Rozumienie kompromisu a bycie doroslym

20.07.08, 14:39
Wydawac by sie moglo, ze na tym forum glos zabieraja ludzie dorosli ale
czasami mam powazne watpliwosci. Bo co sadzic o ludziach, nie pojmujacych
oczywistosci, ze kazde nowe rozwiazanie, ulepszenie czegos to KOMPROMIS, czyli
cos za cos?
Kazde rozwiazanie to sztuka umiejetnego wywazenia czesto sprzecznych aspektow
i znalezienia praktycznego optimum.

Ludzie dorosli to pojmuja. Male dzieci tupia nozkami, obrazaja sie i widza
tylko rozwiazania ekstremalne - wszystko albo nic.

Takim kompromisem jest np. dobor szybkosci: Jadac wolniej, wydluzam czas
podrozy ale z drugiej strony skracam droge hamowania w ekstremalnych sytuacjach.
Niby oczywiste ale gdy tylko podda sie ten aspekt pod dyskusje, pojawiaja sie
dzieci dzieci tupiace nozkami i wrzeszczace, ze najlepiej wcale nie jezdzic bo
przy szybkosci 0 km/h nie ma sie wcale drogi hamowania.

Pasy bezpieczenstwa, poduszki powietrzne, dodatkowe usztywnienia znacznie
zwiekszaja ciezar samochodu i zuzycie zmniejszajac jego osiagi, z drugiej
strony podnosza bezpieczenstwo pasywne.
Co robia dzieci? Tupia nozkami i wrzeszcza, ze najlepiej zrobic samochody
pancerne bez okien wypchane w calosci poduchami....

Linie na jezdniach i inne oznaczenia poziome poprawiaja orientacje podczas
ruchu ale sporo kosztuja. Co na to dzieci? Ano pewnie, ze nejlepiej oddzielic
kazdy pas wysokim murem ze straznikiem etc....

Rzygac mi sie chce za kazdym razem na nowo, gdy natkne sie na takiego
dzieciaka nie majacego zielonego pojecia o tym, ze poza ekstremami istnieje
tez cala masa rozwiazan posrednich przynoszacych czesto duze swietne efekty
przy minimalnych nakladach.


    • hanni Przyklad 20.07.08, 14:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=82358741&a=82376496
      • kozak-na-koniu No właśnie... 20.07.08, 14:54
        n/t
      • Gość: tomek Re: Przyklad IP: *.chello.pl 20.07.08, 22:41
        mnie wku..ają trochę dzieciaki nie wiedzące co to ironia :)
    • kozak-na-koniu Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 14:53
      Dzieci, to ja tu widzę przede wszystkim pośród tych, którzy nie
      widzą nic poza prędkością i z uporem maniaków będą bronić swego
      stanowiska nawet wtedy, gdy omawiane jest ewidentnie bzdurne
      umieszczenie na jakiejś drodze ograniczenia do 40 km/godz, motywując
      to słynną już drogą hamowania (nie mylić z drogą zatrzymania), która
      oczywiście jest dłuższa, niż była by, gdybyśmy jechali 10 km/godz
      szybciej. Rzygać mi się chce od wiecznego powtarzania w kółko tych
      samych telewizyjnych banałów, nie zadając sobie trudu by choć
      spróbować zrozumieć o czym tak właściwie jest pisane. Znów jakaś
      akcja się kroi?
      • marek.dumle Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 15:06
        Swoją drogą, ciekawi mnie dlaczego redaktorzy/dziennikarze w mediach
        w dyskusjach z przedstawicielami GDDKiA, Ministerstwa
        Infrastruktury, Policji itp popierają zazwyczaj wszystkie
        ograniczenia i utrudnienia które te instytucje proponują. Nawet jak
        próbują podważyć te rozwiązania w dyskusji to zaraz się
        zarzekają: "ja oczywiście popieram te rozwiązania, ale są głosy
        mówiące, że...". Tak się zastanawiam, czy oni kryją się ze swoimi
        poglądami, czy rzeczywiście są przekonani o trafności tego co wadza
        wymyśliła. Bo jak gadam z przeciętnymi Polakami (w kontaktach
        towarzyskich i biznesowych) to odnoszę wrażenie zupełnie odwrotne -
        że wszyscy tylko wieszają psy na tych fotoradarach i innych (tfu!)
        modernizacjach.
        • habudzik Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 15:07
          marek.dumle napisał:

          > Swoją drogą, ciekawi mnie dlaczego redaktorzy/dziennikarze w mediach
          > w dyskusjach z przedstawicielami GDDKiA, Ministerstwa
          > Infrastruktury, Policji itp popierają zazwyczaj wszystkie
          > ograniczenia i utrudnienia które te instytucje proponują. Nawet jak
          > próbują podważyć te rozwiązania w dyskusji to zaraz się
          > zarzekają: "ja oczywiście popieram te rozwiązania, ale są głosy
          > mówiące, że...". Tak się zastanawiam, czy oni kryją się ze swoimi
          > poglądami, czy rzeczywiście są przekonani o trafności tego co wadza
          > wymyśliła.

          Tak są przekonani , niestety o światłąch przeważnie też .
        • kozak-na-koniu Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 15:07
          To się nazywa "polityczna poprawność". Wszyscy wiedzą co jest grane,
          ale przecież nikt nie chce wylecieć z roboty...;)
        • jureek Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 15:36
          Wcale tak nie jest. Taki Durczok na przykład publicznie pisze, że dla niego
          "piracenie" zaczyna się dopiero od 160 kmh i do tego jeszcze takie bzdury
          wypisuje, jakoby w Niemczech w ogóle nie było ograniczeń na autostradach poza
          robotami drogowymi.
          Inny przykład, komentarz pana redaktora w TVP Info do zamiarów postawienia
          fotoradarów, że gdyby przestrzegać wszystkich ograniczeń, to z Warszawy do
          Katowic jechałoby się 9,5 godziny.
          A do tego to publiczne chełpienie się wszelkiego rodzaju gwiazd i gwiazdek, jak
          to jeżdżą "szybko i bezpiecznie".
          Wcale nie ma w mediach klimatu potępienia naruszania przepisów. Wręcz
          przeciwnie, jest klimat usprawiedliwiania, pobłażania i mrugania okiem.
          Jura
    • hanni Przyklad 2 20.07.08, 15:05
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=82363276&a=82378660
      ...A na Saharze wszyscy jeżdżą na wielbłądach i nie giną wcale.
      • kozak-na-koniu Re: Przyklad 2 20.07.08, 15:06
        No właśnie. Na pewno dlatego, że jeżdżą jeszcze wolniej, jak w
        Gratzu.
    • inguszetia_2006 Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 20.07.08, 21:55
      Witam,
      Nie irytuj się tak Hanni;-)
      Kompromis jest zawsze ciężki do strawienia, bo to takie coś pomiędzy
      zwycięstwem a porażką tylko ubrane w cywilizowane słowa. Ale
      kompromis jest czasami niezbędny, bo wojna ładnie wygląda tylko na
      obrazie. A krew, pot i dezynteria są w realu nie do zniesienia;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
    • trypel Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 21.07.08, 09:51
      Pierwszy raz hanni sie z tobą całkowicie zgadzam. Kompromis to bardzo ważna
      rzecz w dzisiejszych czasach. Rozwój cywilizacji stawia przed nami konieczność
      wyboru. Kompromisu pomiędzy jednym a drugim. Ponieważ nie możemy już żyć na
      bezludnej wyspie i zywić sie korzonkami i każdy dzień, każdy rok zmienia
      sytuację w jakiej sie znajdujemy. Kiedyś ludzie umierali z powodu chorób i
      wypadków które nas smieszą bo są wyleczalne parafarmaceutykami kupionymi w
      markecie, kiedyś głodowali na przednówku i zamarzali w zimie. Pojawiła sie
      cywilizacja, technika, medycyna itd. Teraz nie umieramy z tamtych powodów ale
      giniemy w czasie katastrof lotniczych (kompromis nr1- bo latać nie trzeba), przy
      okazji awarii elektrowni atomowej (kompromis nr 2- bo przecież bez prądu
      człowiek też żyć moze) albo podczas wypadków samochodówych (kompromis nr 3- bo
      przecież piechotą też sie wszędzie dojdzie). Jeden, jak piszesz - dorosły
      człowiek, te kompromisy akceptuje i wie że cywilizacja ma swoje plusy ale ma też
      i munusy. Drugi upiera sie że on chce tylko plusy a minusów to już nie...
      Kwestia dorosłości
    • emes-nju Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 21.07.08, 12:23
      hanni napisał:

      > co sadzic o ludziach, nie pojmujacych oczywistosci, ze kazde nowe
      > rozwiazanie, ulepszenie czegos to KOMPROMIS, czyli cos za cos?

      A co sadzic o ludziach, ktorzy oceniaja innych nie zauwazajac tego, ze ZA CZESTO kompromis drogowy w Polsce polega na odebraniu jednym w celu NIE dania innym.

      Mamy jezdzic wolniej bo dziateczki w czarnych uniformikach spaceruja po duktach miedzynarodowych? Ok. Jestem nawet gotow na to przystac pod warunkiem, ze tak, jak waadza sciga mnie za przekraczanie tej niesmiertelnej 70-tki (i tak smiertelnej dla pieszego, ktory w nocy wlezie mi pod kola...), tak zacznie scigac wszelkiej masci batmanow naszych drog - zamaskowanych pieszych i najtrowery (furmanki bedace kiedys smiertelna plaga naszych drog na szczescie juz sie koncza). Ja zwolnilem, a czy zamaskowane dziateczki maja lepiej? Czy sa NAPRAWDE bezpieczniejsze?

      Mam zwalniac co kilometr miedzynarodowego duktu, bo jest skrzyzowanie ze strategiczna polna droga? Ok. Pod warunkiem, ze ci dwaj na dobe uzytkownicy tej drogi beda mieli z mojego (i tysiecy innych!) zwolnienia realna korzysc polegajaca na ulatwieniu manewru wlaczenia sie do ruchu czy przejechania w poprzek. A nie beda mieli, bo realna korzysc tym ludziom przynioslyby np. pasy wlaczenia do ruchu. Spowalnianie ruchu szosy glownej zwykle (przy gestym ruchu) zaciesnia ruch na tyle, ze ruch poprzeczny i tak nie ma szans. No chyba, ze spowolni sie ruch do takiej predkosci, zeby Twoj koronny argument o drodze hamowania mogl miec zastosowanie - 70 km/h nie jest predkoscia, z jakiej da sie realnie hamowac jezeli jeden z dwoch uzytkownikow strategicznej drogi gruntowej postanowi dokonac zywota na naszej masce. Ja zwalniam przy kazdej strategicznej polnej drodze. Czy WYMIERNY, ulatwiajacy zycie i poprawiajacy praktycznie bezpieczenstwo efekt (dla dwoch osob) jest wart zastosowanego (wobec kilku tys.) srodka? Czy ktos zadal sobie trud to sprawdzic?

      Dalej mi sie nie chce, ale mysle, ze dla myslacych (w odroznieniu od powtarzajacych komunaly) moj wywod jest jasny - chce, zeby kompromis byl kompromisem, a nie efektem politycznej poprawnosci majacej kierowcow za cale zlo na drogach.
    • edek40 Re: Rozumienie kompromisu a bycie doroslym 21.07.08, 13:30
      Zeby pisac o kompromisie trzeba znac znaczenie tego slowa. Kompromis to jest, kolego, takie zjawisko w ktorym strony sie dogaduja i osiagaja porozumienie. U nas ten kompromis w najwiekszym skrocie wyglada tak: my (panstwo) nie dajemy z siebie prawie nic, wy (kierowcy) placicie za to majatek, a to nie zadowala "ich" (panstwa), wiec dalej niewiele robia w celu prawdziwego poprawiania bezpieczenstwa, ale funduja nam (kierowcom) kolejne szykany i kosztowne fotoradary (kupione za nasze pieniadze, ktore choc sa z UE, moglyby posluzyc do innych niz fiskalnych celow).

      Czy mozesz mi napisac gdzie jest kompromis? W moim odczuciu kompromis bylby wtedy, gdyby panstwo rownie duzy nacisk kladlo na poprawe bezpieczenstwa, jak i na potrzeby transportowe Polakow (caly czas za nasze pieniadze). Kompromis bylby wtedy, gdyby tak na szybko, bez wiekszych kosztow, zweryfikowac zasadnosc WSZYSTKICH ograniczen predkosci. Przede wszystkim pod katem znanego ustawiania wg klucza: tu trzeba jechac 70 km/h, postawimy 50 km/h aby jakos wyegzekwowac te 70 km/h (zaslyszane w TV). To kuriozalne. Postawic 70 km/h i walnac fotoradar. W innym miejscu rozwazyc 100 km/h (Gierkowka i strategiczne skrzyzowanie z polna droga), postawic sygnalizacje swietlna wyzwalana przez guzik (piesi) lub petle indukcyjna (samochody), swietlna tablice informujaca z daleka o zmianie swiatel i fotoradar.

      Nie, kuzwa, odwrotnie!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja