Zły przykład

23.04.09, 00:05
Kto z Was nabierał wigoru dopiero wtedy gdy został wyprzedzony? ;-)

Na mnie wyprzedzanie nie działa przygnębiająco, chyba że jest chamskie i nieprzepisowe, ale są tacy wozacy, którzy wyprzedzenie siebie traktują jak spoliczkowanie.

Na tym filmiku widać, jak mój poprzednik od kilku minut jadący dość pierdołowato, dostaje ostrogę po wyprzedzeniu, zadziera kitę i jaaazda!

www.youtube.com/watch?v=fuwN9IOQIgM
Chyba że wcześniej przysnął, dłubał w nosie, albo kończył pisać sms...

Bo jak wytłumaczyć inaczej taką zmianę stylu jazdy?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniakówy przykład
    • starypryka Re: Zły przykład 23.04.09, 03:29
      mejson.e napisał:

      >
      > Bo jak wytłumaczyć inaczej taką zmianę stylu jazdy?
      >

      Wytłumaczenie jest proste - "Jazda na sponsora".
      • mejson.e Na sponsora 23.04.09, 08:20
        starypryka napisał:

        > Wytłumaczenie jest proste - "Jazda na sponsora".

        Wątpię - nigdy nie spotkałem tam radaru a "zając" nie sponsoruje mandatów za
        wyprzedzanie na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych czy przecinanie ciągłych,
        co jest nieuchronne przy takiej jeździe.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rekrut1 Re: Na sponsora 23.04.09, 09:32
          Nie chciał bym być złośliwy ale Ty z tą kamerą stajesz się
          niebezpieczny:))))Albo i gorzej.
          Pozdr.
          Pazdzioch
        • babaqba Re: Na sponsora 23.04.09, 18:07
          mejson.e napisał: > Wątpię - nigdy nie spotkałem tam radaru a "zając"
          nie sponsoruje mandatów za
          > wyprzedzanie na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych czy przecinanie
          ciągłych,
          > co jest nieuchronne przy takiej jeździe.

          Co jest nieuchronne? Mandaty? Z choinki się urwałeś? Jedyne zagrożenie
          to fotoradary i dlatego sponsor jest niezbędny. Cała reszta jest przez
          władzę lekceważona, bo nie jest oficjalnie powodem wypadków.

          PS. Ciekawe kiedy nasz naród zacznie myśleć? Bo obecny stan, kiedy
          "walczy" się tylko z prędkością a za wszystkie choroby odpowiedzialne
          są papierosy zaś za wszystko inne "komuna" itp. itd. to jakaś zbiorowa
          paranoja. Jaki w tym udział ma fakt, że ponad 90% rodaków przyznaje
          się do odrzucenia rozumu i bycie "wierzącymi"?
          • emes-nju Re: Na sponsora 24.04.09, 09:39
            babaqba napisała:

            > PS. Ciekawe kiedy nasz naród zacznie myśleć?

            Nie zacznie. Rozsadnym rozumowaniem moze poszczycic sie max. 20%
            spoleczenstwa...

            Waaadza to wie i precyzyjna oraz swietnie dopracowana socjotechnika
            straszy spoleczenstwo "nadmierna". A moglaby uczyc... Tylko po co?
            Odpowiednio posr... w zbroje spoleczenstwo latwiej akceptuje
            plasterek na syfa w postaci fotoradarow :-/
    • tiges_wiz Re: Zły przykład 23.04.09, 08:55
      ja odpuszczam ... prawie zawsze. Jedyna sytuacja, gdzie tego nie robie, to wtedy
      jak dogonie i wyprzedze pana pt. "zawsze 75=80", pozniej zwalniam w zabudowanym,
      a pan sie zabiera do wyprzedzania tuz przed tablica 'koniec terenu zabudowane'.
      Wtedy zamiast spokojnie z piatki, to trzeci bieg i w podloge. Aby nawet nie
      pomyslal, ze mialby jakies szanse. I jeszcze jedna uwaga. Jezeli nawet taki pan
      zacznie wyprzedzac wczesniej i bedzie juz z boku, to klne na czym swiat stoi,
      ale odpuszczam, zeby za chwile znowu go wyprzedzic, bo on dalej jedzie te 75-80
      po za zabudowanym.
      • emes-nju Re: Zły przykład 23.04.09, 16:08
        tiges_wiz napisał:

        > Jedyna sytuacja, gdzie tego nie robie, to wtedy
        > jak dogonie i wyprzedze pana pt. "zawsze 75=80", pozniej zwalniam
        > w zabudowanym, a pan sie zabiera do wyprzedzania tuz przed
        > tablica 'koniec terenu zabudowane'.
        > Wtedy zamiast spokojnie z piatki, to trzeci bieg i w podloge.

        Kurcze! Tyle nas laczy! ;-)

        No dobra - ja nie musze zwykle redukowac do trojki ;-D
        • rapid130 Re: Zły przykład 23.04.09, 21:27
          emes-nju napisał:

          > No dobra - ja nie musze zwykle redukowac do trojki ;-D

          ...ale ty nie masz szemrzących jak strumyczek 2300 obr/min na piątce
          przy 100 km/h. :PPPP Doooobra, nie ma co porównywać. Alfa 156 i
          Xantia II są niczym yin i yang :P AR -> męskie yang (ogień lub
          wiatr), X -> żeńskie yin (woda i ziemia).

          Tiges, a twój sprzęt gdzie przyporządkować? ;)

          Poza tym, mamy identyczne postępowanie z pierdołami-tępomatami.
          • emes-nju Re: Zły przykład 24.04.09, 09:44
            rapid130 napisał:

            > AR -> męskie yang (ogień lub wiatr)

            Czasem miewam dosc swojego auta (jest super, ale klopotliwe - np.
            wymiana szczotek w alternatorze wymaga potem ustawiania geometrii
            zawieszenia) i pomrukuje, zeby je sprzedac. Wtedy do walki wkracza
            moja kobieta... Widocznie jest bardzie meska niz ja ;-)
    • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 09:30
      mejson.e napisał:

      > Na mnie wyprzedzanie nie działa przygnębiająco, chyba że jest
      > chamskie i nieprzepisowe.

      A wyprzedzanie przepisowo jadacego samochodu z dwukrotnie wyzsza predkoscia niz
      dozwolona jest przepisowe?
      • rekrut1 Re: Zły przykład 23.04.09, 09:33
        "A wyprzedzanie przepisowo jadacego samochodu z dwukrotnie wyzsza
        predkoscia niz dozwolona jest przepisowe?"
        Jak nikt nie widzi;)
        Pozdr.
        Pazdzioch
      • hanni P.S. 23.04.09, 09:34
        > > Na mnie wyprzedzanie nie działa przygnębiająco, chyba że jest
        > > chamskie i nieprzepisowe.

        Pewnie sie czepiam ale zakladajac, ze jezdzisz czesto powyzej dozwolonego limitu
        - kazde wyprzedzenie ciebie musi byc "nieprzepisowe"?
        • rekrut1 Re: P.S. 23.04.09, 09:36
          "kazde wyprzedzenie ciebie musi byc "nieprzepisowe"?"
          Bez żalu muszę Ci przyznać rację.
          • hanni Re: P.S. 23.04.09, 10:23
            rekrut1 napisał:

            > Bez żalu muszę Ci przyznać rację.

            Idac dalej tym tokiem rozumowania, jesli mejson jezdzi z reguly powyzej
            dozwolonego limitu to wiekszosc przypadkow wyprzedzenia mejsona przez inne
            samochody musi automatycznie "dzialac" na niego "przygnebiajaco" i powodowac
            "nabranie wigoru".

            Nie inaczej jest tez pewnie z cala masa innych mejsonopodobnych kierowcow
            jezdzacych rowniez nagminnie powyzej dozwolonego limitu.

            Wyglada na to, ze po drogach mamy mase "przygnebionych" ierowcow nabierajacych
            co rusz "wigoru".
      • mejson.e Rękawiczka 23.04.09, 10:39
        hanni napisał:

        > A wyprzedzanie przepisowo jadacego samochodu z dwukrotnie wyzsza predkoscia niz
        > dozwolona jest przepisowe?

        Nie podnoszę tej rękawiczki.
        A niech sobie leży... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.Rękawiczka
        • hanni Re: Rękawiczka 23.04.09, 11:21
          A coz innego ci pozostaje?

          Tez nie wiem, co moglbys odpowiedziec, zeby z tego jakos wybrnac.

          Ze predkosc dwukrotnie wyzsza od dozwolonej jest przepisowa?
          Ze nikt nigdy cie nie wyprzedza, gdy jedziesz przepisowo lub szybciej?
          Ze z reguly jezdzisz przepisowo a nawet wolniej?

          Co bys nie napisal i tak tego nikt nie bedzie mogl potraktowac powaznie.
          • emes-nju Re: Rękawiczka 23.04.09, 16:15
            hanni napisał:

            > Tez nie wiem, co moglbys odpowiedziec, zeby z tego jakos wybrnac.

            Ja wiem co moglby odpowiedziec, a czego nie robi, bo widocznie nie
            chce szargac swojego imienia.

            Ale ja mam w d... jak mnie ktos postrzega wiec napisze, co mozna
            napisac na BEZPODSTAWNE OSKARZENIE - Hanni, pierd... jak potluczony!
            • hanni Re: Rękawiczka 23.04.09, 17:23
              emes-nju napisał:


              > Ja wiem co moglby odpowiedziec,
              > Ale ja mam w d... (...) pierd... jak potluczony!

              Ano wlasnie. Tak to tutaj wyglada "merytoryczna" odpowiedz gdy nie ma sie
              argumentow.

              • emes-nju Re: Rękawiczka 24.04.09, 09:15
                Udowodnij mi, ze widziales predkosciomierz w samochodzie Mejsona, a
                uznam merytorycznosc Twoich argumentow..
                • hanni Re: Rękawiczka 24.04.09, 09:31
                  emes-nju napisał:

                  > Udowodnij mi, ze widziales predkosciomierz w samochodzie Mejsona,

                  Po co milabym udowadniac cos tak absurdalnego, skoro sam mejson napisal, ze
                  wyprzedzany samochod jechal 30 km/h i wyprzedzajac go zdublowal jego predkosc.

                  "Zdublowałem prędkość E klasy - miałem jakieś 60 na liczniku na końcu"
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94134288&a=94144318

                  P.S. Moze nastepnym razem, zanim zaczniesz wulgarnie ublizac forumowiczom
                  poinformuj sie, czego w ogole dotyczy dyskusja?
                  • emes-nju Re: Rękawiczka 24.04.09, 09:53
                    No i co z tego?

                    Nikt z wyjatkiem Mejsona nie jest wstanie stwierdzic jak bylo i
                    jakie na tym odcinku obowiazywalo ograniczenie. Ktos dopatrywal sie
                    skrzyzowania, ktos nie - ja nic nie widzialem, bo nie patrzylem;
                    zapewne dlatego, ze nie musze chorobliwie pouczac wszystkich i
                    wytykac im bledow :-P

                    A najsmieszniejsze jest to, ze nawet jezeli Mejson przekroczyl
                    predkosc, to bez analizy NA MIEJSCU calego zdarzenia, zabieranie
                    glosu wymaga uzycia trybow warunkowych. Ty uzywasz tak
                    kategorycznych stwierdzen, ze, powtorze, pierd... jak potluczony.
                    Zachowujesz sie jak nietoperz - nic nie widzisz, a wszystkiego sie
                    czepiasz ;-)
                    • hanni Re: Rękawiczka 24.04.09, 10:13
                      emes-nju napisał:

                      > No i co z tego?

                      > Nikt z wyjatkiem Mejsona nie jest wstanie stwierdzic jak bylo i
                      > jakie na tym odcinku obowiazywalo ograniczenie.

                      Przeciez mejson jedno i drugie dokladnie stwierdzil.


                      > A najsmieszniejsze jest to, ze nawet jezeli Mejson przekroczyl
                      > predkosc, to bez analizy NA MIEJSCU calego zdarzenia, zabieranie
                      > glosu wymaga uzycia trybow warunkowych.

                      ??? Jakiej ty jeszcze chcesz analizy, skoro sam mejson przyznal, ze ja
                      najzwyczajniej przekroczyl.

                      > pierd... jak potluczony.
                      > Zachowujesz sie jak nietoperz

                      Nie probowales jeszcze nigdy zachowywac sie jak dorosly?
                      • emes-nju Re: Rękawiczka 24.04.09, 10:18
                        hanni napisał:

                        > Nie probowales jeszcze nigdy zachowywac sie jak dorosly?

                        A po co? To pozwala mi nadal byc pieknym i miec sprawny, krytyczny
                        umysl - wole to od czepialskiego i zestrachanego stetryczenia.
                    • mejson.e A nie mówiłem? 24.04.09, 10:16
                      Po co się schylałeś?
                      Po taką rękawiczkę nie warto.

                      Niech sobie leży...

                      Ja nie odpowiadałem, bo wątek dotyczy zupełnie innej sytuacji niż tamto
                      wyprzedzanie 60/30, ale niektórzy zawsze potrafią przypomnieć, że Murzynów się
                      bije...

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • emes-nju Re: A nie mówiłem? 24.04.09, 10:20
                        mejson.e napisał:

                        > Ja nie odpowiadałem, bo wątek dotyczy zupełnie innej sytuacji niż
                        > tamto wyprzedzanie 60/30

                        Ale Hanni nadal tego nie czai! A nawet jak zaczai, to i tak gdzies
                        bija Murzynow.

                        A tak naprawde, to musze zlozyc samokrytyke... Dzis przyszedlem do
                        pracy grubo za wczesnie i mi sie nudzilo ;-) Ale juz koncze.

                        Pzdr
                      • hanni Re: A nie mówiłem? 24.04.09, 13:52
                        mejson.e napisał:

                        > Po co się schylałeś?
                        > Po taką rękawiczkę nie warto.

                        Nie moj drogi. Ty nie byles w stanie.

    • inguszetia_2006 Re: Zły przykład 23.04.09, 09:46
      Witam,
      Dla mnie ryba, czy mnie ktoś wyprzedza, czy nie.
      Generalnie, mam to gdzieś.
      Jak ja wyprzedzam, liczę na to, że zawalidroga zniknie mi z oczu, a
      nie że będzie mnie gonić i zajeżdżać mi drogę, by coś udowodnić.
      Przypominam sobie tylko jeden taki przypadek. Golfik, młodzik w
      Golfiku. Wyprzedziłam, bo się snuł. Podgonił i zajechał mi drogę
      przed światłami. Debil, klasyczny debil.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 10:27
        inguszetia_2006 napisała:

        > Jak ja wyprzedzam, liczę na to, że zawalidroga zniknie mi z oczu,

        "Zawalidroga"?
        Zastanawiam sie jak w tym kraju ludzie kiedykolwiek maja nauczyc sie szacunku
        wobec samych siebie nie mowiac juz o szacunku do prawa?
        • edek40 Re: Zły przykład 23.04.09, 10:40
          > "Zawalidroga"?
          > Zastanawiam sie jak w tym kraju ludzie kiedykolwiek maja nauczyc sie szacunku
          > wobec samych siebie nie mowiac juz o szacunku do prawa?

          Tez sie zastanawiam. Jak to mozliwe, ze w kraju, w ktorym nie ma drog, znajduja
          sie tak aspoleczne typy, ktore z uwagi na gapiostwo, strach, opory czy cokolwiek
          tam spozniaja sie na skrzyzowniach czy jada 20 km/h na szosie.
          • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 11:03
            edek40 napisał:

            > czy jada 20 km/h na szosie.

            A skad w ogole wiesz, ze inguszetia miala na mysli jadacych "20 km/h"?

            Poza tym nawet gdyby. Czy np. starsi ludzie, nowicjusze, czujacy sie niepewnie,
            jadacy ponizej dozwolonej predkosci to jacys podludzie?

            P.S.
            Zawsze myslalem, ze wyprzedzenie wolno jadacego samochodu jest latwiejsze od
            wyprzedzenia samochodu jadacego szybciej.
            • edek40 Re: Zły przykład 23.04.09, 11:26
              > Poza tym nawet gdyby. Czy np. starsi ludzie, nowicjusze, czujacy sie niepewnie,
              > jadacy ponizej dozwolonej predkosci to jacys podludzie?

              Nie sa. Ale niektorych starszych ludzi nalezaloby wyslac na badania
              psychomotoryczne. Jednak to nie oni blokuja nasze szosy. Tu glownymi sprawcami
              sa prastare ciezarowki, przeladowane do granic ostatecznosci. I tu sporo do
              powiedzenia powinna miec policja, ale nie ma, poniewaz te demony predkosci nie
              lapia sie na radar.

              > P.S.
              > Zawsze myslalem, ze wyprzedzenie wolno jadacego samochodu jest latwiejsze od
              > wyprzedzenia samochodu jadacego szybciej.

              Jest. Na szosie, ktorej pojemnosc nie zostala przekroczona 10 lat temu. W kazdym
              innym wypadku jest to trudna do pokonania zawalidroga.
              • jorn Re: Zły przykład 23.04.09, 11:41
                Hmmm.

                Przyszło mi do głowy możliwe racjonalne wytłumaczenie sytuacji
                widocznej na filmie. Być może facet jechał powoli czekając na
                kumpla, z którym mieli gdzieś razem jechać. Kiedy kumpel go dogonił,
                koleś pojechał za nim. Bo raczej na zakamuflowany radiowóz z
                wideorejestratorem mi ten pojazd nie wyglądał:)

                A może faktycznie był z tych, którzy czują się poniżeni, gdy ktoś
                ich wyprzedza…

                Pozdrawiam
              • jane14 Re: Zły przykład 23.04.09, 12:23
                edek40 napisał:

                >glownymi sprawcami
                > sa prastare ciezarowki, przeladowane do granic ostatecznosci.

                No ale to oni właśnie robią ten PKB i oni dowoża te swieże kiełbaski
                i chlebus itd. To bez nich ten kraj zbankrutuje, jak czesto
                podkreślasz.
                Własnie bez nich a nie bez tych co wożą powietrze z pod Warszawy do
                centrum i z powrotem....och mozna przewieśc autobusem.

                > I tu sporo do powiedzenia powinna miec policja, ale nie ma,
                poniewaz te demony predkosci nie
                > lapia sie na radar.
                No własnie dlatego stawiaja żeby im ułatwić . Bo to oni sa "solą
                tej ziemi" a ty ze swoja predkoscią jeno "wrzodem na ..."
                • edek40 Re: Zły przykład 23.04.09, 15:33
                  > No ale to oni właśnie robią ten PKB i oni dowoża te swieże kiełbaski
                  > i chlebus itd. To bez nich ten kraj zbankrutuje, jak czesto
                  > podkreślasz.

                  Ten kraj zbankrutuje z powodu braku drog jako takich, a nie z powodu kilku, ale
                  za to dokumentnie blokujacych drogi, ciezarowek.

                  Smieszny jestes. Probujesz wciskac mi slowa, ktorych nie powiedzialem. Zaraz
                  napiszesz, ze transport morksi bazuje na lodkach wioslowych.

                  > No własnie dlatego stawiaja żeby im ułatwić . Bo to oni sa "solą
                  > tej ziemi" a ty ze swoja predkoscią jeno "wrzodem na ..."

                  Jesli zdrowe cialo masz za wrzod, a wrzod za sol ziemi, to sorry...
              • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 17:30
                edek40 napisał:

                > Nie sa. Ale niektorych starszych ludzi nalezaloby wyslac na badania
                > psychomotoryczne.

                Niektorzy starsi ludzie jezdza o nieba bezpieczniej niz niektorzy mlodzi dynamiczni.

                > Jednak to nie oni blokuja nasze szosy. Tu glownymi sprawcami
                > sa prastare ciezarowki, przeladowane do granic ostatecznosci. I tu sporo do
                > powiedzenia powinna miec policja, ale nie ma, poniewaz te demony predkosci nie
                lapia sie na radar.

                Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Nawet nowa wypelniona ciezarowka rusza i jezdzi
                wolno. Jesli juz tematyzujesz tu "wyprzedzanie" to przeciez chyba duzo trudniej
                wyprzedzic cierarowke jadaca 70 km/h niz jadaca 40 km/h?

                Poza tym ciezarowcy to akurat ci, ktorzy na drogach wykonuja najciezsza robote.
                Najwiecej do utyskiwania maja na nich niejednokrotni ci, ktorzy jezdza dla
                przyjemnosci, do tego jeszcze na krotkich odcinkach.


                > Jest. Na szosie, ktorej pojemnosc nie zostala przekroczona 10 lat
                > temu. W kazdym innym wypadku jest to trudna do pokonania
                > zawalidroga.

                Coz to znowu za wypowiedz? Na szosie, ktorej pojemnosc zostala przekroczona
                (teraz czy juz 10 lat temu to obojetne) nie ma wyprzedzania. A jesli juz mozna
                wyprzedzic to przeciez zawsze latwiej wyprzedzic stara jadaca powoli ciezarowke
                niz szybsza nowa.
                • trypel Re: Zły przykład 23.04.09, 18:02
                  hanni napisał:


                  > Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Nawet nowa wypelniona ciezarowka
                  rusza i jezdz
                  > i
                  > wolno.

                  Dzisiaj w Emilianowie (Gierkówka) zwolniłem prawie przepisowo do
                  80/godz (ograniczenie do 70), za mną TIR który przez jakies 500 m
                  mrugła swiatlami i trąbił żebym jechał szybciej, przestał dopiero
                  wtedy jak go przyhamowałem do 50. Tak wolno to oni nie jezdzą.



                  Jesli juz tematyzujesz tu "wyprzedzanie" to przeciez chyba duzo
                  trudniej
                  > wyprzedzic cierarowke jadaca 70 km/h niz jadaca 40 km/h?

                  Na pewno masz PJ? Dużo wiecej zamieszania i problemów stwarza ta
                  jadąca 40 niż 70. Zwłaszcza w dużym ruchu.
                  • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 18:24
                    trypel napisał:


                    > Na pewno masz PJ?

                    Mam.

                    > Dużo wiecej zamieszania i problemów stwarza ta
                    > jadąca 40 niż 70.

                    Moglbys to wytlumaczyc? Przypominam, ze chodzi tylko o kwestie WYPRZEDZANIA.
                    • trypel Re: Zły przykład 23.04.09, 18:36
                      chodzi o kwestię płynnosci ruchu a nie tylko wyprzedzania -
                      wyprzedzanie jest jednym z elementów,
                      jestem w stanie jechac i 20 km za ciężarówką jadącą 70/godz ale nie
                      jestem w stanie jechac za taką jadącą 40. Za mna jesli ruch z
                      naprzeciwka jest spory, po 2 minutach robi sie korek na 50 aut.
                      Kazdy zaczyna sie wkurzac, próbowac wciskac przed nastepny samochód
                      itd...
                      A teraz pomysl że ta cięzarówka (albo autobus lokalnego PKSu - to
                      czestsze) dojezdza do rowerzysty, chce go wyprzedzić ale mocy brak
                      bo rowerzysta jedzie 30/godz. I sie buja 3 km z włączonym lewym
                      migaczem, i korek rosnie do 200 aut.
                      Nigdy czegos takiego nie widziałes?
                      • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 18:53
                        Ja pytam o wyprzedzanie a ty piszesz o "plynnosci". Przeciez to zupelnie inny
                        temat. Przy duzym natezeniu ruchu za jedna i za druga ciezarowka szybko tworzy
                        sie sznur samochodow. Wyprzedzic moze jesli w ogole i tak tylko kilka bedacych z
                        przodu. Jesli natezenie ruchu jest male, pozwalajace na wyprzedzanie to przeciez
                        zawsze latwiej i bezpieczniej jest wyprzedzic wolno jadaca ciezarowke bo
                        potrzebujesz do tego mniejszy odcinek drogi i mozesz lepiej przyspieszyc.
                        • trypel Re: Zły przykład 23.04.09, 19:02
                          ale o ile za ciężarówką jadącą 70-80 mozna jechać o tyle za taką
                          jadącą 40 sie nie da.
                          Nie mówiąc o tym że samo wyprzedzanie tej jadące 80 nie zaklóca
                          płynnosci, ot zbliżam sie do niej na 50 m wyczekuje na odpowiendi
                          moment i plynnie przyspieszając wyprzedzam. Nie musze hamować,
                          siebie i tych co jadą za mną. Wszystko odbywa sie płynnie. A tak
                          naprawdę zupełnie nie przeszkadza mi pokonanie 10 km miedzy wioskami
                          jadąc 70-80, włączam tempomat i juz. Z PKSem jadacym 40 tak sie nie
                          da. Chocby dlatego że tempomat mi działa dopiero od 40 :)
                          • hanni Re: Zły przykład 23.04.09, 19:54
                            trypel napisał:

                            > ale o ile za ciężarówką jadącą 70-80 mozna jechać o tyle za taką
                            > jadącą 40 sie nie da.

                            Da sie da, tyle, ze to sytuacja, w ktorej wyprzedzanie w ogole nie jest mozliwe
                            czyli zupelnie inny temat. Tutaj od poczatku jest mowa o WYPRZEDZANIU.

                            > Nie mówiąc o tym że samo wyprzedzanie tej jadące 80 nie zaklóca
                            > płynnosci, ot zbliżam sie do niej na 50 m wyczekuje na odpowiendi
                            > moment i plynnie przyspieszając wyprzedzam. Nie musze hamować,
                            > siebie i tych co jadą za mną. Wszystko odbywa sie płynnie.

                            Wcale nie watpie, ze robisz to niezwykle plynnie i w ogole swietnie i wywierajac
                            przy tym nieslychane wrazenie na otoczeniu ale mimo to nie jestes w stanie
                            niczego zmienic w tym, ze wyprzedzenie ciezarowki jadacej 50 km/h jest i
                            pozostanie latwiejsze i bezpieczniejsze chocby dlatego, ze potrzebujesz znacznie
                            krotszy odcinek do wyprzedzania, mozesz lepiej przyspieszyc i poruszasz sie z
                            reguly z nizsza predkoscia.
                            • trypel Re: Zły przykład 24.04.09, 08:26
                              droga krajowa nr 8, okolice Białej. Każdy kto robi wiecej niż 500 km
                              miesięcznie woli miec przed sobą cieżarówkę jadącą 70-80 niż taką
                              która jedzie 40. Dlatego że wyprzedzanie jest najprostsze i
                              najbezpieczniejsze wtedy gdy go nie ma. A w pierwszym przypadku
                              wyprzedzać nie ma sensu. W drugim trzeba. Na terenie zabudowanym.
                              • hanni Re: Zły przykład 24.04.09, 13:53
                                trypel napisał:

                                > Dlatego że wyprzedzanie jest najprostsze i najbezpieczniejsze wtedy gdy go nie
                                ma.

                                No ale tutaj mowimy wlasnie o WYPRZEDZANIU.
    • trypel Re: Zły przykład 23.04.09, 11:34
      mejson.e napisał:

      >
      > Bo jak wytłumaczyć inaczej taką zmianę stylu jazdy?
      >
      Jka gadam przez telefon to zaczynam zwalniać tak do tempa TIRÓw,
      potem jak skończe to przyspieszam.
      Jak pisze smsa tak samo.
      Jak zmieniam płytę też. Mnóstwo powodów z ogladaniem mapy włącznie.

      Albo jak szukam zająca i trafia sie odpowiedni - nie za szybki, nie
      wariat, ale koniecznie z CB :)

      --
      • nazimno Na wesolo z USA: 23.04.09, 13:08
        "Zabrania sie kierowcy dokonywania czynow nierzadnych przy predkosciach
        powyzej 55 mil/h, zakaz ten dotyczy rowniez osoby siedzacej na fotelu
        obok kierowcy."

        (byla to reklama pewnej firmy produkujacej pewne wyroby z lateksu)
        • trypel Re: Na wesolo z USA: 23.04.09, 13:40
          życiowi są i tyle :)
          wtedy faktycznie powyżej 80 cięzko sie skupić na drodze
          • nazimno Zyciowi sa, "zyciowi", buhaha! 23.04.09, 14:24
            Dlatego tez nic nie ma w zakazie o tych na tylnej kanapie...
            • trypel Re: Zyciowi sa, "zyciowi", buhaha! 23.04.09, 14:38
              no ale z tylnej kanapy ciężko obsłużyc kierowcę
              • nazimno Kierowcy tak czy tak tego zakazano. 23.04.09, 14:42
                Bez wzgledu na strefe, z ktorej operuje obsluga.
                Nierzadny to nierzadny i juz.

                "...zabrania sie kierowcy..."

                Dlatego w tych hamerykanskich furach jest tyle miejsca na tylnej
                kanapie. Gdyby nie motoryzacja, to populacja USA bylaby na wymarciu.




                • trypel Re: Kierowcy tak czy tak tego zakazano. 23.04.09, 14:57
                  "zabrania sie kierowcy" to najlepsze co ustawodawca mógł wymyśleć. W
                  ten sposób kierowca nie musi robić nic ale z nim mozna robić
                  wszystko. :D chyba że w przepisie bedzie "zabrania sie robić
                  kierowcy"
                  • nazimno To byl nie "ustawodawca" tylko "reklamodawca". 23.04.09, 15:42
                    Reklama byla na tablicy tak cwanie napisana jakby to byl wyjatek z
                    przepisow stanowych, a na dole bylo znane logo firmy produkujacej
                    pewne wyroby.

                    Jak juz wspomnialem reklamowane wyroby byly z lateksu i dla
                    ulatwienia dodam, ze nie chodzilo o opony bezdetkowe.



    • rapid130 Re: Zły przykład 23.04.09, 21:42
      Fakt, często spacerowy kierowca nagle dostaje skrzydeł po
      wyprzedzeniu. :/

      Zaznaczam, że jego zachowanie nie ma związku z ograniczeniami
      prędkości (tzn. że jedzie grzecznie 60-70 km/h, i że "rozwija się"
      tuż za wygaśnięciem ograniczeń).

      Możliwe, że jest to wypuszczenie sponsora / króliczka / etc. :P

      Niekiedy ma to związek z rozmową telefoniczną podczas jazdy,
      pogaduszkami z pasażerką, podziwianiem widoków, albo leczeniem
      kompleksów pt. "Takim g****m mnie wyprzedziłeś?! Zaraz zobaczysz
      gdzie twoje miejsce!"

      Znam jednego takiego kierowcę w wieku przedemerytalnym, który po
      prostu musi pokazywać wyższość swojej Vectry B nad "braćmi
      mniejszymi". Oczywiście także, gdy faktycznie potem jedzie wolniej
      od nich. :/
      • emes-nju Re: Zły przykład 24.04.09, 09:59
        rapid130 napisał:

        > "Takim g****m mnie wyprzedziłeś?!

        Cos w tym jest. Od czasu gdy jezdze AR, malo kto mi podskakuje.

        Zwykle zreszta nie daje takiemu szans - nawet dobrze zbierajacy sie
        samochod raczej nie da rady juz rozpedzonej i rozpedzajacej sie AR :-
        )
    • rapid130 Re: Zły przykład 23.04.09, 22:00
      mejson.e napisał:

      > Na mnie wyprzedzanie nie działa przygnębiająco, chyba że jest
      > chamskie i nieprzepisowe, ale są tacy wozacy, którzy wyprzedzenie
      > siebie traktują jak spoliczkowanie.

      Nie znoszę dwóch rzeczy -> tępomatów (pisownia nieprzypadkowa) i
      wyprzedzających "z przywilejem korzyści".

      Wyjaśniam to drugie.

      Na trasie okazuje się, że jestem wyraźnie szybszy (minimum +15 km/h)
      od pojazdu X. Wyprzedzam go, co oczywiście przy gęstym ruchu nie
      jest proste, łatwe i przyjemne.

      Los chce, że chwilę później trafiam na spowalniacz - ciągnik
      rolniczy, rower, pojazd skręcający w bok - muszę wyhamować,
      przeczekać te kilkanaście sekund, pojechać powoli.

      Albo zatrzymać się na widok znaku STOP, przy przejeździe kolejowym.

      Tymczasem pojazd X dogania mnie, okoliczności sprawiają, że nie musi
      zwalniać, albo nie zatrzymuje się przy STOP na przejeździe (!), po
      czym korzystając z oczyszczenia lewego pasa wyskakuje zza moich
      pleców, wyłamuje się z kolumny i wyprzedza rozpędem.

      I za chwilę wykonuję tę samą pracę -> znowu muszę go wyprzedzić!

      (Tylko na Boga, nie piszcie zaraz wszyscy święci, że "nic nie
      muszę", bo naprawdę nie cierpię na sraczkę-wyprzedaczkę. Potrafię
      przekalkulować ryzyko i zyski ewentualnego wyprzedzania, umiem
      dziesiątki kilometrów jechać wolniej o 15-20 km/h niżbym sobie tego
      życzył, zachowując zewnętrzną cierpliwość :P).

      Wyprzedzanie "z przywilejem korzyści" jest spryciarskim chamstwem.
    • naprawdetrzezwy Zwykła jazda debila bez CB-radia. 24.04.09, 12:06
      Musi mieć kogoś z przodu, bo tylko wtedy nie boi się radarów...

      (to moi ulubieni mistrzowie prostej)

      Ale jest na nich dość prosty sposób...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja