marek.dumle
14.02.09, 10:18
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/jestesmy-zakala-europy,1257680
Strasznie jednostronny tekst.
Czytając zastanawiałem się - kto to pisał? Rzecznik Prasowy
Ministerstwa Infrastruktury?
Już sam tytuł brzmi jak post habudzika: "Jesteśmy zakałą Europy". A
czego mi niby mamy się wstydzić? Chyba tylko braku autostrad, ale to
akurat nie jest wina przeciętnego Polaka.
Wieszcz ten napisał: "Obiegowa opinia o nich brzmi, że są tak
fatalne, że to nic dziwnego. Nieprawda! Otóż do 70% śmiertelnych
wypadków dochodzi na równej drodze, przy dobrej pogodzie". No i jest
to typowe przekłamanie autora. Oczywiście, że powodem wypadków nie
są dziury w drogach czy koleiny tylko BRAK AUTOSTRAD. Ale tego
wieszcz nie raczy zauważyć.
Natchniony napisał: "Wg Policji przyczyną 30% z nich jest nadmierna
prędkość, jaką rozwijają pewni swoich umiejętności i
samochodów "mistrzowie kierownicy"." No i tutaj autor kompletnie
mija się raportem policji na temat wypadków, który jako dominującą
przyczynę wypadków podaje - niedostosowanie prędkości do warunków
ruchu. Ja mam akurat odmienny pogląd niż policja bo uważam, że
główną przyczyną wypadków jest niedostosowanie warunków ruchu do
prędkości (a zwłaszcza niedostosowanie dróg do prędkości), ale
najistotniejsze że propagandysta Ministerstwa Infrastruktury
kompletnie moje się z prawdą.
Politruk dalej stwierdza: "Zmniejszenie liczby wypadków drogowych na
krajowej drodze numer osiem udało się osiągnąć przez stawianie
wysepek, przejść, zwężeń dróg i nowej sygnalizacji świetlnej".
Właściwie chyba nie warto komentować takich bzdur, bo jeżdżę ósemką
i uważam, że teraz jest tam bardziej niebezpiecznie niż przedtem
(jest bezpieczniej dla pieszych, a bardziej niebezpiecznie dla
samochodów).
"Mędrzec" napisał: "Jesteśmy jedną z zakał Unii Europejskiej, która
wręcz wymaga od swoich członków, aby taki tragiczny stan rzeczy
szybko i skutecznie zmieniać." Wręcz wymaga?! Co to za struktura
słowna? Czyli jednak nie wymaga? Autor naciąga fakty wręcz
bezczelnie.
Dalej palnął: "A nie chodzi tu o stan dróg i liczbę kilometrów
autostrad". No tak. Tego od nad UE w ogóle nie wymaga. Zresztą w
końcu po co nam w ogóle te autostrady?!
I facet zapowiada: "system, który pozwoli na bezwzględne
egzekwowanie przepisów ruchu drogowego". Alleluja! I to rozwiąże
całkiem nasze problemy komunikacyjne! Niestety...
Autor lubi rzucać wskaźnikami: "We Francji, czyli kraju o
abstrakcyjnie większej w stosunku do naszych liczbie autostrad (10
509 km) i dobrych dróg, obwodnic itp. w roku 2001, liczba zabitych w
wypadkach wyniosła 8162 osoby. Po wprowadzeniu automatycznego
systemu rejestrowania wykroczeń przez pięć lat zmalała do 4603
ofiar!". Pięknie! A jak przy tym zmienił się czas przejazdu ze
Strasburga do Paryża? Ach nie zmienił się? Bo na tej trasie jest
autostrada? No proszę... Ale w Polsce będzie inaczej. Bo z Warszawy
do Krakowa nie ma autostrady. I wydłuży czas przejazdu. I bardzo
dobrze. Śpiesz się człowieku powoli!
Mądrala twierdzi: "Francuzi dzięki uratowaniu 3559 ludzi dostali
więc w ciągu pięciu lat zastrzyk finansowy w gigantycznej kwocie
przeszło...3,5 miliarda euro!" Wow. Czysty zysk. Szkoda,
że "sufitowy".
Obwieszcza też: "Francja uzyskała też po wprowadzeniu zmian
zmniejszenie średniej prędkości poruszania się na drogach z przeszło
87 na 80,5 km/h." I to ma być korzyść?! he he he :) Na jakich
drogach? Lokalnych czy autostradach?
Dalej to już facet grozi: "Teraz przyszedł czas na Polskę" Tu
zaczynam się bać... "Autorzy ustawy mają nadzieję na "przepchnięcie"
jej przez sejm i podpisanie przez prezydenta już w marcu-kwietniu."
A ja ze swojej strony mam nadzieję, że posłowie wykażą dużo zdrowego
rozsądku i zwalą ten projekt do kosza jak najszyciej.
Nie mam cierpliwości dalej komentować tego wstępniaka napisanego
chyba przez Ministerstwo Infrastruktury na spółkę z GDDKiA. Jak dla
mnie - tak jednostronnie napisanej ŻENADY to ja już dawno nie
czytałem.