zostałem zlinczowany

12.07.08, 00:00
Jadę ulicą w Poznaniu. Planuję skręt w LEWO u uliczkę. Ustawiam się na jezdni,
odpowiednio
wcześniej sygnalizuję zamiar skrętu. Czekam. W kierunku przeciwnym,
mkną dwa samochody. Widzę, że jest luka między drugim a trzecim
samochodem, który pokonał rondo. Ale... drugi
samochód jadący z naprzeciwka, ostro wyhamował i "uprzejmie" daje
mi znak, że mnie wpuszcza (rezygnuje z prawa PIERWSZEŃSTWA).
Ignoruję "uprzejmość". Kierowca odjeżdża z piskiem opon, pukając
się w czoło. Czekam. Widzę kolejną lukę. Ale... kolejny kierowca
(sfatygowanego Fiata 125p), zatrzymuje się i "zaprasza" do skrętu.
Nie korzystam. Za mną powiększa się sznur samochodów. Orgia
klaksonów. Mężczyzna a Fiata 125p, wyzywając mnie od h... i k...
rusza w swoją stronę. Kierowca busa (chyba Mercedes), który stał za
mną chce mnie ominąć z prawej strony. Wjeżdża na chodnik,
manewrując powraca na jezdnię, uchyla okno i WALI ręką po dachu
mojego samochodu. W lusterku wstecznym widzę radiowóz policyjny,
który jest chyba szóstym pojazdem za mną. Policjant wychodzi z
radiowozu i podchodzi do mojego samochodu. Dialog:
- co pan robi? (pyta policjant)
- jestem przygotowany do skrętu w lewo (odpowiadam)
- czy nie widzi pan, że kilka samochodów chciało pan wpuścić?
(policjant)
- czy pan GWARANTUJE, że te "kilka samochodów" (czytaj kilku
kierowców), miało zamiar w 100% typu uprzejmego? A nie np.
wykorzystania sytuacji i, mówiąc kolokwialnie "walnięcia mnie"?
Policjant wyciągnął gwizdek, zatrzymał ruch w kierunku moim
przeciwnym i nakazał mi wykonanie skrętu.
Moje pytanie do Was Szanowni forumowicze:
1. Czy zasada ograniczonego zaufania na drogach już nie obowiązuje?
2. Dlaczego, w przeważającej części ci "uprzejmi kierowcy"
poruszają się niezbyt nowymi samochodami?
3. Dlaczego ci "uprzejmi kierowcy" mają w głębokim poważaniu
kierowców jadących za nimi?
4. Dlaczego prawo pierwszeństwa przejazdu jest interpretowana tak
indywidualnie?
Jestem ciekawy Waszej opinii.
    • Gość: Andrzej Re: zostałem zlinczowany IP: *.client.duna.pl 12.07.08, 00:34
      Z takim nastawieniem to daruj se jazdę w Poznaniu a wybierz się na
      pustynię. Zdarzenie jakie opisałeś jest codziennością w
      zakorkowanych miastach.
    • Gość: Aga Re: zostałem zlinczowany IP: *.centertel.pl 12.07.08, 01:34
      Słuszne uwagi ,ale nijak mają się do codzienności na drogach.
      Chyba zbyt mało korzystasz z samochodu.
      Okazałeś się zwyczajną "zawalidrogą",która nijak nie rozumie ruchu na drodze.
      Kierowca bez tzw:intuicji czy wyczucia(tak mówią faceci :P),to kierowca zagrażający sobie,pasażerom których wozi i reszcie użytkowników.
      Sorrki ale chyba konną furmanką musiałeś jechać,że policjant ruch musiał wstrzymywać?
      A i tak pewnie karmię trolla,ech...

    • etom Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 03:33
      p3nisista napisała:

      > 1. Czy zasada ograniczonego zaufania na drogach już nie obowiązuje?

      Nie ma takiej zasagy w PoRD
    • muszek0 Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 07:25
      zasada ograniczonego zaufania powinna obowiązywać zawsze i wszędzie!

      wyobraź sobie, że jestes na kolacji z piękną dziewczyną, pijecie
      wino, zaczyna wam szumieć w głowie, ona zaczyna wysuwać dwuznaczne
      aluzje, obydwoje zaczynacie buzować, jedziesz do niej do domu,
      zrzucacie ubrania, i gdy lezysz juz na plecach a ona na tobie jęczy
      w pozycji na jeźdżca, nagle okazuje się, że... jej skóra rozrywa się
      na kawałki a twoim oczom ukazuje się koszmarny zielony stwór z
      trzema oczami, odstającymi czułkami i zaślinioną mordą, piekna
      dziewczyna okazała sie Obcym.

      ty natomiast, biorąc pod uwagę zasadę ograniczonego zaufania, już we
      wstępnej fazie spotkania wyczuwasz, że z tymi kształtnymi piersiami
      i piekną buzią jest cos nie tak. dopijasz szybkim chaustem wino,
      zostawiasz domniemanego Obcego, ze zdziwiną miną. pędzisz do domu i
      tam działasz sam ze sobą, tam ci juz nikt w niczym nie przeszkadza.
      może satysfakcja słabsza, ale za to ryzyko znikome.
    • edgar22 Dlaczego nie pojechałeś?? 12.07.08, 10:56
      p3nisista napisał:
      > samochód jadący z naprzeciwka, ostro wyhamował

      To być może było niepotrzebne, skoro za nim była luka.

      > Ignoruję "uprzejmość".

      ??? Przecież to bez sensu - trzeba było po prostu przejechać.

      > Jestem ciekawy Waszej opinii.

      Poniekąd rozumiem pukanie się w czoło "uprzejmiaków" i tę "orgię klaksonów".
      Nawet jeśli oni zachowali się głupio wyświadczając niepotrzebną nikomu uprzejmość, to Ty - nie korzystając z tego - postąpiłeś co najmniej tak samo głupio.
    • inguszetia_2006 Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 11:39
      Witam,
      A niech mnie kule biją;-)Gdy mnie tak ktoś wpuszcza, to macham ręką
      w podzięce, szczerzę się w uśmiechach przymilnych i nabieram
      przekonania, że ludzie są sympatyczne;-)A Ty co? Ręka podana, a Ty
      gardzisz tą ręką? To się nazywa hiperpodejrzliwość i
      hiperostrożność. Skończyłeś więc jak dziecko błądzące we mgle;-)
      Przyszedł tatuś(policjant), odgonił złe sny, mocą swego autorytetu
      wyprowadził cię na suchy ląd;-) A mówią, że samochód to zabawka
      tylko dla dorosłych;P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • rapid130 Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 12:36
      > 3. Dlaczego ci "uprzejmi kierowcy" mają w głębokim poważaniu
      > kierowców jadących za nimi?

      Sam sobie odpowiedziałeś, tylko trochę powyżej.

      > Za mną powiększa się sznur samochodów.

      Podobne uprzejmości robię zwykle właśnie, żeby odblokować wąską
      ulicę, stojącą w ogonku za jednym skręcającym w lewo.

      * * *
      BTW, zapisz się do PiS. Skutecznie zastąpisz Macierewicza.
    • Gość: dlo Re: zostałem zlinczowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 12:46
      Nawet nię będę czytać wszystkich odpowiedzi bo szkoda mi czasu.
      Człowieku lecz się!!! masz szczęście ,że cię naprawdę nie zatłukli.
      No ale w Poznaniu jest większa kultura niż np.w Warszawce,bo tu z
      pewnością zatłukli by cię na miejscu.
      • Gość: prawdziwy tebe w warszawie, to nie ma takich kretynow jak ten /nt IP: 85.222.86.* 13.07.08, 12:00
    • kozak-na-koniu Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 13:27
      Na polskich drogach obowiązuje przede wszystkim ustawa PORD oraz
      cały zbiór od pokoleń przyjętych zwyczajowych zasad - także tych,
      regulujących piewszeństwo przejazdu. Wszystko razem ma na celu
      redukowanie do minimum nieporozumień, zamieszania i zagrożeń.
      Niestety, jest grupa tak zwanych "świadomych i cywilizowanych",
      nabuzowanych przez pismaków uprzejmiaków, którzy bez względu na
      okoliczności (co innego korek, co innego zwykły, nawet dość gęsty
      ruch) oraz innych znajdujących się na drodze dowartościowują się,
      starając się (chyba przede wszystkim sobie samym) udowodnić jacy są
      kulturalni i uprzejmi. Z reguły nie zdają sobie sprawy, że takimi
      postawami często wywołują więcej szkód niż pożytku. Ja zwykle na
      takich trąbię i nie mam żadnych skrupułów, chyba że sytuacja za mną
      i przede mną wymaga odstępstwa od zasad - ale to znów wymaga
      nawiązania wzrokowego porozumienia i klarownego, przewidywalnego
      zachowania zainteresowanych stron... Uważam, że mimo wszystko
      powinieneś był ostrożnie skorzystać z oferty (uważając, by
      przypadkiem nie walnął Cię ktoś próbujący ominąć delikwenta z jego
      prawej), by nie pogłębiać zamieszania.
    • jureek Re: zostałem zlinczowany 12.07.08, 14:39
      Czytałem kiedyś w Polityce chyba wyniki badań społeczeństw europejskich pod
      kątem zaufania i nieufności, oraz jak to się przekłada na wyniki gospodarcze.
      Jesteś przykładem potwierdzającym wyniki tych badań. To u nas normalne, że jak
      ktoś się do nas uśmiecha, to od razu podejrzewamy go, że coś knuje i chce nas
      wykorzystać, a najważniejsze to nie wyjść na frajera.
      Jura
    • Gość: Benek Re: zostałem zlinczowany IP: *.devs.futuro.pl 12.07.08, 23:42
      Niestety muszę przyznać, że nie za bardzo rozumie Pan ideę ograniczonego
      zaufania. Pan z niej stworzył idee totalnego braku zaufania. Gdybyśmy tak
      jeździli, to kilometrowe korki gwarantowane. Często ustępuję kierowcą
      skręcającym w lewo, bo nie łatwo im ten manewr wykonać. I czasami faktycznie
      spotykam się ze zbyt wielką ostrożnością kierowcy, któremu ustępują
      pierwszeństwa. Za granicą to jest niespotykane.A z czego to wynika myślę, że z
      braku zaufania i postaw wielu kierowców, którzy nie ustępują pierwszeństwa.
      Muszę przyznać, że irytuje mnie taka postawa jaką Pan zareprezentował, bowiem
      jest ona tylko potwierdzeniem, że nie ma żadnej kultury na naszych drogach i
      każdy kierujący to cham czyhający aby nam dołożyć. Życzę więcej ufności i odwagi.
      • Gość: rekrut1 Re: zostałem zlinczowany IP: 85.222.86.* 13.07.08, 12:19
        - p3nisista: Jestem ciekawy Waszej opinii.
        Moim zdaniem trafiłeś na wyjątkowo cierpliwych i wyrozumiałych
        kierowców. Widać Poznaniacy to wyjątkowo wyrozumiała nacja.
        Pazdzioch
    • iberia.pl Re: zostałem zlinczowany 13.07.08, 14:41
      rozumiem twoja nieufnosc,ale nie popadaj w skrajnosc.
      Zasada ograniczonego zaufania to jedno a bycie uprzejmym i czasem
      rezygnacja z pierwszenstwa to drugie.
      Czy naprawde nigdy Ci sie nie zdarzylo zrezygnowac z pierwszenstwa
      zeby komus innemu ulatwic manewr ?

      Zachowanie otoczenia a w szczegolnosci pseudopolicjanta pozostawie
      bez komentarza.
      • tiges_wiz Re: zostałem zlinczowany 13.07.08, 15:58
        po prostu jak w puszcza, to rusza sie tak, aby nie dal rady uderzyc i tyle.
        Jeseli sie zatrzymuje to w pedal i cie nie maco innego jak powoli jedzie .. bo
        zawsze moze ruszyc.
        • tbernard Re: zostałem zlinczowany 14.07.08, 01:35
          > po prostu jak w puszcza, to rusza sie tak, aby nie dal rady uderzyc i tyle.
          > Jeseli sie zatrzymuje to w pedal i cie nie ma ...

          i łup w rowerzystę który zza niego wyskakuje.
          To nie jest tak, że zawsze możemy błyskawicznie skorzystać z udzielanej uprzejmości.

          Kiedyś miałem sytuację, że jak wyjeżdżałem w lewo ze stacji benzynowej, to z
          lewej strony był korek i gość w busie zrobił mi lukę i gdy tylko z prawej luz
          się zrobił, to właśnie postanowiłem sprawnie skorzystać z uprzejmości. Tylko
          opatrzność sprawiła, że nie doszło do kolizji z kolarzem, który bardzo szybko
          omijał (po stronie osi jezdni) pojazdy stojące w korku i o mały włos nie wpadł
          na mnie. Żadnej szansy nie miałem aby go zobaczyć wcześniej.
          • kozak-na-koniu Re: zostałem zlinczowany 14.07.08, 08:18
            Cała ta dyskusja coraz bardziej przypomina jakąś kolejną
            medialną "akcję" w kolejnej sprawie nie wartej kruszenia kopii.
            Uczestnikom przypominam, że art. 3 ust. 1 PORD mówi:
            "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
            zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną
            ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować
            zagrożenie bezpieczeństwa LUB PORZĄDKU RUCHU DROGOWEGO, RUCH TEN
            UTRUDNIĆ albo w związku z ruchem ZAKŁÓCIĆ SPOKÓJ LUB PORZĄDEK
            PUBLICZNY oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie
            rozumie się również zaniechanie."
            Natomiast art. 4 mówi:
            "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo
            liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu
            drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego
            ich zachowania."
            Ze swej strony uściślił bym: "przestrzegają przepisów ruchu
            drogowego oraz ZACHOWUJĄ SIĘ W SPOSÓB PRZEWIDYWALNY".
            Otóż, rezygnacja z pierwszeństwa zawsze jest niezgodna z przepisami
            i niestety, u nas przeważnie nie da się przewidzieć. Wielokrotnie
            jestem stawiany w sytuacjach wręcz idiotycznych - ostatni lub jeden
            z ostatnich w kolumnie nagle "uprzejmie" zatrzymuje się, by ułatwić
            mi włączenie się z podporządkowanej lub skręt i w rzyci ma to (o ile
            w ogóle potrafi to sobie wyobrazić), że takim zachowaniem zupełnie
            niepotrzebnie komplikuje sytuację sprawiając, że wszyccy
            niepotrzebnie tracą czas, o zagrożeniach już nie wspomnę.
            Ludzie, od myślenia naprawdę głowa nie boli...
            • Gość: rekrut1 Re: zostałem zlinczowany IP: 85.222.86.* 14.07.08, 10:02
              W pewnym sensie Masz rację ale cytowanie i sztywne trzymanie
              się "nieżyciowych przepisów"doprowadziło by paraliżu komunikacyjnego
              (zwłaszcza w miastach).
              -Poranny szczyt, wąska ulica uniemożliwiająca wyminięcie z prawej
              strony skręcającego w lewo auta. Z naprzeciwka niekończący się
              strumień aut, za skręcającym tworzy się spory zator. Jak wyobrażasz
              sobie rozwiązanie tego problemu zgodnie z przepisami?
              Będziesz czekał na zakończenie się porannego szczytu?
              Można tylko.......
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • kozak-na-koniu Re: zostałem zlinczowany 14.07.08, 11:23
                Tu nie chodzi o sztywne trzymanie się przepisów. Ja bardzo dobrze
                wiem, że są sytuacje, w których bezkrytyczna jazda "zgodnie z
                przepisami" także może narobić niezłego zamieszania... Wyraźnie
                napisane jest: "chyba, że okoliczności wskazują na możliwość
                odmiennego ich zachowania" i do takich okoliczności należy min.
                właśnie opisana przez Ciebie sytuacja. Tu naprawdę nietrudno
                jest "nagiąć" nieco stosowanie się do ptzepisów tak, by "wilk był
                syty i owca cała": wystarczy odpowiednio zwiększyć odstęp od
                poprzedzającego delikatnie zwalniając, równocześnie sygnalizując
                włączającemu się (np. mignięciem światłami drogowymi), że daje mu
                się drogę i w razie potrzeby na chwilę zatrzymać się. Natomiast,
                takie wpuszczanie na siłę jest moim zdaniem przykładem braku
                wyobraźni i zwykłego buractwa, na których cierpią wszyscy
                zainteresowani.
    • Gość: foreks w Warszawie doslalbys jeszcze w mazak IP: 82.177.0.* 14.07.08, 11:31
      za takie frajerskie blokowanie ruchu. skad sie tacy ludzie biora?
      • Gość: rekrut1 Re: w Warszawie: IP: 85.222.86.* 14.07.08, 14:07
        Przykład z przed godziny:
        Wąska ulica, jedzie potężna ciężarówka za nią kilka samochodów.
        Kierowca ciężarówki zatrzymuje się(brak zakazu), awaryj, trzaska
        drzwiami i drepcze do spożywczego. Jadący za nim furgon nie
        zorientował się odpowiednio wcześnie i stanął o metr za. Oczywiście
        nie widzi co przed ciężarówką. Żeby zobaczyć czy może ją wyminąć
        musi się mocno wysunąć, tak że blokuje przeciwległy pas. Z przeciwka
        nadjeżdża bus, Panowie spotykają się w połowie ciężarówki, za busem
        i za furgonem podążyli inni więc sytuacja staje się patowa. Panowie
        machają rękoma, machają i pewnie dali bu sobie po "razie" gdyby
        kierowca ciężarówki nie zrobił zakupów, wrócił i nie odjechał.
        Wniosek: Nadmiar uprzejmości jak i jej "niedomiar" mogą być
        szkodliwe, i wniosek drugi, nawet tak prozaiczna czynność jak
        prowadzenie samochodu wymaga pewnego wysiłku myślowego.
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • robertrobert1 Re: zostałem zlinczowany 14.07.08, 15:59
      Taka sytuacja jest normalna na drogach jednopasowych. Kierowca zatrzymuje sie i
      ustepuje pierszenstwa nie z checi wymuszenia stłuczki ale w celu udroznienia
      ruchu czyli abys ty nie tamowal ruchu. To nazywa sie kultura jazdy! Zapewne
      nigdy nie byles na zachodzie wiec o czyms takim nie slyszales, nieprawdaz?
    • wichura Re: zostałem zlinczowany 14.07.08, 16:39
      Kultura na drodze nie jest wcale tak rzadkim zjawiskiem, jak
      niektórzy twierdzą. Dlaczego częściej wykazuja się nią kierowcy
      starszych aut? Bo może i kierowcy w nich są starsi, a może sami
      nieraz byli w potrzebie czyjejś uprzejmości...
      Na wąskich jednopasmówkach zawsze tak sobie to tłumaczę: stoję w
      korku, bo sto metrów dalej ktoś nie chce przepuścić gościa, który z
      mojego pasa chce skręcić w lewo. I w ten sposób dwóch skręcających w
      lewo, którym nikt nie ustąpi, blokuje całą ulicę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja