Zostawiać odstęp?

16.03.09, 22:31
Jeśli przed nami wlecze się długa ciężarówka a warunki drogowe i słaby silnik nie pozwalają na jej bezpieczne wyprzedzenie, to co robimy?

Odpuszczamy wyprzedzanie czekając na bardziej sprzyjające okoliczności i zostawiamy miejsce dla mocniejszych i bardziej zdesperowanych.

Często jednak zostawione miejsce za "trudną" ciężarówka wypełnia się tymi, którzy zdołali wyprzedzić czterometrowy samochodzik, ale kilkunastometrowego to już nie zmogą...

To scenka z mojej dzisiejszej jazdy clio 1.2 7-ką na odcinku Kielce - Radom.

video.google.pl/videoplay?docid=-8501236588186442388&hl=pl
Wpuściłem pierwszego a potem się zaczęło...

Dziesięć minut mi paradowali przed nosem w coraz dłuższym ogonku aż do poszerzenia jezdni o jeden pas.

Odechciewa się zapraszać szybszych do wyprzedzania.
Bo często im się tylko wydaje, że są szybsi...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jureek Re: Zostawiać odstęp? 16.03.09, 22:55
      mejson.e napisał:

      > Odechciewa się zapraszać szybszych do wyprzedzania.
      > Bo często im się tylko wydaje, że są szybsi...

      Mimo to wolę zostawić odstęp.
      Trudno, nie raz muszę zwalniać z powodu skracania mojego odstępu o połowę przez
      takich jak na filmie, ale i tak bezpieczniej z odstępem.
      Jura
      • jorn Re: Zostawiać odstęp? 16.03.09, 23:25
        Ale co to znaczy „słaby silnik nie pozwala”? Kiedy jeszcze nie było mnie stać na prawdziwy samochód, pomykałem sobie trzydziestokonnym pojazdem marki Fiat Cinquecento ED. Co dwa tygodnie pokonywałem tym pojazdem trasę Warszawa-Zielona Góra i z powrotem i jakoś ograniczenia sprzętowe nie uniemożliwiały mi wyprzedzania ciężarówek. Owszem, było znacznie trudniej niż teraz, gdy co prawda samochód dwa razy cięższy, ale koni pod maską o ponad sto więcej, ale się dawało. Kwestia techniki: czaimy się nie tuż za wyprzedzanym, ale kilkadziesiąt metrów z tyłu (jakoś niezbyt często ktoś w tę lukę mi wjeżdża) i patrzymy, co się dzieje z przodu. Gdy pojawia się przerwa w strumieniu pojazdów jadących z przeciwka, to redukcja i gaz w podłogę. Plus rzut oka w lusterko i kierunkowskaz, oczywiście.
        Pozdrawiam
        • mejson.e Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 08:26
          jorn napisał:

          > Ale co to znaczy „słaby silnik nie pozwala”? Kiedy jeszcze nie było
          > mnie stać na prawdziwy samochód, pomykałem sobie trzydziestokonnym pojazdem ma
          > rki Fiat Cinquecento ED. Co dwa tygodnie pokonywałem tym pojazdem trasę Warszaw
          > a-Zielona Góra i z powrotem i jakoś ograniczenia sprzętowe nie uniemożliwiały m
          > i wyprzedzania ciężarówek. Owszem, było znacznie trudniej niż teraz, gdy co pra
          > wda samochód dwa razy cięższy, ale koni pod maską o ponad sto więcej, ale się d
          > awało. Kwestia techniki: czaimy się nie tuż za wyprzedzanym, ale kilkadziesiąt
          > metrów z tyłu (jakoś niezbyt często ktoś w tę lukę mi wjeżdża) i patrzymy, co s
          > ię dzieje z przodu. Gdy pojawia się przerwa w strumieniu pojazdów jadących z pr
          > zeciwka, to redukcja i gaz w podłogę. Plus rzut oka w lusterko i kierunkowskaz,
          > oczywiście.

          Akurat mnie nie musisz tego tłumaczyć ;-)
          Sam poruszałem taki temat tutaj:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=91621807
          Ale uwierz mi - są takie odcinki dróg i natężenie ruchu, że ani mistrzowska
          technika wyprzedzania, ani duża moc silnika, nie uchronią przed rezygnacją z
          wyprzedzenia ciężarówki nawet na dłuższy czas...

          Clio 1.2 to tylko 52 KM ale pozwalało mi wyprzedzać nawet mocniejsze samochody.
          Ale nie pchałem się przed kogoś, kto podobnie jak ja w określonej sytuacji
          drogowej nie miał możliwości wyprzedzenia poprzednika...


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 08:28
        jureek napisał:

        > mejson.e napisał:
        >
        > > Odechciewa się zapraszać szybszych do wyprzedzania.
        > > Bo często im się tylko wydaje, że są szybsi...
        >
        > Mimo to wolę zostawić odstęp.
        > Trudno, nie raz muszę zwalniać z powodu skracania mojego odstępu o połowę przez
        > takich jak na filmie, ale i tak bezpieczniej z odstępem.

        Odstęp oczywiście zostawiam, ale nie wszystkich będę zachęcał zjeżdżaniem na
        pobocze...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • edek40 Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 08:37
      Elementarny brak kultury, gdy widac, ze mniejsze auto wychyla sie w celu dostrzezenia drogi, a z uwagi na slabe przyspieszenie nie moze wisiec na zderzaku ciezarowki.

      Jakies dwa miesiace temu parkowalem tylem pod castorama. Doslownie w ostatniej chwili w miejsce, w ktore wjezdzalem wjechalo twingo. Ja do chamow mam podejscie filozoficzne, moja zas polowice az wynioslo z auta. Uslyszala: "spadaj babo". Oj, cos mnie trafilo! Znalazlem goscia i zdebialem. Myslalem ze to jakis gnojek, a to byl stateczny pan po 50 z rownie stateczna malzonka. Nie omieszkalem objechac go i za forme i za chamstwo w ogole. Wyjasnilem corkom, ze tak wlasnie wyglada cham. Troszke sie zaczerwienil, a potem dodal szybko, ze taki jest tlok, a ja tak sie gramolilem. No coz, vanem nie da sie jak twingo parkowac.

      To chyba caly czas kolejkowa mentalnosc niedoboru. Gdy tylko ktos odwroci wzrok, to juz ma nowego znajomego PRZED soba.
      • jureek Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 09:49
        edek40 napisał:

        > Elementarny brak kultury, gdy widac, ze mniejsze auto wychyla sie w celu dostrz
        > ezenia drogi, a z uwagi na slabe przyspieszenie nie moze wisiec na zderzaku cie
        > zarowki.

        Moim zdaniem, na zderzaku nie powinno się wisieć bez względu na posiadane
        przyspieszenie.
        A z kolejkową mentalnością to masz rację.
        Jura
        • edek40 Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 11:31
          > Moim zdaniem, na zderzaku nie powinno się wisieć bez względu na posiadane
          > przyspieszenie.
          > A z kolejkową mentalnością to masz rację.

          Realnia sa takie, jakie sa. Czesto jazda na zderzaku uniemozliwia tym "szybkim"
          wykorzystanie swojej przewagi (technicznej, bo z rozumem to juz bywa roznie).
          • jureek Re: Zostawiać odstęp? 17.03.09, 11:54
            edek40 napisał:

            > Realnia sa takie, jakie sa. Czesto jazda na zderzaku uniemozliwia tym "szybkim"
            > wykorzystanie swojej przewagi (technicznej, bo z rozumem to juz bywa roznie).

            A ja ich pierniczę, po co mam im coś uniemożliwiać. Niech sobie tę swoją
            przewagę techniczną wykorzystują. Mam to gdzieś, dla mnie ważniejsze jest, że
            nie wjadę poprzednikowi w kufer w razie gwałtownego hamowania.
            Jura
    • emes-nju Czy lepiej byc... 17.03.09, 11:36
      ... bogatym i zdrowym, czy biednym i chorym ;-)

      Zostawie odstep, to dysponujac zamulonym autem, nigdy nie uda mi sie
      zawalidrogi wyprzedzic. Nie zostawie odstepu, to nie dosc, ze bede
      lamal przepisy (odstepu, w ktory nikt sie nie wcisnie, z cala
      pewnoscia nie mozna zaliczyc do bezpiecznych), to i samemu ciezko mi
      bedzie wyprzedzic.

      Dlatego dla kogos, kto duzo jezdzi poza miastem, mocniejsze auto nie
      jest w Polsce kaprysem...
      • nazimno A ja nie mam takiego dylematu. 17.03.09, 15:38
        Zawsze jezdze sobie z tzw. rozsadnym ( od warunkow i predkosci
        zaleznym odstepem ) i NIEZWYKLE rzadko mi sie zdarza,
        aby sie ktos sie w ten odstep w...chrzanil, ale to nie jest w Polsce, oczywiscie.

        A poniewaz autko ma dosc przyjemne "a" (przyspieszenie), to
        na tzw. Landstrasse wyprzedza mi sie szybko i sprawnie,
        jesli tylko mozna to bezpiecznie zrobic.

        Tak wiec potwierdzam, iz "zamulone" sie do tego nie nadaje.
        Widzialy galy, co braly, a jak nie widzialy, to teraz widza.

        • emes-nju Re: A ja nie mam takiego dylematu. 17.03.09, 15:59
          nazimno napisał:

          > Widzialy galy, co braly, a jak nie widzialy, to teraz widza.

          To mozna napisac w kraju, w ktorym kryterium finasowe nie jest
          (statystycznie) glownym czynnikiem decydujacym o wyborze konkretnego
          auta lub tylko jego wersji.
          • nazimno Decyzja o kupnie samochodu 17.03.09, 19:29
            opiera sie na tak wielu kryteriach, ze trudno sie czasem zdecydowac.

            Gdy ma sie jednak do wyboru mula, osla i mustanga, a kryterium
            przewozenia tesciowej z dobytkiem nie jest decydujace, to wielu
            wybiera mustanga.

            Co kon to kon, jaki jest kazdy widzi.
            Dlatego pisalem o "galach", co braly.



            • mejson.e Re: Decyzja o kupnie samochodu 17.03.09, 22:02
              nazimno napisał:


              > Co kon to kon, jaki jest kazdy widzi.
              > Dlatego pisalem o "galach", co braly.

              Moje gały dobrze widziały, co brały i lanos 1.5 8V 86 KM całkiem wystarcza od
              wielu lat nawet na polskie drogi.

              Wspomniane w pierwszym poście clio 1.2 52 KM to było auto służbowe, co prawda
              nie moje, ale też da się tym jeździć, mimo że na codzień służbowo jeżdżę
              dwulitrowym benzyniakiem.

              Nie rozpaczałem nad (nie)mocą samochodu, bo jak widać i mocniejsi nie dali rady
              wyprzedzić ciężarówki - chciałem tylko wyznaczyć punkt odniesienia.

              Tak więc nie wszyscy jadący dychawicznymi toczydełkami, to niedowidzące gały... ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • staszek585 Re: Decyzja o kupnie samochodu 17.03.09, 22:09
                A wracając do odstępu to jak zwykle w życiu: coś trzeba wybrać. A co?
                Wybór należy do każdego.
                PS:
                Oczywiście należałoby wytłumaczyć niektórym, że jazda "na zderzaku" nie tylko
                jest niebezpieczna (pewnie im to wisi, chcą poczuć adrenalinę, a w razie
                zderzenia będą mieć pretensje do całego świata, ale nie do siebie), a po drugie
                nie umożliwia sprawnego, bezpiecznego wyprzedzania. Ten drugi argument może do
                nich trafić. Może?
            • emes-nju Re: Decyzja o kupnie samochodu 18.03.09, 13:27
              nazimno napisał:

              > opiera sie na tak wielu kryteriach, ze trudno sie czasem
              > zdecydowac.
              >
              > Gdy ma sie jednak do wyboru mula, osla i mustanga, a kryterium
              > przewozenia tesciowej z dobytkiem nie jest decydujace, to wielu
              > wybiera mustanga.

              A jak sie chce kupic SAMOCHOD i dysponuje sie kwota np. 10 tys zl,
              to rozsadny obywatel (w odroznieniu od szczeniaka) kupuje najmlodszy
              za te pieniadze. A wiec najmniejszy i najslabszy (wyjatek stanowi
              Alfa Romeo, na ktora jednak, nie wiem dlaczego ;-P , malo kto sie
              decyduje :-P ).

              Tak kupuje biedniejsza Polska (czyli niestety wiekszosc rodakow). A
              potem sie zastanawia jak w tym Tico czy, po odrobinie zakupowego
              szalenstwa, Fiescie upchnac tesciowa i dobytek...
        • simr1979 Re: A ja nie mam takiego dylematu. 18.03.09, 12:10
          nazimno napisał:

          > na tzw. Landstrasse wyprzedza mi sie szybko i sprawnie,

          Nie kłam, zimny - na Landstrasse się NIE WYPRZEDZA, co wie każdy, kto choć raz w roku jest w Niemczech ;)

          > NIEZWYKLE rzadko mi sie zdarza,
          > aby sie ktos sie w ten odstep w...chrzanil,

          No pewnie, że się nie wch.ani - musiałby Cię w tym celu wyprzedzić, a przecież ... na Landstrasse się NIE WYPRZEDZA....;)


          > ale to nie jest w Polsce, oczywiscie.

          Oczywiście :)
          • nazimno Chrzanisz & Pleciesz... 18.03.09, 12:25
            Zanim raz w roku tam pojedziesz, poczytaj sobie o niebezpieczenstwach.

            www.dvr.de/site.aspx?url=html/presse/dvr_report/665_30.htm
            Lanstrasse to odpowiednik zwyklej polskiej drogi wsrod lanow pszenicy i zyta,
            niekoniecznie krajowej. I tyle.

            PS
            Co, "zyta" bylo wczoraj za duzo?
            • simr1979 IMHO... 18.03.09, 12:31
              .. to Ty nawet jeszcze nie masz PJ.
              Ale nie szkodzi, i tak Cię lubie ;)
              • nazimno ... mowilem, za duzo "zyta" bylo... 18.03.09, 12:45
                Co do linku, ktory podalem, to oni tez za jedna z przyczyn
                wypadkow uwazaja tzw. niedostosowanie predkosci do warunkow.
                (akapit koncowy)

                Wypisz wymaluj - nasza moralicja obywatelska w bialych czapkach.

                PS
                Mylisz sie, mam w sumie trzy: polskie, niemieckie i hamerykanskie.



                • nazimno A dokladnie tu: 18.03.09, 12:51

                  """
                  Als Unfallursache dominiert auch in der Unfallstatistik die nicht
                  angepasste Geschwindigkeit. Besonders häufig fallen motorisierte
                  Zweiradfahrer durch nicht angepasste Geschwindigkeit auf. Zudem
                  machen diese Fahrer öfter als andere unfallursächliche Fehler beim
                  Überholen. Viele Pkw-Fahrer fahren zwar auch zu schnell, daneben
                  aber sind es vor allem Vorfahrtverletzungen sowie zu knappe
                  Sicherheitsabstände, die zu Unfällen führen. Nicht angepasste
                  Geschwindigkeit auf Landstraßen ist dabei vorrangig ein
                  Fehlverhalten jüngerer Fahrer
                  """

                  Buhaha, wszystko jest tak samo jak w Polsce.

                  PS
                  W czasie "lykendu" jest rzeczywiscie ciasno i wszyscy jada,
                  jakby ich przyczepili do sznurka. Wtedy si prawie NIE WYPRZEDZA,
                  poniewaz ten sznurek dotyczy jadacych (jak my) i jadacych z
                  naprzeciwka. Tylko wtedy wspolczynnik WQ rosnie czlowiekowi.
                  (WQ - domysl sie, o co chodzi, tiges_wiz nie spi)


                  • jureek Re: A dokladnie tu: 18.03.09, 13:03
                    Komu WQ rośnie, temu rośnie. Nie mierz wszystkich swoją miarą.
                    Jura
          • jureek Re: A ja nie mam takiego dylematu. 18.03.09, 12:40
            simr1979 napisał:

            > Nie kłam, zimny - na Landstrasse się NIE WYPRZEDZA, co wie każdy, kto choć raz
            > w roku jest w Niemczech ;)

            Co rozumiesz pod sformułowaniem "na landstrasse się nie wyprzedza"?
            Ze nie wolno wyprzedzać na takich drogach? Czy, że praktycznie mało manewrów
            wyprzedzania na landstrasse się spotyka?
            Jeżeli to pierwsze, to nie masz racji, bo nie istnieje generalny zakaz
            wyprzedzania na landstrasse, poza odcinkami, gdzie jest to zabronione przez
            znaki lub linię ciągłą.
            Jeżeli to drugie, to faktycznie manewrów wyprzedzania jest tam dużo mniej niż na
            podobnych polskich drogach. Chociaż w byłym NRD na ogół jeździ się ostrzej, więc
            i wyprzedzań więcej.
            Jura
    • st1545 Re: Zostawiać odstęp? 18.03.09, 10:09
      mejson.e napisał:
      > Jeśli przed nami wlecze się długa ciężarówka a warunki drogowe i słaby silnik n
      > ie pozwalają na jej bezpieczne wyprzedzenie, to co robimy?
      Trzymam odstęp i środkową linię. Po to, żeby nie musieć przyhamowywać po każdym
      mignięciu stopów przed oczami oraz po to, żeby z powodu znużenia taką jazdą nie
      zahaczyć na poboczu kogoś, kogo ciężarówka gwałtownie ominie.
      Poza tym, jeśli ciężarówka naprawdę się wlecze (50-60km/h) to wyprzedzenie jej
      nawet "maluchem" zajmuje dosłownie chwilę, więc warto być czujnym i patrzeć do
      przodu.
      Zjeżdżanie do prawej (na pobocze) w takiej sytuacji uważam za karygodne. Był o
      tym cały topic, zapoznałem się z opiniami zwolenników "przepuszczania" i .. nie
      podzielam.

      > Odpuszczamy wyprzedzanie czekając na bardziej sprzyjające okoliczności
      Właśnie. A nuż zrobi się parusetmetrowa luka .. żeby z niej skorzystać, trzeba
      zaczynać wyprzedzanie niezwłocznie, czyli _trzeba_ wcześniej obserwować drogę
      jadąc przy linii środkowej.

      > i zostaw
      > iamy miejsce dla mocniejszych i bardziej zdesperowanych.
      Dla mocniejsz_ego_ lub bardziej zdesperowan_ego_. Jeśli auto z tyłu "wisi na
      zderzaku" kombinując z wyprzedzaniem - lekko zmniejszam prędkość i robię
      ciuteńkę miejsca, by zasugerować możliwość wyprzedzenia tylko swojego auta
      (zamiast mnie i ciężarówki na jeden raz). Z następnym robię odwrotnie (-; widząc
      lukę _za_małą_ dla mnie, ale potencjalnie kuszącą dla desperata, wcześniej
      delikatnie przyśpieszam i jeszcze trochę zbliżam do środka, sugerując, że też
      chcę wyprzedzać. Oczywiście nie robię tego "cały czas" - tylko wtedy, gdy
      kolejny z tyłu wsiada mi na zderzak i się miota (po jakimś czasie mu się
      odechciewa (-; i jest spokój - przynajmniej dopóty, dopóki ten wcześniej
      przepuszczony nie wyprzedzi ciężarówki).

      Zupełnie inaczej jest też, wtedy gdy przede mną jedzie sznur tirów, których mi
      się _nie_chce_ wyprzedzać mimo wolnego pasa z przeciwka, albo gdy pojedynczy TIR
      jedzie z moją "prędkością ekonomiczną" (90km/h). Wtedy robię odstęp wręcz
      przesadny, pilnując by "pociąg" nie uciekł mi więcej niż pół kilometra (przy
      rozsądnym tempie jazdy oznacza to stratę najwyżej kilkudziesięciu sekund, a więc
      niedużą). Niech sobie wyprzedzają...*

      > Odechciewa się zapraszać szybszych do wyprzedzania.
      > Bo często im się tylko wydaje, że są szybsi...
      Mejson.e, trzeba sobie chyba zakodować, że o ile "szybszych" jest coraz więcej
      (wraz ze wzrostem ilości lizingowych turbodiezli) to _sprawniejszych_ wcale nie
      przybywa. Naprawdę, nie warto zapraszać do wyprzedzania...

      pozdrawiam, tomek

      PS filmik byłby ciekawszy, gdybyś nie wyciął scen, w których oni Cię wyprzedzali.
      • mejson.e Cut 18.03.09, 10:15
        st1545 napisał:


        >
        > PS filmik byłby ciekawszy, gdybyś nie wyciął scen, w których oni Cię wyprzedzal
        > i.

        Nie wyciąłem, bo ... nie nagrałem.
        Nie miałem zamontowanej kamery, a obie ręce chciałem mieć wolne na wypadek
        wyprzedzania - taki silnik wymaga pełnego zaangażowania kierującego...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja