Znakolodzy w akcji.

28.09.08, 11:54
Witajcie.
W moim miasteczku od lat panują dziwne zwyczaje w kwestii oznakowania dróg.
Jednym z najdłużej istniejących "kwiatków" są strefy zamieszkania.
Wjazd do strefy wygląda w miarę normalnie:
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c1445c6b9ea23e16.html
za to wyjazd tak:
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/82c7f907cb63080b.html
Stan ten ma miejsce od lat i nikomu do tej pory nie przeszkadza.
Ciekawe jaką interpretację do takiego oznakowania zrobi nasz habudzik/poll.

pzdr
Mariusz
    • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 28.09.08, 12:02
      Nie bardzo rozumiem o co Ci się rozchodzi . Nurtuje Cię brak znaku koniec strefy ???
    • Gość: Adam Re: Znakolodzy w akcji. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.08, 14:16

      Patrząc na zdjęcia zauważam:
      1. Znak wjazd w strefę zamieszkania umieszczony tak blisko skrętu i
      daleko od jezdni, że może nie być czytelny dla kierowców.
      2. Znak ustąp pierwszeństwa ustawiony z dala od jezdni z możliwością
      jego zasłaniania przez stojące na przystanku(?) autobusy.
      3.Brak znaku koniec strefy - po wyjechaniu na drogę poprzeczną
      jesteśmy dalej w strefie zamieszkania!?
      Znak ustąp jest z kolei lepiej widoczny dla pojazdów na drodze z
      pierwszeństwem a więc najlepiej umieścić tam dwa znaki.

      pozdr
      • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 28.09.08, 16:25
        Życie to nie apteka . Jak znak jest niewidoczny bo zasłania go cokolwiek to
        kierowca nie widząc czy może jechać powinien zaniechać manewru i upewnić się czy
        mu wolno tam wjechać , przetrzeć szyby względnie okulary i upewnić się kto ma
        pierwszeństwo itd.
        • sokolasty Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 09:26
          Tak, ma wysiąść, pochodzić, zrobić rundę, popytać mieszkańców, zadzwonić na
          infolinię, poradzić się policjanta...

          A znak "zakaz zatrzymywania się" za "strefą zamieszkania" jest zbędny.
          • edek40 Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 11:06
            Czeli sie wszystko zgadza. Czerwona choragiew, zaciesnianie wiezi miedzyludzkich, poznawanie starych ludzi, co to jeszcze pamietaja, co stalo, panie, przed wojna na tym slupie, co go teraz soltys dzierzawi na reklame kurnika szwiagra.

            Tak, ta jazda z predkoscia inna niz zerowa jest strasznie niebezpieczna. Ludzie zapominaja, ze sa czescia spoleczenstwa, rodza sie patologie, niektorzy to nawet pornografie w necie z tych nudow ogladaja. Moze to wlasnie o to chodzi, ze predkosc zabija. Zabija w nas ludzi, robiac roboty do wykonywania prostych czynnosci. Tak, teraz zaczynam rozumiec, co maja do powiedzenia ci, ktorych mialem za swirnietych i odmozdzonych oszolomow.

            Pomyslcie tylko. Jest skrzyzowanie, wjezdzamy w nie i nie widzimy zadnego znaku. Ale nie jedziemy, bo mogl byc, albo lezy porosniety trawka, albo byl tylko ukradli. Zatrzymujemy wiec auto w bezpiecznym miejscu (to jest nerwowy moment, bo zaraz za zakretem mogl stac znak zakazu wjadu, ktorego nie ma aktualnie). Idziemy do pierwszej z brzegu chalupy, pytamy, szukamy najstarszego obywatela, dostajemy obiadek, wodeczke, idziemy spac, a rano znowu zatrzymujemy sie za skrzyzowaniem, za ktorym nie stoi zaden znak i sytuacja sie powtarza. Nie martwcie sie, gdy znak przypadkiem jest i do tego jest widoczny. Nalezy sie zatrzymac, aby przeprowadzic wywiad, czy aby ten jeden znak to wszystko co stalo na tym slupku. Moze na przyklad byl zakaz wjazdu i do tego ograniczenie predkosci?
            • Gość: Poll Re: Znakolodzy w akcji. IP: 195.245.213.* 29.09.08, 17:18
              Nic nie tłumaczy kierowcy jeśli znaku ( który był ) on nie widział
              • klemens1 Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 21:15
                Tłumaczy kierowcę np. fakt, że znak był niewidoczny.
                • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 22:04
                  klemens1 napisał:

                  > Tłumaczy kierowcę np. fakt, że znak był niewidoczny.

                  Tak , jeśli znak był niewidoczny a nie wtedy gdy kierowca go nie widział .
                  • tomek854 Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 22:53
                    Skoro był niewidoczny, to jak miał go widzieć?
                    • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 08.10.08, 08:09
                      No to przeciez napisałem że jeśli był niewidoczny to kierowca nie ponosi winy .
                      Niewidoczny bo zardzewiały ( było o tym ) , zniszczony .
    • edgar22 Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 10:45
      Ja z kolei zauważyłem manię stawiania znaków w ten sposób: ograniczenie prędkości np. do 40, a metr albo dwa dalej tablica oznaczająca koniec terenu zabudowanego.
      Czy te dwa metry drogi są tak bardzo niebezpieczne, że trzeba zwolnić?
      Czy może raczej ktoś przespał lekcję, na której mówili, co odwołuje ograniczenie prędkości?
      • emes-nju Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 11:36
        edgar22 napisał:

        > Ja z kolei zauważyłem manię stawiania znaków w ten sposób:
        > ograniczenie prędkości np. do 40, a metr albo dwa dalej tablica
        > oznaczająca koniec terenu zabudowanego.
        > Czy te dwa metry drogi są tak bardzo niebezpieczne, że trzeba
        > zwolnić?

        Bez watpienia! Jest tu taki jeden, ktory z cala pewnosci Ci wyjasni, ze te 2 metry maja decydujace znaczenie i wie to tylko znakolog :-P

        A tak w temacie zbawiennych kilku metrow - czesto na skrzyzowaniach widze znaki tak blisko, ze np. skrecajacy w prawo nie maja zadnych szans na ich zobaczenie. Najpierw gapia sie przez lewe ramie, zeby ktos w nich nie zaprakowal, a jak juz wjezdzaja na "nowa" droge, to wiszacy 3-4 m nad ziemia znak zaslania im ich wlasny dach... A wystarczyloby to ograniczenie postawic nie 2 m od skrzyzowania, a np. 5-7.
        • Gość: Adam Re: Znakolodzy w akcji. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.08, 12:36
          BRAWO! Popieram.
          Podstawą bezpieczeństwa jest widoczność na skrzyżowaniach - w
          związku z tym przejścia dla pieszych i znaki powinny być dalej jak
          np 6 m od skrzyżowania.
          Średnio osobowy po wyprostowaniu pojazdu ma możliwość ich zobaczenia.

          Ile takich miejsc niebezpiecznych w Polsce jest?
          Czy kiedykolwiek doczekamy się rozwiązań służącym kierowcy?

          pozdr
          • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 23:45
            Gość portalu: Adam napisał(a):

            > BRAWO! Popieram.
            > Podstawą bezpieczeństwa jest widoczność na skrzyżowaniach

            Co polskim kierowcom po widoczności skoro mimo iż widzimy łamiemy przepisy ????



            - w
            > związku z tym przejścia dla pieszych i znaki powinny być dalej jak
            > np 6 m od skrzyżowania.

            Nic z tego . Przejścia powinny być tam gdzie fizycznie być mogą , muszą i są
            także wygodne dla pieszych . Oni też są użytkownikami dróg tyle że słabszymi od
            nas .



            > Czy kiedykolwiek doczekamy się rozwiązań służącym kierowcy?

            One służą kierowcom ale nie mogą nie służyć pieszym . To taki kompromis .
            • kozak-na-koniu Re: Znakolodzy w akcji. 30.09.08, 13:43
              habudzik napisał:

              > Co polskim kierowcom po widoczności skoro mimo iż widzimy łamiemy
              przepisy ????

              Polskim kierowcom jest bardzo wiele do widoczności, a skoro Wy tak
              ewidentnie olewacie przepisy, takimi jak Wy powinna się zająć
              policja.

              > Nic z tego . Przejścia powinny być tam gdzie fizycznie być mogą ,
              muszą i są
              > także wygodne dla pieszych . Oni też są użytkownikami dróg tyle że
              słabszymi od
              > nas .

              Mam rozumieć, że bijecie się z pieszymi? Co do meritum zaś, niech
              przejścia będą sobie gdzie chcą, byle były dobrze widoczne i
              właściwie oznakowane, a na ruchliwych drogach - bezkolizyjne.
              • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 30.09.08, 16:26
                kozak-na-koniu napisał:
                Co do meritum zaś, niech
                > przejścia będą sobie gdzie chcą, byle były dobrze widoczne i
                > właściwie oznakowane,

                Na ruchliwej arterii sa dobrze oznakowane . Zawsze sa znaki pion i poziom a
                casami sobie miga swiatełko .



                >a na ruchliwych drogach - bezkolizyjne.

                Tzn jakie ? Jezdnia tak przewężona i z szykanami by kierowca nie mógł jechać
                więcej jak 30km/h ????? Jestem za .
        • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 29.09.08, 23:42
          emes-nju napisał:

          A wystarczyloby to ograniczenie postawic nie 2 m od skrzyzowania
          > , a np. 5-7.


          A pewnie . Wtedy ten znak zacznie obowiazywać np za przejsciem dla pieszych i
          kierowca z całą świadomością słuszności swojego postepowania powie że
          skrzyżowanie odwołało a następne ograniczenie było już za przejsciem wiec można
          było pieszemu przyje...ć z nieco wyższą prędkością . Nic chłopie nie myślisz .
          Co to za śmieszny samochód ta Alfa że z odległości 2 metrów nie widzisz znaku
          wiszącego na wysokości 3 metrów . Moze zdejmij naklejki z szyby .
          • mariusz_d1 Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 16:05
            A teraz sytuacja hipotetyczna:
            - zapraszam do siebie habudzika na kawę,
            - habudzik wjeżdża na osiedle i zgodnie z przepisami jedzie 20 km/h,
            - habudzik po kawie wyjeżdża, dojeżdża do skrzyżowania..

            i co robi dalej???
            • edek40 Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 16:21
              On pojdzie szukac starych ludzi, ktorzy widzieli przed wojna ten znak.
            • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 07.10.08, 16:42
              I dalej habudzik rozpedza się do wyższej predkości wie bowiem że
              opuścił juz teren 20km/h . Nawet jeśli będzie tak głupi jak
              Edek/Emciak to dalej będzie jechał 20km/h ale od takiej jazdy ciężko
              zginąć więc negatywnego wpływu na bezpieczeństwo miec nie będzie .
              • mariusz_d1 Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 15:01
                > I dalej habudzik rozpedza się do wyższej predkości wie bowiem że
                > opuścił juz teren 20km/h . Nawet jeśli będzie tak głupi jak
                zaprzeczasz sam sobie - właśnie interpretujesz oznakowanie, a jesteś naczelnym
                wyznawcą zasady, że "znakolog" ma zawsze rację i kierowca ma się dostosować do
                oznakowania a nie interpretować je.


                > Edek/Emciak to dalej będzie jechał 20km/h ale od takiej jazdy ciężko
                > zginąć więc negatywnego wpływu na bezpieczeństwo miec nie będzie .
                Oj to już chyba podpada pod prędkość utrudniającą jazdę innym.
                • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 15:08
                  mariusz_d1 napisał:

                  > zaprzeczasz sam sobie - właśnie interpretujesz oznakowanie, a jesteś naczelnym
                  > wyznawcą zasady, że "znakolog" ma zawsze rację

                  Mijasz się z prawdą bo nigdy nie twierdziłem że znakolog ma zawsze rację .
                  Twierdziłem i twierdze nadal że my kierowcy mamy mniejszą wiedzę niż on na temat
                  tego z jakiego powodu dany znak został postawiony bo nie mamy wglądu w to co w
                  co mają znakolodzy .




                  i kierowca ma się dostosować do
                  > oznakowania a nie interpretować je.
                  >
                  >
                  > > Edek/Emciak to dalej będzie jechał 20km/h ale od takiej jazdy ciężko
                  > > zginąć więc negatywnego wpływu na bezpieczeństwo miec nie będzie .
                  > Oj to już chyba podpada pod prędkość utrudniającą jazdę innym.

                  Nie wim jak będzie można jazdę Edka/Emciaka podciągnąć i pod co ale jazda w
                  zabudowanym ( nadal ) 20km/h nie jest utrudnianiem ruchu . Faktem autentycznym
                  jest jednak to że negatwa dla bezpieczeństwa nie ma .
                  • mariusz_d1 Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 16:16
                    > Mijasz się z prawdą bo nigdy nie twierdziłem że znakolog ma zawsze rację .
                    > Twierdziłem i twierdze nadal że my kierowcy mamy mniejszą wiedzę niż on na tema
                    > t
                    > tego z jakiego powodu dany znak został postawiony bo nie mamy wglądu w to co w
                    > co mają znakolodzy .
                    Więc w opisywanym przeze mnie przypadku też nie masz wglądu w wiedzę "znakologa"
                    ale znaki interpretujesz teraz po swojemu zamiast ich przestrzegać. Nie ma znaku
                    "koniec strefy zamieszkania" to strefa obowiązuje nadal.
                    Pewnie z za brakiem tego znaku przemawiają jakieś głebokie przesłanki
                    niedostępne maluczkim kierowcom. Znaku :koniec strefy zamieszkania" nie było tam
                    od postawienia znaku "wjazd do strefy zamieszkania". Skoro strefa obowiązuje od
                    jakichś 4-5 lat, i od tamtej pory nikt tego nie uzupełnił, dodam jeszcze, że tak
                    samo oznaczone są wszystkie wjazdy do strefy zamieszkania na moim osiedlu i na
                    drugim oraz w sąsiednim miasteczku (powiatowym) to chyba coś w tym jest.
                    • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 17:09
                      Zapewne coś w tym jest . Ja to widze tak : skoro wjeżdżasz na drogę
                      jednokierunkową , zatrzymujesz samochód na boku , idziesz na kolacje , wracasz
                      po 3 godzinach i nie widzisz znaku że wolno Ci zawrócić ( jechać pod prąd ) to
                      co robisz ? Zawracasz ? Nie ? A dlaczego ??? Skąd wiesz że jesteś na
                      jednokierunkowej ????
                • edek40 Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 15:22
                  > zaprzeczasz sam sobie - właśnie interpretujesz oznakowanie,

                  Ja juz wiem dlaczego on tak sie strasznie czepia, gdy ktos udowadnia, ze
                  oznakowanie jest do d..py oraz dlaczego sie zaslania tym, ze znakolog ma wieksza
                  wiedze itd. On po prostu ocenia sytuacje swoim rozumem. A ze go nie ma, Bogiem
                  wydaje mu sie asekurancki kretyn od stawiania znakow. Po prostu z powodu
                  posiadania braku wlasnego zdania musi sie na kims opierac. Szkoda tylko, ze
                  wybral tak pechowo...
                  • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 16:00
                    edek40 napisał:

                    > > zaprzeczasz sam sobie - właśnie interpretujesz oznakowanie,
                    >
                    > Ja juz wiem dlaczego on tak sie strasznie czepia, gdy ktos udowadnia, ze
                    > oznakowanie jest do d..py oraz dlaczego sie zaslania tym, ze znakolog ma wieksz
                    > a
                    > wiedze itd.

                    A no bo on na Twoje nieszczęście ma większą wiedze a że każdy zdrowy Polak uważa
                    się za mundrzejszego od Papierza to mamy takie kwiatki że czego nie rozumie to
                    tego nie przyjmuje .
                    Przed parunastoma minutami wspomniano w innym wątku A-4 w D . Właśnie na tej
                    autostradzie , na prostym odcinku , z widocznością po horyzont , o niemal
                    idealnej nawierzchni stoi sobie ograniczenie ( a nawet 2 ) do 130 a później
                    chyba do 80km/h . Nie ma informacji na co , po co , dlaczego . Dopiero po
                    minięciu ograniczenia dowiedziałem 9 a raczej domyśliłem się ) się z jakiego
                    powodu one tam stoją . Już widze jak u nas urywają się telefony u waaaaadzy z
                    pytaniami : " a po co , a na co , a dlacego "




                    On po prostu ocenia sytuacje swoim rozumem. A ze go nie ma, Bogiem
                    > wydaje mu sie asekurancki kretyn od stawiania znakow. Po prostu z powodu
                    > posiadania braku wlasnego zdania musi sie na kims opierac. Szkoda tylko, ze
                    > wybral tak pechowo...
                    • jureek Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 16:18
                      habudzik napisał:

                      > Przed parunastoma minutami wspomniano w innym wątku A-4 w D . Właśnie na tej
                      > autostradzie , na prostym odcinku , z widocznością po horyzont , o niemal
                      > idealnej nawierzchni stoi sobie ograniczenie ( a nawet 2 ) do 130 a później
                      > chyba do 80km/h . Nie ma informacji na co , po co , dlaczego .

                      W którym miejscu? Znam tę autostradę jak własną kieszeń. Czy chodzi może o
                      skrzyżowanie z A9? Tam sens ograniczenia do 80 jest jasny. Budowniczowie
                      autostrady spieprzyli robotę i jak nie zwolnisz, to podskoczysz na nierówności
                      jezdni.
                      Jura
                      • habudzik Re: Znakolodzy w akcji. 10.10.08, 17:23
                        To jest dalej za Jeną . Ten zjazd przed Jeną 2 lata temu był w niezłej budowie
                        jakieś tunele szykowali czy coś takiego ale to nie o to miejsce chodzi .
                        To jest gdzieś miedzy Eisenach a początkiem A-5 . Zaraz za dużym parkingiem z
                        budynkiem ze 2 pietra po prawej jadąc od PL . To jakiś może urząd był , nie wiem
                        ale sporo miejsca . Dwa spore wzniesienia a autostrada biegnie z jednego na
                        drugie , prościutko , ładniutko , gładziutko i przyjemnie ale nagle jest tam
                        ograniczenie bo wieje wiatr ( był tam A-19 więc domysliłem sie a nie
                        przeczytałem bo niemieckiego nie znam ) tyle że znak ostrzegawczy był już sporo
                        za ograniczeniem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja