mejson.e
29.12.08, 00:04
W jaki sposób okazuje się drogowemu łamadze, że jeździ jak patałach?
Zwyczajowym splunięciem pod nogi takiemu nieudacznikowi jest wyprzedzenie go z
"machnięciem ogonem" czyli powrotem na prawy pas tuż przed jego nosem,
niemalże muskając go tylnym zderzakiem.
Spotkałem w życiu wielu takich melepetów i w wielu przypadkach nie dziwiłbym
się takiemu okazaniu emocji.
Wczoraj zostałem potraktowany jak melepeta ponieważ jechałem przez kozienicki
las równiutką, gładką droga zaledwie setką.
Najpierw zawinął mi ogonem nowocześnie kanciasty voyager a potem laguna kombi.
Jest pan zerem, panie lanos!
Tyłki im wdzięcznie zatańczyły przed moim nosem a anteny cb wykonały ukłon
pogardliwy jak muszkieterów przed gwardią kardynalską.
Trzeci muszkieter w białym partnerze nie ukłonił mi się, bo oprócz mnie
wyprzedzał jeszcze dwa samochody jadąc po wysepce, na jego szczęście tylko
namalowanej na asfalcie, ale antenka pokiwała mi z przyganą.
Za Zwoleniem spotkałem pierwszego muszkietera po przegranym pojedynku ze
stacjonarnym radarem.
Drugiego dopędziłem przed Tarłowem, jak na kilkukilometrowym odcinku krętej
drogi utknął za jakąś corsą.
Trzeciego spotkałem przed Ożarowem, jak wycofywał z lasu - jechał sam, więc
pewnie nie chodziło o szybki numerek z pasażerką tylko zwykłe odcedzenie
kartofelków.
Skoro wystarczy przez kilkadziesiąt kilometrów jedynie jechać równo, bez
postojów i sprawnie wyprzedzać, by dogonić pędzących dużo szybciej niż
przepisowo i wyprzedzających "po trupach", to zasługują oni raczej na
politowanie niż na podziw.
W drodze powrotnej ryknął mi po lewej touareg wyprzedzając trzy samochody
jednocześnie na zabudowanym, skrzyżowaniu, łuku i pod górę.
Dziesięć kilometrów dalej musiał ryknąć mi jeszcze raz tylko dlatego, że w
Kozienicach wybrałem inną kombinację ulic.
Bądźmy ostrożni przy okazywaniu komuś pogardy, bo może okazać się, że to my
zasługujemy na politowanie...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.