emes-nju
27.04.09, 11:08
Na odcinku ok. 200 km mialem trzy okazje do zatrzymania sie, bo
wlasciciele/uzytkownicy jednosladow postanowili zrobic sobie postoj
na jezdni.
1. Rowerzysta w czasie rozmowy z kolega. Kolega na szerokim poboczu,
a rowerzysta z trudem balansujac na siodelku, na jezdni. Spory ruch
z przeciwka zmusil mnie do zatrzymania sie.
2. Trzech skuterzystow naprawiajacych jeden z pojazdow. Dwa, chyba
sprawne, staly na szerokim i twardym poboczu, a trzeci naprawiany na
jezdni - naprawiajace towarzystwo wypinalo d... do polowy pasa.
Spory ruch z przeciwka zmusil mnie do zatrzymania sie.
3. Dwoch motocyklistow naprawiajacych jeden z motorow. Scena j.w -
szerokie twarde pobocze, sprawny motor na poboczu, zepsuty na jezdni
i naprawa odbywajaca sie z zadkami do polowy pasa. I jak powyzej,
spory ruch z przeciwka zmusil mnie do zatrzymania sie.
Oczywiscie jestem piratem drogowym, bo powinienem przewidziec i nie
jechac drogami, na ktorych te trzy, tworzace chyba nowa swiecka
tradycje akcje odbyly. Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze jechalem
na tyle powoli, ze udalo mi sie zatrzymac :-P
Czasem tylko zastanawiam sie czy przypadkiem NIEKTORYM
jednosladowcom lepiej nie przysluzylyby sie nalepki (na wizjerach
helmow?) "uwaga samochody sa wszedzie" niz nalepki na samochodach
informujace, ze "motocykle sa wszedzie"...