Dramat pt. Kretynka na rondzie

15.10.03, 19:54
Kretynka na rondzie - dramat
miejsce akcji: rondo na pl. Zawiszy, W-wa;
czas akcji: ok. 18
Osoby:
kretynka w średnim wieku w kombi;
kierowca tramwaju - mężczyzna w średnim wieku;
kierowcy samochodów nr 1 i nr 2 (płeć i wiek nieznane)

Srodek ronda, trzy pasy, prawy i lewy wolne, na srodkowym utykają trzy
samochody - kretynka stoi na torach tramwajowych. Tramwaj nadjeżdża, trąbi,
kretynka się nie rusza. Tramwaj staje, trąbi kretynka nic. Motorniczy
wychodzi z tramwaju, "Zjedź" woła, macha ręką, pokazuje wolne pasy. Kretynka
siedzi z wzrokiem utkwionym w przestrzeń. Motorniczy rzuca cos o 'durnych
babach", wsiada do tramwaju. Kierowcy nr 1 i 2 podjeżdżaja możliwie najdalej
do przodu, staja, między nimi odległość kilku cm. Kretynka podjeżdż kawałek,
staje - tyłek ma na torach, do zderzaka samochodu nr 2 ponad pół metra.
Tramwaj podjeżda do kretynki na odległość kilku cm, dzwoni. Kretynka siedzi z
wzrokiem utkwionym w przestrzeń.

Czekam aż tramwaj obetrze się o kretynkę, ku mojemy ogromnemu żalowi,
motorniczy odczekuje na zmiane świateł. Ja bym nie miała tyle cierpliwości.

pozdrawiam, Ania
    • Gość: gucio Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie IP: *.chello.pl 15.10.03, 20:15
      To nie "kretynka"(a moze warto nie obrazac)a raczej efekt pracy(i tu bym
      obraził)pana nauczyciela na kurszi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiwm:)
    • Gość: motor Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 20:21
      Byc moze jestem kretynem, nie zrozumialem, kto trabil - tramwaj czy kretynka?

      PS. Swoja droga nigdy w Warszawie nie slyszalem trabiacego tramwaju.
      • rekrut1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 15.10.03, 20:34
        Ja też!
    • Gość: Miras Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie IP: *.lot.pl 16.10.03, 07:11
      Jest to niestety bardzo częsty objaw na ulicach Warszawy. Zbaranienie,
      skretynienie i porażająca niewiedza. Nie wiadomo, czy kretynka była z Warszawy
      czy nie ale - z całym szacunkiem - podobne zachowanie jest charakterystyczne
      dla kierowców z małych miejscowości, gdzie nie ma tramwajów. Oni po prostu nie
      wiedzą, co z takim tramwajem robić. Co nie znaczy oczywiście, że warszawscy
      kierowcy są wszystko wiedzący. Ktoś słabo wyszkolony i niepewny na drodze woli
      stanąć na wszelki wypadek i blokować ruch, niż dostać się pod tramwaj. Takie
      samo zachowanie dotyczy skrętu w prawo na zielonej strzałce. Są tacy, co
      czekają na zielone światło, gdy pali się strzałka i też nie reagują na
      ponaglanie innych kierowców. Ale ronda to zupełnie osobny temat. Trzeba mieć
      trochę wprawy, żeby w Warszawie bezboleśnie je przejeżdżać, zwłaszcza ronda z
      tramwajami.
    • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 07:56
      Zanim zaczniesz wyzywać kogoś od kretynów odpowiedz na pytanie.
      Jakim prawem tramwaj wjechał na to skrzyżowanie? Bo chyba nie prawem zielonego
      światła. Czyżby coś w przepisach się zmieniło?
      • kanna Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 09:58
        Tramwaj CHCIAŁ wjechać na skrzyżowanie - a nie mógł, bo tory były zastawione.
        Miał oczywiście zielone światło.

        Może sie zdarzyć, że samochód utknie na skrzyżowaniu. Ale jeżeli pokazuje się
        komuś gdzie zjechać, pokazuje jak, a ta osoba nie reaguje, to nie jest to brak
        w wykształceniu motoryzacyjnym, tylko objaw skretynienia. Albo stuporu.

        pozd. Ania
        • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 10:22
          I co z tego, że chciał. Ten tramwaj nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie. A
          ta kretynka jak ją królowo autostrad i leśnych przecinek nazwałaś, chciała
          jechać prosto i wykorzystała swoje prawo do stania na tym pasie. Więcej pokory.
          • wamal Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 10:38
            Trzy razy NIE. Nie wolno wjechać na skrzyżowanie i na nim zostać. W ramach
            zmiany świateł jeśli wjadę na skrzyżowanie, muszę przewidzieć, czy zdążę je
            opuścić. pzdr.
          • kanna Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 11:43
            Tramwaj MIAŁ prawo wjechać na skrzyżowanie, kretynka NIE POWINNA BYŁA wjeżdżać,
            jeśli nie mogła zjechać przed zmianą świateł.

            Ale nie dlatego określam ją mianem kretynki, że utknęła (to sie zdarza), ale
            dlatego,że nie potrafiła zjechać na sąsiedni pas.

            pozd. Ania (nie jeżdziłam nigdy przecinkami, ale wszysktko przede mną, drogi
            kelo :)))
          • klemens1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 14:11
            kelo napisał:

            > I co z tego, że chciał. Ten tramwaj nie miał prawa wjechać na skrzyżowanie. A
            > ta kretynka jak ją królowo autostrad i leśnych przecinek nazwałaś, chciała
            > jechać prosto i wykorzystała swoje prawo do stania na tym pasie. Więcej
            pokory.

            4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
            1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca
            do kontynuowania jazdy,

            Kretynka nie miała więc prawa do stania na tym pasie w tym miejscu. Gdyby
            zatrzymała się na torach kolejowych to też "wykorzystałaby swoje prawo do
            stania na tym pasie" ?
            Jeśli chodzi o chęć tramwaju i "co z tego że chciał" to rozwiązanie tej kwestii
            polega na tym że kretynka nie dojedzie do celu szybciej blokując ruch na
            skrzyżowaniach, natomiast dla blokowanych jest to istotna różnica.
            Dlatego ktoś kto zachowuje się tak jak opisana kretynka jest gorszy od
            cwaniaczków wpychających się poboczami i parkingami przed stojących w korku, bo
            cwaniaczki przynajmniej kierują się chęcią egoistycznego zysku na czasie
            przejazdu, a kretynka nic nie zyskała, a innym zaszkodziła.
            • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 14:34
              Zgadza się, palnąłem głupstwo z prawem do stania na torach (słyszycie ten
              skowyt?). Nie mniej jednak to nie powód do tak jednoznacznych opinii
              popieranych argumentami typu "kretynka". Przerobiliśmy ten temat z kolegą i
              doszlismy do wniosku, że ten przepis( o nie wjeżdżaniu na skrzyżowanie) jest
              dobry i potrzebny, Każdy przepis jednak trzeb przemnożyć przez współczynnik,
              który nazywa się życie. Jest u mnie na wiosce krzyżówka ze światłami, że na
              dobrą sprawę w dzień targowy samochody skręcające w lewo nie powinny wogóle
              wjeżdżać na to skrzyżowanie, ponieważ przez cały cykl świateł czekają aż
              przejadą ci co jadą prosto. I mądrzy, mniej nerwowi kierowcy nie trąbią, nie
              wychodzą z tramwajów, nie wyzywają od kretynów. Puls nieboszczyka bo tak jest
              zrobione skrzyżowanie. Wiem, nazwałaś ją kretynką bo blokowała ruch nie
              zjeżdżając na boczne pasy. A czy nie większym kretynem jest motorniczy
              tramwaju, który jak sądzę, zablokował ostatecznie prawy pas na rondzie.
              Wyluzujcie, przed nami jeszcze sporo kilometrów
              • klemens1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 15:05
                > Wiem, nazwałaś ją kretynką bo blokowała ruch nie
                > zjeżdżając na boczne pasy.

                Właśnie dlatego.

                > A czy nie większym kretynem jest motorniczy
                > tramwaju, który jak sądzę, zablokował ostatecznie prawy pas na rondzie.

                Kiedyś jechałem tramwajem i przy Dworcu Centralnym czekaliśmy (ja, tramwaj,
                pasażerowie) na przejazd przez rondo. Po 20 minutach (przez rondo przejeżdżało
                wielu kretynów) motorniczy się wkurzył i wjechał mimo że wiedział że
                przyblokuje ruch. Po kolejnym cyklu świateł udało mu się przejechać. Czasami
                jest to jedyny sposób.
                O ile więc w omawianym przypadku można krytykować również motorniczego, to
                jednak jego poziom kretynizmu jest duuuuużo niższy od poziomu rzeczonej
                kretynki.
                • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 15:41
                  Ale musisz przyznać drogi Klemensie1, że "Karol" rownież popełnił wykroczenie.
                  • klemens1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 15:48
                    > Ale musisz przyznać drogi Klemensie1, że "Karol" rownież popełnił wykroczenie.

                    Pewnie tak ....

                    .......




                    ........



                    ........



                    A kto to jest "Karol"?
                    • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 16.10.03, 16:09
                      No co ty. Karol tramwajarz , sąsiad Tadzika kanalarza. To pewnie był on, bo
                      Karol to jest właśnie tylko mocny w gębie.
                      • klemens1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 17.10.03, 15:00
                        kelo napisał:

                        > No co ty. Karol tramwajarz , sąsiad Tadzika kanalarza. To pewnie był on, bo
                        > Karol to jest właśnie tylko mocny w gębie.

                        Jasne. Ten który się spotkał z kretynką nie był winny - nie popełnił
                        wykroczenia (miał możliwość zjechania ze skrzyżowania). Ten którego ja opisałem
                        był winny i całe szczęście, bo byśmy tak stali jeszcze kilka godzin.
                        • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 17.10.03, 15:25
                          >>kretynka stoi na torach tramwajowych. Tramwaj nadjeżdża, trąbi,
                          kretynka się nie rusza. Tramwaj staje, trąbi kretynka nic<<
                          Nie mógł wjechać bo nie wszyscy opuścili skrzyżowanie. Najpierw ona popełniła
                          wykroczenie, potem on.
                          • klemens1 Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 20.10.03, 11:38
                            kelo napisał:

                            > >>kretynka stoi na torach tramwajowych. Tramwaj nadjeżdża, trąbi,
                            > kretynka się nie rusza. Tramwaj staje, trąbi kretynka nic<<
                            > Nie mógł wjechać bo nie wszyscy opuścili skrzyżowanie. Najpierw ona popełniła
                            > wykroczenie, potem on.

                            Formalnie tak - tylko że tramwaj wiedział że jak tylko kretynce zapali się
                            zielone światło (albo jak zauważy że może zjechać na pas obok), to wtedy
                            zjedzie ze skrzyżowania bez problemów. Można byłoby jeszcze założyć że kretynka
                            będzie tak stała blokując jeden pas, a tramwaj resztę skrzyżowania - wtedy
                            rzeczywiście popełniłby duży błąd. Widocznie liczył jednak na to że kretynka
                            nie jest kompletną idiotką.
    • Gość: kllk Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 15:21
      hehe, a niedawno w poznaniu, na rondzie kaponiera, jeden kretyn usiłował
      jechac po prąd. W sumie nie usiłował, ale nawet kawałek przejechał!
      • Gość: gucio Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie IP: *.chello.pl 22.10.03, 20:16
        Też bym tak chciał ale się boje!
        • kelo Re: Dramat pt. Kretynka na rondzie 23.10.03, 06:08
          W Sosnowcu jeden spróbował. Dużo jest o tym na forum miejskim Sosnowca
Pełna wersja