Co się dzieje z tymi kierowcami???

15.01.09, 14:21
Jak w tytule- co się dzieje z ludźmi za kierownicą? Wróciłam dziś z miasta
rozłożona na łopatki... Pogoda- jak widać, mokro, brzydko, szaro, -2 stopnie-
więc ślisko. Jadę więc sobie spokojnie, aż tu z osiedla wytacza się kaszelek,
rzecz jasna prosto mi pod koła (po co ma czekać?). Jedzie- 30km/h. Upierdliwe,
ale w końcu zgodne z przepisami, więc toczę się tą 30 za nim. No bo szaro,
ślisko, brzydko, już lepsza zawalidroga, niż głupia brawura itd. Jak to w
takiej sytuacji bywa- kaszel wybiera dokładnie tą samą trasę, co ja. Ja chcę w
lewo- on też, ja w prawo- on też; i tak przez pół miasta. Wreszcie kawałek z
dwoma pasami, więc wyprzedzam, hurra! Zjeżdżam sobie spokojnie na pas do
prawoskrętu, czerwone, więc czekam. I zerkam w lusterko co robi kaszel- w
domyśle "czy mam szósty zmysł i też skręca w prawo, więc wlokłabym się za nim
przez kolejne pół miasta". A ten dowlókł się tą 30 do skrzyżowania, włączył
kierunkowskaz, wyminął mnie z LEWEJ strony i skręcił w PRAWO. Przypominam - na
czerwonym, które paliło się od cholernie długiego czasu... Szczęka mi opadła.
Co jest z tymi ludźmi? Kto takiemu debilowi dał prawko? Co się dzieje w
umysłach facetów, że robią takie rzeczy???
    • edek40 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 15.01.09, 14:43
      > Co jest z tymi ludźmi? Kto takiemu debilowi dał prawko? Co się dzieje w
      > umysłach facetów, że robią takie rzeczy???

      Nie tylko facetow, choc jak sadze w tym wypadku byl to facet.

      Z reszta skad pomysl, ze takie indywiduum posiada umysl? On przeczytal w prasie
      i uslyszal w TV, ze predkosc zabija, wiec sie zastosowal. O ilez rzadziej mozna
      sie dowiedziec, ze zabija rowniez wjazd na czerwonym czy nieprawidlowe
      wyprzedzanie.
      • trypel Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 15.01.09, 14:46
        no jezeli przeczytał że prędkość zabija to po prostu czuje sie niesmiertelny
        jadąc z tą prędkością :)
        • kozak-na-koniu Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 09:44
          ...A jeśli mimo wszystko zabije siebie lub kogoś, będzie miał błogą
          świadomość, że zrobił to "zgodnie z przepisami".:)))
    • simon921 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 15.01.09, 14:47
      A co Cię tu dziwi? Jeden nie przestrzega ograniczenia prędkości, bo
      jest "nieżyciowe", drugi zakazu zatrzymywania się, bo "gdzie ma
      stanąć", a trzeci nie będzie uznawał sygnalizacji świetlnej...
    • mejson.e WOLNOć Tomku w swoim domku... 15.01.09, 23:02
      Po prostu wychodził z założenia, że WOLNO robić wszystko pod warunkiem, że
      będzie to robić WOLNO...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jane14 Komentujać całokształt... 16.01.09, 11:17
      Rozumię sarkazm wypowiedzi typu "wolno znaczy bezpiecznie" tyle
      że ...
      TO NIESTETY PRAWDA!!!
      Przypominam wam że zderzenie z predkoscią do 50/h w wiekszości aut
      kończy sie tylko pogieciem blach. Oznacza to ni mniej ni wiecej że
      nawet wjeżdzajac w mur z ta predkością można mówic o zachowaniu
      warunków bezpieczeństwa.
      Kierowcy błedów mniejszych czy wiekszych nie unikną, z zachowaniem
      irracjonalnym (jak w przypadku tego "zawalidrogi" włacznie).
      Tyle ze ten zawalidroga nawet jak na cos/kogoś wjedzie to bedzie
      mniej grożne niż np. szybko/bezpieczny który moze nie wjedzie wolno
      na czerownym ale za to szybko na pomarańczowym bo nie zdąży
      zatrzymać sie na czas.
      Irracjonalnośc "kultu predkości" zadziwia.
      No bo np. po co memphis wyprzedzał kaszlaka skoro on go na
      nastepnych światłach dogonił (a nawet przegonił choć prawda że to
      nie było fer play!)

      PS W tym konkretnym przypadku zanim wydamy wyrok warto zastanowić
      sie czy aby tam nie było zielonej strzałki którą to memphis90 zajeta
      obserwacją poczynań "kaszlaka" nie zauważyła, a może była np
      oddzielna sygnalizacja dla pasów. Nie wiem czemu ale widze wielu
      kierowców zagubionych gdy taka sygnalizacja sie przed nimi pojawia.
      W tej sytuacji nalezałoby nieusprawiedliwiajac bynajmniej kaszlaka
      zastanowić się kto tu był zawalidroga ?
      Aha ! młodym kierowcom zbulwersowanym zachowaniem "kaszlaka" i moim
      komentarzem przypominam, że manewr skretu w prawo przy zapalonym
      czerwonym swietle S1 był jeszcze do niedawna dozwolony nawet przy
      braku strzałki.
      Być może dlatego dla mnie nie jest on "wyzwaniem losu", a takim
      samym a nawet mniej grożnym wykroczeniem niz jazda 60/h po miescie.
      Poprostu pewnego dnia ktoś zmienił przepis i jedno i drugie stało
      sie nielegalne.
      • edek40 Re: Komentujać całokształt... 16.01.09, 11:57
        > Rozumię sarkazm wypowiedzi typu "wolno znaczy bezpiecznie" tyle
        > że ...
        > TO NIESTETY PRAWDA!!!

        To niestety nie cala prawda, chocby dlatego, ze gdy pojazd jedzie wyraznie
        wolniej niz inni ryzykuje popchniecie. Co wiecej, taki maruder skutecznie
        dezorganizuje ruch jadacym szybciej, nawet jesli jada przepisowo. Tym samym taki
        maruder moze byc przyczyna wypadku, w ktorym nie bedzie uczestniczyl.

        Tak wiec jadacy wyraznie wolniej, moze zginac w swiadomosci, ze robil wszystko,
        aby tego uniknac. Szkoda, ze nie udolnie.

        Ale powiedz mi rzecz taka: skoro Niemcy maja najlepszy w Europie wskaznik
        smiertelnosci na drogach, dlaczego policja autostradowa gania jadacych zbyt wolno?
      • kozak-na-koniu Re: Komentujać całokształt... 16.01.09, 12:07
        jane14 napisał:

        > Rozumię sarkazm wypowiedzi typu "wolno znaczy bezpiecznie" tyle
        > że ...
        > TO NIESTETY PRAWDA!!!

        Taaak? A mnie wczoraj (autentyk) jakiś dupek wyjechał jakieś 3-4
        metry przed maską z podporządkowanej - nie "kaszlakiem", tylko
        całkiem sporą większą bryką. Jechałem sobie około 20-30 km/godz
        wąską, obstawioną z obu stron parkującymi samochodami ulicą. Tamten
        stanął, za nim jeszcze 2, czy 3, ale pewnie uznał że "zdąży", więc
        wyjechał. Nic się nie stało, bo wbiłem hamulec w podłogę i udało mi
        się zatrzymać. Ile według Ciebie w tym miejscu wynosiła "bezpieczna
        prędkość"? 5km/godz.? A może powinienem był uruchomić "szósty zmysł"
        i odpowiednio wcześnie, profilaktycznie się zatrzymać?
        Najniebezpieczniejsze jest zaślepienie i soprowadzanie absolutnie
        wszystkiego do prędkości i tylko prędkości, kompletnie nie zwracając
        uwagi na wszystko, co się dzieje poza prędkościomierzem - i to
        powinno być surowo karane, nawet odebraniem prawa jazdy.
      • emes-nju Re: Komentujać całokształt... 16.01.09, 12:10
        Jakos do mnie nie przemawia jako argument za wolna jazda to, ze
        jadac wolno nie zabije sie wjezdzajc w mur. Wole jechac szybko i nie
        miec szans na wjechanie w mur :-P
      • babaqba Re: Komentujać całokształt... 16.01.09, 12:12
        jane14 napisał:

        > Rozumię sarkazm wypowiedzi typu "wolno znaczy bezpiecznie" tyle
        > że ...
        > TO NIESTETY PRAWDA!!!
        > Przypominam wam że zderzenie z predkoscią do 50/h w wiekszości aut
        > kończy sie tylko pogieciem blach.

        Ale jeżeli obydwa samochody jadą te swoje powolne pięćdziesiąt i
        spotkają się czołowo, to pogięciem blach się nie skończy. Żeby się
        skończyło pogięciem, to obydwa musiały by jechać 25 km/h i witamy w
        sielskim XVIII wieku. Dochód narodowy też będzie wtedy podobny. I jak
        wykarmić te miliony rencistów? Będą bezpiecznie umierać, bo karetka
        nie zdąży, lekarz kolaską nie dojedzie, chleba nie dowiozą... :))) No,
        ale skończą się wypadki spowodowane "nadmierną prędkością" i o to
        chodzi i o to chodzi.
      • jane14 Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 13:41
        Pozwole sobie odpowiadać zbiorczo.
        Po pierwsze wolna jazda to nie tylko mniejszy skutek ale i szansa na
        wypadek.
        Czy nasze supermenki i supermeni chcą czy nie ale w sytuacji
        podbramkowej maja wieksze szanse przy 50 niz przy 80/h.
        Niedowiarkom zalecam ćwiczenie np w łapaniu pilki rzuconej z
        predkością 30/50/80/100.../h.
        Zarówno czestotliwośc udanych chwytów jak i skutek uderzenia beda
        rózne czyż nie ?
        Argument że wieksza koncenracją mozna cokolwiek nadrobic nie
        specjalnie przystaje do rzeczywistości. Owszem o ile ktos
        rzeczywiście (a nie tylko ma takie urojenie) koncentruje sie lepiej
        przy szybszej jeździe to o ile jest człowiekiem a nie robotem to tym
        szybciej sie zdekoncentruje. Taka jest już natura człowieka. Czasem
        mozesz wiecej ale krócej.

        Co do niemców rzekomo przeganiajacych wolno jadace auta no to sie
        nie potwierdza. Np. ostatnio przejechałem tamtedy ponad 1000 km
        jadac 120-130 + oczywiście lokalne ograniczenia. Nikt mnie nie
        zaczepił i tez nie byłem jakoś wyprzedzany przez
        jadacych "poprawnie".
        Biorąc pod uwage brak górnego limitu można zaryzykować teze ze byłem
        wiekszym zawalidrogą niz ten jadący po miescie 30/h.
        • tiges_wiz Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 13:45
          jasne ze im wolniej tym niej skutkow, ale ja uwazem ze wolniej tak, ale nie
          wszedzie ..
          idealem by bylo ogranicznei predkosci w miastach oraz odseparowane obwodnice
          u nass jest niestety jakas schizofrenia .. buduje sie trzypasmowa wylotowke zeby
          postawi na srodku przejscie dla pieszych :O..

          ale jakos jade sobioe spokojnie prawym i mi szybcy nie przedzkadzaja, choc przy
          takich przejsciach radar sie wlacza.
        • edek40 Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 14:48
          > Pozwole sobie odpowiadać zbiorczo.

          Ja w dumie nie neguje tego co piszesz. Napisz mi wiec, aby rozwiac moje
          watpliwosci, jaka predkosc ustanowilbys na szosach, a jaka w miastach (czy
          terenach nieomal zabudowanych)?
          • kozak-na-koniu Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 14:57
            W Polsce??? Człowieku, cała Polska - oprócz niektórych terenów
            leśnych oraz bagien i moczarów w zasadzie jest jednym wielkim
            obszarem zabudowanym. Nie znam drugiego kraju o tak luźnej
            zabudowie... Tu chyba wszędzie trzebaby wprowadzić 50km/godz, a
            wśród chałup nawet strefy zamieszkania.:)
            • edek40 Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 15:08
              > W Polsce??? Człowieku, cała Polska - oprócz niektórych terenów
              > leśnych oraz bagien i moczarów w zasadzie jest jednym wielkim
              > obszarem zabudowanym. Nie znam drugiego kraju o tak luźnej
              > zabudowie... Tu chyba wszędzie trzebaby wprowadzić 50km/godz, a
              > wśród chałup nawet strefy zamieszkania.:)

              Niech i tak bedzie. Jednak kolega jane w ogole nie moze pojac, ze nawet jesli
              ruch zwolni do 10 km/h, to beda zdarzaly sie wypadki, ktorych powodem beda
              jadacy 2 km/h. Naturalnie ich skutki beda mniejsze. Prawdopodobienstwo
              wystapienia rowniez. Wzrosnie zas prawdopodobienstwo smierci z przyczyn
              naturalnych na dluzszych trasach. Powiedzmy Warszawa-Radom...
              • jane14 Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 15:51
                edek40 napisał:

                >... kolega jane w ogole nie moze pojac, ze nawet jesli
                > ruch zwolni do 10 km/h, to beda zdarzaly sie wypadki, ktorych powodem beda
                > jadacy 2 km/h.

                A kolega Edek nie morze pojać że przy 10 bedą tyko stłuczki a jeśli wypadki to
                jedynie z pieszym czy rowerzystą. Bedzie ich także czy tego chcesz czy nie o
                wiele mniej niz obecnie stłuczek i wypadków razem wzietych.

                > Naturalnie ich skutki beda mniejsze.

                Naturalnie smiertelnych pewnie wogóle nie bedzie chyba ze ktoś padnie na zawał
                jak mu nowke podrapia.

                > Wzrosnie zas prawdopodobienstwo smierci z przyczyn
                > naturalnych na dluzszych trasach. Powiedzmy Warszawa-Radom...

                Niekoniecznie ale przecież można koleją ...

                Ale żarty zartami a na poważnie. Limity jakie sa takie sa ale nie zawsze
                przystaja do standartu drogi.
                Pozostaje wiec:
                A) Ograniczenia lokalne których powinno się przestrzegać
                B) Rozsadek kierowcy na którym polegać co prawda nie można ale tym bardziej
                jeśli ktoś jedzie wolniej niż nam się zdaje że byłoby rozsądnie to skąd
                przekonanie że to akurat my jesteśmy rozsądniejsi ?

                • edek40 Re: Bedąc w mniejszości... 16.01.09, 15:58
                  > A kolega Edek nie morze pojać że przy 10 bedą tyko stłuczki a jeśli wypadki to
                  > jedynie z pieszym czy rowerzystą. Bedzie ich także czy tego chcesz czy nie o
                  > wiele mniej niz obecnie stłuczek i wypadków razem wzietych.

                  Czy swoje teorie umieszczasz jakos w dzisiejszych czasach i konfrontujesz ze
                  zdobyczami cywilizacji?

                  > Ale żarty zartami a na poważnie. Limity jakie sa takie sa ale nie zawsze
                  > przystaja do standartu drogi.

                  Zgadza sie. Z reguly zazaco w dol. A czasem rownie zazaco w gore. Nikt tego nie
                  sprawdza - znaki stawia sie na planie i po uwazaniu.
                  • jane14 Re: Bedąc w mniejszości... 17.01.09, 10:28
                    edek40 napisał:

                    > Czy swoje teorie umieszczasz jakos w dzisiejszych czasach i konfrontujesz ze
                    > zdobyczami cywilizacji?

                    Dokładnie i dlatego zapewne uznając za najważniejszą zdobycz cywilizacji
                    stawianie zdrowia i życia ponad dobro materialne wolę wolniej i bezpieczniej.
                    Jak mniemam ty za główną zdobycz cywilizacji uznajesz szybkość ?
                    No ale to tylko zdobycz techniki jest nie cywilizacji...

                    > Nikt tego nie
                    > sprawdza - znaki stawia się na planie i po uważaniu.

                    Może, ale na pewno stosuje się do nich po uważaniu, ale na szczęście sprawdzać
                    zaczynają coraz częściej.
                    Bo tak to jest ze zdobyczami techniki jak nawet ktoś coś skonstruuje (szybki
                    samochód), to zaraz ktos wynajdzie coś co to pierwsze bedzie kontrolować
                    (fotoradar)
    • tiges_wiz Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 12:48
      a mnie troche zastanawia problem z wyprzedzeniem maluszka jadacego 30 km/h ...

      sam maluszek pewnie by mnie nie zdenerwowal, ale potepiam takie skrecanie w
      prawo ...
      choc byc moze chcial pani pokazac ze i tak jest szybszy mimo, ze ta sie miota ;)
      • edek40 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 13:01
        Tiges, zapominasz ze nasi owladnieci mania poprawy bezpieczenstwa bez zmiany
        drog rysuja coraz wiecej ciaglych linii na naszych duktach bitych. A sa jeszcze
        tacy, ktorzy ich przestrzegaja.
        • kozak-na-koniu Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 13:08
          U nas od paru lat rondopodobne skrzyżowania przerabia się na podobno
          bezpieczniejsze ronda w ten sposób, że ustawia się przy nich
          znaki "ruch okrężny", choć układ pasów na tychże rondach w żaden
          sposób nie pozwala zastosować się do oznakowania pionowego - i jak
          tu żyć? Które oznakowanie lepiej i bezpieczniej złamać, by było
          dobrze";)
        • tiges_wiz Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 13:11
          dalej nie chce mi sie wierzyc, ze nie znalazlo sie kawalka przerywanej .. raczej
          podejrzewam awersje pani do redukowania .. a tu nawet na 2 mozna bylo i ogien ;) ..
    • inguszetia_2006 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 13:47
      Witam,
      Nie wiem, co się dzieje.
      Ostatnio na dużym skrzyżowaniu jedzie sobie przede mną kobitka i
      miga w lewo. Po czym skręca w prawo;-DDDD Oniemiałam;-D
      Takie coś to widziałam pierwszy raz w życiu.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • olinka20 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 14:34
        Serio??
        No to ja mam pecha bo czesto mi sie takie "kwiatki" udaje spotkać.
        Tak samo jak mruganie kierunkowskazem, że zjeżdza z ronda i wała-
        nie zjeżdza:)
        • kozak-na-koniu Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 14:47
          Kiedyś przecież musi zjechać - to do Ciebie należy odgadnąć kiedy i
          w który ze zjazdów. W tym kraju lusterka i kierunkowskazy służą
          tylko dla ozdoby i rozrywki. Zanim odgadniesz, masz jechać powoli,
          bo najważniejszym elementem pojazdu jest prędkościomierz, gdyż
          powszechnie przecież wiadomo, że jadąc 50km/godz. i tak dalej...:)))
          • olinka20 Re: Co się dzieje z tymi kierowcami??? 16.01.09, 14:54
            Buhahahaha właśnie poprawiłeś mi humor na reszte dnia:)
            A co do meritum- mój tato jak zaczynałam robic kurs prawa jazdy
            powtarzał- pamietaj o zasadzie ograniczonego zaufania!
            Pare razy to mnie uratowało.
    • naprawdetrzezwy Jesteś z DC? 17.01.09, 11:17
      Jeśli tak, to gość pewnie protestował przeciw działaniom Galasa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja