zmiana ustawy o ruchu drogowym?

IP: *.85.87-79.rev.gaoland.net 05.08.08, 23:29
Uwazam, ze w tym momencie ustawowe limity predkosci sa martwe, dlatego jestem
za wprowadzeniem nowych limitow. Obszar zabudowany 60 kmh, obszar
niezabudowany 100 kmh, droga ekspresowa 130 kmh, autostrada b/o... Co o tym
sadzicie? Przejezdzajac sie np A4 widac, ze ok 50% kierowcow jedzie szybciej
niz 130, co zreszta nie jest niebezpieczne. Prosze zwrocic uwage na Niemcy z
podobnymi limitami, tam w 2007 roku po raz pierwszy liczba zabitych w ciagu
roku spadla ponizej 5000 przy 90 mln mieszkancow...
    • emes-nju Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 06.08.08, 13:05
      Problem w tym, ze w Niemczech po pierwsze jest "troche" lepiej z przestrzeganiem limitow niz u nas. Oni do tego doszli jakas droga, ale nasza jest lepsza - nikt nie przestrzega 60 km/h w miescie, to zmienimy na 50 km/h. I, co dla mnie oszalamiajace (!), oficjalne statystyki powiedzialy nam, ze wprowadzenie nizszego miejskiego limitu predkosci zaowocowalo spadkiem liczby wypadkow - o tyle ciekawe, ze nie zauwazylem, zeby ktos jezdzil wolniej... Pewnie z tymi statystykami jest tak, jak z bezpieczenstwem na bespjecznej usemce - wedlug NIEPUBLIKOWANYCH statystyk liczba wypadkow tam spadla.

      A tak naprawde, to limitow "nie da sie" podniesc. Istnieje powazne ryzyko, ze wiekszy odsetek ludzi zaczalby ich przestrzegac i fotoradarowy interes moglby przestac byc tak oplacalny. A przeciez powszechnie wiadomo, ze ofiarnosc waaadzy w dbaniu o nasze bezpieczenstwo jest scisle powiazana z wplywami z mandatow :-P
      • habudzik Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 06.08.08, 13:44
        emes-nju napisał:

        > Problem w tym, ze w Niemczech po pierwsze jest "troche" lepiej z
        przestrzeganie
        > m limitow niz u nas.

        Dobrze że użyłeś "troch" bo to mogłoby oznaczać że tylko 70%
        kierowcó przestrzega a wiemy że tam robi to 99,999 .



        Oni do tego doszli jakas droga, ale nasza jest lepsza -

        "Co mi będą tam pierd...ć , nie ma autostrad , nie ma expresówek to
        należy zapierda...ć ile wlezie ". Co innego gdyby były , wtedy
        zwolnie i bede jechał jak Niemiaszek , Franc czy Makaroniarz .




        I, co dla mnie os
        > zalamiajace (!), oficjalne statystyki powiedzialy nam, ze
        wprowadzenie nizszego
        > miejskiego limitu predkosci zaowocowalo spadkiem liczby wypadkow -
        o tyle ciek
        > awe, ze nie zauwazylem, zeby ktos jezdzil wolniej...

        ALeż jeżdżą wolniej , tam gdzie są podglądani . To wystarczy .



        Pewnie z tymi statystykami
        > jest tak, jak z bezpieczenstwem na bespjecznej usemce - wedlug
        NIEPUBLIKOWANYC
        > H statystyk liczba wypadkow tam spadla.

        Niepublikowanych ?????? Dane sa opublikowane ale jeszcze nie
        dotarły ... do głowy .



        > A tak naprawde, to limitow "nie da sie" podniesc. Istnieje
        powazne ryzyko, ze
        > wiekszy odsetek ludzi zaczalby ich przestrzegac i fotoradarowy
        interes moglby p
        > rzestac byc tak oplacalny.

        Opłacałby się za to interes "nie fundowania" wózków inwalickich ,
        rehabilitacji i rent - to lekko licząc jakieś 12-16 mld.
        • Gość: na zimno Habudziku, a skad to: 99,999%, he? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.08.08, 14:28
          Co innego widze, co inego czytam.

          Ludzie jezdza tu z takim "overshotem" jaki wynika z kalkulacji
          punkty/kara/zabudowany/niezabudowany (ewentualnie utrata PJ na
          miesiac, bo to jeszcze mozna przezyc)

          Z jakas "moralnoscia" czy "etyka" nie ma to nic wspolnego.
          Kazdy kombinuje jak moze, tyle, ze jest to w dosc rozsadnych ramach.

          Sam jechalem obok samochodu "polizei" ~90, jakkolwiek bylo 80,
          a nikt z nich nie wycignal lizaka, choc mogl.

          • Gość: rekrut1 Re: Habudziku, a skad to: 99,999%, he? IP: *.aster.pl 06.08.08, 15:10
            Wiara w drugiego człowieka, ot co.
            • emes-nju Re: Habudziku, a skad to: 99,999%, he? 06.08.08, 15:15
              Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

              > Wiara w drugiego człowieka

              Ja bym powiedzial, ze wiara w mity o czlowieku z Zachodu i calkowita niewiara w czlowieka ze Wschodu :-)
              • Gość: rekrut1 Re: Tyż prawda! IP: *.aster.pl 06.08.08, 15:47
              • Gość: Poll Re: Habudziku, a skad to: 99,999%, he? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 23:50
                To nie kwestia wiary czy niewiary . Człowiek z Zachodu nie jest od nas lepszy on
                tylko po prostu nie ma wyjścia . Jeśli nasz człowiek będzie czuł nad sobą bat a
                na ryju kaganiec to będzie tez jeździł jak jego kolega z Zachodu
                • misiu-1 Re: Habudziku, a skad to: 99,999%, he? 07.08.08, 14:16
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > Jeśli nasz człowiek będzie czuł nad sobą bat a
                  > na ryju kaganiec to będzie tez jeździł jak jego kolega z Zachodu

                  A jaką postulujesz grubość bata nad sobą i jakiej wagi kaganiec na swoim ryju?
                  • Gość: na zimno Ciekawe, ciekawe...Poll IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.08.08, 14:28
                    Tesknisz do "bata i kaganca na ryju"? Popros o azyl na Bialorusi.
                    Oni Ci to wszystko bezplatnie sprezentuja wraz z przypalowaniem na
                    powitanie. Bedziesz szczesliwy (nareszcie).

          • habudzik Re: Habudziku, a skad to: 99,999%, he? 06.08.08, 16:33
            DZiało się tak dlatego że nikt nie zawraca sobie głowy kimś kto
            przekracza dozwolkoną prędkość o ciężkie do wyliczenia wartości .
            Kalkulacja jest prawidłowa ale dla Niemców , Holendrów a nie
            Polaków . U nas ten stosunek jest zahwiany i to znacznie .
    • bwv1004 Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 06.08.08, 16:20
      Gość portalu: eryk napisał(a):

      > Uwazam, ze w tym momencie ustawowe limity predkosci sa martwe,
      dlatego jestem
      > za wprowadzeniem nowych limitow. Obszar zabudowany 60 kmh, obszar
      > niezabudowany 100 kmh, droga ekspresowa 130 kmh, autostrada b/o...

      Po co?
      • Gość: eryk Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? IP: *.190.206-77.rev.gaoland.net 06.08.08, 22:30
        Bo na przyklad co do limitow autostradowych to malo kto je przestrzega. Jazda
        szybsza wcale nie jest niebezpieczna
        • bwv1004 Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 06.08.08, 22:42
          Gość portalu: eryk napisał(a):

          > to malo kto je przestrzega.

          To cienki argument.

          > Jazda
          > szybsza wcale nie jest niebezpieczna
    • Gość: B. II 50/100/150 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.08, 23:42
      Po krótce w mieście nie powinno się szaleć, zwłaszcza, w czasach, gdzie prubuje się przwracać przestrzeń publiczną dla pieszych (co jest korzystne dla relacji społecznych). Jak wiadomo łatwiej zatrzymać się przed przejściem jadąc 50. Poza miastem 100 (niezależnie czy droga jest dwu czy jednojezdniowa), na autostradzie 150, mimo że dopuszczam na 2x3(4) b/o. Pamiętajmy, że w Niemczech wydaje się dużo pieniędzy na utrzymanie autostrad, aby prędkości rzędu 200km/h była bezpieczna. Mimo to istnieje tam coś takiego jak prędkość zalecana, która działa w ten sposób: Jak jedziesz mandatu nie zapłacisz, ale jeśli uczastniczysz w wypadku, a przekroczyłeś zalecaną, jesteś wspówinny. Poza tym najniebezpieczniejsza jest różnica prędkości. W kwestii dróg ekspresowych nie wypowiem się, gdyż część z nich na zachodzie spełniała by standardy autostrady, a część to jednojezdniowe drogi bezkolizyjne. Jednak główną wadą jest skomplikowany system dopuszczalnych prędkości, oraz przesadne ograniczenia. Dla przykładu Jeśli mamy drogę w mieście 2x2 lub 2x3 z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami, to dlacego nie jeździć nań 100, tak samo jesli droga jest oddzielona od ruchu pieszego (brak możliwości przejścia poza przejściami lub nawet brak przejść dla pieszych, to równiez powinna być w terenie zabudowanym dopuszczalna 60 czy 70 nawet na jednojezdniówce. O tym, że znak teren zabudowany stawiany jest przy kilku domach oddalonych od drogi nie wspominając. Na Zachodzie obowiązuje 50 w mieście, ale tam na tych drogach nikt nie stawia łańcuchów oddzielających chodnik od jezdni, linia zabudowy jest bliżej trasy itd.
      • emes-nju Re: 50/100/150 07.08.08, 10:15
        Gość portalu: B. II napisał(a):

        > Po krótce w mieście nie powinno się szaleć, zwłaszcza, w czasach,
        > gdzie prubuje się przwracać przestrzeń publiczną dla pieszych (co
        > jest korzystne dla relacji społecznych).

        Czy moglbys przyblizyc o czym piszesz, jak piszesz o relacjach spolecznych?

        Bo ja na przyklad moge sie ze spoleczenstwem w postaci znajomych (oraz klientow czy dostawcow) "relacjonowac" jak do nich DOJADE - NIE DOJDE. Warszawa i okolice sa zdecydowanie zbyt rozlegle na piesze wycieczki. A do brata mieszkajacego pod Warszawa, to nawet rowerem mam klopot, bo duza czesc kilkudziesieciokilometrowej trasy biegnie droga waska, za to szalenie ruchliwa (a wiec powolna - pare zadarzylo mi sie tam rowerem jechac szybciej niz jechaly samochody). To szalenie niewygodne, bo o niebezpieczenstwie takiej podrozy nie ma co pisac - jezeli rowerem przeciskam sie pomiedzy jadacymi wolno autami, to chyba nie ponosze ryzyka nagle smierci pod kolami "pirata"? :-P

        W ten weekend odwiedzilem znajomych mieszkajacych prawie w Bialorusi. W miejscowosci (sporej wsi) sa nawet chodniki! Ale spoleczenstwo "relacjonuje" sie samochodowo... Po chodnikach prawie nikt nie chodzi (a szkoda, bo relacje spoleczne w wykonaniu tych ludzi polegaja na uzyciu "wzmacniaczy nastroju").

        (Czy chodzi o to, ze bolszewicka waaadza wie lepiej od nas jak chcemy sie "relajonowac" i uznala, ze pieszo, mimo, ze to nieprawda?)

        > Jak wiadomo łatwiej zatrzymać się przed przejściem jadąc 50.

        Latwiej zatrzymac sie jadac 40-tka. Albo 30-tka. Albo 20-tka. Albo 10-tka. Albo... Nie - dalej nie ma "albo". Dalej jest przestrzen szalenie bezpiecznego (choc biednego jak mysz koscielna) skansenu Europy, w ktorym waaaadza bedzie odpowiednimi przepisami (ograniczajacymi czas lezenia) walczyc z lozkami, bo jak powszechnie wiadomo, wiekszosc ludzi umiera w lozkach :-P

        > Pamiętajmy, że w Niemczech wydaje się dużo pieniędzy na utrzymanie
        > autostrad

        Z wyjatkiem pokomunistycznego odcinka pomiedzy Katowicami, a Krakowem, wiekszosc polskich autostrad jest technicznie co najmniej porownywalna z niemieckimi. A czesto zdecydowanie lepsza...

        > Na Zachodzie obowiązuje 50 w mieście, ale tam na tych drogach nikt
        > nie stawia łańcuchów oddzielających chodnik od jezdni, linia
        > zabudowy jest bliżej trasy itd.

        Po pierwsze dlatego, ze w terenach zabudowanych w Niemczech raczej nie odbywa sie miedzynarodowy tranzyt w ilosci kilku tys. aut na dobe. (A oddzielanie ruchu kolowego od pieszego w Niemczech istnieje - nie koloryzuj).

        A po drugie. Tam, gdzie zabudowa jest luzniejsza, sa chodniki, a z domu nie wychodzi sie wprost na jezdnie, to zdarzaja sie tereny zabudowane z podniesionym limitem predkosci. Szalenstwo! Czesto w Niemczech (a takze w Holandii - tam widzialem 70-tki nawet w terenach zabudowanych bardzo gesto) nie wyhamowuje sie bez potrzeby nawet ruchu lokalnego.

        A Polsce waadza za punkt honoru przyjela sprowadzenie naszych predkosci, do predkosci raczego rowerzysty... :-/

        PS Wcale nie jestem zwolennikiem podnoszenia limitow predkosci. Chce tylko urealnienia organizacji ruchu pod kontem ruchu (chodzi glownie o jego uplynnienie, a nie szalone predkosci chwilowe), a nie DEZorganizacji (czkawka - ciagle znaczne zmiany predkosci) pod katem hipotetycznej "matki waszej".
        • jureek Re: 50/100/150 07.08.08, 10:23
          emes-nju napisał:

          > A po drugie. Tam, gdzie zabudowa jest luzniejsza, sa chodniki, a z domu nie wyc
          > hodzi sie wprost na jezdnie, to zdarzaja sie tereny zabudowane z podniesionym l
          > imitem predkosci. Szalenstwo! Czesto w Niemczech (a takze w Holandii - tam widz
          > ialem 70-tki nawet w terenach zabudowanych bardzo gesto) nie wyhamowuje sie bez
          > potrzeby nawet ruchu lokalnego.
          >
          > A Polsce waadza za punkt honoru przyjela sprowadzenie naszych predkosci, do pre
          > dkosci raczego rowerzysty... :-/

          Cudze chwalicie, swego nie znacie.
          W Polsce też sporo widziałem terenów zabudowanych z podniesieniem dozwolonej
          prędkości do 7o kmh. Chyba nawet więcej niż w Niemczech.
          Jura
          • emes-nju Re: 50/100/150 07.08.08, 10:39
            jureek napisał:

            > W Polsce też sporo widziałem terenów zabudowanych z podniesieniem
            > dozwolonej prędkości do 7o kmh. Chyba nawet więcej niż w Niemczech.

            Juz o tym dyskutowalismy - wszystko zalezy od regionu.

            Odnosze wrazenie, ze na wschod od Wisly, KAZDA chalupa w zasiegu wroku, musi miec swoja 50-tke.

            W ten weekend jechalem na wschod (nieco na poludnie od Terespola). Szerokim lukiem ominalem "dwojke" i jechalem sobie ciut na poludnie od niej, po DK. Mimo tego, ze miejscami jechalem szybciej niz pozwalali, uzyskalem srednia 56 km/h. Na odcinku ok. 230 km. Byly tam nie tylko tereny zabudowane gestymi zaroslami, ale rowniez przejscia dla pieszych w szczerym polu z obowiazkowa 70-tka (ale na calej trasie tylko 3 miejsca "wymagaly" takiej organizacji...). Co ciekawe te imponujaca srednia osignalem na drodze, ktora w odleglosci ok. 150 km od Warszawy przestaje ciagnac sie przez permanentny teren zabudowany. Zdarzaly sie nawet odcinku po kilka, kilkanascie km bez terenow zabudowanych. A jednak 56 km/h... I ZADNEJ alternatywnej trasy podrozy! (Trasy "jednocyfrowe" sa, jak na moj gust, zbyt przeladowane, a wiec zbyt niebezpieczne, choc czasami - jak akurat nie ma korka na jakims mikrorondzie, czyli poza szczytem - szybsze).
        • Gość: B.II Re: 50/100/150 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 13:54
          emes-nju napisał: > Czy moglbys przyblizyc o czym piszesz, jak piszesz o relacjach spolecznych?

          B.II: Więzi między ludzkie, zawieranie znajomości, współżycie z sąsiadami i miastem, spędzanie czasu wolnego ze znajomymi itp a także nie zamykanie się w zamkniętych wyalienowanych osiedlach. Sam z własnego (subiektywneg) doświadczenia mogę powiedzieć, że najlepiej integrowali się na uczelni, kursach Ci którzy dojeżdżali KM. Inny przykład, to dzielnicę typu Dolne Miasto w Gdańsku, czy Śródka w Poznaniu, które po wybudowaniu koło nich dróg wyższych klas podupadły. W przeciwieństwie, do Rynku Głównego w Krakowie, Długiego Targu w Gdańsku, Piotrkowskiej w Łodzi, czy Półwiejskiej w Poznaniu, które tętnią życiem, pomimo zakazu jazdy nań samochodami.


          emes-nju napisał:> Bo ja na przyklad moge sie ze spoleczenstwem w postaci znajomych (oraz klientow
          > czy dostawcow) "relacjonowac" jak do nich DOJADE - NIE DOJDE. Warszawa i okolice sa zdecydowanie zbyt rozlegle na piesze wycieczki. A do brata mieszkajacego pod Warszawa, to nawet rowerem mam klopot, bo duza czesc kilkudziesieciokilomet
          > rowej trasy biegnie droga waska, za to szalenie ruchliwa (a wiec powolna - pare
          > zadarzylo mi sie tam rowerem jechac szybciej niz jechaly samochody). To szalen
          > ie niewygodne, bo o niebezpieczenstwie takiej podrozy nie ma co pisac - jezeli
          > rowerem przeciskam sie pomiedzy jadacymi wolno autami, to chyba nie ponosze ryzyka nagle smierci pod kolami "pirata"? :-P

          BII: Tutaj jest zadanie dla władz miejskich. Modernistyczna urbanistyka, która próbowała zaprojektować miasta w taki sposób, aby każdy mógł dojechać samochodem dez stania w korkach, okazała się utopią. Budując nowe drogi często stawiamy je a terenach mieszkanowych, wówczas ludzie uciekają na przedmieścia, a zespoły miejskie rozrastają się do kilkudziesięciu kilometrów od centrum, powodując, ze nawet w sprawach życia codziennego, czy nawet na wypocznek nie połaca nam się jechać rowerem czy iść pieszo ze względu na znaczne odległości. w ten sposób tworzy się błędne koło.
          Dlatego miasta powinny zadbać o inne formy transportu między innymi o komunikacje zbiorową (kolej, tramwaje) sieć parkingów P+R oraz drogi rowerowe. Tylko muszą to robić systemowo, a nie jak Wrocław, rzycić hasło wojny z samochodami, a jednocześnie nie wiele wprowadzać rozwiązań poprawiających funkcjonowanie komunikacji miejskiej, ani nawet nie wdrażając żadnych systemowych rozwiązań.

          emes-nju napisał:> Latwiej zatrzymac sie jadac 40-tka. Albo 30-tka. Albo 20-tka. Albo 10-tka. Albo
          > ... Nie - dalej nie ma "albo". Dalej jest przestrzen szalenie bezpiecznego

          BII: Dlatego na obszarze intensywnej zabudowy 50 to rozsądny kompromis.

          emes-nju napisał:Z wyjatkiem pokomunistycznego odcinka pomiedzy Katowicami, a Krakowem, wiekszosc polskich autostrad jest technicznie co najmniej porownywalna z niemieckimi. A
          > czesto zdecydowanie lepsza...

          B.II: Dopisał bym jeszcze A2 Konin-Nowy Tomyśl, jednak co do A4 Wro-Kato to pełna zgoda, jest zrobiony bardzo dobrze i ma wysokie standardy, bez ostrych zakrętów, co zdarza się na niemieckich autobahnach.

          emes-nju napisał: Po pierwsze dlatego, ze w terenach zabudowanych w Niemczech raczej nie odbywa sie miedzynarodowy tranzyt w ilosci kilku tys. aut na dobe. (A oddzielanie ruchu kolowego od pieszego w Niemczech istnieje - nie koloryzuj).

          B.II:Problem polega na tym, że unas tworzy się łańcuch oddzielające chodniki od jezdni, inne przeszkody, drogi buduje się w odległości kilkudziesięciu metrów od drogi i każe się jeździć 50-ką. I tu jest pies pogrzebany. Wówczas nie zadowoleni są zarówno piesi, bo muszą nadrabiać po kilkaset metrów drogi, ani kierowcy, kórzy muszą jechać 50, zamiast 60 czy 70.Na drogach tranzytowych, będącymi częścią dróg krajowych (za wyjątkiem mniejznaczących typu fragment DK 15 czy 72, czy alternatywnych do autostrad) oraz ważniejszych wojewódzkich. powinno się oddzielać maksymalnie ruch pieszych od samochodów, ale do czasu wybudowania obwodnic/autostrad/dróg ekspresowych (byle nie w stylu Gierka, gdzi edrogi porozcinały miejscowości). Wówczas postawić np 70, także na obwodnicach śródmiejskich, dostosowanych do ruchu tranzytowego. (poza terenem zabudowanym 100, autostrada 150)

          emes-nju napisał: A po drugie. Tam, gdzie zabudowa jest luzniejsza, sa chodniki, a z domu nie wychodzi sie wprost na jezdnie, to zdarzaja sie tereny zabudowane z podniesionym limitem predkosci. Szalenstwo! Czesto w Niemczech (a takze w Holandii - tam widzialem 70-tki nawet w terenach zabudowanych bardzo gesto) nie wyhamowuje sie bez
          > potrzeby nawet ruchu lokalnego.

          > A Polsce waadza za punkt honoru przyjela sprowadzenie naszych predkosci, do predkosci raczego rowerzysty... :-/

          B.II: Tu zgoda. Zarządca drogi może postawić dowolny zwiększyć limit (zmiejszyć) dozwolonej prędkośi przy pomocy znaków. I powinni stawiać ograniczenia bardziej elastycznie, a nie bez potrzeby zmniejszać dopuszczalną prędkość. To jest właśnie największy problem naszych ograniczeń, a nie ogólne zasady (przepisy).
          • emes-nju Re: 50/100/150 07.08.08, 16:49
            Gość portalu: B.II napisał(a):

            > emes-nju napisał: > Czy moglbys przyblizyc o czym piszesz, jak
            > piszesz o relacjach spolecznych?
            >
            > B.II: Sam z własnego (subiektywneg) doświadczenia mogę powiedzieć,
            > że najlepiej integrowali się na uczelni, kursach Ci którzy
            > dojeżdżali KM.

            Hm... Znaczy co? Umawiali sie, zeby tym samym srodkiem lokomocji sie przemieszczac w celu integracji?

            Ja, niestety mam znajomych rozrzuconych po miescie o srednicy ok. 40 km tak, jakby ich ktos granatem potraktowal (i nie wiedze powodu do zmiany znajomosci tylko dlatego, ze komus wpadlo do lba, zebym zintegrowal sie pieszo z sasiadem :-P ). Jazda KM nie sluzy wiec integracji, a raczej upodleniu w smrodzie niedomytych wspoplemiencow. Nie wspominajac o tym, ze jazda KM po Warszawie wymaga sporej ilosci czasu (nie mam) cierpliwosci jezeli nie ma sie szczescia i wymagana jest nawet tylko jedna przesiadka (stojacy w permanantnym korku samochod jest, na dluzszych i wymagajacych przesiadki odcinkach, zdecydowanie szybszy niz kulawa warszawska komunikacja).

            > Inny przykład, to dzielnicę typu Dolne Miasto w Gdańsku, czy Śródka
            > w Poznaniu, które po wybudowaniu koło nich dróg wyższych klas
            > podupadły.

            A w Warszawie podupadla jeszcze niedawno bardzo prestizowa Chmielna, ledwie zipie Nowy Swiat (pare lat temu, sporo przed wejsciem do UE, czynsze na poziomie co najmniej europejskim). A wszystko przez to, ze DOROSLI Warszawiacy (mlodziez lubi centrum, ale mlodziez nie jest klientem luksusowych dzielnic, a do takiego statusu aspirowaly te ulice) nie chca sie integrowac w cuchnacej i wlokacej sie komunikacji wiec omijaja regiony, do ktorych nie da sie dojechac oraz takie, w okolicach ktorych nie da sie zaparkowac (majaca wyrzucic ruch z centrum strefa platnego parkowania dosc skutecznie podcina skrzydla lokalnemu handlowi na korzysc tych "przebrzydlych" malli na peryferiach, a nie rozwiazuje problemu korkow, bo zbyt duzo nawet tylko miedzydzielnicowego tranzytu musi jechac przez centrum).

            Nie da sie zadekretowac pieszej integracji...

            > BII: Tutaj jest zadanie dla władz miejskich. Modernistyczna
            > urbanistyka, która próbowała zaprojektować miasta w taki sposób,
            > aby każdy mógł dojechać samochodem dez stania w korkach, okazała
            > się utopią. (...) Dlatego miasta powinny zadbać o inne formy
            > transportu między innymi o komunikacje zbiorową (kolej, tramwaje)
            > sieć parkingów P+R oraz drogi rowerowe. Tylko muszą to robić
            > systemowo, a nie jak Wrocław, rzycić hasło wojny z samochodami, a
            > jednocześnie nie wiele wprowadzać rozwiązań poprawiających
            > funkcjonowanie komunikacji miejskiej, ani nawet nie wdrażając
            > żadnych systemowych rozwiązań.

            To tak, jak w Warszawie. Tylko, ze Warszawa jest zdecydowanie wieksza i nie ma nawet cienia obwodnicy z zadnej strony. A komunikacje opiera na autobusach, ktore przeslicznie mieszaja sie ze stojacym w kilometrowych korkach ruchem lokalnym i tranzytowym.

            Piszesz o utopii, ale utopia jest tez twierdzenie, ze da sie ludzi ZMIESCIC do komunikacji (mozna probowac zmusic do jazdy komunikacja, ale nie uda sie wszystkich chetnych zmiescic). Nawet posiadajacy rewelacyjne metro Londyn, nie podola takiemu zadaniu! Musi byc jakis zloty srodek i nie moze on polegac na machaniu wajha w kierunku "samochodowym", zeby za jakis czas machnac w kierunku "integracyjno-pieszym", bo jedynym takich dzialan efektem bedzie bolesny szpagat. W szpagacie dosc ciezko pieszo sie integrowac :-P

            > BII: Dlatego na obszarze intensywnej zabudowy 50 to rozsądny
            > kompromis.

            Nikt nie dyskutuje z terenami gesto zabudowanymi. Czesc z nas poddaje pod watpliwosc zasadnosc oznaczania bialymi tablicami takich terenow zabudowanych, ze bez tablic bys ich nie zauwazyl.

            > B.II:Problem polega na tym, że unas tworzy się łańcuch oddzielające
            > chodniki od jezdni, inne przeszkody, drogi buduje się w odległości
            > kilkudziesięciu metrów od drogi i każe się jeździć 50-ką. I tu jest
            > pies pogrzebany.

            Pies jest pogrzebany gdzie indziej. Caly polski system drogowy, to precyzyjne odwzorowanie XIX wiecznych duktow, ktore musialy biec od osady, do osady, zeby mozna bylo dac odpoczac koniom i podroznym. Mozna odniesc wrazenie, ze jedyne co sie zmienilo od XIX wieku, to to, ze na te dukty wylano asfalt...

            Przy takiej strukturze drog nie ma cienia szans na zmniejszenie liczby ofiar. Chyba, ze waadzy wreszcie uda sie ich plan i naprawde rowerem bedzie szybciej niz samochodem (na niektorych, niezbyt dalekich, za to pokreconych komunikacyjnie odcinkach, juz teraz rowerem moze byc szybciej niz komunikacja publiczna - sprawdzilem to na odcinku ok. 140 km...). Nie da sie jednak tego rezultatu osiagnac ani ograniczeniami, ani fotoradarami co kilometr - mozna pokusic sie o takie oblozenie samochodow podatkami, zeby malo kogo bylo stac na samochod i jego eksploatacje. I bedziemy mieli upragniony skansen z glownym wrogiem ludzkosci, czyli lozkami :-P Co intrygujace, waaadza placze, ze nie sprzedaja sie nowe auta oraz usiluje podcinac skrzydla prywatnemu importowi samochodow z jednej strony, a z drugiej robi wszystko, zeby jazda samochodem byla jak najmniej oplacalna (ja np. nie kupie nowego auta za 100 tys., zeby niszczyc go na naszych duktach, stac w korkach, a poza korkami z trudem osiagac srednie predkosci na poziomie 60-70 km/h - uzywany za 20 tys. calkowicie spelnia moje wymagania).
    • Gość: Mas Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.08, 15:04
      Nie wiem czy to ze zmienią się przepisy spowoduje ich przestrzeganie. Jedyne co
      się stanie to to ze mandaty zmaleją wiec kary beda mniejsze tego nie chcemy. Bo
      w sumie może to jest jakiś ograniczeniem dla piratów drogowych. Niestety na
      naszych drogach nie jest bezpiecznie wiec raczej trzeba pomyśleć co zrobić żeby
      wypadków było mniej…
      • emes-nju Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 07.08.08, 17:03
        Gość portalu: Mas napisał(a):

        > Jedyne co się stanie to to ze mandaty zmaleją wiec kary beda
        > mniejsze tego nie chcemy.

        Kogo mas zna mysli piszac "nie chcemy"?

        Ja mam w d... wysokosc kar, bo jeszcze NIKOMU nie udalo sie udowodnic wplywu wysokosci sankcji na poziom respektowania prawa - vide najbardziej "spenalizowany" kraj na swiecie, USA, ktore ma najwiecej (wsrod krajow cywilizowanych) wiezniow na ilus mieszkancow i bardzo wysokie wskazniki przestepczosci.

        > Bo w sumie może to jest jakiś ograniczeniem dla piratów drogowych.

        Pirat, jak historycznie sama nazwa wskazuje, ma w d... ograniczenia. Ma wiec tez w d... sankcje, o czym pisalem powyzej.

        > Niestety na naszych drogach nie jest bezpiecznie wiec raczej trzeba
        > pomyśleć co zrobić żeby wypadków było mniej

        Nie pomyslec, a zrobic. Nalezy zrobic nowe drogi, ktore nie beda przebiegaly przez niekonczacy sie teren zabudowany. Nawet jak nie uda sie okielznac piratow, nagle okaze sie, ze liczba ofiar spada w miare poprawy stanu infrastruktury (vide Niemcy gdzie na znacznej czesci autostrad nikt nie moze byc piratem, bo ograniczen brak, a sa to jedne z najbezpieczniejszych drog na swiecie) - wystarczy zmienic drogi z wyasfaltowanych XIX wiecznych duktow, w drogi mogace sprostac zapotrzebowaniu (transportu na plynna i szybka jazde oraz mieszkancow wiosek i miast na spokoj i bezpieczenstwo).
        • Gość: qazxsw Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 16:31
          Jasne przydały by się lepsze drogi ale to i tak nie poprawi bezpieczeństwa na
          nich. Nie można się w kółko zasłaniać że drogi złe to dlatego tyle ludzi ginie.
          Trzeba po prostu zwolnić i pomyśleć jak się prowadzi samochód zmiany przepisów i
          innych gadżetów nic nie pomogą.
          • kozak-na-koniu Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 08.08.08, 17:09
            Zwolnić już się w Polsce nie da. W Polsce można już tylko urealniać,
            co niestety oznacza przyspieszanie. Polska dziś jest statystycznie
            chyba "najwolniejszym" krajem w Europie (wszędzie przeciętna
            prędkość podróżna oscyluje w granicach 70 - 80 km/godz, w Polsce -
            poniżej 60 km/godz) i dalsze zwalnianie może doprowadzić tylko do
            zablokowania całego kraju. Autorzy takich pomysłów powinni
            odpowiadać za sabotaż.
            • Gość: jhgfd Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 14:59
              Może nie tyle zwolnić co jedzić z rozumem a nie gnać i nie patrząc na to co się
              dzieje na drodze i nie licząc się z innymi. Uważam to za główny problem
              bezpieczeństwa w naszym kraju.
        • habudzik Re: zmiana ustawy o ruchu drogowym? 08.08.08, 18:23
          emes-nju napisał:

          > Ja mam w d... wysokosc kar, bo jeszcze NIKOMU nie udalo sie udowodnic wplywu wy
          > sokosci sankcji na poziom respektowania prawa

          Bzdura . Udowodnili to np Szwajcarzy .



          - vide najbardziej "spenalizowany
          > " kraj na swiecie, USA, ktore ma najwiecej (wsrod krajow cywilizowanych) wiezni
          > ow na ilus mieszkancow i bardzo wysokie wskazniki przestepczosci.

          Jesteś bezmyślny . Już Ci pisałem że faktycznie wskaźniki maja najwyższe ale
          dlatego że w USA np : sprzedaż piwa nieletniemu jest przestępstwem federalnym a
          u nas jest "społecznie dozwolone" bo w każdym monopolowym codziennie dochodzi do
          kilkudziesięciu takich przestępstw . W USA jak masz pieniądze w ręku podczas
          kontroli drogowej to z miejsca jesteś przestępcą usiłującym wręczyć łapówkę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja