Dodaj do ulubionych

36 % nie umie używać kierunkowskazów?

18.12.08, 00:05
Dzisiaj zrobiłem badanko naukowe, siedząc na sesji rady miastogminy
i wyglądając przez okno na lokalne skrzyżowanie. Parapet służył mi
jako biurko. :P

Krzyżówka X. Ulica jednokierunkowa krzyżuje się z dwukierunkową
główną i dwukierunkową podporządkowaną (będącą "azymutowym
przedłużeniem" jednokierunkowej). Można z niej skręcić w lewo lub w
prawo, albo jechać prosto.

Zacząłem sobie odkreślać jadących jednokierunkową, skręcających nie
używających / używających kierunkowskazów.

Nie oceniałem stylu używania kierunkowskazu (np. czy nie był użyty
za późno). Odnotowywałem sam fakt jego włączenia.

Wyniki:
- 133 mrugało (64 %)
- 48 nie mrugało (36 %)

Dużo to, czy mało?

P.S. Osobliwe spostrzeżenie dodatkowe: statystykę psuli przede
wszystkim kierowcy dostawczaków.
Obserwuj wątek
      • rapid130 Re: 36 % nie umie używać kierunkowskazów? 18.12.08, 16:37
        > a w lewo z jednokierunkowej skrwcali z lewej czy prawej strony?
        > ja znam taka jednokierunkowa, ze nawet w lewo skrecaja z prawej ..
        jakis koszmar...

        Ja też znam taką uliczkę. :P
        Ale najpierw to trzeba byłoby nauczyć jeździć instruktorów:
        img60.imageshack.us/img60/4550/kwiatekuu2.jpg
        Ten znak wiszący na ścianie budynku z lewej, to oczywiście zakaz
        wjazdu. BTW, przymierzałem się do skrętu w lewo.

        To zdjątko poszło w gazecie jako ilustracja zjawiska "zadawania się".
        W razie czego służę numerami Clio i nazwą "szkoły". :PPP
    • emes-nju Wczoraj ;-) 18.12.08, 11:06
      Wczoraj lewym pasem pelzlem w korku za jakas pania. Pani ta jechala
      w sposob osobliwy. Jak korek ruszal, to mocno spozniala sie za
      startem, a jak juz ruszyla, to zawsze zdryfowywala w prawo, a
      nastepnie odbijala w lewo i ostro hamowala. Potem odwracala sie w
      prawo (stad wiem, ze kobieta prowadzila) i wymachiwala lapami.

      Dopiero po kilku identycznych sekwencjach domyslilem sie, ze pani
      chciala zmienic pas na srodek i spozniala sie ze startem dlatego, ze
      czekala az na srodku zrobi sie "obiecujaca" luka.

      Klopot w tym, ze pani (przyjezdna - ciekawe co sobie pomyslala o
      Warszawiakach... :-P ) nie zadala sobie trudu machniecia dzwigienka
      kierunkowskazu i trudno spodziewac sie, ze ci, kotrzy mieli ja na
      krawedzi pola widzenia mogli zorientowac sie o co jej chodzi - ja
      jadac za nia, dopiero po kilku razach sie domyslilem, ze jej jazda
      nie jest efektem nieumiejetnosci utrzymania kierunku ;-)
      • winnix Re: Wczoraj ;-) 18.12.08, 11:09
        Hehehe, ja coś podobnego widziałam wczoraj w Poznaniu. Pan przede
        mnie gibał się od lewa do prawa przez dłuższą chwilę. Jak sie
        pojawiła luka, szybko w nią wskoczył, równocześnie mrugając
        kierunkowskazem :D
        • tbernard Re: Wczoraj ;-) 18.12.08, 12:18
          Bo to bywa różnie.
          Ostatnio miałem przygodę, jadąc prawym pasem postanowiłem zmienić na lewy po
          którym nic nie jechało. Włączyłem kierunkowskaz aby dopiero po chwili płynnie
          bez niepotrzebnego gwałtownego skakania zmienić pas. Gość za mną zupełnie olał
          mój migacz, zmienił błyskawicznie i po gazie. Pokapowałem się w porę i na
          szczęści do niczego nie doszło ale dostałem nauczkę: lepiej nie zdradzać
          zamiarów, tylko upewniwszy się w lusterku od radu szybko myk;). Potem gość
          jeszcze zrobił parę slalomów bez migaczy. Po prostu za dużo jest na drogach
          burackiego cwaniactwa i niektórzy walą upolować lukę niż poprosić migaczem.
          • emes-nju Re: Wczoraj ;-) 18.12.08, 12:30

            > Włączyłem kierunkowskaz aby dopiero po chwili płynnie
            > bez niepotrzebnego gwałtownego skakania zmienić pas. Gość za mną
            > zupełnie olał mój migacz, zmienił błyskawicznie i po gazie.

            Dzis mi sie zdarzylo cos podobnego i to ja bylem "olewajacym"...

            Przede mna, jedynym w tym miejscu pasem, snul sie (jakies 20 km/h -
            znacznie wolniej niz jadacy przed nim) jakis Plenosol. Jak z lewej
            pojawil sie pas, korzystajac z mozliwosci auta, wyskoczylem na niego
            ze sporym przyspieszeniem (kierunkowskazem mrugalem zanim pojawil
            sie lewy pas). Plenosol usilowal zrobic to w chwile po tym jak juz
            zrobilem to ja.

            Sorry, ale olalem jego kierunkowskaz, bo gdybym go nie olal,
            musialbym awaryjnie hamowac - ja mialem juz na zegarze ok. 50 km/h,
            a Plenosol nie przyspieszyl ze swoich 20 km/h.
            • tbernard Re: Wczoraj ;-) 18.12.08, 15:31
              Tylko, że ja akurat jechałem lekko ponad 50km/h (ale mniej niż 60) i o te ponad
              przekroczyłem prędkość przepisową, więc raczej zawalidrogą w moim rozumieniu
              tego pojęcia nie byłem.

              A zdarzenie też miało miejsce gdy lewy pas się pojawił i zasygnalizowałem
              dokładnie w momencie pojawienia (wcześniej mogło by oznaczać, że chcę w lewo
              skręcać). W zasadzie mógłbym nawet bez lusterka (bo pas lewy za wysepką
              ochraniającą przejście dla pieszych się pojawił) od razu zamiast migacza
              wskoczyć raptownie ale nie lubię takiego stylu skoczka.
        • kozak-na-koniu Re: Wczoraj ;-) 18.12.08, 12:18
          Wszystko w normie. Wielu "Czereśniaków" bowiem uważa, że
          kierunkowskazy w pojazdach montuje się nie po to, by móc pokazać
          ZAMIAR wykonania manewru, tylko samo jego wykonanie, albo
          ewentualnie tylko dla ozdoby. Dlatego na przykład, skręcając na
          skrzyżowaniu w lewo, włączają go dopiero po zapaleniu się zielonego
          światła, lub nawet na środku skrzyżowania. Póki robią to "zgodnie z
          przepisami", problemu nie ma, trzeba było być przewidującym i
          odpowiednio wcześniej odpowiednio się ustawić.:)
    • samoistny Ech, niech już lepiej nie używają... 18.12.08, 11:26
      Nieużywanie to jedno, ale czasem gorsze jest używanie bez sensu. Mam na myśli
      niebezpiecznych matołów sygnalizujących prawym migaczem wjazd na rondo
      niezależnie od tego czy zamierzają zjechać najbliższym zjazdem. Dzięki za
      informację że nie chcecie wjechać pod prąd ani taranować wysepki, kierowcy
      czekający na następnym wjeździe są wam wdzięczni.
      • drinexile Re: Ech, niech już lepiej nie używają... 18.12.08, 16:12
        Tez tak narzekalem i myslalem, ze w PL wielu kierowcow pojecia o
        uzywaniu kierunkowskazow ze szczegolnym uwzglednieniem tzw rond. Ale
        sposob, w jaki mieszkancy Zjednoczonego Krolestwa uzywaja
        kierunkowskazow przebija wszystko! Najdziwniejsze jest jednak to, ze
        nie powoduje to dramatycznej ilosci kolizji. Moze po prostu ludzie
        jezdza ostrozniej i stosuja sie, w znakomitej wiekszosci, do
        ograniczen predkosci, zwlaszcza w terenie zurbanizowanym i jakos nie
        spotykam sie z opiniami, ze ograniczenie do 30 mph w miescie to
        debilizm, bo przeciez ja jezdze szybko i bezpiecznie...
        • samoistny Re: Ech, niech już lepiej nie używają... 18.12.08, 16:43
          W Polsce opisane przeze mnie zachowanie też nie powoduje dramatycznej ilości
          kolizji. Na rondzie prędkości są niewielkie, poza tym wjeżdżający (całkiem
          rozsądnie) czekają aż delikwent rzeczywiście zacznie skręcać, a przynajmniej
          zwolni. Niestety to ostatnie zmniejsza też przepustowość skrzyżowania.

          W UK byłem krótko ale z tego co widziałem, to tam fizycznie trudno jest jeździć
          szybko. Wysepki, barierki, słupki, krętość drogi, sygnalizacja świetlna,
          malutkie ronda uspokajają ruch w naturalny sposób. No i do tego zazwyczaj
          jeszcze dochodzą częste korki.
    • rapid130 Re: 36 % nie umie używać kierunkowskazów? 19.12.08, 13:56
      Te 36 % traktuję jak gruboszacunkowy wskaźnik ilości dyletantów
      drogowych.

      To znaczy takich, którzy uczestniczą w ruchu drogowym, "powodują
      powozem", ale robią to wszystko wyłącznie automatycznie, wyłączają
      abstrakcyjne myślenie i [Boże, wybacz im bo] nie wiedzą co czynią.

      Wskutek przeciążenia umysłu lub słabej koncentracji (patrz:
      wyluzowane dostawczaki) wyłączają funkcje dodatkowe, np. używanie
      kierunkowskazów, aby skoncentrować się na utrzymaniu pojazdu na
      czarnym albo dziubaniu pazurem w nosie i wysyłaniu esemesów. :P

      Te 36 % mniej więcej zgadza z moimi spostrzeżeniami drogowymi.
      I to jest przerażające. Na drodze widuję tylko pojedyncze sztuki
      pełnokrwistych piratów drogowych. Ale za to całe tabuny dyletantów.
      Słodko nieświadomych swojej niewiedzy lub (i) wtórnego analfabetyzmu
      drogowego.

      Skręcających na ulicy jednokierunkowej w lewo od prawego krawężnika.

      Ze świętym oburzeniem trąbiących na jadących z pierwszeństwem
      przejazdu, bo nie wiedzą co to jest zasada prawej strony.

      Oświetlonych jak choinka na biało i czerwono w ładny dzień, bo "Rano
      była mgła, mąż jechał i włączył, a ja nie wiem gdzie wyłączyć,
      hihihi..."

      Skłonnych do zakłócania innym jazdy, bo "Co ja będę czekać?
      Przynajmniej tamten pojedzie wolniej!"

      Wyprzedzających na trzeciego, na łuku szerokiej krajówki, ze
      zmuszaniem jadących z naprzeciwka do ucieczek na asfaltowe pobocza w
      trybie awaryjnym, bo "Tutaj jest taki zwyczaj. Ludzie wiedzą, że
      muszą zjeżdżać".

      Ładujących się na krzyżówki, pomimo braku szans na ich opuszczenie,
      bo "Jestem sprytna, myk-myk i jakoś przejadę".

      Pozostawiających włączone światła w autach zatrzymanych w
      nocy. "Czego mi świecisz "długimi", debilu? Nie widzisz, że ja tu
      STOJĘ?!

      etc. etc. etc.

      Właśnie takie zachowania innych uczestników ruchu powodują u mnie
      największy dyskomfort. Niestety, stanowią też zagrożenie. Każda
      kolizja lub wypadek są zbiegiem wielu okoliczności. Czasem sumą
      takich zdawałoby się drobnych błędów.

      P.S. Teksty nie są wymyślone.
      Są cytatami zasłyszanymi z fotela pasażera. :(
    • apache5 Trochę waszej winy w tym jest. 20.12.08, 12:21
      Stan prawny znany. powiedzcie mi dlaczego więc postulujecie aby nie włączać
      kierunkowskazów przed wjazdem na rondo. Jak do i na rondzie jeden pas, TO MOŻNA
      ZROZUMIEĆ, 2-3 lub 4 pasy i jeszcze do tego część z nich oznaczona na jezdni na
      wprost i w lewo (w prawo). Jak włączenie ich ułatwia życie tym za mami (dobór
      pasa) i w ruchu po rondzie. A jeszcze do tego jak na rondzie jest sygnalizacja
      świetlna, to na tym samym skrzyżowaniu raz chcecie sygnalizować a raz
      nie,kierunek ruchu przed i na skrzyżowaniu. Pod rozwagę, co lepiej.
























    • soffia75 Re: 36 % nie umie używać kierunkowskazów? 28.12.08, 23:30
      Również miałam wątpliwą przyjemność zaobserwować u wielu kierowców manierę
      włączania kierunkowskazu w momencie skrętu - rozpoczyna skręt i wtedy łaskawie
      "miga" (jak dla mnie, mógłby już wtedy sobie darować, bo i tak widzę, że
      skręca). Wynika to zapewne z przekonania o zdolnościach telepatycznych
      pozostałych uczestników ruchu, którzy potrafią bezbłędnie odgadnąć, że ów
      kierowca planuje gdzieś sobie skręcić... ;)
      Przy zmianie pasa ruchu kierunkowskaz chyba zaczyna parzyć w łapska, więc też
      się go nie używa... ;)
      Szczytem wszystkiego są osobnicy, którzy wloką się potwornie po mieście, a w
      momencie, gdy już-już człowiek zabiera się do ich wyprzedzania, skręcają w lewo
      - bez kierunkowskazu oczywiście.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka