emes-nju
29.07.08, 16:13
Trzeba zwolnic samochody do predkosci 30 km/h, zeby ginelo mniej pieszych.
Jest to bezsporna prawda i jak ktos krzyczy hurrrra!!! bedziemy jezdzili z predkoscia rowerzysty!, to jest swietnym, noweczesnie i po europejsku myslacym gosciem i mozna podejmowac z nim dyskusje polegajaca na eskalacji politycznie poprawnych pomyslow.
Ale jak ktos zacznie sie dopytywac czy nie mialoby sensu przeanalizowac gdzie ogranicznie predkosci ma sens, a gdzie lepiej oddzielic pieszych od samochodow i pozostawic wyzsze limity predkosci, to wychodzi na morderce. Na morderce wychodzi tez jezeli, na podstawie oficjalnych statystyk, stwierdza, ze w przerazajaco duzej czesci wypadkow piesi sa sami sobie winni i oprocz politycznie poprawnego terroryzowania kierowcow warto zastanowic sie jak zmusic tych pieszych do choc minimalnego uwazania na siebie (bo nawet najostrozniejszy kierowca moze nie wystarczyc jezeli pieszy np. postanowi sobie na jezdni wypoczac w pozycji horyzontalnej albo nawet pospac - w 2007 roku w 150 wypadkach tego typu zginely 42 osoby). Dyskutant jest tez morderca jezeli postuluje edukowanie spoleczenstwa, zeby jedni drugim nie robili kuku (jedni beda jechali ostrozniej, a drudzy nie beda bezmyslnie sie podkladac nawet tym najostrozniejszym) - politycznie poprawnie jest nie edukowac, a zakazywac i nakazywac zakalom ludzkosci, czyli kierowcom.
Szanowni panstwo - takie cos nazywa sie SZANTAZ MORALNY i z dyskusja nie ma nic wspolnego.