Dodaj do ulubionych

Jak to jest?

18.02.09, 14:38
Miałem taką sytuację. Było ok. godziny 23.30, 100tys-miasto, drogi puste.
Wyjeżdżałem z parkingu. Przede mną nakaz skrętu w prawo i podwójna ciągła. Nie
chcąc objeżdżać jakiegoś kilometra, obejrzałem się w prawo, w lewo, po czym
widząc w dalekiej oddali po prawej jadące coś, skręciłem w lewo. To coś
zerwało się gwałtownie i po parunastu migało mi w lusterku kogutem. Nie wnikam
już w to, że to coś musiało grzać grubo ponad 100km/h, żeby mnie w te
parenaście sekund dogonić. Chodzi mi o to, co powiedział mi ktoś, kto wysiadł
z tego czegoś. A powiedział mianowicie, że wlepi mi mandat za niedostosowanie
się do znaku nakaz jazdy w prawo, przekroczenie podwójnej ciągłej oraz
spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Krzyczał mi najpierw 1000zł, potem
500zł, na 250zł i 5 pkt się skończyło. Gdyby ten ktoś nie miał na sobie
munduru, pomyślałbym, że to stały bywalec klatki schodowej, siłowni, itp. Ktoś
ten był bardzo podekscytowany możliwością ukarania mnie i wykrzykiwania. Ale
nie ważne. Czy w tej sytuacji ten Pan mógłby mnie faktycznie ukarać za 3
wykroczenia? Zsumować pkty i mandaty?
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Jak to jest? 18.02.09, 14:48
      Punkt do punktu...
      Do 2003 roku, jeżeli kierowca złamał kilka przepisów jednocześnie, otrzymywał
      punkty karne za najważniejsze i najbardziej punktowane wykroczenie. Teraz
      obowiązują nowe zasady, które pozwalają na sumowanie punktów.

      Przykład:
      Jeżeli wyprzedziłeś inny pojazd na przejściu dla pieszych (9 punktów karnych), a
      jednocześnie przekroczyłeś dozwoloną prędkość o 45 km/h (8 punktów karnych) i po
      zatrzymaniu przez policję okazało się, że jechałeś z niezapiętym pasem
      bezpieczeństwa (2 punkty), otrzymasz w sumie 19 punktów karnych. Dawniej
      otrzymałbyś jedynie 9 - za najwyżej punktowane wykroczenie.

      sumuja sie wiec .. to byla drogowka czy kraweznik?
      • dipolzg Re: Jak to jest? 18.02.09, 15:36
        > Przykład:
        > Jeżeli wyprzedziłeś inny pojazd na przejściu dla pieszych (9 punktów karnych),
        > a
        > jednocześnie przekroczyłeś dozwoloną prędkość o 45 km/h (8 punktów karnych) i p
        > o
        > zatrzymaniu przez policję okazało się, że jechałeś z niezapiętym pasem
        > bezpieczeństwa (2 punkty), otrzymasz w sumie 19 punktów karnych. Dawniej
        > otrzymałbyś jedynie 9 - za najwyżej punktowane wykroczenie.

        To rozumiem, tylko, że w takiej sytuacji jak opisałeś, to wszystko jest jakby od
        siebie niezależne. U mnie nakaz skrętu w prawo wynikał niejako z podwójnej
        ciągłej. Ale domyślam się, że to dla sądu nie miałoby znaczenia.

        A tak w ogóle to co to znaczy spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym? Jak mogę
        stwarzać zagrożenie, skoro nie ma żywej duszy w pobliżu?

        > sumuja sie wiec .. to byla drogowka czy kraweznik?

        Po czym to poznać? :)

    • 0rwell Chytry dwa razy traci 18.02.09, 15:48
      dipolzg napisał:

      > Nie chcąc objeżdżać jakiegoś kilometra.

      Tak tak, oczywiście, każdy powód jest dobry żeby olac przepisa.
      Ile zajmie przejechanie kilometra samochodem, i to po pustej drodze?
      Minutę, góra trzy. Chciałeś oszczędzić na czasie czy na paliwie?

      > Czy w tej sytuacji ten Pan mógłby mnie faktycznie ukarać za 3
      > wykroczenia?

      Ha ha, następnym razem jedź tak żeby nie "spowodowac zagrożenia w
      ruchu." Skręcając w lewo zajmij pas ruchu w przeciwnym kierunku i
      zmien go na zgodny z kierunkiem ruchu kiedy skończy się linia
      ciągła. A jeśli chodzi o znak, to zanim go miniesz, wyjdź z
      samochodu i przekręc go o 180 stopni, nie dostaniesz mandatu.
      Prawda, że juz wtedy nie będziesz musiał objeżdzac kilometra? I to
      bez konsekwencji punktowo - mandatowych oraz straty czasu na
      kontroli drogowej.
      • dipolzg Re: Chytry dwa razy traci 18.02.09, 17:10
        > Tak tak, oczywiście, każdy powód jest dobry żeby olac przepisa.
        > Ile zajmie przejechanie kilometra samochodem, i to po pustej drodze?
        > Minutę, góra trzy. Chciałeś oszczędzić na czasie czy na paliwie?

        Pytanie tylko po co objeżdżać? Żeby się podniecić, jakim się jest wzorowym
        kierowcą i niezależnie od okoliczności stosuje się do obowiązujących przepisów?


        Rozumiem, że należysz do kierowców, którzy w następującej sytuacji zwolniliby:
        Przed Tobą 2 km prostej drogi, po bokach pola. Wszystko widać. Do drogi którą
        jedziesz dochodzą liczne drogi z pól, dla traktorów itp. Z daleka widać, że nikt
        z nich nie korzysta. Przed jedną z takich dróżek stoi ograniczenie do 50 km/h,
        które kończy się tuż za nią.


        Nie chodzi o to, że zaoszczędzę parę sekund, czy benzynę. W jeździe kieruję się
        logiką. W większości przypadków prawo się z nią pokrywa. W powyższych
        przypadkach nie widzę sensu w dostosowaniu się do przepisów.


        > Ha ha, następnym razem jedź tak żeby nie "spowodowac zagrożenia w
        > ruchu." Skręcając w lewo zajmij pas ruchu w przeciwnym kierunku i
        > zmien go na zgodny z kierunkiem ruchu kiedy skończy się linia
        > ciągła. A jeśli chodzi o znak, to zanim go miniesz, wyjdź z
        > samochodu i przekręc go o 180 stopni, nie dostaniesz mandatu.
        > Prawda, że juz wtedy nie będziesz musiał objeżdzac kilometra? I to
        > bez konsekwencji punktowo - mandatowych oraz straty czasu na
        > kontroli drogowej.

        Masz taki żart jak pogląd na stosowanie się do przepisów. Jesteś skrajny
    • inguszetia_2006 Re: Jak to jest? 18.02.09, 16:14
      Witam,
      Nie narzekaj na policjanta, bo pokrzyczał, pokrzyczał,wyrzucił z
      siebie emocje,nakreślił, że jest pan władza, a potem zeszło
      ciśnienie i pokazał ludzkie oblicze chłopaka z klatki schodowej;-D
      Gdyby takiej twarzy nie miał, to byś zapłacił jak za zboże i
      zobaczył zimną twarz pokerzysty;-D Kiedyś trafiłam na takiego
      spokojnego (byłam świadkiem wypadku)i był surowy i nieugięty i tak
      profesjonalny jak bezduszna maszyna.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • dipolzg Re: Jak to jest? 18.02.09, 17:16
        > zeszło ciśnienie i pokazał ludzkie oblicze chłopaka z klatki schodowej;-D

        Chyba namówił go do tego kolega z radiowozu, bo Pan który mnie "karał" naprawdę
        nie był zrównoważony. Mandat był w 1,5 urwany.
    • kontik_71 Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 16:47
      az mnie zatkalo gdy to przeczytalem.. Nie dosc, ze ma w glebokim
      powazaniu przepisy to jeszcze wrecz bluzga i ma jakies zastrzezenia.
      Niestety wydaje sie to byc raczej norma niz wyjatkiem... Skad sie
      bierze takie kretynskie nastawienie, moze mi to ktos wyjasnic?
        • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 17:26
          sam sobie ta otoczke dorobiles.. kazdy normalny kierowca stosuje sie
          do przepisow, a Ty majwidoczniej masz je w doopie.. Wiec zostales
          ukarany i w sumie szkoda, ze policjant dal sie ublagac na obnizenie
          mandatu.
          • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 17:47
            > sam sobie ta otoczke dorobiles.. kazdy normalny kierowca stosuje sie
            > do przepisow, a Ty majwidoczniej masz je w doopie..

            To jest Twoja definicja normalnego kierowcy, zresztą bardzo wąska. Ja łamię
            przepisy tylko gdy jestem pewien w 100%, że nikomu nie zaszkodzę. Jest multum
            sytuacji, w których mam 90% i więcej pewności i tego nie robię, bo a nuż. Jest
            wielu kierowców, którzy mają te wątpliwości, ale mimo to popełniają wykroczenie,
            bo mają nadzieję, że nic się nie stanie albo są zbyt pewni siebie, a skutki są
            wiadome.

            Nigdy nie miałbym awersji do policjanta gdyby ukarał mnie za przekroczenie
            prędkości, niezapięte pasy, brak świateł, itp.


            > Wiec zostales ukarany i w sumie szkoda, ze policjant dal sie ublagac na obnizenie
            > mandatu.

            Policjanta nie błagałem w żaden sposób o upust. Powiedziałem mu, czym się
            kierowałem popełniając wykroczenie (czy jak kto woli 3 wykroczenia), a był przy
            tym jego kolega i chyba on go namówił. A wyszedłby na idiotę, gdyby z 1000zł
            zszedł mi na 50 albo 100.
            • jaki71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:18
              dipolzg napisał:

              > To jest Twoja definicja normalnego kierowcy, zresztą bardzo wąska. Ja łamię
              > przepisy tylko gdy jestem pewien w 100%, że nikomu nie zaszkodzę. Jest multum
              > sytuacji, w których mam 90% i więcej pewności i tego nie robię, bo a nuż. Jest
              > wielu kierowców, którzy mają te wątpliwości, ale mimo to popełniają wykroczenie
              > ,
              > bo mają nadzieję, że nic się nie stanie albo są zbyt pewni siebie, a skutki są
              > wiadome.

              Mów moralizatorskich nie będę strzelał ale jestem pod wrażeniem... Teraz się nie
              dziwię że Kolo w 100% pewny że nie zagraża przejeżdżą przez skrzyżowanie na
              wprost z pasa do skrętu w paro i ma halo do mnie że mu się chce pod maskę
              wpakować za skrzyżowaniem i omal nie wysiada żeby mi dokopać...
              • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:31
                > Mów moralizatorskich nie będę strzelał ale jestem pod wrażeniem... Teraz się ni
                > e
                > dziwię że Kolo w 100% pewny że nie zagraża przejeżdżą przez skrzyżowanie na
                > wprost z pasa do skrętu w paro i ma halo do mnie że mu się chce pod maskę
                > wpakować za skrzyżowaniem i omal nie wysiada żeby mi dokopać...

                Chyba jednak nie zrozumiałeś co napisałem
                  • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:38
                    kontik_71 napisał:

                    > A czym sie rozni Twoja pewnosc od pewnosci kazdego innego lamiacego
                    > przepisy?

                    Tym, że w sytuacji którą opisujesz, koleś nie był widocznie w 100% pewny, bo
                    zdążyłeś mu wjechać. Takie coś też potępiam. I zrozum, że nie chodzi o to, żeby
                    jeździć łamiąc wszelkie przepisy pod pretekstem pewności. Chodzi o pewne
                    bezdyskusyjne sytuacje, w których nie ma cienia zagrożenia i przyczepić się
                    można do tego jedynie od strony prawnej.
                    • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:44
                      To ja Ci wytlumacze czemu jakiekolwiek lamanie przepisow wg wlasnego
                      widzimisie jest szkodliwe... Ty zlamales bo uwazales, ze mozesz
                      zlamac bo nic sie nie stanie, inny tez to zrobi w innej sytuacji i
                      jeszcze kolejny.. i niech mi ktos powie gdzie jest absolutna granica
                      poza ktora nie mozna juz sobie interpretowac? jak ustalic jedna
                      uniwersalna granice, ktora bedzie jasna i klarowna dla kazdego, nawet
                      najglupszego lysola?
                      • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:57
                        kontik_71 napisał:

                        > To ja Ci wytlumacze czemu jakiekolwiek lamanie przepisow wg wlasnego
                        > widzimisie jest szkodliwe... Ty zlamales bo uwazales, ze mozesz
                        > zlamac bo nic sie nie stanie, inny tez to zrobi w innej sytuacji i
                        > jeszcze kolejny.. i niech mi ktos powie gdzie jest absolutna granica
                        > poza ktora nie mozna juz sobie interpretowac? jak ustalic jedna
                        > uniwersalna granice, ktora bedzie jasna i klarowna dla kazdego, nawet
                        > najglupszego lysola?

                        Nie ma granicy uniwersalnej. Gdyby wszyscy byli nieomylni prawo byłoby
                        niepotrzebne. Ty masz swoje zasady - niełamanie przepisów w ogóle, ja mam swoje
                        zasady, jakiś dres też ma swoje. Ty jesteś teoretycznie najbezpieczniejszym
                        kierowcą, ja mniej, a dres jest potencjalnym kandydatem do co najmniej stłuczki.
                        Chociaż Ty pewnie wsadzasz łamiących przepisy do jednego worka. A jak jest
                        praktycznie, każdemu udowodni los.
                        • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:59
                          jest jedna uniwersalna granica.. bezwzgledne przestrzeganie
                          przepisow.. Tak dziala cala prawodawstwo w kazdym kraju.

                          Tak, swiadomie lamiacy przepisy to dla mnie jedna grupa.. bo i Ty
                          mozesz kogos zabic i lysol tez...
                          • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 20:06
                            > jest jedna uniwersalna granica.. bezwzgledne przestrzeganie
                            > przepisow.. Tak dziala cala prawodawstwo w kazdym kraju.

                            Nadal uważam, że nie ma granicy uniwersalnej. Przestrzeganie przepisów jest
                            granicą umowną - na zapas - a co by było gdyby. Zabezpieczającą wszelkie
                            okoliczności.

                            > Tak, swiadomie lamiacy przepisy to dla mnie jedna grupa.. bo i Ty
                            > mozesz kogos zabic i lysol tez...

                            Dla mnie grupa nieugięcie przestrzegających przepisy to albo ludzie, których nie
                            stać na ewentualny mandat albo ludzie, którzy bez urazy, ale nie mają własnego
                            myślenia. Nieograniczone podporządkowywanie się uważam za niezdrowe.
                            • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 20:25
                              hahaha.. czyli drobny zlodziejaszek tez jest czlowiekiem majacym
                              wlasne zdanie, tak? A ktos uczciwie zarabiajacy na swoje zycie to
                              ktos nie majacy wlasnego zdania i niepotrafiacy myslec? Gratuluje
                              logiki i nastawienia do zycia.. Chyba zaczne jednak uwazac sie za
                              wyjatkowego szczesciaza, ze nie mieszkam w Polsce..
                              • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 21:24
                                kontik_71 napisał:

                                > hahaha.. czyli drobny zlodziejaszek tez jest czlowiekiem majacym
                                > wlasne zdanie, tak? A ktos uczciwie zarabiajacy na swoje zycie to
                                > ktos nie majacy wlasnego zdania i niepotrafiacy myslec? Gratuluje
                                > logiki i nastawienia do zycia..

                                Eh... Zbyt skrajnie to bierzesz znów


                                >Chyba zaczne jednak uwazac sie za
                                > wyjatkowego szczesciaza, ze nie mieszkam w Polsce..

                                :P Tak myślałem, że nie mieszkasz w Polsce. Pasujesz mi do Niemiec
                                • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 21:26
                                  > Eh... Zbyt skrajnie to bierzesz znów

                                  Zbyt skrajnie? Wiesz jaka jesz roznica miedzy drobnym zlodziejaszkiem
                                  a kierowca? Zlodziejaszek raczej nikogo nie moze zabic w
                                  przeciwienstwie do kierowcy...

                                  > :P Tak myślałem, że nie mieszkasz w Polsce. Pasujesz mi do Niemiec
                                  Poszanowanie prawa nie jest li tylko niemiecka domena.. Nie, nie
                                  mieszkam w D
                                      • mobile5 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 21:39
                                        kontik_71 napisał:
                                        > W kantonach innojezycznych tak samo przestrzega sie prawa, chocby
                                        > dlatego, ze mandaty sa tak samo drastyczne :P
                                        Czyli nawet w takim kraju decydujący jest bat, a nie obywatelska świadomość.
                                        • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 21:44
                                          oczywiscie.. nigdyniczego innego nie twierdzilem. W kazdym
                                          spoleczenstwie znajduje sie pewna grupa kretynow.. Tutaj sa to
                                          przewaznie przedstawiciele krajow bylej Jugoslawi, ale tubylcy tez
                                          sie trafiaja.
                                    • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 21:43
                                      mobile5 napisał:

                                      > kontik_71 napisał:
                                      > Nie, nie
                                      > > mieszkam w D
                                      > Ale kanton niemieckojęzyczny? :-)))

                                      Albo skandynawski. Duńczyk hamuje przed skrzyżowaniem na zielonym, gdy wie, że
                                      za chwilę pojawi się pomarańczowe ;p
                                      • jureek Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 23:09
                                        dipolzg napisał:

                                        > Albo skandynawski. Duńczyk hamuje przed skrzyżowaniem na zielonym, gdy wie, że
                                        > za chwilę pojawi się pomarańczowe ;p

                                        To ja już wolę takiego Duńczyka niż naszego odważnego husarza przeskakującego (z
                                        dodaniem gazu oczywiście) na czerwonym.
                                        Jura
                                        • kontik_71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 23:15
                                          Jurku na to jest okreslenie "ciemny pomaranczowy"... I najgorsze jest
                                          to, ze cala inteligencja wielu kierowcow nie idzie w to jak przezyc i
                                          nie zabic kogos na drodze, tylko w wymyslanie usprawiedliwien i
                                          wygibasow logicznych, majacych dac "podstawe" do ich poczynan... No i
                                          oczywiscie szukaniu "tych innych" odpowiedzialnych za "niemoznosc"
                                          prowadzenia zgodnie z przepisami..
                    • jaki71 Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:48
                      Po pierwsze mylisz dwie osoby z 71 na końcu :)
                      Po drugie:
                      Dzisiaj skręcę w lewo na pustej drodze ale na zakazie w środku nocy, a jutro...
                      A jutro może sobie przelecisz na wprost pasem do skrętu jak opisany wcześniej?
                      Albo w środku nocy na pustej drodze przelecisz na czerwonym. Już miałem taki
                      przypadek. Uratowały mnie tylko koleiny bo musiałem zwolnić a nie dało się
                      jechać 60 na zielonym. Kolo przemknął z pół metra przed moim zderzakiem.
                      Przepisy jakie by nie były
                      • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 20:00
                        > Po pierwsze mylisz dwie osoby z 71 na końcu :)

                        Zgadza się. Nadal nie wiem kto jest kto, ale każdemu odpowiadam. Jesteście
                        bliźniakami, czy co? :D

                        > Dzisiaj skręcę w lewo na pustej drodze ale na zakazie w środku nocy, a jutro...
                        > A jutro może sobie przelecisz na wprost pasem do skrętu jak opisany wcześniej?
                        > Albo w środku nocy na pustej drodze przelecisz na czerwonym. Już miałem taki
                        > przypadek. Uratowały mnie tylko koleiny bo musiałem zwolnić a nie dało się
                        > jechać 60 na zielonym. Kolo przemknął z pół metra przed moim zderzakiem.
                        > Przepisy jakie by nie były

                        Gdybym tak postępował, nie miałbym zasad. Moje zasady zależą od okoliczności i
                        generalnie są przeciwne łamaniu przepisów. Już się powtarzam...
                    • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 19:50
                      Przejrzawszy z grubsza widzę, że chodzi o umykanie szczegółów. Szczegóły mogą
                      umykać w bardziej złożonych sytuacjach. Gdy masz sytuację banalną, opartą na
                      kilku czynnikach nie widzę możliwości umknięcia szczegółu. Bo co może się stać w
                      sytuacji z początku wątku? Skoro miejsce znam, wiem czego się tam spodziewać.
                        • dipolzg Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 20:14
                          kontik_71 napisał:

                          > Umykanie szcegolow jest permanentna sytuacja. Caly czas nas mozg
                          > dokonuje filtrowania informacji... I ta swiadomosc musimy miec caly
                          > czas.. nawet o 3 w nocy na pustej drodze

                          Dlatego najlepiej nie jeździć, bo równie dobrze może nam umknąć czerwone światło
                          albo samochód przed nami.
          • emes-nju Re: Typowy polski kierowca?? 18.02.09, 20:16
            kontik_71 napisał:

            > w sumie szkoda, ze policjant dal sie ublagac na obnizenie
            > mandatu.

            No jasne... Guru wyglosil opinie ;-P

            A na serio. Pan policjant doskonale zdawal sobie sprawe, ze w sadzie
            przegralby z kretesem, jezeli zalozyciel watku nie przyjalby mandatu
            za "spowodowanie zagrozenia w ruchu ladowym".

            Koles zlamal przepisy, zostal na tym przylapany i powienien dostac
            mandat adekwatny do wykroczenia, a nie do zlego humoru pana wladzy.
    • dipolzg Re: Jak to jest? 18.02.09, 20:18
      A tak generalnie to moje łamanie przepisów bierze się z braku uniwersalności
      oznakowania w Polsce. Niektóre znaki powinny obowiązywać tylko w niektórych
      przypadkach. Np. gdy pada deszcz, gdy jest ślisko, gdy jest ograniczona
      widoczność, w określonych godzinach, NA CZAS ROBÓT DROGOWYCH, o określonej porze
      roku, itp. W Polsce drogowcy stawiają znak i mają w dupie co się dalej dzieje.
      Policjanci często też mają w dupie okoliczności - bo przecież znak pokazuje.
      • tomek-u Re: Jak to jest? 18.02.09, 20:38
        A ja podsumuję to tak:pytałeś czy punkty się sumują-dostałeś odp.-tak.
        Na przyszłość będziesz wiedział,doskonale wiedziałeś jakie złamałeś
        przepisy.Utargowałeś tylko 250 więc się ciesz i nie dorabiaj do tego dętych
        przemyśleń.
        • sokolasty Re: Jak to jest? 18.02.09, 21:42
          Fragment o okolicznościach itp jest wart dyskusji. Jestże sobie droga
          podporządkowana wiodąca do dużego zakładu przemysłowego. Ruch - co naturalne -
          ok 06, 14 i 22 od pn do pt. I stoi na głównej limit 50 kmh. I niby po co jest
          ważne 24/7?

          Nie wzywam do olewania przepisów, ale marzy mi się, żeby wiele znaków doposażyć
          w tabliczkę z uzupełniającymi informacjami.
            • dipolzg Re: Jak to jest? 18.02.09, 21:53
              kontik_71 napisał:

              > A jaka masz pewnosc, ze ten zaklad nie pracuje 24/7 i, ze o 3 w nocy
              > nie nadziejesz sie tam na cos czego sie nie spodziewasz?

              Haha :D Nie mogę już, nie mogę. Bawi mnie ta cała dyskusja niesamowicie
              • kontik_71 Re: Jak to jest? 18.02.09, 21:58
                Wyjatkowo zabawne jest ignorowanie przepisow to takie sie ma
                widzimisie.. nic tylko zaplakac sie ze smiechu.. a kolejne tysiace
                ludzi czeka na smierc na drodze.. strasznie smieszne..
                Ale to przeciez inni sa, to inni tak lamia przepisy, ze gina ludzie,
                prawda?
                • dipolzg Re: Jak to jest? 18.02.09, 22:02
                  kontik_71 napisał:

                  > Wyjatkowo zabawne jest ignorowanie przepisow to takie sie ma
                  > widzimisie.. nic tylko zaplakac sie ze smiechu.. a kolejne tysiace
                  > ludzi czeka na smierc na drodze.. strasznie smieszne..
                  > Ale to przeciez inni sa, to inni tak lamia przepisy, ze gina ludzie,
                  > prawda?

                  Tak kontik, dokładnie tak myślę, z ust mi to wyjąłeś
            • sokolasty Re: Jak to jest? 18.02.09, 21:57
              Żadnej, ale znaki się stawia do prawdopodobieństwa zagrożenia jednak mniejszego
              od 1. Limit prędkości jest dla samochodu ciężarowego na mokrej drodze, ale nie
              dla warunków powyższych i akurat kichającego kierowcy. Inaczej limity byłyby
              10kmh przy dobrej pogodzie, bo a nuż.
              • kontik_71 Re: Jak to jest? 18.02.09, 22:00
                A tak z ciekawosci zapytam skad ta informacja o ciezarowce na mokrej
                drodze? Caly czas to przytaczacie.. A przeciez nie istnieja
                ciezarwoki a na mokrych drogach to juz w ogole..
                  • kontik_71 Re: Jak to jest? 18.02.09, 22:16
                    Wiec jeszcze jeden cytat "Każdy obywatel ma prawo wystąpić z
                    wnioskiem o usunięcie lub zmianę znaku, a organ zarządzający ruchem
                    ma obowiązek rozpatrzyć taki wniosek."

                    Gdybyscie uzywali swoich praw bo daloby sie cos zmienic.. ale latwiej
                    jest olac przepisy.. prawda?
                    • emes-nju Re: Jak to jest? 19.02.09, 12:10
                      kontik_71 napisał:

                      > Wiec jeszcze jeden cytat "Każdy obywatel ma prawo wystąpić z
                      > wnioskiem o usunięcie lub zmianę znaku, a organ zarządzający
                      > ruchem ma obowiązek rozpatrzyć taki wniosek."

                      Ja ma nawet prawo zostac prezydentem (choc po tym jak zajmuje to
                      stanowisko jeden pan, chyba nie chce...). I coz z tego wynika?

                      > Gdybyscie uzywali swoich praw bo daloby sie cos zmienic.. ale
                      > latwiej jest olac przepisy.. prawda?

                      Bo jatwiej i SKUTECZNIEJ jest je olac niz kopac sie z
                      biurokratycznym koniem. tym bardziej zapartym z wswoim zdania, ze
                      KAZDY znak w Polsce, to czyjs dupochron! To tez bylo w cytowanym
                      wywiadzie.
                      • jureek Re: Jak to jest? 19.02.09, 12:32
                        emes-nju napisał:

                        > Bo jatwiej i SKUTECZNIEJ jest je olac niz kopac sie z
                        > biurokratycznym koniem. tym bardziej zapartym z wswoim zdania, ze
                        > KAZDY znak w Polsce, to czyjs dupochron! To tez bylo w cytowanym
                        > wywiadzie.

                        Skuteczniej? No chyba, że skutek jest taki, że coraz więcej jest takich
                        ograniczeń od czapy. Tak postawa, czyli olewanie, bardzo cieszy takich samych
                        olewaczy po stronie władzy. Więcej kasy z mandatów jest.
                        Jura
                        • edek40 Re: Jak to jest? 19.02.09, 13:57
                          > Skuteczniej? No chyba, że skutek jest taki, że coraz więcej jest takich
                          > ograniczeń od czapy.

                          Jura, to oznacza, ze poziom urzedasow siega dna. A ze obywatelski "sprzeciw" trafia na biurko ustawiacza, to sam sobie nie wystawi negatywnej laurki. Taki urzad to grajdolek dzialajacy wg. zasady: ty mnie poglaszczesz, ja cie poglaszcze. Powinien byc nadrzedny urzad kontrolujaca dzialania. Taki NIK drogowy, bo sprawa jest powazna. Powinien on kontrolowac stale, a nie tylko od akcji do akcji.

                          Odwolywanie sie do urzedasow tak niekompetentych, ze wola stawiac znaki na wyrost niz dokladnie przeanalizowac swoje rozwiazania jest bezcelowe.
                        • emes-nju Re: Jak to jest? 19.02.09, 14:01
                          jureek napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > Bo jatwiej i SKUTECZNIEJ jest je olac niz kopac sie z
                          > > biurokratycznym koniem.

                          > Skuteczniej? (...) Tak postawa, czyli olewanie, bardzo cieszy
                          > takich samych olewaczy po stronie władzy. Więcej kasy z mandatów
                          > jest.

                          Ty miales znalazles telefon i do kogos sie dodzwoniles. Edek wyslal
                          kilka maili i na jeden z nich otrzymal odpowiedz - jest dobrze, bo
                          zrobilismy dobrze.

                          Ja za to nie mialem niewatpliwej satysfakcji do nikogo sie dodzwonic
                          (kilka razy probowalem - moj telefon "niknal" w czasie przelaczania
                          do kolejnego, jeszcze bardziej kompetentnego urzednika) ani nie
                          otrzymalem odpowiedzi na zadnego maila.

                          Byc moze, jezeli starczy mi determinacji, zaczne slac listy polecone
                          z potwierdzeniem odbioru. Tylko nie wiem czy starczy mi
                          determinacji, zeby wysylac kolejne listy coraz wyzej, jak w
                          przepisowym terminie nie otrzymam odpowiedzi albo jak odpowiedz
                          bedzie w edkowym duchu (dlaczego mialaby byc inna? Uni sum waaadza i
                          wiom lepniej niz jakis gnoj, emes)...

                          Sorry - w Polsce wciaz rzadzi duch carskiego i bolszewickiego
                          urzednika. Walka z nim, to w wiekszosci wypadkow, kopanie sie z
                          koniem :-/ Przypomnij sobie reakcje "swojego" urzedasa... Zrobiles z
                          tym cos wiecej? Nie? Zapewne nie starczylo Ci determinacji...
                    • edek40 Re: Jak to jest? 19.02.09, 12:20
                      > Wiec jeszcze jeden cytat "Każdy obywatel ma prawo wystąpić z
                      > wnioskiem o usunięcie lub zmianę znaku, a organ zarządzający ruchem
                      > ma obowiązek rozpatrzyć taki wniosek."

                      Tak. Probowalem dwukrotnie. Dwukrotnie odpowiedz zawierala sie w krotkim,
                      zolnierskim: "oznakowanie jest zgodne z (...) i zatwierdzone przez (...)".

                      Korespondencja z nimi polega na tym, ze oni maja liczne podpisy pod durnym
                      znakiem, a ja, maluczki, skacze, a sie nie znam, bo nie mam "podpisu". Ich
                      calkiem nie zwilza to czy oznakowanie jest dobre czy nie. Nawet jesli sprawdzaja
                      dzialanie tego oznakowania, robia to przy kawce nad mapa, na ktorej rozwiazanie
                      zaprojektowali. W tym samym wywiadzie gosc od znakow ubolewa, ze projekt
                      oznakowania nie jest weryfikowany w naturze. Myslisz, ze jak edek40 napisze
                      maila, to ktos rusza d..pe, aby zobaczyc jak to dziala? Nie, po dwoch miesiacach
                      odpisuje, ze jest zgodne i zatwierdzone...

                      Pisanie do nich, to jak sadowe odwolywanie sie do tego samego sedziego w tej
                      samej instancji, ktory ma Cie w d...pie.
                        • edek40 Re: Jak to jest? 19.02.09, 12:31
                          > Siedzac i nic nie robiac z cala pewnoscia nie uda sie zmienic tego
                          > stanu rzeczy.. Polska jednak musi poczekac na wymiane pokolen lub
                          > dwoch..

                          To niestety prawda w calej, nie tylko drogowej, rozciaglosci.

                          Mamy wiec omnipotentnych stawiaczy, nad ktorymi kontrole sprawuje... No chyba
                          nikt, bo sam fakt zalaczenia moich kwiatkow drogowych z jednej tylko drogi, za
                          to pokutujacych miesiace, jesli nie lata, swiadczy o tym, ze znak madry czlowiek
                          stawia na mapie, nieco glupszy z lopata i miarka go stawia i wychodzi znak na
                          szczycie wiezowca, bo go jeszcze nie naniesli na mapie...
    • iberia.pl podobna sytuacja 19.02.09, 10:24
      z dzisiejszego poranka:g.6 z minutami, ruch znikomy,slisko-bloto
      posniegowe, jade ulica jednokierunkowa,z ktorej na swiatlach skrecam
      w lewo w dwukierunkowa, za mna vectra.Co robi PAN z vectry?
      Przeciez nie bedzie jechal za mna powoli (bo zakret i slisko) tylko
      na skrecie wyprzedza mnie na pasach jadac pod prad bo on musi byc
      przed baba! Mam nadzieje, kretynie z Zabrza, ze wkrotce trafisz na
      rownie "madrego" na drodze co ty.
      Teoretycznie NIC sie nie stalo,mimo braku ruchu IMHO stworzyl
      zagrozenie bo moglo go zarzucic na mnie, o zlamaniu przepisow nawet
      nie wspominam.
      • grzeg_sz_1 Re: podobna sytuacja 19.02.09, 11:02
        iberia.pl napisała:

        > z dzisiejszego poranka:g.6 z minutami, ruch znikomy,slisko-bloto
        > posniegowe, jade ulica jednokierunkowa,z ktorej na swiatlach skrecam
        > w lewo w dwukierunkowa, za mna vectra.Co robi PAN z vectry?
        > Przeciez nie bedzie jechal za mna powoli (bo zakret i slisko) tylko
        > na skrecie wyprzedza mnie na pasach jadac pod prad bo on musi byc
        > przed baba! Mam nadzieje, kretynie z Zabrza, ze wkrotce trafisz na
        > rownie "madrego" na drodze co ty.
        > Teoretycznie NIC sie nie stalo,mimo braku ruchu IMHO stworzyl
        > zagrozenie bo moglo go zarzucic na mnie, o zlamaniu przepisow nawet
        > nie wspominam.


        pan w vectrze uznał że wykonując taki manewr nie stwarza zagorzenia:)

        • kontik_71 Re: podobna sytuacja 19.02.09, 11:33
          I pewnie gdyby pan w vectrze byl forumowiczem to uslyszelibysmy cos o
          kretynce (sorki Iberia :)) tarasujacej mu droge... A pewnie i
          infrastrukturze by sie tez dostalo :/
          • iberia.pl i dochodzimy do sedna sterotypu 19.02.09, 12:04
            kontik_71 napisał:

            > I pewnie gdyby pan w vectrze byl forumowiczem to uslyszelibysmy
            cos o
            > kretynce (sorki Iberia :)) tarasujacej mu droge... A pewnie i
            > infrastrukturze by sie tez dostalo :/

            baby za kolkiem.Bo zapewne facet z vectry przy pierwszej lepszej
            okazji wspomni kumplom jaka to "zawalidroga blodni" przed nim
            jechala...bo po co np.hamowac silnikiem jak (na sliskiej!) mozna
            cisnac a potem nagle hamowac....Itd.
          • dipolzg Re: podobna sytuacja 19.02.09, 12:05
            iberia.pl napisała:

            > podobnosc tej sytuacji do Twojej polega rowniez na tym, ze ruch byl
            > znikomy :vectra i ja bylismy w danej chwili jedynymi uzytkownikami
            > tej ulicy w promieniu 300m.

            Zaś niepodobność to u Ciebie interakcja z innym samochodem, a u mnie z
            powietrzem. Ot co.
              • dipolzg Re: podobna sytuacja 19.02.09, 16:26
                iberia.pl napisała:

                > u mnie do interakcji nie doszlo.
                > Podobnoscia jest ten sam styl "myslenia" - Twoj i pana z vectry, ze
                > nikomu nie szkodzicie, w teorii owszem.

                Jest nieco inny. W Twojej sytuacji moc działań miał facet i Ty. U mnie, tylko
                ja. Facet podjął ryzyko. U mnie ryzyka nie było.
    • jureek Re: Jak to jest? 19.02.09, 17:53
      Moim zdaniem mandat za przekroczenie ciągłej i za skręt w lewo mimo zakazu się
      należał. Natomiast przegięciem był mandat za stworzenie zagrożenia.
      Jura

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka