edek40
25.02.09, 12:27
No wlasnie. Czesto slyszymy, ze pomimo dobrego oznakowania czesto dochodzi do
wypadkow. Skad taka powszechna akceptacja dla takiego wyjasnienia? Organizator
zrobil wszystko, co w jego mocy, a kierowcy zlosliwie sie rozbijaja/zabijaja?
Myslicie, ze po prostu to lubia, a miejsce jeszcze szczegolnie piekne do
rozstania sie z zyciem?
A moze nie zrobil wszystkiego? Moze, jak mawia emes (im dluzej sie
zastanawiam, tym bardziej uwazam, ze slusznie) znak - pojecie magiczne, nie
jest wszystkim co mozna zrobic? Dlaczego sa miejsca, o ktorych nigdy sie tak
nie mowi?
Dlaczego najzwyklejsza lampa jest drozsza od zdrowia i zycia czlowieka. Ba,
nawet drugi znak jest drozszy. Czy to normalne? Dlaczego mam istotne
podejrzenie, ze takie przeliczenie ma miejsce?