lewy pas i znaki światłami

IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 16:16
dwupasmówka. Na prawym pasie jadą samochody jadące 'z góry' wiaduktu, na
lewym - te które przyjechały spod wiaduktu. Jadę spod wiaduktu więc
automatycznie jestem na lewym. Jadę seicento. Chcę zmienić pas na prawy, ale
nie mogę bo jedzie na nich 5 ciężarówek (gdzieś tak z prędkością 80km/h)-
jedna za drugą. Przyspieszam więc aby wjechać przed pierwszą (jestem tak na
wysokości trzeciej ciężarówki) - wolę to niż gwałtownie zwalniać na lewym
pasie. Nagle widzę w lusterku jak szybko zbliża się do mnie czerwona xsara
i... zaczyna mi dawać znaki światłami, że mam zjechać, bo ON się spieszy.
Tego, że nie mam gdzie i że musi za mną jeszcze kawałek pojechać - nie
widzi. W lusterku widzę jak facet za kierownicą piekli się i... zaczyna
trąbić. Kiedy wreszcie udaje mi się wyprzedzić pierwszą ciężarówkę i przed
nią wjechać facet mija mnie i puka się palcem w czoło...

A potem taki kretyn napisze na forum jak mu głupia baba za kierownicą nie
chciała ustąpić drogi...
    • kelo Re: lewy pas i znaki światłami 22.10.03, 16:34
      Zazwyczaj jeżdżę wielpasmówkami "po niemiecku". Wyprzedzam i myk do prawej.
      Jednak jeśli ktoś za mną zatrąbi, albo nie daj Boże zaświeci długimi... Nie
      popuszczę. (jeżeli to nie jest zawinione przeze mnie oczywiście, nieraz i ja
      się zagapię) I na Twoim miejscu ciorałbym się równo z tymi ciężarówkami dopóty,
      dopóki bym ich nie przeskoczył. A jeżeli nie przestaje świecić, a prędkość nie
      jest niebezpieczna naciskam hamulec żeby zaświecić światła. To zawsze działa.
      Studzi krew co niektórym idiotom.
      A co do wyprzedzania jedyne "popychadło" jakie stosuję to lewy kierunkowskaz i
      jeżeli to nie pomoże, wyprzedzam z prawej.
      Pozdro "babo"
      • Gość: oj rety Re: lewy pas i znaki światłami IP: 62.233.164.* 25.10.03, 09:21
        Lewy kierunkowskaz jest tak samo chamski jak długie światła.
        Jedyne co może usprawiedliwiać użycie środków powyższych to jakaś sierota
        ciągnąca się lewym pasem. Znam takich co mówią że prawy jest zniszczony przez
        cięzarówki i oni będą jeździć lewyn. Można i tak ale do cholery jasnej dlaczego
        tak powoli?
        • Gość: Staruch Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.if.uj.edu.pl 27.10.03, 11:55
          Absolutnie sie nie zgadzam.lewy kierunkowskaz jest bardzo grzecznym domaganiem
          sie ustapienia z pasa. Oczywiscie nie ma to sensu, gdy widac, ze ten przed nami
          nie ma szans ustapic.
      • Gość: marba Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 17:43
        Kelo z twojego opisu to mi wygląda jak jeden głupi ham trafia na jeszcze
        głupszego hama.
    • Gość: patyczako Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 16:34
      I to jest wlasnie ta chwila gdybym chciala miec czolg pod maską. Gwałtowne
      hamowanie i gosciowi rozwalic te fure... Mialby chociaz powod zeby sie troche
      popieklic...
    • ry.mi Re: lewy pas i znaki światłami 23.10.03, 23:02
      Gość portalu: luisa napisał(a):

      > A potem taki kretyn napisze na forum jak mu głupia baba za kierownicą nie
      > chciała ustąpić drogi...

      Bo to kretyn był.
    • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 24.10.03, 11:03
      Skoro tak mu zależy, to należy zjechać.
      1. Nie możesz czekać aż wyprzedzisz wszystkie ciężarówki bo jemu za bardzo się
      spieszy.
      2. Nie możesz wjechać w bok, bo nie ma miejsca.
      3. Jedyne co możesz zrobić to zrównać prędkość z ciężarówkami na wysokosći
      przerwy między nimi i zjechać. Oczywiście wyrównanie prędkości musi być
      gwałtowne, bo wtedy krócej trwa. Jeżeli zaczęłaś wyprzedzać akurat kolejną
      ciężarówkę, to nie ma czasu na to żeby wjechać w następną przerwę, więc musisz
      tak wyhamować żeby wjechać w tę którą dopiero co minęłaś.

      Prawie nigdy coś takiego mi się nie zdarza, ale jeżeli już się zdarzy to
      stosuję najbardziej logiczny wariant 3 - spieszący się ma to czego chciał -
      maksymalnie szybkie zwolnienie pasa.
      • kelo Re: lewy pas i znaki światłami 24.10.03, 11:47
        nie mogę bo jedzie na nich 5 ciężarówek (gdzieś tak z prędkością 80km/h)-
        jedna za drugą.

        Ty jesteś nienormalny czy tylko udajesz.
        • kelo Re: lewy pas i znaki światłami 24.10.03, 12:52
          Zapomniałeś jeszcze ośle dodać, że powinna dziewczyna odszukać na plandece
          numer telefonu i poprosić przez komórkę kierowcę TIRa żeby zrobił jej trochę
          miejsca na ustąpienie śpieszącemu się debilowi miejsca.
          • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 27.10.03, 08:35
            kelo napisał:

            > Zapomniałeś jeszcze ośle dodać, że powinna dziewczyna odszukać na plandece
            > numer telefonu i poprosić przez komórkę kierowcę TIRa żeby zrobił jej trochę
            > miejsca na ustąpienie śpieszącemu się debilowi miejsca.

            Nie zapomniałem niczego dodać. Jeżeli czegoś nie dodałem to znaczy że nie
            chciałem tego dodać. Postaraj się na przyszłość zebrać myśli zanim odpowiesz.
        • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 27.10.03, 08:33
          kelo napisał:

          > nie mogę bo jedzie na nich 5 ciężarówek (gdzieś tak z prędkością 80km/h)-
          > jedna za drugą.

          Określ czego nie możesz, bo może wybrałeś nie to forum. Polecam opcję
          odpowiedzi z cytatem.

          > Ty jesteś nienormalny czy tylko udajesz.

          Żałosne miotanie się.
          • kelo Re: lewy pas i znaki światłami 27.10.03, 10:05
            Polecam rozwijać wszystkie posty i biorąc udział w dyskusji polegać na własnej
            pamięci a nie cudzysłowach. Rozwijasz jeden post, który Cię intersuje i
            odpowiadasz na niego nie patrząc na wcześniejsze, gdzie być może wniesiono coś
            nowego. Ja się nie miotam, jedynie uważam , że tylko człowiek niespełna rozumu
            każe mi szukać miejsca między ciężarówkami bo jakiemuś idiocie z tyłu się
            spieszy. Czyżbym i tym razem źle Cię zrozumiał?
            • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 28.10.03, 10:03
              kelo napisał:

              > Polecam rozwijać wszystkie posty i biorąc udział w dyskusji polegać na
              własnej
              > pamięci a nie cudzysłowach.

              Jedno drugiemu nie przeszkadza.

              > Czyżbym i tym razem źle Cię zrozumiał?

              Sam zaczynasz dochodzić do słusznych wniosków.

              > Ja się nie miotam, jedynie uważam , że tylko człowiek niespełna rozumu
              > każe mi szukać miejsca między ciężarówkami

              Najbardziej wprost: miejsca między ciężarówkami możesz szukać o ile takie
              miejsce istnieje. Wydawało mi się to oczywiste - a raczej wydawało mi się że
              wszystkim wydaje się to oczywiste.
              Jeżeli nie ma miejsca między ciężarówkami, to nie należy między nie wjeżdżać. W
              sytuacji, którą opisałem, należałoby kontynuować hamowanie aż do miejsca gdzie
              będzie można bezpiecznie zjechać na prawo. Można by było też dokończyć
              wyprzedzanie i dopiero zjechać, ale palant z tyłu wyraźnie daje do zrozumienia,
              że ta wersja jest dla niego niezadowalająca.
              Jaśniej nie potrafię.

              > bo jakiemuś idiocie z tyłu się
              > spieszy.

              Zjeżdżam nie dlatego że mu się spieszy, tylko dlatego że mruga światłami. Mam
              nadzieję (ale niewielką) że wówczas zrozumie, że szybciej by przejechał gdybym
              skończył wyprzedzanie ciężarówek i dopiero wtedy zjechał. Ale jeżeli nalega
              żebym zjechał natychmiast - proszę bardzo - zjeżdżam najszybciej jak tylko się
              da.
      • Gość: gucio Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.chello.pl 24.10.03, 20:14
        Ciekawe czy byście tak Gołocie podskakiwali,a luisa to pewnie miala te same
        proporcje?
        • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 27.10.03, 08:30
          Gość portalu: gucio napisał(a):

          > Ciekawe czy byście tak Gołocie podskakiwali,a luisa to pewnie miala te same
          > proporcje?

          Ale kto tu podskakuje? Zjeżdżam najszybciej jak mogę. Mógłbym zjechać później -
          po wyprzedzeniu wszystkich ciężarówek, ale wg spieszącego się byłoby to zbyt
          późno, co wyraźnie daje do zrozumienia.
    • Gość: Tomek Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.it-net.pl 24.10.03, 22:01
      Na takich palantów jest jeden dobry sposób: udajesz że go nie widzisz, a gdy
      zbliży się do ciebie (jak najbardziej, najlepiej podpuścić go na 1 - 2
      metry...) - naciskasz jednocześnie (mocno) gaz i (delikatnie) hamulec. Hamulce
      są tak skonstruowane, że światła zapalają się zanim samochód zacznie zwalniać.
      Gwarantowane że zgłupieje, a jeżeli potem będzie coś pokazywał - możesz mu
      pokazać coś w rodzaji "fakju" (najlepiej małym palcem)!
      • Gość: luisa Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 12:40
        Dzięki wszystkim za słowa zrozumienia :) Natomiast pomysł z hamulcem i gazem
        równocześnie bardzo mi się spodobał. Jeżeli jeszcze kiedykolwiek będę miała
        taką sytuację (chociaż mam nadzieję, że nie) to go wypróbuję :)
        • Gość: ach te baby Re: lewy pas i znaki światłami IP: 62.233.164.* 25.10.03, 15:17
          Ale najpierw pomyśl. Co się stanie kiedy gość za tobą tak nadepnie na hama że
          zblokuje sobie koła, wpadnie w poślizg i być może zrobi krzywde sobie lub komuś
          obok. Powiesz dobrze mu tak!?
          • kelo Re: lewy pas i znaki światłami 25.10.03, 20:28
            Przeczytaj facet wcześniejsze posty, schyl plecki, zajrzyj pod pedał hamulca a
            wszystko ci się rozjaśni. I nie radziłbym żebyś trafił na moją żonę.
          • Gość: patyczako Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 19:12
            Nie mów ze jeszcze mamy teraz rozpaczac nad głupkiem. Czasami sie tacy o to
            sami proszą...
          • klemens1 Re: lewy pas i znaki światłami 27.10.03, 08:38
            Gość portalu: ach te baby napisał(a):

            > Ale najpierw pomyśl. Co się stanie kiedy gość za tobą tak nadepnie na hama że
            > zblokuje sobie koła, wpadnie w poślizg i być może zrobi krzywde sobie lub
            komuś
            >
            > obok. Powiesz dobrze mu tak!?

            To co robi gość z tyłu nie jest zmarwtieniem tego co jedzie z przodu. Jadący z
            tyłu musi utrzymywać taką odległość od poprzedzającego pojazdu żeby zdążyć
            wyhamować w razie awaryjnego hamowania poprzedzającego. Poprzedzającemu mógł
            wbiec na jezdnię kot, albo ktoś zahamował przed nim.
    • asztet Dać po hamulcach 26.10.03, 20:49
      Jak akurat masz sytuację, ze zarysowany lakier masz z tyłu czy może coś przy
      zderzaku pękło itp - w takij sytuacji należy gościa podprowadzić jeszcze
      trochę - żeby Ci na zderzak usiadł jak się jeszcze bardziej wnerwi - a potem
      tylko lekko w środkowy pedał - i już masz bezpłatną naprawę, a koleś mandat i
      stracony czas.

      Tylko te ciężarówki trzeba raczej przepuścić.

      Inna ewntualność - jeśli powyższe nie nadaje się do zastosowania. Zrównać się z
      jedną z ciężarówek - i tak ile się da. A na koniec uśmiechnać się sympatycznie
      do bydlaka.

      A swoją drogą to nie ma sposobu na tego typu bydło. Trzeba by było tylko tłuc i
      patrzeć czy mu ryj równo puchnie - ale to jest w końcu niehumanitarne.
      • Gość: tac Re: Dać po hamulcach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 13:30
        Polecam lekturę "Konwencji Wiedeńskiej":
        "Artykuł 17
        Hamowanie
        1. Żaden kierujący pojazdem nie powinien nagle hamować, chyba że jest to
        konieczne ze względów bezpieczeństwa.
        2. Każdy kierujący, który zamierza zmniejszyć znacznie szybkość swego pojazdu,
        z wyjątkiem przypadku, gdy jej zmniejszenie jest uzasadnione bezpośrednim
        niebezpieczeństwem, powinien najpierw upewnić się, że może to uczynić nie
        stwarzając niebezpieczeństwa lub nadmiernego utrudnienia dla innych
        kierujących. Ponadto jest on obowiązany - chyba że upewnił się, że nie jedzie
        za nim żaden pojazd albo że pojazd znajduje się bardzo daleko - wskazać swój
        zamiar wyraźnie i dostatecznie wcześnie, dając ręką odpowiedni znak; jednakże
        postanowienia tego nie stosuje się, jeżeli wskazanie zmniejszenia szybkości
        nastąpiło przez zapalenie się wymienionych w ustępie 31 załącznika 5 do
        niniejszej konwencji świateł hamowania "stop" pojazdu."
        pozdr
        • klemens1 Re: Dać po hamulcach 28.10.03, 10:15
          > "Artykuł 17
          > Hamowanie
          > 1. Żaden kierujący pojazdem nie powinien nagle hamować, chyba że jest to
          > konieczne ze względów bezpieczeństwa.
          > 2. Każdy kierujący, który zamierza zmniejszyć znacznie szybkość swego
          pojazdu,
          > z wyjątkiem przypadku, gdy jej zmniejszenie jest uzasadnione bezpośrednim
          > niebezpieczeństwem, powinien najpierw upewnić się, że może to uczynić nie
          > stwarzając niebezpieczeństwa lub nadmiernego utrudnienia dla innych
          > kierujących. Ponadto jest on obowiązany - chyba że upewnił się, że nie jedzie
          > za nim żaden pojazd albo że pojazd znajduje się bardzo daleko - wskazać swój
          > zamiar wyraźnie i dostatecznie wcześnie, dając ręką odpowiedni znak; jednakże
          > postanowienia tego nie stosuje się, jeżeli wskazanie zmniejszenia szybkości
          > nastąpiło przez zapalenie się wymienionych w ustępie 31 załącznika 5 do
          > niniejszej konwencji świateł hamowania "stop" pojazdu."
          > pozdr

          2. Zabrania się:
          1) nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego,
          3) ostrzegania światłami drogowymi w warunkach, w których może to spowodować
          oślepienie innych kierujących.

          2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
          3) utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub
          zatrzymania się poprzedzającego pojazdu.

          Zgadzam się, że nie należy gwałtownie hamować. Czasami jednak pod koła pojazdu
          wskakuje pies, ktoś zajeżdża drogę, więc takie hamowanie może się zdarzyć -
          ktoś może słusznie zahamować. Nic nie uzasadnia jednak nadużywania sygnałów
          świetlnych i dźwiękowych.
          • Gość: miki Re: Dać po hamulcach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 19:03
            ta sytuacja opisana w pierwszym poscie nie jest typowa. znacznie czesciej
            spotykam za to ludzi, ktorzy zwyczajnie miluja lewy pas. Pol biedy jezeli
            prawy jest wolny - wtedy bez problemu (chociaz nieprzepisowo) wyprzedzam po
            prawej. Natomiast zawsze trace nerwy kiedy jakis osiol/oslica jedzie lewym
            pasem rowniutko z jakims autobusem/tirem bez zamiaru wyprzedzania
            • klemens1 Re: Dać po hamulcach 30.10.03, 08:42
              Gość portalu: miki napisał(a):

              > ta sytuacja opisana w pierwszym poscie nie jest typowa. znacznie czesciej
              > spotykam za to ludzi, ktorzy zwyczajnie miluja lewy pas. Pol biedy jezeli
              > prawy jest wolny - wtedy bez problemu (chociaz nieprzepisowo) wyprzedzam po
              > prawej.

              Przepisowo.

              www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=510&w=8184376&a=8184376
        • asztet Re: Dać po hamulcach 10.11.03, 21:17
          Gość portalu: tac napisał(a):

          > Polecam lekturę "Konwencji Wiedeńskiej":


          Niestety w zderzeniu z rzeczywistością wygląda to tak, że dziad może sobie
          zahamować bo mu kapelusz ze łba spadł (stanąć dęba) - a ty jak się na niego
          wpierniczysz, jesteś sprawcą i dostajesz mandat.

          Przećwiczyłem na własnej skórze.
      • Gość: gucio Re: Dać po hamulcach IP: *.chello.pl 30.10.03, 23:08
        Panowie moze wiecej pokory??Nigy nie zdazylo sie wam zagapic,zamyslic,miec
        bodaj zwyklego kaca!Pewnie "mozna patrzec czy mu ryj,mozna od bydlakow,chamow"
        itd.itp.A nie przyszlo Wam do glowy co mysla o Was inni?Ze agresja rodzi
        agresje?Wiem,wiem ze to wyswiechtane ale czy napewno zawsze Jestescie
        obiektywni w Waszych opiniach?Pozdr.:)
        • Gość: Tomek Re: Dać po hamulcach IP: *.it-net.pl 01.11.03, 23:35
          ...no właśnie. Przepraszam za drobną "podpuchę", na którą pozwoliłem sobie w
          moim poprzednim poście, tym bardziej że uprzednio nie przeczytałem innych, za
          co przepraszam. Masz rację: nic nie zwalnia od myślenia (niestety - w polskich
          warunkach - także za tych, od których teoretycznie powinny zależeć porządek i
          bezpieczeństwo na drodze...), oraz zachowania minimum pokory. Jednak prawda,
          moim zdaniem leży, jak zwykle - pośrodku. Zagrożeniem mogą być tacy, którzy
          uważają że tupetem i arogancją można nadrobić brak umiejętności i
          doświadczenia; jak również tacy, którzy myślą że bezpieczna jazda polega na
          wleczeniu się 40km/ godz, obowiązkowo lewym pasem lub środkiem drogi, nie
          reagując absolutnie na nic. Niestety - na drodze, tak samo jak na morzu lub w
          powietrzu wciąż działa t. zw. "siła wyższa", na którą po prostu nie ma rady!
          Można sobie pozwolić na wiele różnych, niekoniecznie moralnych rzeczy - pod
          warunkiem że wszystko pozostanie pod kontrolą, a to jest zwykle
          najtrudniejsze...
        • mejson.e5 Pokora 10.11.03, 23:23
          Gość portalu: gucio napisał(a):

          > Panowie moze wiecej pokory??Nigy nie zdazylo sie wam zagapic,zamyslic,miec
          > bodaj zwyklego kaca!Pewnie "mozna patrzec czy mu ryj,mozna od
          bydlakow,chamow"
          > itd.itp.A nie przyszlo Wam do glowy co mysla o Was inni?Ze agresja rodzi
          > agresje?Wiem,wiem ze to wyswiechtane ale czy napewno zawsze Jestescie
          > obiektywni w Waszych opiniach?Pozdr.:)

          No, wreszcie jakiś głos rozsadku! Brawo gucio!
          Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak egocentryczni jesteśmy za kierownicą i
          wydaje nam się, że to my zawsze mamy rację i prawo do pouczania innych.
          Jeżdżę już długo i nie należę do ciamajdów, ale zdarzyło mi się nieraz popełnić
          jakiś błąd. Najgorzej, gdy niepotrzebnie kogoś otrąbiłem.
          Najbardziej mi wstyd było, gdy wyjeżdżając z parkingu nie mogłem się doczekać
          końca dziwnych manewrów parkingowych malucha, otrąbiłem go wściekle, a okazało
          się, że powoził inwalida, który miał problemy z manewrowaniem.
          Uszy mnie pieką do dzisiaj na to wspomnienie.
          Innym razem poganiałem ciężarówkę, która po prostu utknęła za niewidoczną dla
          mnie furmanką.
          A ile razy niesprawidliwie mnie otrąbiono, tego nie zliczę.
          "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" wołano jeszcze długo przed
          pierwszym kodeksem drogowym.
          Najważniejsze na drodze, to dotrzeć bezpiecznie do celu i pozwolić dotrzeć
          innym.
          A własne ambicje i honor należy odłożyć do zakończenia podróży.

          Wracając do pierwszego posta, należy uwzględniać fakt, że ktoś może jechać dużo
          szybciej, niż pozwalają przepisy. Nie nasze prawo go pouczać, bo nie wiemy, czy
          przypadkiem ktoś nie wiezie kogoś do szpitala albo nie jest to samochód
          strażaka, policjanta, czy chirurga, którzy MAJĄ powody by się spieszyć, ale nie
          mają czasu, by nam to wytłumaczyć.
          Jeśli można zaczekać z wyprzedzeniem kolumny ciężarówek, by przepuścić
          nadjeżdzający bolid, to zdejmijmy nogę z gazu. Stracimy pięć sekund, a facet
          nie straci minuty. Jeśli nie ma możliwości zjechać z pasa do zakończenia
          manewru, wystarczy przeprosić (krótkie awaryjne, lub dłoń podniesiona do góry).
          To działa! Agresorowi schodzi powietrze a i nam adrenalina nie rozsadza żył.
          Jest bezpieczniej i nikt cnoty nie traci.
          A krótkie błyśnięcie swiatłami przy dojeżdżaniu do wolniej jadącego pojazdu nie
          jest niegrzecznym spychaniem z drogi, tylko przeciwnie - uprzejmym
          chrząknięciem przypominającym, że oprócz przedniej szyby, powinniśmy od czasu
          do czasu zerkać w lusterko. Na autostradzie prawie pół na pół.
          A o grzecznym mrugnięciu prawym kierunkowskazem, to już tylko przypomnę
          cichutko.
          A w ogóle to uprzedzając komentarze, nie jestem jakimś starym zgredem.
          Kapelusza nigdy nie nosiłem i nadal ustępuję starszym i kobietom miejsce
          siedzące.

          Szerokiej drogi!
          • Gość: luisa Re: Pokora IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 12:18
            Witam,

            w paru kwestiach masz oczywiście rację. W większości przypadków gdy ktoś
            dojeżdża i daje mi znaki światłami to od razu zmieniam pas na prawy (a
            najczęściej zmieniam go już widząc zbliżający się szybciej samochód). Często
            wrzucam też kierunkowskaz w prawo pokazując, że jak tylko znajdzie się miejsce
            to od razu zmienię pas. I wszystko jest w porządku. Ten przypadek jednak był
            inny. Czy zdajesz sobie sprawę jak stresujące może być gdy ktoś za tobą co
            parę sekund daje znaki światłami i wyraźnie 'piekli się' za kierownicą, a ty,
            zwyczajnie nie jesteś w stanie zmienić pasa??? To nie jest kwestia pomyłki ze
            strony tamtego kierowcy, ale zwyczajnej głupoty. Bo przecież widzi, ze jadę
            seicento, a nie samolotem i nie mogę unieść się nad drogą. A takie popędzanie
            to jak popędzanie staruszki na przejściu dla pieszych - i tak nie jest w
            stanie iść szybiej.

            Nie jestem agresywnym kierowcą i choć podobałby mi się pomysł nagłego
            zwolnienia to wynika on tylko i wyłącznie ze złości, że ktoś się w ten sposób
            zachowuje. Jednak nie wprowadzę tego w czyn tylko zostawię w sferze myśli (też
            ulży ;) ), gdyż staram się nie stwarzać zagrożen na drodze.

            A co do trąbienia.... Trąbię tylko wtedy gdy zapala się zielone światło a
            samochód przede mną przez dobre 10 sekund nie rusza. I jest to krótkie
            zatrąbienie a nie natarczywe poganianie. A, przepraszam, wczoraj zatrąbiłam
            też na kierowcę, który nagle zaczął zjeżdżać na pobocze.
            • Gość: zuza Re: Pokora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 16:59
              A co powiecie na to? mieszkam w miejscowośc przy A1 i żeby skręcić musze dużo
              wcześniej ustawić sie na lewym pasie i nim jechać bo inaczej w godzinach szczytu
              skręcenie w lewo na tzw. drodze szybkiego ruchu graniczy z cudem. zawsze jadnak
              te pare metrów do skrzyżowania pokonuję z włączonym " migaczem" tak żebyten z
              tyłu sie nie denerwował, że wolno jade bo przecież muszę w ostatniej fazie
              trochę zwolnić. Więc trąbienie, miganie i inne poganiacze mam już opanowane ale
              to co pewnego razu mi sie przytrafiło to jua przechodzi ludzkie pojęcie.
              JADĘ LEWYM PASEM Z WŁĄCZONYM KIERUNKOWSKAZEM PRAWY WOLNY ANI JEDNEGO AUTA I JUZ
              PRAWIE SKRĘCAM I WIDZE W LUSTERKU, ŻE JEDZIE LEWYM JAKIŚ SAMOCHOD BARDZO SZYBKO
              I JUZ ZDALEKA MIGA ŚWIATŁAM TRĄBI WŁĄCZA KIERUNEK.OBŁĘD W OCZACH A PRZYPOMINAM
              ŻE PRAWY MA PUŚCIUSIUEŃKI ZATRZYMAŁ SIE ZA MNA NA LEWYM PASIE MYSLAŁAM ŻE
              WYSKOCZY Z SAMOCHODU I ZACZNIE MNIE BIĆ ALE Z NAPRZECIWKA BYŁO WOLNE WIĘ
              PRZEJECHAŁAM TRASE I NIE OGLĄDAŁAM SIE ZA SIEBIE. ( MUSZE NAPISAĆ , ŻEBY
              SKRĘCIĆ TRZEBA CAŁY CZAS JECHAC LEWYM PASEM PONIEWAŻ NIE MA SPECJAWLNEGO DO
              SKRĘTU I USTAWIĆ SIE NA ŚRODKU ZIELIŃCA WYASFALTOWANEGO). NIE WIEM JAK NAZWAĆ
              TAKIEGO CZŁOWIEKA -CHYBA CHORY PSYCHICZNIE. ŻYCZE WSZYSTKIM KIEROWCA - JEDNEGO
              - WYOBRAŹNI.
              • Gość: Mejson Amok IP: 212.69.75.* 09.12.03, 17:23
                Z pokorą to nie miało nic wspólnego. Facet zapomniał, że skręcającego w lewo na
                skrzyzowaniu wyprzedza się z prawej strony. Albo jechał na podświetlnej i nie
                zdążył zobaczyć kierunkowskazu, bo wjechał między dwa mrugnięcia.
                Szybka jazda i konieczność ciągłego wyprzedania wprowadzają niektórych w trans,
                w którym przestają rozumieć inne bodźce niż te podstawowe.

                Czasami pomaga kilkakrotne włączenie stopu razem z kierunkowskazem, by obudzić
                z amoku, ale trzeba mieć mocne światła i kierunkowskazy.

                Życzę szczęścia, jest Ci potrzebne na tym skrzyżowaniu...

                Pozdrawiam,
                Mejson
              • Gość: tac Re: Pokora IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 22:10
                TRZY RAZY w prawo = RAZ w lewo. Czy nie lepiej zmienić trasę?
                • mejson.e5 Kręcenie 09.12.03, 22:47
                  Takie równanie to można stosowac w mieście, ale poza to bym nie ryzykował
                  szukania skrzyżowań tylko do jazdy w prawo.
                  Można nadrobić za dużo km.
                  Poza tym, jeśli jest tam dozwolony skręt w lewo, to po co nadrabiać na swój
                  koszt? Same debile nie będą jeździły po takich drogach, bo się wybiją.
                  Nie zostawiajmy im trasy szybkiego ruchu bez kontroli.
              • kelo Re: Pokora 10.12.03, 06:23
                Wyjęcie komórki, załączenie awaryjnych i wybieranie numeru 112 z jednoczesnym
                świdrowaniem oczu pieniacza przynisłoby efekt uspokajający. Tak sobie myślę.
                • mejson.e5 Efekt 10.12.03, 09:40
                  Przekrwionymi oczami ciężko zobaczyć komórkę w ręku innego kierowcy nie-
                  kabrioletu, a tym bardziej wybierany numer telefonu...

                  Ja bym nie przedłużał sytuacji, tylko zerwał kontakt i odjechał.
                  Niech się gotuje we własnym sosie...

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
            • niepocieszony Re: Pokora 13.12.03, 17:33
              Droga Pani

              Jak sama Pani pisze ten samochód to nie samolot a więc dlaczego znają
              mozliwości swojego samochodu porywa się Pani na wyprzedzanie 5 TIRów.
              Manewr wyprzedzania należy wykonywać w jak najkrótszym czasie.
              Jeżeli ciężarówki poruszały się z prędkościa 80 km/h to aby go płynnie wykonać
              trzeba by poruszać się conajmniej 120 km/h. Sytuacja która Pani opisała nie
              powinna wcale mieć miejsca choćby dlatego że ciężarówki są zobowiązane w teorii
              zachować odstęp między sobą, a w takiej ilości nie są niczym innym jak kolumną
              samochodów. Cieszy jedynie fakt że nie słucha Pani i niema zamiaru korzystać z
              rad lekko szurniętych hamulcowych. W przyszłości radzę mierzyć siły na
              zamiary. Irytujący dla drugiego kierowcy może być fakt że ktoś wyprzedza
              samochód jadący np. 80 km/h z prędkością 85 km/h bo on ma czas i miejsce. Skoro
              ma tyle czasu to niech idzie na piechotę.

              Pozdrawiam
              • Gość: mikis Re: Pokora IP: *.mos.gov.pl / *.mos.gov.pl 18.12.03, 15:36
                z tego co czytam to ta pani "nie brała się za wyprzdzanie" tylko jezdnia po
                której jechała połączyła sie z jezdnią po której jechały ciężarówki tworząc
                drogę dwupasmową
                • niepocieszony Re: Pokora 19.12.03, 11:04
                  Czyli ta pani wyprzedzała. Lewy pas nie słuzy do niczego innego jak tylko do
                  wyprzedzenia, a więc poruszając się lewym pasem nie robisz nic innego jak
                  wyprzedzanie. Po zakończonym manewrze powinieneś jak najszybciej zająć prawy
                  pas. Lewy pas nie słuzy do jazdy ciągłej. Sam stwierdziłeś że droga połączyła
                  się w dwupasmową. Inną sprawą jest brak kultury kierowcy za tą panią
              • klemens1 Re: Pokora 18.12.03, 16:29
                > Jeżeli ciężarówki poruszały się z prędkościa 80 km/h to aby go płynnie
                wykonać
                > trzeba by poruszać się conajmniej 120 km/h.

                A wiec jak ktos jedzie po autostradzie 100, to nie da rady plynnie go
                wyprzedzic nie lamiac przepisow.
                • niepocieszony Re: Pokora 19.12.03, 10:57
                  Dlaczego tak uważasz? przecierz na autostradzie możesz poruszać się z
                  prędkością 130 km/h.
                  • klemens1 Re: Pokora 19.12.03, 15:13
                    niepocieszony napisał:

                    > Dlaczego tak uważasz? przecierz na autostradzie możesz poruszać się z
                    > prędkością 130 km/h.

                    A do plynnego wyprzedzania - jak napisales - potrzebna jest roznica predkosci
                    co najmniej 40 km/h:

                    "Jeżeli ciężarówki poruszały się z prędkościa 80 km/h to aby go płynnie wykonać
                    trzeba by poruszać się conajmniej 120 km/h. "

                    - a wiec trzeba by jechac 140.
                    Wniosek:
                    - nie da sie plynnie wyprzedzic pojazdu jadacego 100 km/h po autostradzie nie
                    lamiac przepisow
                    albo
                    - troche przesadziles z plynnoscia.
                    • niepocieszony Re: Pokora 21.12.03, 15:26
                      Może? ale czy nie zauwazasz jak wielu jest królów lewego pasa lub tych którym
                      nie wystarcza do wyprzedzenia odcinek 2km prostej. Oni zawsze mają czas i nie
                      zwracaja zbytnio uwagi na innych. Droga jest jego i tylko jego. Własnie z tego
                      biorą się takie zachowania jak wyprrzedzanie z prawj lub jeśli jest dość
                      miejsca obo niego (3 samochody w lini).

                      Pozdrawiam i życzę spokojnych świąt.
                      • klemens1 Re: Pokora 29.12.03, 12:28
                        > Może? ale czy nie zauwazasz jak wielu jest królów lewego pasa lub tych którym
                        > nie wystarcza do wyprzedzenia odcinek 2km prostej.

                        Jakoś nie zauważam takich. Jedynymi królami lewego pasa są jadący 150 i więcej
                        którzy nie zjadą na prawy choćby był po horyzony wolny, a mają pretensje do
                        powolnych (130) którzy wyprzedzają autobus (80).
                        Zawsze dla jednego ktoś będzie za wolno wyprzedzał a wolno wyprzedzający
                        stwierdzi że i tak przekracza dozwoloną prędkość więc teoretycznie nikt jego
                        nie powinien wyprzedzać itd. Tam gdzie jest więcej wyprzedzających niż wolnych
                        pasów jest normalne, że nie każdy pojedzie z taką prędkością z jaką by sobie
                        życzył.

                        > Pozdrawiam i życzę spokojnych świąt.

                        A ja Nowego Roku.
          • asztet Re: Pokora 15.11.03, 10:26

            > jakiś błąd. Najgorzej, gdy niepotrzebnie kogoś otrąbiłem.

            Zdarza się. Jednak jeśli jako zasadę przyjmie się że np. nie trąbi się na tych
            którzy jadą "za wolno", cośrobią ostrożnie itp, to takich powodów do wstydu
            jest dużo mniej. Mnie się np zdarzyło obtrąbić rowerzystę przejeżdżającego
            przez przejście, które okazało się ścieżką rowerową, jednakże fatalnie
            oznakowaną. Oczywiście poprzednich 10 rowerzystów jakich spotkałem przejeżdżało
            przez przejście DLA PIESZYCH nawet nie zwalniając. Za tego rowerzystę się
            wstydzę, fakt.

            > Najbardziej mi wstyd było, gdy wyjeżdżając z parkingu nie mogłem się doczekać
            > końca dziwnych manewrów parkingowych malucha, otrąbiłem go wściekle, a
            okazało
            > się, że powoził inwalida, który miał problemy z manewrowaniem.
            > Uszy mnie pieką do dzisiaj na to wspomnienie.
            > Innym razem poganiałem ciężarówkę, która po prostu utknęła za niewidoczną dla
            > mnie furmanką.
            > A własne ambicje i honor należy odłożyć do zakończenia podróży.

            Może powiedz to cieciowi w terenówce, który mało co mnie nie zabił klaksonem
            gdy nie chciałem na wąskim wiadukcie wyprzedzać rowerzysty "na trzeciego",
            gdy "tym drugim" był autobus. I innym temu podobnym wściekłym bydlakom.

            >
            > Wracając do pierwszego posta, należy uwzględniać fakt, że ktoś może jechać
            dużo
            >
            > szybciej, niż pozwalają przepisy.

            To ciekawe. To aż tylu do szpitali wożą kogoś czy do pożarów "cywilnymi"
            samochodami? Jeśli przepisy na coś nie pozwalają, to znaczy że nie może. Chyba
            że byliśmy uczeni jakiejś innej logiki. Kolega WSNS kończył?

            > Jeśli można zaczekać z wyprzedzeniem kolumny ciężarówek, by przepuścić
            > nadjeżdzający bolid, to zdejmijmy nogę z gazu. Stracimy pięć sekund, a facet
            > nie straci minuty. Jeśli nie ma możliwości zjechać z pasa do zakończenia
            > manewru, wystarczy przeprosić (krótkie awaryjne, lub dłoń podniesiona do
            góry).
            >
            > To działa!

            To bzdura! Bzdura stulecia. Taka zasada "mądry głupiemu ustępuje i przez to
            głupota opanowuje świat". Przepraszać go jeszcze? To jeszce może jak mnie w
            ciemnej ulicy obrobią to będę przepraszać że tylko 50 zł miałem przy sobie?

            > A krótkie błyśnięcie swiatłami przy dojeżdżaniu do wolniej jadącego pojazdu
            nie
            >
            > jest niegrzecznym spychaniem z drogi, tylko przeciwnie - uprzejmym
            > chrząknięciem przypominającym, że oprócz przedniej szyby, powinniśmy od czasu
            > do czasu zerkać w lusterko. Na autostradzie prawie pół na pół.

            No na tej autostradzie nie chciałbym zetknąć się z mistrzem kierownicy, który
            prawie połowę czasu jady poświęca na patrzenie w lusterko wsteczne.

            > A o grzecznym mrugnięciu prawym kierunkowskazem, to już tylko przypomnę
            > cichutko.

            "Grzeczne mrugnięcie, chrząknięcie" - i jakiś nagrzany facet, który musiał
            zejść do 120 ze 150 i teraz wisi człowiekowi metr za zderzakiem w czasie
            wyprzedzania dwóch tirów.
            Weź się pan w czoło uderz, z przeproszeniem. Bo dzięki takim głupotom tylko
            naćpane palanty zyskują usprawiedliwienie.

            Wszystko o czym piszesz jest może i prawdą, ale w sytuacji gdy mamy do
            czynienia z prędkościami trzymającymi się jakoś dozwolonej granicy. Jasne, że
            jadąc 50 km/h lewym pasem, gdy prawy pusty jest niezgodne z przepisami, ale
            jeśli wyprzedzam kolumnę pojazdów, lewym pasem, poruszając się z dozwoloną
            prędkością (czy nawet ją lekko przekraczając), to nie ma grzyba żeby jakiś
            nagrzany burak miał prawo mi mrugać, trabić, najeżdżać na zderzak czy cokolwiek.
            Zakończę manewr - wtedy go puszczę.




            > A w ogóle to uprzedzając komentarze, nie jestem jakimś starym zgredem.
            > Kapelusza nigdy nie nosiłem i nadal ustępuję starszym i kobietom miejsce
            > siedzące.

            A ile razy jechałeś metr za zderzakiem, mrugałeś, wściekałeś się i jeszcze
            zaczynałeśwyprzedzanie zanim pojazd wyprzedzany zjechał na prawy pas?

            Przykre, że ludzie potrafia budować takie dziwne konstrukcje myślowe i to
            jeszcze w sytuacji, w której śmiertelność na drogach należy u nas do
            nalwyższych w Europie. Ale może przyczyna tkwi właśnie w takim podejściu:

            "Mnie się spieszy, więc ja mogę więcej, a przepisy to może sobie poprzestrzegam
            jak mi się akurat śpieszyć ne będzie."
            • mejson.e5 Normalnie 15.11.03, 22:32
              asztet napisał:

              "Może powiedz to cieciowi w terenówce, który mało co mnie nie zabił klaksonem
              > gdy nie chciałem na wąskim wiadukcie wyprzedzać rowerzysty "na trzeciego",
              > gdy "tym drugim" był autobus. I innym temu podobnym wściekłym bydlakom."

              To są właśnie wściekłe bydlaki, a nie normalni, którzy MUSZĄ jechać szybciej.
              Ja jeszcze w życiu nie musiałem.
              Do wściekłych bydlaków nie trafiają żadne zasady i normy.
              Ale wolę takiego mieć z przodu niż za plecami..

              "To aż tylu do szpitali wożą kogoś czy do pożarów "cywilnymi"
              > samochodami? Jeśli przepisy na coś nie pozwalają, to znaczy że nie może.
              Chyba > że byliśmy uczeni jakiejś innej logiki. Kolega WSNS kończył?"

              Kończyłem politechnikę, znam prawa fizyki i nie znam się na innej logice niż
              zdrowy rozsądek.

              "Taka zasada "mądry głupiemu ustępuje i przez to
              > głupota opanowuje świat". Przepraszać go jeszcze? "

              Głupiego nie przepraszaj.
              Ale lepiej nie walcz z nim na drodze.
              Na parkingu możecie dać sobie po ryju...

              "No na tej autostradzie nie chciałbym zetknąć się z mistrzem kierownicy, który
              > prawie połowę czasu jady poświęca na patrzenie w lusterko wsteczne. "

              Racja, przesadziłem z proporcjami ale dobrze, że użyłem słowa "prawie", no nie?

              "Grzeczne mrugnięcie, chrząknięcie" - i jakiś nagrzany facet, który musiał
              > zejść do 120 ze 150 i teraz wisi człowiekowi metr za zderzakiem w czasie
              > wyprzedzania dwóch tirów.> Weź się pan w czoło uderz, z przeproszeniem. Bo
              dzięki takim głupotom tylko> naćpane palanty zyskują usprawiedliwienie."

              Pisałem o normalnych, nie o nagrzanych i naćpanych. Oni nie chrząkają, tylko
              plują. I nie czytają takich tekstów, więc nie podpowiem im usprawiedliwienia.

              "jeśli wyprzedzam kolumnę pojazdów, lewym pasem, poruszając się z dozwoloną
              > prędkością (czy nawet ją lekko przekraczając), to nie ma grzyba żeby jakiś
              > nagrzany burak miał prawo mi mrugać, trabić, najeżdżać na zderzak czy
              cokolwiek.
              > Zakończę manewr - wtedy go puszczę. "

              Bedziesz miał rację.(Jeśli przeżyjesz). On nie będzie miał "prawa mrugać,
              trąbić i najeżdżać na zderzak".
              Ale będzie to robić.

              "A ile razy jechałeś metr za zderzakiem, mrugałeś, wściekałeś się i jeszcze
              > zaczynałeśwyprzedzanie zanim pojazd wyprzedzany zjechał na prawy pas?"

              Jak Bozię kocham, od piętnastu lat ANI RAZU! (jeżdżę 23 lata)
              Wcześniej, wstyd się przyznać, zdarzyło się parę razy wściec i mrugać ale nie
              wisiałem metr za zderzakiem. Miałem gówniane hamulce.

              "Przykre, że ludzie potrafia budować takie dziwne konstrukcje myślowe i to
              > jeszcze w sytuacji, w której śmiertelność na drogach należy u nas do
              > nalwyższych w Europie."

              Mam nadzieję, że takie "konstrukcje myślowe" sprawią, że kilku "normalnych" nie
              zmieni się w "nagrzanych i wściekłych" tylko dlatego, że ktoś na drodze go
              poucza i robi mu wykład z przepisów. Sam się potrafię zdenerwować, gdy mnie
              ktoś blokuje, nie zmieniam się co prawda w dzikie zwierzę, ale ciśnienie mi
              skacze.
              Mam wyobraźnię i szacunek dla życia. Każdego, nawet tego skur... , co mi miga i
              spycha z drogi.

              "Ale może przyczyna (wypadków? - M)tkwi właśnie w takim podejściu:
              "Mnie się spieszy, więc ja mogę więcej, a przepisy to może sobie poprzestrzegam
              jak mi się akurat śpieszyć ne będzie."

              Nikomu nie wolno więcej, poza przypadkami (prawdziwymi), o których pisałem.
              Nie pędzę, nawet jak się spieszę. Trudno, godzę się ze spóźnieniem. Wiem, że
              mogłem wcześniej wyjechać i wiem, że próba nadrobienia tego szybszą jazdą guzik
              da - kilka minut na kilkuset km, minót, które mogę zmarnować zresztą na
              zmkniętym przejeździe albo w korku.
              A przepisów przestrzegam na tyle, na ile jest to bezpieczne dla wszystkich
              uczestników ruchu.
              Kto z Was jeździ ZAWSZE z przepisową prędkością?
              Boję się, że nikt. Różnica jest tylko w proporcjach, niektórzy starają się
              jeździć przepisowo, inni mają przepisy głęboko gdzieś. Ja staram się ZAWSZE
              jeździć bezpiecznie.
              Raz jest to 70-80 na ograniczeniu 60 na widocznej, suchej drodze, raz 40 mimo,
              że można jechać 70 - bo przedszkole, targ czy inne czynniki.
              W większości przypadków jadę tak, jak reszta strumieni pojazdów, ale zawsze
              staram się zbliżac do przepisowej prędkości.

              Dzisiaj na Trasie Łazienkowskiej jechałem środkowym pasem prawie cały czas 80 i
              WSZYSCY mnie wyprzedzali, nawet autobusy MZA. A przecież wolno tylko 60. Czy
              postępowałem bezpiecznie?

              Na autostradzie rzadko osiągam 140, z reguły 120, na "katowickiej" 100 na
              niezabudowanym, na normalnej krajówce: 90-110. Na zabudowanym 60-80,
              najczęściej 70. Tak się jedzie najprzyjemniej, płynnie, ekonomicznie i
              BEZPIECZNIE. Nawet słuzbowym Audi A6 170 KM - na codzień jeżdzę Lanosem.
              Myślę jednak, że większość kierowców jeździ spokojnie po zdobyciu pewnego
              doświadczenia.
              Najpierw jest niepewność potem brawura a na końcu płynność i harmonia.
              Przynajmniej tak powinno być...

              Tak więc zarzutów o łamaniu przepisów nie traktuję jako skierowanych do mnie.
              A moje "konstrukcje myślowe" mają na celu zapobieżenie
              przeobrażania "normalnych" we "wściekłych".
              Na "wściekłych" nie pomogą żadne konstrukcje myślowe.
              Należy po prostu urwać z nimi kontakt - puścić do przodu, zjechać a nawet
              zwolnić.
              Nawet jak nie ma racji.
              To tym razem nikogo nie zabije...

              Pozdrawiam, dziękuję asztet za mądre uwagi.
              Mejson
    • Gość: pazdzioch Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.chello.pl 16.11.03, 00:18
      Panowie a może by tak strawersować temat:srodkowy pas miedzy koła i chajda!Mogą
      być i znaki swiatłami!Wiecie jaka to frajda?
      • mejson.e5 Pas miedzy koła 16.11.03, 15:44
        Gość portalu: pazdzioch napisał(a):

        > Panowie a może by tak strawersować temat:srodkowy pas miedzy koła i chajda!
        Mogą
        >
        > być i znaki swiatłami!Wiecie jaka to frajda?

        Jak to ma być zastosowane w obu kierunkach, to bardziej przypomina metody
        kamikadze albo ścigantów z "Buntownika bez powodu".

        Tylko co miałyby znaczyć te znaki światłami?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • Gość: pazdzioch Re: Pas miedzy koła IP: *.chello.pl 17.11.03, 17:14
          Ojej czy zaraz muszą coś znaczyć?A tak dla fantazji!
      • Gość: :) Re: lewy pas i znaki światłami IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.03, 11:58
        świetne, popieram!!!!! :))))))))))))
Pełna wersja