"Karanie" za grzeczną jazdę

19.08.08, 18:15
Ostatnio coraz częściej obserwuję zjawisko, którego jestem ofiarą. :/

Inni uczestnicy ruchu co rusz "przeszkadzają" mi w jeździe.

To jakiś samochodzik wyjeżdża z podporządkowanej i muszę co najmniej
zdjąć nogę z gazu.

To jakiś ludzik wchodzi na jezdnię i muszę hamować, żeby mu krzywdy
nie zrobić.

To jakiś pamperek na rowerku wyjeżdża z bocznej ulicy w prawo na
główną, w ogóle nie patrząc, wymuszając natychmiastową kontrakcję,
żeby go lusterkiem nie trącić!

Czasem mruczę sobie pod nosem "Kurde, co tu się dzisiaj dzieje???
Nawąchali się czegoś???? Zmiana pogody???"

Ale...
Ostatnio byłem pasażerem u tzw. wariata drogowego.
Przewiózł mnie o podobnej porze dnia i tygodnia, tymi samymi
drogami, na których obserwuję zjawisko utrudniania mi życia przez
innych uczestników ruchu.

I co? Jakimś cudem odnotowałem znacznie mniej przypadków wymuszania
na nim pierwszeństwa, włażenia na maskę, wjeżdżania pod koła, etc.
Spotkało go może 1/4 tych przykrości, które są moim udziałem!

Tedy dochodzę do przykrego wniosku.
Najwyraźniej jeżdżę zbyt cicho i zbyt grzecznie.
Jestem niezauważalny dla innych uczestników ruchu, za co spotykają
mnie wyzej opisane konsekwencje. :/

Zap***jący pojazd jest znacznie lepiej słyszalny.
Dlatego inni uczestnicy ruchu wcześniej go odnotowują i (dla
własnego bezpieczeństwa) nie włażą, nie wjeżdżają, nie utrudniają mu
życia.

I bądź tu grzecznym i przepisowym kierowcą. :////// Nie warto!

Czy macie podobne wrażenia, czy jestem odosobniony?
    • kozak-na-koniu Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 08:18
      ..Bo w tym kraju już od conajmniej 20 lat obowiązują zasady: "śmierć
      frajerom" oraz "czemuś głupi - boś biedny, czemuś biedny - boś
      głupi". Tu wszędzie, nie tylko na drogach trzeba walczyć o swoje -
      najlepiej idąc po trupach i rozpychając się łokciami.
    • tynia Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 08:29
      Ale się poużalałeś ;-)
      Ważniejsze chyba jest bezpieczeństwo Twoje i innych niż sunięcie
      ponaddźwiękową rakietą do celu, nie?
      Część z użytkowników ruchu to gapy, cześć to prostackie buraki, są
      też kulturalni i uważni - dobrze brać to pod uwagę i nie oczekiwać
      cudów, nie wychowasz ich.
      • emes-nju Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 10:52
        tynia napisała:

        > Ale się poużalałeś ;-)

        A Ty, zaslepiona wizja ponaddzwiekowej rakiety, chyba nie zrozumialas o co mu chodzi :-)

        Bo ja na przyklad jezdzac POTENCJALNIE bardzo szybkim autem, jezdze na tyle spokojnie i "niezauwazalnie", ze co i rusz mam sytuacje zywcem wyjete z opisu Rapida.
    • simr1979 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 10:01
      rapid130 napisał:


      > Czy macie podobne wrażenia, czy jestem odosobniony?

      E.
      Jako wariat drogowy mogę Cię zapewnić, że wrażenie jest mylne. Pewnie jadąc jako
      pasażer zakonotowałeś po prostu mniej zdarzeń niż gdybyś prowadził - naturalna
      różnica percepcji.
    • tomek854 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 10:50
      > Zap***jący pojazd jest znacznie lepiej słyszalny.
      > Dlatego inni uczestnicy ruchu wcześniej go odnotowują i (dla
      > własnego bezpieczeństwa) nie włażą, nie wjeżdżają, nie utrudniają mu
      > życia.

      To ja teraz już rozumiem dlaczego tylu motocyklistów tak zapier**la ;-)

      żeby było bezpieczniej :D
    • edek40 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 11:17
      Tylko dzis, na krotkim odcinku, dwa razy wjechal mi z podporzadkowanej samochod
      zmuszajac mnie do zdecydowanej reakcji. Pani z wozkiem pod moj, jadacy jako
      ostatni w kolumnie, probowala wepchnac wozek (zapewne z zawartoscia).
      • Gość: rekrut1 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę IP: *.aster.pl 20.08.08, 15:20
        "Pani z wozkiem pod moj, jadacy jako ostatni w kolumnie, probowala
        wepchnac wozek (zapewne z zawartoscia)."
        To przecież normalka, "mamuśki" w ten sposób wymuszają "pierwszeństwo
        i to od wielu lat(zawsze można urodzić drugie,nie?).
        Pozdr.
        Pazdzioch

        • emes-nju Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 15:32
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

          > (zawsze można urodzić drugie,nie?).

          Urodzic, to urodzic - mozna ZROBIC, a to przyjemne :-P
      • Gość: na zimno Konkretniej... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 15:33
        Ta pani z wozkiem, to na oznakowanym przejsciu dla pieszych bylo?


        • edek40 Re: Konkretniej... 20.08.08, 15:38
          Na oznakowanym jak diabli. Jednak jechalem w kolumnie za furgonem. Pani
          probowala sforsowac jezdnie z prawej strony. Ja zas siedze sobie z lewej. Owa
          pani niewatpliwie widziala prawy naroznik samochodu i rowniez niewatpliwie nie
          widziala jeszcze mnie. Predkosc ruchu wynosila nie wiecej niz 20 km/h. Za moim
          autem bylo pusciusienko. Oczywiscie moglem jechac wolniej z powodu przejscia,
          zachowac nalezyty odstep itp. Ale w korku nie chcialo mi sie wyglupiac.
          • Gość: na zimno Kobitka ryzykantka, ale roznie to mozna widziec. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 16:35

            Z drugiej strony prawie kazdy tubylec tutaj w (D), zobaczywszy
            kobitke z wozkiem, od razu dalby po hamulcach i zatrzymal sie przed
            przejsciem. Wszyscy inni widzac to, co on, zrobiliby natychmiast to
            samo. I kobitka z duma przespacerowalaby sie po pasach na druga
            strone. I niechby ktory na pasach wyprzedzil, to by za nim pojechali.

            Mialby przesr....e w razie wezwania policji.

            • edek40 Re: Kobitka ryzykantka, ale roznie to mozna widzi 20.08.08, 16:44
              Wprawdzie nie jestem Niemcem (a w zeszlym tygodniu zjadlem w Bremerhaven
              schnitzel z 7,50 euro, ktory mnie zatrul tak, ze ledwo dojechalem do Polski tak
              mnie rozebralo, wiec nie zweryfikuje mojej wrogosci do tej nacji datowanej od
              Czterech Pancernych), ale jako maz matki moich dzieci fobicznie uwazam na
              wszelkie przejawy efektow bzykania. Tu kazdy powinien byl puscic te pania. Ja
              poniekad rowniez, ale jazda jako ostatni w ogonku nieco rozpreza, a poza tym ja
              naprawde jej nie widzialem zza furgonu.
              • Gość: na zimno Sznycel za 7,50? Na "Autobahnowym" parkingu? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 17:35
                Odradzam stanowczo. To jest zupelnie jak w barze gdzies na
                naszym dworcu kolejowym za starej komuny. Juz znacznie lepiej jest
                gdzies do wsi zjechac i cos zjesc w Gasthofie.
                Czesto lepiej daja jesc, niz w renomowanym hotelu.
                Niestety dluzej to trwa.

                Co do paniusi, to byla pechowa sytuacja, ale jesli jej nie widziales
                zza furgonu, tzn., ze moze jechales mu na zderzaku?

                Paniusia zas powinna uruchomic od czasu do czasu swoj rozumek
                i przewidziec, co sie moglo wydarzyc.

                Zapamietales sobie ten przypadek, wiec sam wiesz, ze bylo cienko.
                I pewnie na drugi raz (oby go nie bylo) bedziesz dmuchac na zimne.
                • edek40 Re: Sznycel za 7,50? Na "Autobahnowym" parkingu? 21.08.08, 11:21
                  To byla najzwyklejsza restauracja w porcie w Bremerhaven.

                  Naturalnie, ze jechalem na zderzaku. W korku, przy tej predkosci? Strasznie
                  zawsze sie martwie, ze bede ostatnim, ktory nie zalapie sie na "korkujace"
                  swiatla na skrzyzowaniu.

                  Takie rzeczy juz dawno zapamietalem. Gdy kolumna samochodow sie naprawde
                  porusza, to staram sie zachowac odstep, chocby w celach obserwacyjnych. Gdy zas
                  droga jedzie "holownik" i liczne przyczepy w postaci kolejnych blisko jadacych
                  aut, to zupelnie nie wyobrazam sobie jak mozna probowac wejsc w taki ruch. To
                  tak jak wchodzic miedzy ciezarowke, a przyczepe.
            • Gość: tubylectutajw (PL) Re: Kobitka ryzykantka, ale roznie to mozna widzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.08, 17:43
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              >
              > Z drugiej strony prawie kazdy tubylec tutaj w (D), zobaczywszy
              > kobitke z wozkiem, od razu dalby po hamulcach i zatrzymal sie
              przed
              > przejsciem. Wszyscy inni widzac to, co on, zrobiliby natychmiast
              to
              > samo. I kobitka z duma przespacerowalaby sie po pasach na druga
              > strone. I niechby ktory na pasach wyprzedzil, to by za nim
              pojechali.
              >
              > Mialby przesr....e w razie wezwania policji.
              >
              >

              Tamtejszy tubylec ma tak jakoś ułożone w głowie,że już
              zwalnia,gdy tylko potencjalny przechodżca znajdzie się w zasięgu
              jego wzroku,do przejścia to jest już tylko turlanie się.Ponieważ
              rzeczony kierowca wszystkie czynności wykonał bez zbędnej
              nerwowości,następnicy w kolumnie/choćby nie wiem jaka długa
              była/mogą wykonać podobne w podobnym tempie.A frau przechodzi jakby
              nigdy nic,i już na drugim krawężniku zapominając,że w ogóle
              przechodziła przez ulicę.Taki jakiś beznamiętny tam świat.Tylko być
              przyłapanym na wyprzedzaniu,oooo,wtedy emocji w bród.
              • trypel Re: Kobitka ryzykantka, ale roznie to mozna widzi 20.08.08, 17:49
                Gość portalu: tubylectutajw (PL) napisał(a):

                >Taki jakiś beznamiętny tam świat.Tylko być
                > przyłapanym na wyprzedzaniu,oooo,wtedy emocji w bród.

                Nie że beznamiętny. Oni to duszą w sobie a potem raz na parędziesiąt lat pojawia
                sie ktoś kto chce zdobyć dla nich pół świata a oni wtedy za nim jak w dym bo
                jest okazja sie wyszaleć :D
                • Gość: na zimno To ciekawa teoria, trypelku. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 18:04
                  Ciekawe, co dusili w sobie molojcy, ktorzy poszli za tow. Stalinem,
                  aby zdobywac te druga polowe swiata i wyszalec sie przy okazji tez.

                  Wyglada na to, ze nacja, ktora rozjezdza na przejsciach dla pieszych
                  matki wraz z dziecinami w wozkach, nie ma szans na zdobycie
                  przynajmniej jednej setnej swiata? Skad taki pesymizm?

                  Mateczki rozjechanie to prawie jak nobilitacja, prawda?





                  • trypel Re: To ciekawa teoria, trypelku. 20.08.08, 18:16
                    nie wiem czy ciekawa lodziku (no bo nie wiem jak bedzie zdrobnienie od "na
                    zimno") ale tak mi sie skojarzyło jak z Niemcami przestaje dość aktywnie od paru
                    lat :)
                    Im każą to tak robią a my sie na to "kazanie" nie zgadzamy za bardzo.
                    A mołojcy byli przez poprzednie 20 lat duszeni wiec jak sie wyrwali na wolnosć
                    to hulaj dusza...
                  • Gość: tubylectutajw (PL) Re: To ciekawa teoria, trypelku. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.08, 21:12
                    DO wszelkiej maści gimnazjalistów:zostawcie mołojców w spokoju,oni
                    juz dawno śpią snem wiecznym,miejcie bardziej na uwadze matki z
                    wózkami,które będą was prześladować już od samego rana.
                • Gość: tubylectutajw (PL) Re: Kobitka ryzykantka, ale roznie to mozna widzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.08, 18:04
                  > Nie że beznamiętny. Oni to duszą w sobie a potem raz na
                  parędziesiąt lat pojawi
                  > a
                  > sie ktoś kto chce zdobyć dla nich pół świata a oni wtedy za nim
                  jak w dym bo
                  > jest okazja sie wyszaleć :D
                  Może i duszą,a bo ja wiem ? Tylko nie ma tam idiotycznej
                  nerwówy,po prostu ludzie są społeczni, a to widzi się i słyszy.
        • Gość: rekrut1 Re: Konkretniej... IP: *.aster.pl 20.08.08, 19:29
          To jest różnie. Na przejściu oznakowanym lub nie. Stoi, nagle na
          jezdni pojawia się wózek z potomkiem. Pisk hamulców i za chwilę jak
          jest już bezpiecznie na jezdni pojawia się "mamuśka. Ciekawie prawda?
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • Gość: na zimno To ona ma "ciagnac wozek za soba" ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.08.08, 10:08
            Widziales takie mamusie?
            Teraz beda musialy to robic w trosce o przetrwanie potomka.
    • bwv1004 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 15:39
      rapid130 napisał:

      > To jakiś samochodzik wyjeżdża z podporządkowanej i muszę co
      najmniej
      > zdjąć nogę z gazu.

      W warunkach współczesnego gęstego ruchu nie uważam tego za coś
      nienormalnego lub nagannego.

      A wariat ma lepiej (jesli to lepiej, że się ciebie boją) dopóki z
      podporządkowanej nie będzie wyjeżdżał drugi wariat, który uzna że
      zdąży sie wepchnąć.

      I jeszcze jedna myśl - jazda na wariata nieodzownie łączy się ze
      znacznie większym napięciem niż spokojna - warto się męczyć dla 30
      sekundowej różnicy na trasie?
    • Gość: Wiktor współocena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.08, 15:55
      Są zachowania na drodze,które stają się zachętą dla innych.

      1.Trzymanie relatywnie większego odstępu od poprzednika zachęca
      wszystkich do wchodzenia, wjeżdżania wyjeżdżania z boku,
      wyprzedzania.
      2.Niepewna z zamiarem ustępowania jazda zachęci innych uczestników
      ruchu drogowego do wjeżdżania, wchodzenia ....a nawet niepewna jazda
      na skrzyżowaniu może spowodować nawet wejście pieszego na czerwone!
      3.Wzajemna ocena współuczestników ruchu drogowego odbywa się w
      sposób ciągły - wygrywa sprawniejszy, mocniejszy, szybszy, bardziej
      zdecydowany, nawet ryzykujący.

      pozdr
      • Gość: na zimno To jest mentalnosc szczupka wsrod plotek. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 16:37

        Problem polega na tym, ze plotki maja w PoRD takie same prawa
        jak szczupak, a szczupak nie moze sie na plotkach wyzywac.

        Te zachowania swiadcza o stopniu zdziczenia.


        • bwv1004 Re: To jest mentalnosc szczupka wsrod plotek. 20.08.08, 16:42
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > Te zachowania swiadcza o stopniu zdziczenia.

          No.

          Więcej:

          Gość portalu: Wiktor napisał(a):
          > wygrywa sprawniejszy, mocniejszy, szybszy, bardziej
          > zdecydowany, nawet ryzykujący.

          Patrzenie na ruch drogowy jak na rywalizację ("wygrywa") świadczy o
          kompletnym zdziczeniu. Lub o niewyrośnięciu ze stanu dzikiego. XXI
          wiek, a niektórzy tkwią tysiące lat przed naszą erą.
          • Gość: na zimno Wiktorowi wydaje sie, ze jest to jeszcze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.08.08, 17:23
            jedna forma "wyscigu szczurow". Wygrywanie sytuacji na podstawie
            mocy silnika, marki pojazdu, kompleksu mysliwego i tak dalej
            jest wlasnie miernikiem zdziczenia mentalnego.

            Gra w szachy tez posiada pewne reguly.
            Jednak jeszcze sie chyba nie zdarzylo, aby byl lepszy ten,
            ktory mialby figurki z kosci sloniowej przeciw figurkom
            z drewna. Wygrywa ten, ktory stosujac sie do regul, przewiduje
            ruchy przeciwnika, ktory tez do tych samych regul stosowac sie musi.



            • Gość: rekrut1 Re: Wiktorowi wydaje sie, ze jest to jeszcze IP: *.aster.pl 20.08.08, 19:20
              Od niefrasobliwej "mamusi" przez PRL-ką jadłodajnie prześliście
              Panowie do wyścigu szczurów, ciekawe skojarzenia.
              • Gość: na zimno To proste IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.08.08, 10:57
                - mamusia daje zawsze wszystkiemu poczatek
                - po drodze jadlodajnia wyzywila osobnika lepiej lub gorzej
                - a teraz szczury na wyscigi walcza o wszystko, co tylko jest do
                zdobycia, bo tak "trzeba", tak im zakodowano

                A po cholere sie tyle meczyc?
                Na refleksje czasu ma nie byc?

        • Gość: :))) Re: To jest mentalnosc szczupka wsrod plotek. IP: *.com 21.08.08, 11:07
          Gość portalu: na zimno napisał(a): (...)> Te zachowania swiadcza o
          stopniu zdziczenia.(...)

          Nie. Po prostu. Ale Twoja diagnoza jest symptomatyczna dla naszego
          kraju. Tu każdy "porządny obywatel" chciałby reszcie urządzić obóz
          koncentracyjny: walić kary, im surowsze tym lepsze, mścić się po
          fakcie, niewspółmiernie do przewiny, regulować, trzymać za pysk "bo
          wszyscy wokoło są dzicy i wredni".

          Rację ma przed przedmówca - pewien styl jazdy zachęca do określonych
          zachowań. Ja lubię jeździć dostojnie i spokojnie, aby nie wysilać
          uwagi, trzymam duży odstęp (nie do przesady) za poprzedzającym
          samochodem. W mieście jest to niemożliwe, zawsze dwóch "namówionych"
          moim stylem jazdy wykorzysta pustą przestrzeń. Polecam eksperyment:
          jechać w trasie zgodnie z przepisami (czyi nieużywaną przez nikogo 90-
          tką) i jak za nami zacumuje pojazd, przytulić się nieco do prawej
          linii. Praktycznie każdy tak "zaproszony" skorzysta i zacznie
          wyprzedzanie. Albo jeszcze tak: siądźmy komuś na ogonie, jest wielka
          szansa, że zacznie powoli przyspieszać, by się urwać... Znacie te
          zachowania? Uwierzcie - trudno im się oprzeć.
    • emwu55 Re: "Karanie" za grzeczną jazdę 20.08.08, 21:18
      Ja prawo jazdy posiadam stosunkowo krótko ale od kiedy wyjechałam na
      ulicę to zawsze:
      - obok mnie a najczęściej z obu stron parkują furgonetki, które
      skutecznie utrudniają wyjazd z parkingu na jezdnię do tyłu jeżeli to
      przy ulicy lub na parkingu przed marketem nawet jeżeli ten jest
      prawie pusty
      - ciężarówki parkują za moim tyłem, tak, że aby wyjechać moim kombi
      muszę się ostro nakręcić
      - gdy parkuje wdłuż ulicy samochody przed i za mna stają mi
      dosłownie na zderzakach
      - jak jade w trase pojawiaja się ciężarówki i traktory chyba z całej
      Polski
      - oczywiście (a mieszkam w tzw. kurorcie) o pieszych moge książke
      napisać.
      Mojemu mężowi, który ma prawko wiele lat się to nie zdarza i mi nie
      wierzył więc zaczęłam robić zdjęcia aby mu udowodnić. testują mnie
      czy jak?? Ale kurka ani liści nie mam a samochód w tym stosunkowo
      krótkim okresie też zdążyam zmienić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja