Tolerancja

19.01.09, 12:56
Niedawno napisałem takie zdanie : -Dojeżdżanie do jakiegoś
samochodu a następnie utrzymywanie się za nim, po jakimś czasie
powoduje tworzenie się "ogonów" składających się z kilkunastu aut.
Po kilku kilometrach powstaje dziwna więź miedzy "ogonkowiczami",
wyprzedzenie ich graniczy z cudem ponieważ skutecznie to utrudniają.
Ze swej natury taki ogonek im dłuższy tym wolniej jedzie.

Właśnie w niedzielę miałem podobne zdarzenie. Dogoniłem taki ogonek
składający się z kilkunastu aut, jechał(ten ogonek)~70ki. Ponieważ
nic nie jechało z naprzeciwka zacząłem wyprzedzać. Mniej więcej w
połowie "ogonka" pojawił się na horyzoncie samochód. Oceniłem że
wyprzedzenie całości jest zbyt ryzykowne, zacząłem szukać luki.
Niestety, zadziałała źle pojęta solidarność. Panowie o mało nie
zaczęli się "popychać". Ponieważ zderzenia czołowe nawet jak dla
mnie są zbyt ryzykowną rozrywką, zacząłem "włanczać się w ogonek".
Zero reakcji. W rezultacie jeden Pan z namiętnie włączonym klaksonem
wylądował na poboczu (ku radości a może przerażeniu pasażerki).
Ludzie, czy my mord mamy zakodowany w genach?
Pozdr.
Pazdzioch

PS. Dla jasności zawsze podobnie postąpię gdy ktoś będzie usiłował
mnie zabić.
    • nazimno Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 13:03
      To bylo juz kiedys badane przez biologow zajmujacych sie
      zwierzetami.

      Stado wykorzystujac slabosc pojedynczego osobnika stara sie
      wyeliminowac go, poniewaz konkuruje on o przestrzen, pozywienie i
      wode.

      Tu chodzilo o przestrzen.
      Pamietaj, ze zyjesz w stadzie.
      A ono ma swoje prawa.
      • sokolasty Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 13:30
        Ostro poleciałeś.

        Na lewym poboczu nie było miejsca?
        • nazimno A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 13:48
          Stado i tyle.

          Nawet, jesli rekrut1 popelnil blad, to "nauczyciele" nie powinni
          go za to dobijac. Wiec, jesli to zrobili, to tylko taki wniosek
          mozna wyciagnac.

          Masz inna wersje?




          • tbernard Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 14:08
            Podejrzewam, że tacy nauczyciele to w sumie ten sam gatunek, co rekrut1 a
            mianowicie chorzy na wyprzedzaczkę i po prostu się czaili, tylko w tym miejscu
            uznali (jak widać słusznie) manewr za ryzykowny. Cechą wyprzedzaczy czy to tych
            długo czających się, czy tych aktywniejszych jest siedzenie blisko za
            poprzednikiem. Czekają na dogodną możliwość. Wtem wpada taki co ma gdzieś
            właściwy moment i po prostu zakłada, że się będzie wpychał jakby co. Zarówno
            jeden jak i drugi to burak i przestępca drogowy.
            • rekrut1 Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 16:00
              tbernard napisał:"Podejrzewam, że tacy nauczyciele to w sumie ten
              sam gatunek, co rekrut1 a mianowicie chorzy na wyprzedzaczkę"
              Tu się mylisz, różnica 20 - 30 km/h upoważnia do wyprzedzania a nie
              zajmowania ostatniego miejsca w kolejce i czekania na zbawienie?
              Ogonek z kilkunastu samochodów jest w dzisiejszych warunkach nie do
              pokonania za jednym zamachem (zbyt duży ruch), trzeba to robić "na
              raty".
              Jak napisałem gdy zacząłem wyprzedzać lewy pas był pusty, zresztą
              moje zachowanie nikogo nie upoważniało do wydawania tak drastycznego
              wyroku.
              A tak na marginesie tworzenie kolumny z kilkunastu aut jest
              zabronione prawem.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • opelotka Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 16:28
                rekrut1 napisał:
                > Tu się mylisz, różnica 20 - 30 km/h upoważnia do wyprzedzania a
                nie
                > zajmowania ostatniego miejsca w kolejce i czekania na zbawienie?

                Czasami tak trzeba,i nie ma zmiłuj.

                > Ogonek z kilkunastu samochodów jest w dzisiejszych warunkach nie
                do
                > pokonania za jednym zamachem (zbyt duży ruch), trzeba to robić "na
                > raty".

                Jak jest duży ruch,to wszelkie swoje imperatywy typu trzeba
                chowa się pod siedzenie.
                > A tak na marginesie tworzenie kolumny z kilkunastu aut jest
                > zabronione prawem.
                Wow.

                • emes-nju Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 17:05
                  opelotka napisał:

                  > rekrut1 napisał:
                  > > Tu się mylisz, różnica 20 - 30 km/h upoważnia do wyprzedzania a
                  > > nie zajmowania ostatniego miejsca w kolejce i czekania na
                  > > zbawienie?
                  >
                  > Czasami tak trzeba,i nie ma zmiłuj.

                  Napisz kiedy "tak trzeba i nie ma zmiluj", a kiedy DOPUSZCZASZ
                  wyprzedzanie :-P
                  • opelotka Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 17:09
                    emes-nju napisał:

                    Napisz kiedy "tak trzeba i nie ma zmiluj", a kiedy DOPUSZCZASZ
                    > wyprzedzanie :-P
                    Wtedy,gdy wiem ze nie musze liczyć na łaskę i niełaskę
                    współuczestników.
                    • emes-nju Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 17:12
                      Znaczy, ze nigdy nie wyprzedzasz...

                      KAZDE wyprzedzanie, to proszenie sie o laske ze strony wyprzedzanego
                      (jakby nie patrzec, to wspoluczestnik ruchu). Zeby nie przyspieszyl,
                      zeby nie skrecil w lewo do swojej zagrody za krzakami, zeby Cie nie
                      zepchnal z drogi (bo tak!) itd.
                      • opelotka Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 17:19
                        Wyprzedzam,wyprzedzam,tylko nie na zasadach ruletki.I nie skręcaj w
                        kierunku ekstremów.
                        • sokolasty Re: A nie jest tak wlasnie? 19.01.09, 20:41
                          Osoba uniemożliwiająca powrót na właściwy pas jest debilem i należy jej odebrać
                          prawo jazdy. Musimy na drodze sobie pomagać, a nie dawać nauczki, bo każdemu z
                          nas się zdarzyła / zdarzy sytuacja podbramkowa.
                        • emes-nju Re: A nie jest tak wlasnie? 20.01.09, 12:55
                          opelotka napisał:

                          > Wyprzedzam,wyprzedzam,tylko nie na zasadach ruletki.

                          Skad ta pewnosc? Nawiazujesz wiez transcendentalna ze wszystkimi w
                          zasiegu razenia?

                          > I nie skręcaj w kierunku ekstremów.

                          Jakich ekstremow?

                          Jezdze od kilkunastu lat i kilka razy w roku zdarza mi sie, ze ktos
                          zaskakuje mnie w czasie, wydawaloby sie, prawidlowo rozpoczetego
                          manewru. A to ktos postanowi bez kierunku skrecic w krzaki; a to z
                          tych krzakow wytoczy sie cos, czego kierowca powinien najpierw
                          upewnic sie, ze moze, ale tego nie robi; a to z przeciwka jedzie
                          najtrower; a to ktos wychodzi na wyprzedzanie mimo, ze ja akurat go
                          wyprzedzam; a to naczepa wyprzedzanego TIRa bujnie sie na poteznej
                          dziurze; a to...

                          Sporo jezdze i sporo widuje przypadkow, ktore Ty okreslasz mianem
                          ekstremow, a ja standardow. Nawet to, co opisal Rekrut, NIESTETY,
                          jest rzadkim, bo rzadkim, ale jednak standardem :-/
                          • jureek Re: A nie jest tak wlasnie? 21.01.09, 09:25
                            To Ty naprawdę jakiś pechowy jesteś, Emes. Też sporo jeżdżę (i wyprzedzam także)
                            ale z takie przypadki, jak tutaj opisałeś, na palcach jednej ręki mogę policzyć.
                            Częściej (średnio raz na kilkaset kilometrów) zdarzają się sytuacje, że muszę
                            ostro hamować, lub uciekać na pobocze, żeby uniknąć czołówki z jadącym z
                            naprzeciwka i wyprzedzającym przed zakrętami lub wzniesieniami na zasadzie
                            rosyjskiej ruletki. To jest dla mnie większym problemem.
                            Jura
      • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:00
        nazimno napisał:

        > To bylo juz kiedys badane przez biologow zajmujacych sie
        > zwierzetami.
        >
        > Stado wykorzystujac slabosc pojedynczego osobnika stara sie
        > wyeliminowac go, poniewaz konkuruje on o przestrzen, pozywienie i
        > wode.
        >
        > Tu chodzilo o przestrzen.
        > Pamietaj, ze zyjesz w stadzie.
        > A ono ma swoje prawa.

        Co to za wywody ???
        A rekrut ostro pojechał po bandzie.Co prawda nie opisał
        szczegółowo warunków terenowych,ale oględnie mozna stwierdzić że
        kolumna nie tworzy się li tylko z kaprysu kierowców.Po prostu
        kolejni dojezdżający nie mają możliwości wyprzedzania,wiec wloką się
        czekając na odpowiednią sposobność.Zjawia sie rekrut...itd.A
        następnie wysmaża niniejszy temat.
        • emes-nju Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:06
          Jakos nie slyszalem, zeby zabronione bylo wyprzedanie kolumny...

          Slyszalem natomiast, ze nie wolno utrudniac komus wyprzedzania.
          Wyglada mi na to, ze to, ze Rekrut "wypchnal" kogos na pobocze, bo
          ten ktos chcial go zabic (nie wpuszczenie przed siebie jak cos
          jedzie z przeciewka czyba tym slowem nalezy okreslic...), bylo tylko
          i wylacznie zadzuialaniem instynktu samozachowawczego. Nawet jezeli
          wg. swietoszkow Rekrut popelnil blad, to wciaz dysponowal instynktem
          samozachowawczym. Co ciekawe klient, kotry nie chcial go wpuscic,
          juz nie bardzo - jego instynkt opuscil...
          • tbernard Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:36
            > Jakos nie slyszalem, zeby zabronione bylo wyprzedanie kolumny...

            W całości nie jest zakazane lub na raty gdy tworzą je pojazdy o długości 7m lub
            większe i to pod pewnymi warunkami.

            > Slyszalem natomiast, ze nie wolno utrudniac komus wyprzedzania.

            Coś takiego słyszałeś ale albo nie czytałeś albo nie pamiętasz, że wyprzedzający
            nie może innym uczestnikom ruchu przeszkadzać wykonując swój manewr?

            > Wyglada mi na to, ze to, ze Rekrut "wypchnal" kogos na pobocze, bo
            > ten ktos chcial go zabic (nie wpuszczenie przed siebie jak cos
            > jedzie z przeciewka czyba tym slowem nalezy okreslic...)

            A mi wygląda, że to rekrut założył jeszcze przed decyzją o wyprzedzaniu, że
            zagrozi śmiercią temu co go w razie czego nie będzie chciał wpuścić.

            Tak nawiasem mówiąc, to gość zapewne tylko chciał podnieść rekrutowi adrenalinę
            i w ostatniej chwili by mu lukę zrobił, bo sam nie chciał by oberwać. Oczywiści
            zachował się nagannie.

            Tak czy siak, na jezdni dwukierunkowej z dwoma pasami praktycznie nie da się
            kolumny wyprzedzić przepisowo (czyli nie utrudniając innym ruchu). Po prostu
            kasując komuś bezpieczny odstęp (którego celem nie jest ułatwianie komuś
            wyprzedzania a tylko nie przywalenie poprzednikowi w tyłek gdyby zaszła
            konieczność hamowania) automatycznie utrudnia się komuś ruch. Najlepiej by było
            aby ktoś kto nie zamierza wyprzedzać zrobił nieco większy odstęp i dał krótki
            sygnał prawym migaczem we właściwym momencie, że ten odstęp jest dla ułatwienia
            wyprzedzania. Ale obowiązku ułatwiania rzecz jasna nie ma, to tylko kwestia
            kultury. Co do utrudniania, to rzecz jasna nie wolno, tylko niektórym brak
            pomagania zaczyna utożsamiać się już z utrudnianiem.
            • emes-nju Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:45
              tbernard napisał:

              > A mi wygląda, że to rekrut założył jeszcze przed decyzją o
              > wyprzedzaniu, że zagrozi śmiercią temu co go w razie czego nie
              > będzie chciał wpuścić.

              Najlepiej co zakladal przed wyprzedzaniem, wiedziec bedzie
              oczywiscie Rekrut. Ze swej strony natomiast napisze, ze dosc odwazne
              jest rzucanie takich oskarzen, jak Twoje... Tym bardziej, ze jakby
              rekrutowy manewr nie "przeszkadzal" wlokacym sie w kolumnie, tak
              wyprzedzanym NIE WOLNO przeszkadzac wyprzedzajacemu w manewrze - od
              poczatku do konca. Ze szczegolnym (w tym wypadku) naciskiem na
              koniec...
              • tbernard Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:50
                Tak samo nie można zakładać, że ktoś kto nie chciał go wpuścić chciał go zabić.
                Po prostu jechał swoim tempem i mógł być przez chwilę zaskoczony sytuacją. Nic
                nie wspomniał o tym, że wyprzedzany przyśpieszył celowo.
                • emes-nju Cytuje: 19.01.09, 16:03
                  "Niestety, zadziałała źle pojęta solidarność. Panowie o mało nie
                  zaczęli się "popychać"."

                  Koniec cytatu. Wydaje mi sie, ze cos jednak wspomnial o celowym
                  przyspieszaniu :-)
                  • opelotka Re: Cytuje: 19.01.09, 16:34
                    emes-nju napisał:

                    > "Niestety, zadziałała źle pojęta solidarność. Panowie o mało nie
                    > zaczęli się "popychać"."
                    >
                    > Koniec cytatu. Wydaje mi sie, ze cos jednak wspomnial o celowym
                    > przyspieszaniu :-)
                    >

                    Taaa,w takich razach rekrutom zaczyna sie gotować miedzy
                    nogami i cały świat zawiązuje zbrodniczy związek,majacy tylko jeden
                    cel:zabić rekruta !
                    • emes-nju Re: Cytuje: 19.01.09, 16:52
                      Ja sie do Rekruta przylaczam - kilka razy zdarzylo mi sie, ze ktos,
                      kogo wyprzedzalem, usilowal mnie zabic. Z premedytacja! Jak inaczej
                      wyjasnic "zamykanie" luki, w ktora chce sie schowac planowo (nie
                      panicznie uciekajac w czasie wyprzedaia na "zyletke") konczac manewr
                      wyprzedzania?

                      Szczerze powiedziawszy takie zachowania sklonily mnie do zakupu auta
                      z odpowiednim wykopem - malo ktory kretyn-morderca jest wstanie
                      powaznie zrobic mi klopot :-P
                      • opelotka Re: Cytuje: 19.01.09, 17:13
                        emes-nju napisał:
                        Jak inaczej
                        > wyjasnic "zamykanie" luki, w ktora chce sie schowac planowo (nie
                        > panicznie uciekajac w czasie wyprzedaia na "zyletke") konczac
                        manewr
                        > wyprzedzania?
                        Ty tą lukę widziałeś miedzy 4,5,6,7 samochodem naprzód ?
                        • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 12:56
                          opelotka napisał:

                          > Ty tą lukę widziałeś miedzy 4,5,6,7 samochodem naprzód ?

                          A Ty widziales kiedys samochody jadace bez odstepow?
                          • opelotka Re: Cytuje: 20.01.09, 14:02
                            emes-nju napisał:

                            > opelotka napisał:
                            >
                            > > Ty tą lukę widziałeś miedzy 4,5,6,7 samochodem naprzód ?
                            >
                            > A Ty widziales kiedys samochody jadace bez odstepow

                            No dobrze,kolumna samochodów porusza się z jakąś tam prędkością,z
                            jakimiś tam odstępami.Na 10 kierowców jest:1 kapelusznik,2
                            bojażliwych,reszta "trzyma ręke na pulsie".Co upoważnia do
                            wyprzedzania takiej kolumny ?
                            • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 14:16
                              opelotka napisał:

                              > Co upoważnia do wyprzedzania takiej kolumny ?

                              Zalozylem juz oddzielny watek na ten temat... Nic nie upowaznia, bo
                              NIE WIEM czy:

                              > Na 10 kierowców jest:1 kapelusznik,2 bojażliwych

                              czy tez 2 kapelusznikow, a 1 bojazliwy. A moze wszyscy sie boja...?
                              A moze jednak wszyscy "trzymaja reke na pulsie"...? :-P
                              • opelotka Re: Cytuje: 20.01.09, 14:32
                                emes-nju napisał:
                                > czy tez 2 kapelusznikow, a 1 bojazliwy. A moze wszyscy sie
                                boja...?
                                > A moze jednak wszyscy "trzymaja reke na pulsie"...? :-P
                                No to zjawia sie chojrak i bez cienia zastanowienia...
                                • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 14:35
                                  opelotka napisał:

                                  > No to zjawia sie chojrak i bez cienia zastanowienia...

                                  Nie piszemy o ZASTANAWIANIU sie tylko o PEWNOSCI!

                                  No chyba, ze Ty po zastanowieniu sie masz pewnosc, ze przed Toba
                                  jedzie tylko jeden, a nie dwoch kapelusznikow i dwoch, a nie trzech
                                  bojazliwych. Jezeli tak, to gratuluje :-P
                                  • opelotka Re: Cytuje: 20.01.09, 14:57
                                    emes-nju napisał:

                                    > No chyba, ze Ty po zastanowieniu sie masz pewnosc, ze przed Toba
                                    > jedzie tylko jeden, a nie dwoch kapelusznikow i dwoch, a nie
                                    trzech
                                    > bojazliwych. Jezeli tak, to gratuluje :-

                                    Nie uwazam poprzedzających za idiotów...itp,dojezdżam i czekam na
                                    swoją kolej.
                                    • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 15:09
                                      opelotka napisał:

                                      > dojezdżam i czekam na swoją kolej.

                                      Czyli jednak wyprzedzasz...

                                      Nie masz obaw, ze jak bedziesz kogos wyprzedzal i ten ktos bryknie w
                                      lewo w krzaki i opiszesz to na tym forum, to jakis inny
                                      swietoszkowaty przeciwlotniczy wypomni Ci, ze nieprawidlowo
                                      wyprzedzales?
                                      • opelotka Re: Cytuje: 20.01.09, 16:41
                                        emes-nju napisał:
                                        > Czyli jednak wyprzedzasz...
                                        Gdzie napisałem,ze nie wyprzedzam.Oj lisek z ciebie...na poziomie
                                        UB-ka z Hrubieszowa.

                                        • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 17:16
                                          opelotka napisał:

                                          > emes-nju napisał:
                                          > > Czyli jednak wyprzedzasz...

                                          > Gdzie napisałem,ze nie wyprzedzam.

                                          To takie stwierdzenie. Nieco retoryczne.

                                          Czytajac Twoje wypowiedzi doszedlem do wniosku, ze w praktyce nie
                                          masz szans na podjecie decyzji o wyprzedzaniu :-P
                                    • simr1979 Re: Cytuje: 20.01.09, 15:19
                                      opelotka napisał:

                                      > Nie uwazam poprzedzających za idiotów...itp, dojezdżam i czekam na swoją kolej....

                                      ...czepiając się nadziei, że żadnej "kolei" nie będzie i ze będziesz mógł w tej kolei - niczym w pociągu - dowieźć się do celu podróży bez konieczności wyprzedzania kogokolwiek.
                                      Wiadomo - w stadzie raźniej, może nawet zdarzy się okazja stadnego niewpuszczenia do "kolei" jakiegoś przebrzydłego wyprzedzacza...
                                      • tiges_wiz Re: Cytuje: 20.01.09, 15:22
                                        problem polega na tym ze inaczyc widzi bezpieczna odleglosc pan w pandzie 1.1, a
                                        inaczek ktos kto ma 250 KM i 3.0 pod maska ...
                                        inaczej ten co uwaza, ze 5 bieg to wszyzstko co musi miec i inaczej ten co nie
                                        boi sie redukowac do drugiego ...

                                        ile razy bylo ze jechalem za kolumna i pierwsza przerwa .. i nie wyprzedzaja ...
                                        druga .. nic .. trzecia ... nic ... .. czwarta, to redukcja i do przodu ...
                                        • emes-nju Re: Cytuje: 20.01.09, 15:26
                                          tiges_wiz napisał:

                                          > ile razy bylo ze jechalem za kolumna i pierwsza przerwa .. i nie
                                          > wyprzedzaja ...
                                          > druga .. nic .. trzecia ... nic ... .. czwarta, to redukcja i do
                                          > przodu ...

                                          Robie tak samo. I w swietle tego, co tu czytamy, robimy za piratow :-
                                          )
                                          • tiges_wiz Re: Cytuje: 20.01.09, 15:36
                                            ja jak wyprzedze 2 czy 3 i widze ze przedemna jest jeszcze na kilkset metrow
                                            pusto, to nie zjezdzam od razu tylko troche wolniej caly czas z lewym kierunkiem
                                            w stylu "patrzcie ile tu jest miejsca jeszcze" ... i o ile kierowcy ciezarowek
                                            to rozumieja to osobowki nic .. stado ;)
                                      • opelotka Re: Cytuje: 20.01.09, 16:27
                                        simr1979 napisał:
                                        > ...czepiając się nadziei, że żadnej "kolei" nie będzie i ze
                                        będziesz mógł w tej
                                        > kolei - niczym w pociągu - dowieźć się do celu podróży bez
                                        konieczności wyprze
                                        > dzania kogokolwiek
                                        Jezeli ten pociąg porusza się 65 km/h,to chwile trzeba zaczekać
                                        na rozładowanie kolejki,a jezeli kula się 95,no to kulam się i ja,to
                                        już taki lajf.
                                        • tiges_wiz Re: Cytuje: 20.01.09, 17:53
                                          > Jezeli ten pociąg porusza się 65 km/h,to chwile trzeba zaczekać

                                          ta chwila trwa czasem bardzo dlugo, bo sie okazuje ze kazde auto na horyzoncie
                                          oznacza ze nie wolno wyprzedzac (a jak jest zakret i nic nie widac to znaczy ze
                                          mozna jechac .. nie raz cos takiego widzialem) ... ekeft jest taki, ze po 4 czy
                                          5 luce ktora spokojnie wystacza do wyprzedzenia 1 samochodu, nic sie nie dzieje
                                          i coraz blizej jest decyzja zeby jedka zaczac ich wyprzedzac ..

                                          >jezeli kula się 95,no to kulam się i ja,to
                                          ja tyle jade wiec mi to nie przedzkasza .. ale zostawiam nakies 70-90 m (2-3
                                          sekundy) przed soba i nie widze problemu jak ktos tam na chwile wjedzie.
            • kos52 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 15:36
              tbernard napisał:
              > Ale obowiązku ułatwiania rzecz jasna nie ma, to tylko kwestia
              > kultury. Co do utrudniania, to rzecz jasna nie wolno, tylko
              niektórym brak
              > pomagania zaczyna utożsamiać się już z utrudnianiem.

              Jeżeli sytuacja wymaga działania (zwolnienia, zjazdu bardziej w
              prawo, zatrzymania) to żaden uczestnik ruchu drogowego nie może tego
              zaniechać ponieważ naruszałby art.3 prawa o ruchu drogowym a w
              przypadku nieszczęścia będzie odpowiadać jako przestępca (art.173-
              180 kk).

              Nieprawidłowa interpretacja tego zjawiska jest przyczyną
              komunikatów: " z niewiadomych przyczyn uderzył w drzewo po lewej
              stronie" - to w większości mordercy na prawym nie wpuścili go na ten
              prawy pas.

              www.prawko-kwartnik.info/anima/wyprzkol.html
              pozdr
              • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:45
                kos52 napisał:
                > Jeżeli sytuacja wymaga działania (zwolnienia, zjazdu bardziej w
                > prawo, zatrzymania) to żaden uczestnik ruchu drogowego nie może
                tego
                > zaniechać ponieważ naruszałby art.3 prawa o ruchu drogowym a w
                > przypadku nieszczęścia będzie odpowiadać jako przestępca (art.173-
                > 180 kk).
                Czyli który uczestnik sznureczka daje po hamulcu ? A moze
                wszyscy wypad do rowu ?
                • kos52 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 18:12
                  opelotka napisał:
                  > Czyli który uczestnik sznureczka daje po hamulcu ? A moze
                  > wszyscy wypad do rowu ?

                  Szukający ratunku na prawym pasie daje kierunkowskazem znak o tej
                  potrzebie.
                  Współdziałają tylko dwa pojazdy robiąc to czytelnie:
                  - ten bardziej z przodu przyspiesza,
                  - ten bardziej z tyłu zwalnia,
                  - w powstajacą lukę wjeżdża delikwent.
                  I wszyscy są szczęśliwi.
                  pozdr
          • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:14
            emes-nju napisał:

            > Jakos nie slyszalem, zeby zabronione bylo wyprzedanie kolumny...
            >
            > Slyszalem natomiast, ze nie wolno utrudniac komus wyprzedzania.

            Moze ze znajomością przepisów coś u mnie nie teges,ale kolumna
            to raczej coś zorganizowanego,na co są odpowiednie
            paragrafy,natomiast sznurek róznej maści pojazdów to są tylko
            pojedyncze pojazdy w ruchu.I w tym drugim przypadku,obowiazkiem
            wyprzedzającego jest ocena,czy sytuacja na drodze wyprzedzania
            sprzyja bezpiecznemu zakończeniu manewru.
            • rekrut1 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:22
              opelotka napisał:" Moze ze znajomością przepisów coś u mnie nie
              teges,ale kolumna to raczej coś zorganizowanego"
              Oczywiście Masz rację,kilkunastu facetów którzy się nie znają nie
              tworzą kolumny i mają prawo zabić(lub narazić na kalectwo) kierowcę
              którego też nie znają. Pojawił się taki i wyprzedza a my mamy cykora.
            • simr1979 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:29
              opelotka napisał:

              > (...) obowiazkiem
              > wyprzedzającego jest ocena,czy sytuacja na drodze wyprzedzania
              > sprzyja bezpiecznemu zakończeniu manewru.

              Wciąż ta sam śpiewka różnej maści speedofobów i wszelkich automobilowych niedojdów - zamiast być wdzięczni, że społeczeństwo, mimo ich kompletnego psychofizycznego nieprzystosowania do prowadzenie jakiegokolwiek pojazdu poruszającego się szybciej niż tempo przeciętnego piechura, pozwala im jednak zasiadać z kierownicą przebrzydłych i strasznych smrodochodów, żądają oni jeszcze więcej - mianowicie aby normalni kierownicy zachowywali się tak, jakby byli takimi samymi jak oni inwalidami....
              Tak, tak - daj palec, a wezmą całą rękę albo i więcej....
              • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 17:30
                Pieprzysz komunały oderwane od asfaltu.
          • shp80 Re: Tak zachowuje sie stado. 24.01.09, 13:02
            Nawet jezeli
            > wg. swietoszkow Rekrut popelnil blad, to wciaz dysponowal instynktem
            > samozachowawczym.

            A co było z instynktem samozachowawczym rekruta bezpośrednio przed wyprzedzaniem? Bezpiecznie wyprzedza się dopiero wtedy, gdy okoliczności są jasne, gdy po wykonanym manewrze wiemy, że spokojnie wrócimy na swój pas ruchu. Rekrut najwyraźniej zaczął wyprzedzanie bez zastanawiania się, co będzie póżniej. O ile jestem w stanie zrozumieć konsternację, gdy wlecze się za taką kolumną i wiem, że cierpliwość u różnych ludzi ma swoje granice, o tyle całą odpowiedzialność za wyprzedzanie powinien ponosić ten, który się na ten manewr decyduje.
            • jureek Re: Tak zachowuje sie stado. 24.01.09, 13:58
              shp80 napisał:

              > Nawet jezeli
              > > wg. swietoszkow Rekrut popelnil blad, to wciaz dysponowal instynktem
              > > samozachowawczym.
              >
              > A co było z instynktem samozachowawczym rekruta bezpośrednio przed wyprzedzanie
              > m? Bezpiecznie wyprzedza się dopiero wtedy, gdy okoliczności są jasne, gdy po w
              > ykonanym manewrze wiemy, że spokojnie wrócimy na swój pas ruchu.

              Czyli uważasz, że Rekrut powinien był przewidzieć, że wyprzedzani nie będą
              przestrzegać przepisów o zachowaniu bezpiecznego odstępu?
              Można by mieć o to pretensje do Rekruta, gdyby tych odstępów już nie było zanim
              zaczął wyprzedzać. Jednak w sytuacji, jak to opisał, takie zmniejszenie odstępu
              jest tak samo nieprzewidywalne jak to, że wyprzedzany wyciągnie rewolwer i
              zacznie strzelać do wyprzedzającego.
              Jura
        • edek40 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:13
          > Co to za wywody ???

          Slusznie prawi. Kilka lat temu mialem watpliwa przyjemnosc jechac w takiej
          kolumnie po zakopiance. Bylo to w nocy na tym bardziej nizinnym, ale juz
          jednojezdniowym fragmencie. We wrzesniu, wiec zalodzenie bylo zasadniczo
          wykluczone. Proste odcinki sie zdarzaly. "Lider" na zakretach zwalnial nawet do
          30 km/h, choc warunki tego absolutnie nie wymagaly. "Stado" dostosowywalo sie.
          Ale nie do warunkow drogowych, tylko do "lidera". Ja zas mam tak, ze staram sie
          chodzic swoimi drogami. Gdy wiec zobaczylem baaaaaaaaardzo daleko swiatla
          samochodu z przeciwka, to zabralem sie za wyprzedzanie, wszak skoro widzialem
          goscia z przeciwka, to znaczy ze niespodziewany zakret jest raczej wykluczony.
          Mialem do pokonania kolumne skladajaca sie juz z kilkunastu aut. Obrazeni
          kierowcy zwarli szyki, a "lider" wyraznie przyspieszyl. Na szczescie
          dysponowalem samochodem, ktory w dosc lekkim nadwoziu mial ponad 140 KM, wiec
          wyratowalem sie i bezpiecznie zakonczylem wyprzedzanie calej kolumny na raz.
          Najfajniejsze jest to, ze po wyprzedzeniu, gdy minalem sie z autem z przeciwka,
          "obrazeni" mieli dosc miejsca, aby rowniez wyprzedzic "lidera". Zadne solidarne
          za zawalidroga bydle nie wyszlo na wyprzedzanie, choc moje oddalajace sie
          swiatla wyraznie pokazywaly, ze droga wciaz jest prosta.

          To chyba nazywa sie zachowanie jak psa ogrodnika.
          • nazimno No i niestety, potwierdza sie: stado. 19.01.09, 14:22
          • tiges_wiz Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:39
            ja juz pisalem jak wyprzedzalem w sumie spokojnie ciezarowke .. i sie okazalo ze
            przed kula sie bus, ktory mial jeszcze lawete ... tez mi przerwe burak skasowal
            :/ .. w sumie bylo miejsce i na przeciwko zjechal, ale w dalszym ciagu nie
            rozumiem takiego zachowania .. :/
            • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:41
              tiges_wiz napisał:

              > ja juz pisalem jak wyprzedzalem w sumie spokojnie ciezarowke .. i
              sie okazalo z
              > e
              > przed kula sie bus, ktory mial jeszcze lawete ... tez mi przerwe
              burak skasowal
              > :/ .. w sumie bylo miejsce i na przeciwko zjechal, ale w dalszym
              ciagu nie
              > rozumiem takiego zachowania .. :/
              To tego busa nie widziałeś ? No pięknie sobie przygotowałeś
              teren.Nie ma to jak spokojne wyprzedzanie,nieprawdaż ?
              • klemens1 Re: Tak zachowuje sie stado. 20.01.09, 22:44
                > To tego busa nie widziałeś ? No pięknie sobie przygotowałeś
                > teren.

                Nie widział bo zasłaniała mu ciężarówka.
                Na czym polega "przygotowywanie sobie terenu"? Następnym razem jak będę chciał
                wyprzedzić to odpowiednio przygotuję sobie teren.
                • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 21.01.09, 12:09
                  klemens1 napisał:

                  > Nie widział bo zasłaniała mu ciężarówka.
                  > Na czym polega "przygotowywanie sobie terenu"? Następnym razem jak
                  będę chciał
                  > wyprzedzić to odpowiednio przygotuję sobie teren.

                  Ciężarówka to jest takie coś ciężkie,długie i wysokie,przysłania
                  pół świata i nie porusza sie z prędkością furmanki.Już tak mam,że
                  muszę mieć pewność dostatecznej ilości miejsca,aby wrócić bez
                  problemów na swój pas.Najlepszym sposobem wglądu w sytuację,jest nie
                  wisieć na zderzaku TIR-a przed najblizszym zakrętem.To takie
                  skomplikowane ?
                  • tiges_wiz Re: Tak zachowuje sie stado. 21.01.09, 12:14
                    nie badz taka pewna bo ja sie kiedys nadzialem ...
                    ciezarowka jedzie 65, sporo miejsca jest ... wyprzedzam ,, a tu orzed nia blisko
                    prawej bus ... a za busem laweta .. chlopaki skasowali mi przerwe, w ktora
                    chcialem wjechac ...

                    miejsca starczylo jeszcze na wyprzedzenie busa, bo na wiariata nie wyprzedzam ..
                    na szczescie ... ale dalej nie mam pojecia dlaczego mi przerwe skasowali
                    • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 21.01.09, 12:32
                      Właśnie chodzi mi o to staranie się w nabieraniu pewności,dlatego
                      te wglądy na zakrętach,muszę widzieć drogę przed cięzarówką,aby
                      takie "nadzianie się" wykluczyć do zera.
                      • rapid130 Re: Tak zachowuje sie stado. 24.01.09, 18:14
                        opelotka napisał:

                        > Właśnie chodzi mi o to staranie się w nabieraniu pewności,dlatego
                        > te wglądy na zakrętach,muszę widzieć drogę przed cięzarówką,aby
                        > takie "nadzianie się" wykluczyć do zera.

                        Robię dokładnie tak jak piszesz, ale NIGDY nie masz pewności.

                        Wyprzedzanie z taką "kinderniespodzianką" jeszcze przed Tobą. :PPP

                        Kiedyś tak sobie oceniałem przez jakieś 5-10 kilometrów dwa tiry.
                        Jechały z odstępem pośrodku na 2-3 auta.
                        Gdy zabrałem się do wyprzedzania, okazało się, że miejsca już nie ma.

                        Prawdopodobnie ostatni tir sam "zamiarował" wykonać wyprzedzanie,
                        zaczął nabierać rozpędu kasując lukę, tylko zmienił zdanie.

                        Adrenalinka lekko mi podskoczyła, mocno wskazówka obrotomierza.

                        Co miałem zrobić spokojnie "na raty", zrobiłem ekstremalnie na raz.

                        Gdy wracałem na swój pas, jadący z naprzeciwka właśnie zaczynał
                        robić mi miejsce, łagodnie zbaczając na asfaltowe pobocze.

                        Oj, warto mieć samochód z przelicznikiem równym lub mniejszym niż 10
                        kg/1 KM.
                    • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 21.01.09, 13:04
                      O,to tak poglądowo
                      www.autocentrum.pl/pic.php?file=1232539263.34.jpg
                  • klemens1 Re: Tak zachowuje sie stado. 22.01.09, 22:40
                    > Ciężarówka to jest takie coś ciężkie,długie i wysokie,przysłania
                    > pół świata i nie porusza sie z prędkością furmanki.

                    No i co z tego? Nie zmienia to faktu że może zasłonić busa.

                    > Już tak mam,że
                    > muszę mieć pewność dostatecznej ilości miejsca,aby wrócić bez
                    > problemów na swój pas.Najlepszym sposobem wglądu w sytuację,jest
                    > nie
                    > wisieć na zderzaku TIR-a przed najblizszym zakrętem.To takie
                    > skomplikowane ?

                    A co to ma do tematu? Nie o to pytałem. Pytałem na czym polega "przygotowanie
                    sobie terenu", czyli w jaki sposób modyfikujesz teren.
          • tbernard Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 14:47
            > chodzic swoimi drogami. Gdy wiec zobaczylem baaaaaaaaardzo daleko swiatla
            > samochodu z przeciwka, to zabralem sie za wyprzedzanie, wszak skoro widzialem
            > goscia z przeciwka, to znaczy ze niespodziewany zakret jest raczej wykluczony.

            Nie znam tamtego terenu ale nieraz bywają małe pofałdowania i chociaż daleko
            światła widać, to nie widać obiektu który jest bliżej lecz w małym obniżeniu.
            Ponadto czasem małe boczne drogi mogą się łączyć i ktoś kto w prawo z takiej
            drogi wjeżdża często tylko patrzy, czy z lewej nic nie jedzie. Oczywiście jak
            ktoś zna miejsce na pamięć dobrze i wie, że żadne z tych okoliczności tu nie
            występuje, to okej.
            • edek40 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:05
              > Nie znam tamtego terenu ale nieraz bywają małe pofałdowania i chociaż daleko
              > światła widać, to nie widać obiektu który jest bliżej lecz w małym obniżeniu.
              > Ponadto czasem małe boczne drogi mogą się łączyć i ktoś kto w prawo z takiej
              > drogi wjeżdża często tylko patrzy, czy z lewej nic nie jedzie. Oczywiście jak
              > ktoś zna miejsce na pamięć dobrze i wie, że żadne z tych okoliczności tu nie
              > występuje, to okej.

              Ja tez nie. Co nie zmienia postaci rzeczy. Jezeli widze jadacy z przeciwka
              samochod i nie musze zadzierac lub opuszczac glowy to zakladam, ze droga jest
              pozioma. Oczywiscie, teoretycznie mogl byc tam zakret w formie szykany. Wtedy
              zginalbym bohatersko.

              A jesli chodzi o skrzyzowania, to informuja o nich znaki. Skoro znakow nie bylo,
              to zakadam ze skrzyzowan tez nie.
              • tiges_wiz Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:33
                znam takie miejsca gdzie nawet w dzien mozna sie nadziac na obnizenie ...
                • edek40 Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:52
                  > znam takie miejsca gdzie nawet w dzien mozna sie nadziac na obnizenie ...

                  Ale w nocy zawsze masz szanse zobaczyc smuge swiatel. W dzien nie :)
                  • sokolasty Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 20:47
                    "Jezeli widze jadacy z przeciwka samochod i nie musze zadzierac lub opuszczac
                    glowy to zakladam, ze droga jest pozioma."

                    Bardzo odważnie i bezpodstawnie.


                    "Oczywiscie, teoretycznie mogl byc tam zakret w formie szykany. Wtedy zginalbym
                    bohatersko."

                    I przy okazji kogoś zabić.
                    • edek40 Re: Tak zachowuje sie stado. 20.01.09, 13:44
                      > Bardzo odważnie i bezpodstawnie.

                      Powiedz mi, drogi kolego, czy potrafisz przelac na ekran monitora wszystkie
                      aspekty zwiazane z podjeciem decyzji o bezpiecznym wyprzedzaniu? Ja nie
                      potrafie. Z wypracowan w ogolniaku zawsze mialem mocna dwojke z minusem (w skali
                      od 2 do 5). Nie z powodow merytorycznych tylko formulowaniu mysli nieomal w
                      formie punktow.

                      Wracajac do mojego wyprzedzania. Po pierwsze wyszlo swietnie, a moja ocena
                      uksztaltowania terenu byla prawidlowa. Po drugie od ponad dwudziestu lat jezdze
                      bezwypadkowo, do tego przez kilka lat pracowalem jako rep i natluklem na naszych
                      szosach setki tysiecy kilometrow. Podejmowalem niezliczona ilosc decyzji o
                      wyprzedzaniu. Na szczescie wszystkie zakonczone sukcesem.

                      Mysle, ze mozna juz zakonczyc temat kontrowersji zwiazanych z moja sluszna
                      decyzja o wyprzedzaniu, koncentrujac sie na meritum: skad sie biora barany,
                      ktore same nie wyprzedzaja, ale za wszelka cene utrudniaja ten manewr innym, co
                      jest o wiele bardzie niebezpieczne niz wyprzedzenie na raz kilku maruderow.
                      • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 20.01.09, 14:15
                        edek40 napisał:
                        >Na szczescie wszystkie zakonczone sukcesem
                        Dzięki powolności baranów ? Bo gdyby choć połowa kierowców
                        jezdziła jak repy,nie promieniwałbyś zadowoleniem.

                        • edek40 Re: Tak zachowuje sie stado. 20.01.09, 15:24
                          > Dzięki powolności baranów ? Bo gdyby choć połowa kierowców
                          > jezdziła jak repy,nie promieniwałbyś zadowoleniem.

                          Skad takie szufladkowanie? Dlaczego wkladasz mi w usta stwierdzenia, ktorych nie
                          wypowiedzialem? Dlatego, ze opisalem KONKRETNA sytuacje, w ktorej inaczej nie
                          potrafilem nazwac tego stada, ktore wyprzedzilem? A moze dlatego, ze pracowalem
                          jako rep, co wystarczylo Ci do wyciagniecia daleko idacych wnioskow na temat
                          mojego stylu jazdy oraz podejscia do innych uzytkownikow jedni?

                          Dokoncz nastepujace zdania:

                          1. Polak to...

                          2. Rusek to...

                          3. Murzyn to...

                          4. Zyd to...

                          itp i itd.
                      • nazimno Pracowales w okresie "wczesnego repu"? 20.01.09, 14:54
                        Wtedy nie bylo prawie repow. Dlatego Ci tak ladnie szlo.


                        • opelotka Re: Pracowales w okresie "wczesnego repu"? 20.01.09, 15:09
                          Taaa,repy to moje szczęście drogowe...
                        • edek40 Re: Pracowales w okresie "wczesnego repu"? 20.01.09, 15:26
                          Tak. A jakim sprzetem jezdzilem ;) To byl ford fiesta z 1978 roku. I byl to
                          najlepszy, choc nie najnowszy pojazd w firmie.
                          • nazimno Pelny respekt. Zalatw sobie papiery kombatanckie. 20.01.09, 15:33
                            Moze wprowadza jakies ulgi przy wyprzedzaniu, nigdy nic nie
                            wiadomo.

                            Albo bedziesz miec glejt na jazde 140km/h po miescie i 200 km/h
                            poza miastem. Tez nie wiadomo.

                            Powinni przyznawac wczesniejsze emerytury wszystkim repom,
                            ktorzy dozyja do 40 roku zycia.




                • opelotka Re: Tak zachowuje sie stado. 19.01.09, 16:59
                  Tez znam takią trasę,prosta do znudzenia,teren niby nizinny,w nocy
                  widzi sie kolumnę pojazdów z odległości kilometra,i nagle wszystkie
                  swiatła znikają...
        • nazimno To stado jest, opelotko. Niestety. 19.01.09, 14:24
          Moze troche przesadzam, ale tak to jest w tym zyciu.
          • rekrut1 Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 19.01.09, 16:16
            tbernard - pewnie patrząc z twojej strony Masz rację. Moim zdaniem o
            ile te wywody nie mają na celu podtrzymania dyskusji świadczą że
            jesteś z gatunku tych "co by chcieli a nie mogą". Stosując się do
            twoich uwag wyprzedzanie na polskich drogach było by praktycznie
            niemożliwe.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • edek40 Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 19.01.09, 16:21
              > twoich uwag wyprzedzanie na polskich drogach było by praktycznie
              > niemożliwe.

              W tym kierunku zmierzaja nasi malarze. Maja zdaje sie za duzo farby i maluja
              wszedzie podwojne ciagle. Jedyna nadzieja w kryzysie i zamknieciu fabryki farb...
              • opelotka Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 19.01.09, 17:05
                edek40 napisał:
                >Jedyna nadzieja w kryzysie i zamknieciu fabryki farb.

                Wiem,wiem,nie tobie jednemu to sie marzy...
                • rekrut1 Re: Przemyślane pod prysznicem 19.01.09, 17:59
                  W wielu wątkach powtarza się temat kulturalnej i bezpiecznej jazdy w
                  innych krajach. Wyrozumiałości dla pieszych, jazdy na suwak, o ile
                  to możliwe zmiana pasa ruchu w celu wpuszczenia włączającego się
                  auta itp. Przyjrzyjcie się zacietrzewieniu opelotki, spojrzeniu na
                  innych tbernard i im podobnych i przestańcie się dziwić różnicom w
                  statystykach wypadków w Polsce i innych krajach. O ile mniej krzyży
                  było by na naszych drogach przy odrobinie tolerancji.
                  Ani jednej rady jak można by wyjść z podobnej sytuacji w inny
                  bardziej bezpieczny sposób(przepraszam lewe pobocze).
                  Życzę Wam o ile zdarzy się Wam popełnić kiedyś błąd(a na pewno go
                  popełnicie), abyście nie spotkali na swej drodze tak "życzliwych"
                  kierowców, a jest ich sporo.
                  Pozdr.
                  Pazdzioch

                  PS. Dla jasności, w dalszym ciągu uważam że nie popełniłem
                  błędu.
                  • nazimno Masz racje. 19.01.09, 18:07
                    Tez napisalem wczesniej:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=90028789&a=90031531
                    pzdr

                    • rekrut1 Re: Masz racje. 19.01.09, 18:11
                      Mało to pocieszajace.
                      Pozdr.
                      Pazdzioch
                  • opelotka Re: Przemyślane pod prysznicem 19.01.09, 20:13
                    rekrut1 napisał:

                    > W wielu wątkach powtarza się temat kulturalnej i bezpiecznej jazdy
                    w
                    > innych krajach. Wyrozumiałości dla pieszych, jazdy na suwak, o ile
                    > to możliwe zmiana pasa ruchu w celu wpuszczenia włączającego się
                    > auta itp. Przyjrzyjcie się zacietrzewieniu opelotki, spojrzeniu na
                    > innych tbernard i im podobnych i przestańcie się dziwić różnicom w
                    > statystykach wypadków w Polsce i innych krajach. O ile mniej
                    krzyży
                    > było by na naszych drogach przy odrobinie tolerancji.
                    > Ani jednej rady jak można by wyjść z podobnej sytuacji w inny
                    > bardziej bezpieczny sposób(przepraszam lewe pobocze).
                    > Życzę Wam o ile zdarzy się Wam popełnić kiedyś błąd(a na pewno go
                    > popełnicie), abyście nie spotkali na swej drodze tak "życzliwych"
                    > kierowców, a jest ich sporo
                    Ja mam juz serdecznie dosyć poprawiania "błędów"
                    nieodpowiedzialnych wyprzedzaczy.Ładują się na własne życzenie w
                    sytuacje podbramkowe i żądaja od otoczenia naprawienia własnej
                    głupoty.Trzeba małego umysłu,zeby zabierać sie do wyprzedzania
                    kilkunastu pojazdów hurtem.Ja w takich razach,widząc mijającego mnie
                    pościgowca,od razu włączam procedurę hamowania: "ocho,zaraz będzie
                    się działo"...no i bingo,kolumna ratuje samobójcę.
                    > PS. Dla jasności, w dalszym ciągu uważam że nie popełniłem
                    > błędu.

                    A co w ogóle rozumiesz ?
                    • babaqba Re: Przemyślane pod prysznicem 19.01.09, 20:43
                      opelotka napisał: > Ja mam juz serdecznie dosyć poprawiania "błędów"
                      > nieodpowiedzialnych wyprzedzaczy.Ładują się na własne życzenie w
                      > sytuacje podbramkowe i żądaja od otoczenia naprawienia własnej
                      > głupoty.Trzeba małego umysłu,zeby zabierać sie do wyprzedzania
                      > kilkunastu pojazdów hurtem.Ja w takich razach,widząc mijającego
                      mnie
                      > pościgowca,od razu włączam procedurę hamowania: "ocho,zaraz będzie
                      > się działo"...no i bingo,kolumna ratuje samobójcę.

                      Może i też pewnych zachowań nie lubię, ale kara śmierci wymierzana
                      ad hoc jest jednak IMHO zbyt surowa i dlatego ZAWSZE ułatwiam innym
                      nawet te manewry, których nie lubię. A już dla własnego spokoju,
                      dobrego humoru i przyjemności z życia nie analizuję drobiazgowo
                      takich przypadków. Po co?

                      Wyobraźcie sobie sytuację: szeroka droga z szerokimi poboczami (za
                      granicą by były tam po dwa pasy, u nas musi być miejsce do pędzenia
                      krów). Z przeciwka jadą samochody. Jeden drugiego wyprzedza.
                      Zjeżdżam metr w kierunku pobocza, wyprzedzający przelatuje środkiem.
                      Jadę dalej nawet nie przerywając rozmowy. Bo nie ma powodu. Ale są
                      kierowcy, którym po takiej sytuacji drżą kolana, że "właśnie ktoś
                      chciał ich zabić, szedł na czołówkę". I to są ci niebezpieczni dla
                      siebie i innych.
                      • opelotka Re: Przemyślane pod prysznicem 19.01.09, 21:32
                        babaqba napisała:
                        > Wyobraźcie sobie sytuację: szeroka droga z szerokimi poboczami (za
                        > granicą by były tam po dwa pasy, u nas musi być miejsce do
                        pędzenia
                        > krów). Z przeciwka jadą samochody. Jeden drugiego wyprzedza.
                        > Zjeżdżam metr w kierunku pobocza, wyprzedzający przelatuje
                        środkiem.
                        > Jadę dalej nawet nie przerywając rozmowy. Bo nie ma powodu. Ale są
                        > kierowcy, którym po takiej sytuacji drżą kolana, że "właśnie ktoś
                        > chciał ich zabić, szedł na czołówkę". I to są ci niebezpieczni dla
                        > siebie i innych.

                        Nie wyobrażam sobie,ja to robię,wręcz zachęcam.No bo jakże,w letni
                        dzionek,przy umiarkownym ruchu na drodze z szerokimi poboczami,nie
                        przepuścić na trzeciego gościa doganiającego np.Tir-a ? Z hen daleka
                        strzelam długimi i zjezdżam do prawa,Tir kuma czaczę i też na
                        prawo,gostek bzyk środkiem,wszyscy wracają na swoje ścieżki.Bez
                        zbędnych perturbacji hamulcowych.
                        • st1545 Re: Przemyślane pod prysznicem 20.01.09, 12:14
                          Opelotka, zmieniasz temat. Droga, na której wyprzedzał rekrut raczej nie miała
                          szerokich asfaltowych poboczy. Pozostając jednak na chwilę przy opisanej przez
                          Ciebie sytuacji, mam jedno pytanie: czy "gość z przeciwka" który właśnie
                          "dogania TIRa" z dużą przewagą prędkości (nie mając miejsca do wyprzedzania) a
                          potem "bzyka środkiem" postępuje wg Ciebie prawidłowo? Pytam tylko z ciekawości.

                          Wracając do początku tematu, to w praktyce nie ma możliwości, aby pojazdy w
                          wielosamochodowej kolumnie jadącej powyżej 60km/h trzymały odstępy krótsze niż
                          długość przeciętnej osobówki + 2 metry zapasu (metr z przodu, metr z tyłu).
                          Jeśli więc rekrut miał problem z powrotem na swój pas, to znaczy, że ktoś ten
                          odstęp właśnie _zmniejszył_. Celowo przyśpieszył. Po co? Ciągły klakson
                          wskazuje, że raczej nie po to, by rekrutowi pomóc...
                          Powiem szczerze. Ja w takich sytuacjach też czasem przyśpieszam. Wtedy, gdy
                          widzę wyprzedzającego w swoich lusterkach i jednocześnie "przeciwnika" z przodu.
                          Po to, by gość mógł _łatwiej_ schować się _za_mną_ (jeśli on mimo to pcha się do
                          przodu, żeby "łyknąć jeszcze jedno auto więcej", to sam jest sobie winien i nie
                          ma prawa do odszkodowania).
                          Tak więc ocena zachowań poszczególnych kierowców w takiej sytuacji nie jest
                          możliwa dla kogoś, kto jej nie widział. Nie może być też wiarygodna relacja
                          żadnego z bezpośrednich aktorów takiego spektaklu. Nikt bowiem do końca nie zna
                          intencji drugiej strony.
                          Dlatego apeluję, by takich dramatów nie opisywać i nie komentować.

                          Jeśli rekrut opisał wszystko zgodnie z prawdą bez żadnych przemilczeń, to sprawa
                          jest tak oczywista, że aż szkoda na nią klawiatury:
                          1) _Wolno_ wyprzedzać mniejszą liczbę pojazdów, niż widać z przodu aż po horyzont.
                          2) _Nie_wolno_ przyśpieszać, jeśli jest się wyprzedzanym.
                          Czy ktoś uważa inaczej?

                          pozdrawiam, tomek

                          ps. jeśli pobocze jednak było twarde i bezpieczne, to mam wrażenie, że z całego
                          zdarzenia wyszły tylko pozytywne wnioski dla obu kierowników - obaj się
                          przekonali, że są tacy, którzy nie odpuszczają do samego końca - a warto o tym
                          pamiętać (-;
                          • opelotka Re: Przemyślane pod prysznicem 20.01.09, 13:34
                            st1545 napisał:

                            > Opelotka, zmieniasz temat. Droga, na której wyprzedzał rekrut
                            raczej nie miała
                            > szerokich asfaltowych poboczy. Pozostając jednak na chwilę przy
                            opisanej przez
                            > Ciebie sytuacji, mam jedno pytanie: czy "gość z przeciwka" który
                            właśnie
                            > "dogania TIRa" z dużą przewagą prędkości (nie mając miejsca do
                            wyprzedzania) a
                            > potem "bzyka środkiem" postępuje wg Ciebie prawidłowo? Pytam tylko
                            z ciekawości
                            > .
                            Nie zmieniam,to takie nawiązanie do postu powyżej.Tak,wiem co
                            PoRD mówi o wyprzedzaniu na "trzeciego".Tylko jest różnica między
                            wpychaniem sie na siłę,a korzystaniem z uprzejmości dwóch świadomie
                            ułatwiających taki manewr.

                            > Wracając do początku tematu,
                            > Tak więc ocena zachowań poszczególnych kierowców w takiej sytuacji
                            nie jest
                            > możliwa dla kogoś, kto jej nie widział. Nie może być też
                            wiarygodna relacja
                            > żadnego z bezpośrednich aktorów takiego spektaklu. Nikt bowiem do
                            końca nie zna
                            > intencji drugiej strony.
                            > Dlatego apeluję, by takich dramatów nie opisywać i nie komentować.
                            >

                            Na drodze nic dwa razy się nie zdarza,kazda sytuacja jest
                            osobliwa,a komentarz zalezy od punktu siedzenia.Obyśmy zdrowi
                            byli.Pozdrawiam.
                          • nazimno Male pytanko: 20.01.09, 14:07
                            Cytuje Twoj tekst:
                            """
                            ...to w praktyce nie ma możliwości, aby pojazdy w
                            wielosamochodowej kolumnie jadącej powyżej 60km/h trzymały odstępy
                            krótsze niż długość przeciętnej osobówki + 2 metry zapasu (metr z
                            przodu, metr z tyłu).

                            """

                            Przecietna osobowka to dla rownego rachunku np. 4 metry.
                            Metr z przodu, metr z tylu to razem 6 metrow odstepu.

                            predkosc:

                            60 km/h to 16.66 m/s.

                            Czas reakcji pilota F-16 wynosi ~ 0.4s (bardzo dobry wynik)

                            Czyli droga przebywana przy 60 km/h wyniesie w tym czasie:

                            0.4 s * 16.66 m/s = 6.664 m

                            Zakladasz, ze o naszych drogach jezdza wylacznie piloci F-16???

                            PS
                            Nie trzyma sie odstepow zgodnych z fizyka, niestety.

                            • tbernard Re: Male pytanko: 20.01.09, 14:24
                              ...
                              > PS
                              > Nie trzyma sie odstepow zgodnych z fizyka, niestety.

                              A jak się zdarzy ktoś kto trzyma, to ...
                              Chyba nie muszę tłumaczyć co się zaraz stanie z tym odstępem.
                              • nazimno Tak jest wlasnie, niestety. 20.01.09, 14:34

                                Jeden za drugim zupelnie jak lemingi... I czesto koniec taki sam jak
                                u lemingow.

                                To jest juz genetycznie przekazywane zachowanie, bedace pozostaloscia
                                nawykow kolejkowych z glebokiej komuny, gdzie walczylo sie
                                o wszystko w kolejkach.

                                Ktos powinien sie na tym zjawisku "zhabilitowac" ( przepraszam za
                                wyrazenie).



                                • st1545 Re: Tak jest wlasnie, niestety. 20.01.09, 17:40
                                  Chyba Was pogięło. 6 metrów? To nie "lemingi", to chyba jakieś zdalnie sterowane
                                  zombie musiałyby być.
                                  Napisałem, że nie ma możliwości aby odstępy były tak _krótkie_, więc w
                                  normalnych warunkach rekrut powinien się spokojnie zmieścić na prawym pasie.
                                  Wynika to w sposób oczywisty z reszty posta.
                                  pozdrawiam, tomek
                      • tiges_wiz Re: Przemyślane pod prysznicem 20.01.09, 09:05
                        moze wlasnie wlasnie na chwile sie zagapil i zobaczyl auto przed soba .. moze
                        widzial kogos na poboczu, kogo ty nie widziales ... gorzej jest jak jedzie
                        kolumna i zaczynaja zjezdzac takiemu wyprzedzaczowi to kazdy nastepny jest
                        spozniony ...
                  • jureek Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 10:12
                    rekrut1 napisał:

                    > W wielu wątkach powtarza się temat kulturalnej i bezpiecznej jazdy w
                    > innych krajach. Wyrozumiałości dla pieszych, jazdy na suwak, o ile
                    > to możliwe zmiana pasa ruchu w celu wpuszczenia włączającego się
                    > auta itp.

                    Te różnice, to niekoniecznie sprawa kierowców, to także sprawa różnych
                    przepisów. W Niemczech zarobisz mandat i za niezachowanie odstępu i za takie
                    wyprzedzanie kolumny od końca, jakie Ty uskuteczniłeś, czyli wyprzedzanie
                    kolumny od końca. Tam jest NAKAZANE wyprzedzanie po kolei, gdy jedzie jakaś
                    zawalidroga. Dzięki temu mniej jest niebezpiecznych sytuacji, że mam okazję do
                    wyprzedzenia zawalidrogi ale nie mogę, bo ktoś z tyłu był szybszy i już znalazł
                    się na lewym pasie. W takiej sytuacji ten z tyłu musi poczekać.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 11:32
                      jureek napisał:

                      > Tam jest NAKAZANE wyprzedzanie po kolei, gdy jedzie jakaś
                      > zawalidroga.

                      Bardzo sluszny przepis.

                      A jest w nim wzmianka o sytuacji, w ktorej za naprawde powolna
                      zawalidroga kilometrami ciagnie sie kolumna "bojacych" (odpuszczajac
                      wiele bezpiecznych do wyprzedzania sytuacji - powyzej pisal o tym
                      Tiges wiec odpusc sobie teksty o tylko mojej pechowosci ;-P )? Tez
                      trzeba czekac? Na zmilowanie...?
                      • jureek Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 12:37
                        emes-nju napisał:

                        > Bardzo sluszny przepis.
                        >
                        > A jest w nim wzmianka o sytuacji, w ktorej za naprawde powolna
                        > zawalidroga kilometrami ciagnie sie kolumna "bojacych" (odpuszczajac
                        > wiele bezpiecznych do wyprzedzania sytuacji - powyzej pisal o tym
                        > Tiges wiec odpusc sobie teksty o tylko mojej pechowosci ;-P )? Tez
                        > trzeba czekac? Na zmilowanie...?

                        W tym przepisie nie ma mowy o takiej sytuacji. W przepisie tym bardziej chodzi o
                        to, że pierwszeństwo w wyprzedzaniu mają ci będący bliżej zawalidrogi. A więc
                        nawet jeśli będąc z tyłu zachąłeś już wyprzedzanie, a ktoś z przodu dopiero się
                        obudzi, to musisz odpuścić swój manewr, żeby jemu umożliwić wyprzedzenie.
                        Dlaczego mam sobie odpuścić teksty o Twojej pechowości, jeśli naprawdę na
                        palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, gdy miałem problemy z wyprzedzaniem.
                        Ja nie twierdzę, że takie problemy są w ogóle wykluczone, ale na pewno nie
                        nagminne, jak u Ciebie. Może dlatego, że w trochę innych regionach naszego
                        pięknego kraju jeździmy?
                        Jura
                        • tiges_wiz Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 12:41
                          > Ja nie twierdzę, że takie problemy są w ogóle wykluczone, ale na pewno nie
                          > nagminne, jak u Ciebie. Może dlatego, że w trochę innych regionach naszego
                          > pięknego kraju jeździmy?

                          jako mieszkaniec wroclawia tez sie emesowi dziwilem .. po przeprowadzce do wawy
                          przestalem ;)
                        • emes-nju Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 13:02
                          jureek napisał:

                          > W tym przepisie nie ma mowy o takiej sytuacji.

                          No bo nie da sie stworzyc przepisow na kazda okazje, choc
                          ustawodawcy usiluja...

                          > W przepisie tym bardziej chodzi o to, że pierwszeństwo w
                          > wyprzedzaniu mają ci będący bliżej zawalidrogi.

                          I to jest bez sensu. Regulowanie tego przepisem doprowadzi do
                          sytuacji, w ktorej da sie wyprzedzic tylko pojedyncze auto. A jezeli
                          juz dwoch kumpli snuje sie swoimi kamperami jeden za drugim, to
                          przepis nakazuje ustepowac pierwszenstwa komus, kto nie chce z niego
                          korzystac...

                          A przeciez sa juz przepisy zakazujace wyprzedzania kogos, kto
                          sygnalizuje zamiar wyprzedzania. I WYDAWALOBY si, ze wystarczy.
                          Tylko, ze ustawodawca MUSI uchwalac nowe przepisy, zeby uzasadnic
                          koniecznosc swego funkcjonowania ;-)

                          W wypadku wyprzedzania kolumny stosowac nalezy raczej ogolnie ujeta
                          kulture jazdy.

                          > Dlaczego mam sobie odpuścić teksty o Twojej pechowości, jeśli
                          > naprawdę na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, gdy miałem
                          > problemy z wyprzedzaniem.

                          Juz uzgodnilismy, ze jezdzimy po zasadniczo roznych drogach - Ciebie
                          nosi glownie po zaborze germanskim, a mnie po ruskim. Uwierz mi, ze
                          naprawde widac roznice - od gestosci i jakosci sieci drogowej, po
                          zachowania na jezdni.

                          > Ja nie twierdzę, że takie problemy są w ogóle wykluczone, ale na
                          > pewno nie nagminne, jak u Ciebie.

                          Jezeli pisze, ze kilka/kilknascie razy cos mi sie zdarzylo, to
                          znaczy, ze nagminne?
                          • st1545 Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 14:05
                            emes-nju napisał:
                            > jureek napisał:
                            > > W przepisie tym bardziej chodzi o to, że pierwszeństwo w
                            > > wyprzedzaniu mają ci będący bliżej zawalidrogi.
                            > I to jest bez sensu. Regulowanie tego przepisem doprowadzi do
                            > sytuacji, w ktorej da sie wyprzedzic tylko pojedyncze auto.
                            Nie. Da się wyprzedzić każde auto, które nie zamierza wyprzedzać kolejnego
                            jadącego przed nim.
                            > A jezeli
                            > juz dwoch kumpli snuje sie swoimi kamperami jeden za drugim, to
                            To wyprzedzasz obu naraz, jeśli masz miejsce
                            > przepis nakazuje ustepowac pierwszenstwa komus, kto nie chce z niego
                            > korzystac...
                            Przepis nakazuje ustąpić komuś, kto też chce wyprzedzać, ale powziął taki zamiar
                            później niż Ty. Skutkuje to generalnie większym porządkiem, ale spowalnia
                            najszybszych. Podobnie jest zresztą z zakazem wyprzedzania z prawej .. tworzy
                            się śliczna, uporządkowana kolejeczka na lewym pasie, jadąca w tempie
                            najwolniejszego pojazdu.

                            > A przeciez sa juz przepisy zakazujace wyprzedzania kogos, kto
                            > sygnalizuje zamiar wyprzedzania.
                            Przepis zabrania też wyprzedzania jeśli jest się już wyprzedzanym. Zresztą,
                            sygnalizowanie manewru nie jest równoznaczne z jego rozpoczęciem. Analizując te
                            dwa zapisy w art. 24 zwróć uwagę na znaczącą różnicę:

                            [...]przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:
                            1. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
                            2. kierujący, jadący przed nim [...] nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania

                            Czyli, jeśli ktoś _za_ Tobą dopiero włącza kierunkowskaz (ale nie rozpoczyna
                            manewru), możesz jeszcze wyprzedzać. Jeśli ktoś _przed_ Tobą mignie, to musisz
                            poczekać i jechać za nim...

                            Ale pewna ciekawostka kryje się w tym, co wyciąłem z punktu 2; stoi tam
                            dodatkowy warunek: "na tym samym pasie ruchu"
                            Wynika z tego, że jeśli jesteś na lewym pasie, i mimo zakazu wynikającego z p. 1
                            ktoś mignie lewym, to możesz legalnie kontynuować wyprzedzanie. Co więcej, on ma
                            prawo sygnalizować swój przyszły zamiar - a przynajmniej żaden przepis tego nie
                            zakazuje.
                            Co z tego wynika na drogach o dwóch lub więcej pasach ruchu w jednym kierunku,
                            to już inna historia (w Polsce onegdaj szeroko komentowana w mediach).
                            Ale żeby w Polsce obowiązywało takie samo obostrzenie jak wg opisu jurka,
                            wystarczy wyciąć te kilka słów. Ciekawe, ile promili kierowców zdaje sobie
                            sprawę z tych niuansów?

                            pozdrawiam, tomek
                            • emes-nju Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 14:21
                              st1545 napisał:

                              > Ciekawe, ile promili kierowców zdaje sobie sprawę z tych niuansów?

                              Caly problem w tym, ze takie pytanie zadawali sobie ustawodawcy...

                              Bo nie ulega watpliwosci, ze niuanse sa "uchwytne" dla stosunkowow
                              niewielkiego grona ludzi - a co z reszta, bez obrazania, mniej
                              lotnych. A jak jeszcze wymaga sie, zeby te niuanse byly
                              stosowane "na goraco", w czasie poruszania sie rozpedzonym
                              pociskiem, to naprawde zasadne staje sie pytanie czy ma sens takie
                              komplikowanie przepisow.
                              • jureek Re: Przemyślane pod prysznicem 21.01.09, 15:01
                                Przepisów nie trzeba wcale tak niuansować. Wystarczyłoby, gdyby na kursach prawa
                                jazdy wbijano takie rzeczy do głowy. Ja np. tej niemieckiej zasady o obowiązku
                                wyprzedzania zawalidrogi po kolei nie wyczytałem w przepisach, mi wbił ją do
                                głowy instruktor szkoły jazdy (+ krótkie spoty w TV). Ale czego tu wymagać,
                                jeśli u nas w Polsce kursant w ogóle rzadko poza miasto wyjeżdża. To gdzie ma on
                                widzieć taką kolumnę?
                                Jura
            • tbernard Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 20.01.09, 09:01
              rekrut1 napisał:

              > tbernard - pewnie patrząc z twojej strony Masz rację. Moim zdaniem o
              > ile te wywody nie mają na celu podtrzymania dyskusji świadczą że
              > jesteś z gatunku tych "co by chcieli a nie mogą". Stosując się do
              > twoich uwag wyprzedzanie na polskich drogach było by praktycznie
              > niemożliwe.
              > Pozdr.
              > Pazdzioch

              Jak nie mam warunków do wyprzedzania (nie lubię ruletki) to nie wyprzedzam i
              staram się utrzymywać bezpieczny odstęp. Częściej jestem wyprzedzany niż
              wyprzedzam, chociaż gdy mam warunki to lekko przekraczam przepisową prędkość
              jadąc w okolicach 100 km/h czyli nie mam powodów sam siebie kwalifikować jako
              zawalidrogę. Bardzo rzadko wyprzedzam kilka pojazdów a na raty praktycznie wcale
              ale bardziej z zasady nieutrudniania innym o której pisałem, zakładam po prostu,
              że w końcu przyjdzie moja kolej albo ten spowalniacz peletonu w końcu zjedzie.
              Jeśli już ktoś wyprzedza na raty i pakuje się przede mnie, to NIGDY mu nie
              utrudniam a jak TRZEBA to ułatwiam.

              Po prostu chyba wszyscy wyprzedzający na raty jakby zupełnie nie byli świadomi,
              że łamią przepis nakazujący nie utrudniania innym ruchu i stąd te moje wypowiedzi.

              A co do tych krzyży co gdzieś tam dalej napisałeś. W moim otoczeniu są/byli
              którzy nie należeli (przynajmniej w swoim mniemaniu) do gatunku tych "co by
              chcieli a nie mogą" i tak bardzo w swoją wspaniałość i nieomylność uwierzyli aż
              przyczynili się do liczebności owych krzyży.
              • emes-nju Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 11:43
                tbernard napisał:

                > Bardzo rzadko wyprzedzam kilka pojazdów a na raty praktycznie wcale

                ZAWSZE jak rozpoczynam manewr wyprzedzania, planuje go na jeden
                samochod. Jezeli w czasie wyprzedzania, jak jestem na lewym pasie i
                wszystko dokladnie widze (!), dojde do wniosku, ze moge pchac sie
                dalej i nikt mi w tym nie przeszkadza (szczegolnie jadacy przede
                mna - nie jestem chamem i piratem), to wyprzedzam do skutku. Sadzac
                z tego, ze nadal tu pisze, robie to bezpiecznie (choc kilka razy
                zdarzylo mi sie, ze ciagnacy sie bez checi wyprzedzania za
                zawalidroga, dostawali zadziwiajacej energii jak zaczynalem ich
                wyprzedzac - na szczescie jeszcze nie skonczylo sie to tak, jak
                opisal Rekrut...)

                > zakładam po prostu, że w końcu przyjdzie moja kolej albo ten
                > spowalniacz peletonu w końcu zjedzie.

                Pojawi sie nastepny i zamiast osiagnac imponujaca srednia polska na
                poziomie 50-60 km/h, bedziesz jezdzil 30-40 km/h.

                Jezeli tak jezdzisz, jak piszesz, to podziel sie z nami dobrymi
                miejscami noclegowymi w Polsce. Tylko tanimi, bo jazda 30-40 km/h z
                Rzeszowa do Swinoujscia moze oznaczac koniecznosc wykonania
                dwoch "popasow" :-P
                • tbernard Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:37
                  Na dystansie Wrocław Gdańsk nie potrzebowałem jeszcze noclegu chociaż "popasy"
                  robiłem średnio co 150-200 km dla rozprostowania kończyn, napicia się lub
                  przekąszenia. Łącznie z tymi popasami podróż zajmowała ok 8 godzin, czyli
                  średnia wyszła trochę ponad 50 km/h.
                  Dodam, że święty nie jestem i jak były odcinki puste i nawierzchnia w dobrym
                  stanie to nieco przepisową prędkość przekraczałem.
                  Mam wrażenie, że lubisz przebarwiać.
                  • emes-nju Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:48
                    tbernard napisał:

                    > Mam wrażenie, że lubisz przebarwiać.

                    Nie. Szukam absurdow w wypowiedziach i jednym z takich absudrow,
                    zwazywaszy na polskie warunki (!), jest twierdzenie, ze: najwyzej
                    nie wyprzedze i poczekam az zawalidroga zjedzie w krzaki. Bo jak
                    zjedzie, to pojawi sie nastepna - z cala pewnoscia. Najlepiej
                    swiadczy o tym to, ze mimo, ze nie mam parcia na wyprzedzanie
                    wszystkiego co sie rusza, wyprzedzam czesto. Znaczy, ze czesto mam
                    przed soba zawalidrogi :-)
                    • jureek Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:56
                      Fakt, że zawalidrogi zdarzają się na polskich drogach częściej niż gdzie
                      indziej. Ponieważ jednak jadą wyraźnie wolniej, to na ogół nie ma większych
                      problemów z ich wyprzedzeniem.
                      Nie uważam też wcale za absurd wypowiedzi, że lepiej jest poczekać, aż
                      zawalidroga sama się usunie. Moim zdaniem lepsze to niż ryzykowne wyprzedzanie.
                      Gdy np. widzę przed sobą autobus PKS zbliżający się do miejscowości, to mogę
                      założyć, że zatrzyma się tam na przystanku. Jak nie, to trudno - wyprzedzę, gdy
                      skończy się zabudowany.
                      Jura
                      • emes-nju Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 13:26
                        jureek napisał:

                        > Fakt, że zawalidrogi zdarzają się na polskich drogach częściej niż
                        > gdzie indziej.

                        I konsekwencje tego, ze lubia przy tym zbijac sie w grupki (oraz
                        wykazywac sie dziwnymi zachowaniami), sa powodem tego watku :-)

                        > Nie uważam też wcale za absurd wypowiedzi, że lepiej jest
                        > poczekać, aż zawalidroga sama się usunie.

                        A ja tak. Generalnie, zeby przemieszczac sie po Polsce z (trudem)
                        akceptowalnymi predkosciami (srednie ponad 50 km/h), nalezy czesto
                        wyprzedzac. Juz to pisalem. Nie wyprzedze snuja, ktory bez zadnych
                        przyczyn jadzie 70 km/h, to ten dojedzie do
                        jeszcze "bezpieczniejszego", jadacego 60 km/h i go nie wyprzedzi (za
                        mala roznica predkosci), potem dopchna do ciezarowki pedzacej 50
                        km/h i juz powstaje kolumna, ktora ciezko wyprzedzic. A potem mamy
                        PKS gnajacy 40 km/h i zatrzymujacy sie i owszem w najblizszej wsi,
                        ale akurat w tej wsi nie ma zatoki przystankowej... ;-)

                        Piszemy czesto o kulturze jazdy, ale malo kto zauwaza, ze jednym z
                        elementow tej kultury jest jazda w sposob nie utrudniajacy
                        poruszania sie innym - snucie sie bez przyczyny (bo ma sie
                        niedaleko) z predkoscia znacznie odbiegajaca od predkosci
                        dopuszczalnej jest niekulturalne. I, jak sam zauwazyles, w kraju
                        jednojezdniowek, nagminne... :-(
                        • jureek Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 13:39
                          emes-nju napisał:

                          > poruszania sie innym - snucie sie bez przyczyny (bo ma sie
                          > niedaleko) z predkoscia znacznie odbiegajaca od predkosci
                          > dopuszczalnej jest niekulturalne. I, jak sam zauwazyles, w kraju
                          > jednojezdniowek, nagminne... :-(

                          Owszem, zauważyłem, że więcej u na zawalidróg niż gdzie indziej, ale większość z
                          nich to zawalidrogi z konieczności (autosany, stare ciężarówki, żuki, nyski
                          itp.) a nie snujący się bez przyczyny.
                          Ale może znowu tutaj różnice regionalne mają znaczenie.
                          Jura
                          • emes-nju Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 13:52
                            jureek napisał:

                            > zawalidrogi z konieczności (autosany, stare ciężarówki, żuki, nyski
                            > itp.) a nie snujący się bez przyczyny.

                            Dla chcacego/muszacego jechac szybciej, to marna pociecha.

                            Zauwazylem jednak, ze czesciej wyprzedzam snujace sie osobowki (dla
                            mnie nawet jadacy bez przyczyny 70-80 km/h na ograniczeniu do 90
                            km/h, to snuj - nie dlatego, zebym nie mogl tak jechac, ale dlatego,
                            ze PRAKTYKA podpowiada mi, ze ktos taki za nic nie wyprzedzi jeszcze
                            wolniej jadacego i bede musial wyprzedzac kolumne; juz nie raz o tym
                            pisalem) niz z koniecznosci powoli jadace stare ciezarowki czy PKSy -
                            TIRy, to oddzielna kategoria, dla ktorych to ja czesto jestem
                            zawalidroga :-)
                • jureek Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:43
                  emes-nju napisał:

                  > Pojawi sie nastepny i zamiast osiagnac imponujaca srednia polska na
                  > poziomie 50-60 km/h, bedziesz jezdzil 30-40 km/h.
                  >
                  > Jezeli tak jezdzisz, jak piszesz, to podziel sie z nami dobrymi
                  > miejscami noclegowymi w Polsce. Tylko tanimi, bo jazda 30-40 km/h z
                  > Rzeszowa do Swinoujscia moze oznaczac koniecznosc wykonania
                  > dwoch "popasow" :-P

                  Legendy. Też jeżdżę tak, że więcej jestem wyprzedzany niż wyprzedzam, a jakoś
                  średnią mam w Polsce koło 60 kmh. Nie licząc odcinka Zgorzelec - Opole, bo tam
                  spokojnie średnią w oklicach 90-100 kmh można mieć (a za parę miesięcy będzie
                  jeszcze lepiej).
                  Jura
                  • tiges_wiz Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:48
                    akurat moim zdaniem tez ;)
                    mi sie wydaje ze to jest z tego, ze jak ktos goni miejscami do 160 km/h top mu
                    sie wydaje ze jak bedzie jechal do 90 to bedzie w drodze 2x dluzej ... a tak nie
                    jest ;)
                    • simr1979 Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 14:24
                      tiges_wiz napisał:

                      > akurat moim zdaniem tez ;)
                      > mi sie wydaje ze to jest z tego, ze jak ktos goni miejscami do 160 km/h top mu
                      > sie wydaje ze jak bedzie jechal do 90 to bedzie w drodze 2x dluzej ... a tak ni
                      > e

                      Demagogia.
                      Utrzymując prędkość podróżną 90km/h natkniesz się na tyle samo "ogonów" co
                      stosując maksimum 160. Rzecz w tym, że nasze polskie "ogony" podróżuję z
                      prędkością ok. 70 km/h. Te szybsze (90 km/h) spotyka się bardzo rzadko, a jeśli
                      już, to są one praktycznie niewyprzedzalne. Innymi słowy - nawet przestrzegając
                      ściśle ograniczenia prędkości będziesz przez nie blokowany/opóźniany.
                      > jest ;)
                      >
                      • tiges_wiz Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 15:07
                        hmmm .. albo ja, albo ty czego nie zrozumialem ...
                        ja sie zastanawialem tylko skad sie biora takie pomysly, ze bedzie sie przez
                        polske podrozowalo 2 dni ...

                        moja tez jest taka, ze wymyslili to ci szybcy ... nie potrafia zrozumiec, ze ci
                        wolniejsi wlasnie ich dogonia w takich miejscach ... i im srednia nie wyjdzie
                        wcale gorsza.
                        • emes-nju Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 15:25
                          tiges_wiz napisał:

                          > skad sie biora takie pomysly, ze bedzie sie przez
                          > polske podrozowalo 2 dni ...
                          >
                          > moja tez jest taka, ze wymyslili to ci szybcy

                          Nie. Wymyslilem ja ja, bo jezdzac tak, jak jezdze :-)
                          zaobserwowalem, ze na znacznej czesci drog nie bardzo da sie, jadac
                          Z GRUBSZA zgodnie z przepisami oraz zdrowym rozsadkiem (m. in. w
                          odniesieniu do wyprzedzania!), uzyskac srednich wyzszych niz 50-60
                          km/h (realnie srednia wychodzi w poblizu dominujacej "kwoty"
                          ograniczen - nie wiem dlaczego). Nawet 12 godzinna dniowka (to
                          bardzo duzo jak na to, jak bardzo meczaca jest jazda po polskich
                          duktach!) MOZE nie wystarczyc na pokonanie Polski od konca do
                          konca...

                          Szybcy i bezpieczni nie maja materialu do przemyslen o dwudniowej
                          podrozy przez Polske - tylko ci, ktorzy jezdza rozsadnie i choc z
                          grubsza zgodnie z przepisami moga cos na ten temat pisac ;-)
                        • simr1979 Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 22.01.09, 13:35
                          tiges_wiz napisał:

                          > hmmm .. albo ja, albo ty czego nie zrozumialem ...

                          Chodzi o to, że maksymalna prędkość podróżna kierownika ma luźny związek z tematem niniejszej przepychanki. Nawet nie przekraczając zasadniczo ograniczeń prędkości (jak emes) i tak jesteś zmuszony do potykania się o kolumny niedojdów i jesteś narażony na ich stadne, wrogie reakcje, takie jak opisana w pierwszym poście niniejszego wątku. W ich pojęciu jesteś chory na sraczkę wyprzedzaczkę, niezależnie od tego, czy trzymasz się ograniczeń, czy dajesz przy każdej okazji ile fabryka sprzedała.
                          Zaniechanie wyprzedzania ogonów obniża ci średnia do 50-60, tak jak napisał emes, prawie niezależnie od tego, czy tam gdzie ich nie ma podróżujesz 90 czy 140.
                          • tiges_wiz Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 22.01.09, 13:40
                            dlatego tez omijam ostatnio drogi krajowe i dobrze na tym wychodze ..
                            jazda jest spokojniesza i plynniejsza, a i czasy calkiem dobre.
                • jureek Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:49
                  emes-nju napisał:

                  > Jezeli w czasie wyprzedzania, jak jestem na lewym pasie i
                  > wszystko dokladnie widze (!), dojde do wniosku, ze moge pchac sie
                  > dalej i nikt mi w tym nie przeszkadza (szczegolnie jadacy przede
                  > mna - nie jestem chamem i piratem),

                  O to to. O to właśnie chodzi w niemieckich przepisach. Zeby ci z przodu też
                  mieli szansę wyprzedzić zawalidrogę, a nie byli ciągle trzymani w szachu przez
                  jeszcze szybszych nadjeżdżających z tyłu. Z takim zachowaniem, jak opisałeś, nie
                  miałbyś problemów z niemieckimi przepisami.
                  Jura
                  • tiges_wiz Re: To stado jest, opelotko. Niestety. 21.01.09, 12:57
                    po za tym ja jak jestem pierwszy to nei zastanawiam sie 5 minut czy wyprzedzac
                    czy nie ... (aby pozniej w ostatniej chwili wyprzedzac), ale jak widze luke, to
                    zaczynam sie rozpedzac jeszcze zanim sie przede mna mina i strzelam sie w luke
                    juz rozpedzony... wtedy nie ma szans na to aby ktos mnie zaskoczyl z tylu ;)

                    zdarza sie tez niestety ze wyprzedzaja na sile, "bo mi zjada" .. wtedy nie jest
                    przyjemnie i zaczynaja sie nerwy
    • hipopotam_w_kaluzy Re: Tolerancja 20.01.09, 12:39
      Czesciej zdarza mi sie jechac za taka kolumna niz wyprzedzac na raty, dla
      bezpieczenstwa, bo nigdy nie wiadomo czy trafi sie na zrownowazonego kierowce,
      ktory zrobi miejsce. A pomijajac ogony to nigdy tez nie wiadomo czy przy
      wyprzedzaniu, wyprzedzany jegomosc nie zacznie nagle przyspieszac, bo mu sie
      zechcialo poscigac. Niestety taka polska rzeczywistosc, zbyt duzo chamstwa na
      drogach.
    • jureek Re: Tolerancja 21.01.09, 10:39
      Zachowanie kierowców uniemożliwiających Ci powrót na prawy pas kwalifikuje się
      do odebrania prawa jazdy, co do tego nie ma sporu.
      Chciałbym tylko przy okazji zwrócić uwagę na inny aspekt. Uważam, że takie
      wyprzedzanie na raty kolumny pojazdów jest zachowaniem egoistycznym. Dlaczego?
      Dlatego, że w ten sposób zmuszasz do zwolnienia, a czasem nawet do hamowania
      tych, których wyprzedziłeś. Ja zawsze zachowuję odstęp, a więc gdy taki Rekrut
      schowa się po wyprzedzeniu przede mnie, siłą rzeczy zmniejszy się ten odstęp o
      połowę. Aby więc mój odstęp do Rekruta pozostał bezpieczny, muszę zwolnić.
      Jadący za mną też muszą zwolnić. Gdy Rekrut zacznie następny skok w wyprzedzaniu
      na raty, odstęp znowu się zwiększy, więc będę mógł przyspieszyć. Potem znowu
      ktoś z tyłu zmniejszy mój odstęp o połowę i znowu będę musiał zwalniać i tak w
      kółko. W efekcie cała kolumna jedzie tempem "szarpanym".
      Jura
      • tiges_wiz Re: Tolerancja 21.01.09, 10:46
        widzisz .. tylko ze ja z emesem mowi o sytuacji, gdzie kolumna nie chce
        wyprzedzac marudera ... ja cierpliwosc trace przy 5-6 przerwie nadającej sie do
        bezpiecznego wyprzedzania ;)
        • jureek Re: Tolerancja 21.01.09, 12:17
          Jeżeli kilka razy zdarzą się stuprocentowe okazje do wyprzedzania, a jadący
          przede mną mimo to za wyprzedzanie się nie zabierają, to też dochodzę do
          wniosku, że nie chcą i sam się za wyprzedzanie zabieram. Zeby jednak być pewnym,
          że naprawdę nie chcą, wcyeśniej musi się tych parę niewykorzystanych okazji zdarzyć.
          Często jednak jest tak, że kolumna jedzie sobie 80 kmh, nadarza się okazja do
          wyprzedzania, ale nie da się bo wlusterku widzisz miszcza jadącego 150 już na
          lewym pasie i nie możesz przecież zajechać mu drogi. A ten miszcz z całą
          pewnością nie ma żadnych przesłanek, żeby uznać, że jadący w kolumnie nie chcą
          wyprzedzać, bo dopiero co się pojawił przecież.
          Jura
          • tiges_wiz Re: Tolerancja 21.01.09, 12:22
            no to mowimy o dwoch roznych sytuacjach ... dla mnie kolumna jadaca 80 to dosc
            szybka kolumna gdzie nie trzeba wyprzedzac jak nie musze ;)

            ba .. jak jest miejsce to wpuszczam przed siebie nawet pierwszego ;) .. a
            pozniej czesto daje znac ze droga wolna ... ale oni i tak nie wyprzedzaja ;)
            mimo ze jestem jakies 300 m od nich i dalej pusto ;)

            ale za to czesto zaczyna sie wyprzedzanie przed zakretem (no przeciez nikogo nie
            widac)
            • tbernard Re: Tolerancja 21.01.09, 13:04
              > ale za to czesto zaczyna sie wyprzedzanie przed zakretem (no przeciez nikogo ni
              > e
              > widac)

              Dokładnie. Często ten z tyłu wyskakuje na zasadzie ruletki (no może nie zakłada,
              że chce się zabić, lecz w razie czego będzie się wpychał) a ci co się czają po
              prostu czekają aż warunki będą na prawdę czyste. No i gdy są czyste, to ryzykant
              im ten manewr zablokował. Takie praktyki są ZNACZNIE częstsze, niż przypadki gdy
              grupa która NA PRAWDĘ nie miała zamiaru wyprzedzać zawalidrogi nagle postanowiła
              zagęścić szyk aby na czołówkę ryzykanta wystawić.
              Może dlatego u nas w kraju dłużej się czają niż w Niemczech bo oprócz
              koncentracji do przodu, trzeba u nas dużo więcej poświęcić uwagi na obserwację
              lusterek a tam przepis to reguluje (nie znam się na Niemieckich przepisach ale
              opieram się na tym co już Jurek napisał).
              Ja to robię tak: jak nie mam zamiaru na prawdę wyprzedzać uznając prędkość za
              dopuszczalną (chociaż wolniejszą niż gdybym miał pustą drogę), to widząc z tyłu
              chętnego na wyprzedzanie nieco oddalam się od osi i krótko migaczem prawym daję
              znak, że jakby coś to będę mu manewr ułatwiał i na ogół mi dziękują.
              Gdy jednak prędkość mi nie odpowiada i czekam w kolejce do zawalidrogi, to już
              znacznie mniej mam chęci aby w ten sposób współpracować, chociaż rzecz oczywista
              nigdy świadomie nie będę komuś utrudniał ucieczki przed czołówką.
              • tiges_wiz Re: Tolerancja 21.01.09, 13:12
                mnie to raczej wpuszczaja .. ale raz mialem inna sytuacje ...
                sytalem na podporzadkowanej skrecalem w lewo ... po mojej prawej kolumna po
                horyzont, po lewej pusto ... po kilku miunitach bylo ze 150 m miejsca, wiec 1 do
                odcieca, 2 tez i juz bylo te 70 km/h ... nie wjecalem od razu w kolumne, tylko
                rozpedzilem sie na tym wolnym lewym, a i tak pan z tylu uznal, ze jego duma jest
                urazona i chcial mi uniemozliwic wjazd w kolumne ...
          • st1545 Re: Tolerancja 21.01.09, 14:17
            jureek napisał:
            > Często jednak jest tak, że kolumna jedzie sobie 80 kmh, nadarza się okazja do
            > wyprzedzania, ale nie da się bo wlusterku widzisz miszcza jadącego 150 już na
            > lewym pasie
            Jeżeli "miszcz" już jest z tyłu na lewym pasie, to znaczy że Twoja okazja do
            wyprzedzania "nadarzyła się" parę chwil wcześniej i ją niestety przegapiłeś.
            W momencie, gdy jadący z przeciwka Cię mija, Tu już możesz się rozpędzać i
            wyprzedzać. A ten z tyłu wciąż widzi jego światła mijania przed sobą...
            pozdrawiam, tomek
            • tiges_wiz Re: Tolerancja 21.01.09, 14:21
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=90028789&a=90138141
            • tbernard Re: Tolerancja 22.01.09, 10:41
              > Jeżeli "miszcz" już jest z tyłu na lewym pasie, to znaczy że Twoja okazja do
              > wyprzedzania "nadarzyła się" parę chwil wcześniej i ją niestety przegapiłeś.
              > W momencie, gdy jadący z przeciwka Cię mija, Tu już możesz się rozpędzać i
              > wyprzedzać. A ten z tyłu wciąż widzi jego światła mijania przed sobą...
              > pozdrawiam, tomek

              W przypadku długiej prostej okej.
              Czasem jednak gdy z przeciwka pojazd nas minie mamy łuk lub pofałdowanie lub
              inne okoliczności (np oznakowane wcześniej skrzyżowanie) i decyzja o
              wyprzedzaniu byłaby ruletką. Normalny kierowca chcący wyprzedzić musi się
              wstrzymać aż minie się łuk aby mieć wystarczającą widoczność. Gdy już jest ta
              widoczność, to okazuje się, że ten z tyłu poszedł wcześniej na ruletkę według
              zasady: jakby co to będę się wpierd#ał.
              Takie przypadki są o wiele częstsze niż celowe likwidowanie luki przez nie
              mających zamiaru wyprzedzać.
              • rekrut1 Re: Tolerancja 22.01.09, 14:00
                Panowie, czytam czytam i oczom nie wierzą, ile to ciekawych wniosków
                można wyciągnąć z krótkiego tekstu(zwłaszcza takie jakie są
                potrzebne czytającemu). Dlatego wyjaśniam dodatkowo:
                -Gdy zdecydowałem się na wyprzedzanie "kolumny" droga na odcinku co
                najmniej kilometra była pusta.
                -Nie zakładałem wyprzedzania(bo to nierealne)"całej kolumny", od
                początku założyłem wyprzedzanie "na raty".
                -Gdy podejmowałem decyzję o wyprzedzaniu oraz w trakcie manewru
                żaden z "ogonkowiczów" nie miał włączonego lewego kierunkowskazu,
                miałem prawo zakładać że nie zamierzają się wyprzedzać na wzajem.
                -Światła samochodu z naprzeciwka zobaczyłem daleko przed sobą,
                dokonałem oceny sytuacji i postanowiłem zakończyć manewr
                wyprzedzania. Miałem sporo czasu, włączyłem prawy kierunkowskaz i
                lekko zbliżyłem się do "kolumny" - kolumna zaczęła "zacieśniać
                szeregi".
                - W tz. między czasie nadjeżdżające auto zaczęło zbliżać się na tyle
                blisko że sytuację uznałem za niezbyt bezpieczną i podjąłem
                bardziej radykalne próby uzyskania kawałka miejsca do "schowania
                się" - bez rezultatu. Dlatego zrobiłem to co zrobiłem. Dodam jedynie
                że nie stworzyłem realnego zagrożenia dla "życzliwego", pobocze było
                utwardzone, ja go zmusiłem jedynie do zjechania nań.
                -Dla wyjaśnienia opelotce i innym: zrobiłem po tym łez padole sporo
                kilometrów i nigdy nie liczyłem na pomoc innych kierowców, starałem
                się liczyć na siebie(pewnie dla tego żyję), od innych oczekuję żeby
                mi nie przeszkadzali, to wystarczy.
                Stosując się do uwag niektórych forumowiczów jazda po Polskich
                drogach sprowadzał by się do jazdy w wielokilometrowych wolno
                jadących kolumnach.
                Aż mi głupio że tyle musiałem wyjaśniać, ale....
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • drab59 Re: Tolerancja 22.01.09, 16:13
                  Fajny wątek!
                  Wnioski z dyskusji różnorakie. Polski kierowca nie toleruje zachowań innych,
                  niż jego własne:; "Skoro ja nie wyprzedzam, to znaczy, że nie można, co zaraz ci
                  udowodnię", "Zawalidrogą jest prawie każdy, kto jedzie wolniej ode mnie", itp.
                  Bardzo żałuję, że kierowców rozsądnych i uprzejmych jest tak niewielu.
                  Bardzo żałuję, że kursantów na nauce jazdy nie uczą od pierwszej jazdy "Przede
                  wszystkim nie przeszkadzaj".
                  Zwyczaj zacieśniania szyków jest powszechny, bandycki, szkodliwy,
                  niebezpieczny itd. Każdy zacieśniający ma jednak własne wytłumaczenie takiego
                  zachowania.
                  W walce z zacieśniającymi pomaga 150 i więcej KM, najczęściej taką ambitną
                  postawą wykazują się bowiem kierowcy "padaczek".
                  Niestety coraz częściej obserwuję to również ze strony kierowców silnych i
                  szybkich samochodów dostawczych.
                  Ich trudno zepchnąć na pobocze, choć czasem w trosce o własne życie tak
                  trzeba, a oni nie ustąpią do ostatniej kropli krwi, naszej lub jego.
                  W krajach cywilizowanych włączenie prawego migacza oznacza "muszę zmienić pas"
                  i spotyka się ze zrozumieniem.
                  W tychże krajach po drogach jednojezdniowych jeździ się lepiej, bo tamtejsze
                  "zawalidrogi' jeżdżą z prędkością ok. 90-100 km/h, czyli zbliżoną do
                  dopuszczalnej i będącą do zaakceptowania przez innych.
                  Nie lubię się spieszyć na polskich drogach. Czasami wracam do domu i
                  konstatuję, że znowu ktoś chciał mnie zabić. Za co ???
                  • rekrut1 Re: Tolerancja 24.01.09, 11:07
                    Może komuś się przyda?
                    free.of.pl/r/rawi/Dekalog%20Myslacego%20Kierowcy.pdfPozdr.
                    Pazdzioch
                    • rekrut1 Re: Tolerancja 24.01.09, 11:14
                      Przepraszam, to miał być dekalog myślącego kierowcy ale nie wyszło.
                      Pozdr.
                      Pazdzioch
                      • jureek Re: Tolerancja 24.01.09, 11:42
                        rekrut1 napisał:

                        > Przepraszam, to miał być dekalog myślącego kierowcy ale nie wyszło.
                        > Pozdr.

                        Wyszło, wyszło, tylko pozdrowienia się do linku dokleiły :) Po ich odklejeniu
                        można tu trafić:

                        free.of.pl/r/rawi/Dekalog%20Myslacego%20Kierowcy.pdf
                        • jureek Re: Tolerancja 24.01.09, 11:43
                          free.of.pl/r/rawi/Dekalog%20Myslacego%20Kierowcy.pdf
                • opelotka Re: Tolerancja 24.01.09, 12:53
                  rekrut1 napisał:
                  > -Gdy zdecydowałem się na wyprzedzanie "kolumny" droga na odcinku
                  co
                  > najmniej kilometra była pusta.
                  > żaden z "ogonkowiczów" nie miał włączonego lewego kierunkowskazu,

                  Dziwny zbieg okolicznośći,droga prosta jak ulał,lewy pas pusty po
                  horyzont,kilkunastu kierowców,żaden nie wyprzedza.Czyżby ta kolumna
                  to towarzystwo wzajemnej adoracji niedojdów ? Skłaniam sie do
                  wersji,że miedzy tymi kierowcami są miejscowi,znajacy ograniczenia
                  na trasie i dający sobie spokój z wyprzedzaniem.
                  • rekrut1 Re: Tolerancja 24.01.09, 16:19
                    Droga opelotko, sprawiasz wrażenie starej, zgryźliwej, zadufanej w
                    sobie i swoich umiejętnościach(np. księgowa po 60-ce lub podobnie).
                    Twoje komentarze świadczą że do perfekcji jest Ci jednak daleko.
                    Daj sobie spokój, weseli żyją dłużej.
                    • opelotka Re: Tolerancja 24.01.09, 20:16
                      rekrut1 napisał:

                      > Droga opelotko, sprawiasz wrażenie starej, zgryźliwej, zadufanej w
                      > sobie i swoich umiejętnościach(np. księgowa po 60-ce lub
                      podobnie).
                      > Twoje komentarze świadczą że do perfekcji jest Ci jednak daleko.
                      > Daj sobie spokój, weseli żyją dłużej.

                      No niestety,na drodze trzeba być super biegłym księgowym,bo to taka
                      specyficzna księgowość...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja