1realista
06.11.08, 18:58
Tak sobie oglądam to forum i wniosek jaki sie nasuwa ( w połączeniu z obserwacjami na drogach) to zastanawiające odejście od podstaw regulujących zasady zachowania sie na drodze. Zaczynamy mieć coraz więcej posiadaczy samochodów ale nie kierowców ( analogicznie pisze o posiadaczach motocykli a nie motocyklistach). Jakieś brednie jako usprawiedliwienie, moim ulubionym zaczyna być:" A DEZorganizator ruchu zadowala sie ZNAKIEM (pojecie magiczne)" ;-). Aż nasuwa się zapytanie po co organizator ruchu stawia znak ( pojęcie magiczne) świetlny wyswietlajacy kolorowe swiatełka bo przecież i tak je ludzie będą łamać proszę kolegi. Przeciez całą budowana i istniejąca infrastruktura ograniczająca lamanie prawa wynika tylko i wyłącznie z braku poszanowania zasad poruszania się głównie przez posiadaczy motocykli i aut. Czy mielibyśmy fotoradary, znaki, linie etc. gdybyśmy posiadaczy wymienili na kierowców? Szczytem absurdu jest informacja z ostatnich dni gdy gdzieś tam w polsce postawiono na jakimś odcinku barierę rozgradzającą na zwykłej jednojezdniowej drodze bo nie respektowano linii. A przecież wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za najmniejszą pierdołę posiadacz zlicytuje auto dom i będzie przez następne 50 lat dymać na jeden mandat za jakąś głupotę. Problem łamania przepisów będzie rozwiązany w ciagu tygodnia a ilosć ofiar w ciagu roku spadnie do poniżej 100 rocznie. Bo o jakości kierowcy świadczy respektowanie zasad poruszania, kultura sie a nie posiadany pojazd, czas przejazdu czy wygrany konkurs na największe cwaniactwo drogowe tudzież chamstwo.Kierowca to rozumie. Posiadacz nie.