emes-nju
18.08.08, 11:52
Do niedawna jeszcze dawalo sie ten program ogladac. To co obejrzalem wczoraj bylo jednak trudno strawne, bo bez sensu.
Program otwierala (i tylko o tym napisze) relacja z wypadku, w ktorym TIR zaparkowal w ogrodku szkoly. W oznakowanym terenie zabudowanym. Szkola tez byla oznaczona. Co bylo przyczyna wypadku? Pan kierowca lyknal na odwage i mial jej tyle, ze, zanim stracil panowanie nad autem, jechal (wg. tachografu) ok. 90 km/h.
No i sie zaczelo... Biedne dziateczki, bydlaki (przedsiebiorcy) goniace za zyskiem, wypowiedzi "ekspertow" (w postaci nauczycieli szkoly), ktorzy postulowali wprowadzenie jeszcze wiekszych ograniczen.
NIKOMU jednak nie wpadlo do lba, ze zamiast wprowadzac nowe ograniczenie, warto MOZE zaczac od wyegzekwowania dotychczas obowiazujacego (raz padlo magiczne slowo "fotoradar", ale moje zdanie na temat wplywu fotoradaru na bezpieczenswo jest jednoznacznie negatywne - WIEM, ze kierowcy TIRow DOSKONALE wiedza, w ktorych zamaskowanych skrzyneczkach jest aparat i jada jak chca, rozganiajac tych, ktorzy zwalniaja). O wyeliminowaniu pijanych kierowcow nie wspomne...
I na koniec moje osobiste przemyslenie ;-)
Ciagle slyszymy ile gospodarke kosztuja wypadki drogowe - to z czynnikow oficjalnych. Czasem slyszymy (calkiem sluszne) placze wlascicieli firm przewozowych, ze coraz mniej oplaca sie jezdzic po Polsce (a skoro malo sie oplaca, to i malo sie od tego odprowadza podatkow), bo koncesje, drogo, powoli itd. I tak sobie pomyslalem, ze moze z punktu widzenia panstwa polskiego TANIEJ byloby przeniesc te szkole (i wiele innych) z sasiedztwa miedzynarodowego duktu tranzytowego w jakies krzaki w tej samej miejscowosci. Wtedy, calkowicie dezorganizujace ruch dodatkowe (wieksze niz 50 km/h) ograniczenie nie byloby potrzebne, a nasze dziateczki bylyby zdecydowanie bezpieczniejsze przy bocznej, a nie przy glownej drodze. I zdrowsze, bo nie przytruwane spalinami z tranzytowego ruchu pod oknami.