wtórny analfabetyzm motoryzacyjny

06.11.08, 18:58
Tak sobie oglądam to forum i wniosek jaki sie nasuwa ( w połączeniu z obserwacjami na drogach) to zastanawiające odejście od podstaw regulujących zasady zachowania sie na drodze. Zaczynamy mieć coraz więcej posiadaczy samochodów ale nie kierowców ( analogicznie pisze o posiadaczach motocykli a nie motocyklistach). Jakieś brednie jako usprawiedliwienie, moim ulubionym zaczyna być:" A DEZorganizator ruchu zadowala sie ZNAKIEM (pojecie magiczne)" ;-). Aż nasuwa się zapytanie po co organizator ruchu stawia znak ( pojęcie magiczne) świetlny wyswietlajacy kolorowe swiatełka bo przecież i tak je ludzie będą łamać proszę kolegi. Przeciez całą budowana i istniejąca infrastruktura ograniczająca lamanie prawa wynika tylko i wyłącznie z braku poszanowania zasad poruszania się głównie przez posiadaczy motocykli i aut. Czy mielibyśmy fotoradary, znaki, linie etc. gdybyśmy posiadaczy wymienili na kierowców? Szczytem absurdu jest informacja z ostatnich dni gdy gdzieś tam w polsce postawiono na jakimś odcinku barierę rozgradzającą na zwykłej jednojezdniowej drodze bo nie respektowano linii. A przecież wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za najmniejszą pierdołę posiadacz zlicytuje auto dom i będzie przez następne 50 lat dymać na jeden mandat za jakąś głupotę. Problem łamania przepisów będzie rozwiązany w ciagu tygodnia a ilosć ofiar w ciagu roku spadnie do poniżej 100 rocznie. Bo o jakości kierowcy świadczy respektowanie zasad poruszania, kultura sie a nie posiadany pojazd, czas przejazdu czy wygrany konkurs na największe cwaniactwo drogowe tudzież chamstwo.Kierowca to rozumie. Posiadacz nie.
    • vladcs Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 06.11.08, 19:59
      Wypowiedź dość mieszana, tzn część jak najbardziej słusznie, a część
      to potworne dyrdymały.

      Kwestia oznakowania poruszana tu była wielokrotnie - myślę, że
      podobnie jak Ty czynisz to w przypadku znaków, można zapytać czy te
      wątpliwości i dyskusje pojawiają się bez powodu? Oznakowanie nie
      jest perfekcyjne, często błędne, nieuzasadnione lub zbyt obfite. I
      przyznają to sami drogowcy. Podobnie jak przyznają, że ustawienie
      znaku jest traktowane przez urząd jako tania wymówka-d#pochron, nie
      rozwiązująca problemu (co wymagałoby pomyślenia i inwestycji).

      Poszanowanie tych znaków - a raczej jego brak - to w dużej mierze
      efekt powyższego: jeżeli masz nadmiar niepotrzebnych lub głupich
      przepisów (czy jakichkolwiek innych czynników), zaczynasz je
      ignorować, a to przenosi się z kolei na wszystkie - także i na te
      potrzebne. Tak niestety działa ludzki umysł, i nie poradzisz na to
      wiele (chyba, że w teorii, ale to niestety nie wystarczy. Komunizm
      też był w teorii dobry). I to o tym często jest tu mowa - o
      nieuwzględnianiu czynnika ludzkiego w ostalaniu przepisów i
      oznakowania. A nie o tym, żeby usprawiedliwiać drogowe piractwo.
      Zresztą krytyka przepisu czy znaku nie oznacza, że się go łamie! Czy
      fakt, że np. ktoś krytykuje brak powszechnego dostępu do broni
      oznacza, że mimo braku pozwolenia pójdzie kupić kałacha na bazar?
      Nie. Być może niektórzy debile tak zrobią, ale większość nie.

      Pamiętajmy, że przepisy i znaki nie są (przynajmniej nie powinny)
      być po to żeby kierowców represjonować i karać, czy żeby z jazdy do
      pracy uczynić tor przeszkód, rebusów i zagadek. Nie po to, żeby
      łatać dziury w infrastrukturze, niedoróbki, bezmyślność i
      niekompetencję. Powinny być po to, żeby kierowcy POMÓC w bezpiecznym
      dotarciu na miejsce. Bezpiecznym i SPRAWNYM, bo przecież po to
      wynaleziono samochody żeby przemieszczać się sprawniej niż wozem
      zaprzęgniętym w woły. Matką wynalazków jest potrzeba.

      A ta pomoc w dotarciu na miejsce wymaga żeby wszystko to było
      przemyślane, przewidujące i u-za-sa-dnio-ne.

      pozdrawiam
      • iberia.pl Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 06.11.08, 20:34
        amen.
        • sokolasty Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 07.11.08, 19:33
          "A przecież wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za najmniejszą pierdołę
          posiadacz zlicytuje auto dom i będzie przez następne 50 lat dymać na jeden
          mandat za jakąś głupotę."

          Dobra, pojedziesz kiedyś 61kmh na czterdziestce zostawionej pół roku wcześniej
          podczas remontu i zapomnianej, zapłacisz 200 PLN, zmienisz poglądy.

          Wiem, mało takich. Ale są. Ograniczenia, przepisy... Prawo nie jest idealne, jak
          będę wiózł astmatyka i nagle dostanie ataku, nie będę zwracał szczególnej uwagi
          na ograniczenia.
          • 1realista Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 13.11.08, 18:01
            Jeżdzę na takiej 90km/h od 3 lat i jakoś nie było mandatu :-)
            • misiu-1 Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 15.11.08, 10:04
              To niedobrze. Trzeba by ci przypie...ć tak wysoki mandat żebyś zlicytował auto,
              dom i przez następne 50 lat dymał na ten jeden mandat. :-)
              • habudzik Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 15.11.08, 10:20
                misiu-1 napisał:

                > To niedobrze. Trzeba by ci przypie...ć tak wysoki mandat żebyś zlicytował auto,
                > dom i przez następne 50 lat dymał na ten jeden mandat. :-)

                Nałuka Radziecka zna takie przypadki i są baaaardzo skuteczne .
      • hanni Mozna bylo tez krocej 06.11.08, 20:46
        Kierowcy uwazaja ze drogowcy sa glupi i nie "umiom" ustawiac znakow i sprostac
        wymaganiom kierowcow.
        Dlatego kierowcy, poniewaz sa madrzejsi, olewaja drogowcow i ich glupie znaki,
        konsekwentnie i generalnie.
        • vladcs Re: Mozna bylo tez krocej 06.11.08, 21:13
          Bardzo niemądre uproszczenie, z założenia fałszujące sens wypowiedzi.
          • hanni Re: Mozna bylo tez krocej 06.11.08, 21:22
            vladcs napisał:

            > Bardzo niemądre uproszczenie, z założenia fałszujące sens wypowiedzi.

            Mozna wiedziec jak?

            Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze drogowcy ustawiaja znaki zle?

            Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze wlasnie z tego powodu olewaja
            generalnie znaki (i POWSZECHNIE obowiazujace przepisy***)?


            *** Olewane i to permanentnie sa nie tylko znaki ale nawet przepisy
            (ograniczenia) obowiazujace niezaleznie od znakow, jak np. 90 km/h poza terenam
            zabudowanym i 50 km/h w terenie zabudowanym.
            • vladcs Re: Mozna bylo tez krocej 06.11.08, 21:40

              > Mozna wiedziec jak?

              Można, ale szkoda że zawsze chcesz żeby tłumaczyć jak krowie na
              rowie.

              > Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze drogowcy ustawiaja
              znaki zle?

              Prawda, bo tak niestety jest. Ale nie twierdze że wszystkie. I pokaż
              mi dziedzinę w której nikt nic nie robi źle.
              Prawdą jest też, że sami drogowcy przyznają że nie jest z
              oznakowaniem najlepiej. Był niedawno jakiś wywiad na ten temat.
              A ty uważasz że wszystkie znaki i przepisy są całkowicie dobre?

              > Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze wlasnie z tego
              powodu olewaja
              > generalnie znaki (i POWSZECHNIE obowiazujace przepisy***)?

              Nie "właśnie" tylko "między innymi". I nie "olewają przepisy" (co
              zakłada świadome działanie) tylko zaczynają je mimo woli
              automatycznie ignorować, bo tak niestety działa ludzki mózg w
              obliczu zbyt dużej ilości bodźców które można pominąć. Dlatego np
              nie słyszysz szumu krążącej krwi, a odbierając jakiś mało istotny
              bodziec przez dłuższy czas przestajesz na niego zwracać uwagę. Nie
              ma to nic wspólnego z poczuciem bycia ponad przepisami i arogancją.

              A jak dokładnie przekłamujesz jeszcze moje słowa?

              - nigdzie nie napisałem że "drogowcy sa glupi i nie "umiom" ustawiac
              znakow" tylko że jest tu bardzo dużo do poprawy. Jak w wielu innych
              dziedzinach zresztą.

              - nie napisałem też, że "kierowcy sa madrzejsi" i "olewaja glupie
              znaki konsekwentnie i generalnie". Nie taki był wydźwięk mojej
              wypowiedzi, a Twoje zdanie z poprzedniego postu to dość ordynarne
              nadużycie a nie streszczenie. Sam sobie dopowiedziałeś bzdury.

              Pominąłeś, że mówię o KRYTYCE ZŁYCH PRZEPISÓW NA FORUM a nie
              o "olewaniu wszelkich przepisów" - co z pewnością chętnie byś mi
              przypisał (błędnie). Piszę wręcz że nie chodzi o usprawiedliwianie
              piractwa i nikt z głową tego nie robi.

              Pominąłeś fakt, że chodzi o doprowadzenie do sytuacji w której
              przepisy będą pomocą a nie łamigłówką.

              Wyszukałeś tylko tyle, ile pasowało do teorii - że kierowcy nie
              przestrzegają przepisów (bez zadawania sobie trudu pytaniem o
              przyczyny), implikując celowość i premedytację.

              Tylko ciekawe w imię czego mieliby to robić. Zwłaszcza tak
              powszechnie jak piszesz. Takie poważne zjawisko się chyba z
              powietrza nie bierze?
              • hanni Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 09:42
                vladcs napisał:

                > > Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze drogowcy ustawiaja
                > znaki zle?
                >
                > Prawda, bo tak niestety jest.

                No to czemu placzesz, ze "falszuje" twoje wypowiedzi?

                > I pokaż mi dziedzinę w której nikt nic nie robi źle.
                > Prawdą jest też, że sami drogowcy przyznają że nie jest z
                > oznakowaniem najlepiej. Był niedawno jakiś wywiad na ten temat.

                A ty myslisz, ze na Zachodzie jest inaczej? Ze tam sa dziedziny, w ktorych wszyscy wszystko robia dobrze? Ze drogowcy tez nie przyznaja "że nie jest z oznakowaniem najlepiej"? W Niemczech od lat trwaja dyskusje na ten temat i jest masa inicjatyw przeciwko "lasowi znakow".

                img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder01_400_400.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu18_400_400.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu17_400_184.615384615385.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu13_400_300.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder02_400_400.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu02_400_400.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu14_400_300.jpg
                img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder12_400_200.jpg
                Mimo to ludzie maja tam diametralnie odmienne podejscie do problemu.

                > Nie "właśnie" tylko "między innymi". I nie "olewają przepisy" (co
                > zakłada świadome działanie) tylko zaczynają je mimo woli
                > automatycznie ignorować.

                He? "Mimo woli" jada 80 w terenie zabudowanym, gdzie wolno jechac maksymalnie 50 i "mimo woli" jada 120 zamiast 90?
                I ci biedacy nie moga sie temu oprzec?


                > - nigdzie nie napisałem że "drogowcy sa glupi i nie "umiom"
                > ustawiac znakow" tylko że jest tu bardzo dużo do poprawy.

                Czy to byla moze pochwala pracy i inteligencji drogowcow czy moze cos odwrotnego?

                > - nie napisałem też, że "kierowcy sa madrzejsi" i "olewaja glupie
                > znaki konsekwentnie i generalnie". Nie taki był wydźwięk mojej
                > wypowiedzi,

                Oooo... Czyzbys to nie ty krytykowal drogowcow? Czymze innym jak nie twierdzeniem, ze wie sie lepiej jest krytyka poczynan innych?
                Jestes nieco na bakier z logika.
                Czyzbys to nie ty napisal, ze kierowcy wlasnie dlatego "mimo woli"(!) "ignoruja" przepisy?
                • tiges_wiz Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 09:45
                  > A ty myslisz, ze na Zachodzie jest inaczej? Ze tam sa dziedziny, w
                  ktorych wszy
                  > scy wszystko robia dobrze? Ze drogowcy tez nie przyznaja "że nie
                  jest z oznakow
                  > aniem najlepiej"? W Niemczech od lat trwaja dyskusje na ten temat i
                  jest masa i
                  > nicjatyw przeciwko "lasowi znakow".

                  no to wyobraz sobie jak jest u nas, jezeli mamy wiecej znakow na 1 km
                  niz w czechach, a ci maja wiecej znakow niz Niemcy. Stosowny artykul
                  pojawil sie kilka miesiecy temu.
                  • habudzik Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 17:08
                    tiges_wiz napisał:
                    >
                    > no to wyobraz sobie jak jest u nas, jezeli mamy wiecej znakow na 1 km
                    > niz w czechach, a ci maja wiecej znakow niz Niemcy.

                    No to wyobraź sobie jak musi być we Francji skoro mają tam znaków więcej niż w
                    Polsce a co za tym idzie więcej niż w Czechach , Węgrzech , Rumunii , Bułgarii
                    , Niemczech i jeszcze paru innych . JAK ONI TAM ŻYJĄ ??????
                    • haburek Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 17:49
                      Na autostradzie nie mają znaków.
                      Dlatego żyje im się dobrze.
                      • habudzik Re: Mozna bylo tez krocej 08.11.08, 09:44
                        haburek napisał:

                        > Na autostradzie nie mają znaków.
                        > Dlatego żyje im się dobrze.

                        No właśnie na autostradzie tez mają znaki i to głupie rappele że w
                        czasie deszczu .... szosa nie jest sucha i nalezy ~30% zwolnić .
                        Jedziesz i co 5km taki znaczek - to dopiero moze wqrwić . Mają dobre
                        wina , mule i oleje. Kocham to .
                • vladcs Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 10:17
                  > He? "Mimo woli" jada 80 w terenie zabudowanym, gdzie wolno jechac
                  maksymalnie 5
                  > 0 i "mimo woli" jada 120 zamiast 90?
                  > I ci biedacy nie moga sie temu oprzec?

                  Wszystko sprowadzasz do prędkości? Ech..
                  Zreszt ą chyba napisałem dlaczego się tak dzieje. Nie "nie mogą się
                  oprzeć" tylko lekceważenie przepisów poprzez nadmiar zbędnych
                  rozciągane jest na całość, w tym i te potrzebne.
                  Jakoś nie przypominam sobie kwalifikowania w powyższym poście
                  wszelkich ograniczeń prędkości jako z gruntu niepotrzebnych.
                  Właściwie to w ogóle nie wypowiadam się tu kwalitatywnie o całości
                  przepisów, ani nie usprawiedliwiam ich łamania, a tłumaczę przyczyny
                  zjawiska... Może przeczytaj ponownie, bo coś słabo rozumiesz tekst
                  czytany.

                  Dla ułatwienia wkleję kluczowy akapit:

                  Poszanowanie tych znaków - a raczej jego brak - to w dużej mierze
                  efekt powyższego: jeżeli masz nadmiar niepotrzebnych lub głupich
                  przepisów (czy jakichkolwiek innych czynników), zaczynasz je
                  ignorować, a to przenosi się z kolei na wszystkie - także i na te
                  potrzebne. Tak niestety działa ludzki umysł, i nie poradzisz na to
                  wiele (chyba, że w teorii, ale to niestety nie wystarczy. Komunizm
                  też był w teorii dobry). I to o tym często jest tu mowa - o
                  nieuwzględnianiu czynnika ludzkiego w ostalaniu przepisów i
                  oznakowania. A nie o tym, żeby usprawiedliwiać drogowe piractwo.
                  Zresztą krytyka przepisu czy znaku nie oznacza, że się go łamie! Czy
                  fakt, że np. ktoś krytykuje brak powszechnego dostępu do broni
                  oznacza, że mimo braku pozwolenia pójdzie kupić kałacha na bazar?
                  Nie. Być może niektórzy debile tak zrobią, ale większość nie.

                  > Oooo... Czyzbys to nie ty krytykowal drogowcow? Czymze innym jak
                  nie twierdzeni
                  > em, ze wie sie lepiej jest krytyka poczynan innych?

                  Kompletna bzdura i jak zwykle wybiórczo-upraszczające podejście do
                  zagadnienia.

                  Krytyka jest 1) oceną, 2) wskazaniem błędów (jak również pozytywów)
                  3) sugestią zmian a NIE twierdzeniem że wie się lepiej.
                  Krytyk literacki oceniając jakąś książkę nie twierdzi że wie lepiej
                  jak pisać tylko odnosi się do konkretnego dzieła. Krytyka
                  konkretnego przypadku oznakowania drogi odnosi się do tego przypadku
                  a nie oznacza "wiedzenie lepiej jak się tworzy przepisy". Ludzie
                  krytykujący finansistów za wywołanie kryzysu nie uzurpują
                  sobie "znania się lepiej" na tematyce giełdowej!

                  Nawet zakładając, że każdy przepis i znak jest tworzony rozumnie,
                  potrzebnie i adekwatnie do realiów, błędy mogą się pojawić. Planując
                  można czegoś nie przewidzieć (co zresztą często się zdarza). Krytyka
                  wskazuje na ten błąd po weryfikacji teroii z praktyką.

                  Zresztą co ja ci będę korepetycji udzielać. Kup encyklopedię.

                  > Jestes nieco na bakier z logika.

                  Bynajmniej. Za to ty zarówno z logiką jak i semantyką jak
                  najbardziej.

                  > Czyzbys to nie ty napisal, ze kierowcy wlasnie dlatego "mimo
                  woli"(!) "ignoruja
                  > " przepisy?

                  Napisałem i uzasadniłem podając przykłady. Coś jeszcze nie pasuje?

                  I co oznacza "właśnie dlatego krytykują"? Z powodu krytyki???



                  Na koniec:

                  > A ty myslisz, ze na Zachodzie jest inaczej? Ze tam sa dziedziny, w
                  ktorych wszy
                  > scy wszystko robia dobrze? Ze drogowcy tez nie przyznaja "że nie
                  jest z oznakow
                  > aniem najlepiej"? W Niemczech od lat trwaja dyskusje na ten temat
                  i jest masa i
                  > nicjatyw przeciwko "lasowi znakow".

                  Czyli wg Ciebie tam też "wszyscy wiedzą lepiej od glupich drogowców"?
                  Przy przyjęciu takich z gruntu błędnych założeń, o co masz do mnie
                  pretensje? O to samo?
                  • hanni Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 10:51
                    vladcs napisał:

                    > jeżeli masz nadmiar niepotrzebnych lub głupich przepisów
                    > zaczynasz je ignorować, a to przenosi się z kolei na wszystkie -
                    > także i na te potrzebne.

                    Czemu sie tak pieklisz, jesli caly czas mowie to samo co ty, tyle ze innymi
                    slowami?
                    Z powodu przepisow, ktore kierowcy uwazaja za glupie, ignoruja (olewaja)
                    "WSZYSTKIE", takze i te "potrzebne".

                    A wiec jada 80 w terenie zabudowanym i 120 poza terenem zabudowanym "MIMO WOLI"
                    - jak to wyraziles.
                    Znaczy, ze oni wlasciwie by chieliby jechac przepisowe 50 ale nie moga! Bo to
                    wbrew ich woli. A wszystko przez te "glupie przepisy".

                    Czyz nie?



                    > Krytyka jest 1) oceną, 2) wskazaniem błędów (jak również pozytywów)
                    > 3) sugestią zmian a NIE twierdzeniem że wie się lepiej.

                    I "wskazanie bledow" nie zawiera w sobie przekonania krytykujacego, ze wie sie
                    lepiej?
                    Jestes pewien?

                    > Czyli wg Ciebie tam też "wszyscy wiedzą lepiej od glupich
                    > drogowców"?

                    Skad ten absurdalny wniosek? Przeciez przytoczylem ten przyklad wlasnie po to,
                    zeby udowodnic, ze mimo "glupich drogowcow" rowniez na Zachodzie, tamtejsi
                    kierowcy o dziwo potrafia oprzec sie przymusowi "ignorowania" "wszystkich"
                    ograniczen.

                    Czyzby wynikalo to z tego, ze maja silniejsza "wole" od polskich kierowcow,
                    ktorzy "mimo woli" (czyli z przymusu?) olewaja ograniczenia, nawet te absolutnie
                    powszechne?
                  • emes-nju Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 11:41
                    vladcs napisał:

                    > Nawet zakładając, że każdy przepis i znak jest tworzony rozumnie,
                    > potrzebnie i adekwatnie do realiów, błędy mogą się pojawić.
                    > Planując można czegoś nie przewidzieć (co zresztą często się
                    > zdarza). Krytyka wskazuje na ten błąd po weryfikacji teroii z
                    > praktyką.

                    I w tym problemu jest glebia. W Polsce oznakowanie projektowane jest na podstawie PLANU i nie jest weryfikowane po zainstalowaniu! ---> OTO POSZLAKA

                    Podobno brak na to kasy. (Nie brak za to na budowe nowych masztow pod fotoradary... :-/ ) Klopot w tym, ze trzeba prawdziwego geniusza, zeby na podstawie dwuwymiarowego planu prawidlowo (zasadnie, czytelnie, uwzgledniajac konfiguracje drogi itd.) umiescic oznakowanie funkcjonujace w trzech wymiarach. Zrozumiale sa zatem bledy w oznakowaniu - nie zrozumiale (wrecz karygodne!) jest za to to, ze nikt tego nie weryfikuje w czasie inspekcji PRZED oddaniem drogi do ruchu.
                    • habudzik Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 17:13
                      emes-nju napisał:

                      > I w tym problemu jest glebia. W Polsce oznakowanie projektowane jest na
                      podstawie PLANU i nie jest weryfikowane po zainstalowaniu! ---> OTOPOSZLAKA

                      Jak widać na fotkach wyżej wklejonych identyczne błedy robią w innych krajach a
                      mimo to tam liczba wypadków jest mniejsza i wciąż spada .
                      • haburek Re: Mozna bylo tez krocej 07.11.08, 17:47
                        Wolę jak rośnie, a nie spada.
                        A oni mają recesję.
                        To dlatego że tak wolno jeżdżą.
                        • habudzik Re: Mozna bylo tez krocej 08.11.08, 09:40
                          haburek napisał:

                          > Wolę jak rośnie, a nie spada.

                          Wolisz jak rośnie ilość wypadków???



                          > A oni mają recesję.
                          > To dlatego że tak wolno jeżdżą.

                          Taaaaak , to wszystko tłumaczy
                • tomek854 Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 14:43
                  img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder02_400_400.jpg
                  To akurat jest ok. Znak ten mówi, że w lewo jest ulica jednokierunkowa, w żaden
                  sposób nie wpływa to na to jaka ulica jest w prawo. W UK jest ten sam system
                  oznaczeń.

                  img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder01_400_400.jpg
                  To mówi nam o tym, że wyjeżdżamy ze strefy ograniczonej prędkości ale na tej
                  drodze jest jeszcze ograniczenie. To może mieć sens na przykład, jeżeli strefa
                  ma ograniczenie prędkości tylko w niektórych chwilach (np szkoła w pobliżu) a
                  ograniczenie dalej jest stałe.

                  img.stern.de/_content/59/19/591970/schildneu14_400_300.jpg
                  To jest znak unieważniony na czas jakichś robót drogowych. Pewnie obok stoi inny
                  z napisem "wszystkie kierunki w prawo" albo coś w tym stylu.

                  img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder12_400_200.jpg
                  To jest znak zakazu wjazdu pozwalający jednak wjeżdżać ciężarówkom. Może on stać
                  na przykład na początku alejki serwisowej - osobówki czy autobusy nie mają tam
                  po co wjeżdżać a dostawcze pojazdy mogą. Takich znaków jest wiele w Europie.

                  Ale niektóre to faktycznie idiotyzmy
                  • tomek854 Re: Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 14:48
                    tomek854 napisał:

                    > img.stern.de/_content/59/19/591970/schilder02_400_400.jpg
                    > To akurat jest ok. Znak ten mówi, że w lewo jest ulica jednokierunkowa, w żaden
                    > sposób nie wpływa to na to jaka ulica jest w prawo. W UK jest ten sam system
                    > oznaczeń.

                    Pobawiłem się nową zabawką: www.autocentrum.pl/pic.php?file=1226065580.02.jpg

                    Taka sytuacja to moze być ;-)
                    • tomek854 Re: Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 14:49
                      Hm Coś nie działa...

                      www.autocentrum.pl/?FF=546&file=1226065667.41.jpg
                      • tiges_wiz Re: Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 15:17
                        sprawdz 3ci watek podklejony ;)
                        • tomek854 Re: Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 17:44
                          No stamtąd właśnie to mam i nie działa :(
                  • habudzik Re: Muszę niektóre wziąć w obronę... 07.11.08, 17:18
                    Kto jest autorem tych zdjęć ?????
          • hanni Re: Mozna bylo tez krocej 06.11.08, 21:25
            vladcs napisał:

            > Bardzo niemądre uproszczenie, z założenia fałszujące sens wypowiedzi.

            Mozna wiedziec jak?

            Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze drogowcy ustawiaja znaki zle?

            Czyzby kierowcy (tacy jak ty) nie uwazali, ze wlasnie z tego powodu olewaja
            generalnie znaki (i POWSZECHNIE obowiazujace przepisy***)?


            *** Olewane i to permanentnie sa nie tylko znaki ale nawet przepisy
            (ograniczenia) obowiazujace niezaleznie od znakow, jak np. 90 km/h poza terenam
            zabudowanym i 50 km/h w terenie zabudowanym.
        • klemens1 Re: Mozna bylo tez krocej 15.11.08, 22:37
          > Kierowcy uwazaja ze drogowcy sa glupi i nie "umiom" ustawiac
          > znakow

          Drogowcy też tak uważają. Tym bardziej komiczny jest fakt że istnieje jakaś
          sekta która twierdzi że znaki są ustawiane po rzetelnych analizach
          przeprowadzonych przez kompetentnych fachowców.
    • emes-nju Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 07.11.08, 11:13
      1realista napisał:

      > Jakieś brednie jako usprawiedliwienie, moim ulubionym zaczyna być:
      >" A DEZorganizator ruchu zadowala sie ZNAKIEM (pojecie magiczne)"

      Lubie jak mnie cytuja, ale sprawia niejaka przykrosc, ze wiekszosc tych cytatow umieszczana jest tak, ze wyraznie swiadcza o calkowitym niezrozumieniu istoty podnoszonego przeze mnie problemu.

      Albo ja niezrozumiale pisze, albo cytujacy nie rozumieja. Jest jeszcze trzecia opcja - zwykle zlosliwosc w celu "zaistnienia". Ciebie o to jednak nie podejrzewam :-)

      > Aż nasuwa się zapytanie po co organizator ruchu stawia znak
      > pojęcie magiczne)

      Zeby nikt nie mogl mu zarzucic, ze nic nie robi (znaczna czesc oznakowania, to urzednicze dupochrony i nikt sie z tym nawet nie kryje). Robi przeciez! Na przyklad wymyslil cos, co Tobie sie podoba, a jest calkowitym zaprzeczeniem najbardziej prymitywnej wiedzy o widzeniu i dotrzeganiu - owe "blyskajace swiatelka". Maja one wielki walor, bo z daleka widac, ze cos blyska. I to jest jedyny walor - im blizej blyskacza, tym bardziej widzimy zrodlo swiatla, a tym mniej to, na co to swiatlo ma zwracac uwage... Np. przejscie dla pieszych czy absolutne mistrzostwo swiata jakim jest wysepka (azyl :-P ) na srodku szalenie ruchliwej jednojezdniowej trasy miedzynarodowej :-/

      > Przeciez całą budowana i istniejąca infrastruktura ograniczająca
      > lamanie prawa wynika tylko i wyłącznie z braku poszanowania zasad
      > poruszania się głównie przez posiadaczy motocykli i aut.

      Ale potrafisz mi jednoznacznie wykazac, ze "cala budowana i istniejaca infrastruktura" poprawia przestrzeganie prawa? Bo ja widze dokladnie odwrotny skutek - im wiecej regulacji, tym jest gorzej, a nie lepiej. Co gorsza - tym mniejsze poszanowanie dla przestrzegania prawa! Bo np. WSZYSTKIE dodatkowe ograniczenia predkosci sa dostosowane pod trakcje ciezarowki na mokrej drodze. Dla wiekszosci uzytkownikow sa wiec zdecydowanie na wyrost. A przeciez, UWAGA WIEDZA TAJEMNA!, w ruchu drogowym chodzi o szybkie i bezpieczne dotarcie do celu. Organizowanie ruchu na wolne i bezpieczne dotrcie do celu jest o tyle bez sensu, ze nie ma wiekszych szans na wyegzekwowanie tej szczytnej idei.

      > Szczytem absurdu jest informacja z ostatnich dni gdy gdzieś tam w
      > polsce postawiono na jakimś odcinku barierę rozgradzającą na
      > zwykłej jednojezdniowej drodze bo nie respektowano linii.

      Szczytem ABSURDU jest gleboka wiara w magiczna moc oznakowania! Skoro wiec ZNAK (pojecie magiczne) nie spelnil swojego zadania (z bardzo wielu roznych przyczyn - byc moze rowniez technicznych), to jedyna logiczna konsekwencja jest budowa czegos, co zmniejszy kolizyjnosc odcinka. (A tak BTW. Dlaczego ruch na autostradach wtloczony jest jest pomedzy bariery? Przeciez KRESKI na krawedziach jezdni zabraniaja ich przekraczania. To nie wystarcza? :-P )

      > A przecież wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za
      > najmniejszą pierdołę posiadacz zlicytuje auto dom i będzie przez
      > następne 50 lat dymać na jeden mandat za jakąś głupotę.

      Ta jessss, towarzyszu! Ciekawe jak bys sie czul jakbys sie PRZYPADKIEM zalapal? Potrafisz bezblednie wskazac ktore skrzyzowanie odwoluje ograniczenie? Ja, bez pomiarow, sprawdzenia mapy i stanu faktycznego nie umiem! Poczytaj KD i poszukaj jak czest mozesz lamac przepisy z calkowita nieswiadomoscia!

      > Problem łamania przepisów będzie rozwiązany w ciagu tygodnia a
      > ilosć ofiar w ciagu roku spadnie do poniżej 100 rocznie.

      Ciekawe tylko dlaczego tej rewolucyjej metody nie wprowadzil jeszcze zaden kraj? Byc moze dlatego, ze jej rewolucyjnosc nie jest taka rewolucyjnoscia, a raczej naiwnoscia...?

      > Bo o jakości kierowcy świadczy respektowanie zasad poruszania

      A o czym swiadczy nierespektowanie jakichkolwiek zasad przez waaadze? Poczynajac od upstrzanie drog taka iloscia "niezbednego" oznakowania, ze jadacy przepisowo nie jest wstanie zassac umieszczonych na nich informacji, a konczac na radiowozoach, ktore albo blokuja ruch pelznac 10-20 km/h albo jadac zdecydowanie szybciej niz limit.
    • simr1979 Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 07.11.08, 13:38
      1realista napisał:

      >A przecież
      > wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za najmniejszą pierdołę posiadacz
      > zlicytuje auto dom i będzie przez następne 50 lat dymać na jeden mandat za jaką
      > ś głupotę. Problem łamania przepisów będzie rozwiązany w ciagu tygodnia a ilosć
      > ofiar w ciagu roku spadnie do poniżej 100 rocznie.

      Zgłoś się do Ziobry - masz szanse zrobić karierę w "polityce" a la pis... ;)
      Przerażenie człowieka ogarnia, jak straszną wodę z mózgu zrobiły młodzieży te oszołomy :/
      • nazimno A na dodatek trypel zaleca strzelanie 07.11.08, 15:39
        do kazdego uciekajacego samochodem smarkacza.
        Gdy ja mowie NIE, to oskarza mnie o PISioryzm.

        "Ciekawe" wypowiedzi jego samego oraz niejakiego kontika_71 sa tu:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=86874370
        (caly watek)

        Wode z mozgu robi ludziom 59 kanalow TV w kablowce.
        Nikt juz niczego nie czyta, a i myslenie zastapione zostalo
        przez nniektore z tych kanalow. Pojecie o swiecie ksztaltowane
        jest przez zalosny poziom zurnalistow i calkowity brak materialow
        edukacyjnych. Gotowe prawdy pompuje sie ludziom do lbow razem
        z nadmiarem gazowanej wody sodowej. Mozg po jakims czasie reaguje
        juz tylko na reklamy.

        Moze o to wlasnie chodzi.
        Czlowiek nie powinien miec zadnych pogladow opartych na jakichs
        normalnych fundamentach.

        We lbie powinna byc tylko sieczka. I wielu sie to udalo.
        Trypelek jest wlasnie takim przykladem.

        • staszek585 Czy ktoś pamięta 08.11.08, 20:21
          Czy ktoś z szanownych dyskutantów pamięta jeszcze jaki był początkowy temat?
          Tak dla formalności pytam.
          Było o wtórnym analfabetyzmie.
          Moim zdaniem nie jest on wcale wtórny.
          Szkolenie jest na kiepskim poziomie, szkolą przecież Ci co jeżdżą po drogach. A
          jak widać rozumienie zasad i przepisów kuleje.
          Trochę śmieszne są próby zwalania tego na jakiś jeden powód. Albo dokładnie "i
          śmieszne i straszne". Ten mój komentarz proszę potraktować jako jeden z sygnałów.
          1. Nie przestrzegamy przepisów - to fakt.
          Przyczyny są różne. Co do nie przestrzegania przepisów ruchu drogowego to
          wymieniłbym co najmniej kilka:
          - słaba edukacja w tym zakresie,
          - przyzwyczajenie do tego, że przepisy są po to by je łamać,
          - niespójne, niestaranne oznakowanie dróg,
          - częste zmiany obowiązujących przepisów. W dodatku robione tak, że kierowcy nie
          zapoznają się ze zmianami.
          - nieznajomość przepisów. I to zarówno wśród początkujących jak i wieloletnich
          kierowców. "Starzy" zazwyczaj mówią: Bo tak się uczyłem. Zmian nie zauważają.
          - Policja która widzi jedynie przekraczanie dopuszczalnej prędkości. No i
          "Akcje" z okazji Świąt, długich weekendów itp.
          - kiepski poziom szkolenia. Kursant jest przekonany, że jak zdał testy to zna i
          przepisy.
          Oczywiście można więcej. Tylko, skoro nawet te kilka osób, które się
          wypowiada, nie może do niczego dojść, nie może się wzajemnie zrozumieć to może w
          tym tkwi problem? Że się wzajemnie nie szanujemy.
          Co inni na to?
          • habudzik Re: Czy ktoś pamięta 08.11.08, 21:45
            W Ameryce w ogóle nie szkolą i żyją .
            • staszek585 Re: Czy ktoś pamięta 08.11.08, 23:07
              Nie lubię odnosić się do czyichś zdolności czy umiejętności.
              Ale habudzik, zlituj się.
    • 1realista Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 13.11.08, 18:38
      Dziwią mnie argumenty osób które oponują. Przeciez zachowania takie jak nieustapienie pierwszeństwa na skrzyżowaniu, nieumiejętne zachowanie się na rondzie, niezatrzymanie na stopie, dopychanie skrzyżowań bo przecież zielone sie pali, nieprawidłowe zachowanie na przejeździe kolejowym, jazda na zwykłej miejskiej ulicy z prędkością autostradową, niestąpienie pierwszeństwa pieszym ( również po skręcie), przeganianie pieszych po pasach, jazda po chodniku i parkowanie na przejściach, palenie gumy na rondzie, wyprzedzanie na niewidocznym zakręcie, wyprzedzanie na skrzyżowaniu, jazda bez zachowania odstępu, ścinanie zakrętów, wyprzedzanie na liniach ciągłych czy pod wzniesieniami, etc... Przecież to tylko drobne wypisanie wykroczeń do których absolutnie nic a nic nie ma ani organizator ruchu ani znakujący drogę ani sam brak w infrastrukturze.Ale prościej zwalic na innych bo absolutnie nie może za to odpowiadać kierowca. A co z takimi przypadkami jak: ktoś ma do przejechania 5,8 czy 10 km zwykłą ulicą i jedzie nią 80-100 km/h; ktoś ma do przejechania 20-30 km z miejscowości (pipidów dolny) do miejscowości ( zadupie górne) - wiadomo że ma po drodze miejscowości jak i obszary lesne czy bez ograniczeń i zamiast przepisowych jedzie 120-160km/h a w "niepotrzebnych" zabudowanych zwalnia do stówki; ktoś grzeje 120- 180 po obwodnicy dużego miasta bo przecież są 3-6 pasów ( lepiej jak na autobahnie znaczy ograniczeń nie ma) no i ktorymś momencie dojeżdza do korka który omija dzielnicową ulicą przy której jest szkoła jadąc 80-120km/h oczywiście. Czy w tych przypadkach winna jest zła infrastruktura albo oznakowanie? No a zjawisko wyprzedzania na czołówkę przez posiadaczy dużego auta z silnym silnikiem, spychania na pobocze oznaczone linią ciagłą matiza czy inną fabię, wymuszanie przyspieszenia na ograniczeniach przez poganianie etc. Czy tu ma cos do rzeczy oznakowanie czy infrastruktura? Ona po prostu jest taka. To że komuś się spieszy bo ma być za dwie godziny gdzieś tam a jeszcze tysiac km drogi, ma 45 puntów handlowych do załatwienia dzisiaj, ma jakis towar zostawić do 12 bo potem zamkną firmę... te wszystkie podawane "ważne" powody mają "ważność" porównywalną z "ważnością" powodu kolesia który walnął trzy szklany wódki a potem kumpla podwiózł bo go nogi bolały.CO to mnie obchodzi? Pomijając wyjatkowe sytuacje wypadkowe( raz na 5 lat) to nie ma istotnej przyczyny dla takich zachowań poza skandalicznym lekceważeniem prawa. Łamanie zasad poruszania się jest właśnie wtórnym analfabetyzmem drogowym bo przecież ci wszyscy "zdolni z ważnymi powodami" kiedyś musieli przestrzegać tych zasad aby zdac prawko.A że znaków za dużo? Niepotrzebne czy błędne lekceważę jednak nie łamiąc zasad. Nia zapominajmy że lawina znaków pojawiła się na skutek nagminnego łamania zasad przez kierowców i jest często wymuszona przez lokalne społeczności i nigdy by nie zaistaniała gdyby kierowcy poruszali sie zgodnie z ustalonymi zasadami.
    • edek40 Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 14.11.08, 16:04
      Wszystko cacy. Tylko jak wyobrazasz sobie fotoradar, ktory sporzada dokumentacje chamskiego i niebezpiecznego wyprzedzania, przy ktorym nie dochodzi do przekroczenia predkosci. A fotoradary to zdaje sie glowny sposob na poprawianie bezpieczenstwa w Polsce.

      Z reszta ja bardzo chetnie posluguje sie przykladem rodzica, ktory gani dziecko za palenie fajek, zaciagajac sie dymkiem. Tak dziala nasza policja, ktora chetnie lapie za predkosc, ale jej nie przestrzega. Tak samo dziala oznakowanie lekkiego luku drogi jako niebezpiecznego zakretu, ktory w zadnym wypadku nie jest niebezpieczny. Nawet w czasie deszczu czy sniegu.

      Generalnie, dziecko wychowywane konsekwentnie, bez wyjatkow, systematycznie i spojnie latwo wdraza sie w dorosle zycie. Czy widzisz wieksza systematycznosc, spojnosc, konsekwencje w oznakowaniu drog? Ja nie. Wiekszosc, czesto nieuswiadamiajac sobie tego, rowniez nie. Stad powszechne olewanie znakow.

      Tak samo jest z dzieckiem systematycznie bitym, poniewaz bezsilni rodzice nie potrafia sobie radzic. W pewnym momencie pozostaje juz tylko morderwstwo, bo wprawdzie bicie boli, ale do glowy juz nie dociera. Tak samo jest z kierowcami, ktorzy ze wszystkich stron sa "bici". Czy jest powod czy nie znaki sa stawiane po uwazaniu i na wyrost. Tym bardziej zaskakuja te naprawde potrzebne, ale efekt odnosza dokladnie taki sam, jak te idiotyczne.
      • habudzik Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 14.11.08, 20:25
        edek40 napisał:

        > Wszystko cacy. Tylko jak wyobrazasz sobie fotoradar, ktory
        sporzada dokumentacj
        > e chamskiego i niebezpiecznego wyprzedzania, przy ktorym nie
        dochodzi do przekr
        > oczenia predkosci. A fotoradary to zdaje sie glowny sposob na
        poprawianie bezpi
        > eczenstwa w Polsce.

        Fotoradary to główny sposób na zwalczenie nadmiernej predkości a nie
        na wyleczenie nas ze wszystkich wad . A od wyeliminowania
        chamskiego , niebezpiecznego wyprzedzania to są videoradary mobilne .
    • babaqba Re: wtórny analfabetyzm motoryzacyjny 15.11.08, 21:28
      1realista napisał: A przecież
      > wystarczy przypie...ć tak wysokie mandaty że za najmniejszą pierdołę
      posiadacz
      > zlicytuje auto dom i będzie przez następne 50 lat dymać na jeden
      mandat za jaką
      > ś głupotę. Problem łamania przepisów będzie rozwiązany w ciagu
      tygodnia (...)

      Skąd się biorą takie głupki? W takim razie działania niezgodne z
      prawem okupanta podczas WWII w Polsce w ogóle ustały, bo kary były
      jeszcze okrutniejsze niż postulujesz. A partyzantka i państwo
      podziemne to bajki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja