inguszetia_2006
08.10.08, 15:23
Witam,
Wczoraj złapał mnie skurcz w nodze. Stałam na torach tramwajowych.
Nie mogłam ruszyć lewą nogą, a trzeba było wiać. Noga odmówiła
współpracy;-)Wpadłam w panikę. Za cholerę nie mogłam wcisnąć
sprzęgła. W końcu się udało, ale widmo tramwaju, który na mnie
dzwoni, a potem po mnie przejeżdża, było porażające. Oczywiście,
włączyłam awaryjne.
Potem było jeszcze gorzej, bo znowu światła i znowu sprzęgło.A noga
znowu w amoku. Zatrzymać się nie miałam gdzie, wszędzie zastawione,
szpilki nie wciśniesz. Jechałam i ryczałam z bólu i bezsilności.
Jak zobaczyłam parking to wjechałam i siedziałam na tym parkingu z
pół godziny.
Spotkało was kiedy coś takiego w centrum miasta, może?:-)
Bo jak pomyślę, że jeszcze raz może mi się to przytrafić, to oblewa
mnie zimny pot.
Pzdr.
Inguszetia