edek40
18.08.08, 11:35
Otoz nasze, swiezo wybudowane autostrady, sa "swietsze od Papierza". Mi osobiscie strasznie podobaja sie skrzyzowania z drogami podrzednymi, ktore wymagaja u nas gigantycznych rozjazdow z DWOMA wiaduktami. W Niemczech wciaz egzystuja rozwiazania zaprojektowane jeszcze za czasow Hitlera i jakos daje sie zyc. Chyba jakos nikt nie ma zamiaru dobudowywania drugiego wiaduktu i rozjazdow o wielkosci malego miasteczka. Jednak pomimo tak strasznie nie dostosowanej do wspolczesnosci infrastruktury na tych autostradach, na wielu odcinkach, mozna smigac ile fabryka dala. Co wiecej, remont i zwiazane z tym utrudnienia w ruchu raczej nie wyhamowuja ruchu ponizej 60 km/h. Zwykly zjazd z dwoch pasow na jeden powoduje informacje na dobrych kilka kilometrow wczesniej, ponawiana jeszcze wielokrotnie i ograniczenie (czesto) do 80 km/h. U nas oznakowanie jest juz OK. Tylko dlaczego zjazd w "lejek" wymaga wyhamowania obywateli do 40 km/h, dwukierunkowa jazda 60 km/h (w strefie "wyjazdu z budowy" 50 km/h, choc ruch moglby byc sterowany swiatlami, bo to duzo bezpieczniejsze niz postawienie znaku)? Na autostradzie po Poznaniem nawet nawierzchnia jest srednio duzo lepsza niz nierowna betonowa w Niemczech.
Nic nie rozumiem.