Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie

29.12.08, 00:04
W jaki sposób okazuje się drogowemu łamadze, że jeździ jak patałach?
Zwyczajowym splunięciem pod nogi takiemu nieudacznikowi jest wyprzedzenie go z
"machnięciem ogonem" czyli powrotem na prawy pas tuż przed jego nosem,
niemalże muskając go tylnym zderzakiem.

Spotkałem w życiu wielu takich melepetów i w wielu przypadkach nie dziwiłbym
się takiemu okazaniu emocji.

Wczoraj zostałem potraktowany jak melepeta ponieważ jechałem przez kozienicki
las równiutką, gładką droga zaledwie setką.
Najpierw zawinął mi ogonem nowocześnie kanciasty voyager a potem laguna kombi.
Jest pan zerem, panie lanos!

Tyłki im wdzięcznie zatańczyły przed moim nosem a anteny cb wykonały ukłon
pogardliwy jak muszkieterów przed gwardią kardynalską.
Trzeci muszkieter w białym partnerze nie ukłonił mi się, bo oprócz mnie
wyprzedzał jeszcze dwa samochody jadąc po wysepce, na jego szczęście tylko
namalowanej na asfalcie, ale antenka pokiwała mi z przyganą.

Za Zwoleniem spotkałem pierwszego muszkietera po przegranym pojedynku ze
stacjonarnym radarem.
Drugiego dopędziłem przed Tarłowem, jak na kilkukilometrowym odcinku krętej
drogi utknął za jakąś corsą.
Trzeciego spotkałem przed Ożarowem, jak wycofywał z lasu - jechał sam, więc
pewnie nie chodziło o szybki numerek z pasażerką tylko zwykłe odcedzenie
kartofelków.

Skoro wystarczy przez kilkadziesiąt kilometrów jedynie jechać równo, bez
postojów i sprawnie wyprzedzać, by dogonić pędzących dużo szybciej niż
przepisowo i wyprzedzających "po trupach", to zasługują oni raczej na
politowanie niż na podziw.

W drodze powrotnej ryknął mi po lewej touareg wyprzedzając trzy samochody
jednocześnie na zabudowanym, skrzyżowaniu, łuku i pod górę.

Dziesięć kilometrów dalej musiał ryknąć mi jeszcze raz tylko dlatego, że w
Kozienicach wybrałem inną kombinację ulic.

Bądźmy ostrożni przy okazywaniu komuś pogardy, bo może okazać się, że to my
zasługujemy na politowanie...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kozak-na-koniu Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 29.12.08, 08:56
      To są podstawowe prawdy, o których już 40 lat temu pisał
      nieodżałowany Witold Rychter. Niestety, nie jest to tak "medialne",
      jak walka z "wariatami" i piratami w telewizji...:(
    • watoslocos chory jesteś człowieku 29.12.08, 10:18
      • kontik_71 Re: chory jesteś człowieku 29.12.08, 10:23
        Spojrzales w lustro i doszedles do powyzszego wniosku?
    • kontik_71 Szacun.. 29.12.08, 10:24
      Zarowno za podejscie do zagadnienia, jak i bardzo fajny sposob
      opisania tegoz :)
      • emes-nju Re: Szacun.. 05.01.09, 13:57
        kontik_71 napisał:

        > Zarowno za podejscie do zagadnienia, jak i bardzo fajny sposob
        > opisania tegoz :)

        No tak. Napisal, ze rozwijajac stosunkowo niewielka predkosc max.,
        uzyskuje przyzwoita srednia.

        A jak ja, w celu zapewnienia max. plynnosci ruchu (czyli wlasnie to,
        co napisal Mejson...) postuluje pozdejmowanie kretynskich czy tylko
        zbednych ograniczen oraz urealnienie tych, ktore warto, zeby
        pozostaly (ale niekoniecznie w wartosciach dostosowanych pod trakcje
        ciezerowki na moktrym asfalcie), to robie za pirata. Bo tez chce
        plynniej, ale niekoniecznie szybko pojezdzic :-P
        • mejson.e Płynność 05.01.09, 19:30
          emes-nju napisał:


          > A jak ja, w celu zapewnienia max. plynnosci ruchu (czyli wlasnie to,
          > co napisal Mejson...) postuluje pozdejmowanie kretynskich czy tylko
          > zbednych ograniczen oraz urealnienie tych, ktore warto, zeby
          > pozostaly (ale niekoniecznie w wartosciach dostosowanych pod trakcje
          > ciezerowki na moktrym asfalcie), to robie za pirata. Bo tez chce
          > plynniej, ale niekoniecznie szybko pojezdzic :-P


          Popieram apel!

          Znasz większość DK 79 - pewnie też wkurza Cię fragment pomiędzy Garbatką a
          Zwoleniem?
          Co chwila zabudowany, potem niezabudowany przez ... 200 metrów i znowu zabudowany.

          I często to tylko obszar "zabudowany" wedle tablicy, bo zabudowania to np.
          folie/szklarnie, sady albo pojedyncze zabudowania oddzielone szerokim pasem
          trasy i rowem.

          Najświętszy "uśrednia" trochę niektóre odcinki - szczególnie 70 przy szkole w
          niedzielne popołudnie w środku ferii świątecznych...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: Płynność 06.01.09, 13:00
            mejson.e napisał:

            > Znasz większość DK 79 - pewnie też wkurza Cię fragment pomiędzy
            > Garbatką a Zwoleniem?

            Masz racje - w duzej mierze "zabudowanosc" tego rejonu jest
            watpliwa. Do tego akurat tam droga jest szeroka i prosta. I tak 10
            km z predkoscia 50 km/h, ze kazdy soltys mogl bezpiecznie dojsc do
            swojego sraczyka, ktory z niewiadomych przyczyn postawil po
            przeciwnej niz mieszka stronie jezdni ;-)

            I znow masz racje - jezdze tam ok. 60-70 km/h, bo tak jak od dwoch
            lat tamtedy jezdze, to jeszcze nigdy zadnego soltysa nie przypililo
            jak tamtedy jechalem :-)

            A tak BTW - zauwazylem, ze w zdecydowanej wiekszosci wypadkow nie ma
            zadnej korelacji pomiedzy gestoscia przydroznej zabudowy (cala
            Polska to teren mniej lub bardziej zabudowany - z wyjatkiem gor,
            lasow i jezior :-P ), a liczba pieszych spacerujacych w strojach
            maskujacych po poboczach i jezdniach. Prawdopodobienstwo trafienia
            pieszego w srodku Puszczy Kozienickiej i w srodku ww. "terenu
            zabudowanego" jest zblizone.

            A najciekawsze jest to, ze mimo takich "zajaczkow" ta trasa jest
            stosunkowo malo naznaczona reka znakologa. Jadac w miare przepisowo
            ("usredniajac" co lepsze wyczyny znakologa), udaje mi sie uzyskiwac
            srednia 65-70 km/h (70 km/h tylko w nocy). Na innych trasach,
            ktorych uzywam taka sztuczka sie nie udaje...
            • mejson.e Korelacja 06.01.09, 13:17
              emes-nju napisał:


              > A tak BTW - zauwazylem, ze w zdecydowanej wiekszosci wypadkow nie ma
              > zadnej korelacji pomiedzy gestoscia przydroznej zabudowy (cala
              > Polska to teren mniej lub bardziej zabudowany - z wyjatkiem gor,
              > lasow i jezior :-P ), a liczba pieszych spacerujacych w strojach
              > maskujacych po poboczach i jezdniach. Prawdopodobienstwo trafienia
              > pieszego w srodku Puszczy Kozienickiej i w srodku ww. "terenu
              > zabudowanego" jest zblizone.

              Różnica polega na prawdopodobieństwie trafienia dzikiego zwierza - w Puszczy Kozienickiej znacząco większe. ;-)

              Z obawy przed nimi nie przekraczam tam setki w dzień, w nocy wolniej za to przeważnie na przednich przeciwmgielnych, by zauważyć ewentualne ślepia w rowie...

              Mam oczywiście na myśli dzikie zwierzęta a nie pieszych ;-)

              Dzięki temu miałem ostatnio okazję bezstresowo przyjrzeć się liskowi przekraczającemu jezdnię nie tak daleko przede mną.

              A droga teraz tam wyjątkowo równa i przyciąga pedał gazu do podłogi...

              > A najciekawsze jest to, ze mimo takich "zajaczkow" ta trasa jest
              > stosunkowo malo naznaczona reka znakologa. Jadac w miare przepisowo
              > ("usredniajac" co lepsze wyczyny znakologa), udaje mi sie uzyskiwac
              > srednia 65-70 km/h (70 km/h tylko w nocy). Na innych trasach,
              > ktorych uzywam taka sztuczka sie nie udaje...

              Mam bardzo zbliżoną średnią.
              Podobną uzyskuję np. na Sierpc - Grudziądz czy Świecie - Chojnice.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • emes-nju Re: Korelacja 06.01.09, 14:03
                mejson.e napisał:

                > Różnica polega na prawdopodobieństwie trafienia dzikiego zwierza -
                > w Puszczy Kozienickiej znacząco większe. ;-)

                W ciagu dwoch i pol roku jazdy ta trasa tylko dwa razy mialem
                naprawde "cieplo". Raz jak wyprzedzalem TIRa, ktorego naczepa
                bujnela sie w koleinach, a drugi raz jak cudem uniknalem potracenia
                pieszych (jeden prowadzil bicykl) w... srodku Puszczy Kozienickiej ;-
                )

                > A droga teraz tam wyjątkowo równa i przyciąga pedał gazu do
                > podłogi...

                Z tym rowna, to bym nie przesadzal. ROWNIEJSZA - to tak. Jak
                pierwszy raz jechalem tam po wymianie nawierzchni, to mialem
                wrazenie, ze odpadly mi ciezarki wywazajace - jakas taka "tarka" tam
                jest i niestety twarde zawieszenie bardzo wyraznie daje mi o niej
                znac.

                Pzdr
    • inguszetia_2006 Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 29.12.08, 10:50
      Witam,
      Forum o bezpieczeństwie służy rozwijaniu różnorodnych talentów lub
      je uwypukla.
      Z przyjemnością przeczytałam, choć epilog mógł być bardziej
      wysublimowany, bo wyszła bajka z morałem;-D
      Nawet nie mam siły się ustosunkować do meritum, bo jestem
      przejedzona i mózg mi się zlasował. Poza tym mam ferie do 5 stycznia
      i z tego przymusowego lenistwa zajem się na śmierć;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • mejson.e Errata 29.12.08, 13:32
        inguszetia_2006 napisała:

        > Z przyjemnością przeczytałam, choć epilog mógł być bardziej
        > wysublimowany, bo wyszła bajka z morałem;-D

        Miała być z morałem, ale dlaczego bajka? ;-)

        Historia najzupełniej prawdziwa, całkiem ciepła z poświątecznej soboty i niedzieli.
        A że prosta, to taka właśnie miała być - jak na drodze - szybka ocena i wyrok...

        Winien jestem małą poprawkę - pierwszy muszkieter poległ na radarze nie
        stacjonarnym, tylko ręcznym - suszarkowym i był na audiencji u patrolu.
        W ogóle zastanawiałem się, w jaki sposób udało mu się wpaść w sieć, bo
        samochodów z przeciwka było trochę i większość ostrzegawczo mrugała?
        Może osobnik przyzwyczajony do wyprzedzania na styk i ocierania się o czołówkę
        mruganie z naprzeciwka traktuje wyłącznie jako wygrażanie pięściami?

        Muszę się zresztą przyznać, że trochę mi wstyd - nie powinno się odczuwać
        satysfakcji z cudzego nieszczęścia, ale jakoś mi tak po słowiańsku zrobiło się
        błogo...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • toka95 Re: Errata 29.12.08, 17:44
          mejson.e napisał:

          > Muszę się zresztą przyznać, że trochę mi wstyd - nie powinno się odczuwać
          > satysfakcji z cudzego nieszczęścia,

          A gdzie tu czyjeś nieszczęście?!
          Jeśli dobrze zrozumiałem, to do nieszczęścia nie doszło - a mandat dla debila,
          to chyba nie nieszczęście?
          • kozak-na-koniu Re: Errata 30.12.08, 09:16
            ja tam nie mam skrupułów. Raz na krajowej 7 (gdzieś między
            Jędrzejowem a Krakowem) jeden taki wyprzedził mnie w podobny sposób -
            ujechał coś ze 200-300 metrów i za następnym pagórkiem też
            został "wysuszony". Innym razem, w Garwolinie, gość z piskiem opon
            wyprzedził mnie na skrzyżowaniu, z prawej strony i pasem wyłącznie
            do do skręcania w prawo - tu nie wytrzymałem i otrąbiłem go, była
            noc i nie widziałem dokładnie drogi przede mną - okazało się, że 150
            metrów dalej stali i już go "mieli". W obu przypadkach odczułem
            dziką i przewrotną satysfakcję...:)
    • iberia.pl to i ja dołączam do grona tych, którym 29.12.08, 14:25
      szybcy i wsciekli okazuja pogarde....nie musze swoich kompleksow
      leczyc na drodze jak wielu innych.
      • kontik_71 Re: to i ja dołączam do grona tych, którym 29.12.08, 14:33
        Iberia, mowmy otwartym tekstem bo mamy tu takiego co to kompleksy na
        drodze leczy a imie jego watoslocos ! Ehhh gdyby tylko pracie chcialo
        rosnac, ale nie ma takiej opcji :P
        • staszek585 Re: to i ja dołączam do grona tych, którym 29.12.08, 15:28
          milsze dojechanie do celu niż leczenie kompleksów.
          Brawo za opis i za wnioski. A i morał się przydaje. Aluzje niestety, mało kto łapie.
          Powodzenia
      • lysy.liberal Ja też 29.12.08, 19:21
        Mejson - świetny tekst.
        Małżonka mi świadkiem, że wyczyny szybkich i wściekłych kwituję
        krótko: "a jedź se"
    • soffia75 Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 29.12.08, 23:48
      Mejson, brawo za tekst i zacięcie satyryczne. ;)
      Pozwolisz, dopiszę Ci jeszcze jednego muszkietera - w mieście, na trzypasmówce,
      latał jak oszalały po wszystkich pasach, wyprzedzał, wciskał się, hamował i
      przyspieszał na przemian... a ja sobie równym tempem jadę... i za parę minut
      spotkaliśmy się oboje na tym samym pasie, na czerwonym świetle. ;) Taki jego
      sukces, że był tam nieco szybciej ode mnie...
    • rapid130 Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 30.12.08, 00:31
      :DDDDD Polska przyroda drogowa wyrównuje prędkości.

      Nawet jeżeli ludziom wydaje się inaczej. Szkoda, że nie jeździsz
      jakimś bardzo charakterystycznym samochodem, bo może zaczęliby
      zauważać, że nie ma sensu zap******ć.

      Lubię robić podobne obserwacje, ale czasem sam wpadam w sidełka.
      Czasem mam lekcję pokory. Nie jestem "muszkieterem", co majta
      łamadze ogonem, ale czasem ta przyroda mnie zglebuje. :PPPP

      Wyprzedziłem kiedyś tira tuż za Rogoźnem, lecąc drogą wojewódzką na
      Wągrowiec. Wyprzedziłem tuż na nomen-[zły]omen cmentarzem, czyli na
      opłotkach miasta.

      I dalej poleciałem w porywie te 110 km/h.

      Tak sobie leciałem 15 km.

      Tyle, że pojawiło się 2-3 spowalniaczy wyraźnych. Tu traktorek, tam
      kaszlaczek, tu jakiś rowerek, a ciężarówka z naprzeciwka.

      Napsuli mi tempo. Troszeczkę.
      Na światłach w Wągrowcu złośliwie zapaliło mi się żółte.
      Po 20 sekundach widzę charakterystyczny cień w lusterku i słyszę:
      - Csssss! - znajomy tir psyknął pneumatyką hamulców, zatrzymując się
      tuż za mną.

      15 km. 20 sekund różnicy.

      A w ogóle to jak wiesz, mejsonie, kierowcy dzielą się na palantów,
      którzy jadą wolniej niż Ty i na wariatów, którzy jadą szybciej od
      Ciebie. ;))))))))))))
      • mejson.e Re: Polska przyroda drogowa 30.12.08, 11:48
        rapid130 napisał:


        > 15 km. 20 sekund różnicy.

        I na pewno nie było przez te 20 km żadnego terenu zabudowanego, na którym Ty z
        reguły zwalniasz a większość tirów z reguły - nie?
        ;-)



        > A w ogóle to jak wiesz, mejsonie, kierowcy dzielą się na palantów,
        > którzy jadą wolniej niż Ty i na wariatów, którzy jadą szybciej od
        > Ciebie. ;))))))))))))

        Palanty to nie ci, co jadą wolniej, ale ci, którzy jadą jak ... palanty. ;-)

        Z kolei większość wyprzedzających mnie robiła to z wdziękiem, bez stwarzania
        zagrożenia i dość sprawnie wyprzedzając innych znikali mi z oczu. Na miano
        wariatów nie zasługują.

        Przyczepiłem się do tych trzech muszkieterów, bo poza gotowością mocniejszego
        naciskania pedału gazu, nie mieli do zaoferowania żadnych lepszych "skills" ode
        mnie - ani spostrzegawczości (radar), ani sprawniejszego wyprzedzania (utknięcie
        za wolniejszymi na krętej trasie) czy lepszego planowania postojów (siusianie w
        lesie a nie na stacji benzynowej).
        Dodając do tego drobiazgi takie jak utrzymywanie niespełna dwumetrowej
        odległości od poprzednika przy prędkości 100-110, wyprzedzanie na wysepkach,
        zajeżdżania drogi przy wyprzedzaniu, tworzy się obraz niesprawnego zarozumialca
        przekonanego o własnej doskonałości, przegrywającego walkę na średnią z
        defensywnym paranoikiem kierującym zagazowanym lanosem 1.5 8V.

        A pośród "polskiej przyrody drogowej" nie należy bezmyślnie pędzić do przodu, bo
        można dostać w pysk gałęzią...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rapid130 Re: Polska przyroda drogowa 30.12.08, 20:27
          mejson.e napisał:

          > I na pewno nie było przez te 20 km żadnego terenu zabudowanego, na
          którym Ty z reguły zwalniasz a większość tirów z reguły - nie?
          > ;-)

          Dobrze kombinujesz. Tir był zdaje się pusty i miał
          włączony "tępomat". :P

          Ale były tylko dwa obszary zabudowane. Z czego jeden debilem na
          blasze pisany, zdobiący teren, który od XX lat nie miał i nie
          wymagał tegoż. Więc tam "zap****łem jak moderca"... 70-80 km/h.

          > Palanty to nie ci, co jadą wolniej, ale ci, którzy jadą jak ...
          palanty. ;-)

          Powiedzonko nie reprezentuje rapidowych poglądów na innych
          uczestników ruchu, lecz poglądy 90 % miszczuff polskich dróg. :P

          > Z kolei większość wyprzedzających mnie robiła to z wdziękiem, bez
          > stwarzania zagrożenia i dość sprawnie wyprzedzając innych znikali
          > mi z oczu. Na miano wariatów nie zasługują.

          I to jest pocieszające.

          > Przyczepiłem się do tych trzech muszkieterów, bo poza gotowością
          mocniejszego naciskania pedału gazu, nie mieli do zaoferowania
          żadnych lepszych "skills" ode mnie - ani spostrzegawczości (radar),
          ani sprawniejszego wyprzedzania (utknięcie za wolniejszymi na krętej
          trasie) czy lepszego planowania postojów (siusianie w lesie a nie na
          stacji benzynowej).

          To podpowiem Ci jeden skill, choć może już go stosujesz.

          Postój na trasie staram się robić zawsze po znaczącej zmianie
          kierunku podróży, np. po zjeżdzie z głównej drogi w wojewódzką, etc.
          Po co?
          Żeby nie wyprzedzać 2x tych samych samochodów. :P
          Bo to jest z lekka frustrujące i bezsensowne.
          Nie lubię robić dwa razy tego samego. Chyba, że trafi się jakiś
          ładny klasyk. :))))

          Nie wyprzedzam dojeżdżając do miast. Odpuszczam na 2-3 km przed,
          chyba że trafi się jakiś pojazd wybitnie powolny lub gabarytowo
          niegramotny.

          Moja obserwacja ruchu wskazuje, że ten manewr, w tych
          okolicznościach, jest bezsensowny. W perspektywie czasu dłuższej niż
          kilkadziesiąt sekund bardzo rzadko przynosi zamierzone efekty.

          Ptzetasowania w ruchu miejskim powodują, że nagminnie opuszczam
          przedmieścia za kimś, kto mnie "z gwizdem" wyprzedził przed miastem.

          I mam to samo, co Ty. To znaczy bywa, że gdy opuszczane miasto
          mam "obcykane" komunikacyjnie, to taki delikwent z
          niedowierzaniem... znów musi mnie wyprzedzić.
          Często dopiero po kilku-kilkunastu minutach. :P
          Dziś raz tak miałem, chociaż zrobiłem ledwie 80 km.

          Chyba jeszcze większą satysfakcję przynosi mi płynna jazda po dużym
          mieście. Zakładam, że nie muszę nikomu niczego udowadniać. Staram
          się nie zatrzymywać, nie wytracać prędkości, utrzymywać ją na w
          miarę stałym poziomie. I trzymam się generalnie prawego pasa.

          Efekty? Czasem czuję się jak przyciężkawy, jednostajnie buczący,
          prosto lecący bąk, otoczony wkurzonymi osami. Gniewnie bzykającymi i
          rozlatanymi na wszystkie strony. Tyle, że one ciągle krążą wokół
          mnie, ale jakoś, mimo wysiłków, nie mogą odlecieć naprzód.

          Obserwacja takiej chaotycznej jazdy niekiedy przynosi mi złośliwą
          satysfakcję:
          - "Męczycie się, szarpiecie, ryczycie, tasujecie, przepychacie... No
          i po co to wszystko?? Skoro spokojnie nadąża za Wami taki geriatryk
          jak ja???"

          Ludzie wbrew pozorom technicznie potrafią dobrze jeździć.
          Spory procent umie pokonywać zakręty, zmieniać biegi, sprawnie
          wyprzedzać, etc.
          Niestety, ułamek umie planować jazdę, jak dobry szachista, kilka
          ruchów naprzód.
          Nie prowadzą świadomie, tylko odruchowo, czysto automatycznie.
          Od manewru do manewru.
          Żadnej głębii jazdy.
          Szare komórki wyłączone.
          Stąd ten chaos.

          Chociaż znam również takich, którzy z premedytacją "naparzają" swój
          samochód od świateł do świateł, bo lubią.
          - "Ja nie cierpię jeździć w takim miękkim stylu. To siakieś-takie
          pedalskie jest... ://// "
          :PPPPPP

          I bardzo łatwo rozpoznać świadomego kierowcę.

          Wystarczy wsadzić go do 4-biegowego samochodu lub automatika (a nie
          daj Boże, do starego Tarpana, który ma wsteczny bieg w miejscu
          typowej jedynki).

          Jeżeli co chwile będzie próbował włączyć piąty bieg lub macał stopą
          podłogę w poszukiwaniu pedału sprzęgła, to znaczy, że ma włączony
          tryb "permamentny autopilot".

          Po takich kierowcach nie spodziewam sensownego zachowania na
          drodze. :/

          Do takiego wniosku doszedłem obserwując siebie, przy zmianach aut.
          Zadziwiło mnie to, że nie mam najmniejszego problemu przy przesiadce
          z manuala na automat, i z powrotem. A nasłuchałem się "wujków dobra
          rada", co by sobie lewą nóżkę w automacie wciskać pod fotel. ;))))))

          W końcu sam sobie odpowiedziałem, dlaczego przesiadki są gładkie.
          Po prostu nie włączam "autopilota".
          WIEM, że już jestem na najwyższym biegu.
          WIEM, że automat za moment wrzuci bieg za mnie.
          etc. etc. etc.

          Ma to jedną wadę. Nie da się tak przejechać kilkunastu godzin.
          Psychiczne zmęczenie przychodzi prędzej. Wymaga konkretnej przerwy
          (takiej z całkowitym wyłączeniem się z rzeczywistości ;) po 4-8
          godzinach. Zależy od warunków.

          Autopiloci potrafią dłużej. :P
          • mejson.e Re: Polska przyroda drogowa 30.12.08, 21:38
            rapid130 napisał:

            > To podpowiem Ci jeden skill, choć może już go stosujesz.
            >
            > Postój na trasie staram się robić zawsze po znaczącej zmianie
            > kierunku podróży, np. po zjeżdzie z głównej drogi w wojewódzką, etc.
            > Po co?
            > Żeby nie wyprzedzać 2x tych samych samochodów. :P
            > Bo to jest z lekka frustrujące i bezsensowne.

            Ja już nie stosuję...

            Zdarzyło mi się parę razy, że wjechałem na stację benzynową na skrzyżowaniu, na
            którym "znacząco" zmieniałem kierunek jazdy, że po wjechaniu z jednej drogi
            wyjeżdżałem ze stacji wyjazdem na tę drugą, ale ... w przeciwpołożnym kierunku. :P
            Od tej pory postoje planuję przy drodze bez zmiany kierunku a nawet parkuję
            przodem do wyjazdu...;-)

            A wyprzedzanie ponowne tego samego wcale mnie nie irytuje, bo przecież też było
            "planowane", chyba że muszę się zatrzymać dodatkowo - "tatusiu znowu chce mi się
            siusiu", albo zbyt szybko skończył się płyn spryskiwacza :-(((


            > Nie wyprzedzam dojeżdżając do miast. Odpuszczam na 2-3 km przed,
            > chyba że trafi się jakiś pojazd wybitnie powolny lub gabarytowo
            > niegramotny.
            >
            > Moja obserwacja ruchu wskazuje, że ten manewr, w tych
            > okolicznościach, jest bezsensowny. W perspektywie czasu dłuższej niż
            > kilkadziesiąt sekund bardzo rzadko przynosi zamierzone efekty.
            >
            > Ptzetasowania w ruchu miejskim powodują, że nagminnie opuszczam
            > przedmieścia za kimś, kto mnie "z gwizdem" wyprzedził przed miastem.

            A nad tym się nie zastanawiałem, choć część z tego robię ale chyba nieświadomie.
            Dzięki!

            > Ludzie wbrew pozorom technicznie potrafią dobrze jeździć.
            > Spory procent umie pokonywać zakręty, zmieniać biegi, sprawnie
            > wyprzedzać, etc.
            > Niestety, ułamek umie planować jazdę, jak dobry szachista, kilka
            > ruchów naprzód.
            > Nie prowadzą świadomie, tylko odruchowo, czysto automatycznie.
            > Od manewru do manewru.
            > Żadnej głębii jazdy.
            > Szare komórki wyłączone.
            > Stąd ten chaos.

            Niestety - masz rację.

            > Po prostu nie włączam "autopilota".
            > WIEM, że już jestem na najwyższym biegu.
            > WIEM, że automat za moment wrzuci bieg za mnie.
            > etc. etc. etc.

            Dotyczy to także kontrolowania własnej prędkości.
            Na widok radaru albo policyjnej czapki nie wduszam hamulca w podłogę, bo wiem
            dwie rzeczy - jaka jest dopuszczalna prędkość na tym odcinku drogi i jak szybko
            ... sam jadę w danym momencie.
            "Autopilot" powoduje czkawkę i dym spod opon w rejonach "łownych".

            > Ma to jedną wadę. Nie da się tak przejechać kilkunastu godzin.
            > Psychiczne zmęczenie przychodzi prędzej. Wymaga konkretnej przerwy
            > (takiej z całkowitym wyłączeniem się z rzeczywistości ;) po 4-8
            > godzinach. Zależy od warunków.

            Dlatego warto czasem pokowboić - wejść ostrzej w kilka zakrętów, wyprzedzić
            tych, których "nie warto" wyprzedzać.

            I zajrzeć do mapy a nie modlić się do nawigacji GPS...

            W tej przyrodzie drogowej nadajemy się chyba do rezerwatu... ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tiges_wiz Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 05.01.09, 14:07
        jeszcze troche i dojdziesz do wniosku, ze moje srednie jadac wolniej ale rowniej
        sa mozliwe :P
    • naprawdetrzezwy Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 30.12.08, 01:18
      Jadę normalnie - jestem po +/- 3 godzinach w domu.
      Jadę jak tir - jestem w u celu po 4 godzinach.
      Jadę zgodnie ze wszystkimi przepisami - ćwierć doby, jak nic,
      pokazuje zegar.

      W pierwszym przypadku wyprzedza mnie większość nowoczesnych
      samochodów.
      W drugim - wszystkie osobowe.
      W trzecim: wszystkie pojazdy...

      I co?
      I nic. Każdy kto opanował algebrę w szkole podstawowej wie doskonale
      jak wzrost prędkości na danym odcinku przekłada się na zmniejszenie
      czasu jazdy. Bo to chciałeś przekazać? (takie zadania były - ze
      stacji A wyjeżdża pociąg...). Że im szybciej, tym krócej?
      A, żeby różnica w czasie była odczuwalna, to różnica prędkości musi
      też być spora?
      No, to to ja wiem doskonale.



      A jak się pokazuje łamadze, że nie potrafi jeździć?
      Podając jego dane dyżurnemu pod 112...
      (dane wariata jadącego niebezpiecznie też)
      • kozak-na-koniu Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 30.12.08, 09:39
        Zasada jest nastęująca:
        w normalnych warunkach, wybierając się np. w 200-kilometrową trasę
        zakładam, że jadąc spokojnie i mniej więcej "zgodnie z przepisami"
        osiągnę średnią prędkość około 70-80 km/godz., czyli trasę pokonam w
        około 2,5-3 godziny. Nie opłaca mi się szarżować, gdyż i tak będę
        musiał zwalniać w obliczu przeszkód (obszary zabudowane, zatory,
        ewentualne roboty drogowe, czekając na okazję wyprzedzenia itd..
        Uwzględniając, zmęczenie, dodatkowe zużycie paliwa, opon oraz fakt,
        że taką jazdą uda mi się "zarobić" w najlepszym wypadku pół
        godziny,czyli zwiększyć średnią prędkość podróżną o 10-15 km/godz.
        można chyba dojść do wniosku, że taka "skórka nie jest warta
        wyprawki".
        N naszych, siermiężnych warunkach natomiast (brak obwodnic, debilne
        i często zupełnie niepotrzebne ograniczenia i szykany, tłok...),
        wybierając się w taką trasę w najlepszym wypadku muszę zakładać
        średnią prędkość poniżej 60 km/godz i to - pod warunkiem,
        że "przycisnę" gdy tylko będzie to możliwe. Niestety...:(
        • rekrut1 Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie? 30.12.08, 11:06
          Bardzo ładne opowiadanie tylko co z niego wynika?
          -Ano nie każdy kto ciebie wyprzedza pluje ci pod nogi.
          -Nie zawsze wyprzedzania spowodowane jest brawurową jazdą, czasem
          sposób jazdy kierowcy przedemną nie odpowiada mi.
          -Dojeżdżanie do jakiegoś samochodu a następnie utrzymywanie się za
          nim, po jakimś czasie powoduje tworzenie się "ogonów" składających
          się z kilkunastu aut. Po kilku kilometrach powstaje dziwna więź
          miedzy "ogonkowiczami", wyprzedzenie ich graniczy z cudem ponieważ
          skutecznie to utrudniają. Ze swej natury taki ogonek im dłuższy tym
          wolniej jedzie.
          -Dziwi mnie również "wrogie" nastawienie do innych użytkowników
          drogi.
          Życząc szczęśliwego Nowego Roku, spokojnej i bezpiecznej jazdy oraz
          bardziej życzliwego podejścia do innych współużytkowników dróg
          Pozdrawia
          Pazdzioch
          • kozak-na-koniu Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie? 30.12.08, 11:25
            100% zgoda. Dodam jeszcze, że wyprzedzanie, szczególnie w dłuższej
            trasie jest manewrem niezbędnym i pozytywnie wpływającym na
            bezpieczeństwo - łamiącym przytępienie zmysłów, powodowane monotonią
            jazdy i przyzwyczajeniem do stałej - mniejszej lub większej
            prędkości. Problemy zaczynają się wtedy, gdy jedni będąc
            wyprzedzanymi odbierają to jak plamę na honorze ("bo przecież ja
            jadę zgodnie z przepisami, co mi tu będzie - pirat jeden"...), a
            drudzy jeżdżą tak, jak w ogóle idą przez życie - rozpychając się
            łokciami i waląc na odlew ("śmierć frajerom"). A przecież,
            wystarczyłoby minimum tolerancji i zwykła współpraca w imię
            wspólnego interesu...
          • mejson.e Wrogie nastawienie 30.12.08, 12:04
            rekrut1 napisał:

            > Bardzo ładne opowiadanie tylko co z niego wynika?

            > -Ano nie każdy kto ciebie wyprzedza pluje ci pod nogi.

            Jasne, że nie każdy, a nawet - rzadko w ogóle się to zdarza.

            > -Nie zawsze wyprzedzania spowodowane jest brawurową jazdą, czasem
            > sposób jazdy kierowcy przede mną nie odpowiada mi.

            Wbrew pozorom sam często wyprzedzam i to właśnie z dwóch powodów - poprzednik
            jedzie zbyt wolno albo w denerwującym stylu.

            > -Dojeżdżanie do jakiegoś samochodu a następnie utrzymywanie się za
            > nim, po jakimś czasie powoduje tworzenie się "ogonów" składających
            > się z kilkunastu aut. Po kilku kilometrach powstaje dziwna więź
            > miedzy "ogonkowiczami", wyprzedzenie ich graniczy z cudem ponieważ
            > skutecznie to utrudniają. Ze swej natury taki ogonek im dłuższy tym
            > wolniej jedzie.

            Zgadza się - ja utrzymuję większy odstęp, gdy nie zamierzam wyprzedzać, by nie
            być psem ogrodnika i nie uniemożliwiać tego innym.
            A przeskakiwanie pomiędzy elementami ogonka bywa bardzo stresujące - jakoś
            dziwnie maleją odległości...

            > -Dziwi mnie również "wrogie" nastawienie do innych użytkowników
            > drogi.

            Źle odczytałeś moje "nastawienie" do innych użytkowników drogi.
            Poza w/w muszkieterami i pojedynczymi autochtonami wyjeżdżającymi mi przed nosem
            z bocznych ulic i snujących się później 30-ką, nie spotkałem użytkowników drogi
            powodujących obnażenie u mnie kłów...

            > Życząc szczęśliwego Nowego Roku, spokojnej i bezpiecznej jazdy oraz
            > bardziej życzliwego podejścia do innych współużytkowników dróg
            > Pozdrawia
            > Pazdzioch

            I wzajemnie!

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • tiges_wiz Re: Wrogie nastawienie 05.01.09, 14:20
              mnie praktycznie nic nie rusza po za trzymaniem sie za zderzakiem (i to nei na
              lewym pasie, bo ja jestem prawopasmowy i po za wyprzedzaniem z lewego nie
              korzystam po za miastem, w miescie tez rzadko jade po lewym bo prawy szybszy ;) ...
              wtedy robie sie niespokojny i nerwowy ...

              zazwyczaj pomaga przeciwmgielny
    • st1545 Re: Trzej muszkieterowie - pogarda i politowanie 30.12.08, 12:37
      mejson.e napisał:

      > Wczoraj [...] jechałem przez kozienicki
      > las równiutką, gładką droga zaledwie setką.
      > Za Zwoleniem [...] przed Tarłowem, [...] przed Ożarowem,
      Jej, mejson, lubisz zwiedzać te miasteczka? (-; Wg mnie to już chyba przeżytek -
      mimo remontów, 79 to wciąż zwykła droga lokalna, niegodna statusu
      "wojewódzkiej". Słyszałem nawet o zakusach w MZD, by ją przemianować na
      trzycyfrówkę. Obecnie dużo bezpieczniej (i chyba szybciej) można dojechać w
      tamte okolice 7-ką i 9-tką. W zasadzie tylko do Janek, na odcinku
      Radom-Skaryszew, w Iłży oraz od Ostrowca do Ożarowa trzeba na dłużej zejść
      poniżej setki. Spory odcinek ekspresówki, mniej zakrętów, mniej wzniesień, mniej
      stresu. Polecam (-:

      > W drodze powrotnej ryknął mi po lewej touareg [...] musiał ryknąć mi jeszcze
      raz tylko dlatego, że w
      > Kozienicach wybrałem inną kombinację ulic.
      Mimo wszystko - tzn. mimo innego wariantu tej trasy - nie mogę się powstrzymać
      od pytania: jaką kombinację? Na Głowaczów?

      pozdrawiam, tomek
      • mejson.e Zwiedzanie 30.12.08, 13:05
        st1545 napisał:

        > > Za Zwoleniem [...] przed Tarłowem, [...] przed Ożarowem,
        > Jej, mejson, lubisz zwiedzać te miasteczka? (-; Wg mnie to już chyba przeżytek
        > -
        > mimo remontów, 79 to wciąż zwykła droga lokalna, niegodna statusu
        > "wojewódzkiej". Słyszałem nawet o zakusach w MZD, by ją przemianować na
        > trzycyfrówkę. Obecnie dużo bezpieczniej (i chyba szybciej) można dojechać w
        > tamte okolice 7-ką i 9-tką. W zasadzie tylko do Janek, na odcinku
        > Radom-Skaryszew, w Iłży oraz od Ostrowca do Ożarowa trzeba na dłużej zejść
        > poniżej setki. Spory odcinek ekspresówki, mniej zakrętów, mniej wzniesień, mnie
        > j
        > stresu. Polecam (-:

        Na 7-ce i 9-ce mniej stresu?
        To chyba różne rzeczy nas stresują.
        Dużo większy ruch, gorszy (?!) stan nawierzchni - to ma być miej tresujące?
        Za sam mniejszy ruch wolę często przesiąść się na gorsze drogi.
        Może nie powinienem tak zachwalać 79-ki, bo zbyt duża liczba skuszonych pozbawi
        ją głównej zalety - mniejszego ruchu - ale poza odcinkami "zdezorganizowanymi"
        np. w okolicach Zwolenia, to bardzo uporządkowana i przemyślana droga.

        > > W drodze powrotnej ryknął mi po lewej touareg [...] musiał ryknąć mi jesz
        > cze
        > raz tylko dlatego, że w
        > > Kozienicach wybrałem inną kombinację ulic.
        > Mimo wszystko - tzn. mimo innego wariantu tej trasy - nie mogę się powstrzymać
        > od pytania: jaką kombinację? Na Głowaczów?

        A właśnie na Głowaczów! ;-)

        Na rondzie na DK 48 i powrót na DK 78 ulicą Żeromskiego - przy dużym ruchu daje
        to kilka solidnych minut i możliwość "przegonienia" tych, którzy zdążyli już nas
        wyprzedzić.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • st1545 Re: Zwiedzanie 30.12.08, 14:37
          mejson.e napisał:
          > Na 7-ce i 9-ce mniej stresu?

          Siódemka już nie cała jest taka jak kiedyś. Od Falęcic do Jedlińska jest
          bezkolizyjna ekspresówka (w porównaniu ze starym odcinkami Janki-Grójec i
          Jedlińsk-Radom to jest po prostu autostrada). Jeśli idzie przeżyć jazdę w tempie
          okołotirowym po dwupasmówce przed Grójcem (nie zawsze można wymagać tyle
          cierpliwości), jazdę w kolumnie 70-80 przez paręnaście kilometrów (bez żadnego
          wyprzedzania) a za Jedlińskiem trzymać się tempa prawego pasa (ze względu na
          bezsensownych fotoradarowych hamowaczy na lewym) to z centrum do Radomia można
          dojechać w _pełnym_ spokoju w 1h45m. Normalnie o kwadrans szybciej (-;

          9-tka z kolei (po dłuuuugim wyjeździe z Radomia) jest pod każdym względem lepsza
          (w sensie bezpieczeństwa) od 79. Niezbyt szeroka (nie ma wyprzedzania na
          trzeciego), nawierzchnia bez dziur i kolein, ograniczeń mniej, są długie gładkie
          proste (na których nawet Lanosem (-; jakoś tak "samo się jedzie" 120 - np.
          Pastwiska-Lubienia).

          > To chyba różne rzeczy nas stresują.
          Najprzyjemniej jeździ mi się po krętych, pustych i gładkich drogach. Niestety,
          79 _nie_jest_już_pusta_, a takim przypadku krętość i gładkość stają się w dużym
          stopniu wadami.

          > Dużo większy ruch,
          Zgoda. I na 9 i (szczególnie!) na 7.
          > gorszy (?!) stan nawierzchni
          Właśnie "(?!)" - kiepsko jest tylko na krótkich nieremontowanych odcinkach 7 i
          9; na 79 większość tych po remoncie (pierwsze kawałki 10 lat temu?) już się
          jednak pofalowała (np. Ryczywół-Mniszew).

          > Za sam mniejszy ruch wolę często przesiąść się na gorsze drogi.
          Powiedziałbym "za _brak_ ruchu". Tak jak _kiedyś_ Potycz-Warka-Brzóza-Radom (-:
          Potem zrobił się z tego objazd budowy, teraz zostały tylko dziury.
          Przy okazji - dużo bym dał za atlas wyremontowanych dróg lokalnych. Niby gorsze,
          ale często naprawdę robią wrażenie. Np. Niektóre odcinki na trasie
          Głowaczów-Pionki-Zwoleń...

          > Może nie powinienem tak zachwalać 79-ki
          Właśnie - bo niejeden "zachęcony" będzie jednak rozczarowany - jeśli pojedzie "w
          szczycie". Inna rzecz, że w prawdziwym szczycie pchanie się przez Janki i Grójec
          jest wręcz samobójcze .. ja skręcam na Warkę (pusto! :-D ), Górę Kalwarię
          atakuję od zachodu (jak jest korek na rondzie) i uciekam od razu na prawy brzeg.
          Ale wtedy przez te "Magnuszewy" też się kiepsko jedzie.

          > > > Kozienicach wybrałem inną kombinację ulic.
          > > jaką kombinację? Na Głowaczów?
          > A właśnie na Głowaczów! ;-)
          > Na rondzie na DK 48 i powrót na DK 78 ulicą Żeromskiego - przy dużym ruchu daje
          > to kilka solidnych minut
          Dzięki! Na pewno kiedyś skorzystam.

          pozdrawiam, tomek
          • des4 79 może i ok 02.01.09, 08:58
            zwlaszcza, że spory kawałek już wyremontowano, ale w tygodniu to
            masakra - Góra Kalwaria, Kosntancin - nawet poza godzinami szczytu
            przejazd to co najmniej pol godziny w plecy, no i dochodzi wlaśnie
            Ożarów, Zwoleń, Lipsko plus tubylcy wyjezdzający tempem rowerowym z
            bocznych polnych dróg i wjeżdzajacy po 100 w nastepne......

            parę lat temu fajnie się tą trasą jeździło by faktycznie była pusta,
            teraz jest już za duzo "wtajemniczonych" i tłok zrobil się jakby
            spory, przynajmniej w tygodniu...

            • mejson.e Re: 79 może i ok 02.01.09, 15:41
              des4 napisał:

              > zwlaszcza, że spory kawałek już wyremontowano, ale w tygodniu to
              > masakra - Góra Kalwaria, Kosntancin - nawet poza godzinami szczytu
              > przejazd to co najmniej pol godziny w plecy, no i dochodzi wlaśnie
              > Ożarów, Zwoleń, Lipsko plus tubylcy wyjezdzający tempem rowerowym z
              > bocznych polnych dróg i wjeżdzajacy po 100 w nastepne......
              >
              > parę lat temu fajnie się tą trasą jeździło by faktycznie była pusta,
              > teraz jest już za duzo "wtajemniczonych" i tłok zrobil się jakby
              > spory, przynajmniej w tygodniu...
              >

              Może i racja - ja z reguły jeżdżę tamtędy wieczorami albo w weekendy, poza tym
              wpadam na nią dopiero w Górze Kalwarii, więc nie dotyka mnie koszmar z
              Konstancina czy Piaseczna.

              Mimo większego ruchu niż kilka lat temu jeździ mi się tamtędy całkiem nieźle,
              zwłaszcza po otwarciu lokalnej dróżki pozwalającej mi ominąć całkowicie Warszawę.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja