rekrut1
04.05.09, 11:46
Zdaję sobie sprawę z naiwności mojego pytania ale nie mogę się
oprzeć aby je zadać: Dlaczego przykładni mężowie, ojcowie,'głowy
rodziny' po zajęciu miejsca za kierownicą dostają"małpiego rozumu"?
Jedna z krajowych dróg jadę sam 120(wiem że niezgodnie...), mija
mnie Nubira kombi, na tylnym siedzeniu baraszkuje dwójka nie
przypiętych szkrabów, obok żona widać że cała spięta (boi się) ale
Panu kierowcy to nie przeszkadza grzać 130-140.
Po jakimś czasie Toyota, "zapakowana" ponad miarę (ze 6 osób z dwu
pokoleniowej rodziny), również wyprzedza mnie mając ponad 130 na
liczniku.
Dzisiaj słyszę w radiu " w długi weekend na drogach zginęło 55 osób.
Co najmniej połowa to wypadki "rodzinne". DLACZEGO?
Czy stateczny "Pan Kierownik" stając się "Panem Kierowcą" przechodzi
jakąś metamorfozę?
Pozdr.
Pazdzioch