DK7 W-wa-Gdansk i nazad

31.10.08, 09:32
Wyjechalem okolo 4.30 rano. Ruch niewielki, gesniejacy z minuty na minute. Tempomat jeszcze wlaczony - predkosc 100 km/h rowniez na dwujezdniowce. Do Elblaga jazda spokojna z dlugimi odcinkami wlaczania tempomatu na ww. predkosc (naganne, bo o 10 km/h wiecej niz mozna). Uwaga: wlasnie do Elblaga droga nie nadmiernie szykanowana ograniczeniami - plynna i naprawde przyjemna, pomimo wyraznie rosnacego ruchu, zwiazanego z przebudzeniami i wyruszaniem w trase. Od Elblaga oznakowanie jak to w Polsce. Zaczyna sie nerwowka. Zwalniam do 70 km/h, daje sie wyprzedzac szalencom. Wyprzedzam zawalidrogi niekontrowersyjnie, gdy z daleka widze wolne. Do Gdanska docieram okolo 9.30. Nienajgorszy czas. Zero stresu.

Droga powrotna. Wyruszam okolo 14.30. Zaczynaja sie korki. Do Elblaga jazda w kratke, przewaznie noga za noga. W Elblagu, na stacji benzynowej obserwuje piekna, podwojna tecze na tle stalowo-sinego, burzowego nieba i cos, czego nigdy nie widzialem - pozioma blyskawica w srodku teczy. Widok piekny i niezwykly, ale zapowiadajacy ciezki powrot. Istotnie. Zaczyna padac, czasem lac, wieje silny wiatr. Kierowcy dostosowuje sie do warunkow. Kolumna jedzie z reguly nie przekraczajac 70 km/h. Do tego momentu ani jednego tzw. wariata drogowego, a na liczniku juz ponad 600 km od rana. Mijamy Nidzice, pogoda sie mocno poprawia, wiatr wywawial mgielki i temu podobne. Zaczyna sie wyscig na.... (jak to za komuny nazywano) Swieto Zmarlych. To znaczy kolumna zaczyna sie nieco rozluzniac, spokojnie jadacy kierowcy probuja jakos wyprzedzic TIRy. Na razie jest OK. Nagle nadlatuje idiota. Wobec tego, ze cos jedzie z przeciwka, zjezdza niebanalnie przede mnie. Hamuje oczywiscie. Kolumna zaczyna sie szarpac. Nerwowosc wyraznie rosnie. Idiota wychodzi na wyprzedzanie prosto pod TIRa z przeciwka. Jako walor przetargowy ma karoserie swojej octavii i dlugie swiatla. TIRy sie rozsuwaja. Idiota odjezdza. W koncu wyprzedzam. Natychmiast doganiam idiote. Znowu leci, choc juz wyraznie bardziej ostroznie. Wraca na swoj pas brutalnie rozpychajac auta w kolumnie.

Przed Mlawa w jakiejs miejscowosci panowie w niebieskim organizuja wlasnie Akcje Znicz. Stoja za przystankiem autobusowym z suszarka. Za Mlawa doganiam goscia z octavii. Dogania nas dwoch przezabawnych jegomosciow, ktorzy wyprzedaja jak leci. Szczesliwie ruch zaczyna sie zmniejszac, tym samym jazda znowu sie wzglednie uspokaja. Przed Plonskiem znowu Akcja Znicz w jakiejs miejscowosci.

Do Plonska i dalej mamy juz spokoj. Predkosc wzrasta. O godzinie 20.00 melduje sie w domu. "Europejska srednia".

Dlaczego o tym pisze?

1. Policje "lotna" w szybkiej megance widzialem tylko raz. Rano w okolicach Olsztynka, gdy ruch jeszcze prawie nie istnial, a jazda byla mila i przyjemna, co bardzo ulatwialo prace panom w niebieskim;

2. Droga powrotna byla zabezpieczana "stacjonarnie", dzieki temu zaden z opisywanych trzech (slownie: trzech bandytow) nie ponosi jakichkolwiek sankcji. Tych trzech jegomosciow zdezorganizowalo ruch dziesiatkow, jesli nie setek samochodow, wprowadzajac nerwowosc, wzrost agresji rowniez wsrod tych, ktorzy dotychczas jechali spokojnie.

Punkty jeden i dwa idealnie opisuja moje doswiadczenia w zakresie poprawy bezpieczenstwa po naszemu.
    • inguszetia_2006 Re: DK7 W-wa-Gdansk i nazad 31.10.08, 10:13
      Witam,
      Policji trzeba pomagać;-)Niedawno widziałam program w tv, gdzie
      panowie z drogówki prosili; jeśli widzicie pojeba, to dzwoncie,
      podajcie namiary. Dziękujemy;-)
      Słowo donosiciel brzmi szkaradnie i zawód donosiciela też jest
      plugawy, ale czasami warto interweniować.
      W mojej głowie zawsze się kołacze; nie donoś.
      Ale przez takie "nie donoś" to potem giną ludzie.
      Ostatnio jadę sobie przez Żoliborz i widzę,że przede mną kierowca
      jakoś dziwnie jedzie. Trochę w prawo, trochę w lewo, takie
      niewiadomo co. Myślę sobie; chory, pijany? Za mną kierowcy trabią,
      ale ja nie wyprzedzam. Zresztą nie ma jak. I "zygzak" skręca w
      prawo, ja puszczam pieszych na przejściu, z "zygzaka" wychodzi
      ululana kobitka. Pionu nie trzyma. Idzie do domu.
      Jadę dalej i myślę, czy dobrze zrobiłam?
      Czy trzeba było zadzwonić na policję i opowiedzieć, co widziałam?
      Za dużo miłosierdzia to broń obosieczna.
      To tak na marginesie.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • edek40 Re: DK7 W-wa-Gdansk i nazad 31.10.08, 11:01
        O kobieca naiwnosci ;) A sprobuj zadzwonic. Najpierw przez pol godziny masz
        prosze czekac na przyjecie zgloszenia. Potem pan/pani w telefonie totalnie
        zbagatelizuje Twoje rewelacje, zmiesza Cie z blotem, opowie Ci jak to
        przeszkadzasz mu w pracy.

        Dobrze to wiem, bo dosc czesto dzwonie...
    • emes-nju Re: DK7 W-wa-Gdansk i nazad 31.10.08, 11:11
      edek40 napisał:

      > 1. Policje "lotna" w szybkiej megance widzialem tylko raz. Rano w
      > okolicach Olsztynka, gdy ruch jeszcze prawie nie istnial, a jazda
      > byla mila i przyjemna, co bardzo ulatwialo prace panom w niebieskim

      I czynilo ja bezpieczniejsza!

      No chyba nie wyobrazasz sobie, ze beda scigali bandycko wyprzedzajacych piratow ryzykujac przy tym zycie! Przeciez ich interesuje wyrobienie planu mandatowania spoleczenstwa, bo waaaadza uwaza, ze jak odpowiednio dopierd... tym, ktorzy po pustej drodze jada 140 km/h, to zlikwiduje sie rowniez problem piractwa polegajacego na bandyckim wyprzedzaniu. Chyba...

      No, w kazdym razie obserwujac dzialania naszej dzielnej policji i coraz powszechniejsze fotoradary, do takich dochodze wnioskow: Kontrola predkosci pacaneum na polskiego drogowego kaca :-P
      • edek40 Re: DK7 W-wa-Gdansk i nazad 31.10.08, 11:13
        Trzeba przyznac, ze ci bandyci, jesli nawet, to bardzo niewiele przekraczali
        predkosc. Ciekawe swoja droga czemu mam wrazenie, ze droga powrotna byla
        najezona bandytami, choc rozum i arytmetyka mowia, ze bylo naprawde niewielu.
        • simon921 Re: DK7 W-wa-Gdansk i nazad 31.10.08, 13:00
          >Ciekawe swoja droga czemu mam wrazenie, ze droga powrotna byla
          > najezona bandytami, choc rozum i arytmetyka mowia, ze bylo
          > naprawde niewielu.

          Pewnie dlatego, ze jak jadą z dwóch stron kolumny, to takiego
          desperata co wyprzedza wymuszając widzisz często z 10km, bo nie ma
          jak Ci odjechać i skutki jego jazdy (hamowania kolumny) odczuwasz
          długo.
Pełna wersja