W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa-wie.

20.07.08, 20:08
Czy ma to jakis zwiazek z tym, ze przy ograniczeniach do 30 km/h srednia
szybkosc wynosi tam 34 km/h a przy ograniczeniu do 100 km/h "az" 85% jezdzi
ponizej 103 km/h?

Jak wyglada to w Polsce? Jak ocenilibyscie jaka jest srednia przy
ograniczeniach do 30 km/h (prawie ich nie ma) albo 50 km/h?

Albo jaki odsetek kierowcow jezdzi ponizej 93 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h?

I jaki to moze miec zwiazek z iloscia ofiar na polskich drogach?
    • kozak-na-koniu Na Saharze piesi nie giną w ogóle. 21.07.08, 08:19
      Może dlatego, że nie ma tam dróg ani pieszych, bo wszyscy jeżdżą
      powoli i na wielbłądach?...
      UPPPS! Ja Was bardzo pardą - nie na wielbłądach, tylko na
      dromaderach. Wielbłądy jeżdżą po pustyni Gobi. Sprawdziłem w
      Wikipedii - to wiem.:P
      • habudzik Re: Na Saharze piesi nie giną w ogóle. 21.07.08, 08:24
        kozak-na-koniu napisał:

        > Może dlatego, że nie ma tam dróg ani pieszych, bo wszyscy jeżdżą
        > powoli i na wielbłądach?...
        > UPPPS! Ja Was bardzo pardą - nie na wielbłądach, tylko na
        > dromaderach. Wielbłądy jeżdżą po pustyni Gobi. Sprawdziłem w
        > Wikipedii - to wiem.:P

        No widzisz , jeszcze troche i Cie wyszkole . O wielbładach już wiesz
        a wiesz że w Rumunii jeździ się na .... a jakże , na kozach ?
        • kozak-na-koniu Re: Na Saharze piesi nie giną w ogóle. 21.07.08, 09:12
          Dziecko, jak chcesz szkolić poważnych ludzi, to najpierw sam skończ
          przynajmniej gimnazjum, bo się kompromitujesz. To tylko taka
          przyjacielska rada, bo osobiście mało mnie obchodzą Twoje rozterki.
          • Gość: Poll Re: Na Saharze piesi nie giną w ogóle. IP: 195.245.213.* 21.07.08, 09:27
            Ty się może szkoliłeś , szkoliłeś , szkoliłeś a i tak taki głupek
            jak ja musi Ci tłumaczyć że na Saharze nie jeździ się na
            wielbładach . To wie nawet moje dziecko bo pani w przedszkolu im
            wyjaśniła . Chcesz coś jeszcze wiedzieć ? Podam Ci numer do mojego
            dziecka - tylko nie dzwoń w poże poobiedniego leżakowania .
            • kozak-na-koniu Re: Na Saharze piesi nie giną w ogóle. 21.07.08, 09:31
              Po polsku pisze się "porze", bo to pochodzi od "pora" (nie "por" -
              to jest takie warzywo). Jak zaliczysz gimnazjum, to będziesz
              wiedział, bo inaczej nie zaliczysz.
            • edgar22 A na czym się jeździ na Saharze? 21.07.08, 09:32
              (jeśli wolno się wtrącić)
              • kozak-na-koniu Re: A na czym się jeździ na Saharze? 21.07.08, 09:48
                www.agadez-niger.com/photo-4952-5-taghlemt.jpg.html
              • Gość: na zimno Na wielbladach, prosze Pana. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.08, 10:00
                • kozak-na-koniu Na dromaderach. 21.07.08, 10:13
                  Zapytaj budzika, on wie najlepiej.
                  • Gość: na zimno No tak, sa dwugarbne i jednogarbne... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.08, 10:58
                    (nie znam sie na tym)
                    No i pija paliwo tylko raz na jakis czas.
                    A jak nie ma dystrybutora, to tez sobie poradza.
                    • Gość: na zimno A mnie by robil taki Dromader: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.08, 11:00
                      www.bredow-web.de/ILA_2002/Kleinflugzeuge/Mielec_M_18_Dromader/mielec_m_18_droma
                      der.html

                • edgar22 Interesuje mnie wersja habudzika 21.07.08, 10:57
                  • habudzik Re: Interesuje mnie wersja habudzika 21.07.08, 12:08
                    Różnice :

                    pl.wikipedia.org/wiki/Wielb%C5%82%C4%85di
                    pl.wikipedia.org/wiki/Dromader
                    A tak na serio to jeździ sie tam samochodami , tak jak u nas tylko
                    po o wiele gorszych drogach .
                    • edgar22 Habudziku :)) 21.07.08, 12:34
                      Wiem, na czym polega różnica między jednym a drugim rodzajem WIELBŁĄDA.

                      Wielbłądy dzielą się na dwugarbne i jednogarbne.
                      Dwugarbny wielbłąd to baktrian.
                      Jednogarbny wielbłąd to dromader.

                      Żeby nie być gołosłownym, podaję linka do źródła bardziej wiarygodnego niż wikipedia:
                      encyklopedia.pwn.pl/lista.php?co=wielb%B3%B1d
                      encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3995596
                      encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3995597

                      Nawiasem mówiąc, wikipedia też podaje słusznie, trzeba tylko chcieć to doczytać:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Baktrian
                      pl.wikipedia.org/wiki/Dromader

                      Obietywnie nie pozostaje Ci nic innego niż wycofać się z twierdzenia, że "po Saharze nie jeździ się na wielbłądach".
                      Chociaż znając Ciebie wymyślisz pewnie inne rozwiązanie. :))
                      • Gość: Poll Re: Habudziku :)) IP: 195.245.213.* 21.07.08, 13:41
                        A z czego mam się wycofywać . Napisałem że na serio to po saharze
                        jeździ się samochodami a to że baktrianów tam nie ma to już uboczna
                        sprawa .
                        Tramwaj i Polonez to pojazdy jednak wobec jednego z nich zwyczajowo
                        nie używa się określenia pojazd . I co teraz , będziemy sie
                        licytaować czy jeśli ktoś krzyknie : "kupiłem pojazd" jest jakiś
                        najmniejszy cień możliwości że kupił tramwaj ??????
                        Jeszcze raz : a tak na serio to po Saharze jeździ się samochodami .
                        • edgar22 Wiedziałem :) n/t 21.07.08, 13:42
                          • Gość: Poll Re: A co takiego ? n/t IP: 195.245.213.* 21.07.08, 13:46
    • lewa_piers Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 09:43
      hanni napisał:

      > Czy ma to jakis zwiazek z tym, ze przy ograniczeniach
      > do 30 km/h srednia szybkosc wynosi tam 34 km/h
      > a przy ograniczeniu do 100 km/h "az" 85% jezdzi
      > ponizej 103 km/h?
      > Jak wyglada to w Polsce? Jak ocenilibyscie jaka jest srednia przy
      > ograniczeniach do 30 km/h (prawie ich nie ma) albo 50 km/h?
      > Albo jaki odsetek kierowcow jezdzi ponizej 93 km/h
      > przy ograniczeniu do 90 km/h?
      > I jaki to moze miec zwiazek z iloscia ofiar na polskich drogach?

      Nie wiem czy to można porównywać.
      Gdybyśmy przeanalizowali np. Warszawę to warto zauważyć:
      -brak obwodnic
      -na głównych przelotówkach prędkości napewno większe niż 50 km/h
      (niestety logiczne go trudno na przelotowych albo wylotowych
      trzypasmówkach tak się wlec)
      -poza głównymi arteriami (2-3 pasmowymi) prędkości poniżej 50 km/h
      bo i tak szybciej się nie da.
      -faktem jest "nie szanowanie przejść dla pieszych"
      -wieczorno-nocne szarże idiotów ale to nie ma nic wspólnego z
      normalnym ruchem
      • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 10:25
        A ja jestem przekonany, ze nie tylko mozna a nawet nalezy porownywac.

        Austria to kraj, ktory wystaral historycznie podobnie jak Polska. Jesli
        spojrzysz na przecietna miejscowosc w Austrii to szerokosc drogi, poboczy i
        odleglosci miedzy budynkami jest niemal identyczna jak w Polsce. W Gornej
        Ausrtrii, jest nawet duzo gorzej. W miejscowosciach gorskich z natury rzeczy
        drogi i chodniki sa czesto duzo wezsze. Miejscowosci te sa do tego nekane plaga
        turystow poruszajacych sie tez wzdluz drog.

        W calym zestawieniu uwzgledniony tez jest Wieden i inne wieksze miejscowosci,
        ktore maja co prawda obwodnice ale w obrebie ktorych panuje identyczny ruch jak
        w Warszawie.

        Decydujaca roznica, ktora zaraz wpada w oko jest wzajemny stosunek kierowcow i
        pieszych. W Austrii pieszy to pan, w Polsce "smiec".
        W calym Grazu obowiazuje - poza glownymi drogami przelotowymi - ograniczenie do
        30 km/h, ktore jest "masowo" przekraczane. Srednia szybkosc wynosia bowiem....
        34 km/h.
        Zadaj sobie pytanie, jaka srednia szybkosc panowalaby w Polsce w miescie, gdzie
        wprowadzonoby powszechne ograniczenie do 30 km/h?

        Przy ograniczeniu do 50 km/h tylko 15% kierowcow jedzie szybciej niz 59 km/h.
        Jak wyglada to w Polsce na odcinkach z akim ograniczeniem?
        • lewa_piers Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 10:32
          W Warszawie na ulicach osiedlowych, nieprzelotowych dominują
          prędkości rzędu 30-40 km/h (tak to obserwuję przez pryzmat
          prędkościomierza w samochodzie). I to nawet tam gdzie nie ma garbów.
          Na przelotowych jest gorzej.
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 11:01
            Na samych osiedlach, (gdzie wjezdza sie zeby zaparkowac) byc moze ale wszedzie
            indziej - strach chodzic.

            Dla porownania: W Warszawie ginie rocznie 120 pieszych. W dwa razy wiekszym
            Berlinie 20.
            • lewa_piers Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 11:07
              > Dla porownania: W Warszawie ginie rocznie 120 pieszych.
              > W dwa razy wiekszym Berlinie 20.

              Pytanie: Dlaczego? Czy ktoś porównywał zachowania kierowców,
              zachowania pieszych albo dynamikę ruchu? Bez tego mamy chyba dość
              bezużyteczną zgaduj-zgadulę.
              • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 11:41
                Mysle, ze rozwiazania infrastruktury w obrebie samych miast az tak bardzo sie
                nie roznia.
                Co uderza juz na pierwszy rzut oka to zupelnie inny stosunek kierowcow do
                pieszych i do przepisow w Berlinie i to choc sami Berlinczycy uchodza w
                Niemczech za wyjatkowych gburow.

                Przypomina mi sie tez post, ktory czytalem tu jakis czas temu o gosciu, ktory
                chcial "pokazac" Niemcom przechodzac sprawnie przez 3-pasmowke poza przejsciem
                dla pieszych.
                Zamiast "pokazowki" wyszedl sam na durnia, gdy niespodziewanie zatrzymaly sie
                wszystkie samochody, zeby go przepuscic. Potem juz ponoc tego wiecej nie robil.
                Jakos nie moge sobie wyobrazic takiej sytuacji w Warszawie.



                • lewa_piers Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 12:30
                  hanni napisał:

                  > Mysle, ze rozwiazania infrastruktury w obrebie samych
                  > miast az tak bardzo sie nie roznia.
                  > Co uderza juz na pierwszy rzut oka to zupelnie inny
                  > stosunek kierowcow do pieszych i do przepisow w Berlinie
                  > i to choc sami Berlinczycy uchodza w
                  > Niemczech za wyjatkowych gburow.

                  Fotoradary tego nie zmienią.
                  Może źle szkoleni są kierowcy.
                  Za mało ukierunkowani na dbałość o pieszych.
                  • Gość: Toku Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.08, 20:02
                    Moim zdaniem winne są przepisy. Gdzie jak gdzie, ale na przejściu pieszy
                    powinien mieć bezwzględne pierwszeństwo. I teoretycznie ma, tylko, że nie może
                    wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający samochód. Co to w takim razie za
                    pierwszeństwo? Bezpośrednio przed - pojęcie mocno względne.

                    Jak powiedział mi znajomy policjant: Gdyby pieszy miał na przejściu
                    pierwszeństwo określone w taki sposób, że ma ustąpić pieszemu oczekującemu na
                    przejściu jak to jest w wielu krajach Europy, to za tym przejściem byśmy stanęli
                    i po wlepieniu mandatu jednemu, drugiemu, setnemu i tysięcznemu potrącenia na
                    przejściach zaraz zostałyby mocno ograniczone - a tak jest jak jest. Stoimy,
                    stoimy, migamy i gó.. wszyscy jadą jak chcą, a jak przechodzi pieszy, to czasem
                    aż serce podchodzi do gardła. I większości delikwentów na zdrowy rozum
                    ewidentnie zasługujących na mandat nic nie możesz zrobić , bo teoretycznie nie
                    złamali żadnego przepisu.

                    Moim zdaniem, gdyby w ruchu pojazdów zastosować zasadę, ze na skrzyżowaniu
                    równorzędnym pierwszeństwo ma znajdujący się z prawej, ale nie może wjechać na
                    skrzyżowanie wprost pod nadjeżdżający samochód - efekt byłby katastrofalny.
                    Wolna amerykanka zakończona giga masakrą.

                    Niestety, w przypadku ruchu pieszych, choć skutki moim zdaniem są podobne,
                    prosta zasada, że pierwszeństwo, to pierwszeństwo jakoś nie może znaleźć
                    zastosowania.
                    • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 08:22
                      Wszystko gra. O pierwszeństwie możemy mówić, gdy dwa zainteresowane
                      obiekty znajdują się w jednym środowisku, w tym przypadku na drodze.
                      Pieszy ma pierwszeństwo bez żadnych warunków, gdy już znajdzie się
                      na przejściu, czyli odcinku drogi, specjalnie wyznaczonym do
                      przechodzenia na jej drugą stronę. Jeśli pieszy znajduje się nie na
                      przejściu, tylko na chodniku obok lub na poboczu drogi - wtedy
                      pierwszeństwa mieć nie może, bo nie znajduje się na drodze. Zupełnie
                      podobnie nie możemy mówić o pierwszeństwie samolotów albo pociągów
                      przed pojazdami samochodowymi albo odwrotnie, gdyż korzystają one z
                      zupełnie różnych środowisk. Jeśli ich tory się przecinają, wtedy
                      tworzy się specjalne przejścia (np. przejazdy kolejowe lub przejścia
                      dla pieszych), które jednak nie są skrzyżowaniami dróg i o tym
                      należy pamiętać.
                      • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 09:38
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > Wszystko gra. O pierwszeństwie możemy mówić, gdy dwa zainteresowane
                        > obiekty znajdują się w jednym środowisku, w tym przypadku na drodze.
                        > Pieszy ma pierwszeństwo bez żadnych warunków, gdy już znajdzie się
                        > na przejściu, czyli odcinku drogi, specjalnie wyznaczonym do
                        > przechodzenia na jej drugą stronę. Jeśli pieszy znajduje się nie na
                        > przejściu, tylko na chodniku obok lub na poboczu drogi - wtedy
                        > pierwszeństwa mieć nie może, bo nie znajduje się na drodze. Zupełnie
                        > podobnie nie możemy mówić o pierwszeństwie samolotów albo pociągów
                        > przed pojazdami samochodowymi albo odwrotnie, gdyż korzystają one z
                        > zupełnie różnych środowisk. Jeśli ich tory się przecinają, wtedy
                        > tworzy się specjalne przejścia (np. przejazdy kolejowe lub przejścia
                        > dla pieszych), które jednak nie są skrzyżowaniami dróg i o tym
                        > należy pamiętać.

                        Durna pało , pieszy stojący na skraju jezdni przed pasami wszędzie tylko nie w
                        Polsce uznawany jest jako będący na przejściu i zbyt długo czekać nie musi na
                        miłosierdzie kierowcy .
                      • Gość: Ławrientij definicja drogi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.08, 13:07
                        złe przesłanki, złe wnioski.... jak stanowi art. 2 ust. 1 kodeksu
                        drogowego "droga" składa się z jezdni, chodnika, pobocza... tyle w
                        tym temacie
                  • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 09:31
                    lewa_piers napisał:

                    > Fotoradary tego nie zmienią.
                    > Może źle szkoleni są kierowcy.
                    > Za mało ukierunkowani na dbałość o pieszych.

                    Fotoradary moga troche zmienic, np. w bardzo newralgicznych punktach ale to
                    rzeczywiscie nie jest rozwiazanie.
                    Szkolenie kierowcow - moim zdaniem - tez na wiele sie nie zda, jesli cale
                    spoleczenstwo toczone jest robakiem pogardy i nienawisci do blizniego, zwlaszcza
                    tego slabszego. I pieszy albo rowerzysta w biednej Polsce ciagle uchodzi w
                    oczach wielu posiadaczy samochodow za cos gorszego.
                    • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 09:40
                      hanni napisał:
                      I pieszy albo rowerzysta w biednej Polsce ciagle uchodzi w
                      > oczach wielu posiadaczy samochodow za cos gorszego.

                      Do czasuuuuu , do czasu .... jak paliwko pójdzie na 15PLN/L zmieni się zdanie
                      wielu kierowców na temat pieszego .
        • Gość: rekrut1 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: 85.222.86.* 21.07.08, 10:52
          hanni napisał:W Gornej Ausrtrii, jest nawet duzo gorzej. W
          miejscowosciach gorskich z natury rzeczy drogi i chodniki sa czesto
          duzo wezsze.
          Od czego?
          Kiedyś postanowiłem skrócić sobie drogę do Zakopanego. W pewnym
          momencie asfalt(a jakże był)stał się tak wąski że co i rusz koła
          mojej Sierry z niego spadały, przede mną pojawiło się wzniesienie
          jakieś 15-17% a z zawróceniem to i koń miałby problemy.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 10:59
            Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

            > Od czego?

            Od przecietnej miejscowosci w (glownie nizinnej i rozleglej) Polsce.

            > Kiedyś postanowiłem skrócić sobie drogę do Zakopanego. W pewnym
            > momencie asfalt(a jakże był)stał się tak wąski że co i rusz koła
            > mojej Sierry z niego spadały, przede mną pojawiło się wzniesienie
            > jakieś 15-17% a z zawróceniem to i koń miałby problemy.

            To wedlug mnie trudna droga, zwlaszcza jesienia albo zima.
            Ale dla wielu najtrudniejsza droga to prosta, szeroka dwupasmowka z
            ograniczeniam do 90 albo nie daj boze do 70!


          • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 12:16
            W Masywie Centralnym jest wiele miejsc na drogach "krajowych" gdzie
            nie mogą się minąc dwa osobowe pojazdy z rozłożonymi lusterkami . Są
            tam także przejazdy-mijanki sterowane swiatłąmi .
            • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:33
              A koło Małkini jest jeden sterowany światłami drewniany most, po
              którym raz jadą samochody w jedną stronę, raz w drugą a raz pociąg -
              i co z tego?:)
              • Gość: Poll Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: 195.245.213.* 21.07.08, 13:47
                To że i w Polsce i Francji jest na tyle podobnie by je porównywać .
                • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 14:15
                  Już nieraz Ci pisałem: jak będziesz grzeczny i skończysz gimnazjum,
                  to tatuś zabierze Cię na wycieczkę do Francji i sam sobie porównasz.
        • edek40 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:07
          > A ja jestem przekonany, ze nie tylko mozna a nawet nalezy porownywac.

          A pewnie, szczegolnie ze z racji postsocjalistycznych zaniedban, do Wiednia
          wjezdza sie zupelnie jak do Warszawy. Nastepnie wjezdza sie, na autostrade
          srodmiejska (niektorzy sie smieja, ze Piskorski i tu wybudowal tunel wzdluz
          rzeki). Jesli ktos wybiera sie na poludnie, to OK. Jesli jednak jedzie na narty,
          to krocej i szybciej jest smignac przez srodek miasta. Czesto wiec widuje sie
          smiglych i sciglych z polskimi rejestracjami, ktorzy pelni poczucia sprytu wala
          przez miasto najszybciej jak sie da. Z reguly bardzo szybko ich doganiam,
          poniewaz wiem o tym, ze zupelnie nie oplaca sie jechac szybko. Swiatla
          niepozwalaja. Pozwalaja zas jechac tyle ile na znakach - plynnie i bez zaciec.
          Po co wiec ryzykowac mandat, klopoty, gdy nie wolniej przejezdza sie zgodnie z
          przepisami? W ten sposob porownywalbym kazde cywilizowane miasto z kazdym polskim.
    • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:10
      hanni napisał:

      > Czy ma to jakis zwiazek z tym, ze przy ograniczeniach do 30 km/h
      > srednia szybkosc wynosi tam 34 km/h

      A srednia dobowa predkosc podrozowania po Warszawie wynosi (chyba) 26 km/h. I co z tego wynika?
      • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:24
        emes-nju napisał:

        > A srednia dobowa predkosc podrozowania po Warszawie wynosi (chyba) 26 km/h. I c
        > o z tego wynika?

        Ze to zupelnie dwie rozne wielkosci ilustrujace dwa rozne problemy. Srednia 26
        km/h to (jak sie domyslam) srednia predkosc wyliczona z lacznego przebiegu i
        czasu jazdy + stania w korkach ukazujaca rzeczywista srednia szybkosc w Warszawie.
        Srednia 34 km/h w Austrii to srednia predkosc chwilowa mierzona przez radary w
        punktach kontrolnych w celu oceny stopnia respektowania przepisow przez kierowcow.

        Zakladam przy tym, ze statysycy austriaccy nie sa kretynami i mierzyli szybkosci
        w warunkach, gdy kierowcy mogli swobodnie dobierac szybkosci bo to bylo podstawa
        tych badan.


        • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:38
          hanni napisał:

          > Zakladam przy tym, ze statysycy austriaccy nie sa kretynami i
          > mierzyli szybkosci w warunkach, gdy kierowcy mogli swobodnie
          > dobierac szybkosci bo to bylo podstawa tych badan.

          A co sklania Cie do takich zalozen?

          I czy nie widzisz tego, ze srednia 34 oznacza, ze calkiem niemaly odsetek kierowcow przekracza ograniczenie 30 km/h?
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:48
            Srednia rzeczywista szybkosc na niemieckich autostradach to (jesli mnie pamiec
            nie myli) okolo 60 km/h - tendencja w dol. Taka szybkosc otrzyma sie, gdy
            policzy sie srednie przebiegi przy uwzglednieniu rzeczywistego czasu jazdy razem
            z korkami.

            Inna kwestia to pomiary szybkosci chwilowej w celu zbadania stopnia
            przestrzegania przez kierowcow ograniczen. To logiczne, ze mierzy sie wtedy
            tylko szybkosci, gdy kierowcy moga przekroczyc limity.
            Stad zupelnie inne wyniki.

            Tutaj przyklad Austrii:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=82358741
            > I czy nie widzisz tego, ze srednia 34 oznacza, ze calkiem niemaly odsetek kiero
            > wcow przekracza ograniczenie 30 km/h?

            Oczywiscie! Austriacy sa bardzo oburzeni, ze az 71% kierowcow jedzie w tym
            zakresie szybciej. Z drugiej strony przy sredniej 34 km/h przekroczenia te w
            wiekszosci nie moga byc chyba kolosalne?

            Przy ograniczeniu do 100 km/h 85% kierowcow jechalo wolniej niz 103 km/h.
            • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 13:53
              Ty naprawde uwazasz, ze jedyna przyczyna potracen pieszych jest predkosc samochodu?

              A piesi wyskakujacy zza przeszkody? A piesi wbiegajacy na jezdnie bez dania kierowcy jakiejkolwiek szansy na reakcje? A piesi SPIACY na jezdni?

              Tego typu przypadki stanowia ok. POLOWY wszystkich wypadkow z udzialem pieszych. Co ma do nich predkosc?
              • Gość: Poll Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: 195.245.213.* 21.07.08, 13:55
                Przeczytaj w swoim raporcie na którym miejscu sa wypadki których
                przyczyna jesdt nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego i nie piepsz
                wiecej takich bzdur.
              • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:31
                emes-nju napisał:

                > Ty naprawde uwazasz, ze jedyna przyczyna potracen pieszych jest predkosc samoch
                > odu?

                A gdzie - jesli wolno spytac - doczytales sie tego?

                > A piesi wyskakujacy zza przeszkody? A piesi wbiegajacy na jezdnie bez dania kie
                > rowcy jakiejkolwiek szansy na reakcje? A piesi SPIACY na jezdni?
                >
                > Tego typu przypadki stanowia ok. POLOWY wszystkich wypadkow z udzialem pieszych

                Z raportu o wypadkach drogowych wynika, ze 1/4.
                Myslisz, ze w Austrii albo Niemczech piesi gina tylko z winy kierowcow?


                > . Co ma do nich predkosc?

                Decydujace znaczenie, czy wyjdzie z tej sytuacji bez szwanku, jako kaleka czy
                jako trup..

                • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:45
                  hanni napisał:

                  > emes-nju napisał:
                  >
                  > > Ty naprawde uwazasz, ze jedyna przyczyna potracen pieszych jest
                  > > predkosc samochodu?
                  >
                  > A gdzie - jesli wolno spytac - doczytales sie tego?

                  W otwierajacym watek poscie?

                  > > A piesi wyskakujacy zza przeszkody? (...) Tego typu przypadki
                  > > stanowia ok. POLOWY wszystkich wypadkow z udzialem pieszych
                  >
                  > Z raportu o wypadkach drogowych wynika, ze 1/4.

                  Wedlug mnie okolo polowy zdarzen z pieszymi kwalifikowana jest jako wina piszych. Ale niech bedzie 1/4. Znaczy to, ze gdyby piesi zaczeli nieco staranniej dbac o siebie (przy udziale waaaadzy separujacej, inaczej niz poprzez stawianie ZNAKOW, ruch - np. NIE robiac niesterowanych przejsc na wielopasmowych tranzytowkach, gdzie dochodzi do najwiekszej liczby potracen), to liczba ofiar moglaby spasc o dwucyfrowy odsetek bez (rzeczywiscie koniecznej!) zmiany zachowan kierowcow.

                  > Myslisz, ze w Austrii albo Niemczech piesi gina tylko z winy
                  > kierowcow?

                  Nie wiem. Nie wiem tez jak duzy odsetek Austraikow czy Niemcow ginie w czasie drzemki na dukcie miedzynarodowym :-P

                  > > . Co ma do nich predkosc?
                  >
                  > Decydujace znaczenie, czy wyjdzie z tej sytuacji bez szwanku, jako
                  > kaleka czy jako trup..

                  A moze, w ramach KOMPROMISU :-P , zaczac tez choc troche edukowac niezmotoryzowanych...? Bo w kolizji samochod-pieszy, ten miekszy ma male szanse na unikniecie obrazen nawet przy absurdalnie malej predkosci pojazdu (sam, calkiem bezskutecznie, probowalem udzielac pomocy kobiecie uderzonej przez zatrzymujacy sie autobus...). W mechanizmie misiowej "matki waszej" stawiane sa ograniczenia bedace plasterkiem na syfa jezeli ci, ktorzy z jezdni korzystaja warunkowo, nie zechca choc troche o siebie zadbac - nie wskakiwac na droge, w czasie nocnego spacerku nieoswietlona droga (w Warszawie tez takie sa...) zalozyc cos odblaskowego.
                  • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:14
                    emes-nju napisał:

                    > W otwierajacym watek poscie?

                    Ciagle nie moge doczytac sie tam, ze "JEDYNA przyczyna potracen pieszych jest
                    predkosc samochodu".
                    Moglbys wskazac to miejsce?

                    > Wedlug mnie okolo polowy zdarzen z pieszymi kwalifikowana jest jako wina piszych.

                    Moze lepiej byloby, gdybys po prostu zajrzal do tego raportu?

                    > Ale niech bedzie 1/4. Znaczy to, ze gdyby piesi zaczeli nieco
                    > staranniej dbac o siebie....

                    "Gdyby", "gdyby"... to pewnie sposrod 1105 zabitych z ich winy kilku by sie
                    uratowalo.

                    Gdyby natomiast kierowcy zaczeli nieco staranniej dbac, to spsrod 3753(!)
                    zabitych Z ICH WINY pieszych by sie uratowalo...

                    I zapewne jeszcze paru z grupy powyzej.

                    Bo to nie piesi zabija kierowcow tylko z reguly na odwrot.

                    > A moze, w ramach KOMPROMISU :-P , zaczac tez choc troche edukowac
                    niezmotoryzow anych...?

                    Ci nie bywaja bez winy ale jak widac DECYDUJACA wine ponosza kierowcy (3753
                    zabitych z ich winy) i ilosc ta jest ciagle katastrofalnie wysoka w porownaniu z
                    innymi krajami, nawet jesli uwzgledni sie sie laczna ilosc zabitych pieszych.

                    > (sam, calkiem bezskute
                    > cznie, probowalem udzielac pomocy kobiecie uderzonej przez zatrzymujacy sie
                    autobus...).

                    Ten przypadek niczego nie zmiania w prostym fakcie, ze im mniejsza szybkosc
                    pojazdu tym wieksze szanse na przezycie pieszego.
                    Jak pokazuja niektore kraje, mozliwe sa kompromisy pozwalajace drastycznie
                    zredukowac ilosc ofiar na drogach.
                    Ale do tego trzeba dorosnac.


                    • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:24
                      Przyjmuje do wiadomosci i calkiem nie zgadzam sie z Twoim doktrynerskim podejsciem.

                      Nadal jednak nie oswieciles mnie, nieduczonego, z jaka predkoscia moge bezpiecznie przemieszczac sie w nocy nieoswietlona jezdnia, zeby moc naprawde uratowac zycie choc jednemu z 3753 biednych pieszych :-P Wiesz - chodzi mi o taka predkosc przy jakiej jak potrace nieoswietlonego batmana, nie zostane uznany winnym, bo "nie dostosowalem" :-P
                      • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:34
                        Spytaj przecietnego Austriaka. Oni jakos potrafia tak dobrac szybkosc, ze...
                        owszem, tez zabijaja piszych, ale kilka razy rzadziej od nas.

                        Sam nie wiem, jak oni to robia....
                        • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:45
                          hanni napisał:

                          > Spytaj przecietnego Austriaka.

                          Ja jednak uprzejmie poprosze o recepte na polskie dukty asfaltowane za to miedzynarodowe. Nie chce rad od Austriaka, bo doskonale wiem jakie sa roznice pomiedzy ich, a naszymi drogami.
                          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:48
                            emes-nju napisał:


                            > Ja jednak uprzejmie poprosze o recepte na polskie dukty asfaltowane

                            Sorry ale pomyliles mnie chyba z jakims guru, za jakiego wcale sie nie uwazam.

                            >Nie chce rad od Austriaka, bo doskonale wiem jakie sa roznice pomied
                            > zy ich, a naszymi drogami.

                            Jakie?
    • man_sapiens Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:19
      IMO są dwa powody minimalnej ilości pieszych zabijanych przez kierowców, a
      zwłaszcza dzieci zabijanych przez kierowców w Austrii:
      1. Piesi w Austrii - jak w całym cywilizowanym świecie - mają na jezdni
      pierwszeństwo przed samochodami. Mówię nie o formalnych przepisach ale o
      codziennym ruchu. Poza Polską jest nie do pomyślenia, żeby pieszy czekał przy
      przejściu na pieszych, aż będzie mógł przejść. Ma absolutne pierwszeństwo,
      starannie przestrzegane przez kierowców. Pieszy poza przejściem - powoduje, że
      samochody zwalniają ułatwiając mu przejście.
      Jeżeli ktoś będzie argumentował, że to u nas niemożliwe, bo za bardzo zmniejszy
      przelotowość ulic, to niech wytłumaczy, dlaczego np. we Wiedniu, Londynie czy
      Nowym Jorku ruch na wąskich i zatłoczonych ulicach jest co najmniej tak samo
      płynny jak u nas - pomimo traktowania pieszych jak święte krowy.
      2. Kontrole prędkości laserowymi prędkościomierzami zdarzają się w dowolnym
      miejscu i są częste, także w małych miasteczkach i wsiach. To powoduje, że
      procent kierowców przekraczających istotnie dozwolone prędkości jest znikoma. Co
      więcej, szybka jazda to dla większości ludzi chamstwo.
      • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:28
        man_sapiens napisał:

        > Poza Polską jest nie do pomyślenia, żeby pieszy czekał przy
        > przejściu na pieszych, aż będzie mógł przejść.

        Tratatata!

        Zapraszam do Wloch. Nawet niekoniecznie do poludniowych gdzie jest cudna wolna amerykanka - nawet w cywilizowanych polnocnych Wloszech, jak nie wymusisz, to mozesz rozbic oboz. Podobnie jest w Hiszpanii.

        > 2. Kontrole prędkości laserowymi prędkościomierzami zdarzają się w
        > dowolnym miejscu i są częste, także w małych miasteczkach i wsiach.
        > To powoduje, że procent kierowców przekraczających istotnie
        > dozwolone prędkości jest znikoma.

        Kolejna teoryjka... W jednych krajach jezdzi sie bardziej, w innych mniej przepisowo. Ale sliczne bajki o tym, ze procent lamiacych ograniczenia jest znikomy nie ma odzwierciedlenia w praktyce.
        • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:35
          emes-nju napisał:

          > man_sapiens napisał:
          >
          > > Poza Polską jest nie do pomyślenia, żeby pieszy czekał przy
          > > przejściu na pieszych, aż będzie mógł przejść.
          >
          > Tratatata!
          >
          > Zapraszam do Wloch. Podobnie jest w Hiszpanii.

          Ale koleś , my byliśmy we wspomnianych krajach i nie potwierdzamy
          tego że tam trzeba czekać na przejściu aż kierowcy się zlitują .




          >
          > > 2. Kontrole prędkości laserowymi prędkościomierzami zdarzają się
          w
          > > dowolnym miejscu i są częste, także w małych miasteczkach i
          wsiach.
          > > To powoduje, że procent kierowców przekraczających istotnie
          > > dozwolone prędkości jest znikoma.
          >
          > Kolejna teoryjka... W jednych krajach jezdzi sie bardziej, w
          innych mniej przep
          > isowo. Ale sliczne bajki o tym, ze procent lamiacych ograniczenia
          jest znikomy
          > nie ma odzwierciedlenia w praktyce.

          Dokładnie tak jest . Wszędzie się łamie przepisy ale nigdzie nie tak
          mocno jak w Polsce i nie tak gremialnie .
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:38
            habudzik napisał:

            > Ale koleś , my byliśmy we wspomnianych krajach i nie potwierdzamy
            > tego że tam trzeba czekać na przejściu aż kierowcy się zlitują .

            Otoz to....
            • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:03
              hanni napisał:

              > habudzik napisał:
              >
              > > Ale koleś , my byliśmy we wspomnianych krajach i nie potwierdzamy
              > > tego że tam trzeba czekać na przejściu aż kierowcy się zlitują .
              >
              > Otoz to....

              No coz... Widocznie bylismy w roznych Wloszech :-P

              Byc moze w miejscach postojow autokarow turystycznych obowiazuja "europejskie" standardy, ale jak pojedzie sie w rejony nieco mniej skazone turystyka zorganizowana, standardy dosc znaczaco sie obnizaja
              • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:16
                emes-nju napisał:

                > Byc moze w miejscach postojow autokarow turystycznych obowiazuja "europejskie"
                > standardy, ale jak pojedzie sie w rejony nieco mniej skazone turystyka zorganiz
                > owana, standardy dosc znaczaco sie obnizaja


                Jezdzilem niemalo samochodem po Wloszech i stwierdzam cos wrecz odrotnego. Im
                bardziej nieskazone turystyka tereny, tym spokojniej i tym bardziej przyjazni
                tubylcy.
                >
        • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 15:37
          emes-nju napisał:

          > Zapraszam do Wloch. Nawet niekoniecznie do poludniowych gdzie jest cudna wolna
          > amerykanka - nawet w cywilizowanych polnocnych Wloszech, jak nie wymusisz, to m
          > ozesz rozbic oboz. Podobnie jest w Hiszpanii.

          Czegos nie zrozumiales. Wlosi jezdza owszem bardzo impulsywnie ale w
          przeciwienstwie do Polakow nie prowadza na drogach wojny kazdy przeciw kazdemu.

          Nie jezdza z przepisowymi szybkosciami ale tak jaskrawych i ekstremalnych
          popisow glzupoty jak w Polsce prawie tam nie uswiadczam.

          > Kolejna teoryjka... W jednych krajach jezdzi sie bardziej, w innych mniej przep
          > isowo. Ale sliczne bajki o tym, ze procent lamiacych ograniczenia jest znikomy
          nie ma odzwierciedlenia w praktyce.

          Nie widzisz roznicy w zlamaniu ograniczenia o 5 km/h a o 20 km/h?
          • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:16
            hanni napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Zapraszam do Wloch.

            > Czegos nie zrozumiales. Wlosi jezdza owszem bardzo impulsywnie ale
            > w przeciwienstwie do Polakow nie prowadza na drogach wojny kazdy
            > przeciw kazdemu.

            Czy ja pisalem cos o agresji? Napisalem, zgodnie z moimi obserwacjami, ze we Wloszech trzeba dosc zdecydowanie dac znac, ze chce sie przejsc, a nie stac na krawedzi jezdni.

            > Nie jezdza z przepisowymi szybkosciami ale tak jaskrawych i
            > ekstremalnych popisow glzupoty jak w Polsce prawie tam nie
            > uswiadczam.

            Przypadki drogowej glupoty nie zaleza od nacji. Bardzo duzo zalezy od warunkow - wpusc Niemca na polskie drogi i za pol roku bedzie jezdzil jak Polak (sprawdzone empirycznie).

            > > Kolejna teoryjka... W jednych krajach jezdzi sie bardziej, w
            > > innych mniej przepisowo. Ale sliczne bajki o tym, ze procent
            > > lamiacych ograniczenia jest znikomy nie ma odzwierciedlenia w
            > > praktyce.
            >
            > Nie widzisz roznicy w zlamaniu ograniczenia o 5 km/h a o 20 km/h?

            Widze. Pytanie tylko jak wyglada sprawa ograniczen... Nawet polska policja ("zyjaca" z mandatow za predkosc) zauwaza problem nadmiernych ograniczen (bo widza np., ze powoduje to deprecjacje znaczenia znakow). Jak rowniez zapomnianych, nigdy nie odwolanych itd.

            A ja widze rowniez problem w tym, ze dodatkowe ograniczenia predkosci, te majace zwiekszac bezpieczenstwo, dostosowane sa do trakcji zaladowanej ciezarowki na mokrym asfalcie. Z istoty swojej sa wiec na wyrost dla wszystkiego co nie jest ciezarowka na mokrym asfalcie :-P Jakos mnie w tym kontekscie nie dziwi przekraczanie predkosci o 20 km/h, bo trudno spodziewac sie, ze kierowca osobowki bedzie jezdzil z predkoscia odpowiednia dla ciezarowki na mokrym asfalcie ;-P
            • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:24
              emes-nju napisał:

              > Czy ja pisalem cos o agresji?

              A wiec sam widzisz - agresja (czesto rancowa) jest wszechobecnym fenomenem na
              polskich drogach. We Wloszech, mimo czesto ostrej jazdy (w sensie
              przyspieszania, decydowania) jest jej duzo mniej.


              > Przypadki drogowej glupoty nie zaleza od nacji. Bardzo duzo zalezy od warunkow

              A kto te warunki ksztaltuje, jesli nie wiekszosc czyli "nacja"?
              Marsjanie?

              - wpusc Niemca na polskie drogi i za pol roku bedzie jezdzil jak Polak
              (sprawdzone empirycznie).

              Dostosuje sie do wiekszosci czyli "nacji"...



              > A ja widze rowniez problem w tym, ze dodatkowe ograniczenia predkosci, te majac
              > e zwiekszac bezpieczenstwo, dostosowane sa do trakcji zaladowanej ciezarowki na
              > mokrym asfalcie.


              A co sadzic o ograniczeniu do 50 km/h na szerokiej dwupasmowej, czestokros (np.
              wczesnie rano) pusciutenkiej jednokierunkowej drodze w Austrii albo Niemczech?

              85% tych "idiotow" nie jedzie tam szybciej niz 59 km/h....
              • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:43
                hanni napisał:

                > emes-nju napisał:

                > > Przypadki drogowej glupoty nie zaleza od nacji. Bardzo duzo
                > > zalezy od warunkow
                >
                > A kto te warunki ksztaltuje, jesli nie wiekszosc czyli "nacja"?
                > Marsjanie?

                Wiem, ze w to nie wierzysz, ale drogi (ich jakosc, organizacja) tez maja wplyw na zachowania. A potem zachowania jednych generuja zachowana innych. Od czegos to sie zaczyna - ale nie od innego kodu genetycznego na wschod i zachod od Odry ;-P

                > > A ja widze rowniez problem w tym, ze dodatkowe ograniczenia
                > > predkosci, te majace zwiekszac bezpieczenstwo, dostosowane sa do
                > > trakcji zaladowanej ciezarowki na mokrym asfalcie.
                >
                > A co sadzic o ograniczeniu do 50 km/h na szerokiej dwupasmowej

                Ano to, co zawsze mowie - moja kilkutysieczna praktyka na drogach poza granicami naszego kraju nauczyla mnie, ze ich oznakowaniu mozna ufac zdecydowanie bardziej niz naszemu. Zdecydowanie - polskiemu oznakowaniu nie ufam tak, jak zdecydowana wiekszosc polskich (i zagranicznych przystosowanych) kierowcow.

                Ot i roznica.
                • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:54
                  emes-nju napisał:

                  > Wiem, ze w to nie wierzysz, ale drogi (ich jakosc, organizacja) tez maja wplyw
                  na zachowania.

                  Pytanie tylko w jakim stopniu bo roznice w ilosci ofiar spowodowanych przez
                  kierowcow austriackich i polskich sa gigantyczne.


                  A potem zachowania jednych generuja zachowana innych. Od czegos
                  > to sie zaczyna - ale nie od innego kodu genetycznego na wschod i zachod od Odry
                  > ;-P

                  Czyli wszystko zaczelo sie od.... drog?
                  Gdyby ktos nam z dnia na dzien dal takie drogi jak w Austrii to z dnia na dzien
                  przestalibysmy sie zabijac?

                  Ty naprawde w to wierzysz?

                  > Ano to, co zawsze mowie - moja kilkutysieczna praktyka na drogach poza granicam
                  > i naszego kraju nauczyla mnie, ze ich oznakowaniu mozna ufac

                  Wytlumacz mi zatem (skoro tak ufasz), dlaczego pusciutenka, prosta, szeroka
                  droga dwujezdniowa w Niemczech jechalbys 50 km/h a taka sama droga w Polsce 130?
                  • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 16:56
                    Sorry...

                    Glupis czy tylko mnie prowokujesz? Ide do domu ;-)
                    • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 17:14
                      Szkoda, ze tak szybko tracisz nad soba panowanie.

                      Jak myslisz, czy cos takiego byloby do pomyslenia w Warszawie, gdzie wszystkiemu
                      przeciez "winne" sa drogi?

                      "Na autostradzie przecinającej Wiedeń prędkość jest ograniczona do 80km/godz, a
                      jednak nie ma tu żadnych korków i zatorów. Nikt tez nie próbuje przekraczać tej
                      prędkości"
                      • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 11:00
                        hanni napisał:

                        > Szkoda, ze tak szybko tracisz nad soba panowanie.

                        Panowanie? Cierpliwosc moze tak.

                        > Jak myslisz, czy cos takiego byloby do pomyslenia w Warszawie,
                        > gdzie wszystkiem u przeciez "winne" sa drogi?
                        >
                        > "Na autostradzie przecinającej Wiedeń prędkość jest ograniczona do
                        > 80km/godz, a jednak nie ma tu żadnych korków i zatorów. Nikt tez
                        > nie próbuje przekraczać tej prędkości"

                        I tekst o braku zatorow i o nieprzekraczaniu predkosci jest troche naciagniety. Fakt - zatorow tam malo, ale sie zdarzaja. Natomiast predkosc... W samym centrum, tam gdzie podziemnych rozjazdow jest sporo wiekszosc jezdzi nawet wolniej niz 80 km/h. Ale zdarzaja sie jadacy szybciej, co stoi w jawnej sprzecznosci z "Nikt tez nie próbuje przekraczać tej prędkości". A najbardziej w sprzecznosci stoi to, co widuje jadac na poludnie. Im dalej od centrum, tym predkosc, mimo obowiazujacego nadal ograniczenia do 80 km/h, rosnie do okolic 100 km/h. A to jest w swiecie swiecie wierzacych w nieprzekraczanie przepisow przez obywateli Zachodu, niewyobrazalne przekroczenie o ok. 25% :-P
                        • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 11:10
                          emes-nju napisał:

                          > hanni napisał:
                          >
                          > > Szkoda, ze tak szybko tracisz nad soba panowanie.
                          >
                          > Panowanie? Cierpliwosc moze tak.
                          >
                          > > Jak myslisz, czy cos takiego byloby do pomyslenia w Warszawie,
                          > > gdzie wszystkiem u przeciez "winne" sa drogi?
                          > >
                          > > "Na autostradzie przecinającej Wiedeń prędkość jest ograniczona do
                          > > 80km/godz, a jednak nie ma tu żadnych korków i zatorów. Nikt tez
                          > > nie próbuje przekraczać tej prędkości"
                          >
                          > I tekst o braku zatorow i o nieprzekraczaniu predkosci jest troche naciagniety.
                          > Fakt - zatorow tam malo, ale sie zdarzaja. Natomiast predkosc... W samym centr
                          > um, tam gdzie podziemnych rozjazdow jest sporo wiekszosc jezdzi nawet wolniej n
                          > iz 80 km/h. Ale zdarzaja sie jadacy szybciej, co stoi w jawnej sprzecznosci z "
                          > Nikt tez nie próbuje przekraczać tej prędkości".

                          Jesteś zbyt przywiązany do kategorycznych stwierdzeń . Oczywistym jest że nie ma
                          na świecie miejsca w którym NIKT nie łamałby przepisów . Zwróć jednak uwage na
                          to że "tam" zdarza się że ktoś przepis złamie a u nas zdarza się że ktoś ich nie
                          łamie .
                        • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 12:49
                          Czy teraz to co "widzisz" w Wiedniu mamy traktowac jako nasze zrodlo wiedzy
                          zamiast przedstawionych pomiarow?

                          Przeciez tam tez wyraznie jest mowa, ze kierowcy przekraczajacy grubo
                          ograniczenia istnieja. Chodzi jednak o proporcje tych, ktorzy jada przepisowo a
                          nawet wolniej do tej ekstremalnej grupki.

                          I kwestia dotyczyla czegos innego: Im wieksze szybkosci tym wieksze
                          prawdopodobienstwo powatania korkow. Dlatego zdyscyplinowana jazda, zgodnie z
                          ograniczeniami pozwala unikac korkow podczas gdy sprinty grubo powyzej
                          dozwolonej szybkosci prowadza w prosttej drodze do zatrow i korkow. Prawda stara
                          jak swiat.
                          • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 13:51
                            Sa miasta które posiadają sygnalizację świetlną informującą o tym że żeby mieć
                            zieloną fale należy jechać np 49km/h . Jeśli pojedziesz szybciej to trafisz na
                            czerwone i masz czkawkę .
    • edek40 Dopiero 3 kawa wlaczyla mi czujnosc i oto..... 21.07.08, 16:17
      :))))))))

      Liczba mieszkancow Austrii to okolo 8,3 mln.

      Warszawy 1,7 mln, Wiednia okolo 100 tys mniej.

      Jezeli porownujesz liczby, to choc probuj sprowadzac je do wspolnego mianownika. Podaj na przyklad liczbe zabitych pieszych w Warszawie i Wiedniu.
      • hanni Re: Dopiero 3 kawa wlaczyla mi czujnosc i oto.... 21.07.08, 16:27
        edek40 napisał:

        > . Podaj na przyklad liczbe zabitych pieszych w Warszawie i Wiedniu.

        Wyjdzie jeszcze straszniej. Naprawde tego chcesz ? :)
        • edek40 Re: Dopiero 3 kawa wlaczyla mi czujnosc i oto.... 21.07.08, 16:31
          Hanni, ja nie neguje faktu katastrofy drogowej w Polsce. Chodzi mi wylacznie o rzetelnosc porownan.
          • hanni Re: Dopiero 3 kawa wlaczyla mi czujnosc i oto.... 21.07.08, 16:45
            Poki co znalazlem troche enignmatyczne dane. Nie mam na razie lepszych. Lacznie
            w 2007 roku na drogach Wiednia zginelo 35 ludzi. 18% sposrod rannych(!)I
            zabitych to piesi...

            Mozna z tego wywnioskowac, ze zabitych moglo byc okolo 6-7.

            Jak znajde lepsze dane to podrzuce. Na razie nie chce mi sie szukac.
            • hanni Dane z Wiednia 21.07.08, 19:33
              W 2007 16 zabitych.
              W niemal tak samo duzej Warszawie 119.
              • hanni Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 09:34

                16 zabitych w Wiedniu tez nie jest powodem do dumy. W dwa razy wiekszym Berlinie
                zginelo w 2007 roku tylko trzech pieszych wiecej (19).
                • edek40 Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 11:10
                  Juz chyba wiem. W Wiedniu mieszkaja prawie wylacznie emeryci, a oni na tyle wolno wbiegaja pod kola, ze nawet emeryt wyhamuje. Dzieci, jako towar szalenie unikalny, trzymane sa w domach.

                  Wczoraj hamowalem na sporej warszawskiej ulicy na Grochowie. Pani stala na samiutkiej krawedzi kraweznika, gadala przez komorke i szukala czegos w torebce. Nie bez znaczenia jest fakt, ze do najblizszego przejscia miala okolo 30 metrow (ja juz je minalem). Oto pani sobie stala, patrzyla w torebke i sie chwiala. Ja jej nie zabilem, bo jakos utrzymala rownowage. Z reszta zauwazylem ja na tyle wczesnie, ze zdarzylem odpowiednio zareagowalec. Co bedzie, gdy te madra inaczej wytraci z rownowagi bylejakiej podmuch jadacego autobusu, za ktorym jedzie auto osobowe?
                  • habudzik Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 11:12
                    Opisałeś jeden z mniej licznych przykładów bezmyślności pieszego . Wiekszość się
                    tak nie zachowuje a ginie lub jest kaleką .
                    • tbernard Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 12:11
                      Podejrzewam, że jednak zdecydowana większość poszkodowanych wśród pieszych, to
                      właśnie ich lekkomyślność.
                      Najlepiej gdyby rzetelne statystyki podały ile z tych 119 to wina kierowcy a ile
                      to wina samych pieszych.
                      • hanni Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 12:45
                        tbernard napisał:

                        > Podejrzewam, że jednak zdecydowana większość poszkodowanych wśród pieszych, to
                        > właśnie ich lekkomyślność.

                        Czyli kierowcy "na poziomie europejskim" (jak ktos tu to ujal) a winni tylko
                        piesi? Czyli piesi to jednak jakas inna kasta niz kierowcy? Jacys "podludzie"?

                        A (przy podejsciu Warszawiakow do ograniczen szybkosci) jestes pewien, ze
                        kierowcy rzeczywiscie sa na "eurojeksim poziomie"?
                      • habudzik Re: Dane z Wiednia 22.07.08, 13:54
                        tbernard napisał:

                        > Podejrzewam, że jednak zdecydowana większość poszkodowanych wśród pieszych, to
                        > właśnie ich lekkomyślność.

                        Z raportu wynika jednak zupełnie coś innego .
    • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 17:03
      www.odyssei.com/pl/travel-tips/7185.html
      • hanni Dobre 21.07.08, 17:12
        "Na autostradzie przecinającej Wiedeń prędkość jest ograniczona do 80km/godz, a
        jednak nie ma tu żadnych korków i zatorów. Nikt tez nie próbuje przekraczać tej
        prędkości"

        No i mamy chyba odpowiedz, czemu nie ma korkow.

        Obawiam sie - cchoc moge sie mylic - ze gdyby przeniesiono ta autostrade gdzie
        indziej, to lokalni mistrzowie pokazaliby od razu ile "potrafia" tam jezdzic i
        jak szybko potrafia zrobic korki ze srednia 26 km/h.
        • habudzik Re: Dobre 21.07.08, 17:17
          Dokładnie o ten cytat mi chodziło ale musiałem podać wraz ze źródłem
          bo mi zarzucaja że źródła ukrywam .
          A tu pare fotek jak wyglądają "szerokie , wielopasmowe autostrady"
          przez europejskie miasta .
          www.p.lodz.pl/I35/hist/rehtrans.html
          • hanni Czemu nie ma korkow 22.07.08, 09:33
            "prędkość jest ograniczona do 80km/godz, a jednak nie ma tu żadnych korków i
            zatorów. Nikt tez nie próbuje przekraczać tej prędkości"

            Gdyby znalazlo sie paru asow, ktorzy poakazaliby, jak to oni "potrafia" tam
            jechac 140 to korki utworzylyby sie raz dwa.
            • habudzik Re: Czemu nie ma korkow 22.07.08, 09:43
              Moim zdaniem korki w mieście tworzą się m.in. przez to że każdy chce na
              czerwonym jeszcze przeskoczyć ale nie ma gdzie za skrzyżowaniem kontynuować
              jazdy i zostaje zamknięty na środku krzyżówki . Połczyńska kontra Powstańców ,
              Aleje kontra Woronicza itd itp .
            • edek40 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 11:41
              > "prędkość jest ograniczona do 80km/godz, a jednak nie ma tu żadnych korków i
              > zatorów. Nikt tez nie próbuje przekraczać tej prędkości"
              >
              > Gdyby znalazlo sie paru asow, ktorzy poakazaliby, jak to oni "potrafia" tam
              > jechac 140 to korki utworzylyby sie raz dwa.

              Bardzo sluszne spostrzezenie. Naprawde. Gdy predkosc rozsadnie ograniczona jest do 80 km/h, konsekwencja w stawianiu znakow widoczna golym okiem, zasadnosc ograniczen rowniez obejmowalna glowa, to niewatpliwie pokusa do "nadrabiania" slabnie. Gdy wczoraj rano jechalem do pracy utknalem w korku, poniewaz panowie z pilami czesali korony drzew. Gdy wracalem juz nie czesali, pozdejmowali z jezdni slupki ograniczajace szerokosc, ale zapomnieli zdjac ograniczenie do 40 km/h, na odcinku szosy (slownie szosy - 90 km/h) okolo 3 kilometrow. Zgadnij ilu kierowcow stosowalo sie do tego ograniczenia i jakie zamieszanie wprowadzilby ten jeden ortodoksyjny kretyn, ktory jechalby 40 km/h?
              • edgar22 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 12:44
                > Zgadnij ilu kierowcow stosowalo sie do tego ograniczenia i jakie
                > zamieszanie wprowadzilby ten jeden ortodoksyjny kretyn, ktory
                > jechalby 40 km/h?

                Pomyśl, zanim nazwiesz kogoś kretynem, żeby samemu nie wyjść na kretyna.
                Ty jechałeś wcześniej i jesteś przekonany, że ograniczenie zostało przez pomyłkę. Może ten "kretyn" jedzie pierwszy raz i całkiem rozsądnie stosuje się do ograniczenia nie wiedząc, że jest ono kretyńskie.
                Winnym ewentualnego zamieszania nie jest gość stosujący się do ograniczenia, tylko panowie, którzy zapomnieli je zdjąć. I jeśli już, to ich powinieneś nazwać kretynami.
                Nie uważasz?
                • edek40 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 13:00
                  Po pierwsze droga na tym odcinku jest tak idealnie prosta, jakby chcieli zrobic ja krzywa i cos im nie wyszlo - widocznosc na kilometry. Po drugie kazdy musi miec problemy umyslowe, aby w sporym ruchu, w tym ciezarowym, probowac jechac duzo wolniej niz inni. A poza tym zgoda - to ustawiacze sa winni tej sytuacji (rowniez takich, gdzie z powodu zaistnienia powodu ktos postawil 50 km/h). Napisz mi, tak przy okazji, ile razy slyszales o ukaraniu mandatem za zle ustawienie/nie usuniecie znaku. Najlepiej z jakims wiarygodnym zrodlem.
                  • edgar22 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 13:16
                    edek40 napisał:

                    > musi miec problemy umyslowe, aby w sporym ruchu, w tym ciezarowym,
                    > probowac jechac duzo wolniej niz inni.

                    Podejrzewam, że to niewyobrażalne dla Ciebie, ale nie musi.
                    Za to ci, którzy nie są w stanie ścierpieć jadącego wolniej z powodu ograniczenia, na pewno mają jakiś problem ze sobą.

                    > ile razy slyszales o ukaraniu mandatem za zle ustawienie/
                    > nie usuniecie znaku. Najlepiej z jakims wiarygodnym zrodlem.

                    Niestety - nie słyszałem. I wcale mi się to nie podoba.
                    Ale to też nie powód, by ofiarę "błędów urzędniczych" nazywać kretynem.
                    • edek40 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 13:48
                      > Podejrzewam, że to niewyobrażalne dla Ciebie, ale nie musi.
                      > Za to ci, którzy nie są w stanie ścierpieć jadącego wolniej z powodu ograniczen
                      > ia, na pewno mają jakiś problem ze sobą.

                      Tak, to zdanie wpisuje sie w schemat usprawiedliwiania dla pieszych kretynow, ktorzy wlaza bez patrzenia pod samochody. Jednak jedno jest pocieszajace - ilosc kretynow jadacych w tym miejscu 40 km/h wynosila zero (slownie - zero). Gdyby rowniez piesi zaczeli zachowywac sie racjonalnie, tak jak kierowcy na ww. drodze, ilosc wypadkow z udzialem pieszych niewatpliwie by spadla.
                      • edgar22 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 13:58
                        > Tak, to zdanie wpisuje sie w schemat usprawiedliwiania dla
                        > pieszych kretynow, ktorzy wlaza bez patrzenia pod samochody.

                        Nie, nie wpisuje się.
                        • edek40 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 14:06
                          Alez tak. Taki bezmyslnie jadacy 40 km/h w konfrontacji z jadacym za nim TIRem, przepisowe 70 km/h rownie wielkie szanse, jak pieszy wchodzacy bezmyslnie pod jadacy przepisowo 50 km/h samochod osobowy. To podobny objaw zaburzen umyslowych. Jesli ktokolwiek w naszym bezholowiu znakowym probuje na prostej i niczym nie zastawionej szosie stosowac sie do sabotujacego i smiertelnie niebezpiecznego dla idiotow znaku 40 km/h musi byc pretendentem do Nagrody Darwina. Niezaleznie od tego, ze przestrzega przepisu, bez wnikania w jego zasadnosc oraz pochodzenie, ryzykuje on sporo wiecej niz tylko mandat wystawiony przez strozow prawa, korzystajacych z okazji postawienia nowego znaku.
                          • edgar22 Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 14:17
                            > Alez tak. Taki bezmyslnie jadacy 40 km/h w konfrontacji z jadacym
                            > za nim TIRem, przepisowe 70 km/h

                            To przepisowe jest 40 czy 70 ?
                            • kozak-na-koniu Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 14:40
                              iewane, te pociągi i taj jeśdżą za szybko. Trzeba zrobić jak w Grazu
                              i ograniczyć im do 30, bo wiadomo że wystarczy jechać 10 km wolniej,
                              by uratować tysiące pieszych:
                              tinyurl.com/6dc623
                          • kozak-na-koniu Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 14:45
                            Niech sobie jedzie jak chce i z prędkością, z jaką chce, byle
                            trzymał się jak najbliżej prawej strony, spoglądał od czasu do czasu
                            w lusterko, sygnalizował zamiary i pozwalał się wyprzedzić. Z tym,
                            niestaty, w Polsce bardzo często jest nietęgo... To też jest jeden
                            d "odprysków" kampanii pod tytułem "noga z gazu - i nic więcej".
                  • habudzik Re: Czemu nie ma korkow 25.07.08, 15:49
                    edek40 napisał:

                    > Po pierwsze droga na tym odcinku jest tak idealnie prosta, jakby
                    chcieli zrobic
                    > ja krzywa i cos im nie wyszlo - widocznosc na kilometry.

                    I dziwnym trafem na takich właśnie drogach jest najwięcej wypadkow .
                    Dlaczego ????????
    • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 21.07.08, 17:38
      No i jeszcze jeden link :
      www.gurutravel.pl/index.php?page=1385
      Dwie godziny ???????? Ja Wawe przelatuje w godzine .
      • Gość: rekrut1 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: 85.222.86.* 22.07.08, 10:05
        habudzik napisał: Ja Wawe przelatuje w godzine .


        No właśnie, dlatego w "W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa"
        • Gość: Poll Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 10:42
          Dokładnie , masz racje .
        • edek40 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 11:12
          Mi habudzik kojarzy sie (przepraszam wszystkich wiernych) z ksiedzem-onanista, ktory z ambony poucza owieczki, ze nasienia nie nalezy marnowac w tak bestialski sposob :)
          • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 11:16
            edek40 napisał:

            > Mi habudzik kojarzy sie (przepraszam wszystkich wiernych) z ksiedzem-onanista,
            > ktory z ambony poucza owieczki, ze nasienia nie nalezy marnowac w tak bestialsk
            > i sposob :)

            Mi Eduś kojarzysz się ( przepraszam bydło ) z krówkami . Jestes tak słodki i
            ciągnący jak one .
            P.s. Nikogo nie pouczam bo każdy ( poza Klemensem1 )ma swój rozum . Ja zwracam
            tylko uwage kto ponosi wine za taki stan rzeczy na polskiej scenie
            bezpieczeństwa i jak oceniaja nas inni obiektywni .
            • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 11:19
              A propos bydła . Czy sprawdziłeś jak jeżdżą pociagi z Wołomina do Warszawy ?
    • simr1979 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 15:25
      hanni napisał:

      > Czy ma to jakis zwiazek z tym, ze przy ograniczeniach do 30 km/h srednia
      > szybkosc wynosi tam 34 km/h a przy ograniczeniu do 100 km/h "az" 85% jezdzi
      > ponizej 103 km/h?

      Nie - to ma związek z tym, że w całej Austrii jest mniej pieszych niż w Warszawie.
      • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 15:39
        simr1979 napisał:

        > hanni napisał:
        >
        > > Czy ma to jakis zwiazek z tym, ze przy ograniczeniach do 30 km/h srednia
        > > szybkosc wynosi tam 34 km/h a przy ograniczeniu do 100 km/h "az" 85% jezd
        > zi
        > > ponizej 103 km/h?
        >
        > Nie - to ma związek z tym, że w całej Austrii jest mniej pieszych niż w Warszaw
        > ie.

        Gdzie to wyczytałeś , bo na pewno nie widziałeś ?
      • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 15:53
        Przejedz sie moze najpierw do Wiednia albo do turystycznych miejscowosci
        gorskich, zawalonych pieszymi walesajacymi sie waskimi poboczami.
        • edek40 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 16:07
          W Wiedniu pieszych widzialem najwiecej w centrum, wylaczonym prawie calkowicie z ruchu. Mogliby wiec wpasc pod karoce lub busik. Dzielnice okalajace bezposrednio centrum sa tak ochydne, ze nikt tam nie chodzi, bo i po co?

          W Zell am Zee widzialem tunel bedacy obwodnica miasta, ktore, podobnie jak Wieden, ma wylaczony z ruchu spory kawalek dla walesajacych sie. Naturalnie, nie bylem wszedzie, wiec nie wiem. Moze sa nie zaznaczone na mapie kurorty, gdzie piesi na poboczach tworza korki. Tam gdzie bylem w Alpach (w tym we Wloszech) uzywalem glownie chodnikow, bo byly.
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 16:42
            A ja w pelnym turystow Saas-Grund widzialem w zimie buraka wyprzedzajacego z
            wielkim mozolem w samym srodku wsi, gdzie inni kierowcy jezdza bardzo wolno i
            ostroznie puszczajac pieszych przechodzacych gdzie popadnie.
            Juz sie ucieszylem, ze buraki to nie tylko wschodnieuropejska specjalnosc ale
            tylko do chwili, gdy rozpoznalem rejestracje.

            Zaskoczeni i zniesmaczeni turysci i miejscowi tylko kiwali glowami, jakby
            chcieli powiedziec, ze taraz to juz wszystko jasne.

            Znajomi Niemcy tylko spojrzeli na mnie z usmiechem zaklopotania.
          • Gość: Poll Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 17:54
            A jak w Cortine ludzie mają łazić ?
            www.cortina.dolomiti.com/frames/foto-it.htm
    • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 19:23
      ma to zwiazek przede wszystkim ze sprawnym sysytemem ratownictwa
      drogowego - w Austrii nie czeka sie na przyjazd karetki przez pol
      godziny. Po drugie - niestety nie podam zrodla informacji - mamy
      inny sposob kwalifikowania smierci. W polskim szpitalu smierc nawet
      po 2 dniach jest traktowana jako smierc w wyniku wypadku drogowego -
      na zachodzie jezeli smierc nastapila w ciagu (no wlasnie nie wiem
      precyzyjnie ile, ale niewiele) minut od przyjazdu pogotowia -
      statystycznie traktowana jest nie jako smierc w wypadku a jako jakis
      rodzaj nieudzielenia pomocy przez lekarza.
      • hanni Jest takie stare przyslowie 22.07.08, 20:04
        "P...dolicie Panie Hipolicie"

        dorota.alex napisała:

        > na zachodzie jezeli smierc nastapila w ciagu (no wlasnie nie wiem
        > precyzyjnie ile, ale niewiele) minut od przyjazdu pogotowia -
        > statystycznie traktowana jest nie jako smierc w wypadku a jako jakis
        > rodzaj nieudzielenia pomocy przez lekarza.


        Definicja z broszury "Wypadki drogowe, I polrocze 2007" wydanej przez Statistik
        Austria:

        Als Verkehrstote gelten alle Personen, die entweder am Unfallort oder innerhalb
        von 30 Tagen, gerechnet ab dem Unfallereignis, an den Unfallfolgen verstorben sind.

        Tlumacze: Jako zabite w wypadku uznawane sa wszystkie te osoby, ktore zmarly
        albo bezposrednio na miejscu wypadku albo w przeciagu 30 dni liczac od chwili
        wypadku na skutek poniesionych w nim obrazen.

        Proste i jednoznaczne. Zasada ta stosowana jest w doniesieniach o wypaddkach w
        Austrii od 1992 roku i zastapila wczesniejsza regule ograniczajaca sie do 3 dni
        od daty wypadku, ktora obowiazywala od 1966 roku.
        • hanni PS 22.07.08, 20:05
          Zasada ta jest wiazaca dla wszystkich krajow Uni.
        • dorota.alex Re: Jest takie stare przyslowie 22.07.08, 20:08
          ok, moze to co kiedys czytalam nie dotyczylo akurat austrii... ale
          slaba jakosc ratownictwa w polsce w porownaniu z austria chyba nie
          podlega dyskusji?
          • hanni Re: Jest takie stare przyslowie 22.07.08, 20:12
            Roznice w jakosci ratownictwa sa bezsprzeczne ale nie uzasadniaja tak
            kolosalnych dysproporcji w ilosci zabitych.
            • Gość: Poll Re: Jest takie stare przyslowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:10
              Zwłaszcza że pieszy nie ma szans powyżej 50-60km/h . Wtedy nawet lekarz w
              samochodzie obok nic nie pomoże . To jest przyczyna iż w naszym kraju w
              wypadkach ginie wiecej ludzi niz gdziekolwiek indziej .
              • hanni Re: Jest takie stare przyslowie 23.07.08, 09:32
                Ale jak to probujesz uzmyslowic jednemu z drugim to od razu mamy zabojczy
                argument, ze przy 0 km/h..... itd. itd.

                Dla tych ludzi nie istnieje nic miedzy piciem na umor i abstynencja.
                • simr1979 Re: Jest takie stare przyslowie 23.07.08, 11:57
                  hanni napisał:


                  > Dla tych ludzi nie istnieje nic miedzy piciem na umor i abstynencja.

                  Dla Ciebie picie na umór to piwo co drugi dzień ? ;)
                  • hanni Re: Jest takie stare przyslowie 23.07.08, 16:25
                    simr1979 napisał:

                    > Dla Ciebie picie na umór to piwo co drugi dzień ? ;)

                    Dla ciebie litr denaturatu to tak jak piwo co drugi dzien? ;)
                • mobile5 Re: Jest takie stare przyslowie 23.07.08, 12:55
                  hanni napisał:
                  > Dla tych ludzi nie istnieje nic miedzy piciem na umor i abstynencja.

                  Weź się walnij w czachę i posłuchaj jakie będzie echo.
      • marek.dumle Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 10:08
        dorota.alex napisała:

        > ma to zwiazek przede wszystkim ze sprawnym sysytemem ratownictwa
        > drogowego - w Austrii nie czeka sie na przyjazd karetki przez pol
        > godziny.

        Słusznie. Tego do tej pory nie analizowano w tym wątku. To co trzeba
        wyraźnie dodać:
        -nieumięjętność udzielenia 1szej pomocy przez przeciętnego Polaka
        -generalna niesprawność służby zdrowia
    • robertrobert1 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 22.07.08, 22:49
      Polski kierowcow powinno sie wyslac na powtorny egzamin do Danii na
      Bornholm. Tam jak rowerzysta zbliza sie do skrzyzowania to juz ma
      pierszenstwo i kierowcy natychmiast sie zatrzymuja. Podobnie jest na
      waskich drogach, na ktorych to kierowcy zatrzymuja sie aby
      rowerzysta przejechal a nie na odwrot. Jestem ciekaw czy dunski
      egzaminator wydalby jakiemus polskiemu kierowcy Prawo jazdy,
      watpie...
      • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 08:30
        W górnej Austrii też się zatrzymują? A jak robią w Hiszpanii?
      • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 09:30
        To jak widac dwa swiaty...

        W (biednej) Polsce rowerzysta to ciagle dla wielu "smiec".
        • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 10:58
          hanni napisał:

          > W (biednej) Polsce rowerzysta to ciagle dla wielu "smiec".

          Niestety. Szczególnie wtedy, gdy jest pijany albo niewidoczny (np.
          jadąc w nocy bez świateł, nawet odblaskowych) albo też jedno i
          drugie. Tyle, że jest to bycie śmieciem na własne żądanie.
          Oczywiście, w górnej Austrii jest dużo lepiej, bo tacy rowerzyści to
          jest norma, więc wszyscy kierowcy uprzejmie ich przepuszczają.
          Wszystko dlatego, że w tamtejszych miastach są strefy z
          ograniczeniem prędkości do 30 km/godz..
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 11:24
            Jesli juz koniecznie chcesz zabierac glos, to postaraj sie przynajmniej o
            minimum sensu.
            • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 11:46
              Jeśli już koniecznie musisz zabierać głos - rób to z sensem, bo
              zachowjesz się jak dzieciak, którego mamusia nie chce puścić na
              karuzelę, a przecież on chce i już - bo tak. Wklejasz jakieś wyrwane
              z kontekstu, ponad wszelką wątpliwość logiczne, choć niewiele
              wnoszące wyniki obliczeń; rzucasz jakeś przykłady lokalnych zachowań
              i rozwiązań, które do omawianych tematów mają się tak, jak stan
              ryksiarstwa w Warszawie za okupacji na życie seksualne kolibrów w
              amazońskiej dżungli, ubliżasz i dziwisz się, że się z Ciebie śmieją?
              A co mają robić? Przeczytałeś choć razt to, co napisałeś? Uważasz,
              że masz doczynienia z osobami, które drogi - różne i nie tylko
              polskie, znają tylko z telewizji? Twój problem...
          • robertrobert1 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 21:56
            kozak-na-koniu napisał:

            > hanni napisał:
            >
            > > W (biednej) Polsce rowerzysta to ciagle dla wielu "smiec".
            >
            > Niestety. Szczególnie wtedy, gdy jest pijany

            A co jesli jestem trzezwy? Zwlaszcza jesli moje dzieci sa trzezwe?
            To dlaczego je mimo to spychaja do rowu?

            >...albo niewidoczny (np.
            > jadąc w nocy bez świateł, nawet odblaskowych) albo też jedno i
            > drugie.

            A co jesli mam swiatla tylne i przednie i odblaski jak na choince?
            Czy mimo to nadal jestem niewidoczny? Czy to przypadkiem nie jest
            glupie zapatrzenie w samego siebie?

            > Tyle, że jest to bycie śmieciem na własne żądanie.

            Czy aby na pewno? Ja bym to nazwal nietolerancja!

            > Oczywiście, w górnej Austrii jest dużo lepiej, bo tacy rowerzyści
            to
            > jest norma, więc wszyscy kierowcy uprzejmie ich przepuszczają.
            > Wszystko dlatego, że w tamtejszych miastach są strefy z
            > ograniczeniem prędkości do 30 km/godz..

            I u nas tez sa tylko dlaczego wowczas kierowcy jezdza ponad 50 km/h?
            Czy takze niewidza znakow?
            • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 09:07
              Aha. Więc, jeśli kiedyś zobaczę człowieka na rowerze oświetlonego
              jak choinka, jadącego blisko prawego skraju jezdni, trzeźwego, nie w
              parce tylko gęsiego, oglądającego się za siebie i na boki zanim
              skręci oraz takie tam inne nieistotne duperele - od razu pomyślę że
              to Ty albo Twoje dziecko, zwolnię z 50 do 30 albo nawet się
              zatrzymam, ominę go szerokim łukiem i przyślę Ci przeprosiny za
              bezprawne i chamskie ominięcie lub wyprzedzenie wraz z uzasadnieniem
              na piśmie.
        • edek40 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 13:11
          > To jak widac dwa swiaty...
          >
          > W (biednej) Polsce rowerzysta to ciagle dla wielu "smiec".

          Tak, niewatpliwie z biedy wynika fakt jezdzenia po szosie rowerem bez oswietlenia. Niewatpliwie zycie w Polsce jest towarem wystepujacym w nadmiarze tak wielkim, ze nie wartym zastanowienia. Dla wielu wiec zawsze wystarczy na flaszke, a nie wystarczy chociaz na jakiekolwiek odblaski. Nie chce generalizowac. W mojej okolicy powoli przybywa rowerow z oswietleniem. Nie przybywa zas pieszych z takimi wynalazkami. I nie pisze tu o tzw terenie zabudowanym, ktory, a jakze, zabudowany jest przede wszystkim bialymi tablicami. Mowie o najzwyklejszej szosie, ktora biegnie w lesie. Ma ona te wade, ze laczy szkole i kosciol z moja wiejska metropolia. W okresie, gdy zmierzch zapada szybko walesaja sie ta SZOSA dzieci, czasem jezdza rowerami. Z reguly niewlasciwa strona jezdni. Rowery dla bajeru maja jakies oswietlenie, wiec cos tam widac. Piesi sa czarni. A zmierzam do tego, ze ja wiem o pieszej ruchliwosci tego odcinka i mniej wiecej odpowiednio jade. Nieco mniej przewidujacy lub przyjezdni jada zgodnie z przepisami 90 km/h i zgodnie z przepisami rozsmarowuja pieszych po asfalcie.

          Naturalnie w Austrii kierowcy spodziewaja sie nieprawidlowo poruszajacych sie i nieoznakowanych pieszych absolutnie wszedzie i zapewne nawet na szosach jezdza 30 km/h. Zapewne stad tak znakomite wskazniki zabojstw pieszych.
          • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 16:24
            edek40 napisał:

            > Tak, niewatpliwie z biedy wynika fakt jezdzenia po szosie rowerem
            > bez oswietlenia.

            Czy to kolejny argument majacy dowodzic, ze kierowcy polscy to zupelnie inna
            kasta, zachowujaca sie (przecietnie) duzo lepiej od (przecietnych) rowerzystow i
            pieszych?

            > Dla wielu wiec zawsze wystarczy na flaszke, a nie wystarczy chociaz
            > na jakiekolwiek odblaski.

            Czy z drugiej strony nie jest tez tak, ze dla "wielu" kierowcow 100 km/h to
            optymalna szybkosc tam, gdzie powinno jechac sie 70 i pozniej "nie starcza" tych
            paru metrow na wyhamowanie?

            Czy moze jednak sie myle bo "wielu" kierowcow robi wszystko bez zarzutu a
            przypadki "wielu" zaslugujacych na krytyke zdarzaja sie znow tylko lub glownie
            wsrod pieszych i rowerzystow?

          • robertrobert1 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 22:02
            W Austrii, Danii, Niemczech i wielu innych krajach pomiedzy miastami
            wystepuja ciagi pieszo-rowerowe, ktore sa odseparowane od jezdni
            conajmniej rowem i drzewami a czesto prowadza krotszymi trasami
            przez pola i lasy. Ale coz te kraje sa bogatsze. Jednak czy polskich
            gmin nie stac na takie sciezki skoro je stac na budowanie
            wielopasmowych drog w miastach?
            • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 09:11
              Nieprawda, bo:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=82453954&a=82520310
      • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 10:00
        akurat to: kto powinien sie zatrzymac - reguluja przepisy KD, a nie
        rodzaj srodka lokomocji jakim sie poruszamy. Jezeli rower jedzie
        droga z pierwszenstwem to go przepuszczam, ale jezeli wyjezdza z
        podporzadkowanej to on mnie. Jezeli jestesmy rownoprawnymi
        uzytkownikami drogi to wlasnie chyba tak powinno sie to odbywac. I
        konsekwentnie: jezeli jest czerwone swiatlo na ktorym stoja
        samochody to rowery tez stoja i czekaja na zielone (co sie w
        warszawie praktycznie nie zdarza); jezeli jest droga oznaczona jako
        tylko dla samochodow z ograniczeniem 90h/godz, a obok sciezka
        rowerowa, to nie musze hamowac awaryjnie bo za zakterem raptem na
        srodku drogi pojawia mi sie rowerzysta itp.
        • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 11:32
          Wszystko to racja. Ale jest jeszcze pewien inny aspekt: wzajemny respekt
          uzytkownikow drog przejawiajacy sie i tym, ze sie ustepuje innym,nawet wtedy gdy
          przepisy mowia cos innego.

          Opisalem tu juz przypadek z jednej ze stacji narciarskich, gdzie kierowcy
          poruszali sie z reguly bardzo wolno, duzo wolniej niz okreslaly to przepisy
          ustepujac czesto miejsca stosunkowo licznym przechodniom. Taka byla tam norma.

          Kierowca, ktory ni stad ni z owad wzial sie tam nagle za wyprzedzanie(!) nie
          mial zielonego pojecia o tej normie - bo byl (poniekad) z "innego swiata", gdzie
          takie zachowania jak opisane powyzej to czysta abstrakcja.
          • emes-nju Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 16:48
            Czytajac Twoje wypowiedzi nie sposob dojsc do jedynie slusznego (i logicznie i "politycznie") wniosku - obywatele Zachodu sa idealami drogowymi, a jedyne wypadki, jakie zdarzaja sie z ich udzialem sa z winy przyjezdnych. Tych z "innego swiata" :-P
            • Gość: Poll Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: 195.245.213.* 23.07.08, 16:54
              Ideałami absolutnie nie są ale są dużo lepsi od nas . Przynajmniej w
              zakresie bezpieczeństwa , posznaowania ( z musu bo z musu ) prawa i
              wzajemnej uprzejmości
            • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 16:56
              A czytajac twoje wypowiedzi mozna dojsc do jedynie slusznego wniosku, ze nie
              rozumiesz (w zab!) elementarnie prostych wypowiedzi.
            • Gość: ToKu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.08, 15:23
              Niepoparte żadnymi statystykami, jedynie własnymi obserwacjami wnioski z
              "inwazji na Anglię 2004" zdają się to potwierdzać. W ciągu długiego tam pobytu
              raz byłem potrącony i raz o milimetry tego uniknąłem - obydwa samochody z polską
              rejestracją.
              • Gość: ToKu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.08, 15:24
                Tak sobie szybko net przejrzałem i sprawdziłem, że nie tylko ja to tak widzę:

                www.zm.org.pl/?a=polscy_kierowcy
                www.ubezpieczeniaonline.pl/article.php?id=1172
                www.spedycje.pl/aktualnosci/przeglad_prasy/7441/pijani_kierowcy_z_polski_zalewaja_wielka_brytanie.html
          • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 16:52
            Ale jezeli w Polsce jedziesz ulica po ktorej idzie wielu pieszych i
            to w roznych kierunkach to tez jedziesz wolniej niz zezwalaja
            przepisy, jezeli jedziesz wiejska droga po ktorej idzie akurat
            kondukt zalobny z kosciola na cmentarz, to tez jedziesz za nimi w
            ich tempie a nie wyprzedzasz. W Polsce takie rzeczy tez sie zdarzaja
            - nie tylko w Austrii. Bo przepisy zazwyczaj reguluja predkosc
            maksymalna a nie minimalna, wiec to jest chyba oczywiste, ze jezeli
            warunki panujace na drodze wymagaja jazdy 15km/h to tak sie jedzie.

            Ale jednak twardo upieram sie, ze jezeli na skrzyzowaniu na ktorym
            wiadomo kto ma pierwszenstwo, upierasz sie jednak wbrew KD ustapic
            pierwszenstwa, to takim zachowaniem sama stwarzasz spore ryzyko, bo
            dzialasz w sposob nieprzewidywalny i nieoczywisty dla pozostalych
            uczestnikow ruchu drogowego.
            • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 23.07.08, 17:00
              Niby racja ale wiekszosc z tych, ktorzy poruszali sie nieco samochodem i jako
              piesi szczegolnie w krajach skandynawskich, rowniez w Niemczech, Szwajcarii
              uderza juz na pierwszy rzut oka inny stosunek kierowcow do pieszych (i
              przepisow) niz w Polsce.

              I tutaj dopatrywalbym sie glownie tak kolosalnej dysproporcji w ilosci ofiar a
              nie w innych aspektach, ktore bez watpienia tez odgrywaja role.
              • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 10:08
                > Niby racja ale wiekszosc z tych, ktorzy poruszali sie nieco
                samochodem i jako piesi szczegolnie w krajach skandynawskich,
                rowniez w Niemczech, Szwajcarii uderza juz na pierwszy rzut oka inny
                stosunek kierowcow do pieszych (i przepisow) niz w Polsce.

                Ale jak ruszysz sie w druga strone - na poludnie - to tez cie
                uderzy... szalony wloch na przejsciu dla pieszych na ktorym akurat
                ty jako pieszy masz zielone (a raczej ciagly, nieprzerwany strumien
                wlochow - w Neapolu nie da sie przejsc przez ulice bez ryzykowania
                zyciem - swiatla ktore nie sa na skrzyzowaniu, a na przejsciu dla
                pieszych sa absolutnie ignorowane). Po powrocie do Polski z Wloch
                mialam ochote calowac kazdego polskiego kierowce. To byl koszmar!
                Ciekawa jestem opinii Skandynawow o kierowcach wloskich - oni to
                dopiero musza przezywac traume :-)
                • simr1979 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 12:19
                  dorota.alex napisała:


                  > Ciekawa jestem opinii Skandynawow o kierowcach wloskich - oni to
                  > dopiero musza przezywac traume :-)

                  Wygląda na to, że Skandynawowie nie umieją jeździć, dlatego robią to wolno i
                  ostrożnie, a Włosi wręcz przeciwnie - są doskonałymi kierowcami, dlatego jeżdżą
                  szybko i zdecydowanie... ;)
                • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 16:19
                  Neapol.... No jesli piekni Wlosi tez tak robia to wszystko w porzadku? A
                  dlaczego nie Moskwa albo Stambul? Obawiam sie, ze sceny z ulic tych miast o
                  wiele bardziej przypominaja to, co dzieje sie w Warszawie

                  Nie dysponuje danymi z Wloch ale to, co znam z polnocy i z Rzymu rozni sie od
                  tego, co znam z Polski. Wlosi owszem jezdza ostrzej i "kreatywniej" ale nigdy
                  nie wyczuwalem tam takiej zlosliwosci i zobojetnienia jak w Polsce.
                  • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 25.07.08, 09:55
                    hanni napisał:

                    > Neapol.... No jesli piekni Wlosi tez tak robia to wszystko w
                    porzadku?

                    A czy ja gdzies napisalam ze w porzadku??? Wloscy "ogierro"
                    zdecydowanie odstraszyli mnie od wyjazdow do Wloch. Neapol jest
                    najpotworniejszym miejscem w Europie. Uwazam, ze polscy kierowcy sa
                    zdecydowanie lepsi i bardziej przewidywalni niz wloscy.

                    • hanni Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 25.07.08, 10:27
                      dorota.alex napisała:

                      > Neapol jest najpotworniejszym miejscem w Europie. Uwazam, ze polscy
                      > kierowcy sa zdecydowanie lepsi i bardziej przewidywalni niz wloscy.

                      Glupio byloby, gdyby okazalo sie, ze i tam odsetek zabitych pieszych jest duzo
                      nizszy niz w Warszawie.

                      Nie dysponuje zadnymi danymi ale moze kiedys zbajde...
                    • hanni Bella Italia 25.07.08, 10:51
                      dorota.alex napisała:

                      > Uwazam, ze polscy kierowcy sa zdecydowanie lepsi i bardziej
                      > przewidywalni niz wloscy.

                      Szkoda tylko, ze ci "lepsi i bardziej przewidywalni" kierowcy zabijaja
                      statystycznie 5 razy wiecej(!) pieszych niz wloscy "ogierro"....

                      Musi to tez zapewne lezec w.... jakosc drog, klimacie?

                      Jakas przyczyna na pewno sie znajdzie, nawet gdyby mieli to byc zydzi lub komunisci.
                      • dorota.alex Re: Bella Italia 25.07.08, 19:02
                        hanni napisał:

                        > Jakas przyczyna na pewno sie znajdzie, nawet gdyby mieli to byc
                        zydzi lub komun
                        > isci.

                        No coz... chyba nie mamy juz o czym rozmawiac...
            • kozak-na-koniu Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 24.07.08, 09:15
              Co tam prawo, zwyczaje i inne przeżytki. Liczą się tylko kompleksy i
              tak zwana polityczna poprawność.
        • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 25.07.08, 19:09
          A co z pieszymi którzy nie rozumieją lub/i nie znają zasad jakimi rządzi się
          motoryzacja ?????? Mundralo
          • dorota.alex Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 25.07.08, 19:43
            dzieci w przedszkolu ucza sie bezpiecznie przechodzic przez ulice. Tu
            akurat jestem pewna bo uczyla sie tego moja 4-latnia coreczka. A
            jezeli nawet nie w przedszkolu to obowiazkowo w obowiazkowej nawet na
            wsi zerowce. Zasady jakimi rzadzi sie motoryzacja znane sa wiec
            kazdemu pierwszoklasiscie.
            Sam jestes Mundrala :-)
            • marek.dumle Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 25.07.08, 21:52
              dorota.alex napisała:

              > Sam jestes Mundrala :-)

              Tracisz czas na trola :)
              • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 26.07.08, 12:25
                Trollem nie jestem tylko Ty nie masz nic konkretnego do napisania . Co w moich
                postach jest takiego co upoważnia do nazwania mnie trollem ?
            • habudzik Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 26.07.08, 12:24
              dorota.alex napisała:

              > dzieci w przedszkolu ucza sie bezpiecznie przechodzic przez ulice. Tu
              > akurat jestem pewna bo uczyla sie tego moja 4-latnia coreczka. A
              > jezeli nawet nie w przedszkolu to obowiazkowo w obowiazkowej nawet na
              > wsi zerowce.

              Masz racje , w przedszkolu ucza bo uczyli mojego syna . Byli nawet policjanci z
              wykładem . I co z tego skoro dzieci mimo iz wiedzą to nie stosuja się . To
              przecież tylko maleństwa których świat to nieustajaca zabawa . Chcesz by usiadły
              z Toba w fotelu i czytały gazetę ?




              Zasady jakimi rzadzi sie motoryzacja znane sa wiec
              > kazdemu pierwszoklasiscie.
              > Sam jestes Mundrala :-)

              No i co z tego ? Nawet dorośli się do nich rzadko stosują a co dopiero dzieci .
    • karw123 Re: W calej Austrii ginie mniej pieszych niz w Wa 26.07.08, 14:38
      No i po co to wałkować znowu.

      Przecież już wiadomo, że wszystkiemu winne w Polsce są drogi, zaś kierowcy
      ignorując wszelkie ograniczenia tylko starają się dostosować i są niczemu niewinni.

      W nas pełno "miszczóff kierownicy", którzy wszystko wiedzą lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja