Czy czarne punkty coś dają

IP: *.chello.pl 03.09.08, 19:53
No właśnie, czy czarne punkty na drodze cokolwiek dają?
Czy zdejmujecie noge z gazu, jak widzicie czarny punkt?
Czy zastanawiacie sie w ogole nad tym, czy projecie dalej?
podsumowujac: czy czarne punkty maja sens?
    • iberia.pl Re: Czy czarne punkty coś dają 03.09.08, 21:28
      Gość portalu: andzia napisał(a):

      > No właśnie, czy czarne punkty na drodze cokolwiek dają?
      > Czy zdejmujecie noge z gazu, jak widzicie czarny punkt?


      tak, bo z reguly stoja one tam gdzie jest najwiecej wypadkow a
      bynajmniej taki byl zamysl.
      • pliwa Iberia 05.09.08, 15:18
        Iberio, nie używaj słów których nie rozumiesz.
        Bynajmniej - oznacza: wcale, ani trochę, zupełnie.
        Tak więc, twoje zdanie nie ma sensu.
        • Gość: Poll Re: Iberia IP: 82.160.4.* 05.09.08, 19:32
          Ona to jeszcze jeszcze , fajna babka ale poczytaj Emesa : "intuicyjne
          oznakowanie" czyli wymagające błyskotliwości kierowcy . Tak gość pisze po czym
          dodaje że kierowca nie myśli bo może byc zmęczony ... i takie tam pierdoły
          • zigzaur Re: Iberia 05.09.08, 21:33
            Po prostu, są to miejsca, w których zdarzyło się dużo wypadków. Bardzo często
            nie ma to nic wspólnego z warunkami drogowymi. Mogło dojść np. do nieostrożnego
            wyprzedzania na bezpiecznym, bo prostym odcinku drogi.

            20 % wypadków powodują nietrzeźwi kierowcy. Zatem 80 % wypadków powodują
            kierowcy trzeźwi. Jaki stąd wniosek?
            • naprawdetrzezwy Oczywisty! 06.09.08, 10:42
              Kierowco! Piłeś? Nie jedź!
              Nie piłeś? Wypij!
            • tetlian Re: Iberia 06.09.08, 12:15
              zigzaur napisał:

              > 20 % wypadków powodują nietrzeźwi kierowcy. Zatem 80 % wypadków powodują
              > kierowcy trzeźwi. Jaki stąd wniosek?

              Za mało danych, by móc wyciągnąć wniosek. Przy różnych założeniach możemy
              wyciągnąć różne wnioski:

              1. Zakładając, że liczba pijanych i trzeźwych kierowców jest taka sama wniosek
              byłby taki, że pijani kierowcy jeżdżą bezpieczniej.

              2. Zakładając, że spowodowanie wypadku po pijaku jest o wiele bardziej
              prawdopodobne niż na trzeźwo wniosek byłby taki, że pijani po prostu o wiele
              rzadziej zasiadają za kierownicą niż trzeźwi.


              Dorzucając do Twojej wypowiedzi, to co udowodniono naukowo, czyli że pijany
              kierowca jeździ mniej uważnie od trzeźwego, można wówczas wybrać wniosek drugi.

              To tyle mego wywodu :)
            • emes-nju Re: Iberia 08.09.08, 10:46
              zigzaur napisał:

              > Po prostu, są to miejsca, w których zdarzyło się dużo wypadków.
              > Bardzo często nie ma to nic wspólnego z warunkami drogowymi. Mogło
              > dojść np. do nieostrożnego wyprzedzania na bezpiecznym, bo prostym
              > odcinku drogi.

              Dlaczego na jednym odcinku tych "nieostroznych wyprzedzan" jest na tyle duzo, ze warto postawi ZNAK (pojecie magiczne), a na innych nie? Zmowa kierowcow, kosmiczne promieniowanie ultrafiolkowe, nagromadzenie "strazniczek lasu" eksponujacych cycki?
              • habudzik Re: Iberia 08.09.08, 18:36
                emes-nju napisał:

                > zigzaur napisał:
                >
                > > Po prostu, są to miejsca, w których zdarzyło się dużo wypadków.
                > > Bardzo często nie ma to nic wspólnego z warunkami drogowymi. Mogło
                > > dojść np. do nieostrożnego wyprzedzania na bezpiecznym, bo prostym
                > > odcinku drogi.
                >
                > Dlaczego na jednym odcinku tych "nieostroznych wyprzedzan" jest na tyle duzo, z
                > e warto postawi ZNAK (pojecie magiczne), a na innych nie?

                Bo prosty odcinek drogi aż się prosi by polski kiierowca pokazał co potrafi .
                Stąd najwięcej wypadków na prostych odcinkach .
        • zielona.gumka Re: Iberia 06.09.08, 23:33
          Niestety, to plaga bezmyślnej zamiany "przynajmniej"
          na "bynajmniej". Chyba się prościej wymawia, czy coś... :-/
          • 4g63 Re: Iberia 07.09.08, 10:33
            a to ciekawe, faktycznie - podstawiłem słowo przynajmniej za
            bynajmniej i zdanie okazło się sensowne... tylko skąd wynika ta
            zamiana?? skąd się więła - bardzo ciekawe...
      • naprawdetrzezwy Kupiłeś maturę? 06.09.08, 10:41
        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2447001
        ;>>>
        • edgar22 A dlaczego miał kupić? Prawdę napisał. 06.09.08, 12:17
          Trzeźwy, coś Ci ta "celna riposta" nie wyszła.
          Nie wystarczy umieć zalinkować definicję słownikową.
          Wypadałoby jeszcze ją zrozumieć.
          • naprawdetrzezwy Masz rację, kalkurowsiał zwartusiał. 13.02.09, 11:49
            Nie wiem dlaczego w odsyłaczu jest bynajmniej, a nie prucie.

            Zarzut kupienia matury jednak podtrzymuję wobec autora wątku.
    • Gość: Dominik Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.08, 21:49
      Zawsze sprawdzam cyfry - czy się nie zmienił stosunek rannych do
      zabitych.
      Zawsze złorzeczę na drogowców,że zamiast dostosować infrastrukturę
      drogi do sytuacji stawiają sobie pomnik głupoty.
      Ale mimo wszystko to działa.
      pozdr
    • edgar22 Nie mają 03.09.08, 21:53
      Gość portalu: andzia napisał(a):

      > No właśnie, czy czarne punkty na drodze cokolwiek dają?

      Nic nie dają - ot taka ciekawostka krajoznawcza.
      W żaden sposób nie poprawia to bezpieczeństwa.
      • tetlian Re: Nie mają 06.09.08, 12:17
        A właśnie, że poprawia. Wielu kierowców (szkoda, że nie wszyscy) widząc taką
        tablicę automatycznie zwalnia, aby nie dołączyć do listy ofiar tego punktu.
    • apodemus Re: Czy czarne punkty coś dają 03.09.08, 22:37
      Jeśli dobrze pamiętam, to przy "czarnych punktach" początkowo ustawiano na
      wielkich stojakach zmasakrowane w wypadkach wraki samochodów. Tak ku
      przestrodze. Ale szybko zniknęły... dlaczego? chyba tak natychmiast nie uległy
      biodegradacji? czyżby pomysłowi miejscowi sprywatyzowali niektóre części na
      części a inne części na złom? bo innej hipotezy nie mam...
    • inguszetia_2006 Re: Czy czarne punkty coś dają 03.09.08, 23:06
      Witam,
      Mnie skłaniają do rozmyślań w stylu; "co tu się wydarzyło"?
      Ale to typowo kobiece;-)Włos ma być rozdzielony na czworo.
      No i oczywiście cieszę się, gdy taki punkt mijam. Trochę zabobonna
      jestem;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
    • emes-nju DAJA!!! 04.09.08, 09:47
      Kierowcy nie zwalniaja, ale wieksza uwage zaczynaja zwracac na okoliczne krzaki w poszukiwaniu wasatych strozow prawa.

      Ale bezpieczenstwo rosnie! Urzednicy sa bezpieczniejsi na swoich stolkach - wypadkow jest wiecej niz srednia, ale oni zrobili wszystko co w ich mocy i postawili ZNAK (pojecie magiczne).
      • jane14 Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 10:09
        emes-nju napisał:

        > Urzednicy sa bezpieczniejsi na swoich stolkach - wyp
        > adkow jest wiecej niz srednia, ale oni zrobili wszystko co w ich
        mocy i postawi
        > li ZNAK (pojecie magiczne).
        No a co mieli zrobic wg Ciebie.
        Przecież to Ty wybrałeś władze, która dała im twe pieniądze.
        Nietsety na tyle małe lub na tyle uszczuplone po drodze, że
        starczyły juz tylko na znaki a i to nie wszedzie.
        Urzednik to tylko pracownik, ze swej pensji nie dołozy. Wadza to
        kierownik i ty sobie takiego kierownika wybrałeś, do swej firmy.
        A ta firma ... to Polska właśnie.
        • habudzik Re: Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 10:13
          No ale on uważa widocznie ze z pustego to właśnie waaadza powinna nalać . Jak
          podniosa podatki ( w różnej formie ) to będzie lament że waaadza sięga do
          kieszeni . Jak sie waadze chce zlać to Emciak zawsze znajdzie kij . Na szczęście
          kij ma dwa końce .
        • emes-nju Re: Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 10:33
          jane14 napisał:

          > No a co mieli zrobic wg Ciebie.

          Po pierwsze przestac wierzyc w magiczna moc znakow.

          A po drugie, skoro w jakims miejscu tragicznych wypadkow jest na tyle duzo, ze wpadaja na genialny pomysl oznakowania tego miejsca, to warto zastanowic sie na przyczynami niezgodnego z rozkladem losowym skupienia wypadkow w danym miejscu. Poczatkowo warto byc moze postawic znak. Ale potem zaczac prowadzic solidne analizy i planowac poprawe tego miejsca (nie wierze w to, ze w "czarnych punktach" ludzie gina czesciej niz gdzie indziej, bo sie tak umiawiaja - jakas przyczyna techniczna musi byc).

          Ale to nie w Polsce - na wiekszosci znanych mi znakow "czarny punkt" ze starosci luszczy sie juz folia, z ktorej znak wyklejono. Nowe sa tylko cyfry z liczba ofiar... :-/
          • jane14 Re: Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 12:41
            emes-nju napisał:

            > to warto zastanowic sie na
            > przyczynami niezgodnego z rozkladem losowym skupienia wypadkow w
            danym miejscu.... bo sie tak umiawiaja - jakas przyczy
            > na techniczna musi byc).

            No i własnie to sie robi. To jest to na co tak narzekasz. Minironda,
            wyspy rozdialajace pasy do skretu, inne szykany uniemożliwiajace
            rozwijanie nadmiernych predkości czy wyprzedzanie gdzie popadnie...
            Bo jak sie uważnie przyjrzysz to 99% czarnych punktów to te miejsca
            gdzie kierowcy daja czadu i zaczadzeni wala w innego niekoniecznie
            zaczadzonego.

            • emes-nju Re: Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 12:44
              Sie robi... Tja...

              to dlaczego te "czarne punkty", ktore znam skladaja sie z oblazacej grafiki i nowiutkich cyferek oznaczajacych liczbe ofiar?
              • jane14 Re: Odrobina świadomości społecznej ... 04.09.08, 13:06
                Bo albo za mało dajemy, na te swoja firme zwana Polską, albo
                wybraliśmy sobie niezbyt rozgarnietego (choć sympatycznego)
                kierownika.
                No nie ma lekko, budujemy tyle ile zarabiamy, w tej naszej firmie,
                stad troche znikneło a wiele jeszcze zostało.
                No a i tak podobno 70% tego co znikneło to za pieniądze UE.
                • Gość: szmatan Re: Odrobina świadomości społecznej ... IP: 91.198.246.* 05.09.08, 14:01
                  > Bo albo za mało dajemy, na te swoja firme zwana Polską,

                  nie

                  > wybraliśmy sobie niezbyt rozgarnietego (choć sympatycznego)

                  tak. a sympatyczność jest sprawą dyskusyjną.
      • Gość: sx Re: DAJA!!! IP: *.pl.hurra.com 05.09.08, 16:26
        > postawili ZNAK (pojecie magiczne).

        Interesujące. Dopiero teraz skojarzyłem, że proste zaklęcia magiczne używane
        przez wiedźminów w książkach Sapkowskiego też były nazywane "znakami"... :-)
    • habudzik Re: Nic nie dają . 04.09.08, 09:55
      I dlatego będą likwidowane . A dlaczego nic nie dają ? Bo kierowcy olewają
      wszystko co nie dotyczy ich kieszeni . Jak paliwo było tanie to nikt nie zwracał
      uwagi na to gdzie jest taniej a jak ceny wzrosły kilkakrotnie to na stacjach
      pewnej grupy w weekendy ustawiają sie kolejki . Analogicznie sam czarny punkt
      nie zwróci niczyjej uwagi ale postawiony faktyczny radar i zwielokrotnione
      mandaty z czasem zrobią swoje .
      "Albercik - to działa"
    • edek40 Re: Czy czarne punkty coś dają 04.09.08, 10:35
      Jasne, ze daja. Wezmy taka Gierkowke i naprawde ostry wiraz, ktorych tam pelno,
      szczegolnie miedzy Czestochowa a Katowicami. Predkosc na tej szosie jest
      ustawowo ograniczone do 100 km/h, chyba ze znaki, co czeste, stanowia inaczej.
      No i mamy taki zakret, na ktorym doszlo do ilus tam tragicznych wypadkow. Jest
      to wiec powod do:

      1. postawienia barierki

      2. ewentualnego skorygowania pochylenia drogi

      3. usuniecia kolein

      4. fotoradarowego wymuszenia zachowania predkosci ustawowej

      U nas jednak stawia sie tablice, opatrzona znakiem (z reguly) 70 km/h. Jesli
      ilosc wypadkow nie spada, predkosc ogranicza sie do 50 km/h. Poprawia sie wiec
      bezpieczenstwo... zasobow budzetowych. Zaloze sie bowiem, ze wymienione przeze
      mnie punkty 1-4 predko sie nie doczekaja realizacji, z wyjatkiem postawienia
      fotoradaru, ale nie lapiacego jadacych powyzej 100 km/h. Zaloze sie rowniez, ze
      za wypadniecie z drogi o standardzie Gierkowki na zwyklym luku drogi nie
      odpowiada jazda z predkoscia powyzej ustawionej siedemdziesiatki tylko raczej
      powyzej stosiedemdziesiatki i to polaczonej z jakimis zawodami na szosie.

      Reasumujac: na zasadniczej wiekszosci czarnych punktow rozgladam sie glownie za
      radarem. Utrzymuje predkosc do 100-110 km/h. Postepuje wiec dokladnie tak samo,
      jak na widok tablicy z terenem zabudowany, gdy nie widze zadnych zabudowan, lub
      widze je w "szerokiej perspektywie". Inaczej ujmujac, gdy nie ma gdzie schowac
      radaru lub fotoradaru - ignoruje szykane. Dobrze bowiem wiem, ze jesli luk drogi
      wyglada dobrze z daleka, to jesli droga nie bryknie, jak kon na rodeo (zjawisko
      niezwykle rzadkie), to nie wypadne z tej drogi. Jesli radaru nie da sie ukryc,
      to pieszy, ktorego moge zamordowac na jego prosbe tez raczej nie umknie mojej
      uwadze. Jedyne wiec co powoduja te znaki, to zwiekszenie ryzyka dostania mandatu
      lub zaparkowania w takim, ktory na znaki jeszcze sie nie znieczulil. Wzmagam
      wiec uwage do nieco wyzszego poziomu niz na pustej szosie. I tyle.
      • tymon99 Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 21:54
        ostry wiraż na gierkówce??
        pozwolę sobie potraktować twój post jako ponury żart. ostre wiraże to są w górach.
        • emes-nju Re: Czy czarne punkty coś dają 08.09.08, 10:50
          tymon99 napisał:

          > ostry wiraż na gierkówce??

          A jednak znam na niej przynajmniej jeden zakret, ktory wsrod setek/tysiecy innych na gierkowce zasluzyl na miano czarnego punktu.

          Nie jest ostry. Jest zle wyprofilowany, a jeszcze niedawno byl jedna wielka koleina. Koleiny (chyba) znikly, znak pozostal - zly profil tez... Bo ZNAK (pojecie magiczne) jest tanszy niz PRZEBUDOWA (w odroznieniu od wylania troche nowego asfaltu).
          • emes-nju PS 08.09.08, 10:52
            Przypuszczam, ze Edek piszac o "ostrym wirazu", pisal o tym, ktory ja opisalem. Nie wyczules ironii.
    • Gość: na zimno Nic one nie daja. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.09.08, 10:40
      Jezeli one cokolwiek daja, to jest to wylacznie dochod firm, ktore
      zajmuja sie stawianiem takich tablic i to niezly dochod

      Podobnie punkty te chwala sobie firmy pogrzebowe, notariusze,
      adwokaci. Kazdy trup jest wart dla nich od kilkunastu do
      kilkuset tysiecy PLN. Czarne to, ale prawdziwe.

      Jezeli licznik na czarnym punkcie ciagle bije, to znaczy, ze
      ci, ktorzy zgineli na wlasne zyczenie, potwierdzaja te regule.

      Czarny punkt dziala podobnie jak mijany wlasnie wypadek samochodowy.
      On mowi: "ooooo, cos sie komus przydarzylo, ale nie mnie".

      Drogi powinny byc w takich miejscach skorygowane i tyle.
      • Gość: c# My sobie możemy spekulować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 11:17
        a statystyki zaczynają powolutku wykazywać, że naćkana fotoradarami i czarnymi
        punktami krajowa ósemka stała się ociupinę bezpieczniejsza.
        Wiem, że szlag nas wszystkich trafia na widok tych pustych blaszanych pudeł i
        nowych wysepek w każdej wiosce (a tak ładnie się wyprzedzało...), ale ileś ludzi
        dzięki tym wszystkim działaniom ŻYJE.

        Pewnie, że wolałbym autostrady bez ograniczeń prędkości zamiast tułaczki
        polskimi krajówkami, ale uważam, że nawet tak wyśmiewane akcje podnoszą moje
        szanse przeżycia. A jeżdżę sporo...

        Co do czarnych punktów. Jeśli dobrze znam miejsce, to nie robią na mnie
        wrażenia. Jeśli jadę gdzieś po raz pierwszy albo po dłuższej przerwie i widzę
        czarny punkt - lekko zwalniam i uważam, bo jakąś przyczynę to musi mieć.
        Niekoniecznie widoczną na pierwszy rzut oka. Są np. łagodne łuki, które są źle
        wyprofilowane, są miejsca, gdzie łatwo tworzy się gołoledź, są idiotycznie
        umiejscowione wyjazdy z podporządkowanych dróg itp. Pewnie, że wolałbym, by to
        natychmiast poprawiano, ale jest jak jest - i przynajmniej czuję się ostrzeżony.
        • Gość: na zimno Od ostrzegania sa znaki drogowe. I starczy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.09.08, 11:57
          Niestety "znakolodzy" i bezholowie decydentow doprowadzily
          do calkowitej dewaluacji znakow ostrzegawczych.

          Gdy jade gdzies w Alpach i widze znak "niebezpieczny zakret",
          to wiem, ze jest on niebezpieczny. W Polsce mozna sie uryczec
          ze smiechu, gdy sie widzi jak oznakowano niektore odcinki drog.

          Jako niezbedne uzupelnienie "czarnych punktow" - powinno sie
          pozwolic lokalnym zakladom trumniarsko/pogrzebowym na umieszczenie
          jeszcze wiekszej tablicy reklamujacej ich uslugi z wielkim
          napisem:

          "niech jadacy obok Ciebie zanotuje numer telefonu,
          bo moze sie Wam przydac".

          • Gość: c# Re: Od ostrzegania sa znaki drogowe. I starczy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 13:07
            Z dewaluacją znaków się niestety zgadzam.
            Co do oznakowań symultanicznych ;-) to spotkałem się z kombinacją:
            niebezpieczny zakręt, jakieś ograniczenie prędkości, a w tle na podwórzu
            "blacharstwo" i tuż obok "zakład kamieniarski". Rzekłbym, full serwis.
            • zigzaur Re: Od ostrzegania sa znaki drogowe. I starczy. 05.09.08, 21:42
              Bardzo często ograniczenie prędkości stoi tradycyjnie, bo kiedyś, za Gierka,
              teściowej sołtysa ktoś przejechał gęś.
          • Gość: na zimno Polecam Furka-Pass w (CH), zwlaszcza motocyklistom IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.09.08, 15:29

            www.alpentourer.de/alpenpaesse/region6/furkapass/furkapass.html
            • Gość: na zimno Tam nie ma "czarnych punktow", a mimo to ludzie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.09.08, 15:37
              jada ostroznie i bezpiecznie.

              A zakretow (niebezpiecznych przede wszystkim) jest tam od cholery.
              Motocyklisci jezdza rozumnie, wypadki naleza do rzadkosci.

              Wysokosc npm : prawie taka jak naszych Rysow w Tatrach
        • emes-nju Re: My sobie możemy spekulować 04.09.08, 11:58
          Guzik mnie obchodzi, ze na JEDNEJ drodze w Polsce JAKOBY (nie widzialem statystyk) poprawilo sie bezpieczenstwo, bo na reszcie sie pogorszylo (te statystyki widzialem).
          • Gość: c# Jakoby... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 13:04
            Jeśli się nie chce widzieć, to się nie widzi...
            Zadaj sobie trudu i wejdź na
            www.drogizaufania.pl/
            a następnie kliknij na ósemkę.

            Można im wierzyć albo nie, ale 30% spadek ilości ofiar śmiertelnych r/r 2007 do
            2006 zrobił na mnie wrażenie.
            Oczywiście, fakt że na innych drogach jest +9% nie jest powodem do radości i
            wymaga podjęcia innych równolegle prowadzonych działań.

            Widać, że te obśmiewane akcje jednak coś dają. Bo nie jest tak, że jak ktoś się
            nie zabił na DK8, to natychmiast pędzi rozwalić się na innej drodze.

            Jest to kropla w morzu, ale jeśli ten program konsekwentnie będzie realizowany
            (zwracam uwagę, że powstał za rządów pisu albo nawet wcześniej) i nie zostanie
            uwalony "po politycznej linii", to ileś istnień ludzkich się ocali.

            Oczywiście, nigdy nie twierdziłem, że jest to jakieś panaceum. Po prostu ktoś
            wymyślił/wdrożył skuteczny program ograniczenia ilości wypadków. Jeden z
            programów. Powinny być i inne - program przebudowy niebezpiecznych miejsc,
            eliminowania z ruchu pijanych kierowców, podnoszenia (kształcenie!!!) kultury
            kierowców itp.
            • emes-nju Re: Jakoby... 04.09.08, 13:40
              Gość portalu: c# napisał(a):

              > Zadaj sobie trudu i wejdź na
              > www.drogizaufania.pl/
              > a następnie kliknij na ósemkę.

              Czy napisanie, ze liczba ofiar spadla o iles proc., to STATYSTYKI? A czy przypadkiem nie PROPAGANDA? (Ja wlasnie majac na mysli te strone pisze, ze nie ma statystyk...)

              Ja chce LINK do statystyk, ale nie agitki, zeby co bardziej latwowierni uwierzyli, ze obsr.nie poboczy fotoradarami zalatwia sprawe bezpieczenstwa...

              > Oczywiście, fakt że na innych drogach jest +9% nie jest powodem do
              > radości i wymaga podjęcia innych równolegle prowadzonych działań.
              >
              > Widać, że te obśmiewane akcje jednak coś dają.

              Tak. Eksport wypadkow poza zasieg Wielkiego Brata... Ja WIEM, ze coraz wiecej kierowcow z Warszawy do Wroclawia jezdzi przez Katowice. Sam tez tak zreszta robie.

              > Jest to kropla w morzu, ale jeśli ten program konsekwentnie będzie
              > realizowany

              Na kazdym kilimetrze drog? Za co?

              No bo jezeli fotoradary nie beda staly na kazdym kilometrze wszystkich drog, to odbywac sie bedzie zjawisko znane i opisane w kraju foroadarow (GB) - nadganianie pomiedzy fotoradarami (tam zreszta, po osiagnieciu zbyt duzego "nasycenia", liczba wypadkow w rejonie fotoradarow wzrosla, bo kierowcy zaczeli wieksza uwage zwracac na predkosciomierze i ograniczenia niz na droge).

              > Po prostu ktoś wymyślił/wdrożył skuteczny program ograniczenia
              > ilości wypadków.

              Nie. Ten program (szczegolnie jak zniosa punkty za predkosc!!!) jest programem oblupiania kierowcow. A ze przy okazji moze dac rezultaty? W koncu konsekwencja jego wprowadzania bedzie zmniejszenie srednich predkosci ruchu w Polsce z oszalamiajacych 50-60 km/h do 40-50 albo jeszcze mniej (ze wszystkimi tego konsekwencjami od drogiego chlebka poczynajac). Ale... wiesz co da najlepsze rezultaty w walce o bezpieczenstwo RUCHU? BEZRUCH :-P I pomyslec, ze sa na swiecie kraje, ktore da sie BEZPIECZNIE przejechac ze srednimi ponad 100 km/h - takie np. przodujace w statystykach Niemcy gdzie NAJPIERW wybudowano drogi, a dopiero potem rozpoczeto lupienie kierowcow, dla ktorych srednie na poziomie ponad 100 km/h okazywaly sie za male... :-P

              > Jeden z programów. Powinny być i inne - program przebudowy
              > niebezpiecznych miejsc, eliminowania z ruchu pijanych kierowców,
              > podnoszenia (kształcenie!!!) kultury kierowców itp.

              Czy oprocz fotoradarow widac naprawde inne dzialania?

              Bo to, co zrobiono na bespjecznej usemce, to troche farby, szarych skrzynek, wysepki dla pieszych (na ruchliwej, miedzynarodowej drodze, to miejsca kazni dla naiwnych) i kilka, nie stanowiacych zadnego systemowego rozwiazania, obwodnic. Ot, plasterek na syfa :-/
              • Gość: Masha Re: Jakoby... IP: *.aster.pl 04.09.08, 21:04
                narzekanie na polskie drogi nic nie zmieni, bo sam ich nie wybudujesz, nie
                wyłożysz z własnej kasy, to są działania na wiele wiele lat, a do tego czasu
                narzekania do bólu. Nie będziesz jechał po całej Polsce ze stałą prędkością
                120/h chocbyś marzył. Ludzie się zabijają, bo zbyt szybko jeżdżą w stosunku do
                warunków na drodze. A wszystkie kampanie jakie są mają za zadanie się temu
                przeciwstawić teraz, a nie w jakiejś przyszłości, w której będą rajskie
                drogi.Sory taka jest rzeczywistość.
                • emes-nju Re: Jakoby... 05.09.08, 11:03
                  Gość portalu: Masha napisał(a):

                  > Nie będziesz jechał po całej Polsce ze stałą prędkością
                  > 120/h chocbyś marzył.

                  Nie. Mi sie marzy srednia chociaz 70-80 km/h. Zamiast obecnych 50-60 km/h.

                  > Ludzie się zabijają, bo zbyt szybko jeżdżą w stosunku do
                  > warunków na drodze.

                  To prawda. Jezeli na JEDYNEJ trasie miedzynarodowej na szlaku polnoc-poludnie (gierkowka) co 100 m jest jakies kolizyjne skrzyzowanie (najczesciej z polna droga), to predkosc powinna byc ustalona na poziomie MAXIMUM 50 km/h - tak jak w miastach. A jest 100 km/h z czkawka do 70-ciu na strategicznych skrzyzowaniach z polna droga. Jaka roznice "trafionemu" sprawi to czy trafiajacy jedzie 100 czy 70 km/h...? Crash-testy robi sie przy 64 km/h (najnowsze - a po Polsce jezdza auta sprzed co najmniej dekady...), a energia rosnie z kwadratem predkosci. "Strzal" 70-tka jest rownie zabojczy jak z setka...

                  PS Piszac o propagandzie odnosnie bespjecznej usemki BYC MOZE mam racje - dzis w Przekroju wyczytalem, ze liczba ofiar spadla tam nie o 30, jak sie chwala, a o 21%. Jest to wynik imponujacy (potencjalne przyczyny wyluszczylem powyzej), ale jakby nie patrzec o 30% gorszy od propagandy na oficjalnej stronie programu.
                  • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 13:09
                    emes-nju napisał:

                    > Gość portalu: Masha napisał(a):
                    >
                    > > Nie będziesz jechał po całej Polsce ze stałą prędkością
                    > > 120/h chocbyś marzył.
                    >
                    > Nie. Mi sie marzy srednia chociaz 70-80 km/h. Zamiast obecnych 50-60 km/h.

                    Taka średnia jest nieosiagalna nawet w Niemczech poza autostradami a chciałbyś
                    ją widzieć u nas ?????



                    > > Ludzie się zabijają, bo zbyt szybko jeżdżą w stosunku do
                    > > warunków na drodze.
                    >
                    > To prawda. Jezeli na JEDYNEJ trasie miedzynarodowej na szlaku polnoc-poludnie (
                    > gierkowka) co 100 m jest jakies kolizyjne skrzyzowanie (najczesciej z polna dro
                    > ga), to predkosc powinna byc ustalona na poziomie MAXIMUM 50 km/h - tak jak w m
                    > iastach. A jest 100 km/h z czkawka do 70-ciu na strategicznych skrzyzowaniach z
                    > polna droga. Jaka roznice "trafionemu" sprawi to czy trafiajacy jedzie 100 czy
                    > 70 km/h...?

                    Niewielką .



                    Crash-testy robi sie przy 64 km/h (najnowsze - a po Polsce jezdza
                    > auta sprzed co najmniej dekady...), a energia rosnie z kwadratem predkosci. "St
                    > rzal" 70-tka jest rownie zabojczy jak z setka...

                    ....jeśli juz do niego dojdzie , ale dużo łatwiej uniknąć "strzału" jadąc 70
                    zamiast 100km/h .
                • edek40 Re: Jakoby... 05.09.08, 11:28
                  > narzekanie na polskie drogi nic nie zmieni, bo sam ich nie wybudujesz, nie
                  > wyłożysz z własnej kasy, to są działania na wiele wiele lat,

                  Jako obywatel, swiadomy swoich powinnosci wobec panstwa, place jedne z
                  najwyzszych na swiecie danin podatkowych i parapodatkowych. Pisanie wiec, ze
                  drogi buduje sie latami jest tak truizmem, jak i niedopowiedzeniem. Nie mozna
                  bowiem przyjmowac, ze drogi w Polsce buduje sie od dziesiecioleci i nic z tego
                  nie wychodzi. Drog w Polsce sie NIE buduje. Dopiero od kilkunastu miesiecy
                  widac, ze cokolwiek drgnelo. Mamy wiec do ewidentnego rozliczenia cale pokolenie
                  politykow, odpowiedzialnych za zaniechania m.in. w kwestiach legislacyjnych, jak
                  i w wykorzystaniu srodkow z UE.

                  Bo to jest mniej wiecej tak: idziesz do sklepu i kupujesz wymarzona lodowke,
                  umiawiasz transport i czekasz. Lodowka przyjezdza i masz 100% satysfakcji. Gdyby
                  zas Twoja lodowke "zalatwialy" instytucje zarzadzajace pieniedzmi wspolnymi,
                  mielibysmy

                  1. pobranie pieniedzy (wiecej niz przecietnie na swiecie kosztuje lodowka)

                  2. doplata, bo nie udalo sie wyrobic przed wzrostem cen lodowek

                  3. pobranie nowej daniny, ktora nie zwie sie juz podatkie chlodniczy, ktory jako
                  nieskuteczny, zostaje zastapiony podatkiem lodowkowym, pobieranym nie ryczltem,
                  ale przy kazdym otwarciu Twojej starej lodowki

                  4. wprowadzenie winiet dla lodowek o podwyzszonym standardzie, nawet gdy
                  standard wynika wylacznie z szerokosci, a wysokosc i kompletnosc nie ma juz
                  zadnego znaczenia

                  5. powazna wypowiedz, ze Twoja lodowka niestety bedzie musiala zdrozec, poniewaz
                  wobec blednego i nie poprawianego prawa, UE cofnela fundusze dofinansowujace
                  Twoja lodowke

                  6. transport w koncu wyjechal, ale niesty tkwi 100 km od Ciebie, poniewaz
                  wlasnie zmienia kola i nie wiadomo tak dokladnie ile to potrwa, poniewaz wlasnie
                  zmienily sie standardy i chyba trzeba bedzie jeszcze trosze doplacic, ale to tez
                  nie zalatwi sprawy...

                  7. poniewaz Sejm przeglosowal, ze lodowki musza spelniac nieistniejace normy
                  europejskie, dotyczace drzwiczek otwieranych w prawo; drzwiczki moga otwierac
                  sie wylacznie na wprost i teraz na Twoj koszt drzwiczki zostana przerobione

                  8. tu wpisz sobie absolutnie dowolna ilosc niemocy, uniemozliwiajacych Ci
                  odebranie przesylki, ktora zostala juz wielokrotnie opalcona, co pozwala myslec,
                  ze czesc pieniedzy "jakos" wyparowala, a czesc zostala przeznaczona na lodowki
                  dla bardziej potrzebujacy, ktorzy w czasie Twojego oczekiwania wymienili je juz
                  trzy razy.
                  • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 13:17
                    edek40 napisał:

                    > > narzekanie na polskie drogi nic nie zmieni, bo sam ich nie wybudujesz, ni
                    > e
                    > > wyłożysz z własnej kasy, to są działania na wiele wiele lat,
                    >
                    > Jako obywatel, swiadomy swoich powinnosci wobec panstwa, place jedne z
                    > najwyzszych na swiecie danin podatkowych i parapodatkowych. Pisanie wiec, ze
                    > drogi buduje sie latami jest tak truizmem, jak i niedopowiedzeniem. Nie mozna
                    > bowiem przyjmowac, ze drogi w Polsce buduje sie od dziesiecioleci i nic z tego
                    > nie wychodzi. Drog w Polsce sie NIE buduje. Dopiero od kilkunastu miesiecy
                    > widac, ze cokolwiek drgnelo. Mamy wiec do ewidentnego rozliczenia cale pokoleni
                    > e
                    > politykow, odpowiedzialnych za zaniechania m.in. w kwestiach legislacyjnych, ja
                    > k
                    > i w wykorzystaniu srodkow z UE.

                    A Tobie się wydaje że jak wczoraj dostaliśmy środki z UE to wieczorem dnia
                    następnego będziemy już budować drogi????
                    W pobliżu mojej "posiadłości" gmina zamierzała wybudować bajpas umożliwiający
                    odciążenie ruchu lub wręcz umożliwienie objazdu newralgicznego punktu na
                    miedzynarodowej trasie na wypadek jakiegos wypadku . I na chęciach się kończy
                    temat bo właściciele ziemi nie chcą sprzedać swoich pól za żadne pieniądze . I
                    co teraz podpwiesz gminie ? Sprzęt jest , chęci są , pieniądze są ( bogata gmina
                    ) ludzie do roboty są a drogi jak nie było tak nie ma i prędko nie będzie .
                    Chcesz siłą zabrać działki ?
              • habudzik Re: Jakoby... 04.09.08, 21:34
                emes-nju napisał:

                > Czy napisanie, ze liczba ofiar spadla o iles proc., to STATYSTYKI? A czy przypa
                > dkiem nie PROPAGANDA? (Ja wlasnie majac na mysli te strone pisze, ze nie ma sta
                > tystyk...)
                >
                > Ja chce LINK do statystyk, ale nie agitki, zeby co bardziej latwowierni uwierzy
                > li, ze obsr.nie poboczy fotoradarami zalatwia sprawe bezpieczenstwa...

                Załatwia sprawe bezpieczeństwa ale tylko głupiec myśli że wszędzie .




                > > Oczywiście, fakt że na innych drogach jest +9% nie jest powodem do
                > > radości i wymaga podjęcia innych równolegle prowadzonych działań.
                > >
                > > Widać, że te obśmiewane akcje jednak coś dają.
                >
                > Tak. Eksport wypadkow poza zasieg Wielkiego Brata...

                Więc jednak przyznajesz że fotoradary załatwiaja sprawe . Teraz trzeba to
                klonować na drogi np Warszawa - Katowice - Wrocek a potem dalej i dalej aż
                wyexportujemy hołotę na Madagaskar .




                > > Jest to kropla w morzu, ale jeśli ten program konsekwentnie będzie
                > > realizowany
                >
                > Na kazdym kilimetrze drog? Za co?

                Jeśli będzie trzeba to na każdym . A za co ? Za pieniądze zaoszczędzone na
                zmniejszającej się liczbie wypadków . Za pieniądze których nie wydamy na skutki
                wypadków , na bezsensowne spoty których nikt ze złoczyńców nie ma ochoty oglądać .





                >

                > > Po prostu ktoś wymyślił/wdrożył skuteczny program ograniczenia
                > > ilości wypadków.
                >
                > Nie. Ten program (szczegolnie jak zniosa punkty za predkosc!!!) jest programem
                > oblupiania kierowcow. A ze przy okazji moze dac rezultaty?

                Cel uświęca środki . Najważniejsze by było bezpieczniej i goowno mnie obchodzi
                czyim kosztem bo bezpiueczeństwo jest najważniejsze .
                • gientek43 Re: Jakoby... 05.09.08, 13:55
                  Statystyki wypadków podaje Komenda Główna Policji, można sobie zajrzeć na ich
                  stronę i raport sobie przeczytać, poza tym zasraszająca liczba wypadków nie jest
                  statystyką, tylko faktem.To, że w znakomitej większości spowodowane zostały
                  nadmierną prędkością tłumaczy pomysł zastosowania wiekszej liczby fotoradarów.
                  Postaw sobie pytanie jeśli fotoradary nie zapobiegną nadmiernej prędkości, to co?

                  A co do kampani społecznych to obawiam się, że będą polskim kierowcom potrzebne
                  tak długo, aż się opamiętają.
                  • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 14:03
                    To chyba odpowiedź nie do mnie była
                  • emes-nju Re: Jakoby... 05.09.08, 14:16
                    gientek43 napisał:

                    > To, że w znakomitej większości spowodowane zostały
                    > nadmierną prędkością tłumaczy pomysł zastosowania wiekszej liczby
                    > fotoradarów.

                    Szczegolnie, ze KAZDY wypadek w ruchu mozna podciagnac pod "nadmierna" czy "niedostosowana". Bo gdyby nie byla "nadmierna" czy "niedostosowana", to do wypadku by nie doszlo... :-P Skoro wiec sa wypadki i skoro ZAWSZE sa w wyniku "nadmiernej" czy "nie dostosowanej", to rzeczywiscie fotoradary sa niezbedne :-P


                    > Postaw sobie pytanie jeśli fotoradary nie zapobiegną nadmiernej
                    > prędkości, to co?

                    Zadaj sobie pytanie czy zapobiegna? No chyba, ze beda sie kierowcom pod kola rzucaly :-P Bo jak juz zniosa punkty za predkosc, to kazdy z odpowiednio zasobnym portfelem bedzie mogl grzac ile mu sie chce bez ryzyka poniesienia konsekwencji prawnych/administracyjnych.

                    > A co do kampani społecznych to obawiam się, że będą polskim
                    > kierowcom potrzebne tak długo, aż się opamiętają.

                    I wiesz... Na swiecie to dziala. Tam edukuje sie SPOLECZENSTWA m. in. poprzez kampanie spleczne. U nas sie nie edukuje, a tylko mnozac i podnoszac sankcje usiluje WYTRESOWAC. A tesura ma to do siebie, ze tresowany obiekt szaleje jak tylko urwie sie spod kontroli - a fotoradary nie moga stac wszedzie...

                    W Polsce, odkad pamietam, widzialem JEDNA (nadal sa jeszcze billboardy) naprawde dobra kampanie promujaca bezpieczna jazde. I nie waaadza ja dla dobra obywateli zrobila, a PZU dla zwiekszenia zyskow ;-P
                    • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 14:24
                      emes-nju napisał:

                      > gientek43 napisał:

                      > Szczegolnie, ze KAZDY wypadek w ruchu mozna podciagnac pod "nadmierna" czy "nie
                      > dostosowana". Bo gdyby nie byla "nadmierna" czy "niedostosowana", to do wypadku
                      > by nie doszlo...

                      Nie każdy . Większość . Jeśli prędkość byłby na tyle duża że obaj panowie mimo
                      iż widzieli zagrożenie nie uniknęli dzwona ( jak to nazywasz ) to oznacza że
                      prędkość była za duża . Nawet jeśli była mniejsza od "znakowej"
                    • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 14:28
                      emes-nju napisał:

                      > > A co do kampani społecznych to obawiam się, że będą polskim
                      > > kierowcom potrzebne tak długo, aż się opamiętają.
                      >
                      > I wiesz... Na swiecie to dziala.


                      Nie to na świecie działa bo inaczej fotoradary byłby zbędne , tak jak zbędne
                      byłby astronomiczne kary . Bzdury piszesz człowieku .
                    • bambussi emes, nie dyskutyj z habudzikiem 05.09.08, 15:18
                      habudzika, jak każdego nawiedzonego ortodoksa, należy IGNOROWAĆ
                      • emes-nju Re: emes, nie dyskutyj z habudzikiem 05.09.08, 15:27
                        Nie wiem czy zwrociles uwage na to, ze on dyskutue ze mna, a ja z nim nie. No, czasem skomentuje czyjs komentarz do jego wypocin ;-)
                      • Gość: Poll Re: emes, nie dyskutyj z habudzikiem IP: 82.160.4.* 05.09.08, 19:20
                        Bamuzi czy jakoś tak , czemu nie napiszesz do niego na maila ? Co chcesz w ten
                        sposób osiągnąć ? Przecież jestem niezniszczalny .
                • Gość: sx Re: Jakoby... IP: *.pl.hurra.com 05.09.08, 18:07
                  > Cel uświęca środki . Najważniejsze by było bezpieczniej i goowno mnie obchodzi
                  > czyim kosztem

                  No, to proszę bardzo. Sfinansuj całą akcję. Bo mnie jednak obchodzi czyim
                  kosztem - ważne, żeby nie moim.
                  • habudzik Re: Jakoby... 05.09.08, 18:35
                    Można kosztem tych co nie przestrzegają przepisów . To takie proste .
            • zigzaur A może jest inna przyczyna? 05.09.08, 21:47
              To, że ostatnio zmniejszyła się liczba ofiar śmiertelnych wypadków, może wynikać
              z jeszcze innego powodu:

              wzrost doświadczenia i poprawa umiejętności kierowców.

              Po prostu, średni polski kierowca CORAZ DŁUŻEJ ma prawo jazdy i CORAZ WIĘCEJ jeździ.
              W czasach, kiedy samochody były na talony a benzyna na kartki, też były wypadki
              śmiertelne i to pomimo znacznie mniejszego tłoku na drogach. Reglamentacja
              benzyny powodowała, że ludzie mieli mało wprawy w jeżdżeniu.
              • tymon99 Re: A może jest inna przyczyna? 05.09.08, 21:55
                nie przesadzasz aby z optymizmem?
                • zigzaur Re: A może jest inna przyczyna? 05.09.08, 22:19
                  Nie twierdzę, że podany przeze mnie czynnik jest jedyny a nawet główny. Ale ma
                  pewne znaczenie.
                  • tymon99 Re: A może jest inna przyczyna? 06.09.08, 06:44
                    no daj boże..
                  • emes-nju Re: A może jest inna przyczyna? 08.09.08, 10:56
                    zigzaur napisał:

                    > Nie twierdzę, że podany przeze mnie czynnik jest jedyny a nawet
                    > główny. Ale ma pewne znaczenie.

                    Mam podobne zdanie.
            • babaqba Re: Jakoby... 12.02.09, 23:04
              >Oczywiście, nigdy nie twierdziłem, że jest to jakieś panaceum. Po
              >prostu ktoś
              >wymyślił/wdrożył skuteczny program ograniczenia ilości wypadków.
              >Jeden z programów.

              Napiszmy to wyraźnie: program ten polega na takim uprzykrzeniu
              poruszania się ową "bezpieczną" drogą, że ruch przenosi się na
              alternatywne trasy. Stąd zmniejszenie liczby wypadków tutaj i
              zwiększenie obok. Fakt ...skuteczne jak cholera.

              A pieniądze zaoszczędzone na faktycznym rozwiązywaniu problemów można
              już spokojnie podarować kościołowi :)
    • prawdziwy.optymista Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:02
      Czarne punkty mają sens. To też jest pewnego rodzaju hołd tym ofiarom wypadków,
      które zginęły w danym miejscu. Im więcej znajów ostrzegawczych tym lepiej.



      ---------------------
      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • edek40 Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:11
        Naturalnie sie zgadzam. Problemem jest to, ze jak napisal emes, wiele tych
        znakow ze starosci zaczyna oblazic z folii. Znaczy to wiec, ze postawienie znaku
        bez przebudowy kontrowersyjnego odcinka nie jest dobrym rozwiazaniem, poza
        naturalnie raportem opisujacy dzialania majace na celu poprawe itd...
        • Gość: Poll Re: Czy czarne punkty coś dają IP: 82.160.4.* 05.09.08, 14:19
          A ską wiesz że przebudować można ????
          • Gość: vladcs Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.era.pl 05.09.08, 14:21
            "Co człowiek zepsuł, człowiek naprawić może".
            • habudzik Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:25
              Gość portalu: vladcs napisał(a):

              > "Co człowiek zepsuł, człowiek naprawić może".

              Zepsuł dając prawo własności dziadowi a teraz wnuki nie chcą sprzedać ziemi by
              przebudowa mogła nastąpić????
              • Gość: vladcs Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.era.pl 05.09.08, 14:45
                Prawo własności DROGI?
                Pamiętasz, że mówimy o przebudowie istniejących odcinków
                istniejących DRÓG a nie o budowie nowych?

                Poza tym, w ramach inwestycji skupuje się nieruchomości lub
                wywłaszcza za odszkodowaniem - to takie niewykonalne?
                • habudzik Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:56
                  Gość portalu: vladcs napisał(a):

                  > Prawo własności DROGI?

                  NIc nie myślisz . Nie drogi tylko obszaru wokół niej z pasem bezpieczeństwa
                  jakiego wymaga Unia .




                  > Pamiętasz, że mówimy o przebudowie istniejących odcinków
                  > istniejących DRÓG a nie o budowie nowych?
                  >
                  > Poza tym, w ramach inwestycji skupuje się nieruchomości lub
                  > wywłaszcza za odszkodowaniem - to takie niewykonalne?

                  Niewykonalne bo przecież Emciakowe prawo własności itditp .
                  • Gość: vladcs Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.era.pl 05.09.08, 15:13
                    > NIc nie myślisz . Nie drogi tylko obszaru wokół niej z pasem
                    bezpieczeństwa
                    > jakiego wymaga Unia

                    Sam nic nie myślisz. Droga nie jest własnością ani użytego przez
                    ciebie jako przykład Emciaka ani innych osób prywatnych. Obszar
                    wokół niej nie ma nic do rzeczy. Przebudowa nie oznacza zmiany jej
                    biegu przez czyjeś pole, tylko np zmianę profilowania łuku, albo
                    estakadę.

                    > Niewykonalne bo przecież Emciakowe prawo własności itditp .

                    Wszystko jest do rozwiązania, choćby po kilku latach. Ale kiedyś
                    trzeba zacząć coś robić.
                    • habudzik Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 17:24
                      Gość portalu: vladcs napisał(a):

                      > > NIc nie myślisz . Nie drogi tylko obszaru wokół niej z pasem
                      > bezpieczeństwa
                      > > jakiego wymaga Unia
                      >
                      > Sam nic nie myślisz. Droga nie jest własnością ani użytego przez
                      > ciebie jako przykład Emciaka ani innych osób prywatnych.

                      Kuźwa napisałem przecież że nie od droge mi chodzi tylko obszar wokół niej .
                      Czarne punkty o którym pisał Emciak to nie łuk drogi tylko np: skrzyżowanie pod
                      kontem 45 stopni zamiast 90 .Taka zmiana wymaga odebrania komuś jego własności a
                      o która tak "walczy" Emciak .



                      Obszar
                      > wokół niej nie ma nic do rzeczy.

                      Ma do rzeczy i to wiele bo nie można poszerzyć drogi czy zmienić skrzyżowania
                      bez przejęcia wolnych dotad terenów a to ze względu na zmienione przepisy .



                      Przebudowa nie oznacza zmiany jej
                      > biegu przez czyjeś pole, tylko np zmianę profilowania łuku,

                      Tu akurat czarnych punktów raczej nie ma .



                      >albo
                      > estakadę.






                      > > Niewykonalne bo przecież Emciakowe prawo własności itditp .
                      >
                      > Wszystko jest do rozwiązania, choćby po kilku latach. Ale kiedyś
                      > trzeba zacząć coś robić.

                      Ale jak chcesz to rozwiązać ? Siłą czy prośbą ?
            • emes-nju Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:36
              Gość portalu: vladcs napisał(a):

              > "Co człowiek zepsuł, człowiek naprawić może".

              Zeby nie byc goloslownym, JEDEN przyklad :-)

              Okazuje sie, ze po zmianie kata skrzyzowania z 45 st. na 90 st. (zeby bez ukracania sobie glowy zdolac sie rozejrzec - o kierowcy ciezarowki, ktory na takim skrzyzowaniu NIC nie widzi w jednym kierunku, nie napisze, bo to oczywista oczywistosc) liczba wypadkow moze spasc nawet o 70% (slownie SIEDEMDZIESIAT PROCENT). ZRODLO

              Czy taka inwestycja przekracza mozliwosci budzetu? (Tym bardziej, ze przecietny powazny wypadek, to koszt rzedu 500 tys. zl).

              Czy nie jest lepsza dla bezpieczenstwa niz nowa szara skrzynka (daje spadek rzedu 30%)?

              Nie. "Dbajace o nas" polskie wladze wola postawic fotoradar dajacy 30% spadek liczby ofiar i na tym zarabiac, niz poprawic skrzyzowanie i spowodowac spadek liczby wypadkow o 70% i nie zarabiac (bo po co fotoradar jezeli liczba wypadkow spadla znaczaco?). Czy to sie nie kwalifikuje do prokuratury...?
              • habudzik Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:59
                emes-nju napisał:

                > Gość portalu: vladcs napisał(a):
                >
                > > "Co człowiek zepsuł, człowiek naprawić może".
                >
                > Zeby nie byc goloslownym, JEDEN przyklad :-)
                >
                > Okazuje sie, ze po zmianie kata skrzyzowania z 45 st. na 90 st. (zeby bez
                ukracania sobie glowy zdolac sie rozejrzec - o kierowcy ciezarowki, ktory na
                takim skrzyzowaniu NIC nie widzi w jednym kierunku, nie napisze, bo to oczywista
                oczywistosc) liczba wypadkow moze spasc nawet o 70% (slownie SIEDEMDZIESIAT
                PROCENT). ZRODLO
                >
                > Czy taka inwestycja przekracza mozliwosci budzetu?


                Jedna nie ale mamy takich więcej . Widziałeś by za granicą przerabiano
                skrzyżowanie o 45stopni ? A prawo własności które tak sobie cenisz ? Wyrzucisz
                ludzi z ich ziemi siłą ?
      • Gość: na zimno Od skladania holdow sa cmentarze. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.09.08, 14:11
        To, ze ludzie zgineli to zawsze tragedia, zgoda.
        Stojace przy drodze krzyze to naduzycie religijne.

        Czarne punkty sa pozornym dzialaniem "zamiast".
        Lokalny administrator drog powinien skorygowac niebezpieczny odcinek.

        Powinno sie ROBIC a nie pozorowac.

        To nieprawda, ze "im wiecej znakow tym lepiej".
        To jest wrecz bzdura.

        Kiedy sie jezdzi po wysokogorskich drogach w Szwajcarii
        widzi sie bardzo malo znakow ostrzegawczych, ale gdy sa,
        nikt nie probuje jechac inaczej niz one sugeruja.

        Na idiotow niestety nie ma sposobu.






      • Gość: vladcs Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.era.pl 05.09.08, 14:14
        Hołd?? A za co ten hołd? Za głupotę projektanta drogi? Za błędy
        wykonawcy? Za brak chęci władz żeby sytuację naprawić? To nie żaden
        hołd dla ofiar, tylko pomnik dla powyższych. Głupotę i błędy
        kierowców powodujących wypadki tu celowo pomijam, bo wypadki
        powodowane stricte przez takowych nie koncentrowałyby się w jednym
        miejscu, ale powinny rozkładać się mniej więcej po równo zgodnie z
        rachunkiem prawdopodobieństwa.

        Dziwny zresztą byłby to hołd, ja jako hołd rozumiałbym coś w stylu
        kwiaty, wieńce i salwę honorową, a nie obłażący słupek z cyferką, co
        wygląda raczej jak zbiorowa mogiła.

        Znak ostrzegawczy to też kiepski - ostrzeżenie powinno raczej
        następować -PRZED- przeszkodą czy miejscem niebezpiecznym, a nie -W-
        tym miejscu, kiedy na ostrożność bywa nierzadko ciut za późno. No i
        od ostrzegania są ZNAKI. Znaki stawiane z pomyślunkiem. Tu dotykamy
        kolejnego problemu - skoro w wyniku nadmiaru znaków są one przez
        mózg ludzki ignorowane, to co dopiero powiedzieć o "nie-znakach"?

        Stoję na stanowisku, że czarne punkty sensu większego nie mają.
        Oznaczają miejsca za które powinni wstydzić się odpowiedzialni za
        drogę. Wypadków się nie uniknie, ale jeżeli koncentrują się one w
        jednym miejscu wyraźnie gęściej niż w innych, to znaczy że coś jest
        raczej nie tak z miejscem, a nie z ludźmi do których kieruje się
        tabliczkę będącą tematem wątku.
        • Gość: Juliusz Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.npg.org.uk 05.09.08, 14:26
          Takie czarne punkty dzialaja na kierowcow, ktorzy dana trasa jada
          pierwszy raz (i to nie zawsze). Reszta jezdzi ''na pamiec'' i
          ignoruje nie tylko czarne punkty, ale rowniez zwykle znaki drogowe.
          Poza tym na trasie A4, odcinek Krakow - Tarnow jest kilka takich
          czarnych punktow, ludzie gina w nich dosc regularnie, a cyferki
          (sytuacja sprzed kilku lat) ciagle byly te same, nawet nikomu sie
          nie chcialo zadbac o to, aby liczba widniejaca na tablicy byla w
          miare aktualna.
          • edek40 Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 14:31
            Gdy na autostradzie w Niemczech zobaczylem ichni czarny punkt oniemialem. Nikt
            nie probowal tam nic ograniczac, naszprechali, nacyrylicowali i napisali, aby
            jechac ostroznie i ze droga bedzie przebudowywana.

            Gdy w Polsce widzisz czarny punkt, to budzi on mniej wiecej takie zdziwienie,
            jak zobaczenie chmur na niebie. I podobne budzi refleksje.
      • Gość: :))) Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.com 05.09.08, 14:40
        prawdziwy.optymista napisał:

        > Czarne punkty mają sens. To też jest pewnego rodzaju hołd tym
        ofiarom wypadków,
        > które zginęły w danym miejscu. Im więcej znajów ostrzegawczych tym
        lepiej.

        Serio? Jak zastawimy malowaną blachą kraj po horyzont, to będzie
        lepiej? Czy może jednak tak, jak już bywa teraz - po prostu nie
        patrzy się na dziesiątki niepotrzebnych znaków. Są jak reklamy przy
        drodze. Gdyby istniała konieczność obejrzenia każdego z nich, to
        uwaga kierowcy zostałaby odciągnięta od wydarzeń na drodze i efektem
        mógłby być wypadek. Polsce kierowcy są mądrzejsi od organizatorów
        ruchu i olewają oglądanie setek znaków. Bo one są niepotrzebne a są
        nawet miejsca, kiedy zmniejszają bezpieczeństwo.
    • Gość: sx Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.pl.hurra.com 05.09.08, 16:23
      W zależności od warunków bardziej lub mniej zdejmuję nogę z gazu. Z reguły w 10%
      dlatego, że rzeczywiście może być niewidoczne przejście dla pieszych, a w 90%
      dlatego, że mogą stać i suszyć. Chociaż w sumie od dzisiaj będę wiedział czy
      stoją, bo kupiłem CB ;-)

      Inna sprawa, że widząc znak "kończący" czarny punkt (to jedna z większych wad
      tego rozwiązania) natychmiast przyspieszam.
    • Gość: aqw Re: Czy czarne punkty coś dają IP: 83.238.201.* 05.09.08, 16:23
      W tym kraju nie brakuje idiotów, tych co myślą jaki to ja nie jestem za kółkiem
      najlepszy. Pewnie, że drogi są złe, ale to nie znaczy że trzeba jechać 150km/h
      albo i więcej w miejscach gdzie jest niebezpiecznie. Pomijam tu już zwykłe
      drogowe chamstwo, jak nieliczenie się kompletnie z pieszym. Rozwój cywilizacyjny
      kraju można poznać po kulturze drogowej, we Francji ze 100m jak kierowca
      widział, że chciałem przejć to hamował i się zatrzymywał, to samo w Turynie.
      Niestety w Polsce i w południowych Włoszech(kompletne zadupie), trzeba uważać
      żeby cię nie rozjechali i to mimo wielu znaków, aby zwolnić.
      • emes-nju Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 16:34
        Gość portalu: aqw napisał(a):

        > Pewnie, że drogi są złe, ale to nie znaczy że trzeba jechać 150km/h
        > albo i więcej w miejscach gdzie jest niebezpiecznie.

        Bez watpienia! Postaraj sie jednak wyjasnic mi dlaczego w jednych miejscach ci grzejacy 150 km/h idioci (nie wiem skad taka cyfra - ja jakos wyjatkowo rzadko widuje takich idiotow) sie zabijaja na tyle czesto, zeby waaadza decydowala sie postawic ZNAK (pojecie magiczne), a w innych nie.

        > Pomijam tu już zwykłe drogowe chamstwo, jak nieliczenie się
        > kompletnie z pieszym.

        Sorry, ale moze u Ciebie. W Warszawie znam co najmniej dwa miejsca, w ktorych przez to nieliczenie sie z pieszymi tworza sie potezne korki. I to nie na chodnikach :-P
      • edek40 Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 16:41
        > W tym kraju nie brakuje idiotów, tych co myślą jaki to ja nie jestem za kółkiem
        > najlepszy. Pewnie, że drogi są złe, ale to nie znaczy że trzeba jechać 150km/h
        > albo i więcej w miejscach gdzie jest niebezpiecznie.

        Oczywiscie masz racje. I zapewne dlatego w tych czarnych punktach stawiaja
        znaki, na ktorych ktos napisal 70 lub nawet 50 km/h. To swietnie koresponduje z
        prawdziwa i podejrzewana przeze mnie przyczyna wypadkow w wiekszosci czarnych
        punktow - czy nie jazdy z dozwolona predkoscia szosowa tylko z gruuuuuubo
        wieksza. Skoro wiec ludzie zabijaja sie przy 150 km/h, zamiast wyegzekwowac
        powiedzmy 90 km/h stawia sie znacznie wieksze restrykcje, co zdaniem
        odpowiedzialnych za drogi, zalatwia problem. Kuriozum, psujace poszanowanie dla
        prawa.
    • Gość: ja Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.subscribers.sferia.net 05.09.08, 19:06
      Uważam, że czarny punkt pozwala na chwilę zastanowienia i może są tacy, którym
      to coś dało.
      Ja wiem jedno w Warszawie jak jadę 50km/h - to jestem obtrąbiona i wszyscy mnie
      wyprzedzają - a jadę prawym pasem ( nie dla autobusów).
      Wszyscy się spieszą....ciekawe, że dodają gazu, nawet jak za chwilę trzeba
      stanąć , bo czerwone. Koszmar i stres - albo uzależnienie od wiecznego pośpiechu
      i prędkości - wtedy trzeba leczyć i znak nie pomoże.
      • zigzaur Re: Czy czarne punkty coś dają 05.09.08, 21:49
        Bo Warszawa jest miastem urzędasów. Punktualne przybycie do biura jest
        ważniejsze od zdrowego rozsądku i ekonomicznej kalkulacji. Jeśli ktoś za 5 minut
        spóźnienia traci premię w wysokości 10 % zarobku, to będzie dusił gaz.
      • zigzaur Z innej beczki: inny znak drogowy: 05.09.08, 21:51
        Warto zastanowić się nad znakiem ostrzegawczym "uwaga na dzikie zwierzęta" (ze
        skaczącym kozłem).

        Otóż, znak ten oznacza, że w tym miejscu Lasy Państwowe NIE PONOSZĄ
        odpowiedzialności za skutki kolizji z dzikim zwierzęciem. Wychodzi się z
        założenia, że skoro kierowcę ostrzeżono, to powinien móc uniknąć wypadku.
    • wlodeusz Owszem dają... 05.09.08, 19:25
      najpierw lekkie kopytko, potem zdrowaśka za ofiary. Tak mijają przynajmniej
      trzy, cztery kilometry. Dobre i to!.
      • Gość: Poll Re: Owszem dają... IP: 82.160.4.* 05.09.08, 19:36
        Może pomysłodawca myślał że w tym miejscu się zlękniemy prędkości odruchowo
        zdejmiemy nogę z gazu co pozwoli nam zauważyć to czego byśmy nie zauważyli jadąc
        szybciej .
    • Gość: Kris Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.chello.pl 05.09.08, 23:20
      Ja zwalniam

      ---------------------
      Grafologia to nauka czytania pomiędzy wersami.
    • Gość: dyzio Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.merinet.pl 06.09.08, 07:36
      Czy coś dają ? Oczywiście: kasę dla kolegi za ustawienie znaku,
      wymalowanie drogi, konserwację, opracowanie akcji itd. itp.
      Najwygodniejszą metodą przekrecania kasy są akcje reklamowe i
      popularyzatorskie.
    • Gość: kapitan_emo Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 09:44
      Gość portalu: andzia napisał(a):

      > No właśnie, czy czarne punkty na drodze cokolwiek dają?

      Tak, powierzchnię reklamową sponsorom.
    • naprawdetrzezwy Tak. 06.09.08, 10:40
      Stanowią kolejny bezsensowny, rozpraszający kierowców element na drogach.


      (w życiu, w Polsce, spotkałem tylko JEDEN, słusznie postawiony, z prawidłową
      liczbą, znak ograniczenia prędkości. Tamtego zakrętu nie dało się przejechać
      szybciej niż wskazane 30 km/h.
      Jeden znak, na kilkadziesiąt lat jeżdżenia po Polsce...)
      • edgar22 Re: Tak. 06.09.08, 12:24
        naprawdetrzezwy napisał:
        > w życiu, w Polsce, spotkałem tylko JEDEN, słusznie postawiony, z
        > prawidłową liczbą, znak ograniczenia prędkości

        Jeden wniosek - niewiele widziałeś, niewiele jeździłeś.
      • Gość: Poll Re: Tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 15:54
        A na jakiej podstawie tak twierdzisz ? Skąd wiesz że inne są źle postawione ? Co
        sprawdziłeś zanim wydałeś taką opinię ? Czy opinia ta padła na podstawie tylko
        tego jak Ci się dany rejon udało przejechać czy może dokonałeś jakichniś pomiarów ?
    • Gość: czornex Re: Czy czarne punkty coś dają IP: 83.175.191.* 06.09.08, 18:53
      Moim zdaniem czarne punkty mają sens, ale gdy faktycznie na odicnku są wypadki,
      a nie sytuacje ze raz autobus się rozwalił, 40 rannych ,5 osob zgineło, i już
      czarny punkt. Ktory ma sie ni jak do sedna sprawy.
    • Gość: Fryzjer ;-) Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.e-wro.net.pl 06.09.08, 19:52
      Mają. Ja zarabiam na produkcji znaków parę złotych więc mają wielki sens. Dla
      mnie. Niech żyją znaki. Niech ostrzegają nawet przed łupieżem ;-)
    • tadeusz1naj Re: Czy czarne punkty coś dają 07.09.08, 09:27
      Tak! Czarne punkty mają sens - podobnie jak czarbe charaktery!
      Modernizacja i budowa nowych dróg, to takie skomplikowane przedsięwziecia i do
      tego kosztowne, a nasza władza ma tyle innych ważniejszych spraw ,,na
      głowie,,.Dobrze, że tylu wypowiiadających się tu osób ma dla niej i dla sprawy
      pełne zrozumienie.
      Dołączmy więc do HAMULCOWYCH!!! Tak jest dobrze! J dotego mamy jeszcze
      czarne punkty!!!
    • Gość: ghj Re: Czy czarne punkty coś dają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.08, 09:46
      ja przyspieszam by jak najszybciej ominąć niebezpieczne miejsce
    • warzaw_bike_killerz Czarne punkty to miejsca slabosci wladz. 07.09.08, 19:54
      Bo skoro jest tam niebezpiecznie, to nalezy droge tak przebudowac, aby
      zminimalizowac niebezpieczenstwo. Im dluzej sa te punkty, tym bardziej wladze
      lokalne (lub odpowiednie) maja bardziej gleboko w d.. ilu tam jeszcze sie zabije.
    • Gość: test Re: Czy czarne punkty coś dają IP: 87.205.147.* 08.09.08, 00:36
      Jestem zdecydowanie przeciwny stawianiu tych tablic tak samo jak uważam, że
      powinno się usunąć wszelkie krzyże (po ofiarach) z dróg. Miejsce pamięci jest na
      cmentarzu a nie na drodze.

      Natomiast po tragicznym wypadku należałoby przeanalizować przyczyny i np.
      1. postawić barierki
      2. ewentualnie skorygować pochylenie drogi
      3. usunąć koleiny
      4. za pomocą fotoradaru wymusić zachowanie predkosci ustawowej
      5. poprawić stan nawierzchni
      6. poprawić oznakowanie
      7. poprawić oświetlenie
      itd. itd.

      Zamiast czarnych punktów może np. co 1km tablica: "Śmierć czeka, możesz być
      następny - GDDKiA"
      • habudzik Re: Czy czarne punkty coś dają 08.09.08, 09:28
        Gość portalu: test napisał(a):


        > Natomiast po tragicznym wypadku należałoby przeanalizować przyczyny i np.
        > 1. postawić barierki

        Mogłoby pomóc .


        > 2. ewentualnie skorygować pochylenie drogi

        Zbyt drogie a po korekcji kierowcy będzie się wydawało że można szybciej jechać
        - bo poprawione .


        > 3. usunąć koleiny

        Zdecydowanie tak - racja .


        > 4. za pomocą fotoradaru wymusić zachowanie predkosci ustawowej

        j.w.


        > 5. poprawić stan nawierzchni

        Poza koleinami o których była już wzmianka jest to bardzo rzadki powód
        powstawania wypadków .



        > 6. poprawić oznakowanie

        Chyba jeszcze rzadszy powód powstawania wypadków .



        > 7. poprawić oświetlenie

        W ogóle bez znaczenia bo większość wypadków i tak następuje przy niemal
        idealnych warunkach widoczności .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja