Jakiej prędkości się spodziewać na drodze?

05.10.08, 21:02
Takiej zwykłej jedno jezdniowej? Może być taka z poboczami. Teoretycznie 90. A
faktycznie?
Dziś niestety wyszedłem na wyprzedzanie i okazało się, że auto z przeciwka
ciągnie ile fabryka dała. Kulturalnie się cofnąłem, ale chyba jednak
powinienem się choć w jakiejś przybliżonej formie przestrzegania przepisów
spodziewać?
Może by tak kierowcy jadący grubo powyżej ograniczenia pomyślał, że nie każdy
się spodziewa, że tak szybko jedzie. Jemu się wydaje, że w pełni panuje np.
przy 150 nad autem, a mi się może wydawać, że jednak powinien tu jechać 90...
To, że nie mamy autostrad niekoniecznie musi skutkować tym, żebyśmy na
zwykłych drogach jechali jak na autostradzie:/
    • mejson.e Pytanie ciągle aktualne. :-( 05.10.08, 21:21
      simon921 napisał:

      > Takiej zwykłej jedno jezdniowej? Może być taka z poboczami. Teoretycznie 90. A
      > faktycznie?

      Problem bardzo istotny - szczególnie przy coraz szybszych samochodach.
      Kiedyś, gdy królowały warszawy, wartburgi, żuki i nieliczne polonezy a wśród motocykli - jawy i mz-ki, odpowiedź była jasna - powyżej setki mało co jeździło.

      Teraz nie biorąc nawet pod uwagę ścigaczy mamy normalną loterię - 120 na zwykłej drodze to "normalna" prędkość, 180 to taka, jakiej należy się spodziewać.

      Rok temu zadałem pytanie o kryteria doboru prędkości przez forumowiczów w konkretnych warunkach - odpowiedzi były bardzo różne.
      Jak to na loterii...

      Dla przypomnienia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=68465122&a=68465122
      oraz:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=68420774&a=68420774
      Pytanie ciągle aktualne. :-(

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tiges_wiz Re: Pytanie ciągle aktualne. :-( 05.10.08, 21:22
        doswiaczenie uczy ze mozna sie spodziewac predkosci dowolnej
        • mejson.e Założenia 05.10.08, 21:39
          tiges_wiz napisał:

          > doswiaczenie uczy ze mozna sie spodziewac predkosci dowolnej

          Do podjęcia decyzji o rozpoczęciu wyprzedzania jest potrzebna informacja o
          ilości posiadanego wolnego miejsca/czasu do wykonania manewru.
          Kiedyś wystarczało mi kilkaset metrów, teraz boję się, że dojdzie do kilometra
          wolnego (widocznego) asfaltu...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • tiges_wiz Re: Założenia 06.10.08, 08:38
            spokojnie :P moje doswiadczenia pokazuja, ze mozna miec ponad 2
            litry, 120 KM i w trasie robic wyniki kolo 6l/100 km nawet
            benzyniakiem (jak wazy kolo 1100 kg).
            • sokolasty Re: Założenia 06.10.08, 09:26
              "doswiaczenie uczy ze mozna sie spodziewac predkosci dowolnej"

              Ot co. Szczególnie na długich szerokich gładkich prostych. Choć nie tylko na nich.

              Mój kolega po DK3 latał do 190kmh.
              • sokolasty Re: Założenia 06.10.08, 09:31
                Te 190 kmh to osobówka, nie jednoślad.
      • rapid130 Re: Pytanie ciągle aktualne. :-( 05.10.08, 22:30
        mejson.e napisał:

        > 180 to taka, jakiej należy się spodziewać.

        A wówczas, niestety, wszelkie warunki początkowe wyprzedzania diabli
        biorą.

        Ostatnio miałem nieczystą sytuację ze ścigaczem.

        Wyrwałem się do wyprzedzania poza obszarem zabudowanym, mając ponad
        600 metrów (słownie: sześćset metrów) czystej jezdni. Kresem
        widoczności był zbliżający się, łagodny zakręt w prawo.

        Sytuacja była klarowna, czysta, żadnych pojazdów z przeciwka, nikt
        nie zasłaniał wylotu z zakrętu.

        Ba, rzadko zdarza się tak czysta i komfortowa sytuacja na tej
        konkretnej trasie po południu (bass potwierdzi, bo ją zna:
        Szamotuły - Poznań).

        Tym niemniej dałem pełny palnik, bo licho nie śpi.

        I właśnie licho się obudziło...

        Byłem już 2-3 sekundy na lewym pasie, gdy z zakrętu wyłoniło się
        światełko.

        Moment później zdałem sobie sprawę, że światełko to jednoślad.
        Nieźle zap****cy.

        Niestety, w trakcie wyprzedzania robiłem tylko kolejne jego korekty
        prędkości zbliżania. Korekty wzwyż. Nie przypuszczałem, że może AŻ
        TAK SZYBKO zap****ć.

        Przy 3/4 mojego manewru już wiedziałem, że będzie "ciasno i
        niecałkiem czysto".

        W najsłabszym BMW, w podstawowym Jaguarze, Mercedesie z benzynową
        szóstką, etc. etc. już dawno zaaplikowałbym 100 % mocy (było sucho),
        zamiast zwyczajowo wystarczających 60-70 %.

        I jużbym sobie czysto i bezpiecznie wracał na prawy pas.

        Niestety, w tym momencie mogłem tylko mentalnie poganiać 1 litr
        pojemności, który dawał z siebie wszystko. To i tak jest żwawa
        litrówka, bo mająca przelicznik 14 kg/1 KM. Odchodzi lepiej niż
        Polonez.

        Nie doszło do żadnej dantejskiej sceny.
        Ot, gość odpuścił manetkę i zaczął hamować.
        Wyminęliśmy się gładko, bez dramatycznych wolt, po właściwych
        stronach jezdni.

        Ale ciśnienie tętnicze się [zapewne nam obu] z lekka podniosło.

        Leciało dwóch jegomościów-jednośladów.
        Gdy sobie na spokojnie przeliczyłem czasy i odległości, oszacowałem
        ichnią szybkość początkową na 170-180 km/h. Prędkość, przy której
        ludziom zaczynają namiętnie podjeżdżać tiry na autostradzie.

        Moje wyprzedzania z punktu widzenia dynamiki manewru było bez
        zarzutu. Przed przejściem na lewy pas miałem już nadwyżkę 20-30 km/h
        (ca 100-110 km/h) nad wyprzedzanym, który także nie czynił żadnych
        trudności.

        I znów potwierdziła się moja teoria, że nawet jeżdżąc spokojnie
        warto mieć ostry, szybki samochód. Właśnie na takie okazje.

        Każdy sprzęt z przelicznikiem wagi do mocy powyżej 10 kg / KM jest
        za cienki do współistnienia na drodze z [niektórymi] motocyklistami.

        Źle mi się teraz wyprzedza. :/
        • mejson.e warto mieć ostry, szybki samochód 06.10.08, 08:27
          rapid130 napisał:

          > I znów potwierdziła się moja teoria, że nawet jeżdżąc spokojnie
          > warto mieć ostry, szybki samochód. Właśnie na takie okazje.

          A ja tak chciałem mieć diesla, nawet bez turbo.
          Zasiałeś we mnie wątpliwości... :-(

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • sokolasty Re: warto mieć ostry, szybki samochód 06.10.08, 09:28
            Klekot wolnossak? To już muzeum techniki, nadaje się do miasta.
          • inguszetia_2006 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 06.10.08, 09:30
            Witam,
            Oj warto;-) Jak jadę Fiestą, to mnie wszyscy wyprzedzają, bo jedzie
            zawalidroga;D Jak jadę dwulitrowym Focusem, to nikt mnie nie
            wyprzedza. Jedzie wolno, bo musi;-)Ha, ha...;-)Trochę psychologii;-)
            Pzdr.
            Inguszetia
            • lord_darth_vader Re: warto mieć ostry, szybki samochód 06.10.08, 12:34
              racja! ja zauważyłem tę prawidłowość na autostradzie: gdy wyprzedzam
              lewym pasem yarisem 130-135, gość jadący z tyłu nawet tą samą
              prędkością, którą jechałem przed rozpoczęciem wyprzedzania,
              przyspiesza - bo to JEGO pas, a tu mu jakiś yaris wyjeżdża. Co
              innego, gdy jadę większym samochodem. Pozdrawiam!
          • andrzej28aaa Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 14:39
            Diesel ma niezłe przyśpieszenie w stosunku do benzynowego w przedziale 80-120 km/h; 2-litrowy diesel o mocy 130 KM powinien mieć w tym przedziale ok. 10 s; to tak, jak benzynowy o mocy ok. 200 KM lub benzynowy z turbo...
            • mobile5 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 14:52
              andrzej28aaa napisał:
              ; 2-litrowy diesel o mocy 130 KM powinien mieć w tym przedziale ok. 10 s; to
              > tak, jak benzynowy o mocy ok. 200 KM lub benzynowy z turbo...
              Przy takiej różnicy mocy przełożenia będą raczej dłuższe dla mocniejszego samochodu i sumarycznie ten V, czy VI bieg w dieslu to nie będzie taki sam jak w benzyniaku.
              • sokolasty Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 15:55
                "Diesel ma niezłe przyśpieszenie w stosunku do benzynowego w przedziale 80-120
                km/h; 2-litrowy diesel o mocy 130 KM powinien mieć w tym przedziale ok. 10 s"

                Jeżeli benzynowozem 4v/cyl chcę na IV. biegu przyspieszyć 80-120, to klekot
                będzie lepszy, ale tylko dlatego, że niepoprawnie będę wykonywał manewr. Jeżeli
                wrzucę III. bieg, to przyspieszę szybko.

                Stety/niestety, taka uroda benowozów 4v/cyl. Trzeba wkręcić na ~3000rpm i już.
                • edek40 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 15:59
                  > Stety/niestety, taka uroda benowozów 4v/cyl. Trzeba wkręcić na ~3000rpm i już.

                  Chlopie, moj benzynowy v6 w chevrolecie ma odciecie w okolicach 4200 obr. Jak
                  mam go krecic powyzej 3000 obr?
                  • sokolasty Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 16:00
                    Co to za Chevrolet?
                    • edek40 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 16:28
                      Duzy ;)

                      Ale zap..la juz od jalowych. Prawie 200 KM i ponad 350 Nm wystarcza do
                      napedzenia pick-upa s10
                      • sokolasty Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 19:37
                        No to jak od jałowych zap...ala to chyba 2v/cyl?
                        • edek40 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 08.10.08, 12:07
                          > No to jak od jałowych zap...ala to chyba 2v/cyl?

                          A skad Amerykanie mieliby wiedziec, ze mozna zmiescic wiecej :)
                          • sokolasty Re: warto mieć ostry, szybki samochód 08.10.08, 19:26
                            A ja pisałem, że benowozy 4v/cyl trzeba na 3000rpm wkręcić.
          • rapid130 Re: warto mieć ostry, szybki samochód 07.10.08, 20:00
            mejson.e napisał:

            > A ja tak chciałem mieć diesla, nawet bez turbo.
            > Zasiałeś we mnie wątpliwości... :-(

            Mowa.

            Właśnie jestem na etapie wyszukiwania wypieszczonego, świeżo
            zaimportowanego MB 190D 2.5 do roli niedużego, wygodnego i trwałego
            dupowozu

            Ale po tym "numerze" zacząłem też z pewną taką nieśmiałością zerkać
            na 190 2.6E :P
          • niknejm Re: warto mieć ostry, szybki samochód 08.10.08, 12:44
            mejson.e napisał:

            > A ja tak chciałem mieć diesla, nawet bez turbo.
            > Zasiałeś we mnie wątpliwości... :-(

            I to jest właśnie przyczyna, dla której doceniam dość mocne autko. I
            mimo wszystko na jednopasmówkach wyprzedzam 'na maksa' choć tak
            naprawdę rzadko jest to niezbędne. Wole mieć zapas. Na liczniku
            80km/h, wrzucamy II i czadu...

            Pzdr
            Niknejm
            >
            > Pozdrawiam,
            > Mejson
            > --
            > Automobil
            > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • a_weasley Zasada ograniczonego _zaufania_ 06.10.08, 12:49
        mejson.e napisał:

        > Kiedyś, gdy królowały warszawy, wartburgi, żuki i
        > nieliczne polonezy a wśród motocykli - jawy i mz-ki,
        > odpowiedź była jasna - powyżej setki mało
        > co jeździło.

        Z drugiej strony do 1974 r. nie było ograniczenia prędkości, na szosie można
        było jechać ile fabryka dała, co w przypadku kredensa znaczyło, że 140 spokojnie.

        > 180 to taka, jakiej należy się spodziewać.

        Co z drugiej strony sparaliżowałoby ruch, a już o np. włączeniu się do ruchu na
        Wisłostradzie (stacja gazowa) albo w Smokowie na Konopnickiej (oponiarnia, w
        dodatku wjazd zaraz za zasłoniętym zakrętem) w ogóle by mowy nie było.
        ZOZ mówi, że zasadniczo wolno spodziewać się, że inni przestrzegają przepisów -
        chyba, że z okoliczności wynika, że mogą nie przestrzegać. Pytanie, jakie to są
        okoliczności...
        Przy czym to, czego rozsądnie jest się spodziewać, bo lepiej mieć całe auto niż
        rację - to jedno, a to, za co można odpowiadać karnie - to drugie.
        • kozak-na-koniu Re: Zasada ograniczonego _zaufania_ 07.10.08, 11:35
          a_weasley napisał:

          > Z drugiej strony do 1974 r. nie było ograniczenia prędkości, na
          szosie można
          > było jechać ile fabryka dała,

          Było, było. To właśnie w 1974 roku podwyższono prędkość dozwoloną w
          obszarze zabudowanym z 50 do 60 km/godz, motywując to lepszą
          jakością nowoczesnych dróg oraz lepszymi parametrami technicznymi
          nowoczesnych pojazdów.:)
          • a_weasley Re: Zasada ograniczonego _zaufania_ 07.10.08, 16:08
            kozak-na-koniu napisał:

            > Było, było. To właśnie w 1974 roku podwyższono
            > prędkość dozwoloną w obszarze zabudowanym z 50 do 60

            To akurat w 1984. W 1974 było 80/50, potem w 1975 czy 76 podwyższyli do 100/50,
            a ostatecznie stanęło na 90/60.
            • kozak-na-koniu Re: Zasada ograniczonego _zaufania_ 08.10.08, 08:20
              Możliwe. Nie będę się kłócił, bo nie chce mi się szukać.;)
              • niknejm Re: Zasada ograniczonego _zaufania_ 08.10.08, 12:47
                kozak-na-koniu napisał:

                > Możliwe. Nie będę się kłócił, bo nie chce mi się szukać.;)

                Weasley ma rację. Pamiętam kontrolę czeskiego polismena w czasie
                mojego wyjazdu wakacyjnego (okolice 82-83r.) który poinformował
                mnie, że w PL niedługo będzie jak w Czechach - 60km/h w
                zabudowanym :-)

                Pzdr
                Niknejm
    • edgar22 Każdej, niestety. 05.10.08, 21:39
    • edek40 Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 06.10.08, 11:32
      Pytanie szalenie sluszne.

      Kiedys opisywalem wypadek na warszawskiej wislostradzie (zanim banda idiotow ograniczyla na niej predkosc do 50 km/h, mozna bylo nia jezdzic 80 km/h). Pan ze srodkowego pasa zmienil na lewy i dostal strzala w kufer. Policja orzekla jego wine, z czym on sie nie zgodzil. W toku postepowania udowodniono, ze sprawca byl jadacy blisko 200 km/h kierowca mercedesa. Biegli udowodnili, ze ocena sytuacji drogowej opiera sie na doswiadczeniu, w tym na oczenie odleglosci na podstawie krotkiej obserwacji oraz szacowanej drogi, ktora pokona auto przy "oczekiwanej" predkosci innych uzytkownikow drogi.

      W najezdzie sutuacja jest niebezpieczna, ale jednak nie tak skrajnie, jak przy ocenie sytuacji drogwej przy wyprzedzaniu. Stoje stanowczo na stanowisku, ze na znaczne przekroczenia predkosci prawo jazdy powinno byc zabierane na miejscu przez policje.
    • a_weasley Link do innej dyskusji z tym motywem 06.10.08, 12:52
      Jako posiadacz samochodu o obciążeniu mocy 22 kg/KM jestem żywo zainteresowany tematem.
      Swego czasu na forum warszawiarzy doszło do burzliwej dyskusji, która w pewnym momencie zeszła właśnie na granice obowiązku przewidywania.
    • foreks to glupie, ze zakaldacie cokolwiek na drodze 06.10.08, 17:04
      zamiast zakladac cudza predkosci, lepiej dobrze sie przyjrzec, ile
      ktos jedzie. od kiedy jest nakaz swiecenia jest to ulatwione zadanie.
      • edgar22 Re: to glupie, ze zakaldacie cokolwiek na drodze 06.10.08, 21:04
        foreks napisał:
        > zamiast zakladac cudza predkosci, lepiej dobrze sie przyjrzec, ile
        > ktos jedzie

        A jak "ktoś" jest za zakrętem i go nie widać?
        Przeczytaj, co napisał rapid130 trochę wyżej.
      • a_weasley Ciągle się coś zakłada, nawet nie wiedząc 07.10.08, 16:06
        Wjeżdżając na przykład na zielone, zakładam, że nikt nie wjedzie z boku na
        czerwonym, a ten z przeciwka, z włączonym kierunkowskazem, udzieli mi
        pierwszeństwa. Też przecież nie mam takiej pewności...

        Foreks napisał:

        > zamiast zakladac cudza predkosci, lepiej dobrze
        > sie przyjrzec, ile ktos jedzie.

        Ja nie mam radaru w oku. Zanim się dobrze przyjrzę, to ten mnie już minie i mogę
        zaczynać się przyglądać następnemu.

        > od kiedy jest nakaz swiecenia jest to
        > ulatwione zadanie.

        Różnie mówią.
        • inguszetia_2006 Re: Ciągle się coś zakłada, nawet nie wiedząc 07.10.08, 16:09
          Witam,
          "Różnie mówią", ale prawda jest zawsze tylko jedna;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
          • a_weasley Re: Ciągle się coś zakłada, nawet nie wiedząc 07.10.08, 16:39
            inguszetia_2006 napisała:

            > "Różnie mówią", ale prawda jest zawsze tylko jedna;-)

            Wygląda na to, że np. na Słowacji i w Austrii jest to prawda niesłuszna.
          • kozak-na-koniu Re: Ciągle się coś zakłada, nawet nie wiedząc 08.10.08, 08:25
            Rodzaje prawdy:
            - cała prawda,
            - tylko prawda,
            - komsomolskaja prawda,
            - tysprowda,
            - goowno prawda
            - ...
            ...A ja myślę, że światła, choć sprawiają że nadjeżdżający z
            przeciwka obiekt jest widoczny z większej odległości, raczej
            przeszkadzają w ocenie jego prędkości.:P
            • tbernard Re: Ciągle się coś zakłada, nawet nie wiedząc 08.10.08, 10:31
              > ...A ja myślę, że światła, choć sprawiają że nadjeżdżający z
              > przeciwka obiekt jest widoczny z większej odległości, raczej
              > przeszkadzają w ocenie jego prędkości.:P

              Bo nikt tego nie potrafi a ten kto twierdzi, że potrafi to bzdety gada o ile nie
              ma implanta z radarem. Gdy obiekt jest daleko i zbliża się w naszym kierunku, to
              zmiany kątowe są zbyt małe aby dokonać prawidłowej oceny. Gdy te zmiany
              zaczynają robić się wystarczające aby coś ocenić, to jest już za blisko. Dlatego
              na autostradzie nawet bez mgły i innych niekorzystnych warunków zdarzają się
              karambole.
              Tak więc bardzo dużo opiera się na założeniu, że ten z którym nasze tory jazdy
              mogły by kolidować zachowuje zdrowy rozsądek przynajmniej.
    • kozak-na-koniu Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 07.10.08, 11:05
      simon921 napisał:

      > Dziś niestety wyszedłem na wyprzedzanie i okazało się, że auto z
      przeciwka
      > ciągnie ile fabryka dała. Kulturalnie się cofnąłem, ale chyba
      jednak
      > powinienem się choć w jakiejś przybliżonej formie przestrzegania
      przepisów
      > spodziewać?

      Na takie sytuacje jest tylko jedna rada: trzeba jeździć zgodnie z
      przepisami. Gdybyś przed rozpoczęciem manewru zgodnie z przepisami
      upewnił się, że będziesz mógł go wykonać bezpiecznie, do takiej
      sytuacji by nie doszło, gdyż mając jakąkolwiek, choćby najmniejszą
      wątpliwość (czasem bardzo trudno jest ocenić prędkość
      nadjeżdżającego z przeciwka - może się nawet wydawać, że stoi, choć
      w rzeczywistości jedzie) z manewru byś zrezygnował. Ja zawsze robię
      tak i problemów nie mam:
      - dojeżdżam do poprzedzającego na odległość co najmniej kilku metrów
      (nigdy mniej);
      - ostrożnie wychylam się (nigdy nie czaję się z włączonym lewym
      kierunkowskazem, lewym kołem jadąc po linii środkowej), by ocenić
      sytuację na przeciwnym pasie, równocześnie zerkając w lusterko;
      - jeśli sytuacja pozwala na wykonanie manewru wyprzedzania, włączam
      kiernkowskaz redukuję bieg, wciskam gaz "do dechy" i wyprzedzam -
      nigdy nie zaczynam się rozpędzać, będąc już na pasie przeciwnym.
      Dzięki temu, manewr wykonuję szybko i na jak najkrótszym odcinku. W
      razie najmniejszej wątpliwości, rezygnuję z manewru i "odpuszczam" w
      oczekiwaniu na poprawę sytuacji.
      • kozak-na-koniu Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 07.10.08, 11:40
        Z wyprzedzania zwykle rezygnuję również wtedy, gdy dojdę do wniosku,
        że posiadam za mały zapas mocy, lub gdy różnica prędkości podróżnej
        mojej i ewentualnie wyprzedzanego jest niewielka - rzędu kilku -
        kilkunastu km/godz.
        • sokolasty Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 07.10.08, 16:00
          Hipotetyczna sytuacja

          1 km wolnej drogi, potem zakręt
          wyprzedzajacy: kompakt, 100km
          wyprzedzany: naczepa+przyczepa, 80kmh
          za wyprzedzającym: pusto

          Dwa pytania:

          1. Czy to jest zgodnie z przepisami?
          2. Czy to GWARANTUJE brak niespodziewanki wyskakującej 200kmh zza zakrętu?
          • kozak-na-koniu Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 08.10.08, 08:19
            Zgodne i gwarantuje. Nie gwarantuje natomiast braku niespodziewanki
            wyskakującej z prędkością 300 km/godz, upadku meteorytu, wybuchu
            wulkanu trąby powietrznej, przemarszu wojsk, sraczki oraz fali
            tsunami.
            • sokolasty Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 08.10.08, 14:01
              Ciekawe, że zachowanie pojazdu A ma wpływ na pojawienie się zza zakrętu pojazdu B.
      • simon921 Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 07.10.08, 11:49
        Jeśli by gość jechał z jakąś normalną prędkością rzędu 90-120 tobym się
        spokojnie zmieścił. Jechał jednak dużo szybciej, więc WOLAŁEM się cofnąć pomimo,
        że już wyszedłem na wyprzedzanie. Może bym zdążył, a może nie - wolałem nie
        sprawdzać
        A co do dłuższego wpatrywania się ile jedzie ktoś z przeciwka - na naszych
        drogach czasem jak się zawahasz ułamek sekundy z wyprzedzaniem,to jesteś już
        wyprzedzany przez trzech jadących za Tobą:/
        A jeśli chodzi o samą technikę to masz absolutną rację - sam wyprzedzam z gazem
        w podłodze nawet jak pusto po horyzont.
    • bigstrand Re: Jakiej prędkości się spodziewać na drodze? 07.10.08, 14:33
      A jak bardzo chcesz ryzykowac?
      Oczywiscie kazdej predkosci ale nie kazdej predkosci z takim samym prawdopodobienstwem. To twoja percepcja ryzyka i twoje wewnetrzne zarzadzanie ryzykiem (kazdy osobnik humanoidalny jest chyba w to wyposazony -wlaczajac motocyklistow) pozwala oszacowac predkosc zblizajacego sie pojadu. I podjac decyzje oparta na zwazeniu ryzyka jakie sie wiaze z manewrem wyprzedzania.
      Wyobrazmy sobie dwoch kozakow z zaburzona ocena ryzyka (wysokim progiem akceptacji) w jednej chwili podejmuja decyzje o wyprzedzaniu zblizaja sie do siebie z przeciwleglych kierunkow. Od zderzenia uratuje ich albo dopieszczana na forum "wysoka technika prowadzenia" albo w ostatnim ulamku sekundy mechanizm czerwonej lampki w mozgu "O-boze-zaraz-sie-rozpie..."
      I tak mamy przepis na truposzczaka na poboczu drogi dumnie zwanego piratem drogowym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja