emes-nju
14.07.08, 12:16
Od dluzszego czasu i jako kierowca (czesto stojacy tam w korku) i jako rowerzysta w upojeniu szukam odpowiedzi "co artysta mial na mysli" robiac ---> TO <---
Wzdluz dwujezdniowki z ograniczeniem do 70 km/h jest scianka dzwiekochlonna, a za nia chodnik i sciezka dla rowerow. Na jednym ze skrzyzowan bez sygnalizacji, komus sie chyba "omsklo" i podsypka pod scianke siega prawie do skrzyzowania calkowicie zaslaniajac skrecajacym widocznosc w prawo do tylu - tam gdzie sa piesi i rowerzysci. I tu pojawia sie glebia problemu. Skrecajacy na skrzyzowaniu ma prawo spodziewac sie przejscia dla pieszych i powinien sie do tego przygotowac. Wcale jednak nie musi spodziewac sie przejazdu sciezki rowerowej, bo nie jest to zjawisko czeste w Warszawie. Nawet ostrozny kierowca moze wiec zostac zaskoczony przez rowerzyste, ktory posusza sie zdecydowanie szybciej niz pieszy.
Mam wrazenie, ze czasem zamiast pomstowac na kierowcow i wprowadzac nowe ograniczenia, wystarczy tylko zapewnic odpowiednia widocznosc (juz w fazie projektowania), zamiast liczyc na to, ze nawet bez widocznosci wszyscy "dostosuja" itd...