Na zebraniu u mnie na wsi

30.09.08, 14:35
Bylo oczywiscie bardzo fajnie. Jednak, gdy wyczerpalismy temat drogi do mojego i sasiadow obejsc, zglosil sie jeden pan. Wysoki, szczuply, mowiacy bardzo cicho i jakos cieniutko. Zglosil postulat, aby znacznie ograniczyc predkosc na miedzymiastowej szosie, tam gdzie jeszcze zaden kretyn nie postawil znakow ograniczenia predkosci, za to calkiem rozsadnie namalowal na dlugim i kretym odcinku linie ciagla. Ow pan motywowal to tym, ze juz kilka razy prawie rozjechali go gdy skrecal do siebie do domu. No nie wytrzymalem i glosno mu zaproponowalem, aby wystapil o sygnalizacje swietlna, bo znak mu zycia nie uratuje, a swiatla to cos, na co kierowcy jakos zwracaja uwage. Dlaczego tak zrobilem? Wielu uzna, ze jestem jednym z tych, ktorzy omal go rozjechali. A ja, o dziwo, nie mam zamiaru zaprzeczac. Wiadomo nie od dzis, ze kierunkowskaz to takie cos, czego nalezy uzywac z wielkim umiarem. Tak wiec, kierunki, jesli sa wlaczane, to w ostatniej chwili. Mamy wiec szose z dozwolona predkoscia 90 km/h i kilka zjazdow do posesji. Czesto hamuje za chamem, ktory oszczedza kierunkowskazy. Mechanizm z reguly jest taki: najpierw zapalaja sie swiatla stopu, co samo w sobie nic nie znaczy, bo wielu zamiast regulowac predkosc silnikiem woli hamulcem. Obeznany z realiami (np. ja) juz zaczyna czuc, ze gosc zrobic cos naprawde glupiego. I naturalnie robi - w ostatniej chwili dociska hamulec, wlacza kierunek i skreca. I taki zapewne baranek postulowal ograniczenie predkosci. Nie mialem sily mu tlumaczyc, ze ja rowniez zjedzam z tegj szosy, w drodze do domu. Robie to zupelnie inaczej. Najpier wlaczam kierunkowskaz - niech sobie poblyska, wtedy nawet najwiekszy pirat ma czas na dostrzezenie go mniej wiecej w pore. Dopiero potem naciskam na hamulec i, jesli ruch jest znaczny, zaczynam dosc brutalnie, ale powoli wyhamowywac caly ruch. Naturalnie uzywam lusterka. Gdy upewnie sie, ze mniej wiecej wszyscy widza co chce zrobic i zaniechali prob wyprzedzenia mnie, choc sygnalizuje skret w lewo, dopiero zjezdzam. W ten sposob, nawet bez znakow ograniczajacych predkosc, ruch samochodow zwalnia, a ja bezpiecznie wykonuje zaplanowany manewr. I po co to ograniczenie. Wystarczy jasno i wystarczajaco wczesnie, grzecznie i kulturalnie, poinformowac innych (rowniez piratow) o swoich zamiarach.

W moich (i nie tylko) stronach oszczedzanie kierunkowskazow wygrywa z oszczedzaniem zderzakow.
    • emes-nju Re: Na zebraniu u mnie na wsi 30.09.08, 14:48
      Ty w ogole nie kumasz bazy!

      Przeciez droga ma byc dostosowana do nawet najglupszych zachowan kierowcow. Ale zamiast ja czytelnie i nienadmiernie oznakowac, poszerzyc (np. po to, zeby zeby bylo gdzie uciekac jak jakis miszcz kieronkowskazow uzywa do sygnalizacji FAKTU wykonania manewru), to stawia sie ograniczenia. Co nowy wypadek, to nowe ograniczenie. A moze nawet "czarny punkt"!

      A swoja droga to tzw. "klasyczny Zuk", to naprawde zmora naszych duktow...
      • Gość: siekiera77 Re: Na zebraniu u mnie na wsi IP: *.aster.pl 30.09.08, 15:08
        okazuje się
        że to nie ryśki
        ale "wszystkie edki
        to fajne chłopaki..." ;)
        • sokolasty Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 19:33
          Progi zwalniające, szykany, fotoradar, ograniczenie do 20kmh i sygnalizacja
          świetlna na przycisk (dla kierowców, oczywiście). Taką mam koncepcję.
      • habudzik Re: Na zebraniu u mnie na wsi 30.09.08, 16:20
        Jesteś zajefajny . Poszerzyć drogę czyimś kosztem by można było , w razie co ,
        spierd...ć na bok . Doooobreeee.
    • Gość: kombinator Jest taka anegdota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.08, 15:24
      Piiisk, bum, trach, łup.

      - Dlaczego pan nie włączył kierunkowskazu?
      - Przecież wszyscy wiedzą, że ja tu skręcam.
      • edek40 Re: Jest taka anegdota 30.09.08, 15:36
        > - Przecież wszyscy wiedzą, że ja tu skręcam.

        To nie jest anegdota - to prawdziutka prawda.
      • Gość: Ja A ty nie wiesz, ze ja tu mieszkam? IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.08, 18:07
        To nie tylko anegdota,
        mojemu wujkowi zdarzylo sie to naprawde,
        z tym, ze obeszlo sie bez bum,
        a tekst byl:
        A ty nie wiesz, ze ja tu mieszkam?
    • habudzik Re: Na zebraniu u mnie na wsi 30.09.08, 16:18
      edek40 napisał:
      No nie wytrzymalem i glosno mu zaproponowalem, aby
      > wystapil o sygnalizacje swietlna, bo znak mu zycia nie uratuje, a swiatla to co
      > s, na co kierowcy jakos zwracaja uwage.

      Którzy kierowcy zwracają na światła uwage ? Może ci z Mineralnej ???Co z tego że
      zwróca uwagę jak i tak powszechnie jeadą na wczesnym czerwonym bo przecież
      nikogo nie było .
    • Gość: na zimno Swiatla to chyba jednak jedyne rozwiazanie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.09.08, 16:48
      dla tego miejsca.

      (Jesli tego drogowcy nie sa w stanie rozwiazac przez budowe wezla
      o odpowiedniej, bezpiecznej strukturze geometrycznej.)

      Byly tam juz wypadki?

      • emes-nju Re: Swiatla to chyba jednak jedyne rozwiazanie 30.09.08, 16:52
        Z tego, co zrozumialem Edek proponowal budowe sygnalizacji na wjezdzie do chalupy faceta, ktory postulowal postawienie ZNAKU (pojecie magiczne), bo mu ktos malo co w d... nie zaparkowal.
        • Gość: na zimno Poczekamy, az sam Autor sprecyzuje... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.09.08, 17:04
          Czy przypadkiem ten, co tam zawsze skreca, nie przekracza na dodatek
          linii ciaglej?
          • edek40 Re: Poczekamy, az sam Autor sprecyzuje... 30.09.08, 17:21
            > Czy przypadkiem ten, co tam zawsze skreca, nie przekracza na dodatek
            > linii ciaglej?

            Nie przekracza. Jezdze ta droga naprawde czesto. Jest rzecza oczywista, ze raz na jakis czas ktos musi wykonac jakis manewr. Jakiekolwiek jednak znaki itp. pogorsza tylko sytuacje. Zdarzaja sie bowiem kierowcy, ktorzy znaki zauwazaja. Ogladajac znak zasadzony w samym srodku niczego, moze tak intensywnie zachodzic w glowe po cholere on tu stoi, ze nie zauwazy cymbala, ktory manewr wjadu do siebie na klepisko sygnalizuje wraz ze skretem kierownica i nacisnieciem hamulca. W sumie, jesli juz trzeba ustawic znak, to nalezy postawic wielka tablice z napisem: "UWAGA, tu mieszka pan, ktory nie potrafi do zmieniajacego sie natezenia ruchu dostosowac wyprzedzenia sygnalizowania zamiaru skretu w lewo do siebie do domu w godzinach od... do..."

            Nie jezdzilem duzo po niemieckiej prowincji. Tyle jednak ile jezdzilem, nie przypominam sobie, aby stawiano jakiekolwiek znaki informujace/ograniczajace/sterujace wjazdem do pojedynczej posesji, usytuowanej z dala od grupy zabudowan. A o takiej wlasnie sytuacji drogowej pisze. Niemieccy organizatorzy ruchu cenia plynnosc ruchu, a nie stawiajac nadmiernej ilosci znakow wyrobili w Niemcach rozsadne podejscie do zmieniajacych sie i nieprzewidywalnych sytuacji drogowych. Nasi znakolodzy probuja za wszelka cene postawic znak na kazda okolicznosc. Z jednej strony to sie nie udaje, a z drugiej strony jak traktowac czterdziestke na prostej szosie, wynikajaca z faktu dwukrotnego wjazdu na posesje w ciagu doby?
            • Gość: na zimno Nie znam tego miejsca, ale juz kapuje, o co chodzi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.09.08, 17:45
              Wynika z tego, ze ci, skrecajacy do posesji nie maja alternatywy.

              W jednej z niemieckich podobnych wsi widzialem rozwiazanie polegajace
              na tym, ze dokladnie na wysokosci zjazdu do posesji wykonano zatoczki
              jak dla autobusow po obu stronach drogi. Zawsze mozna sie tam
              schowac i niezaleznie od kierunku, z ktorego sie nadjezdza, wykonac
              w miare bezpiecznie "zjazd" albo od razu w posesje ( w prawo) albo
              po schowaniu sie w zatoczce na przeciwko, odczekac na luke i tez
              wjechac bezpiecznie w zabudownia (w lewo).

              Niestety - kosztowne jak cholera.
              • edek40 Re: Nie znam tego miejsca, ale juz kapuje, o co c 30.09.08, 17:57
                > Niestety - kosztowne jak cholera.

                Znak oczywiscie kosztuje duzo mniej. I duzo mniej chroni d..pe skrecajacego.
                Jesli jednak ten zadba sam o siebie, to minimalizuje niebezpieczenstwo,
                szczegolnie ze akurat ta droga to nie jest tranzytowka z dzikim ruchem.
                Powiedzialbym, ze to jedna z najbardziej kulturalnych szos, jakie znam. Jednak
                kultura ruchu ma swoje granice. Nikt tu nie przestrzega czterdziestki w terenie
                zabudowanym (glownie plotami posesji). Jednak jakos nigdy nie widzialem tu
                najmniejszej stluczki. Pieszych jak na lekarstwo, kierowcy jada 60-70 km/h i,
                skoro od pieciu lat nie widzialem zadnego zdarzenia, jest to dobra predkosc w
                tym miejscu. Ustawienie dowolnej szykany po wyjezdzie z tego terenu zabudowanego
                zostanie zignorowane dobitniej. Malo kto bedzie jechal ponizej osiemdziesiatki
                (rzadko tez ludzie jezdza szybciej, bo i po co - zaraz jest rondo, a potem
                liczne zakrety). Niemniej taki chroniony znakiem idiota nieumiejacy jasno
                sygnalizowac swoich zamiarow moze polec w zludnym poczuciu bezpieczenstwa. Takie
                jest moje zdanie. Liczy sie mozg, a nie znaki stawiane na kazda okolicznosc.
    • inguszetia_2006 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 30.09.08, 19:06
      Witam,
      Edek, o co ci się właściwie rozchodzi?
      Zostałeś przegłosowany i teraz chcesz się pożalić, że ludzie ulegli
      "Cichutkiemu"? Czy chcesz pogawędzić o zasadności używania kierunkowskazów?
      Jeśli to drugie, to mogę Cię zapewnić, że używam zawsze i odpowiednio zawczasu.
      A jeśli idzie o pierwsze, to powiedz, na czym stanęło. I czy "Cichutki" długo
      leciał do drzwi?;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 12:07
        > Edek, o co ci się właściwie rozchodzi?
        > Zostałeś przegłosowany i teraz chcesz się pożalić,

        Skad taka zlosliwa satysfakcja? Nie, nie zostalem przeglosowany. Moja uszczypliwa uwaga na temat sygnalizacji swietlnej spodobala sie pozostalym. Wojt mruknal, bo musial, ze zanotuje. Sprawdzalem, sekretarz "zapomnial" zanotowac.

        Ta droga wiekszosc jezdzi naprawde bardzo kulturalnie. W ciagu ostatnich pieciu lat widzialem tylko trzy wypadki (chyba wiecej nie bylo, bo to mala wies i takie informacje sie rozchodza). Zaden nie wynikal z popchniecia. Dwa byly to najnormalniejsze szarze kawalerii i skonczyly sie na dachu. I dobrze. Jeden, niestety smiertelny, wynikal z tego, ze pani wyskoczylo zwierzatka, a ona aby ocalic mu zycie zjechala na pobocze. Jechala powoli i leciutko zaryla zderzakiem w ziemie. Wystrzelila jednak poduszka. Niestety owa pani zapomniala zapiac pasy i poduszka skrecila jej kark. Mniej wiecej 50 metrow wczesniej wlaczala sie do ruchu (bez ograniczen, choc to smiertelnie niebezpieczne), a jednak nie tam poniosla smierc.
        • inguszetia_2006 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 12:18
          edek40 napisał:

          > > Edek, o co ci się właściwie rozchodzi?
          > > Zostałeś przegłosowany i teraz chcesz się pożalić,
          >
          > Skad taka zlosliwa satysfakcja? Nie, nie zostalem przeglosowany.
          Moja uszczypli
          > wa uwaga na temat sygnalizacji swietlnej spodobala sie pozostalym.
          Wojt mruknal
          > , bo musial, ze zanotuje. Sprawdzalem, sekretarz "zapomnial"
          zanotowac.
          >
          > Ta droga wiekszosc jezdzi naprawde bardzo kulturalnie. W ciagu
          ostatnich pieciu
          > lat widzialem tylko trzy wypadki (chyba wiecej nie bylo, bo to
          mala wies i tak
          > ie informacje sie rozchodza). Zaden nie wynikal z popchniecia. Dwa
          byly to najn
          > ormalniejsze szarze kawalerii i skonczyly sie na dachu. I dobrze.
          Jeden, nieste
          > ty smiertelny, wynikal z tego, ze pani wyskoczylo zwierzatka, a
          ona aby ocalic
          > mu zycie zjechala na pobocze. Jechala powoli i leciutko zaryla
          zderzakiem w zie
          > mie. Wystrzelila jednak poduszka. Niestety owa pani zapomniala
          zapiac pasy i po
          > duszka skrecila jej kark. Mniej wiecej 50 metrow wczesniej
          wlaczala sie do ruch
          > u (bez ograniczen, choc to smiertelnie niebezpieczne), a jednak
          nie tam poniosl
          > a smierc.
          Witam,
          Historia z poduszką - straszna!
          Pzdr.
          Inguszetia
    • robertrobert1 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 30.09.08, 19:17
      A jesli gość ma konia i bryczke to owo ograniczenie predkosci jest
      jak najbardziej wskazane bo przeciez czy bryczka posiada
      kierunkowskazy albo swiatla stopu?
      • emes-nju Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 11:55
        robertrobert1 napisał:

        > A jesli gość ma konia i bryczke to owo ograniczenie predkosci jest
        > jak najbardziej wskazane

        Nie. Jezeli gosc ma konia i bryczke i chce ich uzywac do jazdy po drodze uzytkowanej w wiekszosci przez pojazdy mechaniczne, to jest to, sorry, jego problem i nie ma ZADNEGO sensownego powodu ograniczania predkosci przygniatajacej wiekszosci uzytkownikow (to szalenie nieekonomiczne i, wbrew pozorom, nieekologiczne). Jak furman chce skrecic MUSI wyciagnac lape i WYRAZNIE sygnalizowac ten zamiar - dokladnie tak samo jak rowerzysta... Jako rowerzysta, wlasnie dzieki wyrazniemu i wczesnemu sygnalizowaniu swoich manewrow, nie mam ZADNYCH klopotow na jezdni i nawet mi do lba nie wpadnie postulowanie ograniczenia predkosci bo JA jade ;-P
      • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 12:09
        > A jesli gość ma konia

        Ja mam kota. Tez nie ma oswietlenia. Nie wystepuje jednak o ograniczenie
        predkosci. Postuluje rozsadek na drodze, ktorego nadmiar znakow "na kazda"
        pogode nie zapewni.
        • robertrobert1 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 12:16
          edek40 napisał:

          > > A jesli gość ma konia
          >
          > Ja mam kota. Nie wystepuje jednak o ograniczenie
          > predkosci.
          I jeździsz na kocie...?
          • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 12:34
            > I jeździsz na kocie...? --
            > I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.

            Postulujacy postawienie znaku tez nie jezdzi na kocie. Na koniu, ani bryczka
            rowniez nie. Rowerem byc moze. Nie zmienia jednak to faktu, ze gosc mowil o
            ruchu kolowym i metnie tlumaczyl jak to on uzywa kierunkowskazow.
            • robertrobert1 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 14:48
              I tu się mylisz bo taką technike i ja stosuję i dla mnie jest wkurzające jak inni łączą kierunkowskaz ze skrętem kierownicy.
              • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 01.10.08, 15:15
                To w czym problem i gdzie sie myle?
    • niknejm Re: Na zebraniu u mnie na wsi 07.10.08, 15:20
      Tja... Jak ja lubię takie 'cichutkie' typy... Założę się, że oprócz
      nie używania kierunkowskazów, klient gdzie może, jeździ lewym, lub
      co najmniej środkowym pasem. W sytuacji dwóch pasów schodzących sie
      w jeden (klasyczny suwak) ustawi sie na 'właściwym pasie' dwa
      kilometry wcześniej i będzie 'tępił cwaniaków'.
      Z moich obserwacji w/w cechy zazwyczaj są w pakiecie...
      Zgadłem?

      Pzdr
      Niknejm
      • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 07.10.08, 15:27
        > Zgadłem?

        Sadzac po tym, jak tlumaczyl uzywanie kierunkowskazow oraz jak to prawie zostal
        zamordowany, nie widzac w tym swoje wspoludzialu (mam na mysli obserwacje drogi
        rowniez za swoim autem), mysle ze masz racje.
        • edgar22 I na pewno bije żonę. 17.10.08, 11:00
          Sądząc oczywiście po tym, jak tłumaczył.
    • miecio1313 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 08.10.08, 19:43
      Zadziwiające jest że polscy kierowcy nie wiedzą do czego służy
      kierunkowskaz i używaja go dopiero wtedy gdy i tak widać że skręcają
      - może kierunkowskazy zrobić jako opcję wyposarzenia, zamiast
      kierunkowskazów zrobić jeden wielki "stop"- każdy by wiedział że ma
      debila przed sobą
      • habudzik Re: Na zebraniu u mnie na wsi 08.10.08, 20:01
        Prawdopodobne że sam nie raz nie włączyłeś kierunku tak jak i ja . Ja spytać
        innych to każdy powie że zawsze włacza a więc skund tylu nie właczającycch????
        • niknejm Re: Na zebraniu u mnie na wsi 09.10.08, 11:24
          habudzik napisał:

          > Prawdopodobne że sam nie raz nie włączyłeś kierunku tak jak i ja .
          > Ja spytać
          > innych to każdy powie że zawsze włacza a więc skund tylu nie
          > właczającycch????

          Widuję takich, którzy z zasady nie uzywają kierunkowskazów. Jadą
          kilometrami, pas zmienią z 10 razy, ani razu nie
          włączywszy 'kierunku'.
          • emes-nju Re: Na zebraniu u mnie na wsi 09.10.08, 11:33
            I niech se nie wlaczaja, jezeli sa tacy oszczedni.

            Bardzo bym za to chcial, zeby poczynione na wielokilomtrowym odcinku oszczednosci przy zmianach pasa przelozyly sie na wydatek i odpowiednio wczesna sygnalizacje na szosie skretu wymagajacego zatrzymania sie na pasie ruchu.
            • kozak-na-koniu Re: Na zebraniu u mnie na wsi 09.10.08, 11:58
              emes-nju napisał:

              > I niech se nie wlaczaja, jezeli sa tacy oszczedni.

              Mnie często diabli biorą na widok "Ceśka", który kierunkowskaz
              wrzuca dopiero po zapaleniu się zielonego światła, lub wyjechaniu na
              środek skrzyżowania - najbardziej, gdy nie chcąc blokować tych,
              którzy chcą skręcić w prawo na warunkowym ustawiam się na lewym
              pasie do skręcania w lewo i jazdy na wprost, ufając rzeczonemu
              Ceśkowi... I stoję, aż tamten przepuści wszystkich nadjeżdżających z
              przeciwka, bo pas prawy oczywiście już jest zajęty.:(
          • edek40 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 09.10.08, 11:42
            > Widuję takich, którzy z zasady nie uzywają kierunkowskazów.

            Z reguly jest to zwiazne z klasa auta. W tych drozszych kierunki nawalaja jakby czesciej. W sumie to sluszne. Ma gosc samochod, ktory uwaza za tak drogi, ze wymaga zainteresowania i szacunku od reszty pospolstwa (np. taki budzik, ktory ma minimerca, a nie uzywa kierunkow). Innymi slowy, to problem tych, ktorzy kieronkow uzywaja. To oni powinni wiedziec, gdzie taki gosc sie udaje, bo to gosc wszak jest.
            • edek40 A na radarze i tak lepiej sie zarabia... n/t 09.10.08, 11:50

        • miecio1313 Re: Na zebraniu u mnie na wsi 09.10.08, 18:00
          "Prawdopodobne że sam nie raz nie włączyłeś kierunku tak jak i ja .
          Ja spytać innych to każdy powie że zawsze włacza a więc skund tylu
          nie właczającycch???"
          Nie chodzi o sporadyczne zapomnienie ale o włączanie w momencie
          wykonywania samego manewru, to co widać na ulicach świadczy o
          niewiedzy do czego i czemu to urządzenie służy.
    • kolowr chłop się nauczy tylko jak mu w d. ktos wjedzie 17.10.08, 00:07
      inaczej nie da rady wytłumaczyć.

      szkoda, ze to jest częste wśród naszych kierowców, ale to kwestia własciwego
      szkolenia, a w zasadzie jego braku.

      kierunkowskaz, w założeniu powinien sygnalizować ZAMIAR a nie sam MANEWR. ale to
      już pewnego IQ wymaga, no i praktyki, a nie tylko niedzielnych wypadów do
      kościoła i marketu....
      • emes-nju Re: chłop się nauczy tylko jak mu w d. ktos wjedz 17.10.08, 10:54
        kolowr napisał:

        > inaczej nie da rady wytłumaczyć.

        Nie nauczy. Przeciez winien bedzie ten z tylu...

        Pan nie dosc, ze sie nie nauczy, to zyska dodatkowy argument za wprowadzeniem ograniczenia predkosci dla WSZYSTKICH na dlugim odcinku, bo mu JEDNEMU sie nie chce wlaczac kierunku przy wjezdzie na jego posesje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja