpowiedz Link Zgłoś
jane14 Re: Kierowca - dziecko we mgle, jak ja rozproszyć 08.07.08, 09:03 emes-nju napisał: >... i nie dac sie rozjechac jadacym > z tylu. O rety znowu ta asekuracja tyłow !? No wiesz ja tak bardzo sie nie zajmuuje tym co z tyłu. Może to błąd ale uwazam że wazniejsze jest to co z przodu.... Odpowiedz Link Zgłoś