Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci

17.09.08, 10:29
Istotnym aspektem ale czesto pomijanym przy ocenie szybkosci i potencjalnego
zagrozenia jest widocznosc obiektow na drodze. Wlasnie sobie wyliczylem (mam
nadzieje, ze dobrze), ze obiekt widziany na granicy drogi zatrzymania z 90 kmh
zajmuje blisko 8 razy mniejsza powierzchnie (np. na siatkowce oka) od obiektu
widzianego na granicy zatrzymania z 50 kmh. Przy szybkosci 130 km/h jest to
juz tylko 1/30.

Obiekt widziany na granicy zatrzymania ze 130 kmh ma 3,5 raza mniejsza
powierzchnie od obiektu widzianego na granicy zatrzymania z 90 km/h.

Do tej wielkosci dochodzi jeszcze to, ze wraz ze wzrostem odleglosci maleje
zdolnosc oceny szybkosci i kierunku poruszania sie obiektu widzianego.
    • edek40 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 10:38
      Nie chce mi sie weryfikowac Twoich wyliczen, bo musialbym znalezc kalkulator, potem poczytac cos o optyce i perspektywie itp. Zadam tylko jedno pytanie: do czego zmierzasz? Bo jesli do tego, ze na drogach szybkiego ruchu oznakowanie powinno byc stawiane odpowiednio wczesnie, nie byc zageszczone innymi "waznymi" znakami, jesli to konieczne powinno byc zwielokratniane tak po drugiej stronie jezdni, jak i po prostu ponawiane, to rozumiem i popieram. Jesli zas probujesz wyciagnac wnioski, ze przy 130 km/h w drodze domniemanego zatrzymania mozna nie zauwazyc TIRa, to chyba przesadzasz. Ludzie przemieszczaja sie ze znacznie wiekszymi predkosciami i jakos zauwazaja pas startowy i jego oznaczenia czy temu podobne.
      • habudzik Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 18.09.08, 11:04
        edek40 napisał:
        Ludzie przemieszczaja sie ze znacznie wieksz
        > ymi predkosciami i jakos zauwazaja pas startowy i jego oznaczenia czy temu podo
        > bne.

        Już drugi raz zabierasz głos w sprawie "latania" nie mając najmniejszego pojęcia
        o tym . Pamietasz jak próbowałeś wmówic wszystkim że samoloty "widza się" dzieki
        GPS-owi ?. Znowu to robisz ?????
    • simr1979 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 11:19
      hanni napisał:

      > Do tej wielkosci dochodzi jeszcze to, ze wraz ze wzrostem
      odleglosci maleje
      > zdolnosc oceny szybkosci i kierunku poruszania sie obiektu
      widzianego.

      Święta racja - dlatego naturalną prędkością poruszania się człowieka
      jest 4-6 km/godz.
      A smrodochody należy zlikwidować.

      Ewentualnie można udać się do terapeuty i spróbować wyleczyć
      speedofobię (metody domowe - szczególnie te polegające na uporczywym
      postowaniu na forum "Bezpieczeństwo na drodze" - nie sprawdzają się).
      • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 11:29
        simr1979 napisał:

        > A smrodochody należy zlikwidować.

        Niezly z ciebie radykal.

        > Ewentualnie można udać się do terapeuty i spróbować wyleczyć

        No to powodzenia w terapii!
        • emes-nju Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 11:55
          hanni napisał:

          > simr1979 napisał:
          >
          > > A smrodochody należy zlikwidować.
          >
          > Niezly z ciebie radykal.

          Nie. Nie radykal.

          W toku ewolucji nabylismy umiejetnosc DOSTRZEGANIA (nie jest to tozsame z zobaczeniem w czysto fizycznym pojeciu) przy predkosciach odpowiadajacych szybkiemu biegowi. Przy predkosciach wyzszych, mamy klopot...

          W celu wyjscia z tego klopotu mozna ograniczyc predkosc aut do predkosci odpowiadajacym ludzkim mozliwosciom (i ekonomicznie powrocic do XIX wieku; akurat w naszym przypadku byloby to nawet nieglupie - dukty juz mamy, dla ekologii mozna skuc z nich tylko asfalt), albo dostosowac drogi do ludzkich ulomnosci.

          Z tego, co tu piszesz wynika, ze jestes raczej zwolennikiem pierwszej opcji.
          • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:02
            emes-nju napisał:

            > Nie. Nie radykal.

            W przeciwienstwie do ciebie, pomysl zlikwidowania samochodow uwazam za
            radykalny, jesli nie chory.

            > Z tego, co tu piszesz wynika, ze jestes raczej zwolennikiem pierwszej opcji.

            Z tego, co tu piszesz, wynika, ze masz problemy z rozumieniem tego, co pisza inni.
            • emes-nju Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:15
              hanni napisał:

              > Z tego, co tu piszesz, wynika, ze masz problemy z rozumieniem tego,
              > co pisza inni.

              Inni...? Nie. Za to czasem mam klopot, zeby za Toba nadarzyc.

              Do czego zatem zmierzasz piszac truizmy o tym, ze im szybciej sie jedzie, tym trudniej dostrzec przeszkode na drodze w takiej odleglosci, zeby zdarzyc zahamowac? Przeciez to oczywiste i to, zauwaz (!), rozumiem.

              Nie rozumiem za to do czego zmierzasz piszac o roznicy w wielkosci obiektow na siatkowce. To kompletnie bez sensu! Pomiajajac juz to, ze kazdy widzi inaczej, nie zadales sobie trudu "ustandaryzowania" probki...

              No to o jakim obiekcie piszesz? O TIRe, czy o niemowlaku, ktorego mamusia wypuscila na nauke raczkowania na dukt miedzynarodowy. A moze o bloczku betonu, ktory zupelnie niechcacy wypadl z przeladowanego Zuka? A moze o barierze po zeszlorocznym remoncie, ktora wiatr wepchnal na jezdnie.

              Nic o wielkosci, wysokosci nad jezdnia. Tylko geometryczno-optyczne kocopaly, ktore niczego nowego nie wnosza.
              • hanni odpowiadam 17.09.08, 12:26
                emes-nju napisał:

                > Do czego zatem zmierzasz piszac truizmy o tym, ze im szybciej sie
                > jedzie, tym trudniej dostrzec przeszkode na drodze w takiej
                > odleglosci, zeby zdarzyc zahamowac?

                Chyba nie zrozumiales. Pisze nie tylko o tym (ze im szybciej sie
                jedzie, tym trudniej dostrzec przeszkode) ale podaje jeszcze konkretne przyklady
                i wyliczenia.

                > Przeciez to oczywiste

                No i co? To jest forum o bezpieczenstwie na drodze a "truizmy" dotyczace kwestii
                bezpieczenstwa na drodze sa od lat publikowane i omawiane ciagle na nowo.
                Bo nie wszyscy - tak jak ty - maja te wszystkie liczby w glowie.

                > i to, zauwaz (!), rozumiem.

                Gratulacje! Ale taki edek to nie ty i on na przyklad nie mogl z glowy
                potwierdzic liczb, ktore podaly.
                Ja, gdybym ich nie wyliczyl, tez bym tego nie potrafil.

                > Nie rozumiem za to do czego zmierzasz piszac o roznicy w wielkosci
                > obiektow na siatkowce.

                To proste. Im dany obiekt jest wiekszy na siatkowce, tym lepiej go widac i tym
                lepiej mozna ocenic, czy stanowi zagrozenie czy nie.

                > No to o jakim obiekcie piszesz? O TIRe, czy o niemowlaku, ktorego
                > mamusia wypuscila na nauke raczkowania na dukt miedzynarodowy. A
                > moze o bloczku betonu, ktory zupelnie niechcacy wypadl z przeladowanego Zuka?

                Mozesz sobie wybrac. Ale musze cie ostrzec, ze niczego nie zmieni to w
                relacjach, ktore podalem.
                Ale ty oczywiscie o tym doskonale wiesz :)


                • emes-nju Re: odpowiadam 17.09.08, 12:50
                  hanni napisał:

                  > Pisze nie tylko o tym (ze im szybciej sie jedzie, tym trudniej
                  > dostrzec przeszkode)

                  To zrozumialem.

                  A potem napisalem, ze to nic nie wnoszacy truizm.

                  No, chyba, ze zechcesz podwazyc prawa fizyki i udowodnisz mi, ze trudniej z 1 km dostrzec TIRa niz ze 100 m lezaca na jezdni cegle...

                  > Gratulacje! Ale taki edek to nie ty i on na przyklad nie mogl z
                  > glowy potwierdzic liczb, ktore podaly.

                  Ale te liczby NIC, DOKLADNIE NIC nie znacza!!! Przelozyles na abstrakcyjne cyfry cos, co jest oczywiste bez wyliczen.

                  Znacznie ciekawsze i poprawiajace nasza wiedze byloby napisanie jaki obiekt w jakiej odleglosci jest juz niewidoczny. Wtedy, jadac bezpiecznie 30 km/h (predkosc szybkiego biegu), pilniej zwracalibysmy uwage na raczkujace po dukcie niemowlaki :-P

                  > > No to o jakim obiekcie piszesz? O TIRe, czy o niemowlaku, ktorego
                  > > mamusia wypuscila na nauke raczkowania na dukt miedzynarodowy. A
                  > > moze o bloczku betonu, ktory zupelnie niechcacy wypadl z
                  > >przeladowanego Zuka?
                  >
                  > Mozesz sobie wybrac. Ale musze cie ostrzec, ze niczego nie zmieni
                  > to w relacjach, ktore podalem.

                  W abstrakcyjnych relacjach. TIRa z 1 km latwiej dostrzec niz cegle ze 100 m - juz to napisalem, ale powtorze :-P
                  • hanni Re: odpowiadam 17.09.08, 13:00
                    emes-nju napisał:

                    > To zrozumialem.

                    Jeszcze raz gratuluje!

                    > A potem napisalem, ze to nic nie wnoszacy truizm.

                    Wolno ci! Zyjemy przeciez w wolnym kraju! To taki sam "truizm", jak wszystko od
                    A do Z w podrecznikach prawa jazdy, instruktazach bezpiecznej jazdy, programach
                    telewizyjnych, niezliczonych stronach internetowych, na ktorych mozna sobie
                    wyliczyc drogi hamowania itd. itd.

                    > Ale te liczby NIC, DOKLADNIE NIC nie znacza!!!

                    Mylisz sie. One znacza to, co opisalem, ze powierzchnia obiektu widziane z
                    dystansu zatrzymania z 90 km/h (w warunkach, jakie przyjalem) jest 3,5 raza
                    wieksza od powierzchni obiektu widzianego z dystansu drogi hamowania ze 130 km/h.

                    Nie 2, i nie 5, tylko 3,5 raza.


                    > Znacznie ciekawsze i poprawiajace nasza wiedze byloby napisanie
                    > jaki obiekt w jakiej odleglosci jest juz niewidoczny.

                    Swietny pomysl! Napisz cos na ten temat.


                    > W abstrakcyjnych relacjach. TIRa z 1 km latwiej dostrzec niz cegle ze 100

                    Swietnie zaobserwowane!
                    • emes-nju Re: odpowiadam 17.09.08, 13:19
                      hanni napisał:

                      > Mylisz sie. One znacza to, co opisalem, ze powierzchnia obiektu
                      > widziane z dystansu zatrzymania z 90 km/h (w warunkach, jakie
                      > przyjalem) jest 3,5 raza wieksza od powierzchni obiektu widzianego
                      > z dystansu drogi hamowania ze 130 km/h.
                      >
                      > Nie 2, i nie 5, tylko 3,5 raza.

                      Napsz wiec jak sie to przeklada na szanse dostrzezenia konkretnych obiektow, z konkretnych odleglosci!

                      To co napisales jest mniej wiecej tyle samo warte jak okreslenie Ciebie liczba 3, a mnie 4 lub na odwrot ;-D
                      • hanni Re: odpowiadam 17.09.08, 13:25
                        emes-nju napisał:

                        > Napsz wiec jak sie to przeklada na szanse dostrzezenia konkretnych
                        > obiektow, z konkretnych odleglosci!

                        A co by bylo, gdybys ty napisal?
                        Bo ja nie wiem, jak sie to "sie przeklada na szanse dostrzezenia konkretnych
                        obiektow".
                        Pozwolilem sobie tylko wyliczyc, na ile lepiej widze np. dziecko z dystansu
                        hamowania z 90 km/h niz np. ze 130 km/h.
                        I wyszlo mi, ze okolo 3,5 raza, mimo, ze szybkosc 130 km/h jest tylko 1,5 raza
                        wieksza od 90 km/h.

                        Ty oczywiscie to wiedziales. Ja nie. Dlatego sobie to wyliczylem.

                        > To co napisales jest mniej wiecej tyle samo warte jak okreslenie Ciebie liczba
                        3, a mnie 4 lub na odwrot.

                        Mylisz sie. To co napisalem jest dokladnie tyle warte, co opisalem powyzej. A ze
                        tego nie rozumiesz, to nie moj problem.
                        • kozak-na-koniu Re: odpowiadam 17.09.08, 13:45
                          Tu nie ma nic, lub prawie nic do wyliczania: oczywistym jest, że
                          dziecko oglądane z odległości przeszło 100 metrów (przeciętna droga
                          zatrzymania w dobrych warunkach ze 120km/godz.) jest gorzej
                          widoczne, niż to samo dziecko z odległości 25 metrów (tak samo -
                          droga zatrzymania z 50km/godz.), a jeszcze gorzej niż to samo
                          dziecko oglądane z odległości 12 metrów (tak samo, droga zatrzymania
                          z prędkości 30km/godz.). Wnioski:
                          1/ trzeba uczyć dzieci, by zależnie od prędkości, masy, wyposażenia
                          pojazdu, warunków pogodowych itd. ustawiały się w odpowiedniej
                          odległości przed nadjeżdżającym pojazdem;
                          2/ od kołyski wszystkich uczyć bezpiecznych, odpowiedzialnych i
                          przewidywalnych zachowań na drodze;
                          3/ administracyjnie nakazać jazdę z prędkością nie większą, jak
                          3km/godz. (droga zatrzymania - trochę więcej jak pół metra, zupełnie
                          jak w Grazu) oraz z biegnącym przed pojazdem człowiekiem z czerwoną
                          chorągiewką, który głośno ostrzega przechodniów.
                          • hanni Re: odpowiadam 17.09.08, 13:59
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Tu nie ma nic, lub prawie nic do wyliczania: oczywistym jest, że
                            > dziecko oglądane z odległości przeszło 100 metrów (przeciętna droga
                            > zatrzymania w dobrych warunkach ze 120km/godz.) jest gorzej
                            > widoczne, niż to samo dziecko z odległości 25 metrów (tak samo -
                            > droga zatrzymania z 50km/godz.), a jeszcze gorzej niż to samo
                            > dziecko oglądane z odległości 12 metrów (tak samo, droga zatrzymania
                            > z prędkości 30km/godz.).

                            Ale o ILE gorzej? To mnie interesowalo i pozwolilem sobie to wlasnie wyliczyc.
                            Ty i mens-nju wszystko to oczywiscie wiedzieliscie ale taki edek lub ja nie.
                            Dlatego bylo tam cos do "wyliczania".


                            > oraz z biegnącym przed pojazdem człowiekiem z czerwoną
                            > chorągiewką, który głośno ostrzega przechodniów.

                            No wlasnie! Jak tam twojs przeswietna inicjatywa? Zrobiles juz jakies postepy?
                            • kozak-na-koniu Re: odpowiadam 17.09.08, 14:31
                              Więc wyrażaj się precyzyjnie. Chodziło Ci o wielkość kątową
                              obserwowanego obiektu w zależności od odległości, a bredzisz coś o
                              prędkości, siatkówce oka i inne takie. Czyli co, od dzieci trzeba
                              się trzymać z daleka, czy dzieci mają się trzymać z daleka?
                              Postępów nie zrobiłem, bo nie znam nikogo, kto potrafi biegać z
                              prędkością 300km/godz..
                              • emes-nju Re: odpowiadam 17.09.08, 14:37
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > nie znam nikogo, kto potrafi biegać z prędkością 300km/godz..

                                Wystarczy wsiasc do TGV i biec zgodnie z kierunkiem ruchu pociagu. Czasem wyjdzie nawet szybciej ;-)
                                • kozak-na-koniu Re: odpowiadam 17.09.08, 14:47
                                  Cały czas mówimy o prędkościach mniejszych od prędkości światła,
                                  żeby nie zaczepiać Einsteina.;D
                              • hanni Re: odpowiadam 17.09.08, 15:59
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > Więc wyrażaj się precyzyjnie.

                                Wyrazam sie.

                                > Chodziło Ci o wielkość kątową obserwowanego obiektu w zależności
                                > od odległości,

                                Gratulacje, ze wreszcie i do ciebie to dotarlo!

                                > a bredzisz coś o prędkości

                                Owszem, i "bredze" dlatego, bo odleglosci, ktore opisuje sa wypadkowoa
                                szybkosci. Nie trace nadzieji, ze pod luzszym czasie i to do ciebie jakos dotrze.


                                • kozak-na-koniu Re: odpowiadam 18.09.08, 08:30
                                  Bredzisz, bo opisane przez Ciebie odległości nie są wypadkową
                                  prędkości (są pewne zaburzenia percepcji związane z prędkością
                                  przemieszczania się, ale chodzi o coś zupełnie innego) - mały obiekt
                                  oglądany z odległości 120 metrów jest gorzej widoczny od tego samego
                                  obiektu oglądanego z odległości 7 metrów, bez względu na to, czy
                                  stoisz w miejscu, jedziesz z prędkością 30, czy też 220 km/godz. Nie
                                  martw się, nie wszyscy muszą rozumować normalnie i nie takie
                                  umysłowe łamańce, jak Twoje się spotyka.:)
                                  • hanni Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumiesz. 18.09.08, 09:20
                                    Potrafisz jeszcze zrozumiec jako tako zaleznosc miedzy A i B ale ze zrozumieniem
                                    zaleznosci miedzy A i C wynikajaca z zaleznosci miedzy A i B a takze miedzy B i
                                    C jest juz troche gorzej.

                                    No to jeszcze raz:
                                    Piszac o zaleznosci odleglosci od szybkosci wcale nie pisalem o zadnych
                                    "zaburzeniach percepcji zwiazanych z predkoscia przemieszczania sie" tylko o
                                    czyms zupelnie innym.

                                    Teraz uwazaj bo nie chce tego powtarzac jeszcze raz:
                                    Kazdy samochod przemieszczajac sie z okreslona szybkoscia (A) ma okreslona droge
                                    (odleglosc!) zatrzymania (B). Odleglosc ta to minimalna odleglosc, jaka
                                    potrzebuje ow samochod, zeby zatrzymac sie przed przeszkoda na drodze.
                                    Kierowca jednak, zeby zatrzymac na czas samochod musi najpierw moc rozpoznac i
                                    wlasciwie ocenic ta przeszkode. Widocznosc przeszkody (C) zalezna jest jednak od
                                    odleglosci (B). Im odleglosc (B) mniejsza, tym widocznosc (C) lepsza. To oczywiste.
                                    Ale mnie ciekawilo, w jakich propocjach widocznosc (C) zmienia sie w zaleznosci
                                    od odleglosci (B), ktore wynikaja z szybkosci (A).
                                    • kozak-na-koniu Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 09:41
                                      Trawestując "zimnego": wsadź sobie palec w oko - najpierw powoli, a
                                      potem szybko i powiedz przy jakiej prędkośi widzisz go lepiej (cały
                                      czas trzymając go w oczodole)... A potem napisz doktorat o
                                      zależności A-B, zależności B-C oraz wynikającej z niich zależności A-
                                      Ź. Prościej: "mucha, której wyrwano wszystkie kończyny traci
                                      słuch".:P
                                      • hanni Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 09:50
                                        Jakos wiedzialem, ze nie skapujesz o co chodzi :))))))))
                                        • kozak-na-koniu Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:02
                                          ...Bo "geniusza Karpat" może zrozumieć tylko drugi "geniusz
                                          Karpat".:P
                                          • hanni Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:05
                                            Poza toba i drugim "geniuszem" (tym, ktorym zarzuca) jakos nikt nie mial
                                            problemow ze zrozumieniem.
                                            • trypel Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:12
                                              hanni napisał:

                                              > Poza toba i drugim "geniuszem" (tym, ktorym zarzuca) jakos nikt nie mial
                                              > problemow ze zrozumieniem.

                                              owszem miał ale doświadczenie uczy że nie ma co strzepić klawiatury skoro to i
                                              tak jak grochem o scianę
                                              • hanni Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:19
                                                Przynajmniej trzech na tym watku nie mialo problemow ze zrozumieniem.

                                                Ty dolaczyles do tych dwoch, ktorzy nie potrafili zrozumiec.
                                                Czy to moj problem?

                                                • trypel Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:32
                                                  Nie nie Twój, Ty masz wystarczajaco dużo problemów żeby jeszcze cos dorzucac :)
                                                  I końmi sie jeszcze przejmujesz i hipoterapia przeszkadza...
                                                  • hanni Re: Widze jak sie starasz. Ale ciagle nie rozumie 18.09.08, 10:56
                                                    To nie ja mam problemy ze zrozumieniem tylko ty, moj drogi.
                • Gość: na zimno Podsumowanie z Kubusia Puchatka: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.09.08, 18:59
                  "Im wiecej pada deszcz, tym wiecej pada deszcz".

                  "To proste. Im dany obiekt jest wiekszy na siatkowce, tym lepiej go
                  widac"

                  Malutka trawestacja:
                  ---------------------

                  "Dlatego, gdy ktos komus wlozy palec prosto w oko, ten ktos moze
                  lepiej zobaczyc ten palec".


                  I na ogol tak jest.






                  • hanni Dobrze, ze sie tak starasz 17.09.08, 19:13
                    Ale szkoda, ze ci nie wychodzi.

                    Gość portalu: na zimno napisał(a):

                    > "Im wiecej pada deszcz, tym wiecej pada deszcz".

                    To twoja "trawestacja".

                    Ale jesli juz mialoby byc adekwatnie, to powinno byc:
                    Im bardziej pada deszcz, tym wyzszy poziom wody na jezdni.
                    O ile wyzszy bedzie poziom wody, gdy deszcz bedzie padac trzy razy intensywniej?
                    Oczywiscie, przy uwzglednieniu, ze woda odplywa, do kanalizacji.

                    Zlapales juz o co chodzi, czy ciagle jeszcze nie?
                    • Gość: na zimno hanni, Ty w ogole nie kumasz moich kpin! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 09:38
                      Jestes jaki jestes, wiec nawet mnie nie jest wesolo z tego powodu.
                      • kozak-na-koniu Re: hanni, Ty w ogole nie kumasz moich kpin! 18.09.08, 09:44
                        Ma rację. Gdyby deszcz padał powoli, wtedy studzienki by się nie
                        przepełniały i nie byłoby powodzi - ale też nie byłoby czym zgasić
                        pożaru.:D
                        • kozak-na-koniu Re: hanni, Ty w ogole nie kumasz moich kpin! 18.09.08, 09:48
                          Oczywiście, ma na myśli powolne spadanie kropel - tym powolniejsze,
                          im większe jest ich zagęszczenie, czyli mniejsza odległość chmura -
                          kropla - druga kropla - bruk, uwzględniając obecność na trasie
                          kropli innych obiektów, takich jak na przykład latające wielbłądy.
                          • hanni Re: hanni, Ty w ogole nie kumasz moich kpin! 18.09.08, 09:52
                            Dorzuc jeszcze cos o teorii wzglednosci i facecie z choragiewka przed samochodem.
                            Twoje innowacje maja cos w sobie :)))
                          • Gość: na zimno No to dzieki, chociaz jeden skumal, o co IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 09:52
                            mi biegalo.
                            Dzieki, "kozaku-na-koniu"!

                            PS
                            Dlugo tak mozesz na tym koniu wytrzymac?
                            Mnie by juz dawno tylek odmowil wspolpracy.
                            • hanni Re: No to dzieki, chociaz jeden skumal, o co 18.09.08, 09:56
                              Gość portalu: na zimno napisał(a):

                              > Dlugo tak mozesz na tym koniu wytrzymac?
                              > Mnie by juz dawno tylek odmowil wspolpracy.

                              Moglibyscie chlopcy z waszymi koniami i mozliwosciami tylkow przerzucic sie na
                              inne forum?
                              Tutaj moga tez byc dzieci.
                              • kozak-na-koniu Re: No to dzieki, chociaz jeden skumal, o co 18.09.08, 10:00
                                Odczep się. Ty też mógłbyś, a nie robisz tego. Coś nie "pasi"?
                                • hanni Re: No to dzieki, chociaz jeden skumal, o co 18.09.08, 10:06
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Ty też mógłbyś, a nie robisz tego.

                                  Bo ja tu pisze o problemach bezpieczenstwa ruchu a nie o mozliwosciach swojego
                                  konia i tylka.
                                  • Gość: na zimno Mylisz sie, hanni, my tez piszemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 10:39
                                    o problemach bezpieczenstwa. Wypadki zwiazane z konmi sa
                                    niebezpieczne w skutkach, nie mowiac juz o tym, ze mozna spasc na
                                    tylek i dopiero wtedy jest dramat.

                                    Jak jeszcze ten kon sie poslizgnie na mokrej nawierzchni (znasz sie
                                    na tym, wykazales, ze woda moze nie odplywac), to dopiero moze byc
                                    nieszczescie!

                                    Wiec nie stawiaj nam zarzutow, tylko czytaj z uwaga, wypowiedzi
                                    kolegow. My sie startamy jak mozemy.
                                    • hanni szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 11:00
                                      Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                      > My sie startamy jak mozemy.

                                      Szkoda tylko, ze z tych staran wychodza szutki na poziomie osmioklasistow.

                                      P.S. Uwazaj, zebys za bardzo nie potlukl sobie konia i tylka.
                                      • Gość: na zimno Dziekuje, hanni, w weekend wezme sobie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 11:15
                                        do serca Twoje rady. Przyrzekam, ze bede uwazac, co robi kon,
                                        a z tylkiem, no coz, wszystko od losu zalezy.
                                        Mam nadzieje, ze nie bedzie padac.
                                      • kozak-na-koniu Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 14:31
                                        hanni napisał:

                                        > Szkoda tylko, ze z tych staran wychodza szutki na poziomie
                                        osmioklasistow.

                                        Zdziwiony? Już postem zakładającym wątek dałeś niezły popis braku
                                        logiki, nie po raz pierwszy zresztą... Jaki początek - taki dalszy
                                        ciąg i koniec.
                                        • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:04
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > Już postem zakładającym wątek dałeś niezły popis braku logiki

                                          I to pisze akurat ten, ktory przyznal i nawet dowiodl, ze nawet nie zrozumial o
                                          co chodzi :)

                                          "zaburzenia percepcji zwiazane z predkoscia przemieszczania sie"
                                          he he he
                                          • emes-nju Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:21
                                            hanni napisał:

                                            > "zaburzenia percepcji zwiazane z predkoscia przemieszczania sie"
                                            > he he he

                                            Znaczy sie z siebie sie smiejesz...? Ze swojej ignorancji?
                                            • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:24
                                              emes-nju napisał:

                                              > Znaczy sie z siebie sie smiejesz...? Ze swojej ignorancji?

                                              Nie. Z interpretacji kozaka.
                                              • emes-nju Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:28
                                                hanni napisał:

                                                > emes-nju napisał:
                                                >
                                                > > Znaczy sie z siebie sie smiejesz...? Ze swojej ignorancji?
                                                >
                                                > Nie. Z interpretacji kozaka.

                                                Cacy.

                                                To teraz maly test. Odpuszczalem ci, ale jestes tak niegrzecznie pewny siebie, ze mam dosc.

                                                Okresl mi pole OSTREGO widzenia przecietnego czlowieka. Np. jakiej wielkosci przedmiot zasloni je jezeli jest trzymany w wyciagnietej rece.

                                                Ja WIEM, ze nie wiesz, bo gdybys wiedzial, to nie pisalbys P.ERDOL o wielkosci obrazu na siatkowce :-P
                                                • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:39
                                                  Interesuje mnie jedno.
                                                  Czy ty w ogole zdajesz sobie sprawe, jak jestes zalosny z tymi twoimi "testami"?
                                                  • emes-nju Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:42
                                                    hanni napisał:

                                                    > Czy ty w ogole zdajesz sobie sprawe, jak jestes zalosny z tymi
                                                    > twoimi "testami"?

                                                    Zadajac Ci pytanie znam odpowiedz... A Ty nie i dlatego znajdujesz "tematy zastapcze" z osobistymi wycieczkami na czele :-P
                                                  • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:50
                                                    Sluchaj moj drogi. Wyglada na to, ze pomylily ci sie filmy.
                                                    Pytania "testowe" to ty mozesz zadawac: twojemu psu albo tesciowej.

                                                    I to by bylo na tyle. Jak dorosniesz, to daj znac.
                                                  • emes-nju Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 16:57
                                                    hanni napisał:

                                                    > Sluchaj moj drogi. Wyglada na to, ze pomylily ci sie filmy.
                                                    > Pytania "testowe" to ty mozesz zadawac: twojemu psu albo tesciowej.
                                                    >
                                                    > I to by bylo na tyle. Jak dorosniesz, to daj znac.

                                                    Ja juz doroslem.

                                                    Ale ok. Odpuscmy sobie testy.

                                                    Ja po prostu lakne wiedzy i Ciebie, jako wszechwiedzacego w temacie widzenia i postrzegania, pytam o podstawowe sprawy.

                                                    Pomylilem sie. Nie wiesz nic i piszesz glupoty :-P
                                                  • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 17:01
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Ja juz doroslem.

                                                    To tylko ci sie wydaje.

                                                    > Ja po prostu lakne wiedzy i Ciebie, jako wszechwiedzacego w
                                                    > temacie widzenia i postrzegania, pytam o podstawowe sprawy.

                                                    No i widac po powyzszym, jak to "dorosles" :)))
                                                    Oj chlopcze, chlopcze....
                                                  • emes-nju Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 17:06
                                                    hanni napisał:

                                                    > Oj chlopcze, chlopcze....

                                                    Moj mentorze... ;-P




                                                    Jest na tym forum co najmniej jedna osoba, ktora wie czy doroslem czy nie. Zapewne bawi sie tak samo dobrze jak ja ;-D
                                                  • hanni Re: szkoda tylko, ze bez sensu 18.09.08, 17:11
                                                    emes-nju napisał:


                                                    > Jest na tym forum co najmniej jedna osoba, ktora wie czy doroslem czy nie.

                                                    A coz tu ma byc jeszcze do "wiedzenia"?
                                                    Przeciez wystarczy cie poczytac, chocby powyzej :)
                                              • kozak-na-koniu Masz, hanni 19.09.08, 09:04
                                                Doucz się:
                                                www.oko.info.pl/budowa_oka,a1101.html
                                                Dla ułatwienia podam, że obraz jest najostrzejszy w tak
                                                zwanej "plamce żółtej", czyli tam, gdzie zagęszczenie pręcików i
                                                czopków jest największe. Im dalej od tej plamki, tym obraz jest
                                                mniej ostry - czyli paradoksalnie jego wielkość na siatkówce jest
                                                odwrotnie proporcjonalna do jakości widzenia.
                                                A tu masz trochę o psychomotoryce:
                                                www.wojsko-polskie.pl/UserFiles/File/konspekt.pdf
                                                Jak już muszisz udawać, że się na czymś znasz, to przynajmniej nie
                                                rób tego głupio.
                                                • hanni Kozak ksztalci sie o zoltej plamce :) 19.09.08, 10:16
                                                  i o czopkach i precikach! Dowiedzial sie rzeczy nieslychanych, ze "im dalej od
                                                  tej plamki, tym obraz jest mniej ostry"!!!

                                                  I nawet linki o psychometryce wyszukal!


                                                  Jestem naprawde z ciebie dumny.

                                                  • kozak-na-koniu Re: Kozak ksztalci sie o zoltej plamce :) 19.09.08, 10:25
                                                    O budowie oka i mechanizmach widzenia uczyłem się już dość dawno.
                                                    Parę rzeczy nawet zdążyłem zapomnieć - na przykład rozmieszczenie
                                                    pręcików i czopków. Mogłem sprawę wyłożyć już na samym początku, ale
                                                    mi się nie chciało. Poza tym był ubaw - a przecież o to chodzi,
                                                    prawda?:)
                                                    ...I nie psychometryki, tylko psychomotoryki.
                                                  • hanni Re: Kozak ksztalci sie o zoltej plamce :) 19.09.08, 10:30
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > Parę rzeczy nawet zdążyłem zapomnieć - na przykład rozmieszczenie
                                                    > pręcików i czopków.

                                                    Ale teraz wyszukales linki i juz wiesz, jak sa rozmieszczone preciki i czopki. I
                                                    to jest dobrze.

                                                    > Mogłem sprawę wyłożyć już na samym początku, ale mi się nie chciało.

                                                    Jasne, ze mogles. Ale ci sie nie chcialo :)

                                                    > Poza tym był ubaw - a przecież o to chodzi,

                                                    Najwiekszy wtedy, gdy podzeililes sie z nami niesamowitym newsem, ze "im dalej
                                                    od zoltej plamki, tym obraz jest mniej ostry"
                                                  • kozak-na-koniu Re: Kozak ksztalci sie o zoltej plamce :) 19.09.08, 10:56
                                                    No to, jeszcze raz, już ostatni, bo widzę że dalej nie rozumiesz,
                                                    jaką głupotę palnąłeś. Napisałeś:

                                                    "Istotnym aspektem ale czesto pomijanym przy ocenie szybkosci i
                                                    potencjalnego zagrozenia jest widocznosc obiektow na drodze. Wlasnie
                                                    sobie wyliczylem (mam nadzieje, ze dobrze), ze obiekt widziany na
                                                    granicy drogi zatrzymania z 90 kmh zajmuje blisko 8 razy mniejsza
                                                    powierzchnie (np. na siatkowce oka) od obiektu widzianego na granicy
                                                    zatrzymania z 50 kmh. Przy szybkosci 130 km/h jest to juz tylko
                                                    1/30."

                                                    Otóż, obraz jest najlepiej i najwyraźniej widziany, gdy jest
                                                    ZOGNISKOWANY (uwzględniając zdolność akomodacji) na plamce żółtej
                                                    siatkówki, czyli w miejscu najbardziej korzystnym dla precyzyjnego
                                                    widzenia. Większy obraz na siatkówce tę jakość pogarsza i może
                                                    świadczyć o wadzie wzroku. Zrób eksperyment: wyciągnij rękę i
                                                    obejrzyj własną dłoń, a potem przybliż tę dłoń na 10 cm przed oczy -
                                                    kiedy lepiej i wyraźniej widzisz? W jakiej odległości lepiej widzisz
                                                    cały obiekt i jego otoczenie, a w jakiej tylko jego szczegóły?
                                                    ...I dalej nie wiem co z tym wszystkim wspólnego ma prędkość.
                                                  • hanni Gdybym cie nie znal, to spytalbym czy to zart? 19.09.08, 11:30
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > Większy obraz na siatkówce tę jakość pogarsza.

                                                    I znow widac, ze nie masz bladego pojecia o podstawach optyki i fizjologii
                                                    widzenia. I to mimo to, ze wyszukales tak fascynujace linki o zoltej plamce i
                                                    precikach.
                                                    Chocbys nie wiem, jak bardzo sie prezyl, to niczego nie zmienisz w tym, ze
                                                    dziecko widziane z odleglosci 70 metrow jest duzo lepiej widoczne od dziecka
                                                    widzianego z odleglosci 140 metrow, wlasnie dlatego, ze obraz dziecka na
                                                    siatkowce widzianego z 70 metrow jest wiekszy od obrazu na siatkowce dziecka
                                                    widzianego z odleglosci 140 metrow.

                                                    I wynika to z elementarnych zasad optyki i fizjologii procesu widzenia, o
                                                    ktorych ty nie masz bladego pojecia.

                                                    > wyciągnij rękę i
                                                    > obejrzyj własną dłoń, a potem przybliż tę dłoń na 10 cm przed oczy
                                                    > kiedy lepiej i wyraźniej widzisz?

                                                    O Chryste.... My tu o objektach widzianych z odleglosci kilku albo
                                                    kilkudziesieciu metrow a ten wyjezdza z dlonia 10 cm(!) przed oczami, a wiec w
                                                    zakresie mikro :)

                                                    To wez ty zrob eksperyment: wez jakies opakowanie z tekstem wielkosci 20-25 Pt.
                                                    i postaw 5 metrow od siebie a potem 10 metrow od siebie. Kiedy lepiej bedziesz
                                                    mogl czytac ten tekst?

                                                    > W jakiej odległości lepiej widzisz
                                                    > cały obiekt i jego otoczenie, a w jakiej tylko jego szczegóły?

                                                    Problem w tym, ze jestes tutaj pierwszy, ktory w kontekscie widocznosci na
                                                    drodze rozpatruje odleglosci, w ktorych widoczne sa juz "tylko szczegoly"
                                                    przeszkody :))))

                                                    > ...I dalej nie wiem co z tym wszystkim wspólnego ma prędkość.

                                                    I ma mnie to po tym wszystkim jeszcze dziwic?
                                                  • kozak-na-koniu Re: Gdybym cie nie znal, to spytalbym czy to zart 19.09.08, 12:14
                                                    No to, jeszcze raz (czytaj powoli), tym razem już naprawdę ostatni:
                                                    dzięki zdolności oka do akomodacji, wielkość obserwowanego obiektu
                                                    na siatkówce oka jest mniej więcej stała - oczywiście, w zależności
                                                    od rzeczywistej wielkości tego obiektu oraz jego oddalenia w pewnym
                                                    przedziale. Co wynika z Twojego durnego tekstu?
                                                    - Czy w zależności od mojej prędkości mam omijać dzieci w odległości
                                                    wyznaczonej drogą hamowania z tej prędkości, czy to raczej dzieci
                                                    powinny omijać mnie? A może w odległości większej - na przykład 1
                                                    kilometr, dla bezpieczeństwa? A może mam jechać tak powoli, by móc
                                                    przejechać po dziecku? A co jeśli dziecko jedzie na rowerku, co z
                                                    prędkością i wektorem jego przemieszczania się?
                                                    - Czy ważniejsze jest widzieć całe dziecko i próbować przewidzieć
                                                    jego zamiary, czy też lepiej starać się konieczne rozpoznać numer
                                                    jego bucików?
                                                    Oj, miotasz się - jak to się mówi "sąd sądem, ale sprawiedliwość
                                                    musi być po naszej stronie"...:D
                                                  • edgar22 hanni, kozaku-na-koniu, nie idźcie tą drogą ;) 19.09.08, 12:28
                                                    Czy ta dyskusja jest próbą dorównania niekończącym się "dyskusjom" klemensa1 i habudzika?
                                                  • habudzik Re: hanni, kozaku-na-koniu, nie idźcie tą drogą ; 20.09.08, 00:25
                                                    edgar22 napisał:

                                                    > Czy ta dyskusja jest próbą dorównania niekończącym się "dyskusjom" klemensa1 i
                                                    > habudzika?

                                                    Eeeee , no cos ty , Klemek1 się już wypalił a ja nawet dobrze nie rozgrzałem .
                                                    A tak na poważnie to myśle że każda dyskusja jest dobra byle nie podpierano sie
                                                    w niej kłamstwami jak Klemciak czy Edzio/Emes .
                                                  • emes-nju Chyba trzeba odpuscic... 19.09.08, 12:30
                                                    Mamy po prostu druga krynice wiedzy wszelakiej na tym forum. Nie wyjasnisz, nie przekonasz, nie nauczysz, a tylko narazisz sie na chamskie odpowiedzi jezeli nie przytakujesz.
                                                  • hanni Re: Chyba trzeba odpuscic... 19.09.08, 12:40
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Mamy po prostu druga krynice wiedzy wszelakiej na tym forum.

                                                    Fakt:
                                                    "Większy obraz na siatkówce jakość widzenia pogarsza"
                                                    "dzięki zdolności oka do akomodacji, wielkość obserwowanego obiektu
                                                    na siatkówce oka jest mniej więcej stała"

                                                    Gdybym nie wiedzial, to pomyslalbym, ze to humor z zeszytow szkolnych.

                                                    > Nie wyjasnisz, nie przekonasz, nie nauczysz,

                                                    Takich "madrosci", jak powyzej rzeczywiscie nie.

                                                    > a tylko narazisz sie na chamskie odpowiedzi

                                                    I ktoz to pisze...

                                                  • hanni Re: Chyba trzeba odpuscic... 19.09.08, 13:04
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > a tylko narazisz sie na chamskie odpowiedzi

                                                    Chyba troche pozno te zale.
                                                    Polecam lekture twoich wlasnych i kozaka wpisow na tym watku.
                                                    I to od pierwszych postow!
                                                  • hanni Re: Gdybym cie nie znal, to spytalbym czy to zart 19.09.08, 12:32
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > dzięki zdolności oka do akomodacji, wielkość obserwowanego obiektu
                                                    > na siatkówce oka jest mniej więcej stała

                                                    Kiedy ty czlowieku przestaniesz sie kompromitowac i produkowac takie brednie?
                                                    Przeciez ty nie masz zielonego pojecia!
                                                    Zdolnosc akomodacji oka umozliwia czlowiekowi OSTRE widzenie obiektow przy
                                                    zmiennej odleglosci a nie to, zeby ich wielkosc na siatkowce byla "stala".
                                                    Chocbys nie wiem, jak sie prezyl, obiekt widziany z odleglosci 70 metrow bedzie
                                                    nawet na twojej siatkowce kilka razy wiekszy od obiektu widzianego z odleglosci
                                                    140 metrow.
                                                    Zdolnosc do akomodacji umozliwia tylko to, ze w obu przypadkach obiekt widziany
                                                    jest ostry.

                                                    > - Czy w zależności od mojej prędkości mam omijać dzieci w
                                                    > odległości wyznaczonej drogą hamowania z tej prędkości, czy to
                                                    > raczej dzieci powinny omijać mnie?

                                                    Idz sie poradzic do proboszcza.
                                                • kozak-na-koniu Re: Masz, hanniProfesorze hanni! 20.06.09, 19:00
                                                  Dokształciłeś się już z budowy oka, psychomotoryki oraz logiki, czy
                                                  też chwilowo straciłeś zainteresowanie tematem, bo i tak wiesz
                                                  dlaczego w Polsce jest tyle, a w Grazu tyle?:)))
                                                  • hanni Widze, ze ci calkowicie puscily nerwy. 21.06.09, 00:06
                                                    Minal prawie rok a ty ciagle jeszcze nie zrozumiales? Chetnie ci pomoge.
                                                    Przeciez "idiota nie jestes", jak sie dzisiaj upewniles.
                                                    No wiec czego nie zrozumiales w ponizszym tekscie?

                                                    Smialo:

                                                    Istotnym aspektem ale czesto pomijanym przy ocenie szybkosci i potencjalnego
                                                    zagrozenia jest widocznosc obiektow na drodze. Wlasnie sobie wyliczylem (mam
                                                    nadzieje, ze dobrze), ze obiekt widziany na granicy drogi zatrzymania z 90 kmh
                                                    zajmuje blisko 8 razy mniejsza powierzchnie (np. na siatkowce oka) od obiektu
                                                    widzianego na granicy zatrzymania z 50 kmh. Przy szybkosci 130 km/h jest to
                                                    juz tylko 1/30.

                                                    Obiekt widziany na granicy zatrzymania ze 130 kmh ma 3,5 raza mniejsza
                                                    powierzchnie od obiektu widzianego na granicy zatrzymania z 90 km/h.

                                                    Do tej wielkosci dochodzi jeszcze to, ze wraz ze wzrostem odleglosci maleje
                                                    zdolnosc oceny szybkosci i kierunku poruszania sie obiektu widzianego.
                                                  • kozak-na-koniu Re: Widze, ze ci calkowicie puscily nerwy. 21.06.09, 08:51
                                                    Hehe, widzę, że nie potrafisz się wyzwolić z nałogu mierzenia innych
                                                    własną miarą... Znaczy, przypomnienie tego wątku było dobrym
                                                    pomysłem, będzie dalszy ciąg. Jesteś wyjątkowo monotematyczny i
                                                    uparty. Jeśli chodzi o komentarze do Twoich wywodów, wszystko co
                                                    trzeba zostało napisane wcześniej. Jakbyś czegoś nie rozumiał,
                                                    zapytaj. Chętnie wytłumaczę.:)
                                                  • hanni Re: Widze, ze ci calkowicie puscily nerwy. 21.06.09, 12:26
                                                    No dobrze, jestem bardzo zly i nie traktuje cie dobrze bo pisze posty, ktorych
                                                    nie rozumiesz. A tak poza tym to co?
                                                    Wtedy nie zrozumiales o co chodzi i po blisko roku - jak widac - nadal nie
                                                    rozumiesz, choc przecietny 5-klasista rozumie ze opisane przeze mnie odleglosci
                                                    jak najbardziej sa wypadkowa predkosci i nie ma to nic a nic wspolnego z
                                                    "zaburzeniami percepcji związanymi z prędkością przemieszczania się" :)

                                                    Nie znasz nikogo w sasiedztwie, kto moglby ci pomoc?
                            • kozak-na-koniu Re: No to dzieki, chociaz jeden skumal, o co 18.09.08, 09:59
                              Prawdę mówiąc, ten durny nick już dawno mi się znudził i używam go
                              bardziej z rozpędu. Myślę jednak o nowym i jak wymyślę, to
                              powiadomię.:)
            • winnix Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 18.09.08, 15:05
              > W przeciwienstwie do ciebie, pomysl zlikwidowania samochodow
              uwazam za
              > radykalny, jesli nie chory.

              Zlituj się, toż to ironia była...
              • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 18.09.08, 16:02
                winnix napisała:

                > Zlituj się, toż to ironia była...

                A ten wzial to powaznie :) No nie...
          • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:03
            W XIX wieku, szczególnie pod jego koniec, podróżowało się już
            szybciej i to, mimo że podobno były Autorytrety, które z
            matematyczną precyzją dowiodły, że pociąg nigdy nie będzie mógł
            przekroczyć prędkości 30 km/godz - gdyż powyżej takiej w lokomotywie
            i wagonach utworzy się najpierw podciśnienie a potem próżnia i
            pasażerowie się poduszą.:)
            • edek40 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:08
              > W XIX wieku, szczególnie pod jego koniec, podróżowało się już
              > szybciej i to, mimo że podobno były Autorytrety, które z
              > matematyczną precyzją dowiodły, że pociąg nigdy nie będzie mógł
              > przekroczyć prędkości 30 km/godz - gdyż powyżej takiej w lokomotywie
              > i wagonach utworzy się najpierw podciśnienie a potem próżnia i
              > pasażerowie się poduszą.:)

              Zapomniales o czerwonej choragwi :)

              Jednak rewelacje zalozyciela watku, zostaly juz naprawde wielokrotnie zweryfikowane. Nawet przeze mnie. Jechalem juz bowiem szybciej niz 130 km/h, wiedzialem dobrze, nie wessalo mi galek ocznych, serce nie zmienialo nadmiernie rytmu i, zdaje sie, nie stalem sie nawet bezplodny :) W czasach konstuowania lokomotyw nie bylo jeszcze empirycznych dowodow swiadczacych tak za, jak i przeciw tezie. Dzis sa, choc niektorzy ciagle sie nie zgadzja z tym co widza.
              • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:12
                ...Ale podobno stwierdzone zostało, że na widok lokomotywy parowej
                kury przestają się nieść, a krowy przestają dawać mleko. W takiej
                sytuacji pozostawało już tylko wezwać znachora, by odczynił urok.:)
                • edek40 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:17
                  A hanni udowonil, ze wraz ze wzrostem predkosci przedmioty maleja. Zdaje sie, ze
                  to nawet zgadza sie z teoria wzglednosci. Mowa jednak jest o wzglednym
                  zmniejszaniu sie oraz o predkosciach podswietlnych. Ale kto by sobie takimi
                  drobiazgami zawracal glowe, gdy chodzi o bezpiecznenstwo Polakow. Bo Niemcow juz
                  nie. Im sie nic nie zmniejsza nawet tam, gdzie nie ma zadnych ograniczen
                  predkosci ;)
                  • hanni Troche bledow drogi edku 17.09.08, 12:29
                    edek40 napisał:

                    > A hanni udowonil, ze wraz ze wzrostem predkosci przedmioty maleja.

                    Nie udowodnil, tylko stwierdzil popierajac to przykladami, ktore wcale nie byly
                    dla ciebie oczywiste.

                    > Zdaje sie, ze to nawet zgadza sie z teoria wzglednosci.

                    Tego nie wiem. Ale skoro tak twierdzisz.... ;)

                    • emes-nju Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 12:54
                      hanni napisał:

                      > edek40 napisał:
                      >
                      > > A hanni udowonil, ze wraz ze wzrostem predkosci przedmioty
                      > > maleja.
                      >
                      > Nie udowodnil, tylko stwierdzil popierajac to przykladami, ktore
                      > wcale nie byly dla ciebie oczywiste.

                      Przemysl jeszcze raz to, jak odpowiedziales na ewidentna kpine Edka i dlaczego ta odpowiedzia naraziles sie na kolejne kpiny...
                      • hanni Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 13:02
                        Czemu odpowiadasz za Edka?
                        • emes-nju Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 13:13
                          hanni napisał:

                          > Czemu odpowiadasz za Edka?

                          Z czystego i dobrego serca uprzedzilem Cie, ze odpowiedz Edka bedzie zasluzenie dla Ciebie zjadliwa, bo walnales jak lysy grzywka o kant kuli :-)

                          Dzieki mnie miales szanse sie przygotowac :-P
                          • hanni Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 13:16
                            emes-nju napisał:

                            > Z czystego i dobrego serca uprzedzilem Cie, ze odpowiedz Edka bedzie
                            > zasluzenie dla Ciebie zjadliwa.

                            I znow nie wiesz co piszesz. Edek odpowiedzial, zanim w ogole zaistniales na tym
                            forum a ty nikogo o niczym nie uprzedzales.
                            • hanni P.S. 17.09.08, 13:17
                              Oczywiscie nie "na tym forum" tylko "na tym watku".
                              • emes-nju Pokornie prosze o wybaczenie... 17.09.08, 13:34
                                Zasiadam w fotelu i z niecierpliwoscia czekam jak Edek skomentuje Twoj komentarz do jego wypowiedzi, ktora brzmiala (cytat z pamieci): hanni udowodnil, ze ze wzrostem predkosci obiekty maleja.
                                • Gość: na zimno No i wtedy, gdy obiekt zmalal jest znacznie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.09.08, 14:45
                                  trudniej "zachodzic przy skrecie"...

                                  Dlatego od dzisiaj jezdze wolniej!
                    • edek40 Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 14:25
                      > Nie udowodnil, tylko stwierdzil popierajac to przykladami, ktore wcale nie byly
                      > dla ciebie oczywiste.

                      Hanni, na mily Bog, chodzi o predkosci podswietlne, a nie 130 km/h. Emes ma
                      racje, troszke sobie podkpiwam, szczegolnie, ze to einsteinowskie zmniejszanie
                      jest wzgledne :)

                      Jezeli zas chodzi o postrzeganie, to, znowu lekko podkpiwajac, dodam ze wiele
                      kobiet litosciwie twierdzi iz nie rozmiar sie liczy...
                      • hanni Re: Troche bledow drogi edku 17.09.08, 15:50
                        edek40 napisał:

                        > Hanni, na mily Bog, chodzi o predkosci podswietlne

                        Przeciez widze, ze dales z siebie wszystko.
                  • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:47
                    Niejaki Albert Einstein natomiast udowodnił, że wraz ze wzrostem
                    prędkości rośnie masa, zwalnia czas i w ogóle wszystko jest
                    względne, bo przestrzeń jest zakrzywiona.;)
                    Hanniemu najwyraźniej nie udało się opanować podstaw optyki, z
                    definicją ogniskowej na czele oraz połączyć ich z podstawami wiedzy
                    o fizjologii widzenia. W efekcie, wie że dzwonią, tylko nie wie w
                    którym kościele - czyli coś w tym wszystkim napewno jest, ale co?...
                    Ja natomiast, z uporem maniaka trwierdzę, że niebezpieczna jest nie
                    tyle prędkość jako taka, co prędkość nadmierna w pewnych konkretnych
                    warunkach. Co innego bowiem jazda nawet 150km/godz. trasą szybkiego
                    ruchu o niewielkim natężeniu ruchu, dobrze wyprofilowanych
                    zakrętach, dobrym i wyraźnie widocznym oznakowaniu, oddzieloną od
                    traktów dla pieszych i ruchu powolnego itd., itp.; co innego
                    natomiast zatłoczone, wąskie uliczki w centrum miasta, gdzie
                    wszystkie rodzaje ruchu nieraz są ze sobą przemieszane i gdzie
                    niebezpieczne czasem może się okazać nawet rozwinięcie
                    słynnych "50=życie".
                    • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:52
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Hanniemu najwyraźniej nie udało się opanować podstaw optyki, z
                      > definicją ogniskowej na czele oraz połączyć ich z podstawami
                      > wiedzy o fizjologii widzenia.

                      Jesli popelnilem blad, to wdzieczny bylbym za sprostowanie.



                      > Ja natomiast, z uporem maniaka trwierdzę, że niebezpieczna jest nie
                      > tyle prędkość jako taka, co prędkość nadmierna w pewnych konkretnych
                      > warunkach. Co innego bowiem jazda nawet 150km/godz. trasą szybkiego
                      > ruchu

                      Tak twierdzisz ty. Inni na tej drodze nie widza najmniejszych problemow z jazda
                      z szybkoscia 220.
                      • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:57
                        hanni napisał:

                        > Jesli popelnilem blad, to wdzieczny bylbym za sprostowanie.

                        Nie sprostuję, bo nie widzę takiej potrzeby. Kłania się także
                        znajomość podstaw psychologii postrzegania.

                        > Tak twierdzisz ty. Inni na tej drodze nie widza najmniejszych
                        problemow z jazda
                        > z szybkoscia 220.

                        "Inni" - to znaczy kto? Ilu ich jest? Jeśli jesteś policjantem z
                        drogówki - bierz się do roboty.
                        • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:04
                          kozak-na-koniu napisał:

                          > "Inni" - to znaczy kto?

                          Ci, ktorzy takich jak ty uwazaja za wystraszonych lamerow blokujacych im droge.
                          • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:06
                            Masz rację, z takimi jak Ty nie warto dyskutować. Lepiej się pośmiać.
                            • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:12
                              Ups... Czyzbym urazli twoja meska dume kierowcy? Sorry.
                              • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:28
                                No pewnie! Dla mnie tacy, co się snują 220km/godz. to są klasyczni
                                kapelusznicy. Ja nigdy nie schodzę poniżej 300.:P
                                • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:31
                                  kozak-na-koniu napisał:

                                  > Ja nigdy nie schodzę poniżej 300.

                                  Nieco powyzej pisales cos o 150. Ale pewnie juz zapomniales.
                                  • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:49
                                    Bo ja mam pamięć dobrą, tylko krótką. Czasami więc się zapominam i
                                    zwalniam.:P
                                    • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 14:00
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > Czasami więc się zapominam i zwalniam.

                                      Jak kazdy lamer w kapeluszu...

              • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:16
                edek40 napisał:

                > Jednak rewelacje zalozyciela watku, (...) nie wessalo mi galek ocznych, serce
                nie zmienialo nadmiernie rytmu i, z
                > daje sie, nie stalem sie nawet bezplodny :)

                I tych "rewelacji" doczytales sie rzeczywiscie w tekscie "zalozyciela watku" :))

                Pogratulowac fantazji.

      • edek40 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 11:38
        > A smrodochody należy zlikwidować.

        Ja w ogole jestem zwolennikiem tezy, ze za wszystkie aspekty motoryzacji powinni
        odpowiadac milosnicy motoryzacji. W tej chwili bowiem mamy do czynienia z
        lekarzem, ktory na zatwardzenie proponuje wyeliminowanie pokarmow stalych z
        diety, bez wnikania w przyczyny oraz w to, ze istnieje xenna extra, ktora nie
        zawsze pomoze w 100%, ale zawsze nieco ulzy. Naturalnie istnieja przypadki, gdy
        leki nie pomagaja i nalezy zastosowac radykalne rozwiazania. Najpierw jednak
        warto sprawdzic terapie "oszczedzajace" pacjenta. U nas proponuja od razu
        amputacje przewodu pokarmowego, jako przyczyny niestrawnosci...
        • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 11:58
          edek40 napisał:

          > Najpierw jednak
          > warto sprawdzic terapie "oszczedzajace" pacjenta.

          To się nazywa leczenie zachowawcze, jednak z leczeniem jest jak z
          gaszeniem już szalejącego pożaru - można tylko starać się
          minimalizować straty materialne i ofiary. Znacznie lepiej sprawdza
          się profilaktyka i prewencja (to nie to samo) ale tu, niestety,
          trzeba myśleć, a od myślenia - jak wiadomo, może rozboleć głowa.
    • a_weasley Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:24
      hanni napisał:

      > Wlasnie sobie wyliczylem (mam nadzieje, ze dobrze),

      Przedstawisz obliczenia?
      • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:29
        a_weasley napisał:

        > Przedstawisz obliczenia?

        Nie.
        • a_weasley Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 06.10.08, 12:31
          hanni napisał:

          > a_weasley napisał:

          >> Przedstawisz obliczenia?

          > Nie.

          Kapitulacja przyjęta.
          • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 06.10.08, 12:58
            a_weasley napisał:

            > Kapitulacja przyjęta.

            A te zwidy masz w kolorach czy czarno-biale?
    • Gość: darek Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 12:49
      Można to wykorzystać do oceny odległości od poprzedniego pojazdu.

      www.prawko-kwartnik.info/anima/palec.html
      • hanni Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:11
        Ciekawe. Wiesz co wzieto jako podstawe tych danych?
        Zaciekawilo nie to, ze wraz ze wzrostem szybkosci zalecany odstep zmienia sie
        tak nieproporcjonalnie.
        W niemieckojezycznych zrodlach czesto mozna natknac sie na zasade: odstep =
        polowa szybkosciomierze (w optymalnych warunkach).

        Tutaj to funkcjonuje do okolo 50 km/h. Pozniej ostro sie zmienia. Powyzej 100
        km/h odstep = (prawie) szybkosciomierz.
        • Gość: darek droga zatrzymania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 14:09
          www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html

          Te 2 s są dobre do prędkości 60km/h, na suchej asfaltowej
          nawierzchni.
          Powyżej tej predkości i przy gorszych nawierzchniach trzeba jedynie
          liczyć,że intensywność hamowania poprzednika będzie mniejsza od
          naszej i, że nie zatrzyma się w miejscu.
          pozdr
          • hanni Re: droga zatrzymania 17.09.08, 16:09
            Fajna stronka. Jedynym problematycznym punktem moze byc rubryka, gdzie
            widocznosc jest podana razem z "odstepem do poprzednika". Funkcjonuje (chyba?)
            tylko wtedy, gdy poprzednik zatrzyma sie w miejscu. I to jest mozliwe tylko
            podczas zderzenia czolowego albo najechania bez hamowania na nieruchoma, bardzo
            stabilna przeszkode (jak mur).

            Fajnie, ze uwzglednione sa nawet takie czynniki jak nachylenie drogi i
            intensywnosc hamowania.

            • Gość: darek Re: droga zatrzymania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 16:57
              Tak - to dotyczy zatrzymania w miejscu.
              Uzupełnię o intensywność hamowania poprzednika w zimowe wieczory.
              pozdr
        • mobile5 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 14:12
          hanni napisał:
          > W niemieckojezycznych zrodlach czesto mozna natknac sie na zasade: odstep =
          > polowa szybkosciomierze (w optymalnych warunkach).
          I to jest proste do zapamiętania i logiczne biorąc, bezpieczne 1,5s na czas reakcji kierowcy i zadziałanie ukł. hamulcowego.
    • inguszetia_2006 Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 12:58
      Witam,
      O matko;-) Ale nuuuda;-)Idę na Kurnik;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kozak-na-koniu Re: Jeszcze raz o szybkosci i widocznosci 17.09.08, 13:02
        Na jaki Kurnik??? Może na Grunwald...:)
    • naprawdetrzezwy I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karanie 17.09.08, 21:16
      debili pakujących się bezmyślnie na drogę.
      • hanni Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 09:22
        Zycze ci szczerze, zeby takim "bezmyslnym debilem" nie okazalo sie kiedys twoje
        dziecko lub matka, gdy bedzie w podeszlym wieku.
        • inguszetia_2006 Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 09:31
          hanni napisał:

          > Zycze ci szczerze, zeby takim "bezmyslnym debilem" nie okazalo sie
          kiedys twoje
          > dziecko lub matka, gdy bedzie w podeszlym wieku.
          Witam,
          A co? Jak "bezmyślnym debilem" jest ktoś z rodziny, to stopień
          pokrewieństwa zmniejsza tę debilowatość? Czym bliższe pokrewieństwo
          tym kretynizm maleje?;-)Ach... Już wiem;-) Szykujesz nowe
          obliczenia;P
          Pzdr.
          Inguszetia
          • hanni Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 09:49
            inguszetia_2006 napisała:

            > A co? Jak "bezmyślnym debilem" jest ktoś z rodziny, to stopień
            > pokrewieństwa zmniejsza tę debilowatość?

            Jesli tak to widzisz, to twoja sprawa.

            Tylko zasugerowalem trzezwemu, ze ktos widzacy w innych tak jak on "bezmyslnych
            debili" moze kiedys ich zobaczyc tez np. w jego dziecku lub starej matce.
            Tym bardziej, ze mozliwosci percepcyjne malych dzieci i osob w podeszlym wieku
            czesto nie roznia sie zbytnio od mozliwosci percepcyjnych debili.

            I wtedy - byc moze - nasz trzezwy spojrzalby inaczej na ten problem?

            Bo Ty, jak sie domyslam, nie widzisz zadnej roznicy, czy przejechana osoba
            byloby twoje dziecko, czy jakis anonimowy "bezmyslny debil".

            • edek40 Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 11:11
              To moze wszczepiac starszym ludziom i dzieciom GPSowskie transpondery, ktore
              beda wylaczaly silniki we wszelkich pojazdach mechanicznych, gdy ww. osoby beda
              w promieniu, powiedzmy, 100 m od jakiejkolwiek drogi?

              A moze nie pozwalac dzieciom na samodzielne walesanie sie po drogach oraz uczyc
              je zasad postepowania? Ze starszymi ludzmi jest wiekszy klopot. Trudno im
              zabronic samodzielnego zycia. Moze wiec powazna rozmowa moze sie przydac. Na
              pewno nie bedzie przyjemne uzmyslawiac swoim rodzicom, ze moga byc zagrozeniem
              dla siebie i innych na drodze. Ale dla dobra wszystkich nalezy to robic. Zadne
              bowiem ograniczenie predkosci nie uratuje czlowieka, gdy zostanie przygnieciony
              przez kola do jezdni.
              • hanni Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 11:30
                edek40 napisał:

                > To moze wszczepiac starszym ludziom i dzieciom GPSowskie transpondery, ktore
                > beda wylaczaly silniki we wszelkich pojazdach mechanicznych, gdy ww. osoby beda
                > w promieniu, powiedzmy, 100 m od jakiejkolwiek drogi?

                Nie brak krajow, gdzie bez tak.... wyrafinowanych metod juz teraz ginie na
                drogach bez porownania mniej ludzi niz w Polsce. Tylko dlatego, ze kierowcy
                zachowuja sie zupelnie inaczej na drogach.

                > A moze nie pozwalac dzieciom na samodzielne walesanie sie po
                > drogach oraz uczyc je zasad postepowania?

                Kazde dziecko musi uczyc sie samodzielnosci. "Walesanie" sie do szkoly,
                przyjaciol, na treningi do tego nalezy. I dzieci uczy sie zasad postepowania.
                Mimo to, dzieci nawet te w wieku szkolnym nie dysponuja takim mozliwosciami
                percepcyjnymi i emocjonalnymi jak dorosli. Zawsze beda stanowily grupe
                podwyzszonego ryzyka, zawsze beda ginac na drogach. Ale jak pokazuje przyklad
                innych panstw, nawet bez implantatow (i innych podobnych metod) mozliwe jest
                drastyczne ograniczenie ilosci ofiar tylko przez inna kulture jazdy.

                > Ze starszymi ludzmi jest wiekszy klopot. Trudno im zabronic
                > samodzielnego zycia.

                Jak i dzieciom uczenia sie samodzielnosci..

                > Moze wiec powazna rozmowa moze sie przydac.

                Ale ta rozmowa nie na wiele sie zda bo starsi ludzie (podobnie jak dzieci) nie
                dysponuja po prostu takimi mozliwosciami jak ludzie w kwiecie wieku.


                > Na pewno nie bedzie przyjemne uzmyslawiac swoim rodzicom, ze moga
                > byc zagrozeniem dla siebie i innych na drodze. Ale dla dobra
                > wszystkich nalezy to robic.

                Z tym, ze nic to nie da, skoro okreslonych mozliwosci po prostu nie ma.
                Musieliby zupelnie zrezygnowac z samodzielnego poruszania sie.


                > Zadne bowiem ograniczenie predkosci nie uratuje czlowieka,

                Ale stosowanie sie do ograniczen a nawet (w okreslonych sytuacjach) myslenie "za
                innych" i jazda znacznie ponizej ograniczen, nie jedno zycie ratuje.
                • edek40 Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 11:57
                  > Nie brak krajow, gdzie bez tak.... wyrafinowanych metod juz teraz ginie na
                  > drogach bez porownania mniej ludzi niz w Polsce. Tylko dlatego, ze kierowcy
                  > zachowuja sie zupelnie inaczej na drogach.

                  Ja z tym nie polemizuje. W tych krajach wprawdzie kierowcy zwracaja baczniejsza
                  uwage na pieszych, ale gdy pieszy ewidentnie naruszy przepisy to uznaje sie, ze
                  szkode poniosl wlasciciel pojazdu. Innymi slowy mamy wspolistnienie drogowe. W
                  naszym kraju nikt nie edukuje kierowcow, ze zbyt wielka predkosc nie da im szans
                  zareagowac np. na pieszego, nie mowiac o tym, ze pieszy moze zle ocenic
                  odleglosc w oparciu o srednia predkosc przemieszczania sie. Nikt rowniez nie
                  edukuje pieszych, ze choc w wielu sytuacjach maja pierwszenstwo, jednak
                  sprawdzanie wlasnym cialem czy kierowca jest kulturalny i widzi droge czy tez
                  jest piratem nie jest rozsadne.

                  > Kazde dziecko musi uczyc sie samodzielnosci.

                  Dobry czlowieku. Niezaleznie od zachowac kierowcow w wielu krajach jednie w
                  okolicach szkol maja odpowiednie oznakowanie, wszelkiej masci szykany itp. W
                  naszym kraju nie dosc, ze wiele szkod po prostu stoi i juz, to rowniez nie
                  bardzo da sie je zabezpieczyc przed ruchem. Polski archaiczny system drogowy
                  owocuje ogromnym ruchem tranzytowym nieomal urywajacym balkony w domach i
                  zagladajacym do okien wielu szkol. Tu jedyne co przychodzi mi do glowy na
                  szybko, to przestawienie bram szkoly tak, aby dzieci nie mogly wybiegac prosto
                  na szose. Nie jest bowiem zadna pociacha, ze dziecko zginelo, bo kierowca TIRa
                  nie zachowal nalezytej predkosci i pojdzie za to siedziec. To jest kwestia
                  podejscia. Ja uwazam, ze nalezy skoncetrowac sie na prawdziwej poprawie
                  bezpieczenstwa, a nie na glosnych haslach i nieegzekwowanych ograniczeniach,
                  ktore w razie tragedii chronia d... organizatora i zapewniaja odpoczynek w pace
                  kierowcy.

                  > Z tym, ze nic to nie da, skoro okreslonych mozliwosci po prostu nie ma.
                  > Musieliby zupelnie zrezygnowac z samodzielnego poruszania sie.

                  Jestem zagorzalym przeciwnikiem eliminowania ruchu kolowego, jako przejawu
                  wszelkiego zla. Jestem zagorzaly przeciwnikiem znajdowania potencjalnych
                  "punktow zapalych" i zamiast zastanowienia sie jak znalezc kompromis, obarczania
                  cala wina kierowcow. Nie widze bowiem mozliwosci przewidzenia kazdej groznej
                  sytuacji, a uznanie ze kierowcy maja zawsze jedzic tak, aby dali rade sie
                  zatrzymac jest tak groteskowe, ze wierzy w to tylko skonczony idiota.

                  > Ale stosowanie sie do ograniczen a nawet (w okreslonych sytuacjach) myslenie "z
                  > a
                  > innych" i jazda znacznie ponizej ograniczen, nie jedno zycie ratuje.

                  Myslenie za innych (nie tylko pieszych) to nie tylko przestrzeganie ograniczen.
                  To przede wszystkim doswiadczenie, a tego najlepsze przepisy nie zapewnia.

                  Jazda znacznie ponizej ograniczen? Co Ty, drugi budzik? Jednak, skoro z tamtym
                  cymbalem nie wdaje sie w dyskusje, poprosze Ciebie o wyjasnienie. Ile ponizej?
                  Jezeli jest 50 km/h ile mam jechac. Jezeli jest 70 km/h, albo 90 lub nawet 130 -
                  ile? Czy taka naiwna proba "poprawy" bezpieczenstwa wyimaginowanego pieszego
                  warta jest narazania zdrowia lub zycia kierowcy/kierowcow, ktorzy moga byc
                  staranowani przez jadacego dokladnie tyle ile na znakach? I na koniec. Po co
                  Twoim zdaniem sa znaki drogowe, ktore do tego w Polsce sa nazdwyczaj restrykcyjne?
                  • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 12:33
                    edek40 napisał:

                    > > Nie brak krajow, gdzie bez tak.... wyrafinowanych metod juz teraz ginie n
                    > a
                    > > drogach bez porownania mniej ludzi niz w Polsce. Tylko dlatego, ze kierow
                    > cy
                    > > zachowuja sie zupelnie inaczej na drogach.
                    >
                    > Ja z tym nie polemizuje. W tych krajach wprawdzie kierowcy zwracaja baczniejsza
                    > uwage na pieszych, ale gdy pieszy ewidentnie naruszy przepisy to uznaje sie, ze
                    > szkode poniosl wlasciciel pojazdu.


                    Tak tylko że ewidentnym naruszeniem przepisów jest rzucenie się pod
                    nadjeżdżajacy samochód a nie spacer niewłaściwą stroną drogi . U nas istnieje
                    coś , określenie takie , co w krajach wysoko zmotoryzowanych w ogóle nie ma
                    miejsca a mianowicie " pieszy nagle wtargnął na przejście " pod warunkiem że nie
                    wbiegł mając czerwone zza winkla prosto pod ślimaczący się pojazd . Tam każda
                    obecność pieszego na pasach jest ( z pominięciem samobójstwa ) prawidłowa a u
                    nas dochodzi do "nagłego wtargnięcia".






                    Innymi slowy mamy wspolistnienie drogowe. W
                    > naszym kraju nikt nie edukuje kierowcow, ze zbyt wielka predkosc nie da im szan
                    > s
                    > zareagowac np. na pieszego, nie mowiac o tym, ze pieszy moze zle ocenic
                    > odleglosc w oparciu o srednia predkosc przemieszczania sie. Nikt rowniez nie
                    > edukuje pieszych, ze choc w wielu sytuacjach maja pierwszenstwo, jednak
                    > sprawdzanie wlasnym cialem czy kierowca jest kulturalny i widzi droge czy tez
                    > jest piratem nie jest rozsadne .


                    W żadnym znanym mi kraju nie ma czegoś takiego jak obowiązkowe szkolenie piszych
                    że ciałem sprawdzac tego nie można . To zawsze na kierowcy spoczywa obowiązek (
                    i dobrze ) .

                    Tiry urywaja balkony dlatego że jeżdżą tam gdzie nie powinny . We Francji tir
                    nie pojedzie tamtędy bo nie może gdyz Francja nie została w czasie II wojny tak
                    zniszczona i tysiace miast i miasteczek ma wąskie uliczki . We Francji
                    przewoźnik po zjechaniu z autostrady przesiadzie się na dużo mniejszy transport .
                  • hanni Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 12:36
                    edek40 napisał:

                    > Innymi slowy mamy wspolistnienie drogowe.

                    Z reguly tak, choc starcia miedzy poszczegolnymi grupami sie zdarzaja.


                    > W naszym kraju nikt nie edukuje kierowcow, ze zbyt wielka predkosc
                    > nie da im szans zareagowac np. na pieszego,

                    To jedno a drugie to tez rozpowszechnione stereotypy zachowan mocno zakorzenione
                    w spoleczenstwie: status ciagle jeszcze zwiazany z posiadaniem samochodu,
                    sklonnosc do prywaty, brak szacunku i zaufania do innych. Jestesmy niestety malo
                    ze soba wspoldzialajacym narodem. Nasze otoczenie i obcych widzimy o wiele
                    bardziej jako zagrozenie, konkurencje a nie jako partnera.
                    Zachowania na drogach i kierowcow i pieszych sa w glownej mierze
                    odzwierciedleniem tych sklonnosci.

                    > W naszym kraju nie dosc, ze wiele szkod po prostu stoi i juz, to rowniez nie
                    bardzo da sie je zabezpieczyc przed ruchem.

                    Zgadza sie. Z drugiej strony niektore szkoly w Polsce sa juz duzo lepiej
                    zabezpieczone niz na Zachodzie, gdzie przed szkolami nie wolno np. ustawiac
                    wysokich szykan bo ludzie mieszkajacy w okolicy skarza sie na halas. To samo z
                    oznaczeniami; jaskrawe oznaczenia, pasy i stary znak Agatki jest po prostu
                    genialny.

                    > Ja uwazam, ze nalezy skoncetrowac sie na prawdziwej poprawie
                    > bezpieczenstwa, a nie na glosnych haslach i nieegzekwowanych ograniczeniach,
                    > ktore w razie tragedii chronia d... organizatora i zapewniaja odpoczynek w pace
                    > kierowcy.

                    Bez watpienia.


                    > To przede wszystkim doswiadczenie, a tego najlepsze przepisy nie
                    > zapewnia.

                    Doswiadczenie ale i tez wzorce postepowania. Mlody czlowiek, ktory widzi tylko
                    scigajacych sie "miszczow" zachowuje sie zupelnie inaczej od czlowieka
                    wychowanego wsrod kierowcow (w tym przez rodzicow) jezdzacych przepisowo,
                    przepuszczajacych pieszych, respektujacych innych uzytkownikow drogi.

                    > Jazda znacznie ponizej ograniczen? (...)poprosze Ciebie o
                    > wyjasnienie.

                    Moga ci podac przyklady z wlasnego doswiadczenia. Jadac zwykla droga i
                    wyprzedzajac rowerzystow albo pieszych idcaych blisko drogi zawsze zwalniam,
                    czesto grubo ponizej limitu.
                    Juz pare razy opisalem tu przypadk pewnej miejscowosci narciarskiej w Alpach,
                    gdzie bardzo wolna jazda, w granicach 30 km/h (przy dozwolonych 50) jest w
                    zimie, zwlaszcza rano i po poludniu powszechna regula. Miejscowi i turysci
                    jezdza bardzo wolno ze wzgledu na tlumy turystow, ktorych przepuszczaja przez
                    droge nawet w najbardziej idiotycznych miejscach.
                    Pewnego dnia wszystkich czekajacych w niezle zdumienie wprawil widok samochodu
                    mozolnie wyprzedzajacego w srodku miejscowosci inny samochod. Nawet sie
                    pocieszylem, ze i tu zdarzaja sie buraki ale tylko do momentu, gdy zobaczylem
                    rejestracje. Ludzie na przystanku tylko kiwali z politowaniem glowami a
                    komentarze byly, jakie byly.

                    • edek40 Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 14:31
                      > To jedno a drugie to tez rozpowszechnione stereotypy zachowan mocno zakorzenione
                      > w spoleczenstwie:

                      To sie zmienia wraz ze wzrostem zamoznosci. Az w koncu sie zmieni. Jeszcze 10 lat temu posiadanie samochodu bylo "czyms". Z kolei powszechnosc posiadania auta w koncu przelozy sie na wzajemne poszanowanie. To mniej wiecej tak, jak nie urzadzanie dzikich imprez w bloku w srodku nocy. Wyjatki sie zdarzaja, ale z reguly mieszkancy sie szanuja. Mieszkanie bowiem jest rzecza naturalna od wiekow. Samochody w Polsce powszednieja dopiero teraz.

                      > znak Agatki jest po prostu genialny.

                      Bez dwoch zdan. Niestety w gaszczu innych znakow wielu kierowcow ma go dokladnie tak samo w d..., jak pozostale. Postuluje "odsloniecie" waznych znakow. Nawet gdyby mialo to nastapic kosztem usuniecia nie przestrzeganego znaku 30 km/h zaslaniajacego "agatke". Gdzies czytalem, ze w Wielkiej Brytanii przy szkolach mozna rozlozyc plastikowe szykany (zwezenie do jednego pasa ruchu), rozkladane w czasie masowego zasiedlania lub opuszczania budynku. Genialne i proste i do tego nie szykanujace ruchu w weekendy czy w czasie, w ktorym w szkole jest tylko pijany ciec. Tak okazany szacunek dla potrzeb kierowcow i dzieci niewatpliwie zaowocuje respektowaniem takich miejsc.

                      > Doswiadczenie ale i tez wzorce postepowania.

                      W Polsce ten mlody czlowiek widzi rowniez tzw. strozow prawa lamiacych przepisy w czasie gdy nie jada na sygnale. Nagminnie.

                      > Moga ci podac przyklady z wlasnego doswiadczenia. Jadac zwykla droga i
                      > wyprzedzajac rowerzystow albo pieszych idcaych blisko drogi zawsze zwalniam,
                      > czesto grubo ponizej limitu.

                      OK. To nie jest dogmatyczno-twardoglowe podejscie budzika. To jest podejscie rozsadne. W tatrzanskim miescie Zakopane rowniez przemieszczam sie z predkoscia slimaka. Naturalnie nie robie tego, gdy jade droga przelotowa, bo ruch tez ma swoje prawa.

                      Kiedys opisywalem moje wlosci podwarszawskie, gdzie znaki stawial pijany we mgle. Otoz na przelotowej szosie z chodnikiem i latarniami jakis sabotazysta postawil 40 km/h. Tu lamie to ograniczenie w zasadzie zawsze. Nie przekraczam 70 km/h. Na widok pieszego (widuje takie monstrum moze ze dwa razy na tydzien) zwalniam, jesli to mozliwe odsuwam sie od kraweznika itp. Naturalnie nie zwalniam do 40 km/h bo to kpina. Droga jest prosta jak w pysk dal, ploty odsuniete od drogi o dobre 10 m, bramy pozamykane na cztery spusty. Skrecam w bardziej wiejska czesc wsi. Droga staje sie bardzo waska, kreta i przytloczona domami tak, ze mozna zawadzic o otwarte okno. Predkosc przepisowa... 50 km/h. Acha, oswietlenia praktycznie brak. Tu rzadko przekraczam 40 km/h. Wszystko wskazuje na to, ze organizator ruchu na mapie mial tylko droge glowna i na niej wykazal sie ta czterdziestka. Wybacz, takie "wyczyny" drogowcow nie uchodza uwadze ludzi i niewatpliwie nie przyczyniaja sie do poszanowania prawa. Wiekszosc ludzi po prostu przestala w ogole zwracac uwage tak na znaki, jak i realia.
                      • hanni Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 16:23
                        edek40 napisał:

                        > To sie zmienia wraz ze wzrostem zamoznosci. Az w koncu sie zmieni.

                        Chcialbym byc takim optymista jak ty. Niestety prywata, szpanerstwo i pogarda
                        dla innych to nasze cechy wlokace sie za nami od wiekow.
                        Zobacz co sie dzieje teraz w Polsce, kiedy akurat jest tak dobrze, jak jeszcze
                        nigdy dotad: Polacy sa najbardziej nieufnym narodem Europy, z calego swiata
                        przyjezdzaja do Polski naukowcy badajacy fenomen osiedli zamknietych, ktorych
                        gdzie indziej nie znaja a ktore w Polsce rosna jak przyslowiowe grzyby po deszczu.
                        Boimy sie siebie nawzajem i gardzimy soba.

                        > Gdzies czytalem, ze w Wielkiej Brytanii przy szkolach mo
                        > zna rozlozyc plastikowe szykany (zwezenie do jednego pasa ruchu), rozkladane w
                        > czasie masowego zasiedlania lub opuszczania budynku. Genialne i proste

                        W Niemczech i Szwajcarii w dniach po rozpoczeciu roku szkolnego ale czasami i w
                        trakcie roku, na skrzyzowaniach w poblizu szkol rozwieszane sa plakaty
                        przypominajace kierowcom o dzieciach i stoi policja.
                        Z drugiej strony juz pare razy natknalem sie na nalepki (finansowane przez
                        rodzicow) naklejane na slupy od swiatel, w ktorych prosza(!) zeby nie
                        przechodzic przez jezdnie przy czerwonym swietle, zeby dawac dzieciom dobry
                        przyklad.

                        > Otoz na przelotowej szosie z chodnikiem i latarniami jakis
                        > sabotazysta postawil 40 km/h. Tu lamie to ograniczenie w zasadzie
                        > zawsze. Nie przekraczam 70 km/h.

                        Ja w terenie zabudowanym w Polsce nigdy nie przekraczam 70 i juz sie pogodzilem
                        ze zwlaszcza na prostych odcinkach prawie kazdy mnie wyprzedza. W Niemczech albo
                        Szwajcarii nawet tyle nie moglbym jechac, bo musialbym wszystkich wyprzedzac.

                        > Na widok pieszego (widuje takie monstrum moze ze dwa razy na
                        > tydzien) zwalniam, jesli to mozliwe odsuwam sie od kraweznika

                        Robie podobnie. Nigdy nie wiadomo.
                • emes-nju Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 12:03
                  hanni napisał:

                  > Nie brak krajow, gdzie bez tak.... wyrafinowanych metod juz teraz
                  > ginie na drogach bez porownania mniej ludzi niz w Polsce. Tylko
                  > dlatego, ze kierowcy zachowuja sie zupelnie inaczej na drogach.

                  A ja upatrywalbym przyczyn rowniez w pieszych.

                  Otoz na Zachodzie nie widuje sie pieszych spacerujacych po jezdni. W Polsce jest to za to nagminne. Po ciemku, ubrani na czarno, tylem do nadjezdzjacych pojazdow, po pijaku (z obowiazkowymi drzemkami na jezdni w czasie spaceru). Policja za polowe kolizji pieszy-samochod wina obarcza pieszych - czy w Twojej Szwajcarii tez?

                  Do tego statystyki mowiace nam ilu polskich pieszych ginie na przejsciach zadowalaja sie podaniem cyfr, ale przemilczaja juz np. to, ze spora czesc tych wypadkow odbywa sie na czyms, czego na Zachodzie nie widzialem (moze w Szwajcarii sa) - niesterowanych przejsciach na ruchliwych miejskich tranzytowych wielopasmowkach, bedacych czescia polskiej miedzynarodowej sieci duktowej.
                  • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 12:41
                    emes-nju napisał:

                    > hanni napisał:
                    >
                    > > Nie brak krajow, gdzie bez tak.... wyrafinowanych metod juz teraz
                    > > ginie na drogach bez porownania mniej ludzi niz w Polsce. Tylko
                    > > dlatego, ze kierowcy zachowuja sie zupelnie inaczej na drogach.
                    >
                    > A ja upatrywalbym przyczyn rowniez w pieszych.
                    >
                    > Otoz na Zachodzie nie widuje sie pieszych spacerujacych po jezdni. W Polsce jes
                    > t to za to nagminne.

                    Na którym Zachodzie ? Moze na tym prze małe "z" bo w krajach Unii spacerowanie
                    po jezdni jest tak samo możliwe jak u nas . W górskich kurortach np Cortina w
                    wielu miejscach wogle nie ma chodników i z knajpy po butelce wina na łepek
                    wychdzisz i idziesz na karty 500metrów jezdnią . Poradzono sobie i z kierowcami
                    tam - wiele uliczek jest jednokierunkowych . Chcesz tego u nas ????




                    Po ciemku, ubrani na czarno, tylem do nadjezdzjacych pojaz
                    > dow, po pijaku (z obowiazkowymi drzemkami na jezdni w czasie spaceru). Policja
                    > za polowe kolizji pieszy-samochod wina obarcza pieszych - czy w Twojej Szwajcar
                    > ii tez?

                    Nie , w krajach cywilizowanych kierowca musi się sporo natrudzić by udowodnić iż
                    to pieszy rzucił mu sie pod koła .
                    • kozak-na-koniu Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 14:56
                      habudzik napisał:

                      > Na którym Zachodzie ? Moze na tym prze małe "z" bo w krajach Unii
                      spacerowanie
                      > po jezdni jest tak samo możliwe jak u nas . W górskich kurortach
                      np Cortina w
                      > wielu miejscach wogle nie ma chodników i z knajpy po butelce wina
                      na łepek
                      > wychdzisz i idziesz na karty 500metrów jezdnią . Poradzono sobie i
                      z kierowcami
                      > tam - wiele uliczek jest jednokierunkowych . Chcesz tego u nas ????

                      ULICZEK - matole, a nie dróg głównych i tras szybkiego ruchu. U nas
                      też takie rozwiązania się widuje, wcale nie tak rzadko i wypadki tam
                      zdarzają się także rzadko. Jak zwykle, konfabulujesz, kłamiesz i
                      dobierasz fakty do własnych urojeń.

                      >> Nie , w krajach cywilizowanych kierowca musi się sporo natrudzić
                      by udowodnić i
                      > ż
                      > to pieszy rzucił mu sie pod koła .

                      Kłamiesz. Poza tym, pojęcie "wtargnięcia na jezdnię" istnieje
                      wszędzie, a przepisy regulujące ruch pieszych wszędzie są podobne i
                      różnią się w zasadzie szczegółami - oprócz może już tu omawianych
                      kilku wyjątków.
                      • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 15:02
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > habudzik napisał:
                        >
                        > > Na którym Zachodzie ? Moze na tym prze małe "z" bo w krajach Unii
                        > spacerowanie
                        > > po jezdni jest tak samo możliwe jak u nas . W górskich kurortach
                        > np Cortina w
                        > > wielu miejscach wogle nie ma chodników i z knajpy po butelce wina
                        > na łepek
                        > > wychdzisz i idziesz na karty 500metrów jezdnią . Poradzono sobie i
                        > z kierowcami
                        > > tam - wiele uliczek jest jednokierunkowych . Chcesz tego u nas ????
                        >
                        > ULICZEK - matole, a nie dróg głównych i tras szybkiego ruchu.

                        Na drogach głównych nie widuje się ludzi tym bardziej debilu na trasach
                        szybkiego ruchu a nawet kretynie jeśli się trafiają to i tak jest to kropla w
                        morzu tego co się dzieje właśnie na uliczkach . To tam ginie prawie 5000 ludzi .




                        > >> Nie , w krajach cywilizowanych kierowca musi się sporo natrudzić
                        > by udowodnić i
                        > > ż
                        > > to pieszy rzucił mu sie pod koła .
                        >
                        > Kłamiesz. Poza tym, pojęcie "wtargnięcia na jezdnię" istnieje
                        > wszędzie, a przepisy regulujące ruch pieszych wszędzie są podobne i
                        > różnią się w zasadzie szczegółami - oprócz może już tu omawianych
                        > kilku wyjątków.

                        Nie istnieje . Przepisy w ogóle prawie się nie różnią a różni się ich
                        interpretacja . I w Warszawie i w Paryżu czerwone światło znaczy - STÓJ!!!! Ale
                        w Paryżu możesz w chodzić na oczach policji na czerwonym a u nas dostajesz
                        mandat . W Paryżu pieszy stojacy 2 metry od zebry jest uważany za będącego na
                        przejściu a w Warszawaie za intruza .
                        • kozak-na-koniu Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 15:09
                          habudzik napisał:

                          > Nie istnieje . Przepisy w ogóle prawie się nie różnią a różni się
                          ich
                          > interpretacja . I w Warszawie i w Paryżu czerwone światło znaczy -
                          STÓJ!!!! Ale
                          > w Paryżu możesz w chodzić na oczach policji na czerwonym a u nas
                          dostajesz
                          > mandat . W Paryżu pieszy stojacy 2 metry od zebry jest uważany za
                          będącego na
                          > przejściu a w Warszawaie za intruza .

                          Albo kłamiesz, albo nie wiesz, ale się nie martw. Jak będziesz miał
                          dobre stopnie i będziesz grzeczny, to tatuś w nagrodę kupi Ci
                          wycieczkę do Paryża i na własne oczy zobaczysz, że niezupełnie i nie
                          wszędzie wygląda to tak, jak sobie wyobrażasz.
                          • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 18:41
                            Zajefajnie . Bardzo mi się podoba gdy zaczynasz pisac o maturze , stopniach ,
                            szkole cy tatusiu bo wiem że wtedy skończył Ci się Koza pomysły .
                            Co do Paryża to ja jaj ja , ale było tu kilka osób które były w nim tylko na
                            wycieczce i potwierdzają że piesi przemieszczają się poza pasami nawet na oczach
                            policji . Tam już tak po prostu jest .
                            • kozak-na-koniu Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 19.09.08, 09:14
                              omysłów to ja mam dużo, w Paryżu bywałem nieraz i dlatego nie dam
                              sobie wcisnąć "kitu", bo co innego małe, zatłoczone uliczki, gdzie
                              cały ruch jest przemieszany, co innego główne arterie. Czytając
                              Twoje wypowiedzi natomiast i biorąc pod uwagę ich poziom,
                              emocjonalność, słownictwo, styl itd. mam nieodparte wrażenie, że
                              pisze je albo osoba skrajnie infantylna, albo normalny nastolatek.
                              • emes-nju Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 19.09.08, 11:08
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > Czytając Twoje wypowiedzi natomiast i biorąc pod uwagę ich poziom,
                                > emocjonalność, słownictwo, styl itd. mam nieodparte wrażenie, że
                                > pisze je albo osoba skrajnie infantylna, albo normalny nastolatek.

                                A ja stawiam na osobe w wieku bliskim poprodukcyjnemu.
                                • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 19.09.08, 23:43
                                  A ty co śmietku , prosto w ...oczy nie umiesz ? Strach cie obleciał ????
                              • Gość: Poll Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan IP: 195.245.213.* 19.09.08, 17:18
                                Jedyne główne arterie to wew i ewnetrzna korona na która pieszym nie
                                wolno włazic . Jakie Ty masz na myśli ? Dorosły .
                        • trypel Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 15:25
                          habudzik napisał:

                          >I w Warszawie i w Paryżu czerwone światło znaczy - STÓJ!!!! Ale
                          > w Paryżu możesz w chodzić na oczach policji na czerwonym a u nas dostajesz
                          > mandat . W Paryżu pieszy stojacy 2 metry od zebry jest uważany za będącego na
                          > przejściu a w Warszawaie za intruza .

                          Dlaczego akurat podajesz przykład Paryża gdzie piesi chodzą faktycznie jak krowy
                          wszedzie gdzie popadnie? A nie Berlina? Albo Wiednia?
                          Różnicę najlepiej widać w miescie granicznym - np w Strassburgu gdzie na
                          swiatłach dla pieszych stoją tylko osobniki niemieckojęzyczne a Francuzi lezą
                          pod koła i są (tak tak) obtrąbiani przez innych francuskojęzycznych którzy w
                          lecie jeszcze wiązankę potrafią puscić a Niemcy w tym czasie stoją na czerwonym
                          i jako piesi i jako zmotoryzowani.
                          • habudzik Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 18.09.08, 18:45
                            Bo w Berlinie byłem ze dwa razy a licząc z przejazdem może 5 razy . To za mało
                            by opisywac to miasto . Paryż i Francje znam doskonale i tam nie tylko w Paryżu
                            tak jest . Zresztą nie tylko we Francji bo we Włoszech też i Hiszpanii .
                            • trypel Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan 19.09.08, 08:14
                              no to jak stawiasz Włochy i Hiszpanię za wzór to strasznie mnie to cieszy. Wiem
                              jak w tych krajach jezdzi sie po autostradach i drogach poza terenem zabudowanym
                              :) zwłaszcza na motocyklach. I wiesz zapewne że Hiszpan prędzej zginie niż da
                              sie wyprzedzić gościowi na obcej rejestracji :) tez tam lubie jezdzić
                              • Gość: Koza do woza Re: I dlatego właśnie tak ważne jest surowe karan IP: 195.245.213.* 19.09.08, 17:16
                                Ja pisałem o mieście bo o nie pytałeś .
                  • Gość: na zimno Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 12:42
                    Na Zachodzie nie ma (jeszcze) tylu biednych ludzi, ilu jest
                    niestety w Polsce. Nawet bezrobotni (w zaleznosci od okresu
                    bezrobocia) czyms jezdza. Stad na drogach lokalnych tego sie nie
                    widuje.

                    U nas:
                    ------
                    Biedni, prosci ludzie mieszkajacy na wsi, nie majacy nawet na rower,
                    chodza wzdluz drog, niestety. I tym ludziom powinno sie rozdawac
                    np. w parafiach, opaski odblaskowe za darmo. Moze to przyniesie
                    jakis skutek.

                    Na Zachodzie:
                    --------------
                    Co do ogolnego zachowania sie pieszych w innych sytuacjach, to
                    musisz przyznac, ze wielu z nich jest normalnie na codzien
                    zmotoryzowanych, wiec chodzac po rozmaitych miejscach lepiej
                    rozumieja kierowcow, poniewaz sami nimi sa. Nie robia wiec
                    tylu glupstw.


                    To wszystko z biedy, prosze Wysokiego Sadu.

                    • habudzik Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 12:51
                      Gość portalu: na zimno napisał(a):

                      I tym ludziom powinno sie rozdawac
                      > np. w parafiach, opaski odblaskowe za darmo. Moze to przyniesie
                      > jakis skutek.


                      Pewnie by i przyniosło jakiś skutek gdyby nie to iż kierowca nie tyle bez opaski
                      nie widział delikwenta idącego przed nim tyłem do nadjeżdżającego pojazdu co
                      widząc jeszcze pojazd jadący z naprzeciwka zastanawia się czy zdąży jeszcze
                      ominąć pieszego czy nie .
                    • edek40 Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 14:39
                      > Co do ogolnego zachowania sie pieszych w innych sytuacjach, to
                      > musisz przyznac, ze wielu z nich jest normalnie na codzien
                      > zmotoryzowanych, wiec chodzac po rozmaitych miejscach lepiej
                      > rozumieja kierowcow, poniewaz sami nimi sa. Nie robia wiec
                      > tylu glupstw.

                      Moje slowa, ktora jednakze do budzika nie trafiaja.
                      • kozak-na-koniu Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 14:46
                        Do niego w ogóle niewiele trafia, bo on nie jest od tego. On po
                        prostu realizuje swój program.;)
                        • edek40 Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 15:12
                          > prostu realizuje swój program.;)

                          Ale jest rownikez niekonsekwentny. Nie tak dawno bronil tezy, ze TIRy, podobnie jak w Polsce, rozjezdzaja drozyny lokalne Francji (u nas zwane miedzynarodowymi szosami tranzytowymi). Dzis ze zdziwieniem czytam, ze TIR jezdza u nich po autostradach (choc sa drogie, nikt po nich nie jezdzi, poniewaz sa korki), a po niezburzonej, lokalnej Francji to jednak woza mniejszym transportem, dostosowanym do mozliwosci infrastruktury. I nie ma tam np. podlodzkiego Strykowa, gdzie tranzyt wschod-zachod dociera do autostrady A2, a ze wzgledu na to, ze trudno sobie wyobrazic przeladowywanie TIRow na dostawczaki w Lowiczu, teleportowanie pustych na autostrade i ponowne ladowanie, aby TIRy wytwarzanymi wibracjami nie powodowaly powaznych naruszen konstrukcji domow, umieszczonych tuz przy tej szosie.

                          Ale oczywiscie jak zawsze ma racje. I wie jak otwiera sie drzwi w TGV oraz widzial mikroronda na miedzynarodowych szosach tranzytowych, po ktorych jezdza TIRy, ktore nie jezdza po drogich autostradach, bo te sa zakorkowane, ktore jednakze nie jezdza po malutkich miejscowosciach, do ktorych sie nie mieszcza tylko po autostradach, a potem towary przeladowywane sa na mniejsze ciezarowki...
                          • habudzik Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 18:56
                            Nigdy nie pisałem że tiry we Francji rozjeżdżają lokalne drożyny . Jeżdża tam
                            gdzie się da a że w lokalu się nie da i nie wolno to tam nie jeżdżą . Nie jeżdżą
                            tez nawet tymi niektórymi dwupasmówkami dlatego że Francuzi nagminnie budują na
                            nich ronda i niekiedy minitunele . Nie wiesz nawet co to jest ale głos zabierasz
                            . Kiedy budowano u nas obwodnice to tiry były kierowane na Grójec ale niewielu
                            się chciało tam dojeżdżać bo szybciej było przez moją wieś . I właśnie wtedy
                            urywały się balkony .

                            Fakt , ja wiem jak się otwiera drzwi wewnętrzne w TGV a Koza tego nie wie więc
                            kłamał że nim jechał .
                          • kozak-na-koniu Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 19.09.08, 09:17
                            Oooc... Mnie ubawił takżewieloma innymi rzeczami - choćby tym
                            zacietrzewieniem w sprawie Kanału Południowego...:)
                            • habudzik Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 19.09.08, 23:44
                              Gdzie o nim pisałem ?
                      • habudzik Re: Dlaczego nie ma pieszych na jezdni? 18.09.08, 14:56
                        Te słowa mimo iż nie są Twoje mi nie przeszkadzają . Mi przeszkadza to że
                        twierdzisz np iż piesi za granicą są bardziej zdyscyplinowani , że chodza po
                        chodnikach nie włażąc na jezdnie , że nie ma przejść przez 3-pasmówke w miescie
                        bez sygnalizacji , że pieszy jest tak samo obwiniany jak kierowca , że to na
                        pieszym w dużej mierze spoczywa odpowiedzialność , że to pieszy jest pociagany
                        do "blacharza" i co tam wiecej nie pamietam już .....
                      • Gość: na zimno Do habudzika nie trafia wiele innych slow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.08, 15:18
                        Wiec dajmy sobie spokoj.
Pełna wersja