Stereotyp pirata

12.07.08, 14:42
No i znowu zdarzyło się, że musiałem uciekać na pobocze, żeby uniknąć czołówki
z jadącym z naprzeciwka, który jakoś przy wyprzedzaniu nie uwzględnil ruchu z
przeciwka. Sytuacja prawie codzienna i nie warto by o niej nawet wspominać,
gdyby nie to, że piratem tym nie był łysy w BMW lecz... zakonnica w Fabii :)
Jura
    • kozak-na-koniu Re: Stereotyp pirata 12.07.08, 15:27
      Hehe! Zakonnica się nie liczy, bo ma chody u tzw. "siły wyższej".
      Może naoglądała się filmów o żandarmie z Louisem de Funes w roli
      głównej...
    • naprawdetrzezwy One tak mają. Mówią: Z boską pomocą damy radę 12.07.08, 19:18
      i fru...


      Im ustawowo zakazałbym poruszania się w rzeczywistym świecie...
    • mobile5 Re: Stereotyp pirata 13.07.08, 00:47
      Jechałem sobie spokojnie, do 70 zabudowany, 100-120 poza, drugorzędna droga, okolice Dobrodzienia. Przez kilka kilometrów jechało za mną Twingo, wreszcie mnie wyprzedziło. Kto kierował? Zakonnica.
      • Gość: rekrut1 Re: Stereotyp pirata IP: 85.222.86.* 13.07.08, 11:58
        One mogą bo "Bóg ma ich w opiece" a Ciebie "100-120 poza,drugorzędna
        droga" to kto chroni?
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • mobile5 Re: Stereotyp pirata 13.07.08, 13:19
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):
          drugorzędna
          > droga" to kto chroni?

          Wielki Manitou, większość ma swojego bożka.
      • jureek Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 11:38
        mobile5 napisał:

        > Jechałem sobie spokojnie, do 70 zabudowany, 100-120 poza, drugorzędna droga, ok
        > olice Dobrodzienia.

        Ale numer. Wygląda na to, że w tych okolicach właśnie nastąpił ponadprzeciętny
        wysyp agresywnie prowadzących zakonnic :) Ja "moją" spotkałem około 40 km od
        Dobrodzienia właśnie.
        Pozdrawiam (prawdopodobnie krajana)
        Jura
      • pocieszne Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 03:53
        mobile5 napisał:

        > Jechałem sobie spokojnie, do 70 zabudowany, 100-120 poza, drugorzędna droga, ok
        > olice Dobrodzienia. Przez kilka kilometrów jechało za mną Twingo, wreszcie mnie
        > wyprzedziło. Kto kierował? Zakonnica.

        Jezu Chryste, nie mow !
        • mobile5 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 14:58
          pocieszne napisał:
          > Jezu Chryste, nie mow !

          Często słyszysz głosy?
    • Gość: foreks jakbys stuknal, to przynajmniej prosto do nieba IP: 82.177.0.* 14.07.08, 11:34
    • Gość: na zimno Co za roznica, zakonnica, nie zakonnica. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.07.08, 11:47
      "Kierowca statystyczny, jaki jest, kazdy widzi".
      I tyle. Wszelkie stereotypy sa bezsensowne.

      Ja znam pewnego faceta, ktory wyglada jak gangster (lysy, gruby kark
      kawal chlopa), jezdzi samochodem marki "gangsterskiej", a jest
      lagodny jak baranek i jezdzi tak spokojnie, ze ja sam czasami
      mam dosyc, gdy z nim jade.






    • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 11:45
      Każdemu się zdarza przeszarżować. Kiedyś przy wyprzedzaniu
      zablokowałem przeciwległy pas. Nie mogłem wrócić na swój bo
      napakowany samochodami, a na facet z przeciwległego pasa nie mógł
      uciec na pobocze z powodu rowerzysty.
      Zła ocena sytuacji i możliwości. I tyle.
      • jureek Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 12:15
        marek.dumle napisał:

        > Każdemu się zdarza przeszarżować. Kiedyś przy wyprzedzaniu
        > zablokowałem przeciwległy pas. Nie mogłem wrócić na swój bo
        > napakowany samochodami, a na facet z przeciwległego pasa nie mógł
        > uciec na pobocze z powodu rowerzysty.
        > Zła ocena sytuacji i możliwości. I tyle.

        Nie każdemu zdarza się przeszarżować. Jak ktoś nie szarżuje, to i nie zdarzy mu
        się przeszarżować. Jak nie mam w 100% jasnej sytuacji, to nie biorę się w ogóle
        za wyprzedzanie.
        Jura
        • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 18:56
          jureek napisał:

          > Nie każdemu zdarza się przeszarżować.

          Nie przejmuj się. Nie będziemy cię wytykać palcami.
          • jureek Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 20:29
            marek.dumle napisał:

            > jureek napisał:
            >
            > > Nie każdemu zdarza się przeszarżować.
            >
            > Nie przejmuj się. Nie będziemy cię wytykać palcami.

            Mam się wstydzić tego, że nie szarżuję na drodze publicznej? Wcale się tego nie
            wstydzę, więc spokojnie możesz wytykać palcami. Mnie to nie rusza.
            Jura
            • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 20:47
              jureek napisał:

              > Mam się wstydzić tego, że nie szarżuję na drodze publicznej?
              > Wcale się tego nie wstydzę, więc spokojnie możesz wytykać
              > palcami. Mnie to nie rusza.

              Nieładnie bo odbiegasz od normy.
              Jesteś niekoleżeński. Wstyd.
              Ale mi piraci nie jesteśmy pamiętliwi.
              Wybaczymy ci :->
              • edgar22 Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 22:07
                marek.dumle napisał:
                > Nieładnie bo odbiegasz od normy.

                I to jest w tym wszystkim najgorsze - jureek odbiega od normy, którą jest - jak to ładnie poniżej ująłeś - brak "obsesji na punkcie Kodeksu Drogowego".
                • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 23:06
                  > I to jest w tym wszystkim najgorsze - jureek odbiega od normy

                  Nie wyczułeś żartu?

                  A tak na poważnie (taki mój pogląd, którego oczywiście nie
                  podzielasz)...
                  Kodeks zawiera opis stanu idealnego. Który zakłada że urzędnicy
                  odpowiadający za rozwiązania drogowe są mędrcami a kierowcy aniołami.
                  Ani jedno ani drugie nie jest prawdą. Nie ma kierowców którzy nigdy
                  nie popełniają błędów i nie ma urzędników którzy nie popełniają
                  błędów. Wadą rozwiązań drogowych jest brak dynamiki. A na drodze
                  jest ciągła dynamika (pogody, samochodów, ludzi, stanu nawierzchni).
                  Ty odpowiesz: "Przepis jest przepisem - kierowca nie ma prawa być
                  recenzentem Kodeksu". I formalnie masz rację. Ale ja jestem za stary
                  i za bardzo jestem indywidualistą i życie nauczyło mnie
                  kwestionowania wszystkich "prawd" w tym także tych nienaruszalnych.
                  Dlatego nie zamierzam umierać za Kodeks i tam gdzie mogę (bo zapewne
                  nie oberwę od panów policjantów) traktuję go "z wyczuciem" i nie
                  wprowadzam samokontroli, nie mam w głowie tempomatu tylko traktuję
                  szosę i samochód z wyczuciem adekwatnym do sytuacji. Nie wolno mi? W
                  sumie g***o mnie obchodzi czy mi wolno czy nie wolno i póki będę
                  mógł będę tak jeździł. Jestem piratem? I znowu g***o mnie obchodzi
                  jak mnie ktoś określi. Nikogo nie zabijam, samochodów nie rozbijam,
                  mandaty dostaję rzadko. Zatem potwierdzam - Nie mam obsesji na
                  punkcie kodeksu drogowego. Jak mam czegoś przestrzegać to wolę
                  Biblię :->

                  PS Kiedyś uczył mnie instruktor: "Marek nie rób dziur, dostosuj się
                  do innych, jak jadą 20 to jedź 20 jak jadą 120 to jedź 120". Zapewne
                  miał szczęście że egzaminatorzy tego tekstu nie słyszeli :))) Ale
                  obiektywnie rzecz biorąc poważnym zagrożeniem w ruchu jest człowiek
                  który jedzie inaczej niż inni - szybciej niż inni lub wolniej niż
                  inni (za to zgodnie z przepisami he he he)
                  • edgar22 Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 23:25
                    marek.dumle napisał:
                    > Ale obiektywnie rzecz biorąc poważnym zagrożeniem w ruchu jest
                    > człowiek który jedzie inaczej niż inni - szybciej niż inni lub
                    > wolniej niż inni (za to zgodnie z przepisami he he he)

                    Człowiek jadący zgodnie z przepisami nigdy nie jest zagrożeniem dla innych. Zgoda - może być dla kogoś zawalidrogą, pewnym utrudnieniem, ale jeśli w związku z jego przepisową jazdą powstaje jakieś zagrożenie, to na pewno nie on je powoduje.

                    Zagrożeniem jest za to ktoś zachowujący się nieprzewidywalnie, jeżdżący wg własnego "widzimisia" (zwanego doświadczeniem), a nie wg reguł KD. I nie chodzi tu o aptekę (trzymanie się przepisowej prędkości co do 1 km/h), a o generalne przestrzeganie (i szanowanie!) zasad.
                    • Gość: gość Re: Stereotyp pirata IP: *.pgi.waw.pl 18.07.08, 07:57
                      Myślisz, że egoiści i ludzie, którzy z zasady mają w d****
                      cywilizowane zasady koegzystencji w społeczeństwie coś zrozumieją z
                      Twoich wywodów? Jestem pewien, że nie. Oni rozumieją jedynie wtedy,
                      gdy oberwą mocno po kieszeni.
                      pozdrawiam
    • Gość: Orwell Re: Stereotyp pirata IP: *.tktelekom.pl 17.07.08, 18:50
      marek.dumle napisał:

      > Każdemu się zdarza przeszarżować. Kiedyś przy wyprzedzaniu
      > zablokowałem przeciwległy pas. Nie mogłem wrócić na swój bo
      > napakowany samochodami, a na facet z przeciwległego pasa nie mógł
      > uciec na pobocze z powodu rowerzysty.
      > Zła ocena sytuacji i możliwości. I tyle.

      Szanowny użytkowniku marek.dumle, nie takie znowu tyle. Złamałeś pkt
      1. ustępu 1. artykułu 24. ustawy "Prawo o ruchu drogowym". Nie bez
      powodu ten punkt stoi tam na pierwszym miejscu. Radziłbym się z nim
      zapoznać lub go sobie przypomniec (bo nie moge przeciez wykluczyc ze
      czytałes kodeks drogowy), jeśli uważasz ze to nic złego. Zauważ
      tylko, ze licząc na to że kierowcy jadący z przeciwka będą, z powodu
      twojego wyprzedzania, hamować i zjeżdżać na pobocze, stajesz się
      gorszym zawalidrogą niż kierowcy jadący w tym samym kierunku z
      prędkością 90 km/h. A więc każdemu może się zdarzyć wyprzedzanie na
      trzeciego? Jakoś nie spotkałem się, u osób tak wyprzedzających, z
      opinia żeby komuś mogło się zdarzyć jechać 90 - nie, to nie do
      przyjęcia, to już jest zawalidroga. Ja np. nigdy nie byłem w takiej
      sytuacji, nie zamierzam być, nie biorę jej pod uwagę, po prostu
      dawno ją wykluczyłem, bo trudno żebym podjął taką decyzję mówiąc
      sobie "dobra, to teraz wyprzedzam, a jak bym miał nie zdążyć to się
      najwyżej zatrzymam, albo ten z przodu będzie musiał zjechać, albo to
      ja zjadę na lewe pobocze, a może jednak zdążę, możliwości jest
      przecież tyle...". Szarżujesz - ryzykujesz - straszysz innych. To
      wszystko są fakty.
      • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 17.07.08, 19:06
        > Złamałeś pkt
        > 1. ustępu 1. artykułu 24. ustawy "Prawo o ruchu drogowym".

        1.Nie sądzę, że złamałem.

        2.W przeciwieństwie do niektórych nie mam obsesji na punkcie Kodeksu
        Drogowego (zbieżność osób i sytuacji absolutnie przypadkowa).

        3.Jak cię tam nie było to po co się wypowiadasz? Ja tam byłem i
        dokonałem oceny tej sytuacji co podsumowałem konkluzją "Zła ocena
        sytuacji i możliwości". Ciebie tam nie było i nie masz żadnych
        podstaw do oceny.

        4.Jeżeli ty nie znalazłeś się w takiej sytuacji to się ciesz i
        dziękuj Bogu zamiast się pyszałkowato chełpić, że nie byłeś i nie
        będziesz w takiej sytuacji.

        5.A co do "wyprzedzania na trzeciego" to lepiej się nie wypowiadaj
        bo nie zdefiniowano co to jest.
        • Gość: Orwell Re: Stereotyp pirata IP: *.tktelekom.pl 18.07.08, 00:16
          Możemy podsykutowac, czemu nie.
          1. Wyprzedzałeś rząd samochodów. Musiałes się zatrzymac bo z przodu
          nadjeżdzał rowerzysta oraz samochód, zatrzymując ruch na pasie o
          przeciwnym kierunku ruchu. Art. 24. ust. 1 pkt 1. brzmi tak:

          "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
          w szczególności, czy ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce
          do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek
          ruchu."

          Utrudniłes ruch pojazdom nadjezdzającym z przeciwka (co do tego
          chyba się zgodzisz), przez to że, jak sam piszesz, niewłasciwie
          oceniłes sytuację i możliwości, a to oznacza ze się nie upewniłeś
          ("Kierujący (...) jest obowiązany (...) upewnić się"). Przepis
          złamany.

          2. Zbieżność osób i sytuacji absolutnie przypadkowa? To po co mi o
          tym piszesz? To że dokładnie wskazałem, który fragment kodeksu
          drogowego mówi o manewrze wyprzedzania, nie znaczy że kodeksu uczę
          się na pamięc. Przeczytałem kodeks w całości raz, może dwa razy a
          teraz mam go pod ręką i zaglądam od czasu do czasu, a o tym że
          wyprzedzanie gdy z naprzeciwka jadą samochody jest niebezpieczne nie
          musze się uczyć z kodeksu.

          3. Więc jakiej opinii bym nie wyraził na ten temat ty zawsze
          napiszesz ze nie mam podstaw do oceny poniewaz nie byłem na twoim
          miejscu? Jak masz w zanadrzu jakieś szczegóły to chyba nic nie stoi
          na przeszkodzie żebyś je ujawnił, bo to co piszesz to zwykła wymówka.

          4. I byłem i nie byłem. Nigdy nie wyprzedzałem w ten sposób więc nie
          musiałem się w aden sposób ratowac, natomiast prawie zawsze w trasie
          jestem wyprzedzany w taki sposób i od czasu do czasu na moich oczach
          odbywa sie cyrk w rodzaju zjazdu na pobocze, najazd na mój lewy
          przedni błotnik itp. dlatego że kttos się pomylił w obliczeniach.

          5. Przeciez wiesz o czym piszę, potocznie tak jest nazywany także
          manewr który opisał Jura.
          • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:34
            > "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
            > upewnić się w szczególności, czy ma odpowiednią widoczność
            > i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek
            > ruchu."

            Ten przepis nie uwzględnia sytuacji ruchu na polskich drogach, po
            których samochody jadą w peletonach (to tylko dowodzi, że kodeks nie
            jest doskonały). W przypadku peletonu musiałbym czekać aż cieżarówka
            w końcu po 200 km zdecyduje się zjechać na tankowanie, albo te
            ofermy, które jadą bezpośrednio za nią wreszcie zdecydują się na
            wyprzedzenie. Czasem kierowca ma do wyboru - albo zaryzykować albo
            się wlec w peletonie.

            > Zbieżność osób i sytuacji absolutnie przypadkowa?
            > Przeczytałem kodeks w całości raz, może dwa razy a
            > teraz mam go pod ręką i zaglądam od czasu do czasu

            Nie chcę ci robić przytyków za czytanie Kodeksu Drogowego bo warto
            go znać. Natomiast w przeciwieństwie do niektórych nie mam obsesji
            na punkcie jego wymagań i (wybacz) mam większe zaufanie do mojego
            zdrowego rozsądku niż do Kodeksu Drogowego.

            > do czasu na moich oczach
            > odbywa sie cyrk w rodzaju zjazdu na pobocze, najazd na mój lewy
            > przedni błotnik itp. dlatego że kttos się pomylił w obliczeniach.

            Dziwne, bo ja jakoś nie zauważam takich sytuacji. Choć z drugiej
            strony jest faktem, że częściej to ja wyprzedzam niż jestem
            wyprzedzany (nie piszę żeby się chełpić tylko stwierdzam fakty)

            > Przeciez wiesz o czym piszę, potocznie tak jest nazywany także
            > manewr który opisał Jura.

            Są przynajmniej trzy sytuacje które są nazywane "wyprzedzaniem na
            trzeciego". I żadna nie miała zastosowania w moim przypadku.
            • edgar22 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 11:18
              marek.dumle napisał:
              > Są przynajmniej trzy sytuacje które są nazywane "wyprzedzaniem na
              > trzeciego". I żadna nie miała zastosowania w moim przypadku.

              Tak, bo Ty po prostu wyprzedzałeś "na czołówkę".

              > czasem kierowca ma do wyboru - albo zaryzykować albo się wlec w peletonie.
              (...)
              > mam większe zaufanie do mojego zdrowego rozsądku niż do Kodeksu Drogowego

              Na Twoim miejscu postawiłbym jednak na kodeks.
              Ryzykując czyjeś życie, żeby nie "wlec się w peletonie", wykazujesz się brakiem zdrowego rozsądku.
              • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 11:23
                > Tak, bo Ty po prostu wyprzedzałeś "na czołówkę".

                Nie kochany. Znowu jesteś w błędzie. Wyprzedzałem na "na farciarza"

                > Ryzykując czyjeś życie, żeby nie "wlec się w peletonie",
                > wykazujesz się brakiem zdrowego rozsądku.

                Przepisy nie zabraniają wyprzedzania peletonów (natomiast powinny
                zakazywać tworzenia peletonów - kolejna luka prawna). Natomiast
                należy robić to tak, żeby się nie wpieprzyć.
                • edgar22 Farciarz... 18.07.08, 12:05
                  marek.dumle napisał:
                  > Wyprzedzałem na "na farciarza"

                  Podejrzewam, że słownik jest wtej materii bardzo bogaty, ale ja stosuję tylko jeden sposób - "na pewniaka".

                  > Przepisy nie zabraniają wyprzedzania peletonów

                  Zabraniają za to wyprzedzania "na farciarza".
                  A co jest wyprzedzane nie ma znaczenia.
                  • marek.dumle Re: Farciarz... 18.07.08, 12:20
                    > Podejrzewam, że słownik jest wtej materii bardzo bogaty,
                    > ale ja stosuję tylko jeden sposób - "na pewniaka".

                    Wyprzedzanie jest na tyle skomplikowane, że "na pewniaka" to się
                    raczej w ogóle nie da.
                    Powodzenie wyprzedzania zależy od prędkości, ukształtowania szosy,
                    ilości wyprzedzanych samochodów, oznakowań poziomych i prędkości
                    pojazdu z naprzeciwka. Dobre wyprzedzenie bardzo często zawiera
                    element szczęścia.

                    > Zabraniają za to wyprzedzania "na farciarza".

                    W którym paragrafie?
                    • edgar22 Art. 24. 1. 18.07.08, 12:44
                      • marek.dumle Re: Art. 24. 1. 18.07.08, 12:57
                        Teoria brzmi:
                        Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
                        upewnić się w szczególności, czy:
                        1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania
                        bez utrudnienia komukolwiek ruchu,

                        Praktyka:
                        1.Nie zawsze zaczynając masz pełną wiedzę o tym co się dzieje (i
                        będzie działo) na lewym pasie, a zwłaszcza co się dzieje przed
                        wyprzedzanym samochodem.
                        2.Nie zawsze wiadomo co się wydarzy w trakcie wyprzedzania bo
                        sytuacja jest wtedy niezwykle dynamiczna.

                        Dlatego:
                        1.Trzeba być przygotowanym na przerwanie manewru wyprzedzania,
                        przyhamowanie i cofnięcie się na swój pas.
                        2.Trzeba być przygotowanym na przyspieszenie wyprzedzania lub
                        wciśnięcie między wyprzedzane samochody.

                        Oczywiście możesz nie wyprzedzać. Przymusu nie ma. Jeszcze nie ma :->

                        Sorry, że takie oczywistości tłumaczę, ale narazie dyskusja schodzi
                        na sprawy podstawowe.
                        • edgar22 Re: Art. 24. 1. 18.07.08, 13:03
                          > Sorry, że takie oczywistości tłumaczę

                          Faktycznie niepotrzebnie. Ja nie wyprzedzam "na farciarza".
                          • marek.dumle Re: Art. 24. 1. 18.07.08, 13:12
                            Ale tak w ogóle to wyprzedzasz? Czy tylko omijasz jak coś stoi na
                            drodze?
                            • Gość: Orwell Re: Art. 24. 1. IP: *.tktelekom.pl 18.07.08, 14:43
                              marek.dumle napisał:
                              > Dobre wyprzedzenie bardzo często zawiera
                              > element szczęścia.

                              A co jeśli szczęścia zabraknie kiedy będzie akurat potrzebne?
                              Obejrzyj sobie ten filmik (nie porównuję cię z kierowcami w tym
                              filmiku ani do ich wykroczeniami, chodzi mi tylko o wyprzedzanie):
                              pl.youtube.com/watch?v=EJ6U7uwohec
                              Ci kierowcy uważają że mieli farta. Nie nazwałbym tego wyprzedzania
                              dobrym.

                              marek.dumle napisał:
                              > Praktyka:
                              > 1.Nie zawsze zaczynając masz pełną wiedzę o tym co się dzieje
                              > (i będzie działo) (...) przed wyprzedzanym samochodem.

                              Jeśli chodzi ci o sytuację kiedy np. wyprzedzasz tira, a przed nim
                              coś jedzie i ty zauważasz ten samochód dopiero w czasie
                              wyprzedzania, przez co manewr trwa dłużej niż zakładałeś, to
                              wystarczy przed manewrem upewnić się ze przed tirem nic nie ma i
                              dopiero wyprzedzać, dopiero podejmować taką decyzję. Nawet jeśli coś
                              jedzie to wiedząc ile masz miejsca możesz bezpiecznie
                              wyprzedzić. "dostateczne miejsce do wyprzedzania" w art. 24 kodeksu
                              oznacza odległość od pojazdów nadjeżdżających z przeciwka ale także
                              nakazuje brać pod uwagę ilość pojazdów które się wyprzedza (to był
                              przykład).

                              marek.dumle napisał:
                              > Nie zawsze zaczynając [wyprzedzanie]masz pełną wiedzę o tym co się
                              > dzieje (i będzie działo) na lewym pasie,

                              Jeśli masz dostateczną widoczność (przejrzyste powietrze, prosta
                              droga) to przy umiejętnym wyprzedzaniu nie zaskoczy cię samochód z
                              przeciwka. Samochód z przodu może jechać 90 km/h albo i 140 km/h
                              (jak to u nas bywa) i aby ocenić z jaka szybkością się zbliża trzeba
                              przed wyprzedzaniem obserwować go przez chwilę, nie ma innego
                              sposobu. Ta obserwacja to właśnie owe "upewnienie się". Wyprzedzając
                              od razu jedynie po jednorazowym ocenieniu odległości pojazdu z
                              naprzeciwka można doprowadzić do wyprzedzania "na farciarza".
                              Jeśli z kolei nie ma dobrej widoczności (np. w odległości 400 m jest
                              górka albo zakręt) to wtedy z wyprzedzania się rezygnuje, bo zza
                              zakrętu czy górki może coś nadjechać, co jest do przewidzenia.

                              marek.dumle napisał:
                              > 2.Nie zawsze wiadomo co się wydarzy w trakcie wyprzedzania bo
                              > sytuacja jest wtedy niezwykle dynamiczna.

                              i właśnie dlatego ten manewr jest taki niebezpieczny, a przez
                              wyprzedzanie "na farciarza" tylko powiększa się to niebezpieczeństwo.

                              Ty liczysz na szczęście? A pisałes coś o zdrowym rozsądku. To na co
                              ty w końcu liczysz.
                              • marek.dumle Re: Art. 24. 1. 18.07.08, 15:02
                                > wystarczy przed manewrem upewnić się ze przed tirem nic nie ma i
                                > dopiero wyprzedzać, dopiero podejmować taką decyzję.

                                Wyprzedzałeś kiedyś tira? To może wiesz jak upewnić czy niczego nie
                                ma przed tirem? Bo ja czasem nie zauważę tego malucha zanim nie
                                dojadę do szoferki tira. Mam zakładać że jest tam maluch i w razie
                                czego nie wyprzedzać? Z takim nastawieniem lepiej w ogóle nie
                                wybierać się na szosę.

                                > Jeśli masz dostateczną widoczność

                                Na polskiej szosie? Rzadko.

                                > przejrzyste powietrze,

                                Zazwyczaj tak.

                                > prosta droga

                                Jakoś tak złośliwie składa się, że gdy już droga jest prosta to jest
                                tam ciągła linia :-> Więc muszę wyprzedzać na nieprostej drodze

                                > to przy umiejętnym wyprzedzaniu nie zaskoczy cię samochód z
                                > przeciwka. Samochód z przodu może jechać 90 km/h albo i 140 km/h
                                > (jak to u nas bywa) i aby ocenić z jaka szybkością się zbliża
                                > trzeba przed wyprzedzaniem obserwować go przez chwilę,
                                > nie ma innego sposobu.

                                Ja nie mam silnika 300 KM i muszę decyzje podejmować szybciej. Bo
                                jak będę obserwował prędkość samochodu z naprzeciwka to potem nie
                                zdążę przyśpieszyć i wykonać manewru.
                                Chłopie, tego tak się nie da zrobić. Trzeba ocenić ryzyko i wykonać
                                sprawnie manewr bez zbędnego kalkulowania. Ci co jadą 100 km za
                                tirem i kalkulują wciąż czekając na podręcznikowe warunki do
                                wyprzedzenia zmęczeni wysiadają potem z samochodu umordowani taką
                                jazdą. Tak się nie wyprzedza!

                                > Jeśli z kolei nie ma dobrej widoczności (np. w odległości 400 m
                                > jest górka albo zakręt) to wtedy z wyprzedzania się rezygnuje,
                                > bo zza zakrętu czy górki może coś nadjechać, co jest do
                                > przewidzenia.

                                Nigdy nie ma takiej widoczności jaką by się chciało. Trzeba ocenić
                                możliwość wykonania manewru i tego się trzymać.

                                > Ty liczysz na szczęście? A pisałes coś o zdrowym rozsądku.
                                > To na co ty w końcu liczysz.

                                Jak się nie ma szczęścia to się na szosie długo nie pożyje...
                                Nawet jak się jeździ zgodnie z przepisami...
                                • edgar22 Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyście nie 18.07.08, 15:11
                                  pozostaje nic innego niż liczyć na farta.

                                  Obyś nigdy nikomu krzywdy nie zrobił.
                                  Makabra.
                                  • jureek Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 15:25
                                    edgar22 napisał:

                                    > pozostaje nic innego niż liczyć na farta.
                                    >
                                    > Obyś nigdy nikomu krzywdy nie zrobił.
                                    > Makabra.

                                    Wiesz, Edgar, w sumie dobrze, że jest takie forum jak to. W realu wolałbym nie
                                    poznawać mentalności takich egoistów drogowych jak Marek, którzy w d...e mają
                                    to, że stwarzają zagrożenie dla innych swoim wyprzedzaniem "na farciarza" i
                                    liczy się dla nich tylko to, że wyprzedzą. Zauważyłeś, że on jest święcie
                                    przekonany, że wszyscy tak jeżdżą i wyprzedzają na wariata, jak on. Jemu po
                                    prostu w głowie się nie mieści, że można jechać spokojnie bez wyprzedzania
                                    wszystkiego, co jedzie choćby 5 kmh wolniej od nas. Emes często pisze, żeby
                                    zamiast piętnować, edukować piratów. Jak dotrzeć jednak z przekazem edukacyjnym
                                    do takich święcie przekonanych, że są świetni i że wszyscy jeżdżą tak jak oni,
                                    tylko niektórzy mają więcej szczęścia, a niektórzy mniej.
                                    Jura
                                    • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 15:39
                                      Dobra. Widzę, że tracę czas na tłumaczenie teoretykom praktyki.
                                      Zamiast podziękować za dobre rady to będą obrażać. Jak nie chcecie
                                      się niczego nauczyć to dalej pozostawajcie sobie przy swoich
                                      podręcznikowych formułkach.
                                      I wbrew temu co piszecie życzę wam szczęścia na szosie. Bo będzie
                                      wam potrzebne.
                                      • Gość: Orwell Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści IP: *.tktelekom.pl 18.07.08, 16:05
                                        Rozpisujemy się tak tylko po to żeby jeden mógł dobrze zrozumieć o
                                        co chodzi drugiemu. Wiadomo, ze na drodze nie ma czasu na takie
                                        dyskusje i ze nie ma czasu na przewidywanie. W moim przypadku jest
                                        tak że np. nie wyprzedzam przed zakrętem (przykładowo) bo już
                                        wcześniej przyjąłem ze może się to źle skończyć, a na drodze nie
                                        zastanawiam się już nad tym czy mam wyprzedzać czy nie - nie
                                        wyprzedzam i koniec, nie liczę na szczęście, poczekam 30 sekund,
                                        minutę, dwie i będę już dawno za zakrętem, sytuacja na drodze się
                                        zmieni. Zdecydowana większość drogowych wariatów to osoby
                                        nieświadome skutków swoich wyczynów drogowych. One się nie
                                        zastanawiają co będzie jak im coś wyskoczy na czołówę, ani w czasie
                                        jazdy, ani po niej, bo chyba uważają to za bzdurę nie warta uwagi,
                                        maja lepsze tematy. Poza tym uwierz mi, że osoby twierdzące że da
                                        się tak wyprzedzać żeby nie ryzykować, tez zwracają uwagę na to ile
                                        czasu zajęło im pokonanie danej trasy. To nie są zawalidrogi, jakieś
                                        tam moherowe berety. Jeśli jedziesz za tirem który gna 100 km/h, to
                                        (już nie rozprawiając nad tym z jaka prędkością ty chcesz jechać)
                                        chyba dużo nie stracisz jeśli poczekasz chwilę na moment w którym
                                        będziesz mógł bezpiecznie i pewnie go wyprzedzić. Z tym wleczeniem
                                        się to jest tak, że kierowcy wyprzedzają mnie "na farciarza" bo niby
                                        im się spieszy i mają w ten sposób zyskać na czasie, a potem, po 20
                                        kilometrach spotykamy się na tym samym rondzie i okazuje się ze
                                        czasu wcale nie zyskali, za to napędzili stracha innym, i to
                                        poważnego. jeśli ruch jest bardzo zagęszczony na tych naszych
                                        polskich drogach, to wtedy na pewno nie zyskasz na czasie. Cały czas
                                        mam na myśli poruszanie sie po drogach jedno jezdniowych
                                        dwukierunkowych, poza terenem zabudowanym, z poboczami asfaltowymi i
                                        bez takich poboczy - mam nadzieje ze wy tez.
                                        • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 16:31
                                          1.Na szosie zawsze jest jakiś zakręt lub wzniesienie, kwestia tylko
                                          jak blisko. Czasem jest to 100 metrów i to całkowicie wystarczy do
                                          wyprzedzenia bo różnica prędkości między wyprzedzającym i
                                          wyprzedzanym jest znaczna. Czasem jest to 1 km i nie ma szans na
                                          wyprzedzenie bo jest to długi tir jadący z prędkością 80-90km/h i
                                          trudno będzie go na tak krótkim odcinku wyprzedzić.

                                          2.Tiry rzadko jeżdżą z prędkością 100 km/h. Jeżeli tak jadą na
                                          jednopasmówce to w zasadzie warto się pod nie podczepić, bo jak na
                                          taką trasę to dobra prędkość. Uważam jednak, że jazda za tirem jest
                                          zdecydowanie niebezpieczna ze względu na bardzo ograniczoną
                                          widoczność.

                                          3.Między wyprzedzaniem "na farciarza" i "na wariata" jest duża
                                          różnica. Wyprzedzający "na wariata" zazwyczaj zmusza jadących z
                                          naprzeciwka do zwolnienia albo wyprzedzanego do zjechania z szosy.
                                          Ja nie mam takiego zwyczaju.
                                      • carnivore69 Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 16:40
                                        Marek, kup se zegarek. Oraz kalkulator.

                                        A nastepnie policz oczekiwana dlugosc zycia "poza samochodem" w przypadku
                                        stosowania wyprzedzania "na farciarza" w stosunku do "na pewniaka".

                                        I zobaczysz, ze nic nie zyskujesz. Raczej tracisz.

                                        Pzdr.
                                        • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 17:00
                                          Ja nie wierzę, nie jestem tak naiwny żeby wierzyć, że istnieje coś
                                          takiego jak "wyprzedzanie na pewniaka". Na polskich szosach jest to
                                          zbyt skomplikowany manewr, żeby mieć co do niego pewność. Ja go
                                          zawsze wykonuję w "trybie warunkowym".

                                          Nie musisz tak uważać. Nikt ci nie każe.
                                      • jureek Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 16:43
                                        marek.dumle napisał:

                                        > Dobra. Widzę, że tracę czas na tłumaczenie teoretykom praktyki.

                                        50.000 km rocznie to teoria, czy praktyka? Nie wyprzedzam na farciarza,
                                        dojeżdżam do celu, czasami tylko z powodu "farciarzy" hamować i uciekać na
                                        pobocze muszę. Poza tym nie choruję na chorobę zwaną "sraczką-wyprzedzaczkę",
                                        nie czuję wewnętrznego imperatywu wyprzedzania wszystkiego co się rusza bez
                                        względu na warunki, więc nie bardzo wiem, za co miałbym Ci dziękować.
                                        Jura
                                        • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 17:01
                                          Ja też
                                        • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 17:08
                                          > czasami tylko z powodu "farciarzy" hamować i uciekać na
                                          > pobocze muszę.

                                          Nie z powodu "farciarzy" tylko z powodu "wariatów".
                                          Mylisz pojęcia.
                                          Znowu tracę czas bo nic nie rozumiesz.
                                          • jureek Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 17:21
                                            marek.dumle napisał:

                                            > > czasami tylko z powodu "farciarzy" hamować i uciekać na
                                            > > pobocze muszę.
                                            >
                                            > Nie z powodu "farciarzy" tylko z powodu "wariatów".
                                            > Mylisz pojęcia.
                                            > Znowu tracę czas bo nic nie rozumiesz.

                                            Gdy tak muszę uciekać na pobocze, to jak mam niby rozpoznać, czy do ucieczki
                                            zmusił mnie "wariat", który z góry zakłada, że mnie zepchnie, czy był to tylko
                                            "farciarz", który akurat nie miał farta?
                                            Z mojego punktu widzenia wsiorawno.
                                            Jura
                                            • marek.dumle Re: Z takim podejściem do wyprzedzania rzeczwyści 18.07.08, 17:27
                                              Ktoś kto cię zrzuca do rowu to wariat i nie masz co tego dalej
                                              analizować.
                                • jureek Re: Art. 24. 1. 18.07.08, 15:29
                                  marek.dumle napisał:

                                  > Jak się nie ma szczęścia to się na szosie długo nie pożyje...
                                  > Nawet jak się jeździ zgodnie z przepisami...

                                  O tak, święta prawda. Nawet jadący zgodnie z przepisami może nie przeżyć gdy zza
                                  wzniesienia wyskoczy mu na czołówkę Marek, któremu nie chciało się czekać, aż
                                  będzie miał odpowiednie warunki do wyprzedzania i postanowił wyprzedzić "na
                                  farciarza" przed wzniesieniem, no bo przecież, nie będzie się wlókł i czekał na
                                  następną okazję do wyprzedzania.
                                  Jura
      • Gość: na zimno To zjawisko jest powazna patologia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.07.08, 10:21
        (ktoras z kolei) na polskich drogach.

        Chodzi oczywiscie o szantaz wycelowany w innych i zmuszanie ich do
        zjazdu na pobocze. To jest praktyka o charakterze kryminalnym.


    • inguszetia_2006 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:15
      Witam,
      Miałam nic nie pisać w tym watku, ale nie wytrzymałam;-)
      Jak pomyślę, że w sierpniu mam jechać samochodem na Kaszuby i tak
      ustępować przez całą drogę i zjeżdżać na pobocze, to robi mi się
      niedobrze. Cały czas tylko pomagaj innym i pomagaj innym. A ci INNI
      nie mogą sobie sami pomóc i jak widzą, że jadę, to nie mogą się
      wstrzymać z tym wyprzedzaniem? Ciągle tylko myśl za innych, ustępuj,
      ustępuj, ustępuj... A jak pobocza mi nie starczy? To co? To mam
      drzewo do wyboru? Czy może jakiś rów, tym razem dla odmiany?
      A ja nie chcę;-) Ja chcę normalnie;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • edgar22 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:29
        inguszetia_2006 napisała:
        > A ja nie chcę;-) Ja chcę normalnie;-)

        Da się jeździć normalnie, jeśli "nie chcesz".

        W nocy problem wymuszania zjazdu na pobocze praktycznie nie istnieje, a w dzień możesz dróg z poboczami unikać - jedzie się może nieznacznie dłużej, ale o ileż spokojniej i przyjemniej. :)

        Do powyższego stosuję się od dłuższego czasu i jazda nawet na drugi koniec Polski nadal sprawia mi przyjemność.
        • inguszetia_2006 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:37
          edgar22 napisał:

          > inguszetia_2006 napisała:
          > > A ja nie chcę;-) Ja chcę normalnie;-)
          >
          > Da się jeździć normalnie, jeśli "nie chcesz".
          >
          > W nocy problem wymuszania zjazdu na pobocze praktycznie nie
          istnieje, a w dzień
          > możesz dróg z poboczami unikać - jedzie się może nieznacznie
          dłużej, ale o ile
          > ż spokojniej i przyjemniej. :)
          >
          > Do powyższego stosuję się od dłuższego czasu i jazda nawet na
          drugi koniec Pols
          > ki nadal sprawia mi przyjemność.
          Witam,
          Jak po nocy chciałam na Wybrzeże siódemką, to pechowo wyszło;-)
          Pół Warszawy też wpadło na ten genialny pomysł;-) I byłam niewyspana
          i wściekła;-)Ale pomysł do rozważenia. W końcu Kaszuby w sierpniu
          nie są tak popularne.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:47
            Wyjedź o 18tej. Dojedziesz gdzieś na północ (nie wiem w jaką część
            Kaszubów jedziesz więc mogę się mylić). Taka pora gwarantuje mały
            ruch.
      • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:43
        > Jak pomyślę, że w sierpniu mam jechać samochodem na Kaszuby i tak
        > ustępować przez całą drogę i zjeżdżać na pobocze, to robi mi się
        > niedobrze
        > Ciągle tylko myśl za innych, ustępuj,
        > ustępuj, ustępuj...

        Większość kierowców nie zjeżdża.
        Nikt nie może od ciebie wymagać, żebyś zjeżdżała.
        Zjeżdżanie jest dla zjeżdżającego dość niebezpieczne. Zjeżdżać
        należy raczej na pojedyncze samochody niż na całe kolumny/peletony
        które mogą nas uwięzić na poboczu nawet na całe kilometry. Natomiast
        wypada zjeżdżać jak się jedzie ciągnikiem. Jedziesz ciągnikiem? :)
        • inguszetia_2006 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:45
          marek.dumle napisał:

          > > Jak pomyślę, że w sierpniu mam jechać samochodem na Kaszuby i
          tak
          > > ustępować przez całą drogę i zjeżdżać na pobocze, to robi mi się
          > > niedobrze
          > > Ciągle tylko myśl za innych, ustępuj,
          > > ustępuj, ustępuj...
          >
          > Większość kierowców nie zjeżdża.
          > Nikt nie może od ciebie wymagać, żebyś zjeżdżała.
          > Zjeżdżanie jest dla zjeżdżającego dość niebezpieczne. Zjeżdżać
          > należy raczej na pojedyncze samochody niż na całe kolumny/peletony
          > które mogą nas uwięzić na poboczu nawet na całe kilometry.
          Natomiast
          > wypada zjeżdżać jak się jedzie ciągnikiem. Jedziesz ciągnikiem? :)
          Witam,
          Nie ciągnikiem;-) Czołgiem;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
          • marek.dumle Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 10:52
            > Nie ciągnikiem;-) Czołgiem;-)

            Nie wiem ile to wyciąga...
            Na gumowych gąsienicach Leopardy chyba dochodzą do 80 km/h :)
            Jeżeli tyle twój czołg nie wyciąga to lepiej jedź poboczem :)
            • inguszetia_2006 Re: Stereotyp pirata 18.07.08, 11:08
              marek.dumle napisał:

              > > Nie ciągnikiem;-) Czołgiem;-)
              >
              > Nie wiem ile to wyciąga...
              > Na gumowych gąsienicach Leopardy chyba dochodzą do 80 km/h :)
              > Jeżeli tyle twój czołg nie wyciąga to lepiej jedź poboczem :)
              Witam,
              Wsiadam do "Rudego";-) Nieco leciwy i nie było w pakiecie psa;-)
              Za to armata wciąż jak nowa;P
              Pzdr.
              Inguszetia
    • tomek854 Re: Stereotyp pirata 19.07.08, 18:39
      Kiedyś sobie jechałem z moim szefem jako pasażerem do Katowic. Podówczas A4
      kończyła się w Gliwicach.

      No i całą drogę pociskaliśmy sobie tak ze 140-150 aż do zjazdu na hitlerówkę.
      Tuż przed tym zjazdem wyprzedził nas srebrny passat, na oko z jakieś 30 km
      szybciej od nas.

      Zrównaliśmy się z nim w korku. Szef, który do kościoła chodzi ale na kler jest
      cięty, otworzył okienko i uprzejmie zagaił: "szczęść boże, a czy siostry nie
      słyszały ostatniego listu pasterskiego kardynała Gulbinowicza, w którym zwraca
      on uwagę, że wykroczenia drogowe są grzechem?"

      A zakonnica na to "spieprzaj". :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja