Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swietle

06.01.09, 08:23
Dzis w Gdansku na Elblaskiej, na przejsciu dla pieszych, przed
skrzyżowaniem z Trasa Sucharskiego, jadac w kierunku Wawy,
zauważyłem bulwersujące mnie zdazenie. Kobieta (pewnie matka jednego
z dzieci) przeprowadzala grupke dzieci (tak na oko 1-3 klasa), w
liczbie 10-12 przez to przejscie. Tylko ze nie chcialo jej się
czekac na zielone swiatlo to przeganiala je miedzy samochodami!
Samochody jada tam dosc szybko a ona biegla z ta grupka - nie dosc,
ze naraza je na bezpieczeństwo to jeszcze uczy, ze jak się spieszy
to mozna przechodzic na czerwonym swietle. Kretynka!!!
To przejscie jest szczególnie niebezpieczne, często stoi tam Policja
a na początku roku szkolnego, przez ok. miesiąc codziennie rano
Straz Miejska uczy dzieciaki przechodzic na zielonym swietle. A ta
idiotka uczy je czego innego!!!
    • inguszetia_2006 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 09:27
      Witam,
      Faktycznie, kretynka.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • iberia.pl fajnie, ze o tym piszesz 06.01.09, 09:47
      tylko co z tego ? Trzeba bylo na 112 zadzownic, a najlepiej sie
      zatrzymac i kretynke oswiecic, moze jaka daltonistka?
    • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 12:02
      Zanim wyda sie osąd to trzeba uwaznie przyjrzeć sie okolicznosciom.
      Zielone dla pieszych w ramach upłynniania ruchu na wielu
      skrzyżowaniach trwa tak krótko, że dorosły sprawny człowiek ma
      problem aby zdązyć, a co dopiero grupa dzieci. Może wiec ona nie
      przeganiała a poganiała żeby sie pospieszyli bo juz zielone zgasło.
      Raczej nie dowierzam by ktoś na czerwonym przechodził z grupą dzieci
      pomiedzy pedzącymi autami.
      Przy okazji. Kierujacy w takiej sytuacji ma obowiazek przepuścić
      pieszych i umożliwić im opuszczenie przejścia a nie wyzywać od
      idiotów.
      • edek40 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 12:28
        > Zanim wyda sie osąd to trzeba uwaznie przyjrzeć sie okolicznosciom.
        > Zielone dla pieszych w ramach upłynniania ruchu na wielu
        > skrzyżowaniach trwa tak krótko, że dorosły sprawny człowiek ma
        > problem aby zdązyć, a co dopiero grupa dzieci.

        Znam kilka takich miejsc. Pieszych ani sladu, korek po horyzont, a cykl swiatel
        dostosowany do trakcji staruszka z balkonikiem.
      • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 12:35
        jane14 napisał:

        > Zielone dla pieszych w ramach upłynniania ruchu na wielu
        > skrzyżowaniach trwa tak krótko, że dorosły sprawny człowiek ma
        > problem aby zdązyć, a co dopiero grupa dzieci.

        Nieglupie to, co prawisz. Z jednym ale...

        WYDAJE mi sie, ze pani prowadzaca gromadke (raczej cudzych) dzieci
        powinna, ZANIM to zrobi (!), dokladnie rozpoznac trase i zagrozenia.
        Bo takie przejscia sie zdarzaja i zdarzac sie beda, bo WYDAJE mi
        sie, ze troche bez sensu jest ustawiac BLOKUJACA RUCH dlugosc fazy
        zielonej na podstawie pomiaru czasu przejscia przez jezdnie np. 20
        maluchow. Bo co bedzie jak bedzie ich 25...? Albo 10, ale akurat
        zajetych kontemplacja glutow z nosa...?
        • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:13
          emes-nju napisał:

          > WYDAJE mi sie, ze pani prowadzaca gromadke (raczej cudzych) dzieci
          > powinna, ZANIM to zrobi (!), dokladnie rozpoznac trase i
          zagrozenia.

          No moze ale raczej nie sadze by jeśli rozpozna że faza jest krótka
          znalazła obejście w promieniu kilkuset metrów albo udało jej sie
          ściagnąć technika który tylko dla niej tę fazę przedłuży. Wiec
          wyjścia raczej nie ma.

          > Bo takie przejscia sie zdarzaja i zdarzac sie beda, bo WYDAJE mi
          > sie, ze troche bez sensu jest ustawiac BLOKUJACA RUCH dlugosc fazy
          > zielonej na podstawie pomiaru czasu przejscia przez jezdnie np. 20
          > maluchow.

          Dokładnie, ale to oznacza tylko jedno, ze po to w samochodzie siedzi
          kierowca a nie automat, by miał na uwadze że jechać mozna dopiero
          jak droga bedzie pusta a nie jak sie zapaliło zielone.
          Jeśli kierowcy beda robić inaczej to efekt bedzie taki że ktoś w
          końcu pod naciskiem pieszych ta faze przedłuzy i "przemadrzały"
          kierowca bedzie stał przed pustym przejściem za to z czerwonym
          światłem.
          • edek40 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:19
            > No moze ale raczej nie sadze by jeśli rozpozna że faza jest krótka
            > znalazła obejście w promieniu kilkuset metrów albo udało jej sie
            > ściagnąć technika który tylko dla niej tę fazę przedłuży. Wiec
            > wyjścia raczej nie ma.

            Bardzo ta pania usprawiedliwiasz. Wyobraz sobie, ze dzieci na lody maja przez
            rzeke i nie ma akurat mostu. Czyli co? Chlup do wody? Moze czesc przeplynie? No
            bo mostu nie ma...

            > Dokładnie, ale to oznacza tylko jedno, ze po to w samochodzie siedzi
            > kierowca a nie automat, by miał na uwadze że jechać mozna dopiero
            > jak droga bedzie pusta a nie jak sie zapaliło zielone.
            > Jeśli kierowcy beda robić inaczej to efekt bedzie taki że ktoś w
            > końcu pod naciskiem pieszych ta faze przedłuzy i "przemadrzały"
            > kierowca bedzie stał przed pustym przejściem za to z czerwonym
            > światłem.

            Nie znam swiatel, na ktorych piesi nie maja szans. Znam takie, gdzie kierowcy
            ich nie maja. Ale moze w Warszawie tzw. organizator ruchu bardziej kocha
            pieszych niz kierowcow i sa miasta, gdzie jest inaczej.
            • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:51
              edek40 napisał:

              > Nie znam swiatel, na ktorych piesi nie maja szans. Znam takie, gdzie kierowcy
              > ich nie maja. Ale moze w Warszawie tzw. organizator ruchu bardziej kocha
              > pieszych niz kierowcow

              Nie sądze by ich bardziej kochał . Myśle że zdaje sobie że wszyscy się mylą ale
              płaci zawsze pieszy .




              >i sa miasta, gdzie jest inaczej.

              Pewnie sa ale tylko w Polsce lub na wschód i południe od niej .
            • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:52
              edek40 napisał:

              > Nie znam swiatel, na ktorych piesi nie maja szans. Znam takie,
              gdzie kierowcy
              > ich nie maja. Ale moze w Warszawie tzw. organizator ruchu bardziej
              kocha
              > pieszych niz kierowcow i sa miasta, gdzie jest inaczej.

              Być może, ja znam niestety takie i to akurat pod domem na trasie do
              przedszkola gdzie niestety moj czterolatek ma problemy mimo duzego
              wzrostu( długie jak na czterolatka nogi) i wspomagania (ciagniecie
              za reke).
              Przejście tego skrzyzowania z czterolatkiem jest na tyle trudne że
              wole jeżdzić po niego autem (~100m) niż iśc na piechotę.
              Utrudniaja je właśnie głownie kierowcy skrecajacy na strzałce w
              prawo którzy albo w ogóle nie uznaja obowiazku przepuszczania
              pieszych albo stwierdziwszy ze np. już piesi maja czerwone choć
              skrzyzowania opuscić nie zdązyli, to wkładaja tyle energi w
              wyrażanie gestem jakiż to problem dla nich wyniknoł, że az się prosi
              by matołom ta strzałke zlikwidować.
              Moze dlatego w W-wie jest lepiej bo może tam już ktos doszedł do
              wniosku że organizacja ruchu przy założeniu, że kierowcy maja
              odrobine rozsądku i kultury jest niemożliwa.

              PS Miasta ma kochać ludzi niezależnie czy maja 5, 25 czy 75 lat i
              niezależnie czy poruszaja się samochodem autobusem pieszo czy
              rowerem.
              Problem w tym że cieżko kochać "chama" niezależnie od wieku czy
              sposobu poruszania się.
              • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:08
                jane14 napisał:

                > Moze dlatego w W-wie jest lepiej bo może tam już ktos doszedł do
                > wniosku że organizacja ruchu przy założeniu, że kierowcy maja
                > odrobine rozsądku i kultury jest niemożliwa.

                Wyobraz sobie, ze w Warszawie nie przewiduje sie dlugosci faz
                zielonego pozwalajacych przejsc calej zalodze przedszkola
                integracyjnego. Fazy dla pieszych sa krotkie, ale nie ma problemu -
                jeszcze nie spotkalem sie z jakakolwiek agresja ze strony kierowcow
                jezeli komus nie udalo sie zdarzyc.
                • klemens1 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 08.01.09, 22:31
                  > jeszcze nie spotkalem sie z jakakolwiek agresja ze strony kierowcow
                  > jezeli komus nie udalo sie zdarzyc.

                  Zdarza się - czasami jest to nieuzasadnione bo pieszy wszedł na zielonym (i to
                  niemigającym), a czasami pieszy włazi już na czerwonym.
                  • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 09.01.09, 21:48
                    Bzdura! Nie jest bzdurą Twoja wypowiedź , tą bzdurą jest chęć pokazania iż
                    jeszcze jesteś na forum .
                    • klemens1 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 12.01.09, 21:48
                      habudzik napisał:

                      > Bzdura! Nie jest bzdurą Twoja wypowiedź , tą bzdurą jest chęć
                      > pokazania iż jeszcze jesteś na forum .

                      No i patrz, cały twój misterny plan ch.. strzelił. A już tak blisko byłeś
                      osiągnięcia swojego celu. No nie płacz, może kiedyś się uda. Rozpaczliwe krzyki
                      jednak ci tu nic nie pomogą.
                      • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 12.01.09, 22:12
                        klemens1 napisał:

                        > habudzik napisał:
                        >
                        > > Bzdura! Nie jest bzdurą Twoja wypowiedź , tą bzdurą jest chęć
                        > > pokazania iż jeszcze jesteś na forum .
                        >
                        > No i patrz, cały twój misterny plan ch.. strzelił. A już tak blisko byłeś
                        > osiągnięcia swojego celu. No nie płacz, może kiedyś się uda. Rozpaczliwe krzyki
                        > jednak ci tu nic nie pomogą.
                        >

                        To nie moje rozpaczliwe krzyki słychać . Pojawiłeś się tu tylko z jednego powodu
                        co jeszcze bardzie Cie ośmiesza . Chciałes "pokazać" że mimo wszystko , mimo
                        przeciwności losu Ty jeszcze możesz raz na jakiś bliżej nieokreślony czas zabrac
                        głos . Żałosny popis . Przecież już nie istniejesz , zapadłeś sie pod własnym
                        ciężarem a tylko od czasu do czasu cos tam drgnie w konwulsjach . Poćwiartujesz
                        psa a ogon jeszcze kilka razy drgnie .
                        • klemens1 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 16.01.09, 22:54
                          > Chciałes "pokazać" że mimo wszystko , mimo
                          > przeciwności losu Ty jeszcze możesz raz na jakiś bliżej
                          > nieokreślony czas zabrac głos .

                          Jak będziesz niegrzeczny, to odpowiem na jeszcze więcej postów, a wtedy chyba
                          się pochlastasz.
                          Widać jak na dłoni jak się denerwujesz. Pewnie z pół dnia rozpamiętujesz co by
                          mi odpowiedzieć. Ciekawe jaki dzisiaj będzie czas twojej odpowiedzi, który
                          zdemaskuje jak bardzo się przejmujesz i jak bardzo jesteś chory.
              • edek40 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:21
                > Być może, ja znam niestety takie i to akurat pod domem na trasie do
                > przedszkola gdzie niestety moj czterolatek ma problemy mimo duzego
                > wzrostu( długie jak na czterolatka nogi) i wspomagania (ciagniecie
                > za reke).

                Jakos nie moge sobie przypomniec sytuacji, w ktorej kierowcy nie pusciliby
                kogos, kto nie zdarzyl przejsc na zielonym. Ale ja malo jezdze - srednio 60-800
                km dziennie, wiec malo widze i wiem ;) Zupelnie inna jest sytuacja, gdy pieszy
                wlazi na czerwonym. Tu kierowcy moga zbyt pozno sie zorientowac, ze maja intruza
                na jezdni. Nawet mordercy i psychopaci wiedza mniej wiecej, ze naprawa auta po
                zabiciu pieszego spadnie na nich, a kosztuje to nie malo, wiec za wszelka cene
                beda probowali uniknac kolizji, nawet z winy pieszego.

                > Utrudniaja je właśnie głownie kierowcy skrecajacy na strzałce w
                > prawo którzy albo w ogóle nie uznaja obowiazku przepuszczania
                > pieszych albo stwierdziwszy ze np. już piesi maja czerwone choć
                > skrzyzowania opuscić nie zdązyli, to wkładaja tyle energi w
                > wyrażanie gestem jakiż to problem dla nich wyniknoł, że az się prosi
                > by matołom ta strzałke zlikwidować.

                Za malo jezdze, aby widziec takie sytuacje nagminnie. Tu jednak wina kierowcy
                jest bezsporna. Niestety fotoradar czegos takiego nie wychwyci. Jednak te
                sytuacje nie sa tak drastycznie niebezpieczne, jak przekraczanie predkosci w
                terenie (ledwie) zabudowanym. Trudno wiec liczyc na reakcje policji, majacej
                pelne rece roboty przy opisywaniu zdjec.

                > Moze dlatego w W-wie jest lepiej bo może tam już ktos doszedł do
                > wniosku że organizacja ruchu przy założeniu, że kierowcy maja
                > odrobine rozsądku i kultury jest niemożliwa.

                W Warszawie w ogole jest lepiej. Ale nie w tym wypadku. Nie widuje w Warszawie
                sytuacji opisywanych przez Ciebie. Zdarzaja sie, ale stanowia margines.

                > PS Miasta ma kochać ludzi niezależnie czy maja 5, 25 czy 75 lat i
                > niezależnie czy poruszaja się samochodem autobusem pieszo czy
                > rowerem.
                > Problem w tym że cieżko kochać "chama" niezależnie od wieku czy
                > sposobu poruszania się.

                Tak. Dzialac to jednak powinno w dwie strony. Jesli bowiem jedyny jako tako
                przejezdny most w Warszawie, na ulicy do niej prowadzacej (dwujezdniowej z
                torowiskiem po srodku), ma malo uczeszczane przejscie dla pieszych, to chyba
                zatrzymywanie samochodow w dlugim korku jest bezsasadne. To przejscie jest
                naprawde malo uczeszczane, poniewaz o jakies 300 metrow wczesniej rowniez jest
                przystanek. Jest on do tego przesiadkowy (z metra i dworca kolejowego) i ma
                przejscia podziemne. To marginalne przejscie ma tak ustawione zielone dla
                pieszych, ze nieomal kazdy da rade przejsc obie jezdnie i torowisko w jednym
                cyklu. Jakby nie mozna bylo zrobic przycisku, zapalajacego zielone tylko na tej
                jezdni, na ktora wlasnie wchodzi pieszy. Jesli bowiem idzie do przystanku, to po
                co zatrzymywac druga jezdnie? Jesli zas przechodzi, to korona z glowy mu nie
                spadnie jesli nacisnie przycisk ponownie i chwile poczeka. Kierowcy stoja w tym
                korku nie mniej niz 15-10 minut.
                • edek40 Errata 06.01.09, 14:36
                  Srednio dziennie jezdze oczywiscie 60-80 km dziennie. Gdybym musial jezdzic 800
                  km, zmienilbym prace, bo dniowka mialaby dwa dni...
                • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:38
                  edek40 napisał:

                  > > Być może, ja znam niestety takie i to akurat pod domem na trasie do
                  > > przedszkola gdzie niestety moj czterolatek ma problemy mimo duzego
                  > > wzrostu( długie jak na czterolatka nogi) i wspomagania (ciagniecie
                  > > za reke).
                  >
                  > Jakos nie moge sobie przypomniec sytuacji, w ktorej kierowcy nie pusciliby
                  > kogos, kto nie zdarzyl przejsc na zielonym.

                  Często , za często , widuje rozpedzanych pieszych i to bez świateł .
          • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:24
            jane14 napisał:

            > w samochodzie siedzi kierowca a nie automat, by miał na uwadze że
            > jechać mozna dopiero jak droga bedzie pusta a nie jak sie zapaliło
            > zielone.

            Po pierwsze - za zadne skarby swiata nie uwierze, zeby ktokolwiek
            (pojedynczymi wyjatkami) ruszyl na zielonym widzac, ze dzieci nie
            opuscily jeszcze przejscia!!!

            A po drugie (wynikajace z pierwszego) - z postu otwierajacego wynika
            raczej, ze dzieci byly przeprowadzane pomiedzy JADACYMI, a nie
            ruszajacymi autami.
            • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:54
              emes-nju napisał:

              > A po drugie (wynikajace z pierwszego) - z postu otwierajacego wynika
              > raczej, ze dzieci byly przeprowadzane pomiedzy JADACYMI, a nie
              > ruszajacymi autami.

              Rzeczywiscie autor tak napisał ale to oznacza że była to ruletka . Myślący
              kierowca powinien był się zatrzymać widząc co baba wyprawia .
              • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:05
                habudzik napisał:

                > Myślący
                > kierowca powinien był się zatrzymać widząc co baba wyprawia .

                Myślacy kierowca powinien juz z daleka zwolnić i być przygotowanym
                na zatrzymanie, widzac grupke dzieci oczekujacych na przejście i to
                niezaleznie od fazy świateł. Taka grupa niezależnie od woli i
                sprawności opiekuna miewa rózne pomysły.
                To klasyka "ograniczonego zaufania" bo kto ufa ze dzieci w wieku 10
                lat zachowaja sie zgodnie z przepisami ?
                • edek40 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:41
                  > Myślacy kierowca powinien juz z daleka zwolnić i być przygotowanym
                  > na zatrzymanie, widzac grupke dzieci oczekujacych na przejście i to
                  > niezaleznie od fazy świateł.

                  A jadac w szpalerze drzew powinien patrzec w gore, bo zawsze moze zdarzyc sie
                  spruchniale drzewo, ktore przewali sie na jezdnie.

                  Owszem, zawsze patrze na przejscia. Jednak jadac w gestym ruchu, szczegolnie na
                  drodze wielopasmowej, predzej zatrabie niz zaczne zwalniac czy hamowac z powodu
                  walesajacych sie po chodniku pieszych. Co z tego bowiem, ze ja zahamuje, gdy ten
                  nastepny przywali we mnie z cala sila i jednak wlece na przejscie (byc moze juz
                  jako trup). Po to sa swiatla, aby sie do nich stosowac. Przesadzanie z
                  ograniczonym zaufaniem moze byc grozne. Przy sygnalizacji swietlnej, jedyne co
                  robie, to uwaznie ruszam, aby nie zderzyc sie z maruderem tak pieszym jak i
                  zmotoryzowanym.
                  • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 15:06
                    edek40 napisał:

                    > > Myślacy kierowca powinien juz z daleka zwolnić i być przygotowanym
                    > > na zatrzymanie, widzac grupke dzieci oczekujacych na przejście i to
                    > > niezaleznie od fazy świateł.
                    >
                    > A jadac w szpalerze drzew powinien patrzec w gore, bo zawsze moze zdarzyc sie
                    > spruchniale drzewo, ktore przewali sie na jezdnie.
                    >
                    > Owszem, zawsze patrze na przejscia. Jednak jadac w gestym ruchu, szczegolnie na
                    > drodze wielopasmowej, predzej zatrabie niz zaczne zwalniac czy hamowac z powodu
                    > walesajacych sie po chodniku pieszych. Co z tego bowiem, ze ja zahamuje, gdy te
                    > n
                    > nastepny przywali we mnie z cala sila i jednak wlece na przejscie (byc moze juz
                    > jako trup).

                    Jeśli zmusimy wszystkich do zachowań jakie opisał Jane14 nie będziesz się musiał
                    obawiać o siebie .
      • al_bert Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:45
        Owszem - przyjrzałem się - kobieta przechodzila na jezdni w strone
        Gdanska, ja jechale w druga strone. Byla godzina 7.50 i kobita
        zapewne przepychala dzieci zeby sie nie spoznily do szkoly bo to
        jest wazniejesze. Na tym przejsciu (to jest tylko przejscie, nie
        skrzyzowanie) jest niewielki ruch pieszych a duzy samochodow i
        dlatego zainstalowano tam przyciski dla pieszych. Trzeba nacisnąc i
        chwilke poczekac o ile sie wie do czego to sluzy.
        Kobieta wprowadzila dzieci po przejechaniu auta na prawym pasie a na
        lewym samochod musial lekko przyhamowac. Potem zatrzymala sie na
        wysepce i dalej nie wiem, tyle widzialem w lusterku.
        • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 13:59
          Przy sygmnalizacji dla pieszych możliwe jest że ona jednak miała
          zielone. To ze na drugiej nitce było czerwone to raczej dla
          sygnalizacji "tylko dla pieszych" norma.
          • al_bert Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:24
            Jeszcze raz powtorze - przyjrzalem sie i stwierdzam, ze nie miala
            zielonego.
            Pozdrawiam
            • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 15:16
              al_bert napisał:

              > Jeszcze raz powtorze - przyjrzalem sie i stwierdzam, ze nie miala
              > zielonego.

              Mogła nie mieć - JUŻ.
              • al_bert Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 15:19
                Weszła na jezdnie z grupka dzieci na czerwonym. To naprawde bylo
                widac.
            • jane14 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 07.01.09, 07:48
              Może, nie bede sie upierał z dystansu 700 km że było inaczej.
              Ale sceptykiem pozostane, bo codzienne doświadczenie wskazuje że
              liczba szalonych matek/opiekunek w stosunku do szalonych kierowców
              ma sie jak 1:100 a może i wiecej.
              • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 07.01.09, 10:34
                jane14 napisał:

                > codzienne doświadczenie wskazuje że
                > liczba szalonych matek/opiekunek w stosunku do szalonych kierowców
                > ma sie jak 1:100 a może i wiecej.

                Byc moze.

                Z jednym ale. Szalony kierowca ZWYKLE nie wiezie ze soba dzieci, a
                szalona matka/opiekunka...
      • tomek854 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 12.01.09, 19:35
        > Zanim wyda sie osąd to trzeba uwaznie przyjrzeć sie okolicznosciom.
        > Zielone dla pieszych w ramach upłynniania ruchu na wielu
        > skrzyżowaniach trwa tak krótko, że dorosły sprawny człowiek ma
        > problem aby zdązyć, a co dopiero grupa dzieci.

        Bo zielone światło nie wyznacza czasu w którym masz przejść przez jezdnię, a
        jedynie wskazuje że możesz rozpocząć jej przekraczanie. Kończyć możesz nawet na
        czerwonym a stojące samochody mają poczekać aż przejdziesz, nawet jeśli już mają
        zielone.

        To wszystko jest w kodeksie, którego znajomość polecam :-)
    • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 12:27
      W Warszawie jest takie miejsce gdzie parkuja autokary dowozace ludzi
      w okolice Starowki.

      Zeby dostac sie na Starowke, trzeba przejsc przez jezdnie po
      przejsciu. Tylko, ze wymaga to nadlozenia ok 20 m... Sprytny i
      niewinny (piesi zawsze sa niewinni!) narod wyrwal wiec jeden slupek,
      na ktorym wisi lancuch zagradzajacy droge przez jezdnie. Zamiast
      nadlozyc 20 m i przejsc bezpiecznie, piesi przeskakuja nad nisko
      teraz wiszacym lancuchem i wskakuja na jezdnie ZA ZAKRETEM drogi. I
      robia tak WSZYSCY - od maluchow, ktorym trzeba pomagac przy
      pokonywaniu wiszacego jakies 30 cm na ziemia lancucha, po
      emerytow... ktorym tez trzeba pomagac w zmaganiach z lancuchem :-/
      Codziennie tamtedy jezdze.

      Ale wiem, ze jak ktos zginie, to inny bedzie kierowca, bo "nie
      dostosowal". Na szczescie po pierwszym wypadku, zamiast poprawy
      bariery ustanowinej dla dobra pieszych, pojawi sie fotoradar i
      bedzie git :-P
      • edek40 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 12:31
        > W Warszawie jest takie miejsce gdzie parkuja autokary dowozace ludzi
        > w okolice Starowki.

        Chyba wiem gdzie. Dosc dlugo tlumaczylem moim pociechom, dlaczego musza sie
        przespacerowac, zamiast isc jak inni. Bardzo pomogl mi w tym ostro hamujacy
        samochod i rozbiegajacy sie piesi, przechodzacy za zakretem.
        • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:02
          edek40 napisał:

          > > W Warszawie jest takie miejsce gdzie parkuja autokary dowozace ludzi
          > > w okolice Starowki.
          >
          > Chyba wiem gdzie.

          Alez oczywiście że wiesz doskonale gdzie .
      • habudzik Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 06.01.09, 14:01
        emes-nju napisał:


        > Ale wiem, ze jak ktos zginie, to inny bedzie kierowca, bo "nie
        > dostosowal". Na szczescie po pierwszym wypadku, zamiast poprawy
        > bariery ustanowinej dla dobra pieszych, pojawi sie fotoradar i
        > bedzie git :-P

        A pewnie że git jeśli kierowcy rzeczywiście rozwijaja tam większe prędkości niż
        30km/h bo jeszcze żadna bariera ( nawet naprawiona ) nie powstrzymała dzicko
        przed jej pokonaniem . Dzieci już takie są .
    • oootttooo1 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 08.01.09, 14:57
      no szmata. Zawsze ci dorosli ucza nie tego czego powinni i mysla jakos mniej
      realnie od tych malych dzieciakow. Pamiętam jak kiedys stalem sobie radosnie na
      przejsciu i usłyszałem jak matka kluci się z takim szczylem może miał osiem lat
      to max bo ona chciala przelecieć na czerwonym bo im autobus uciekal a on się
      darl ze nie pójdzie, i co ona zrobila? Przebiegla i go zostawila, a mnie kre/w
      zalala, na szczescie zatrzymala się za światłami a dzieciak stakl do zielonego
      wszyscy dziewnie się patrzyli ale nikt nic nie powiedział zenada
    • rapid130 Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 09.01.09, 19:51
      Statystycznie dzieciaki zachowują się [w ruchu drogowym] lepiej, niż
      dorośli. Chwała dla pomysłodawców lekcji z wychowania
      komunikacyjnego.

      Relatywnie rzadko widuję czildreny w mieście przebiegające jezdnie w
      miejscach niedozwolonych, lub na czerwonym świetle.

      (Na wsiach, i owszem, bo lokalne pustawe drogi to są często
      przedłużenia placów zabaw. Tak było, jest i będzie. I nie potępiam).

      Częstsze są sytuacje, gdy matka w środku miasta "holuje" dzieciaka
      przez jezdnię w jakimś nieszczęsnym miejscu, pięć metrów od
      przejścia dla pieszych, na czerwonym świetle, etc.

      Bywa, że widać jak dzieciak się opiera.
      On doskonale wie, że matka robi źle!
      • derduch.milutki.facio Pieknie bełkoczesz, a co na to powiesz? 10.01.09, 09:10
        www.tvn24.pl/-1,1580834,0,1,wbiegly-wprost-pod-auto,wiadomosc.html
      • emes-nju Re: Szkolne maluchy przechodzace na czerwonym swi 12.01.09, 11:40
        rapid130 napisał:

        > On doskonale wie, że matka robi źle!

        A jakis czas pozniej, nadal doskonale wiedzac, ze robi zle, bedzie
        robil tak samo... Ale nauczony wielokrotnymi przykladami ze strony
        starszych (w tym rowniez ciagla mantra "noga z gazu panie
        kierowco"), bedzie to robic coraz mniej "z glowa".

        Odnosze wrazenie, ze wsrod mlodych ludzi nie jest juz szpanem
        udawac, ze nie boi sie samochodow w ruchu (jak bylem gnojem,
        to "trzeba" bylo przechodzic tak, zeby samochod prawie przejezdzal
        mi po pietach lub palcach) - mlodzi ludzie faktycznie sie nie boja.
        Przyklad? Czesto, z pelna swiadomoscia popelniania wykroczenia,
        (uwaznie) przechodze na czerwonym swietle, ale nawet przez moment
        nie wpadnie mi do lba, zeby majac zielone wejsc na jezdnie bez
        spojrzenia czy nic nie jedzie - coraz czesciej za to widze mlodych
        ludzi wchodzacych na jezdnie nawet bez spojrzenia. Chocby na
        sygnalizator ;-P A o pogarszajacej sie sytuacji na drogach
        pozamiejskich (np. beztroskie nocne spacery cala szerokoscia pasa
        ruchu ruchliwej drogi) nie musze chyba pisac?
        • nazimno Na czerwonym... 12.01.09, 12:48
          A w Germanii mozna czasem na sygnalizatorach zobaczyc tabliczke,
          ktora w wolnym tlumaczeniu na polski mowi:

          "nie przechodz przy dzieciach na czerwonym".

          Ktos pomyslal, aby pomyslec mogl inny ktos.
          • emes-nju Re: Na czerwonym... 12.01.09, 12:51
            Bardzo sprytne.

            Bo samo SWIADOME przejscie na czerwonym nie jest niebezpieczne (czym
            sie rozni od przechodzenia w miejscu gdzie nie ma sygnalizacji?).
            Zle robi sie wtedy gdy w dzieciach wyrobi sie przekonanie, ze to
            normalne zachowanie.
            • habudzik Re: Na czerwonym... 12.01.09, 22:48
              emes-nju napisał:

              > Bardzo sprytne.
              >
              > Bo samo SWIADOME przejscie na czerwonym nie jest niebezpieczne (czym
              > sie rozni od przechodzenia w miejscu gdzie nie ma sygnalizacji?).

              Tym że kierowca ma złudne przekonanie iż na jego zieolnym pieszych nie będzie
              natomiast w miejscu skupiska ludzi ale bez sygnalizacji takiej pewności już
              zwykle nie ma .
          • ste3fa Re: Na czerwonym... 19.01.09, 13:04
            W Radomiu też takie się pojawiły na kilku najbardziej "uczęszczanych przez pieszych" skrzyżowaniach.
            • nazimno Tabliczki jeszcze raz. 19.01.09, 13:55
              A ludzie reaguja pozytywnie, czy tez olewaja rowno?
              • ste3fa Re: Tabliczki jeszcze raz. 23.01.09, 16:00
                chyba tak :)
                szczególnie, że to ruchliwe skrzyżowania(dużo pieszych i pojazdów, jedno to dojście i dojazd do dworca PKP i PKS) i raczej na czerwonym ciężko przejśc :)
                ale zauważyłam że coraz mniej osób wyrywa się na pasy w czasie gdy auta mają czerwone a piesi jeszcze nie mają zielonego.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja