Współpraca zamiast rywalizacji?

26.01.09, 19:27
Tyle gorzkich słów padło na tym forum na temat wzajemnej niechęci, złośliwości
i agresji na drodze.
Na szczęście wielu z nas na drodze zamiast rywalizować - współpracuje.

Na filmie
przedstawiam trzy przykłady takiej współpracy.

Pierwszy to sygnalizowanie kierunkowskazami wolnej lub zajętej drogi do
wyprzedzania - najpierw lewym, gdy poprzedzający zauważył, że przyspieszyłem,
potem prawym, gdy miejsca już było po horyzont.

Przykład drugi to przyhamowanie poprzednika, który ocenił, że się przeliczyłem
i dał mi więcej miejsca na dokończenie wyprzedzania.
W tym przypadku zbędne, ale bardzo miłe.

Trzeci przykład to podświetlenie drogi w nocy i zasygnalizowanie
kierunkowskazem wolnego miejsca do wyprzedzania.

Prawda, że robi się przyjemniej?

To wcale nie jest taki dziki kraj...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:36
      mejson.e napisał:

      > To wcale nie jest taki dziki kraj...

      Tez jestem takiego zdania :-)

      Klopot polega na tym, ze praktycznie nikt nie edukuje kierowcow w
      kierunku ulatwiania innym jazdy, a edukacja "oddolna" (na podstawie
      obserwacji zachowan innych) nie zawsze daje zadowalajace rezultaty.
      Jedni "widza" na drodze tylko chamow i staraja sie ich nasladowac,
      inni nie zauwazaja pozytywnych zachowan i nie staraja sie wprowadzac
      ich w czyn - tych, jak sadze, jest najwiecej; to efekt zwyklej
      bezmyslnosci za kierownica.
      • mageillusionist A edukacja? 26.01.09, 23:14
        Jak grzecznie wyjaśnić starszemu panu jadącemu swoim passatem 1.9TDI 70kmh po
        lewym pasie dwupasmówki na jakim był na światłach, że kiedy aż po horyzont ma
        puste oba pasy, a za nim jedzie ktoś szybciej, to powinien zjechać na prawy?
        Bardzo często, w zasadzie nagminnie, trafiam na łosi myślących, że jadą dość
        szybko na lewy pas, powodując sytuacje tak kuriozalne, że 4-krotnie mniejsza
        liczba aut na prawym pasie niejednokrotnie na czerwonym świetle WYPRZEDZA połowę
        tych z lewego?
        • emes-nju A TV? 26.01.09, 23:18
          Nie! W TV uslyszymy "noga z gazu panie kierowco". Ten Twoj dziadek z
          Passata wzial sobie to po prostu do serca.
        • jureek Re: A edukacja? 27.01.09, 00:42
          mageillusionist napisał:

          > Jak grzecznie wyjaśnić starszemu panu jadącemu swoim passatem 1.9TDI 70kmh po
          > lewym pasie dwupasmówki na jakim był na światłach, że kiedy aż po horyzont ma
          > puste oba pasy, a za nim jedzie ktoś szybciej, to powinien zjechać na prawy?

          Powinno się jeździć prawym bez względu na to, czy ktoś jedzie za Toba szybciej,
          czy nie. Ale widzę, że ciągle jeszcze pokutuje u nas przekonanie, że lewy pas
          jest dla "szybkich". Widzę to często na A4. Autostrada pusta po horyzont, ale
          gościu zasuwa non-stop lewym, bo chyba honor mu nie pozwala zjechać na prawy,
          skoro jedzie szybko. Lewy pas nie jest dla szybkich, lewy pas jest do wyprzedzania.
          Jura
          • mageillusionist A4... 27.01.09, 10:47
            Na trójpasmowej A4 Gliwice-Katowice najczęściej ludzie jeżdżą środkowym, bo
            "prawy jest dla tirów" :) Czasem jak się takiego wyprzedzi prawym pasem to potem
            zjedzie.
          • fifi_gda Re: A edukacja? 27.01.09, 13:58
            racja, ja czasem mam wrażenie że niektórzy mysla ze pas jakim powinni jechać
            jest ścisle przeznaczony dla danej marki samochodu, tak jakby w instrukcji BMW
            czy Passatow i golfów było napisane "jezdzij skrajnie lewym pasem bez wzgledu na
            predkosc". To jest śmieszne co Ci ludzie wyprawiają, ostatnio jadąc ok 08:00 do
            pracy Trójmiejska obwodnica, na dystansie ok 15 km caly czas jechalem prawym
            pasem i wyprzedzilem ok 50 samochodów ktore jechaly lewym. Dodam ze jechalem
            stalą (i przepisowa! ) predkoscia 110 km/h, obydwa pasy były w takim samym
            stanie (tj. nieoblodzone itp). No i do dzis nie rozumiem czemu oni wszyscy
            jechali lewym !? Najciekawsze było to że na lewym gniotli się jeden za drugim a
            prawy był caaały czas pusty... ehh lewopasmowcy..
    • kontik_71 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:36
      nagrani zostali ci kierowcy, dla ktorych bycie wyprzedzonym nie
      powoduje zmniejszenia sie wacka.. Dla wielu niestety istnieje ta
      zaleznosc, dlatego tak sie przed tym bronia :P
      • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:42
        Kiedy ostatni raz jezdziles po Poslce? Bo wiesz... Opisujesz
        zachowania marginalne...
        • kontik_71 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:50
          W zeszlym roku 6000 km... i niestety zauwazylem sporo tego typu
          zachowan.. Z drugiej strony widzialem wiele normalnych zachowan
          • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:51
            kontik_71 napisał:

            > Z drugiej strony widzialem wiele normalnych zachowan

            No wlasnie... ;-)
            • kontik_71 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:55
              Ale ja nie neguje istnienia normalnych kierowcow w Polsce. Powiem
              wiecej, doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze jest ich znakomita
              wiekszosc. Niestety ilosc kretynow nadal jest dosc powazna i przez
              nic jazda po kraju wiaze sie z wydzielaniem duzej ilosci adrenaliny
        • jureek Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 09:52
          emes-nju napisał:

          > Kiedy ostatni raz jezdziles po Poslce? Bo wiesz... Opisujesz
          > zachowania marginalne...

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=90028789&a=90082772
          Niedawno pisałeś, że takie utrudnianie wyprzedzania to standard, rzadki co
          prawda, ale jednak standard. To już nie wiem - standard, czy zachowania marginalne?
          Ja raczej skłaniam się do poglądu, że jednak zachowania marginalne. I w ogóle
          zachowania kierowców zmieniają się na korzyść. Jeszcze 10 lat temu zupełnie
          brakowało współpracy przy zmianie pasa. Włączenie migacza traktowane było jako
          hasło do "zwarcia szeregów", tak jak zwierali szeregi ci wyprzedzani przez
          Rekruta. Teraz jest dużo lepiej pod tym względem.
          Jura
          • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 10:01
            Cytuje siebie :-)

            "Jezdze od kilkunastu lat i kilka razy w roku zdarza mi sie, ze ktos
            zaskakuje mnie w czasie, wydawaloby sie, prawidlowo rozpoczetego
            manewru".

            Dodam do tego, ze rocznie przejezdzam nie mniej jak 25 tys. km i,
            jak Ty to nazywasz, mam sraczke wyprzedzaczke. A jednak klopotliwe
            sytuacje mam kilka razy w roku. Obawiam sie, ze w jakichs promilach
            ogolnej kwoty wyprzedzen :-)

            > Ja raczej skłaniam się do poglądu, że jednak zachowania marginalne.

            Ja tez. Pisze, ze "takie" zachowania, to standard, bo mimo, ze
            marginalne, to nadal zdecydowanie zbyt czeste. I w wiekszosci
            wypadkow nie widze w nich piratowania, a zwykla bezmyslnosc i
            nieumiejetnosc jazdy samochodem - wedlug mnie to grozniejsze od
            swiadomego piratowania.
      • mejson.e Tak wielu... 26.01.09, 20:51
        kontik_71 napisał:

        > nagrani zostali ci kierowcy, dla ktorych bycie wyprzedzonym nie
        > powoduje zmniejszenia sie wacka.. Dla wielu niestety istnieje ta
        > zaleznosc, dlatego tak sie przed tym bronia :P

        W czasie 500 km trasy nie spotkałem ANI JEDNEGO kierującego utrudniającego innym
        wyprzedzanie.
        Owszem niektórzy zachowywali zbyt małą odległość od poprzednika ale nie ze
        złośliwości.

        Wszyscy jeździli w miarę czytelnie.

        No, może z wyjątkiem tego
        pana...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju Re: Tak wielu... 26.01.09, 20:57
          Noooo... ;-)

          Koles ze Skody zrobil prawie "klasycznego Zuka"

          "Klasyczny Zuk" polega na wytoczeniu sie komus pod kola z prawej, a
          nastepnie skret w lewo bez kierunkowskazu w ledwie widoczna drozyne.
          Ten Twoj, to byl peniarz - uzyl kierunku. Mieczak!
        • tiges_wiz Re: Tak wielu... 26.01.09, 21:53
          heh . ale ladnie zamocowales kamerke :P
          jakis patent?
          • mejson.e Patent 26.01.09, 22:44
            tiges_wiz napisał:

            > heh . ale ladnie zamocowales kamerke :P
            > jakis patent?

            Wreszcie udało mi się coś wymyślić by mieć obie ręce wolne - mocowanie do
            zagłówka pasażera.

            Nie dość, że jest stabilne to jeszcze daje nowy punkt widzenia - co widzi
            pasażer podczas moich harców... ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rapid130 Re: Tak wielu... 27.01.09, 09:38
          mejson.e napisał:

          > No, może z wyjątkiem tego
          > pana...

          Chyba nawet nie zorientował się, że utrudnił komuś jazdę. :P

          Ale po prawdzie podjął decyzję o włączeniu się do ruchu, zanim
          mejsonowy Lanos wyłonił się zza sprzętów zaparkowanych na lekkim
          łuku.

          Ja go rozgrzeszam. :)))))
    • tiges_wiz Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 26.01.09, 19:42
      drogowymi to ja nawet chwilke(z pol sekundy) podswiece nawet jak cos
      sie tam majaczy jakis kierowca z przodu, zeby bylo widac czy nie ma
      nocnego marka ...
      jak nie ma aut to swiece az sie zrowna ... ale dziekuje prawo-lewo-
      prawo ;)

      no i mam zwyczaj nie dokonca zjezdzac na prawy po wyprzedzaniu jak
      jest puuusto ;) ... na zasadzie jak ja moge to ty tym bardziej ..co
      ciekawe zawodowi to rozumieja, ale co niektorzy sie nie ruszaja poki
      widza cokolwiek .. ale jak jest zakret za ktorym nic nie widac to
      ruszaja ;)
    • jane14 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 08:44
      Skoro o dobrych obyczajach mowa, to nie doskonalmy juz wypracowanych
      a trzymajmy sie pewnych standardów bo wyjdzie kaszana:

      1) O ile sygnalizowanie lewym kierunkowskazem zawsze oznacza
      zagrożenie i sugestie by wstrzymać sie z wyprzedzaniem o tyle prawy
      dla sygnału "możesz wyprzedzać" nie nalezy naduzywać.
      W zasadzie auto osobowe czy taki jak na filmie dostawczak, moga
      sobie darować. Widocznosc z poza nich jest na tyle dobra, że
      wyprzedzajacy moze sobie sam ocenić czy można wyprzedzić. Wystarczy
      ewentualnie dojechac możliwie blisko prawej krawędzi jezdni by mu
      ułatwić obserwacje drogi.
      Sugerowanie mu czegokolwiek jest bezcelowe i nawet może być mylace.
      Nie znamy umiejętności czy mozliwości auta jadacego za nami. A wiec
      umozliwijmy mu samemu podjecie decyzji, nic mu nie sugerujac.
      Wyjatkiem bedą tu tylko ewentualnie TIR czy inne DUZE auto z racji
      tego ze ma on zdecydowanie lepsza widoczność, podczas gdy jadacy za
      nim zdecydowanie gorszą, niż zza osobowego czy dostawczaka.
      Ja uzywam prawego tylko w sytuacji gdy zjezdzam na pobocze, chcąc
      ułatwić wyprzedzanie.

      2) Bedąc wyprzedzanym nie badźmy "w d..pe uprzejmi" i nie hamujmy
      przedwcześnie jeśli oceniamy, że wyprzedzajacy moze mieć kłopot.
      Na filmie kierowca wyraźnie przedwcześnie podjoł taka decyzje.
      Wyprzedzajacy (Mejson?) miał zapewne lepsza widocznośc niż z punktu
      widzenia kamery wiec sie domyślił że manewr jest na wyrost, ale w
      sytuacji prawdziwego zagrożenia wyprzedzajacy może albo kontunuować
      wyprzedzanie albo próbować się schowac z powrotem. A wiec decyzje
      jak mu w tym pomóc (przyspieszyć czy hamować należy podjąc dopiero
      jak mamy pewnosc że rzeczywiscie mu ułatwimy a nie utrudnimy powrót
      na prawo.

      3) W nocy wogóle to jeździmy na długich. Światła mijania jak sama
      nazwa wskazuje uzywane powinny być podczas mijania. Sama jazda na
      światłach mijania sugeruje że cos mijamy, a wiec droga jest zajęta.
      Wiec stosujemy je tylko, by tego kogoś nie oslepiac (nieważne
      przechodzień rowerzysta czy kierujacy) a nie jako podstawowe do
      jazdy.
      Warto pamietać że dla przecietnego kierowcy swiatłą długie sa
      nieszkodliwe do ~120m. A wiec nie ma potrzeby przełaczać na mijania
      tylko dlatego, że daleko na horyzoncie cos jedzie (chyba że nas o to
      poprosi to trudno widac jest nadwrażliwy albo mamy żle ustawione
      światła).
      Ta odległosc graniczna może byc znacznie krótsza gdy jedziemy po
      łuku w lewo. Nie oślepimy nikogo jadacego z przeciwka nawet z
      odległosci kikunastu metrów (jak zakret jest ciasny), za to sobie i
      jemu znakomicie poprawimy widocznośc. Taka zasada "doświetlania"
      lewych zakretów znakomicie ułatwia jazdę szczególnie na krętych
      górskich drogach.
      Jesli jesteśmy wyprzedzani zawsze jedziemy na długich do momentu
      kiedy wyprzedzajacy nas minie, albo sam właczy długie (powinien to
      zrobic po zrównaniu sie z nami.

      Stanowczo odradzam zachęcania do manewru w nocy kierunkowskazem
      jeśli naprawde nie mamy pewności że droga jest pusta. A taka pewnośc
      możemy miec tylko gdy uzywamy świateł długich. Oświetlenie drogi to
      wystarczajaca zacheta.
      W mijania lewe pobocze oświetlone jest na raptem 10-15 metrów.
      Znakomicie moze sie tam ukryć przechodzień czy rowerzysta. W dodatku
      jak nawet ma odblask, to pewnie wisi mu z tyłu bo tam spodziewa
      sie "najazdu".
    • flamashab Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 09:27
      > Tyle gorzkich słów padło na tym forum na temat wzajemnej niechęci, złośliwości
      > i agresji na drodze.
      > Na szczęście wielu z nas na drodze zamiast rywalizować współpracuje.

      Nie u nas. W Bialymstoku miłe gesty ułatwiające jazdę to rzadkość. Na przykład
      zmiana pasa czasami graniczy z cudem, wiekszość niestety nie wpuszcza. A jak
      zasygnalizujesz, że chcesz zmienić pas to jeszcze ten z tylu, ktory też chce
      zmienić ma radochę z tego, że śmignie jako pierwszy. Dzisiejsza sytuacja:
      wjeżdżam na wiadukt, sygnalizuję, że chcę zmienić pas, oczywiście każdy obok
      (czyli sąsiednim pasem) goni jak szalony i nie ma żadnej mnożliwości żeby
      wskoczyć na lewy pas, kończy się pas którym jadę, a z którego można już tylko
      zjechać w dół, ja chcę jechać prosto, wszyscy przejechali, można już zmieniać
      pas, ale... babka z tyłu w służbowym aucie widząc przecież mój ciągle włączony
      kierunek i to że już wjeżdżam na lewy, zaczyna ten manewr w tym samym czasie co
      ja. Nie wiem jak to nazwać, głupotą, bezczelnością, brak wyobraźni, chyba
      wszystko na raz.
      • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 10:05
        flamashab napisał:

        > W Bialymstoku miłe gesty ułatwiające jazdę to rzadkość.

        Zauwazylem...

        Codziennie wracam do domu poteznie zakorkowana trasa, ktora wyrzuca
        ruch m. in. na Bialystok. Potwierdzam - jezeli zasygnalizuje
        kierunkiem chec zmiany pasa i ktos da buta, zeby mnie nie wpuscic,
        to najczesciej jest to ktos przyjezdny (bo "wie", ze tak sie jezdzi
        po Warszawie), a najczesciej ktos z rejestracja z B na poczatku :-)
        • flamashab Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 11:17
          Tak na marginesie, odbiegając od wątku. Jeśli widzisz kogoś z rejestracją
          zaczynającą się na "B" to niekoniecznie ten ktos jest z b-stoku.
          Białystok - ma rejestrację BI, a reszta to bliższe i dalsze rejony. Np. "BIA"
          bliskie okolice bialegostoku, BBI-Bielsk Podlaski, BLM-Łomża, inne: BSK, BSE,
          BHA. Style jazdy jak widac są jednak zbliżone.
    • inguszetia_2006 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 09:41
      Witam,
      W ramach współpracy ktoś mi w nocy podrzucił swoją choinkę do kosza
      na śmieci;-DDD Wiem, że nie na temat, ale żebyś widział, jak mnie to
      rozeźliło z samego rana;-DDD To nie jest dziki kraj;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 10:10
        inguszetia_2006 napisała:

        > To nie jest dziki kraj;-D

        No pewnie, ze nie dziki!

        Ten ktos mogl Ci wrzucic te choinke na podjazd albo zostawic na
        chodniku. A wrzucil do kosza. Zuch :-)
        • inguszetia_2006 Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 10:55
          Witam,
          Masz rację.
          Muszę teraz zlokalizować śmiałka i mu podziękować.
          Zapowiada się rzut choinką na odległość;-D
          Jedni wolą oszczep, drudzy choinkę;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
          • emes-nju Re: Współpraca zamiast rywalizacji? 27.01.09, 11:20
            Nie wazne czym rzucisz. Wazne, zebys trafila ;-D
    • naprawdetrzezwy No, to dokonałeś odkrycia 27.01.09, 18:25
      czegoś, co funkcjonuje od _mi znanych_ kilkudziesięciu lat.


      (podobne rangą do stwierdzenia (odkrywczego), że uprzejmi ludzie są... uprzejmi)
      • nazimno No, to ... 27.01.09, 18:31
        mozesz sie teraz spokojnie napic...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja