Co się dzieje!

04.05.09, 11:46
Zdaję sobie sprawę z naiwności mojego pytania ale nie mogę się
oprzeć aby je zadać: Dlaczego przykładni mężowie, ojcowie,'głowy
rodziny' po zajęciu miejsca za kierownicą dostają"małpiego rozumu"?
Jedna z krajowych dróg jadę sam 120(wiem że niezgodnie...), mija
mnie Nubira kombi, na tylnym siedzeniu baraszkuje dwójka nie
przypiętych szkrabów, obok żona widać że cała spięta (boi się) ale
Panu kierowcy to nie przeszkadza grzać 130-140.
Po jakimś czasie Toyota, "zapakowana" ponad miarę (ze 6 osób z dwu
pokoleniowej rodziny), również wyprzedza mnie mając ponad 130 na
liczniku.
Dzisiaj słyszę w radiu " w długi weekend na drogach zginęło 55 osób.
Co najmniej połowa to wypadki "rodzinne". DLACZEGO?
Czy stateczny "Pan Kierownik" stając się "Panem Kierowcą" przechodzi
jakąś metamorfozę?
Pozdr.
Pazdzioch
    • tiges_wiz Re: Co się dzieje! 04.05.09, 11:57
      ja juz doszedlem do takiego stanu ze kombinuje jak tu nie pojechac drogami
      krajowi (i nawet sie udaje). Ten cyrk nie jest dla mnie.

      po za tym dlaczego sie dziwisz jadac 120 ze inni jada szybciej?
      ja tyle nawet po gierkowce nie jezdze.
      • rekrut1 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 12:11
        "po za tym dlaczego sie dziwisz jadac 120 ze inni jada szybciej?"
        Ja niczemu się nie dziwię, po prostu stwierdzam fakt.
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • trypel Re: Co się dzieje! 04.05.09, 11:59
      rekrut1 napisał:

      > obok żona widać że cała spięta (boi się) ale
      > Panu kierowcy to nie przeszkadza grzać 130-140.

      Jakby nie była spięta i lubiła też ostrą jazdę to coś by zmieniło?

      Jak sie facet wczesniej nastał przez 5 godzin na Zakopiance to po prostu
      rozładowuje stresa ( żeby ktoś nie napisał teraz że to popieram)
      • rekrut1 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 12:18
        "Jakby nie była spięta i lubiła też ostrą jazdę to coś by zmieniło?"
        Ja z żoną mam taką umowę(wie że lubię szybką jazdę)gdy w pewnym
        momencie mówi zwolnij nawet nie próbuję dyskutować. Wiem że jako
        pasażer ma lepszą ocena sytuacji(też jest kierowcą)a przynajmniej
        pozbawioną emocji(czego nie zawsze da się uniknąć kierowcy), no i
        jazda ma być przyjemna dla wszystkich.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • trypel Re: Co się dzieje! 04.05.09, 12:21
          No super. Moja ma prawo walnąc mnie w kask jak przekrocze 180 bo za bardzo jej
          wieje.
          Ale w kwestii tej konkretnej co by zmieniło jakby żona siedziała uśmiechnięta i
          wyluzowana. Facet "grzał" 130-140 a dzieci bawiły sie na tylnym siedzeniu?
          • rekrut1 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 15:50
            "Ale w kwestii tej konkretnej........."
            Sorki musiałem wyjść.
            Masz rację w tej konkretnej, nic(chyba że samopoczucie żony).
            "Facet "grzał" 130-140"
            "grzanie" to może nie jest jak by jechał sam ale z rodzina..?
            Chodzi mi o poczucie odpowiedzialności i takie tam pierdoły. Kiedyś
            pokazywali w TV klienta, sam leżał w szpitalu(zginęła żona i dwoje
            dzieci). Myślę że wolał bym zabrać się z nimi.
            Pozdr.
            Pazdzioch
        • inguszetia_2006 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 15:24
          rekrut1 napisał:

          > "Jakby nie była spięta i lubiła też ostrą jazdę to coś by
          zmieniło?"
          > Ja z żoną mam taką umowę(wie że lubię szybką jazdę)gdy w pewnym
          > momencie mówi zwolnij nawet nie próbuję dyskutować. Wiem że jako
          > pasażer ma lepszą ocena sytuacji(też jest kierowcą)a przynajmniej
          > pozbawioną emocji(czego nie zawsze da się uniknąć kierowcy), no i
          > jazda ma być przyjemna dla wszystkich.
          > Pozdr.
          > Pazdzioch
          Witam,
          A ja mam taka umowę, że jak prowadzę to mąż siedzi cicho, bo
          kierowca pierwszy po Panu Bogu.
          Zasada obowiązuje tylko w jedną stroną;-D
          Sama gderam i mędzę, zwolnij, uważaj piesi, tu podwójna, tu to, tu
          tamto. Tfu! Nie znoszę z nim jeździć, bo wchodzę do samochodu i
          obiecuję sobie, że nic nie powiem, a zaczynam gderać. Nie lubię się
          za to. Jazda z mężem obnaża moją nauczycielską, wredną naturę;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
          • mariner4 Ja swoją oduczyłem 05.05.09, 09:49
            Gderała całkowicie mnie rozpraszając. Wpadłem na pomysł. Jak zaczęła gderać,
            zatrzymywałem samochód, dawałem jej kluczyki i wzywałem przez komórkę taksówkę,
            którą kontynuowałem podróż. Zadziałało.
            M.
    • kontik_71 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 11:59
      Takie zachowania sie spowodowane przekonaniem statecznego pana, ze on
      wie lepiej i nikt mu nie bedzie mowil co to znaczy bezpieczna jazda.
      Dla niego jest oczywiste,ze ogrnaiczenia predkosci, kontrole, etc to
      tylko zemsta przeplacych, bezuzytecznych urzednikow bo on wie iz
      predkosc nie zabija. A okreslenie "pokora" jest mu nieznane..
    • simon921 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 12:55
      Ja bym jeszcze dodał, że wielu ludzi nie zdaję sobie sprawy, że
      zestaw kierowca + auto prowadzi się jednak zdecydowanie inaczej niż
      zestaw kierowca + auto + dodatkowe 3-4 osoby + bagaże. Auto jest
      jednak dużo cięższe.
      • tiges_wiz Re: Co się dzieje! 04.05.09, 15:08
        to jest typowy przypadek wypadku dyskotekowego.
        koles sam pewnie ze 100 razy zakret pokonywal szybko, a tu z kumplami chce sie
        popisac i zonk.
        Kuzaj raz jechal slalom na pusto i w 5 osob. Wyniki byly interesujace (znaczy w
        5 osob bylo sporo gorzej)
    • inguszetia_2006 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 15:04
      Witam,
      Problem jest taki; dobry samochód, dobre wyciszenie, można grzać i
      nie ma strachu. Nie czuje się prędkości jak nic nie trzeszczy.
      Ostatnio jadę z kumpelą jej nowym Reno(o dziwo,nie trzeszczy nic a
      nic)i patrzę na licznik; 120/h. Mówię jej, czy ty wiesz, ile
      jedziesz? Odpowiedź; nie wiem,o... 120/h, to zwolnię do 80/h.
      Jechałyśmy przez miasto, nie przez centrum, ale przez zabudowany.
      I tak problem prędkości umyka. Dla kogoś, kto "nie czuje" prędkości,
      wyciszenie auta może być zabójcze.
      Moje auta trzeszczą i całe szczęście zresztą.
      Jeżdżę na trasie,jak warunki pozwalają 120/140/h i to jest prędkość
      optymalna dla mojej percepcji. Przy 200/h mam wrażenie, że rozpadam
      się na kawałki i mam stracha. Jechałam tak autostradą u Niemca, by
      zrozumieć, co to takiego prędkość 200/h. I zrozumiałam,że nie jest
      dla mnie;-D
      P.S To tylka takie moje przemyślenia, nie muszą oddawać prawdy, ani
      nawet jej przypominać;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • mariner4 Samochód często wzbudza agresję u kierowcy. 04.05.09, 15:08
      Dlaczego? No właśnie. Kierowcy w pierwszy pokoleniu uważają, że auto nobilituje.
      Czują się silni i lepsi od innych. Kobiety rzadziej ulegają temu złudzeniu i w
      sumie powodują mniej wypadków.
      Pan kierowca często nie lubi jak się go wyprzedza. Im większym i droższym autem
      jedzie, tym wyprzedzanie go przez inne auto jest większym dyshonorem.
      Zawsze mnie dziwi sytuacja: Ktoś mnie wyprzedza na granicy ryzyka, aby po
      przejechaniu kilkuset metrów zjechać na stację benzynową.
      Albo jadąc krótką trasą w kolumnie pojazdów widzę, że ktoś wyprzedza ryzykownie,
      aby do celu dojechać kilka pozycji w kolumnie przede mną.
      Mieszkam w górach i wyprzedzanie na kilku kilometrach jest tam całkowicie bez
      sensu, bo na całej trasie można zyskać paręnaście sekund. I tak dalej, i tak dalej.
      Kiedyś w moim mieście jedna panienka w nowym BMW wyprzedziła mnie a ja ją po
      chwili zobaczyłem jak spowodowała kolizję z innym autem. Stała i zwyczajnie
      ryczała. Powiedziałem policji jak jechała, co nie miało wartości jako, że
      świadkiem samej kolizji nie byłem. Martwiłą się co powie tatuś.
      M.
    • wichura Re: Co się dzieje! 04.05.09, 16:17
      Spójrz na to oczami tego kierowcy: stał półtorej godziny w korku (na
      odcinku, który zazwyczaj pokonuje się w 10-15 minut), robi się coraz
      goręcej, radio nie ma zasięgu (płyt nie wozi, zawsze wolał newsy i
      muzykę z radia), żona marudzi - "zwolnij, kochanie, bo dostaniemy
      mandat", chce się zatrzymać na kawę (weź tu się zatrzymaj, jak
      praktycznie cały czas stoisz), dzieciaki hałasują, jedno chce siku,
      drugie jest głodne (ale jeszcze godzinę temu to pierwsze było
      głodne, a drugie chciało siku), w dodatku mają jedną playstację i
      cały czas sobią ją wyrywają. Piesek się właśnie porzygał (zawsze źle
      znosił długie podróże, jezuuuuu, jak to śmierdzi - wiadomo, gorąco),
      teściowa dzwoni, kiedy wreszcie dojedziemy (choć dzwoniła dziesięć
      minut temu) - czekają z rodzinnym obiadkiem.
      • rapid130 Re: Co się dzieje! 04.05.09, 16:47
        wichura napisał:

        > Spójrz na to oczami tego kierowcy (...) teściowa dzwoni, kiedy
        wreszcie dojedziemy (choć dzwoniła dziesięć minut temu) - czekają z
        rodzinnym obiadkiem.

        Uffff, jak dobrze, że nie dałem się zaobrączkować. :P

        Przy czytaniu takich historii namolnie przypomina mi się ta wredna
        reklama:
        www.youtube.com/watch?v=x-OqKWXirsU
        ;))))))))))
    • nazimno Nic sie nie dzieje, to tylko glupota, taka zwykla. 05.05.09, 12:58
      To tylko glupota, nic mniej ani wiecej. To ona dziala jak narkotyk.
      Widocznie trafia w dziesiatke.


    • edek40 Re: Co się dzieje! 05.05.09, 15:24
      Nie rozumiem tego. Gdy moja polowica poinformowala mnie o tym, ze domniemuje iz
      bede ojcem naszego pierwszego dziecka, jeszcze srednio mnie to "dotknelo". Gdy
      jednak malenstwo po raz pierwszy otworzylo oczy, tatus edek zaczal jezdzic
      nieomal po emerycku. Nie oznacza to naturalnie, ze respektuje wszelkie szykany
      drogowe. Co to to nie. Przede wszystkim jezdze duzo mniej ofensywnie, daje sobie
      spokoj z wyprzedzaniem, ktore wymaga wcisniecia gazu w podloge itp.
    • hanni Jedynie sluszna predkosc. 06.05.09, 09:15
      10 km/h wiecej to juz "grzanie" i przejaw "malpiego rozumu".
      20 km/h mniej czy przepisowe 30 km/h mniej to zapewne "zawalidrogi"?

      Rece opadaja, jak sie to czyta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja