Czy w ogole wolno wyprzedzac?

19.01.09, 16:23
W KD jest jasno napisane - zeby zaczac manewr, trzeba byc pewnym, ze
mozna.

Trzeba wiec:
- precyzyzyjnie znac konfiguracje drogi (zakrety, gorki, dolki,
WSZYSTKIE nieoznakowane skrzyzowania z polnymi drogami oraz
WSZYSTKIE miejsca, w ktorych technicznie da sie wjechac na droge
itd.);
- zapytac kazdego czlowieka, ktory moze pojawiac sie na drodze
(spiaco, pieszo, furmanka, rowerem ze szczegolnym uwzglednieniem
najtroweru, ciungnikiem, autem, czolgiem, platforma wiertnicza
itd.), czy nie ma akurat takich planow;
- zapytac jadacego przed nami czy nie przyspieszy jak znajde sie na
lewym pasie;
- zapytac jadacego przed nami czy nie zechce akurat skrecic w lewo w
miejscu innym niz oznakowane skrzyzowanie;
- zapytac jadacego przed tym, ktory jedzie przed nami czy nie zechce
akurat skrecic w lewo w miejscu innym niz oznakowane skrzyzowanie;
- zapytac naszego mechanika czy na 128 km (albo 237) drogi nr hafset
hafdziesiac nie nastapi nagla utrata mocy w naszym bolidzie albo, co
gorsza, wystrzal opony...

Kto wymysli jeszcze cos, co w praktyce uniemozliwia wyprzedzanie
zgodnie z przepisami oraz zgodnie ze znacznie bardziej
restrykcyjnymi niz przepisy, pogladami sfjentoszkuf? ;-)
    • edek40 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 17:10
      > Kto wymysli jeszcze cos, co w praktyce uniemozliwia wyprzedzanie
      > zgodnie z przepisami oraz zgodnie ze znacznie bardziej
      > restrykcyjnymi niz przepisy, pogladami sfjentoszkuf? ;-)

      Nie trzeba nic wymyslac. Wystarczy nadmiar farby i ADHD malarzy ;) Ciaglych
      linii przybywa.
    • opelotka Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 17:41
      Widząc taki hajlajf na drogach...moze jednak nie ?
      • rekrut1 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 18:08
        Zapomniałeś dodać spowalniacze, wysepki, linie ciągłe przy polnych
        drogach(o przepraszam już się trafiają), pachołki ustawione nie
        wiadomo po co, zapomniane znaki itd.
        Co do zapomnianych znaków to w wawie znalazłem dwa kierujące
        na "objazd" tylko nie wiem czego.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • sokolasty Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 20:57
          Jest sobie odcinek DK nr 3: dwa pasy, oddzielone zielenią, pobocze. Jest na
          tejże drodze odcinek ok. 3 km. Prosty jak z pędzla strzelił, równy, płaski, w
          terenie niezabudowanym, po obu stronach las, zero bocznej dróżki, ścieżek,
          czegokolwiek. I wyposażony w linię ciągłą.
          • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:52
            sokolasty napisał:

            > Prosty jak z pędzla strzelił, równy, płaski, w terenie
            > niezabudowanym, po obu stronach las, zero bocznej dróżki, ścieżek,
            > czegokolwiek. I wyposażony w linię ciągłą.

            To dla Twojego dobra przeciez!

            I nikomu nawet nie drgnie powieka jak na idacej zakosami,
            pofalowanej, ze spora liczba drog i drozynek i innych atrakcji jest
            linia przerywana. To tez dla Twojego dobra - zebys sie lepiej
            nauczyl "dostosowywac". Bedzie jak znalazl jak juz na kazdym
            prostym, rownym terenie w srodku niczego zakaza wyprzedzania :-P
            • rekrut1 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 14:58
              emes-nju -
              Dla pocieszenia:przejechałem trochę kilometrów po bocznych Greckich
              drogach, po tygodniu gdy zobaczyłem linię przerywana wpadałem w bez
              graniczne zdumienie. Tam chyba potrafią malować tylko linie ciągłe.
              Grecy pewnie to wiedzą bo nikt tego nie przestrzega(chyba że
              dostanie światłami znak o patrolu. Można i tak.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 22.01.09, 11:22
                rekrut1 napisał:

                > emes-nju -
                > Dla pocieszenia:przejechałem trochę kilometrów po bocznych
                > Greckich drogach, po tygodniu gdy zobaczyłem linię przerywana
                > wpadałem w bezgraniczne zdumienie.

                Juz niedlugo tak bedzie na naszych duktach miedzynarodowych. A do
                tego wszelkiej masci swiecace szykany stawiane na srodku tych
                duktow...
        • starypryka Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 09:55
          rekrut1 napisał:

          > Zapomniałeś dodać spowalniacze,

          Spowalniacz są najlepsze do wyprzedzania. Większość SUVów zwalnia na nich do
          3km/h - łyka sie je jak bułkę z masłem ;)
        • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:48
          rekrut1 napisał:

          > Zapomniałeś dodać (...) wysepki

          Szczegolnie takie, po ktorych juz sie ktos kiedys przejechal...
    • naprawdetrzezwy Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 20:07
      emes-nju napisał:

      > W KD jest jasno napisane - zeby zaczac manewr, trzeba byc pewnym,
      ze
      > mozna.
      >
      > Trzeba wiec:
      > - precyzyzyjnie znac konfiguracje drogi (zakrety, gorki, dolki,

      Nie. Wystarczy to zobaczyć w danym momencie.

      > WSZYSTKIE nieoznakowane skrzyzowania z polnymi drogami oraz

      Nie. Wystarczy to zobaczyć w danym momencie.

      > WSZYSTKIE miejsca, w ktorych technicznie da sie wjechac na droge
      > itd.);

      Nie. Wystarczy to zobaczyć w danym momencie.


      > - zapytac kazdego czlowieka, ktory moze pojawiac sie na drodze
      > (spiaco, pieszo, furmanka, rowerem ze szczegolnym uwzglednieniem
      > najtroweru, ciungnikiem, autem, czolgiem, platforma wiertnicza
      > itd.), czy nie ma akurat takich planow;

      Nie. Wystarczy to zobaczyć w danym momencie(*).

      > - zapytac jadacego przed nami czy nie przyspieszy jak znajde sie
      na
      > lewym pasie;

      Nie. Popełniasz znowu błąd w założeniach(*).

      > - zapytac jadacego przed nami czy nie zechce akurat skrecic w lewo
      w
      > miejscu innym niz oznakowane skrzyzowanie;

      Nie. Popełniasz znowu błąd w założeniach(*).

      > - zapytac jadacego przed tym, ktory jedzie przed nami czy nie
      zechce
      > akurat skrecic w lewo w miejscu innym niz oznakowane skrzyzowanie;

      Nie. Popełniasz znowu błąd w założeniach(*).

      > - zapytac naszego mechanika czy na 128 km (albo 237) drogi nr
      hafset
      > hafdziesiac nie nastapi nagla utrata mocy w naszym bolidzie albo,
      co
      > gorsza, wystrzal opony...

      Nie. Popełniasz znowu błąd w założeniach(*).

      > Kto wymysli jeszcze cos, co w praktyce uniemozliwia wyprzedzanie
      > zgodnie z przepisami oraz zgodnie ze znacznie bardziej
      > restrykcyjnymi niz przepisy, pogladami sfjentoszkuf? ;-)


      Głupota kierowcy?
      To może uniemoźliwić wyprzedzanie, jak np. uniemożliwiło niejakiej
      Otyli J., która zabiła brata.


      (*-najpierw powołujsz się na pord, a potem zapominasz, że obowiązuje
      również innych, a na samym końcu wprowadzasz nieistniejący w pord
      przepis)
      • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 12:43
        naprawdetrzezwy napisał:

        > (*-najpierw powołujsz się na pord, a potem zapominasz, że
        > obowiązuje również innych

        Bez watpienia!

        Ale obowiazuje mnie rowniez zawarta w przepisach zasada
        ograniczonego zaufania. W PRAKTYCE uniemozliwia to wyprzedzanie, bo
        nie mam nigdy calkowitej pewnosci, ze moge :-P

        > a na samym końcu wprowadzasz nieistniejący w pord przepis)

        Jaki?
        • toka95 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:25
          emes-nju napisał:

          > Ale obowiazuje mnie rowniez zawarta w przepisach zasada
          > ograniczonego zaufania. W PRAKTYCE uniemozliwia to wyprzedzanie, bo
          > nie mam nigdy calkowitej pewnosci, ze moge :-P

          A zasadę ograniczonego zaufania to Waść znasz?
          Po co brać się za krytykę PoRD jeżeli nie zna się obowiązujących przepisów?
          • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:33
            Nie krytykuje KD. Zadalem prowokacyjne pytanie do Swietoszkuf Co To
            Zawsze Lepiej Wiedza (po fakcie) kiedy mozna, a kiedy nie mozna.

            > A zasadę ograniczonego zaufania to Waść znasz?

            > emes-nju napisał:
            >
            > > Ale obowiazuje mnie rowniez zawarta w przepisach zasada
            > > ograniczonego zaufania.

            Eeeee. Chyba znam...
            • zgryzliwy1 jezdzic, nie filozofowac 21.01.09, 05:27
              emes-nju napisał:

              > > Ale obowiazuje mnie rowniez zawarta w przepisach zasada
              > > ograniczonego zaufania.

              > Eeeee. Chyba znam...

              chyba tylko ty jeden ja znasz, bo czegos takiego jak zasada ograniczonego
              zaufania w PoRD po prostu nie ma :-(

              > Zadalem prowokacyjne pytanie do Swietoszkuf Co To
              > Zawsze Lepiej Wiedza (po fakcie) kiedy mozna, a kiedy nie mozna.

              no i jak wygladasz na tle tych "Swietoszkuf" skoro sam nie znasz przepisow ?
              • emes-nju A cio to? 21.01.09, 10:41
                Rozdział 1
                Zasady ogólne

                Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
                prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
                ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
                odmiennego ich zachowania.



                Czy to nie jest przypadkiem zasada ograniczonego zaufania? :-P
                • nazimno Zapytany pod Giewontem gazda: 21.01.09, 12:10
                  Gazdo, bedzie dzisiaj pogoda?

                  "Ano - bydzie, cheba, zeby nie belo".

                  Autor Artykulu 4. musial pochodzic z Podhala.
                • zgryzliwy1 Re: A cio to? 22.01.09, 00:18
                  emes-nju napisał:

                  > Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
                  > prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
                  > ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
                  > odmiennego ich zachowania.

                  > Czy to nie jest przypadkiem zasada ograniczonego zaufania? :-P

                  nie - "..mają prawo liczyć.." - to akurat mozna okreslic jako zasada zaufania
                  do innych kierowcow
                  a zasada ograniczonego zaufanie byla zdefiniowana w poprzednim kodeksie - widac
                  jeszcze jezdzisz wedlug niego
                  • emes-nju Re: A cio to? 22.01.09, 10:32
                    Przeczytaj jeszcze raz, a potem jeszcze raz, a potem popros kogos o
                    wytlumaczenie jak nalezy rozumiec tresc przytoczonego przeze mnie
                    art. - skup sie na czesci zdania PO ostatnim przecinku. Powodzenia!
    • kos52 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 19.01.09, 20:10
      Można do tego dodać zakaz wyprzedzania przy znakach zakazu, przed i
      na przejściach dla pieszych, przejazdach rowerowych, szynowych.
      W miejscach możliwych - do zauważenia radary.

      Cały ciężar odpowiedzialności przerzucono na barki kierowców.
      Nie robi się więc autostrad, dróg ekspresowych, dwupasowych.
      Nie poszerza się jezdni a raczej zawęża, nie wykonuje sie pasów
      ruchu powolnego, nie wykonuje się trzecich pasów o zmiennym kierunku
      ruchu umożliwiających bezpieczne wyprzedzanie.
      Wprowadza się kanalizowane pasy ruchu (ograniczone liniami ale też
      krawężnikami) bez wprowadzania minimalnej prędkości pojazdów na tych
      pasach (np 30 km/h).

      Co pozostaje? - wykorzystywać to co jest przy wzajemnej pomocy i
      życzliwości.

      pozdr
      • habudzik Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 09:36
        kos52 napisał:


        > Cały ciężar odpowiedzialności przerzucono na barki kierowców.

        A co , chciałbys żeby odpowiedzialność za wyprzedzanie się wzajemne rzucono na
        barki pilotów samolotów ???



        > Nie robi się więc autostrad, dróg ekspresowych, dwupasowych.
        > Nie poszerza się jezdni a raczej zawęża,

        A po co poszerzać ?
    • tbernard Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 09:29
      Jeśli już to chyba lepiej szybko niż wolno.
      • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:53
        tbernard napisał:

        > Jeśli już to chyba lepiej szybko niż wolno.

        SZYBKO!? Czy ja dobrze widze?!
    • vladcs Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 09:36
      W praktyce wolno wszystko i jakkolwiek.
      Z wyjątkiem nieoznakowanych radiowozów - ich nie można wyprzedzać
      nigdy, bez względu na prędkość i poziom bezpieczeństwa przy
      manewrze. Jeżeli to zrobisz to zaraz za Tobą pojadą, a wina sama się
      znajdzie.
      ;)
    • jane14 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 09:58
      emes-nju napisał:

      > Kto wymysli jeszcze cos, co w praktyce uniemozliwia wyprzedzanie
      > zgodnie z przepisami ...

      Ja proponuje aby niektórym (jak myslisz komu ?) walnac w PJ taką
      pieczć "NIE UPRAWNIA DO WYPRZEDZANIA".
      Mogli by ewentuaklnie co roku zgłaszać się na badanie i po uzyskaniu
      pozytywnego wyniku, starć się już o normalne PJ z prawem do
      wyprzedzania.
      • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 13:55
        jane14 napisał:

        > Ja proponuje aby niektórym (jak myslisz komu ?) walnac w PJ taką
        > pieczć "NIE UPRAWNIA DO WYPRZEDZANIA".

        REWELACYJNY POMYSL!!!

        Ma jednak wade. KAZDY przepis powinien byc tak przemyslany, zeby
        dalo sie go wyegzekwowac...
    • drinexile Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 15:33
      Widze, ze masz troche problemow z czytaniem ze zrozumieniem. Dla
      przypomnienia:

      Oddział 6

      Wyprzedzanie

      Art. 24.

      1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić
      się w szczególności, czy:

      ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
      utrudnienia komukolwiek ruchu;
      kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
      kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie
      zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku
      jazdy lub zmiany pasa ruchu.
      2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować
      szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od
      wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania
      pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być
      mniejszy niż 1 m.

      3. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać
      z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10.

      4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba
      że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie
      odbywa się na jezdni jednokierunkowej.

      5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje
      zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

      6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie
      wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący
      pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika
      jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie
      potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

      7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:

      przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;
      na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;
      na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na
      którym ruch jest kierowany.
      8. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscach, o których mowa w ust. 7
      pkt 1 i 2, na jezdni:

      jednokierunkowej;
      dwukierunkowej na odcinku z wyznaczonymi pasami ruchu, pod warunkiem
      że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w
      kierunku przeciwnym - w miejscu, gdzie jest to zabronione znakami na
      jezdni.
      9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt
      3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że
      kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w
      kierunku przeciwnym.

      10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z
      wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w
      ust. 1 i 7:

      na jezdni jednokierunkowej;
      na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na
      obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym
      przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.
      11. Zabrania się wyprzedzania pojazdu uprzywilejowanego na obszarze
      zabudowanym.

      Ja nie widze w powyzszym tekscie fragmentow uniemozliwiajacych
      wykonanie tego manewru, a jedynie zasady, do ktorych wszyscy
      uczestnicy ruchu powinni sie stosowac.
      • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 15:45
        drinexile napisał:

        > Widze, ze masz troche problemow z czytaniem ze zrozumieniem. Dla
        > przypomnienia:
        >
        > Oddział 6
        >
        > Wyprzedzanie
        >
        > Art. 24.
        >
        > 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić
        > się w szczególności, czy:
        >
        > ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania
        > bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

        Komukolwiek...

        Czyli rowniez komus, kto bez kierunku chce skrecic w lewo w krzaki,
        a nawet komus, kto z innych krzakow postanowi wjechac Ci prosto pod
        kola.

        Skoro powolujesz sie na slowo pisane, zacytuje cos innego:

        Rozdział 1
        Zasady ogólne

        Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
        prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
        ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
        odmiennego ich zachowania.

        Chyba, ze okolicznosci itd. Sadzac z wpisow na tym forum oraz z
        wlasnych doswiadczen z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze inne
        okolicznosci wskazuja na mozliwosci odmiennego zachowania. Wynika z
        tego, ze w praktyce nie wolno wyprzedzac. A im ma sie wieksze
        doswiadczenie, tym mniej wolno wyprzedzac, bo przeciez w czasie
        wielu lat jazdy sie czlowiek naoglada...

        A gwoli scislosci - nie zwrociles uwagi na ostatni akapit, w ktorym
        czepiam sie nie do KD, a do Swientoszkuf Co To Zawsze Lepiej Wiedza
        (po fakcie).
        • drinexile Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 20.01.09, 16:12
          jak slusznie zauwazyles, ze w PoRD napisano: 'Uczestnik ruchu i inna
          osoba znajdująca się na drodze mają
          > prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają
          przepisów
          > ruchu drogowego...'

          wiec 'Czyli rowniez komus, kto bez kierunku chce skrecic w lewo w
          krzaki,
          > a nawet komus, kto z innych krzakow postanowi wjechac Ci prosto
          pod
          > kola'podpada pod kategorie zachowan nieprzewidywalnych, ktorych
          nie mozna po prostu przewidziec, tak samo nie mozna wykluczyc, ze na
          drodze po ktorej jedziesz wyladuje odrzutowiec, ktory 'zadlawil sie'
          stadem gesi.
          Na 100% wypadkow nie da sie po prostu wyelimonowac, nawet tam, gdzie
          wszyscy stosuja sie do przepisow, ale mozna to ryzyko znaczaco
          zmniejszyc.
        • zgryzliwy1 Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 21.01.09, 05:38
          qrna emes, juz sie rzygac chce od tych twoich wydumanych problemow
          jak ty w ogole mozesz jezdzic autem, majac takie problemy z tym co dla innych
          jest proste i zrozumiale

          ty to pewnie nawet sie nie wys..sz porzadnie, bez instrukcji przy kiblu jak
          poprawnie wytrzec d... i spuscic wode
          zaloze sie ze taka instrukcja wisi u ciebie w lazience
          • habudzik Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 21.01.09, 08:20
            Auuułła!
          • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 21.01.09, 11:00
            zgryzliwy1 napisał:

            > qrna emes, juz sie rzygac chce od tych twoich wydumanych problemow
            > jak ty w ogole mozesz jezdzic autem

            Moge. Nawet niezle sobie radze :-)

            Ale co mi sie cos wydarzy na drodze (nie zawsze bezposrednio z mojej
            winy) i to opisze, to dowiaduje sie, ze nie umiem jezdzic, bo nie
            przewidzialem (np. ze stajacy tylem do jezdni nagle sie odwroci i
            wejdzie na czerwonym na jezdnie), bo nie dostosowalem (np. do tego,
            ze ktos skreci w krzaki jak go wyprzedzam). Zalozylem wiec watek, w
            ktorym ci myslacy, a nie sypiacy zaslyszanymi w TV KOMUNALAMI, moga
            sie wyzyc na Swientoszkach Co To Zawsze Wszystko Lepiej Wiedza (po
            fakcie).

            I odzew jest :-P Nie taki, jakiego bym sie spodziewal, ale jest.
            Swientoszkuf ci u nas dostatek :-P

            > zaloze sie ze taka instrukcja wisi u ciebie w lazience

            W kiblu w pracy powiesilem instrukcje BHP jak ratowac topielcow.

            Zgodnie z przepisami cale biuro mam wytapetowane jakimis istrukcjami
            BHP (z instrukcji uzytkowania komputera dowiedzialem sie np., ze
            przed uzyciem musze wlozyc wtyczke do kontaktu - wiekopomne... :-
            P ). O kiblu w przepisach nic nie znalazlem, ale nie chcialem
            uchybic jezeli cos przeoczylem, wiec umiescilem instrukcje zgodna ze
            srodowiskiem tam panujacym.

            Bezpieczenstfo przede wszystkim :-P
            • pocieszne Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 22.01.09, 00:48
              emes-nju napisał:

              > > zaloze sie ze taka instrukcja wisi u ciebie w lazience

              > W kiblu w pracy powiesilem instrukcje BHP jak ratowac topielcow.

              niech zgadne :-)
              liliputy produkuja bombki czy kible macie nadwymiarowe ?
              • emes-nju Re: Czy w ogole wolno wyprzedzac? 22.01.09, 10:34
                pocieszne napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > > zaloze sie ze taka instrukcja wisi u ciebie w lazience
                >
                > > W kiblu w pracy powiesilem instrukcje BHP jak ratowac topielcow.
                >
                > niech zgadne :-)
                > liliputy produkuja bombki czy kible macie nadwymiarowe ?

                Alez nie!

                Ale mam w kiblu biezaca wode, a to strasznie niebezpieczne. Mysle,
                ze bardziej niebezpieczne niz uzytkowanie komputera, a instrukcje
                BHP musze miec przy KAZDYM stanowisku pracy z komputerem.
    • zgryzliwy1 s r a n i e w banie 21.01.09, 06:04
      emes-nju napisał:

      > W KD jest jasno napisane - zeby zaczac manewr, trzeba byc pewnym, ze
      > mozna.
      >
      > Trzeba wiec:
      > - precyzyzyjnie znac konfiguracje drogi (zakrety, gorki, dolki,
      > WSZYSTKIE nieoznakowane skrzyzowania z polnymi drogami oraz
      > WSZYSTKIE miejsca, w ktorych technicznie da sie wjechac na droge ......... bla
      bla bla bla bla

      s r a n i e w banie
    • mejson.e Ironicznie... 21.01.09, 09:05
      Nie wszyscy widzę załapali ironię autora...

      A na poważnie, to ostatnio coraz mniej możliwości bezstresowego wyprzedzania na
      jednojezdniowych drogach.
      Kiedyś prosta droga z samochodem na horyzoncie oznaczała zezwolenie na długi
      pobyt na lewym pasie i wyprzedzanie z minimalnym przyspieszaniem.
      Teraz to sygnał do mocnego naciśnięcia gazu i redukcji, z usilnymi modłami by
      ten na horyzoncie pomykał mniej niż 150 na godz...

      Wszystkiego przewidzieć się nie da, można unikać domyślnych pułapek - im większy
      staż drogowy, tym więcej da się rozbroić.

      Na szczęście idzie ku lepszemu - rośnie liczba oświetlonych/odblaskowych
      rowerzystów, znikają furmanki i wozy konne podczepiane do traktorów, coraz
      więcej chodników we wsiach przydrożnych, barierek, latarni.

      Prawdopodobieństwo potrącenia nieoświetlonego pieszego nadal istnieje, ale
      sukcesywnie się zmniejsza...

      Spokojnie jadący kierowca powinien przeżyć i dać przeżyć innym, problem będą
      nadal mieli jeżdżący po jednojezdniowych drogach z prędkościami z autostrad i to
      tych trzypasmowych niemieckich...


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • jane14 Re: Ironicznie... 21.01.09, 09:12
        mejson.e napisał:

        > Nie wszyscy widzę załapali ironię autora...

        Może i tak, ale problem w tym że Emes z etapu "ironizowania" coraz
        cześciej przechodzi w odgrywanie bohatera "Dnia Świra". Tak się
        wczuł w rolę, że jako amator może mieć problem z wyjsciem z niej, po
        odejsciu od komputera...
        • mejson.e Re: Ironicznie... 21.01.09, 09:24
          jane14 napisał:


          > Może i tak, ale problem w tym że Emes z etapu "ironizowania" coraz
          > cześciej przechodzi w odgrywanie bohatera "Dnia Świra". Tak się
          > wczuł w rolę, że jako amator może mieć problem z wyjsciem z niej, po
          > odejsciu od komputera...

          Ja tam wolę ironizowanie od zrzędzenia...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • habudzik Re: Ironicznie... 21.01.09, 09:57
        mejson.e napisał:

        > Nie wszyscy widzę załapali ironię autora...

        Cięzko załapać ironie tam gdzie jej nie powinno być . Co w tak
        jasnych przepisach jest takiego co usprawiedliwia ironię ???
        Ostatnio wszedł w życie przepis iz każda , nawet jednoosobowa
        firma , musi mieć dyżurnego strarzaka albo własciicel musi przejść
        szkolenie. I tu rozumiem ew. ironie bo przepis jest głupi do czego
        przyznaje sie twórca tego przepisu ale w tym co Emciak pisze nie ma
        nic nadzwyczajnego czyt . niedorzecznego więc z czego ironizować???
        • staszek585 Re: Ironicznie... 21.01.09, 10:17
          Ironia ironią. Przepisy nigdy nie opiszą wszystkich możliwych zachowań.
          Ale po co ten fragment: "kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie
          ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu"?
          Po pierwsze, czy ktoś wie jak się sygnalizuje "zamiar wyprzedzania" ?
          Po drugie, nawet jak wie, to nie ma sprawdzić czy ten "kierujący, jadący
          przed nim na tym samym pasie ruchu" nie ma czasem zamiaru jego wyprzedzać.
          Chociaż to miałoby jakiś sens. Ma natomiast sprawdzić, czy ten za nim nie ma
          "zamiaru wyprzedzania innego pojazdu". O jaki to pojazd chodzi? Jakiś "inny"?
          P.S.
          A inne nonsensy (trochę ironicznie):
          Jest zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu. Oczywiście z wyjątkami.
          Ale skrzyżowania nie muszą być oznaczone. A kierowca ma je zauważyć!!!!
          Skrzyżowaniem nie jest dojazd do obiektu, nie jest nim też "skrzyżowanie" z
          drogą gruntową. No chyba, że ta droga gruntowa jest utwardzona na odcinku
          większym niż 20 m. Jak to zmierzyć w czasie jazdy? Tym bardziej, że i po
          zatrzymaniu zmierzyć nie można, bo nie wiadomo od jakiego punktu liczyć początek?
          Po co tworzyć przepisy, których wyegzekwować się nie da?
          • tbernard Re: Ironicznie... 21.01.09, 10:34
            > Po co tworzyć przepisy, których wyegzekwować się nie da?

            Podejrzewam, że tego typu przepisy o których wspominasz służą jedynie poczuciu
            spełnienia twórczego dla ich autorów.
            • rekrut1 Re: Ironicznie... 21.01.09, 10:52
              tbernard napisał:"Podejrzewam, że tego typu przepisy o których
              wspominasz służą jedynie poczuciu spełnienia twórczego dla ich
              autorów."
              Prawie dokładnie tak! Prawie bo jeszcze są tacy którzy tą wenę twórczą
              wykorzystają.
              Kiedyś zachciało mi się zwiedzać Terespol(głupi pomysł ale..),
              wracając do Warszawy zatrzymał mnie "lotny" fotoradar. Panowie
              zarzucili mi że wyprzedzałem ich na skrzyżowaniu. Dwa razy oglądaliśmy
              filmik aby znaleźć to skrzyżowanie. Nowa pięknie wyremontowana szosa
              idzie w tym miejscu na ~1,5 metrowym nasypie. Rzeczywiście, było to
              skrzyżowanie z polną drogą utwardzoną na odcinku może 50m.
              Pozdr.
              Pazdzioch

              • jane14 NO i teraz pytanie zasadnicze ... 21.01.09, 10:58
                Czy to naprawde ironia czy już kompletna głupota ?
            • emes-nju Re: Ironicznie... 21.01.09, 11:19
              tbernard napisał:

              > > Po co tworzyć przepisy, których wyegzekwować się nie da?
              >
              > Podejrzewam, że tego typu przepisy o których wspominasz służą
              > jedynie poczuciu spełnienia twórczego dla ich autorów.

              Otoz nie. Sluza waaadzy do bezproblemowego rozstrzygania kto winien
              kolizji/wypadku. Obecny na miejscu zdarzenia policjant zawsze sobie
              poradzi. A ze kierowca, z fotela jadacego auta (!) nie bardzo...? No
              coz - nikt mu nie kaze jezdzic czy, o zgrozo (!), wyprzedzac.

              Dzieki takim przepisom-workom waaadza nie musi z drogami robic nic.
              Np. oznaczac skrzyzowan czy chocby niewidocznej konfiguracji terenu -
              kierowca sam musi sobie radzic (mierzyc albo wysylac zwiad jak ma
              watpliwosci) albo jezdzic "na macanego" wychodzac z zalozenia, ze
              zawsze sie udawalo, to i teraz sie uda. A jak sie nie uda, to...
              wina kierowcy - nie dostosowal, nie zachowal. A czasem
              wystarczyloby, zeby DEZorganizator ruchu Z SENSEM (bo ciagle linie
              na dlugich prostych nie sa z sensem - przydalyby sie za to tam,
              gdzie sluzylyby kierowcom pomoca) namalowal...
              • jane14 Dalej ironizujesz ... 21.01.09, 11:27
                Tylko z kogo z waadzy, przepisów czy Tbernarda ?
                A może nie, może już świrujesz ?
                Ale to na jaja, nie naprawdę ...?
                • emes-nju Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 11:53
                  Odpowiedz mi na jedno proste pytanie dotyczace skrzyzowan.

                  Jak jadac autem ocenic czy mijane wlasnie NIEOZNACZONE skrzyzowanie
                  jest skrzyzowaniem w swietle przepisow zawartych PoRD czy nie?

                  Czekam z niecierpliwoscia, bo umiejetnosc dokonywania takich ocen ma
                  niebagatelny wplyw na bezpieczenstwo jazdy oraz zawartosc naszego
                  portfela.
                  • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 12:26
                    emes-nju napisał:

                    > Jak jadac autem ocenic czy mijane wlasnie NIEOZNACZONE
                    skrzyzowanie
                    > jest skrzyzowaniem w swietle przepisow zawartych PoRD czy nie?

                    Jako osoba nie cierpiąca na jak to ktoś ładnie ujął "sraczkę-
                    wyprzedzaczkę" nie bede się bawił w ocene czy to jest czy nie
                    skrzyzowanie w rozumieniu PORD. Poprostu jeśli juz musze to
                    wyprzedzę kika metrów dalej.
                    A nawet jak nie dostrzegę skrzyzowania to napewno pojazd
                    zamierzajacy wjechać na droge i wtedy to już niezależnie od tego czy
                    chce wjechać z drogi utwardzonej w rozumieniu PORD czy z drogi
                    polnej, to radze każdemu odpuscić.
                    Bo tu nie o racje chodzi tylko o to by nie doszło do
                    nieeporozumienia...
                    • emes-nju Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 12:40
                      Postaraj sie jednak zrozumiec moje pytanie...
                      • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:21
                        emes-nju napisał:

                        > Postaraj sie jednak zrozumiec moje pytanie...

                        A ty postaraj sie zrozumieć odpowiedź.
                        Jesli dziecku zabrania sie zabawy ostrym nożem to nie po to by jeśli
                        to zrobi dac mu klapsa. A że klapsa czasem dac trzeba gdy to robi to
                        tylko po to by nie zrobił tego znowu.
                        Owszem czasem rodzice przesadzaja z klapsami ale to jeszcze nie
                        powód by na złośc im, bawić sie tym nożem...
                        Dzieci też czasem zaczynaja sie tłumaczyc (aby nie dostac klapsa )
                        że owszem nożem sie bawiły ale przeciż jak one maja rozróżnić czy on
                        jest ostry czy nie...skoro się nie zacieły?

                        Wiec Emesie drogi nie badź dzieckiem.
                        PORD nie jest po to by mama i tata (waadza) miały pretekst, by ci
                        dać klapsa (mandat).
                        PORD jest po to byś dozył w całości wieku dojrzałego i może docenił
                        a może i nie wysiłki mamy i taty by ci w tym pomóc.

                        PS Wysiłki mamy i taty bywaja bezinteresowne, ale waadzy juz nie
                        koniecznie. Jeśli porównasz sobie np. kwotę podatku któy
                        odprowadzasz co rok to zrozumiesz, że w interesie waadzy nie jest
                        tworzenie bzdurnych przepisów, abys mandaty płacił i na koniec sie
                        zabił np. o tira.
                        A taki Tir nie przewidzi, że twoj kierunkowskaz w lewo przed
                        skrzyzowaniem, nie oznaczał zamiaru skretu w lewo tylko
                        wyprzedzanie. Wiec Tir skreci z podporzadkowanej w prawo i ...
                        pomaluje sobie zderzak.
                        Kwota zysku z mandatów jest nieporównywalna do twego PIT-u a martwy
                        go nie wypełnisz. Wiec uważaj nie tyle na waadzę co na te auta
                        wyjeżdzajace z podporządkowanej na skrzyzowaniach neiważne czy z
                        drogą polna czy nie.
                        Szkoda tej kasy. Drogi by mozna jakieś zbudować ... albo
                        przynajmniej polne utwardzić.
                        • emes-nju Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:45
                          Czy rodzice karza dzieci za skaleczenie sie nozem, ktory przedtem
                          ukryli?

                          Bo nasza waaadza nader czesto ukrywa (nie oznakowujac ich, bo
                          pozwalaja na to inne, nieznane kierowcom przepisy) skrzyzowania
                          wychodzac z zalozenia, ze skoro na kierowcy ciazy calkowita
                          odpowiedzialnosc za wszystko, to i obciazenie obowiazkiem oceny czy
                          mijane NIEOZNAKOWANE skrzyzowanie spelnia kryteria skrzyzowania w
                          mysl przepisow PoRD, nie jest problemem.

                          A moze nie wiesz co w swietle PoRD jest skrzyzowaniem, a co
                          nie...? :-P
                          • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 14:28
                            emes-nju napisał:

                            > Czy rodzice karza dzieci za skaleczenie sie nozem, ktory przedtem
                            > ukryli?
                            > Bo nasza waaadza nader czesto ukrywa (nie oznakowujac ich, bo
                            > pozwalaja na to inne, nieznane kierowcom przepisy)

                            To można nazwac tylko zaniechaniem . Ukrywanie jest sabotowaniem .
                            Dalej uważasz że władza sabotuje ???
                          • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 07:57
                            emes-nju napisał:

                            > A moze nie wiesz co w swietle PoRD jest skrzyzowaniem, a co
                            > nie...? :-P

                            Może i nie wiem, ale wiem, że powstrzymanie sie od wyprzedzania na
                            KAZDYM skrzyzowaniu (nawet tam gdzie przepisy zezwalaja) jest w moim
                            interesie. W końcu drogi nie skłądaja się z samych skrzyzowań...

                            Jako że już nie jestem już dzieckiem wiem, że swoich interesów muszę
                            dopilnować sam.
                            Ale są oczywiście ludzie którzy tego nie rozumieją i nie dorośli do
                            odpowiedzialnosci i troski o własne interesy.
                            Wiec zwalaja tą odpowiedzialnośc na rodziców, nauczycieli, waadzę,
                            inne dzieci ...
                            • emes-nju Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 10:38
                              jane14 napisał:

                              > powstrzymanie sie od wyprzedzania na KAZDYM skrzyzowaniu (nawet
                              > tam gdzie przepisy zezwalaja) jest w moim interesie.

                              Bez watpienia.

                              Ale oznacza to, ze w zasadzie nie powinienes NIGDY rozpoczynac
                              wyprzedzania. Skoro skrzyzowania moga byc nieoznakowane... Pol biedy
                              jak skonczy sie to tylko mandatem.
                              • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 10:44
                                no i ta niepewnosc czy 30-tka ktora zostala po jakies robotach zostala odwolana
                                czy nie?
                                • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 10:58
                                  tiges_wiz napisał:

                                  > no i ta niepewnosc czy 30-tka ktora zostala po jakies robotach zostala odwolana
                                  > czy nie?

                                  Skąd u Ciebie takie wątpliwości ? Nieoznakowane skrzyżowanie tez jest
                                  skrzyżowaniem i wiadomo jak za nim jechać .
                                  • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:09
                                    > Skąd u Ciebie takie wątpliwości ? Nieoznakowane skrzyżowanie tez jest
                                    > skrzyżowaniem i wiadomo jak za nim jechać

                                    powaznie? ty wiesz czy droga obok jest utwardzona na odcinku 20 m, a jak jest to
                                    czy przypadkiem nie jest to dojazd do posesji?
                                    • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:16
                                      tiges_wiz napisał:

                                      > > Skąd u Ciebie takie wątpliwości ? Nieoznakowane skrzyżowanie tez jest
                                      > > skrzyżowaniem i wiadomo jak za nim jechać
                                      >
                                      > powaznie? ty wiesz czy droga obok jest utwardzona na odcinku 20 m, a jak jest t
                                      > o
                                      > czy przypadkiem nie jest to dojazd do posesji?

                                      A Ty poważnie myślisz że tylko w Polsce tak jest określone skrzyżowanie ?
                                      Poważnie myślisz że tylko w Polsce istnieją bogacze do których posesji za
                                      wzniesieniem prowadzi 15 metrowa , wyasfaltowana droga dojazdowa nie będaca
                                      publuiczną ? Poważnie myślisz że za granicą ludzie mają niwelatory w oczach a my
                                      nie i nie wimy czy droga ma 19.99m czy 20.01 ?
                                      • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:19
                                        a widziales raz kodeks drogowy?

                                        Art. 2 ust. 10
                                        skrzyżowanie - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich
                                        połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie
                                        przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; (uwaga teraz wazne!!! czytaj powoli)
                                        określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z
                                        drogą gruntową lub stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze;

                                        Art. 2 ust. 2
                                        droga twarda - drogę z jezdnią o nawierzchni bitumicznej, betonowej, kostkowej,
                                        klinkierowej lub brukowcowej oraz z płyt betonowych lub kamienno-betonowych,
                                        jeżeli długość nawierzchni przekracza 20 m; inne drogi są drogami gruntowymi;
                                        • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:22
                                          No ale co to ma do rzeczy ? Pytam się czy w innych krajach inaczej brzmi
                                          okreslewnie skrzyżowania , czy "tamci" mają niwelator w oczach , czy tam wjazdów
                                          do posesji nie ma ? A daja sobie rade świetnie wiec albo oni sa lepsi w tym albo
                                          my głupsi.
                                          • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:31
                                            > No ale co to ma do rzeczy ? Pytam się czy w innych krajach inaczej brzmi
                                            > okreslewnie skrzyżowania ,

                                            to mzoe podasz przyklad definicji z czech, niemiec, francji i wkl. brytanii na
                                            ten rozyklad?
                                            • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:37
                                              tiges_wiz napisał:

                                              > > No ale co to ma do rzeczy ? Pytam się czy w innych krajach inaczej brzmi
                                              > > okreslewnie skrzyżowania ,
                                              >
                                              > to mzoe podasz przyklad definicji z czech, niemiec, francji i wkl. brytanii na
                                              > ten rozyklad?
                                              >

                                              Brzmią tak samo w dużym przybliżeniu . Trzeba by znać super języki obce by się
                                              doszukiwać wyjatkowego znaczenia danego słowa . Wiekszość ludzi i tu i tam nie
                                              zna na tyle dobrze swoich własnych przepisów by się zastanawiac nad tym jak
                                              okreslone jest tam skrzyżowanie .
                                              • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:59
                                                Przepisy może są i podobne, chociaż w niemieckich przepisach nie doszukałem się
                                                w ogóle definicji skrzyżowania. Rzecz jednak w tym, że w Niemczech służby
                                                odpowiedzialne za ustawianie znaków ustawiają je tak, żeby ułatwić życie
                                                kierowcy, a nie żeby zadawać mu zagadki, jak to u nas się dzieje.
                                                Dlatego często ograniczenia stawiane są po obu stronach drogi, zawsze są znaki
                                                odwołania ograniczeń (nawet jeśli wcześniej było skrzyżowanie) no i przed każdym
                                                skrzyżowaniem masz znak informujący Cię, jak wygląda pierwszeństwo na tym
                                                właśnie skrzyżowaniu. Nie musisz sobie jak w Polsce przypominać, czy 3
                                                skrzyżowania wcześniej był znak D1 i dlatego nadal mam pierwszeństwo, czy może
                                                już został odwołany i dlatego muszę ustąpić nadjeżdżającemu z prawej. A jeśli
                                                nie ma znaku, to znaczy, że nie jest to skrzyżowanie tylko np. wyjazd z posesji.
                                                W Polsce nie dość, że przepisy niejasne, to znakolodzy dodatkowo powodują chaos
                                                ustawiając znaki bez wyobraźni.
                                                Jura
                                                • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:06
                                                  jureek napisał:

                                                  > Przepisy może są i podobne, chociaż w niemieckich przepisach nie doszukałem się
                                                  > w ogóle definicji skrzyżowania. Rzecz jednak w tym, że w Niemczech służby
                                                  > odpowiedzialne za ustawianie znaków ustawiają je tak, żeby ułatwić życie
                                                  > kierowcy, a nie żeby zadawać mu zagadki, jak to u nas się dzieje.

                                                  Nie znam niemieckiego na szczęście . Z tego co piszesz to przeciętny Niemiec ma
                                                  jeszcze gorzej niż my bo on w ogóle nie wie co to skrzyżowanie dopóty , dopóki
                                                  mu znak tego nie wskaże . Dobrze zrozumiałem ?
                                                  • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:11
                                                    tak habudziku tak ... dlatego tez zmieniono definicje obszaru zabudowanego, bo
                                                    stara wlasnie powodowala niejasnosci .. teraz to jesy obszar oznaczony
                                                    odpowiednimi tablicami i tyle ..
                                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 16:18
                                                    A co to ma wspólnego ze skrzyżowaniem ? Puk, puk, puk .
                                                  • tiges_wiz to film z czasow starej definicji zabudowanego :P 22.01.09, 12:23
                                                    www.youtube.com/watch?v=bGcTsG6zxZs
                                                  • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:32
                                                    habudzik napisał:

                                                    > Nie znam niemieckiego na szczęście . Z tego co piszesz to przeciętny Niemiec ma
                                                    > jeszcze gorzej niż my bo on w ogóle nie wie co to skrzyżowanie dopóty , dopóki
                                                    > mu znak tego nie wskaże . Dobrze zrozumiałem ?

                                                    Zrozumiałeś dobrze. Nie podzielam jednak wniosków, które wyciągnąłeś. Niemiecki
                                                    kierowca nie ma gorzej, lecz lepiej, bo ma sytuację jednoznaczną. Jest znak -
                                                    jest skrzyżowanie, nie ma znaku - nie ma skrzyżowania. Nie musi latać z taśmą
                                                    mierniczą i sprawdzać, czy jest to 19 czy 20 metrów.
                                                    Jura
                                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 16:16
                                                    Niemieckiego co prawda ani w ząb nie znam ale przez Niemcy czasami musze
                                                    przejechać i wjechać w głąb i widziałem niejednokrotnie dwie drogi przecinajace
                                                    się bez znaków . No były to zdecydowanie senne miejsca ale nie
                                                    bezludne/bezsamochodowe . Oznacza to że nie było tam skrzyżowań choć tak na
                                                    prawdę były - to dopiero jest wprowadzanie w błąd bo jeśli ktoś na poważnie
                                                    wziąłby do serca przepis : "nie ma znaku - nie ma skrzyżowania" to katastrofa
                                                    murowana .
                                                  • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 16:32
                                                    Pewnie było tak w strefach zamieszkania 30 kmh. Wewnątrz takich stref
                                                    skrzyżowania rzeczywiście nie są oznaczane.
                                                    Tam jednak ludzie już się przyzwyczaili do zwalniania przed każdym, nawet
                                                    najmniejszym skrzyżowaniem, z powodu pierwszeństwa z prawej.
                                                    W strefach zamieszkania obowiązuje jeszcze jedna prosta reguła pozwalająca
                                                    odróżnić skrzyżowanie od wyjazdu z posesji. Wyjazd z posesji nie może być na tym
                                                    samym poziomie co jezdnia, czyli musi być krawężnik. Jest krawężnik - wyjazd z
                                                    posesji, nie ma krawężnika - skrzyżowanie. Prosta reguła i też nie trzeba z
                                                    taśmą mierniczą latać.
                                                    Jura
                                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 23:27
                                                    jureek napisał:

                                                    > Pewnie było tak w strefach zamieszkania 30 kmh.

                                                    Nie nie aż w tak gęstych by oznaczone był jako 30km/h. Np dojazd do urządzeń
                                                    satelitarnych .

                                                    Wewnątrz takich stref
                                                    > skrzyżowania rzeczywiście nie są oznaczane.

                                                    Czyli nie istnieją w majestacie prawa .



                                                    > Tam jednak ludzie już się przyzwyczaili do zwalniania przed każdym, nawet
                                                    > najmniejszym skrzyżowaniem,

                                                    O i takie wyjaśnienie mi się podoba - "luzie zwalniają" . To wyjaśnia dlaczego
                                                    mimo iż są tak samo jak my zbudowani i mają taki sam wzrok to nie maja problemu
                                                    ze skrzyżowaniami .
                                  • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:15
                                    habudzik napisał:

                                    > tiges_wiz napisał:
                                    >
                                    > > no i ta niepewnosc czy 30-tka ktora zostala po jakies robotach zostala od
                                    > wolana
                                    > > czy nie?
                                    >
                                    > Skąd u Ciebie takie wątpliwości ? Nieoznakowane skrzyżowanie tez jest
                                    > skrzyżowaniem i wiadomo jak za nim jechać .

                                    A mi jeden pan drogowiec opowiadał, że liczą się tylko oznakowane skrzyżowania.
                                    A on powinien się chyba znać na przepisach.
                                    Jura
                                    • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:17
                                      No to się nie znał albo źle wysłowił bo Ciebie nie podejrzewam o niezrozumienie .
                                      • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:22
                                        habudzik napisał:

                                        > No to się nie znał albo źle wysłowił bo Ciebie nie podejrzewam o niezrozumienie
                                        > .

                                        Dwa razy go pytałem, bo w głowie mi się nie mieściło, że ktoś odpowiedzialny za
                                        stawianie znaków, może nie znać przepisów. Nie ma się co dziwić, że potem
                                        oznakowanie mamy, jakie mamy.
                                        Jura
                                        • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:25
                                          jureek napisał:

                                          > habudzik napisał:
                                          >
                                          > > No to się nie znał albo źle wysłowił bo Ciebie nie podejrzewam o niezrozu
                                          > mienie
                                          > > .
                                          >
                                          > Dwa razy go pytałem, bo w głowie mi się nie mieściło, że ktoś odpowiedzialny za
                                          > stawianie znaków, może nie znać przepisów. Nie ma się co dziwić, że potem
                                          > oznakowanie mamy, jakie mamy.


                                          No tak ale czy on ten znak postawi czy go nie postawi to skrzyżowanie jest
                                          jednak tylko albo mamy pierwszeństwo albo nie . Przeciez skrzyżowanie bez
                                          oznaczeń nie jest zamaskowane .
                              • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 10:57
                                emes-nju napisał:

                                > jane14 napisał:
                                >
                                > > powstrzymanie sie od wyprzedzania na KAZDYM skrzyzowaniu (nawet
                                > > tam gdzie przepisy zezwalaja) jest w moim interesie.
                                >
                                > Bez watpienia.
                                >
                                > Ale oznacza to, ze w zasadzie nie powinienes NIGDY rozpoczynac
                                > wyprzedzania. Skoro skrzyzowania moga byc nieoznakowane... Pol biedy
                                > jak skonczy sie to tylko mandatem.

                                Skrzyżowanie nieoznakowane też jest skrzyżowaniem i nie wolno na nim wyprzedzać .
                                • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:20
                                  habudzik napisał:

                                  > Skrzyżowanie nieoznakowane też jest skrzyżowaniem i nie wolno na nim wyprzedzać

                                  Nie tylko nie wolno wyprzedzać, ale trzeba też ustąpić pierwszeństwa
                                  nadjeżdżającemu z prawej, jeśli wcześniej nie było D1.
                                  Jura
                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:23
                                    jureek napisał:

                                    > habudzik napisał:
                                    >
                                    > > Skrzyżowanie nieoznakowane też jest skrzyżowaniem i nie wolno na nim wypr
                                    > zedzać
                                    >
                                    > Nie tylko nie wolno wyprzedzać, ale trzeba też ustąpić pierwszeństwa
                                    > nadjeżdżającemu z prawej, jeśli wcześniej nie było D1.
                                    > Jura

                                    Tak , oczywiscie że trzeba .
                              • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:35
                                emes-nju napisał:

                                > Ale oznacza to, ze w zasadzie nie powinienes NIGDY rozpoczynac
                                > wyprzedzania. Skoro skrzyzowania moga byc nieoznakowane...

                                Moze gdyby jeszcze były niewidzialne, czy zamaskowane, jak usiłujesz
                                nas przekonać...
                                Ale one są po pierwsze w znakomitej wiekszości oznakowane i to
                                proporcjonalnie do obowiązującej predkości z odpowiednim
                                wyprzedzeniem. I także zaopatrzone w odpowiednie znaki poziome też
                                odpowiednio wcześniej...
                                Tyle, że trzeba te znaki zauważyć (nie wisieć poprzednikowi na
                                ogonie wpatrzony jak sroka w kośc w auta jadące z naprzeciwka) i nie
                                traktować ich jak magiczne.
                                Często jadąc za takim "sraczkowiczem" kilkadziesiat metrów w tyle
                                znakomicie widze droge i widze jak najcześciej rozpoczyna manewr w
                                najmniej korzystnym momencie ...
                                Po drugie stosujac sie do obowiazujących predkosci i warunków ruchu
                                nie wyprzedza sie zbyt czesto wiec i problem znalezienia miejsca
                                dostatecznie widocznego i rozpoznanego bez marginesu niepewnosci na
                                ten manewr nie stanowi problemu. Problem jest gdy ma sie tę
                                sraczkę...
                                Jeśli chce sie na gwałt wykonać 10-20 manewrów wyprzedzania na
                                odcinku kilku km to nic dziwnego, ze czasu na odpowiednie
                                rozpoznanie braknie. Przy okazji, naruszy sie kilka (nie tylko zakaz
                                wyprzedzania) przepisów.
                                Nie licz na to by przepisy czy drogi dostosowane były do tego by
                                wyprzedzać kiedy sie zechce.
                                Załozenia bowiem są proste, wyprzedzamy tylko te auta które naprawde
                                jadą wolniej niz przepisy czy warunki na drodze pozwalaja. Naprawde
                                oznacza, ze nie te które nam sie wydaje ze jadą za wolno.
                                A to oznacza w praktyce, że wyprzedza się srednio może z 10
                                aut/100km.
                                Wtedy zrobienie tego z odpowiednim rozeznaniem naprawdę nie jest
                                problemem.

                                > Pol biedy
                                > jak skonczy sie to tylko mandatem.

                                No pół, i o tym radze pamiętać zawsze zanim zacznie sie
                                wyprzedzac "w ciemno".
                                • emes-nju Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:25
                                  jane14 napisał:

                                  > emes-nju napisał:
                                  >
                                  > > Ale oznacza to, ze w zasadzie nie powinienes NIGDY rozpoczynac
                                  > > wyprzedzania. Skoro skrzyzowania moga byc nieoznakowane...
                                  >
                                  > Moze gdyby jeszcze były niewidzialne, czy zamaskowane, jak
                                  > usiłujesz nas przekonać...
                                  > Ale one są po pierwsze w znakomitej wiekszości oznakowane

                                  Po pierwsze - znakomita wiekszosc ruszajacych w podroz, dociera do
                                  celu podrozy. Ale jednak czesci sie to nie udaje... Byc moze koncza
                                  podroz na nieoznakowanym skrzyzowaniu...?

                                  > Po drugie stosujac sie do obowiazujących predkosci i warunków
                                  > ruchu nie wyprzedza sie zbyt czesto

                                  Po drugie - wyprzedza sie czesto jezeli chce sie dojechac do celu w
                                  rozsadnym czasie. Niektorzy nie moga sobie pozwolic na relaksujaca
                                  podroz w tempie najwolniejszego w danej chwili uczestnika ruchu.

                                  > A to oznacza w praktyce, że wyprzedza się srednio może z 10
                                  > aut/100km.
                                  > Wtedy zrobienie tego z odpowiednim rozeznaniem naprawdę nie jest
                                  > problemem.

                                  Nie zgadzam sie z ta liczba, ale nie ma to ZADNEGO znaczenia.
                                  Znaczenia ma to, ze w momencie, w ktorym mam potrzebe wyprzedzic
                                  (nawet 1 auto/1000 km) MOGE natknac sie na jakas, zgodna z
                                  przepisami niespodzianke.


                                  • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 13:59
                                    emes-nju napisał:

                                    > jane14 napisał:
                                    >
                                    > > emes-nju napisał:

                                    > ...Ale jednak czesci sie to nie udaje... Byc moze koncza
                                    > podroz na nieoznakowanym skrzyzowaniu...?

                                    Byc moze ale statystycznie (co zapewne sprostuje tigez bo on ze
                                    statystykami jest na bieżaco) przyczyna grożnych wypadków przy
                                    wyprzedzaniu są bardzo rózne rzeczy. Generalnie jest to
                                    nierozpoznanie terenu. A wiec równie dobrze może być zakret (te
                                    podobno sa az do przesady oznakowane czyż nie?) górka, dołek itd.
                                    Na skrzyzowaniach jest i owszem sporo wypadków ale to przeważnie te
                                    zwiazane z wymuszeniem co przy nadmiernej predkosci konczy sie
                                    klapa. Wyprzedzanie pewnie też ale raczej nie dominuje.

                                    > Po drugie - wyprzedza sie czesto jezeli chce sie dojechac do celu
                                    w
                                    > rozsadnym czasie.
                                    No zgadza się problem tylko co oznacza pojecie "rozsadnego czasu" bo
                                    niestety ten rozsadny czas to bywa 5 a niekiedy i mniej minut na
                                    100km. no wiem jak przyjeżdzasz pierwszy to juz sam ten fakt dodaje
                                    tyle adrenalinki że rozsadek schodzi na plan dalszy.

                                    > Niektorzy nie moga sobie pozwolic na relaksujaca
                                    > podroz w tempie najwolniejszego w danej chwili uczestnika ruchu.

                                    Najwolniejszych sie wyprzedza bez problemów, problemem jest gdy
                                    liczba tych najwolniejszych rośnie.

                                    > Nie zgadzam sie z ta liczba, ale nie ma to ZADNEGO znaczenia.

                                    No ma, to jest właśnie problem czy wyprzedzasz najwolniejszych czy
                                    wszystkich których "sie tylko da".

                                    > Znaczenia ma to, ze w momencie, w ktorym mam potrzebe wyprzedzic
                                    > (nawet 1 auto/1000 km) MOGE natknac sie na jakas, zgodna z
                                    > przepisami niespodzianke.

                                    No jak masz "potrzebe wyprzedzić" no to sprawa poważna. To własnie z
                                    tej "potrzeby" powstała to porównanie do "sraczki". Jak ktoś ma
                                    sraczkę to trudno by dla niego budować kible co 100 metrów. Czasem
                                    trzeba sie powstrzymać za km dwa bedzie kibel!!!
                            • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:13
                              jane14 napisał:

                              > emes-nju napisał:
                              >
                              > > A moze nie wiesz co w swietle PoRD jest skrzyzowaniem, a co
                              > > nie...? :-P
                              >
                              > Może i nie wiem, ale wiem, że powstrzymanie sie od wyprzedzania na
                              > KAZDYM skrzyzowaniu (nawet tam gdzie przepisy zezwalaja) jest w moim
                              > interesie. W końcu drogi nie skłądaja się z samych skrzyzowań...

                              Jeśli chodzi o wyprzedzanie, to masz rację, też powstrzymałbym się od
                              wyprzedzania, nawet gdyby coś wyjeżdżało z ewidentnie polnej drogi.
                              Wyprzedzanie to jednak nie jedyny problem wynikający z nieprecyzyjnej definicji
                              skrzyżowania.
                              Dam przykład. DK 45, parę kilometrów przed Opolem. Kończy się wieś,
                              jest znak końca obszaru zabudowanego. Paręset metrów dalej znak ograniczenia do
                              70 kmh - uzasadniony, bo jest stacja benzynowa i parę zabudowań. Dalej nie ma
                              odwołania zakazu, mimo iż tylko szczere pola przy drodze, a potem las. Dopiero
                              około 2 km dalej jest w lesie oznaczone skrzyżowanie, zgodnie z przepisami
                              odwołujące ograniczenie prędkości. Ponieważ nie lubiłem płacić mandatów
                              jeździłem grzecznie 70 kmh, mimo iż ograniczenie aż na takiej długości na
                              pierwszy rzut oka jest bezsensowne. Ostatnio mam jednak takie hobby, że lubię
                              dzwonić do drogowców i pytać o uzasadnienie różnych ograniczeń prędkości, więc i
                              w tej sprawie zadzwoniłem. Zapytałem, z jakiego powodu przez ten las i pola
                              muszę wlec się 70 kmh. Zdziwiony urzędnik odpowiada mi, że nie muszę się wcale
                              tak wlec, bo to ograniczenie obowiązuje tylko na odcinku kilkudziesięciu metrów
                              i zaraz za stacją benzynową wolno już jechać 90 kmh. Ja mu na to, że w takim
                              razie ktoś musiał chyba ukraść znak odwołania ograniczenia, bo żadnego tam nie
                              widziałem. Urzędnik na to, że ograniczenia nie trzeba, bo zaraz za stacją
                              benzynową jest skrzyżowanie, które to ograniczenie automatycznie odwołuje.
                              Przypominam sobie, że rzeczywiście z prawej strony odchodzi droga dojazdowa do
                              jednego z domów. Mówię urzędnikowi, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, więc
                              może lepiej byłoby jednak postawić znak odwołania siedemdziesiątki, zamiast
                              stawiać kierowców przed łamigłówkami. Okazuje się, że nie wolno postawić
                              odwołania, bo przepisy o stawianiu znaków na to nie pozwalają. Nie wolno podobno
                              znakami odwoływać zakazu już odwołanego przez skrzyżowanie. No trudno, mówię, to
                              postawcie chociaż znak, że wlot tej drogi dojazdowej stanowi skrzyżowanie. "A po
                              co? Przecież widać, że jest skrzyżowanie".
                              Dlatego proszę Cię, postaraj się jednak odpowiedzieć merytorycznie na pytanie
                              Emesa, jak rozpoznajesz skrzyżowania.
                              Jura
                              • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:20
                                jureek napisał:

                                > jane14 napisał:
                                >
                                > > emes-nju napisał:
                                > >
                                > > > A moze nie wiesz co w swietle PoRD jest skrzyzowaniem, a co
                                > > > nie...? :-P
                                > >
                                > > Może i nie wiem, ale wiem, że powstrzymanie sie od wyprzedzania na
                                > > KAZDYM skrzyzowaniu (nawet tam gdzie przepisy zezwalaja) jest w moim
                                > > interesie. W końcu drogi nie skłądaja się z samych skrzyzowań...
                                >
                                > Jeśli chodzi o wyprzedzanie, to masz rację, też powstrzymałbym się od
                                > wyprzedzania, nawet gdyby coś wyjeżdżało z ewidentnie polnej drogi.
                                > Wyprzedzanie to jednak nie jedyny problem wynikający z nieprecyzyjnej definicji
                                > skrzyżowania.
                                > Dam przykład. DK 45, parę kilometrów przed Opolem. Kończy się wieś,
                                > jest znak końca obszaru zabudowanego. Paręset metrów dalej znak ograniczenia do
                                > 70 kmh - uzasadniony, bo jest stacja benzynowa i parę zabudowań. Dalej nie ma
                                > odwołania zakazu, mimo iż tylko szczere pola przy drodze, a potem las. Dopiero
                                > około 2 km dalej jest w lesie oznaczone skrzyżowanie, zgodnie z przepisami
                                > odwołujące ograniczenie prędkości. Ponieważ nie lubiłem płacić mandatów
                                > jeździłem grzecznie 70 kmh, mimo iż ograniczenie aż na takiej długości na
                                > pierwszy rzut oka jest bezsensowne.

                                Możliwe że na pierwszy rzut tak to wygląda ale możliwe że ściana lasu powoduje
                                takie kierunki wiatru , takie zaburzenia że niektórzy moga być jego nagłym
                                zanikiem lub pojawieniem się bardzo zaskoczeni .
                                • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:23
                                  przeczytaj w calosci i sie nie osmieszaj ...
                                  jakbys przeczytal, to bys wiedzial, ze te ograniczenie nie obowiazuje na tym
                                  odcinku i dlaczego.
                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:27
                                    PRZEPRASZAM JASNIE PANA . Nie czytałem całości .
                                    • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:29
                                      nihil novi .....

                                      przy okazji udiwidniles, ze jestes w stanie obronic kazda glupote ...

                                      1. a .. ty naprawde w to wierzysz ..
                                      2. trolujesz i tyle, a to sie kwalifikuje na bana
                                      • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:34
                                        Na bana to zasłużyłem tym że zadałem Ci pytanie proste jak cholera ale nie
                                        umiesz na nie odpowiedzieć więc łatwiej bedzie banem w mnie . Co to jest to
                                        trolowanie ?
                                        • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:41
                                          hehe .. znaczy przyznales sie do trolowania? bo ja o banie pisalem tylko w tym
                                          kontekscie ... hehe
                                          • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:43
                                            Przepraszam ale nie rozumiem tych zapożyczonych tekstów . Nie każdy musi się na
                                            tym znać wiec się nie dziw że nie wiem co do mnie piszesz.
                                • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:25
                                  habudzik napisał:

                                  > Możliwe że na pierwszy rzut tak to wygląda ale możliwe że ściana lasu powoduje
                                  > takie kierunki wiatru , takie zaburzenia że niektórzy moga być jego nagłym
                                  > zanikiem lub pojawieniem się bardzo zaskoczeni .

                                  :)))) Gdybyś przeczytał do końca, to byś nie wyskoczył znowu z
                                  usprawiedliwianiem ograniczeń na zapas. Otóż według drogowców byłem nadgorliwy
                                  przestrzegając odwołanego ich zdaniem ograniczenia.
                                  Jura
                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 11:26
                                    jureek napisał:

                                    > habudzik napisał:
                                    >
                                    > > Możliwe że na pierwszy rzut tak to wygląda ale możliwe że ściana lasu pow
                                    > oduje
                                    > > takie kierunki wiatru , takie zaburzenia że niektórzy moga być jego nagły
                                    > m
                                    > > zanikiem lub pojawieniem się bardzo zaskoczeni .
                                    >
                                    > :)))) Gdybyś przeczytał do końca, to byś nie wyskoczył znowu z
                                    > usprawiedliwianiem ograniczeń na zapas. Otóż według drogowców byłem nadgorliwy
                                    > przestrzegając odwołanego ich zdaniem ograniczenia.
                                    > Jura
                                    >

                                    Ano fakt nie czytałem do końca .
                              • jane14 Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:01
                                jureek napisał:

                                >A p
                                > o
                                > co? Przecież widać, że jest skrzyżowanie".

                                No i własciwie po tym rozpoznaje. Owszem mozna mieć problem z oceną
                                z daleka np. nocą czy 100 m przed nami jest skrzyzowanie czy nie ale
                                gdy sie już je mineło...

                                No przecież sam przypomniałes sobie ze ono tam jest wiec też je
                                widziałeś. Problemem było tylko to co sobie dopowiedziałeś że to
                                tylko dojazd do domu, a nie skrzyzowanie.

                                W PORD jeśli sie nie myle nie ma rozrózniania dróg na dojazd czy nie
                                przy definiowaniu skrzyżowania. Wystepuje tylko przy definiowaniu
                                właczenia sie do ruchu.
                                Krótko mówiac nawet dojazd jest skrzyżowaniem i jeśli bym
                                polemizował z urzednikiem to o to czemu musi mieć dodatkowe
                                skrzyzowanie? Sam wyjazd ze stacji benzynowej czy z parkingu tez
                                jest skrzyzowaniem i znosi ograniczenie.
                                Jest to zreszta logiczne. Czy po np. zatankowaniu i wypiciu kawy
                                wjeżdzajac na droge pamieta ktoś ograniczenia przed stacja. Trzeba
                                je powtórzyc o ile maja obowiazywać dalej wszystkich a nie tylko
                                tych co sie nie tankowali.
                                • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:09
                                  > W PORD jeśli sie nie myle nie ma rozrózniania dróg na dojazd czy nie
                                  > przy definiowaniu skrzyżowania. Wystepuje tylko przy definiowaniu
                                  > właczenia sie do ruchu.

                                  mylisz sie .

                                  >? Sam wyjazd ze stacji benzynowej czy z parkingu tez
                                  > jest skrzyzowaniem i znosi ograniczenie.

                                  nie ...
                                  definicje dalem wyzej ... wiec jak juz dyskutujesz to radze sie zapoznac choc
                                  pobieznie ze stanem prawnym .. link do kodeksu jest przyklejony
                                • tiges_wiz link zebys nie szukal ... 22.01.09, 12:12
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=90039461&a=90185340
                                  • jane14 Re: link zebys nie szukal ... 22.01.09, 13:34
                                    tiges_wiz napisał:

                                    > a widziales raz kodeks drogowy?

                                    Widziałem ale też napisałem : "o ile sie nie myle"
                                    Krótko mówiac dopuszczam swoje pomyłki ale gdy je popełniam, nie
                                    obarczam tym kogokolwiek poza sobą.
                                    A wiec jak napisałem "polemizowałbym z urzednikiem" co oznacza
                                    miedzy innymi uznanie jego racji jeśli ja wykaże.
                                    A za fakt, że sie myle, nie winiłbym waadzy a tylko to że te stacje
                                    takie duże a wyjazdy z nich takie ładne czytelna z pasem rozbiegowym
                                    czasem znakami "ustap" i "stop" itd, słowem bardziej skrzyzowane niż
                                    niejedno skrzyzowanie, ale przede wszystkiem to ze nie doczytałem...

                                    PS
                                    A "dojazd do obiektu" to napewno to samo co do "obiektów" jak np
                                    bedzie stacja i parking a jeszcze nie daj Boże supermarket.

                                    A wogóle jak wyjeżdzam z supermarketu ("obiekt przydrożny" jak byk
                                    czy raczej "obiekty" bo jest i parking i stacja...) to to ze
                                    swiatłami co przejeżdzam zeby wyjechac na droge to też nie jest
                                    skrzyzowaniem ?
                                    No nie zebym sie czepiał ale "zobaczyłem w kodeksie"


                                    • tiges_wiz Re: link zebys nie szukal ... 22.01.09, 13:44
                                      o ... zaczynasz miec watpliwosci ...
                                      ja tez jej mam i wiele osob je ma i dlatego chce zeby skrzyzowanie bylo
                                      oznalowane jednoznacznie i nie odwolywalo zakazow
                                      • jane14 Re: link zebys nie szukal ... 23.01.09, 10:17
                                        tiges_wiz napisał:

                                        > o ... zaczynasz miec watpliwosci ...

                                        No nie koniecznie.

                                        > ja tez jej mam i wiele osob je ma i dlatego chce zeby skrzyzowanie
                                        bylo
                                        > oznalowane jednoznacznie i nie odwolywalo zakazow

                                        Widzisz cała ta dyskusja sprowadza sie do jednego. Sztuki
                                        podejmowania decyzji przy braku dostatecznych przesłanek.
                                        Abstrahujac od powodów braku tych przesłanek, dochodzimy do jednego
                                        wniosku. Na drodze (jak i w zyciu), nigdy nie ma pełnej wiedzy w
                                        danej sprawie, a decyzje trzeba podjąc szybko.
                                        Pewnie dlatego Mosiek (a może inaczej mu było) pyta w kabarecie "ile
                                        moge na tym stracić".
                                        I to pytanie jak mantre powinien sobie zadawać kierowca.
                                        Majac watpliwości powinien właśnie pytać, ile może stracić na
                                        błednej decyzji.
                                        A wiekszość pyta ile moze zyskać i dlaczego z tego zysku czasem musi
                                        rezygnować.
                                        Jeśli mam watpliwości (przynajmniej na drodze) to wole wybrac
                                        bezpieczniejszą a nie szybsza opcje.
                                        A wiec jeśli nie jestem pewny czy ograniczenie obowiazuje, nadal sie
                                        do niego stosuje, jesli nie jestem pewien czy moge wyprzedzać nie
                                        wyprzedzam.
                                        Szybkie zyski mnie nie interesują, wole "długofalowe inwestycje".

                                        Wracajac do meritum, celowo wspomniałem o tych "szczególnych
                                        przypadkach" bowiem "dojazd do obiektu" to dośc precyzyjne
                                        sformułowanie. Nie na darmo (choc nie pamietałem szczegółow)
                                        zwróciłem uwage na różnice pomiedzy tymi definicjami "skrzyzowania"
                                        i "właczania się do ruchu".
                                        Nadal bede sie upierał że niektóre (pewnie że nie wszystkie) wyjazdy
                                        np. ze stacji bedą skrzyzowaniami.
                                        Np. te z znakami stop czy ustąp (po co skoro właczaja się do ruchu)
                                        z zakazami skretu w nie z głownej (po co zakazywać wjazdu w dojazd
                                        do obiektu? no chyba tylko po to by pokazać że nie jest dojazdem)
                                        itd. Bo maja wszystkie cechy skrzyzowań a wiec nie ma powodu by je
                                        ignorować.
                                        Utwierdza mnie przy tym także oznaczenie takich stacji gdzie i
                                        owszem bywa że znak zakazu/ograniczenia jest, ale bywa że nie jest
                                        odwoływany, bywa też powtarzany, co nie zawsze wiaze się z
                                        obecnością innego skrzyzowania jak w przypadku opisanym przez Jurka.
                                        Druga strona medalu to oznakowanie wszystkich skrzyzowań.
                                        Znak "uwaga skrzyzowanie" jest znakiem ostrzegawczym (nie
                                        informacyjnym) umieszcza się wiec je przed skrzyzowaniami
                                        niebezpiecznymi np. z powodu tego, że są niewidocznbe z dostatecznej
                                        odległosci (te odległości beda też uzależnione jest od predkości
                                        dopuszczalnej na danym odcinku), a nie przed kazdym skrzyzowaniem.
                                        Umieszczanie wiec ich przed kazdym skrzyzowaniem postulowane przez
                                        niektórych forumowiczów (dziwne że przez tych samych co krytykują
                                        ostrzeżenia przed zakretami za ich liczność) mija sie z celem.
                                        To tak samo dobre rozwiazanie jak okrzyki "tesciowej" typu "Uważaj"
                                        z tylnej kamnapy. Owszem może komus pomagaja takie okrzyki, ale czy
                                        aby napewno chce tego ?

                                • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 12:28
                                  Swietnie. Jeśli to, co uznałem za dojazd do posesji jest normalnym skrzyżowaniem
                                  odwołującym ograniczenie prędkości, to konsekwencja jest taka, że trzeba
                                  ustępować pierwszeństwa wyjeżdżającym z tej drogi na zasadzie pierwszeństwa z
                                  prawej strony (wcześniej nigdzie nie ma D1). Na tę konsekwencję zwróciłem też
                                  uwagę urzędnikowi. I ten argument go wreszcie przekonał, bo powiedział, że przed
                                  skrzyżowaniem zostanie ustawiony znak skrzyżowania z drogą podporządkowaną.
                                  Minęło już ponad pół roku, nie ma ani znaku skrzyżowania, ani znaku odwołującego
                                  zakaz. Niech kierowcy się głowią.
                                  Jura
                                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 16:22
                                    Ale powiedzcie mi dlaczego tylko nasi kierowcy "się muszą głowić" ?
                                    • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 16:55
                                      habudzik napisał:

                                      > Ale powiedzcie mi dlaczego tylko nasi kierowcy "się muszą głowić" ?

                                      Nie tylko nasi kwierowcy, zagraniczni kierowcy, którzy tam przejeżdżają też się
                                      głowią. Nawet bardziej się głowią, bo przyzwyczajeni są do bardziej
                                      jednoznacznego oznakowania, a nie takiej wolnoamerykanki, jaką mamy w Polsce.
                                      Jura
                                      • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 23:29
                                        jureek napisał:

                                        > habudzik napisał:
                                        >
                                        > > Ale powiedzcie mi dlaczego tylko nasi kierowcy "się muszą głowić" ?
                                        >
                                        > Nie tylko nasi kwierowcy, zagraniczni kierowcy, którzy tam przejeżdżają też się
                                        > głowią. Nawet bardziej się głowią, bo przyzwyczajeni są do bardziej
                                        > jednoznacznego oznakowania, a nie takiej wolnoamerykanki, jaką mamy w Polsce.
                                        > Jura
                                        >
                                        Nie zrozumiałeś .Dlaczego tylko nasi w Polsce się muszą głowić a francuscy czy
                                        hiszpańscy we Francji i Hiszpanii się nie muszą tak głowić . Jak oni we Francji
                                        i Hizpanii rozpoznają to z czym my mamy u siebie problem
                                        • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 22.01.09, 23:40
                                          habudzik napisał:

                                          > Nie zrozumiałeś .

                                          Owszem zrozumiałem. Dokładnie tak jak to pytanie napisałeś. "Ale powiedzcie mi
                                          dlaczego tylko nasi kierowcy "się muszą głowić"? Wyraźnie pytałeś o NASZYCH
                                          kierowców. Nie pytałeś "dlaczego w Polsce kierowcy muszą się głowić?"

                                          > Dlaczego tylko nasi w Polsce się muszą głowić a francuscy czy
                                          > hiszpańscy we Francji i Hiszpanii się nie muszą tak głowić . Jak oni we Francji
                                          > i Hizpanii rozpoznają to z czym my mamy u siebie problem

                                          U nas podstawowy problem jest z tym, że nasi urzędnicy nadal mają mentalność jak
                                          za czasów caratu i swoją funkcję rozumieją tylko jako zaszczyty i władzę nad
                                          "ciemną masą", a nie służbę. Zamiast ułatwiać, wolą utrudniać, bo takie
                                          utrudnianie to też przejaw władzy. Do tego dochodzi ogólne olewactwo. Dlatego
                                          właśnie francuscy czy niemieccy kierowcy w ojczyźnie problemów ze skrzyżowaniami
                                          nie mają, a w Polsce już mają.
                                          Jura
                                          • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 23.01.09, 06:44
                                            No dobrze skoro uważasz że dobrze zrozumiałes tamto moje pytanie to znaczy że
                                            źle je napisałem więc zrobie to ponownie .
                                            Dlaczego tylko polscy kierowcy w Polsce muszą się głowić nad tym czy
                                            nieoznakowane skrzyżowanie jest skrzyżowaniem czy nie skoro w wielu krajach
                                            Europy skrzyżowania również są nieoznaczane a mimo to tam kierowcy nie mają z
                                            ich zauważeniem problemów ? Dlaczego Hiszpan dojeżdżający do nieoznakowanego
                                            skrzyżowania w Hiszpanii wie że ono jest a Polak w identycznej sytuacji w Polsce
                                            ...wchodzi na forum i płodzi posty jeden za drugim jak to był zaskoczony
                                            widokiem czegoś czego zinterpretować nie mógł?
                                            • jureek Re: Teraz juz nie ironizuje 23.01.09, 10:31
                                              Habudzik, czytaj posty do końca. Już Ci przecież odpowiedziałem.
                                              Jura
                                              • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 23.01.09, 11:29
                                                No znowu przepraszam , leniwy jestem .
                  • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:30
                    emes-nju napisał:

                    > Odpowiedz mi na jedno proste pytanie dotyczace skrzyzowan.
                    >
                    > Jak jadac autem ocenic czy mijane wlasnie NIEOZNACZONE
                    skrzyzowanie
                    > jest skrzyzowaniem w swietle przepisow zawartych PoRD czy nie?
                    >
                    > Czekam z niecierpliwoscia, bo umiejetnosc dokonywania takich ocen
                    ma
                    > niebagatelny wplyw na bezpieczenstwo jazdy oraz zawartosc naszego
                    > portfela.
                    >

                    Rozumiem że chodzi Ci o możliwość wyprzedzania . Nie wiesz czy
                    mozesz wyprzedzic bo to nie jest krzyżówka czy nie możesz wyprzedzić
                    bo to jest skrzyżowanie .
                    Odpowiedź jest cholernie prosta : zaniechaj jesli pewnosci nie masz
                    a na pewno nie dostaniesz mandatu i nie spowodujesz kolizji . Gdzie
                    w PoRD jest nakaz wyprzedzania ???? To moje pytanie .
                    • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:34
                      pudlo ...
                      zle rozumiesz .. znaczy nie znasz PoRD ..
                      zakaz wyprzedzania na skrzyzowaniach to nie jedyna fukcja skrzyzowania ... a
                      brak wiedzy moze cie kosztowac 500 zl ...
                      • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:35
                        Jakie pudło ? Watek jest o wyprzedzaniu a post o skrzyzowaniu więc...
                        • tiges_wiz Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:39
                          tam jest zapytanie i mijane a nie wyprzedzane skrzyzowanie.
                          • habudzik Re: Teraz juz nie ironizuje 21.01.09, 13:42
                            ale w watku o trudzie wyprzedzania a w poscie konkretne miejsce
                            czyli skrzyżowanie . Kto inny chwilę wcześniej poruszył temat
                            wyprzedzania na skrzyżowaniu .Zreszta zanaczyłem że rozumiem iz
                            chodzi o wyprzedzanie na skrzyżowaniu bo w myśl Waszego regulaminu
                            post inny ( np o oznakowaniach ) byłby nie na temat
      • emes-nju Re: Ironicznie... 21.01.09, 11:01
        mejson.e napisał:

        > Nie wszyscy widzę załapali ironię autora...

        Na to wyglada ;-)
        • staszek585 Bez ironii 21.01.09, 14:21
          Kiedyś usłyszałem takie zdanie:
          Przepisy ruchu drogowego można sprowadzić do tego,że każdy może Cię zabić, a Ty
          się nie daj.
          Krótkie, treściwe, i faktycznie o to chodzi. Trzeba by jeszcze dołożyć: i nie
          zabijaj innych.
          Natomiast przepisy powinny nam pomagać. Nadmiar, niedokładności, dowolne
          stosowanie i jeszcze dowolniejsze rozumienie to nie jest to o co chodzi.
          I wtedy odnosi się wrażenie, że przepisy są jedynie po to by komuś dołożyć.
          Niestety.
          • emes-nju Re: Bez ironii 21.01.09, 14:30
            staszek585 napisał:

            > I wtedy odnosi się wrażenie, że przepisy są jedynie po to by komuś
            > dołożyć.

            Im pilniej zaglebiam sie w KD, tym wiecej przepisow widze, ktore
            moze nie maja "dokladac", ale maja doprowadzac do sytuacji, w ktorej
            kieorwca jest bez szans w stosunku do waaadzy. To wszelkiej masci
            przepisy-worki, bez ktorych KD byc moze nie mogloby sie obejsc, ale
            ktorych nadinterpretacja i zbyt czeste stosowanie doprowadza do
            absurdow. Np. takich, ze organ zajmujacy sie konserwacja drogi
            odmawia wyplaty odszkodowania za zniszczone po wpadnieciu w dziure
            auto - bo kierowca "nie dostosowal".
            • staszek585 Re: Bez ironii 21.01.09, 19:19
              Zgadzam się z Tobą. Słowo "dołożyć" użyłem nieco na wyrost.
            • mejson.e Na "misia"... 22.01.09, 10:06
              Nie, nie będzie to post o technikach seksualnych ;-)

              emes-nju napisał:

              > Im pilniej zaglebiam sie w KD, tym wiecej przepisow widze, ktore
              > moze nie maja "dokladac", ale maja doprowadzac do sytuacji, w ktorej
              > kieorwca jest bez szans w stosunku do waaadzy. To wszelkiej masci
              > przepisy-worki, bez ktorych KD byc moze nie mogloby sie obejsc, ale
              > ktorych nadinterpretacja i zbyt czeste stosowanie doprowadza do
              > absurdow. Np. takich, ze organ zajmujacy sie konserwacja drogi
              > odmawia wyplaty odszkodowania za zniszczone po wpadnieciu w dziure
              > auto - bo kierowca "nie dostosowal".

              Bywa nawet gorzej - można dostać mandat za kogoś innego:

              www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/opinie/57564,zywy-mis-na-szosie,id,t.html
              I jak tu nie być paranoikiem...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • tiges_wiz Re: Na "misia"... 22.01.09, 10:19
                hehehe ... o podobno to emes bzdety pisze :) ...
                a tu wipisz wymaluj policjant z jego postow :)
                • emes-nju Re: Na "misia"... 22.01.09, 10:56
                  tiges_wiz napisał:

                  > hehehe ... o podobno to emes bzdety pisze :) ...
                  > a tu wipisz wymaluj policjant z jego postow :)

                  A dzis dowiedzialem sie od policjantow, ze w zasadzie nie wolno
                  skrecac na zielonej strzalce...

                  Dojechalem do skrzyzowania, na ktorym od jakiegos czasu palila sie
                  zielona strzalka. Zatrzymalem sie, spojrzalem na przejscie, rzucilem
                  okiem na sygnalizator (strzalka jeszcze sie palila) i ruszylem. Za
                  mna, bez zatrzymania (jak sie okazalo, dlatego ze "sluzbowo")
                  pojechal inny samochod. Chwile potem w tym samochodzie zapalil sie
                  kogut i zostalem zaproszony na przystanek.

                  Dowiedzialem sie, ze skrecilem na czerwonym swietle... Nawet
                  pokazali mi film, na ktorym wyraznie widac, ze w momencie, w ktorym
                  ruszam, strzalka gasnie. I nic to, ze nie mam szans dostrzec czy w
                  momencie, w ktorym ruszam strzalka nie gasnie - moglem auto z
                  szyberdachem kupic.

                  Odmowilem przyjecia mandatu i w obecnosci waaaadzy zadzwonilem na
                  infolinie DASa, zeby dowiedziec sie jakie mam szanse w sadzie.
                  Dowiedzialem sie, ze duze i... panowie poprzestali na pouczeniu...
                  • jane14 Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 10:43
                    emes-nju napisał:

                    > A dzis dowiedzialem sie od policjantow, ze w zasadzie nie wolno
                    skrecac na zielonej strzalce...

                    Jak to dyplomatycznie nazwać ... no powiedzmy, ze mijasz sie z
                    prawdą.

                    > Dojechalem do skrzyzowania, na ktorym od jakiegos czasu palila sie
                    zielona strzalka. Zatrzymalem sie, spojrzalem na przejscie, rzucilem
                    okiem na sygnalizator (strzalka jeszcze sie palila) i ruszylem....
                    Nawet pokazali mi film, na ktorym wyraznie widac, ze w momencie, w
                    ktorym ruszam, strzalka gasnie.

                    No wiec czy chcesz czy nie skreciłeś gdy strzałka sie juz nie
                    paliła, a wiec nie rób nikomu wody z mózgu. Dowiedziałeś sie, że nie
                    wolno skrecać gdy strzałka zgasła a nie gdy się pali.
                    Może jestem zbyt czepialski ale to nie powinno byc dla ciebie niczym
                    nowym. Czyż nie...?

                    > I nic to, ze nie mam szans dostrzec czy w
                    momencie, w ktorym ruszam strzalka nie gasnie - moglem auto z
                    szyberdachem kupic.

                    Nie koniecznie, mogłeś stanać tak by widzieć sygnalizator.
                    Owszem okoliczności dla ciebie moga być łagodzące ale nie
                    uniewinniajace. Krótko mówiac to klasyka "nieumyslnego wykroczenia"
                    ale nieumyslne nie oznacza, że go nie ma.
                    To tylko kolejny przykład na potwierdzenie tezy że nalezysz do
                    typowych osób pojmujacych porzadek prawny wg reguły:
                    "jak Kali ukraśc krowę to dobrze , jak Kalemu ukraśc to zle"

                    Nie tak dawno przestrzegałeś nas przed mozliwościa uczestniczenia w
                    kolizji z pojazdem które wjechało na czerwonym swietle, no i
                    oczywiście uznaniu nas "zielonych" za winnych.
                    No i prosze rzeczywiście nabiera to realnych kształtów.
                    Emes na czerwonym wjeżdza i twierdzi że jest niewinny (bo nie
                    widział) a wiec gdyby do kolizji doszło no to ...
                    A wiec uwaga (bez ironi) jak najbardziej słuszna:
                    Nie wystarczy wiedzieć że sie ma zielone. Trzeba jeszcze wiedzieć
                    czy ci z kolizyjnych kierunków WIEDZĄ że maja czerwone!
                    No cóż Emesy są wśród nas ...

                    > Odmowilem przyjecia mandatu i w obecnosci waaaadzy zadzwonilem na
                    infolinie DASa, zeby dowiedziec sie jakie mam szanse w sadzie...

                    No no no, Pan wie kto ja jestem !!?

                    > Dowiedzialem sie, ze duze i...

                    Jeszcze nie spotkałem takiego prawnika który by twierdził że nie ma
                    szans przed rozprawą. W końcu on zaczyna zarabiać dopiero w sądzie,
                    nie odbierajac telefon (o ile wogóle był to prawnik).

                    > Panowie poprzestali na pouczeniu...

                    No a potem sie zdziwisz jak nastepna raza bedzie mandat. Skoro
                    pouczenie było jak widać "jak grochem o sciane".

                    PS A nie powinieneś ich aby pochwalic, w końcu zrobili to o co
                    apelujesz od dawna, przestali suszyć a wzieli sie i za inne
                    wykroczenia.
                    • tbernard Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:13
                      odnośnie gdyby:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=85346205&a=85397075
                      Przecież napisał, że się zatrzymał i upewnił.
                      Jak miał zobaczyć zgaśnięcie strzałki, gdy już na tyle sygnalizator minął, że w
                      przedniej szybie nie był widoczny?
                      Czepiać w tym przypadku by się mogli, gdyby z jego powodu jakikolwiek uczestnik
                      ruchu musiał swoją przepisową prędkość zmienić. A tak na prawdę, to nie ma sensu
                      aby strzałka gasła kiedykolwiek i może być spokojnie namalowaną tabliczką
                      zastąpiona. Chyba, że coś umyka mojej logice, to chętnie bym się dowiedział.
                      Czasem mam wrażenie, że jesteś jakoś genetycznie powiązany z PRL-owskim MO.
                      • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:54
                        tbernard napisał:

                        > Czasem mam wrażenie, że jesteś jakoś genetycznie powiązany z PRL-
                        owskim MO.

                        Znowu chybiony strzał. W PRL były strzałki malowane a wcześniej
                        nawet bez strzałki można było skrecać w prawo...
                    • emes-nju Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:14
                      jane14 napisał:

                      > Nie koniecznie, mogłeś stanać tak by widzieć sygnalizator.

                      Ale wtedy nie widzialbym calego przejscia dla pieszych. A WYDAWALO
                      MI SIE, ze przed strzalka zatrzymuje sie wlasnie dla bezpieczenstwa
                      pieszych. Rowniez tych biegnacych :-P

                      > Owszem okoliczności dla ciebie moga być łagodzące

                      Laskawco... Ludzki pan...

                      > > Dowiedzialem sie, ze duze i...
                      >
                      > Jeszcze nie spotkałem takiego prawnika który by twierdził że nie
                      > ma szans przed rozprawą. W końcu on zaczyna zarabiać dopiero w
                      > sądzie, nie odbierajac telefon (o ile wogóle był to prawnik).

                      Zainteresuj sie, laskawco, co to jest DAS i jak dziala, a potem sie
                      wypowiadaj.

                      PS Oczywiscie umknelo Ci to, co napisalem o moim zachowaniu tuz
                      przed ruszeniem. A napisalem, ze zanim ruszylem, spojrzalem czy
                      strzalka jeszcze sie swieci. Skoro wjechalem po jej zgasnieciu, to
                      znaczy, ze zgasla w chwili, w ktorej przenosilem wzrok z
                      sygnalizatora na jezdnie. Rozumiem, ze zeby nie uchybic Twemu
                      pojmowaniu przestrzegania przepisow, powinienem ruszyc obserwujac
                      strzalke, a nie jezdnie (ktoby sie tam przejmowal tym, co na
                      jezdni). Tak byloby prawidlowo? :-P

                      PPS Czy w ogole sa JEZDZACY kierowcy, do ktorych zachowania bys sie
                      nie mogl przyczepic? Jakos watpie...
                      • tiges_wiz Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:24
                        no jezeli masz patrzec i czekac czy zgasnie, to nie pojedziesz .. bo jak juz
                        zobaczysz ze zgasla, to jest czerwone :)
                        • emes-nju Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:27
                          Wlasnie dlatego napisalem, ze dowiedzialem sie, ze W PRAKTYCE nie
                          mozna skrecac na strzalce ;-)
                      • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 12:05
                        emes-nju napisał:

                        > Zainteresuj sie, laskawco, co to jest DAS i jak dziala, a potem
                        sie
                        > wypowiadaj.

                        Miałem ich oferte w reku, nie skorzystałem. Czy nie korzystajac
                        miałem racje czy nie okaże się jak zwykle w przypadku tego
                        typu "zabezpieczeń", dopiero wtedy gdy z ich usług bedzie trzeba
                        skorzystać.

                        > PS Oczywiscie umknelo Ci to, co napisalem o moim zachowaniu tuz
                        > przed ruszeniem. A napisalem, ...

                        Mimo wszystko ciekawszy byłby ten film, ale ja nie kwestionuje, że
                        chciałeś, kwestionuje że sie nie udało...

                        > PPS Czy w ogole sa JEZDZACY kierowcy, do ktorych zachowania bys
                        sie
                        > nie mogl przyczepic? Jakos watpie...

                        Dokładnie, nikt nie jest idealny nawet ja, tyle że świadomośc tego
                        że tak nie jest skłania mnie ku temu by byc coraz idealniejszym a
                        nie uznać się za ideał i dalej juz tylko ... doskonalic innych.
                    • jureek Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 11:19
                      Ręce opadają, gdy się Ciebie czyta. Zdarzyło Ci się napisać kiedykolwiek jakiś
                      post krytyczny wobec jakiegokolwiek przedstawiciela władzy? Ja sobie nie
                      przypominam, za to nawet w najbardziej oczywistych sytuacjach znajdziesz dla
                      władzy usprawiedliwienie. Zapomną postawić znaku? Zinterpretujesz to tak, że tak
                      jest lepiej, bo kierowcy muszą bardziej uważać. Postawią znaki wzajemnie
                      wykluczające się? j.w. Władza u Ciebie zawsze robi dobrze, a wszystkiemu winni
                      są kierowcy. A jak kierowca próbuje się bronić środkami prawnymi przed
                      bezkarnością władzy, to już normalnie bezczelność. Przecież władzy trzeba
                      czapkować.
                      Jura
                      • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 12:23
                        jureek napisał:

                        > Ręce opadają, gdy się Ciebie czyta. Zdarzyło Ci się napisać
                        kiedykolwiek jakiś
                        > post krytyczny wobec jakiegokolwiek przedstawiciela władzy?

                        A i owszem jeśli wadza kieruje autem i robi to żle... Np historia
                        policjantów "z bajora"

                        > Zapomną postawić znaku? Zinterpretujesz to tak, że tak
                        > jest lepiej,

                        Nie jest lepiej, ale ponieważ tak jest czasmi, to nie znaczy ze
                        znaki trzeba olewać albo że to jest przyczyna wypadków. Może byc
                        przyczyna nieporozumien ale w ostateczności niezwykle rzadko są
                        rzeczywistą przyczyną wypadku.

                        > Władza u Ciebie zawsze robi dobrze,

                        Nie zawsze ale i tez nie zawsze żle jak u niektórych.

                        > a wszystkiemu winni
                        > są kierowcy

                        Dokładnie bo to w ostateczności oni decydują (a przynajmniej
                        powinni) o tym w co/kogo wjeźdza ich auto.
                        Prosta sprawa, nie ma takiego błedu władzy którego kierowca nie jest
                        w stanie skorygować, ale żadna władza nie skoryguje błedu kierowcy.

                        > A jak kierowca próbuje się bronić środkami prawnymi przed
                        > bezkarnością władzy, to już normalnie bezczelność. Przecież władzy
                        trzeba
                        > czapkować.

                        Problem w tym że sporadycznie kierowca broni sie przed bezkarnością
                        władzy, a znacznie czesciej wykorzystuje jej słabość dla własnej
                        bezkarności.
                        I niestety waadza w Polsce jest słabiutka tak słaba że nikt jej nie
                        czapkuje. Dlatego jej bronie ... czasami.
                        • emes-nju Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 12:28
                          jane14 napisał:

                          > Np historia policjantów "z bajora"

                          A zwrociles uwage, ze w tej historii ANI RAZU nie padlo powtarzane
                          do wyrzygania w stosunku do cywilow sformulowanie "nadmierna
                          predkosc" czy "niedostosowanie predkosci do warunkow"? ANI RAZU!
                          Jedyne co sluszelismy to to, ze policjanci calkiem niewinnie wpadli
                          do rzeki, bo bylo slisko...

                          Jak dla mnie, bylo to wysoce zenujace...
                          • habudzik Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 12:36
                            I znowu waaadza winna bo to waaadza ich wysłała a nie oni źle
                            jechali .
                        • jureek Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 12:38
                          Nigdzie nie pisałem, że trzeba olewać wszystkie znaki, bo niektóre są bez sensu
                          postawione. Ja z zasady przestrzegam nawet tych bezsensownych, bo nigdy nie
                          wiadomo, czy jednak może jakiś sens by sie znalazł, ale nie znaczy to wcale, że
                          mam patrzeć przez palce na nieróbstwo i olewactwo urzędników.
                          Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie ma tak, że nalezy się on z definicji za
                          samo to, że jest się władzą.
                          I tak mam pełny szacunek dla policjanta, któremu chciało się po służbie
                          zareagować na widok pirata wyprzedzającego niebezpiecznie i zmuszającego innych
                          do hamowania i uciekania na pobocze, ale nie będę miał szacunku do chłopaków w
                          radiowozie, którzy sami jadą jak piraci, by za chwilę zatrzymać się w krzakach i
                          suszyć na zapomnianym po robotach drogowych ograniczeniu prędkości. Ty natomiast
                          jak widzę bronisz władzy zawsze, nawet wtedy, gdy ewidentne jest, że postępuje
                          niewłaściwie.
                          Jura
                          • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 13:17
                            jureek napisał:

                            > Nigdzie nie pisałem, że trzeba olewać wszystkie znaki ... z zasady
                            przestrzegam nawet tych bezsensownych,

                            Nie twierdze że tak. Jednak to forum i drogi pełne jest takich co
                            olewaja a ich koronnym argumentem jest kilka czasem mniej czasem
                            bardziej wydumanych przykładów niewłaściwego oznakowania.

                            > ale nie znaczy to wcale, że
                            > mam patrzeć przez palce na nieróbstwo i olewactwo urzędników.

                            No i również w oparciu o zapewne nieliczne przykłady uogólniasz
                            problem a stad krok do "wylania dziecka z kapielą".
                            Najlepszym przykładem jest własnie ten watek. Autor wyrwał z KD
                            kilka fragmentów dodał swoje "genialne" spostrzeżenia jak to
                            rozumieć po "naszemu". No i po "madrej" dyskusji wychodzi na to że
                            cały KD jest do wymiany.
                            Tyle że te zapisy kodeksowe sa w prawie całej Europie niemal
                            identyczne. Dlaczego wiec tylko nasz kodeks ma byc do "wyrzucenia"?

                            > Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie ma tak, że nalezy się on z
                            definicji za
                            > samo to, że jest się władzą.

                            Na szacunek i zaufanie jak najbardziej. Ale to dotyczy wszystkich w
                            tym i kierowców. Praktyka dowodzi że niestety czesciej kierowcy
                            zachowuja się w sposób taki że na szacunek czy zaufanie nie
                            zasługują.
                            Jesli przyłapani na wykroczeniach tłumacza sie jak "osobnik
                            specjalnej troski" to nie dziwota, że tak sa traktowani.

                            No np. ta strzałka. załużmy ze tłumaczenie Emesa sie upowszechni.
                            Jaki bedzie efekt. Strzałke się zlikwiduje, no bo pozwolić na to by
                            ktos sobie jeździł po skrzyzowaniu niezależnie od sygnalizacji tylko
                            dlatego że nie ma szyberdachu, przecież nie mozna.

                            > Ty natomiast
                            > jak widzę bronisz władzy zawsze, nawet wtedy, gdy ewidentne jest,
                            że postępuje
                            > niewłaściwie.

                            Nie jest tak do końca, poprostu czasem pewne rzeczy nie sa dla mnie
                            ewidentne tak jak dla innych.
                            • nazimno No no... 23.01.09, 13:28
                              Napisales:
                              """
                              Tyle że te zapisy kodeksowe sa w prawie całej Europie niemal
                              identyczne
                              """

                              Dobrze, ze dodales "prawie" i "niemal".

                              Jakosc regulacji zalezy od:

                              - PRECYZJI sformulowan,
                              - NIESPRZECZNOSCI pod wzgledem logicznym,
                              - JEDNOZNACZNOSCI

                              Ta ostatnia wyniknie automatycznie z tych dwu pierwszych.
                              Pod tym wzgledem jest troche roboty do wykonania "w temacie PoRD".
                            • tiges_wiz Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 13:29
                              > Nie twierdze że tak. Jednak to forum i drogi pełne jest takich co
                              > olewaja a ich koronnym argumentem jest kilka czasem mniej czasem
                              > bardziej wydumanych przykładów niewłaściwego oznakowania.

                              to tylko twoje wydumanie ...

                              > Tyle że te zapisy kodeksowe sa w prawie całej Europie niemal
                              > identyczne. Dlaczego wiec tylko nasz kodeks ma byc do "wyrzucenia"?

                              Komunikat PAP:

                              RPO: polskie przepisy o ruchu drogowym niezgodne z Konwencją Wiedeńską
                              2009-01-21 12:29
                              21.1.Warszawa (PAP) - Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra
                              Infrastruktury o zajęcie
                              stanowiska wobec niezgodnych - według RPO - polskich przepisów o ruchu drogowym
                              z Konwencją
                              Wiedeńską.
                              W liście do Cezarego Grabarczyka Janusz Kochanowski kwestionuje wprowadzone w
                              2001 r. zmiany
                              w przepisach o ruchu drogowym, z których wykreślono zasadę pierwszeństwa
                              rowerzystów wobec
                              kierujących pojazdami na drodze podczas manewru zmiany kierunku jazdy.
                              RPO stwierdza także, iż w ustawie Prawo o ruchu drogowym mniej precyzyjnie niż w
                              Konwencji
                              Wiedeńskiej uregulowana została zasada pierwszeństwa pieszych na pasach.
                              "Konwencja Wiedeńska precyzuje, że zmieniający kierunek pojazd jest obowiązany
                              ustąpić
                              pierwszeństwa rowerzystom poruszającym się na drodze dla rowerów nawet, jeżeli
                              jeszcze na nią nie
                              wjechali" - napisał rzecznik.
                              Zdaniem Kochanowskiego polskie przepisy nakazują kierowcy ustąpienie
                              pierwszeństwa tylko w
                              sytuacji, gdy rowerzysta znajduje się już na przejeździe lub bezpośrednio przed
                              nim. Nie nakładają też
                              na kierującego obowiązku przepuszczenia rowerów jadących ścieżkami rowerowymi,
                              przecinających
                              jezdnię, na którą zamierza wjechać.
                              RPO zwrócił również uwagę, iż wobec istniejącego w polskim prawie zakazu
                              wchodzenia na jezdnię
                              bezpośrednio pod jadący pojazd, obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszemu
                              znajdującemu się na
                              pasach jest niejednoznaczny. Zdaniem rzecznika może to sugerować, iż obowiązek
                              dbałości o
                              bezpieczeństwo pieszego na pasach spoczywa wyłącznie na pieszym.
                              Ponadto kierujący pojazdem zobowiązany został jedynie do zachowania "szczególnej
                              ostrożności" i
                              ustąpienia pierwszeństwa pieszemu już znajdującemu się na przejściu. Tymczasem w
                              myśl konwencji,
                              kierujący zobowiązany jest do "zbliżania się do przejścia tylko z odpowiednio
                              zmniejszoną
                              szybkością", aby nie narażać na niebezpieczeństwo pieszych, którzy znajdują się
                              na przejściu lub
                              dopiero na nie wchodzą.
                              Konwencja Wiedeńska z 1968 r. jest międzynarodowym traktatem określającym ogólne
                              zasady ruchu
                              drogowego. Według późniejszego porozumienia nie zezwala się na wprowadzenie
                              odmiennych
                              uregulowań państwom, które tę konwencję przyjęły. Polska stała się stroną obu
                              tych umów w 1984 r.
                              Jako umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma ona
                              pierwszeństwo przed postanowieniami zawartymi w ustawach, jeśli ich zapisów nie
                              można pogodzić z
                              regulacjami wynikającymi z konwencji. (PAP)
                              mca/ wkr/ jbr/

                              tia .... jak widac taki sam a my sobie wydumalismy ..
                              • habudzik Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 14:04
                                Tzn moim zdaniem jest tak : przepisy powinny i są bardzo podobne
                                lecz ich egzekucja musi byc inna bo nie wyobrazam sobie by do
                                niedzieli obowiazywały przepisy iż pieszy ma pierwszeństwo na
                                przejsciu a od poniedzilku że ma je praktycznie zawsze pomijajac
                                sytuacje samobójstwa . Takie zmiany muszą wchodzic stopniowo by obie
                                strony miały czas na "refleksje".
                              • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 14:41
                                No właśnie jak sa jakies niezgodnosci to jednak nie w kwesti
                                wyprzedzania, a w kwesti ochrony innych uzytkowników dróg.
                                A wiec kodeksy innych krajów są bardziej czy mniej wymagajace jesli
                                idzie o kierowców ? Bardziej czy mniej umacniaja waadzę.

                                Aha a czy to nie Emes nie tak dawno domagał sie uznania za
                                uratowanie życia "babie" która śmiała mu wejśc na przejście ?
                                PS Nie wiem czy wiesz ale poprzedni kodeks był bardziej restrykcyjny
                                i bardziej zgodny z konwencją ale ... no cóż kierowcy nie chcą
                                porzadku i jasności tylko wolności dla swej radosnej twórczości.
                                Dlatego (bo przecież parlamentarzyści czy prawnicy to też głownie
                                kierowcy) kazda kolejna zmiana w kodeksie wprowadza wiekszy bajzel
                                niż był. Miedzy innymi dlatego daleki jestem od krytykowania
                                istniejących przepisów bez zastanowienia czy nowsze bedą lepsze.
                                • tiges_wiz Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 15:21
                                  > No właśnie jak sa jakies niezgodnosci to jednak nie w kwesti
                                  > wyprzedzania

                                  tu nikt nie pisze o wyprzedzaniu, a o niejasnej definicji skrzyzowania, ktora ma
                                  wplyw na wiele dzialan na drodze i interpretacje zakazow.

                                  >(bo przecież parlamentarzyści czy prawnicy to też głownie
                                  > kierowcy) kazda kolejna zmiana w kodeksie wprowadza wiekszy bajzel

                                  no jednak jest bajzel .. rzecznik zrobil krok w dobrym kierunku, ale jezeli
                                  myslisz, ze to jedyna niescislosc ....

                                  tak chce zeby kodeks byl restrykcyjny ... chce zeby bylo jasne co i jak ... zeby
                                  bylo jak najmniej miejsca na domysly i intepretacje .. spytaj sie emesa czy tez
                                  tak chce ...

                                  co do wyjscia baby to jest wlasnie takie miejsce i to jest w zapytaniu rzecznika.
                                  • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 18:10
                                    tiges_wiz napisał:

                                    > tu nikt nie pisze o wyprzedzaniu, a o niejasnej definicji skrzyżowania, ktora m
                                    > a
                                    > wplyw na wiele dzialan na drodze i interpretacje zakazow.
                                    Jak to nikt cały watek jest o tym a że co jakiś czas mamy dygresje a to na skrzyzowania a to na zielona strzałke czy wreszcie na pierwszeństwo pieszych i rowerzystów no to taki to już urok każdej dyskusji.

                                    > no jednak jest bajzel .. rzecznik zrobil krok w dobrym kierunku, ale jezeli myslisz, ze to jedyna niescislosc ....

                                    A jak myślisz dlaczego zainteresował sie tym RPO ? Czy aby nie dlatego ze obecny kodeks zachwiał równowagę miedzy prawem kierowców a pieszych, rowerzystów. A może dlatego ze rzeż tych ostatnich na drogach coraz bardziej przypomina wojny miedzy plemienne w Afryce, zarówno pod względem ofiar jak i bezkarności sprawców.

                                    > tak chce zeby kodeks byl restrykcyjny ... chce zeby bylo jasne co i jak ... zeby
                                    > bylo jak najmniej miejsca na domysly i intepretacje .. spytaj sie emesa czy tez tak chce ...

                                    No to spytaj sie go czy chce tego :
                                    "... Zdaniem rzecznika może to sugerować, iż obowiązek
                                    dbałości o
                                    bezpieczeństwo pieszego na pasach spoczywa wyłącznie na pieszym...Tymczasem w
                                    myśl konwencji, kierujący zobowiązany jest do zbliżania się do przejścia tylko z odpowiednio zmniejszoną szybkością, aby nie narażać na niebezpieczeństwo pieszych, którzy znajdują się na przejściu lub dopiero na nie wchodzą."

                                    Owocnej dyskusji zwłaszcza w temacie "odpowiednio zmniejszonej prędkości"
                                    A przy okazji czy ty wiesz jaka to prędkość ?
                                    Możesz podać w km/h na podstawie tej "ścisłej definicji.
                                    No nie żebym był złośliwy to taki mały trening przed dyskusją z Emesem.
                                    • tiges_wiz Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 18:19
                                      do tej pory jakos udalo mi sie nikogo nei rozjechac.. wiec chyba wiem ...

                                      mandatow i punktow karnych tez nie mam i patrole mijam z usmiechem na twarzy,
                                      wiec jakos sobie radze ..

                                      przeciwienstwie do takiego habudzika po warszawie poruszam sie predkoscia
                                      patrolowa na prawym pasie (50-80 km/h w zaleznosci od znakow) i jakos zyje ..
                                      • tiges_wiz i mala uwaga 23.01.09, 18:27
                                        to dotyczy drog glownych, bo na osiedlowych jade jeszcze wolniej zdejmujac noge
                                        z gazu przed przejsciem ...

                                        jezdze bardziej po niemiecku, zatrzymując sie czasem przed przejsciami i nie
                                        wyprzedzam rowerzystow na styk ...
                                • jureek Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 15:26
                                  jane14 napisał:

                                  > No właśnie jak sa jakies niezgodnosci to jednak nie w kwesti
                                  > wyprzedzania, a w kwesti ochrony innych uzytkowników dróg.
                                  > A wiec kodeksy innych krajów są bardziej czy mniej wymagajace jesli
                                  > idzie o kierowców ? Bardziej czy mniej umacniaja waadzę.

                                  Władza jest umocniona bardziej nie wtedy, gdy więcej wymaga od kierowców, lecz
                                  wtedy gdy wymagania te są na tyle niejednoznaczne, że jest duże pole do
                                  interpretacji. Tak było np. z poprzednią definicją obszaru zabudowanego, obecna
                                  definicja już tak władzy nie umacnia.
                                  Jura
                                  • jane14 Re: Niewinny miś ... za kierownicą. 23.01.09, 18:27
                                    jureek napisał:

                                    > Władza jest umocniona bardziej nie wtedy, gdy więcej wymaga od kierowców, lecz
                                    > wtedy gdy wymagania te są na tyle niejednoznaczne, że jest duże pole do
                                    > interpretacji. Tak było np. z poprzednią definicją obszaru zabudowanego, obecna
                                    > definicja już tak władzy nie umacnia.

                                    Obawiam się że problem nie tkwi w definicji terenu zabudowanego (choć
                                    rzeczywiście obecna mi bardziej odpowiada) ale w skłonności kierujących do
                                    przekraczania prędkości w terenie zabudowanym. Czy zmiana definicji przyniosła w
                                    tym względzie poprawę ? Można by spróbować porównać liczbę mandatów z przed
                                    zmian z obecną. Tylko czy warto skoro widać gołym okiem ...

                                    PS Ty uważasz ze mocna władza to błąd ja nie specjalnie. Problemem nie jest
                                    mocna władza problemem może być gdy przechodzi w dyktaturę.
                                    Ale na pewno tragedią jest bezsilna władza, taka jak teraz, która pozwala by na
                                    naszych drogach kierowcy zabijali wiecej ludzi niż żołnierze na wojnie.
                • habudzik Re: Na "misia"... 22.01.09, 11:04
                  tiges_wiz napisał:

                  > hehehe ... o podobno to emes bzdety pisze :) ...
                  > a tu wipisz wymaluj policjant z jego postow :)
                  >

                  Hehehe . Oczywiscie że bzdety pisze . W każdej , nawet najlepszej demokracji ,
                  zdarzają się głupstwa ale to nie powód by ślęczeć z ręką w... i szukać
                  najdrobniejszego haka na waaaadze , zupełnie pomijając miliony poprawnych zachowań .
              • jane14 Populizm ? 23.01.09, 10:27
                mejson.e napisał:

                > Bywa nawet gorzej - można dostać mandat za kogoś innego:

                www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/opinie/57564,zywy-mis-na-
                szosie,id,t.html
                I jak tu nie być paranoikiem...

                Przeczytałem link i niestety nie mam takiej jasnoci, za co a tym
                bardziej za kogo otrzymał mandat, bo chyba nie za zanieczyszczanie
                jezdni.
                Cała notka to jedynie powtórzone przez dziennikarza utyskiwania
                kierowcy. Chwytliwe ale jak naprawde było i o co poszło to tam ani
                słowa nie ma.
                A wiec do grona paranoików nie dołącze. Pewnie dlatego ze
                niezależnie od tego co pisza w gazetach i co opowiadaja kierowcy,
                jakoś tak bez powodu nigdy przez milicje/policje zaczepiany nie
                byłem. Mało tego te przypadki "zaczepiania" innych kierowców którymi
                byłem swiadkiem były zawsze uzasadnione aż nadto.
                W innym kraju żyje czy co ...?
                • tbernard Re: Populizm ? 23.01.09, 11:15
                  > A wiec do grona paranoików nie dołącze. Pewnie dlatego ze
                  > niezależnie od tego co pisza w gazetach i co opowiadaja kierowcy,
                  > jakoś tak bez powodu nigdy przez milicje/policje zaczepiany nie
                  > byłem. Mało tego te przypadki "zaczepiania" innych kierowców którymi
                  > byłem swiadkiem były zawsze uzasadnione aż nadto.
                  > W innym kraju żyje czy co ...?

                  Albo masz jakieś powiązania i swojego nie ruszają.
                  • jane14 Re: Populizm ? 23.01.09, 11:52
                    tbernard napisał:

                    > Albo masz jakieś powiązania i swojego nie ruszają.

                    No i prosze klasyka populizmu jak nie jest z nami to jest z nimi.
                    Jak go nie ruszaja to "ma jakieś powiązania"...

                    A czy ja napisałem wogóle, że mnie nie ruszaja ? Napisałem ze bez
                    powodu mnie nie ruszaja. To spora róznica bo powody sie czasem
                    zdarzaja...
                    • tiges_wiz Re: Populizm ? 23.01.09, 11:53
                      mnie tez jakos nie ruszaja, co nie przeszkadza mi krytykowac drogowe absurdy ...
        • hrabia-monter-christo ----- R A K ----- 22.01.09, 00:58
          emes-nju napisał:

          > > mejson.e napisał:

          > > Nie wszyscy widzę załapali ironię autora...

          > Na to wyglada ;-)

          raczek nieboraczek
Pełna wersja