Swiete krowy?

11.05.09, 13:45
To nie moje slowa :) Jest to cytat newsa o kampani skierowanej do pieszych.

"- Na 219 pieszych ofiar wypadków, ponad 47 proc. to były osoby w wieku
41-65 lat, a prawie 30 proc. to były osoby powyżej 65. roku życia. Dzieci to
na szczęście pojedyncze przypadki, od lat są edukowane w szkołach, w domach,
przez media. Dorośli zbyt często myślą, że w ruchu są świętymi krowami i nic
im się nie stanie - podkreślił Tarapacz."


W dzieciach nadzieja. Nie w budzikach czy janach :)

Calosc tu:

polskalokalna.pl/wiadomosci/slaskie/news/kampania-dla-pieszych-by-uwazali-na-drodze,1304298,3286
    • emes-nju Re: Swiete krowy? 11.05.09, 16:54
      Z jednej strony waadza widzi do czego prowadzi "promowanie"
      swietokrowiosci pieszych (w mediach widac/slychac WYLACZNIE o
      rozpedzonym samochodzie, ktory potracil pieszego, "najlepiej"
      dziecko/dzieci, ale o tym, ze polowa wypadkow z udzialem piesych, to
      wina pieszych - cisza; za malo medialne :-P ), a z drugiej usiluje
      ze skutkami tej nieformalnej kampanii medialnej walczyc inna
      kampania.

      Nie przewiduje jakichs spektakularnych sukcesow...
      • klemens1 Re: Swiete krowy? 11.05.09, 21:28
        > o tym, ze polowa wypadkow z udzialem piesych, to
        > wina pieszych - cisza;

        Wyobrażam sobie po jakich weryfikacjach musi być kierowca, jego samochód i cała
        sytuacja żeby orzeczono z niesmakiem - "wina pieszego".
        • tiges_wiz Re: Swiete krowy? 11.05.09, 21:37
          najechanie na pieszego 15563 wypadkow (31,4%), 1924 zabitych (34,5%)
          Z winy pieszego 6912 wypadków, 1105 zabitych

          jak widać jednak dość czesto taka sytuacja jest
          • klemens1 Re: Swiete krowy? 11.05.09, 22:08
            Co oznacza że kierowca i jego samochód są krystalicznie czyści, a w danej
            sytuacji pieszy był bez jakichkolwiek wątpliwości winien. Czyli skrajność.
            Ile jest sytuacji gdzie pieszy jest winien ale np. przegląd się skończył 2 dni
            wcześniej albo kierowca jechał 55 km/h? Albo nawet przepisowo jechał, ale
            "powinien był przewidzieć"? To dopiero daje pogląd ilu wypadków są winni piesi,
            ale ich wina nie została orzeczona.
            • habudzik Re: Swiete krowy? 13.05.09, 09:11
              klemens1 napisał:

              > Co oznacza że kierowca i jego samochód są krystalicznie czyści, a
              w danej
              > sytuacji pieszy był bez jakichkolwiek wątpliwości winien. Czyli
              skrajność.
              > Ile jest sytuacji gdzie pieszy jest winien ale np. przegląd się
              skończył 2 dni
              > wcześniej

              Może dwie takie sytauacje . Czyli skrajność .


              albo kierowca jechał 55 km/h? Albo nawet przepisowo jechał, ale
              > "powinien był przewidzieć"?

              A no akurat powinien przewidziec . Pieszy nie musi umieć przewidzieć
              a kierowca , jako że ma PJ musi to umieć .
        • wichura Re: Swiete krowy? 11.05.09, 22:18
          > po jakich weryfikacjach musi być kierowca, jego samochód i cała
          > sytuacja żeby orzeczono z niesmakiem - "wina pieszego"

          To proste! Po weryfikacji legitymacji poselskiej :)
      • habudzik Re: Swiete krowy? 12.05.09, 07:43
        emes-nju napisał:

        > Z jednej strony waadza widzi do czego prowadzi "promowanie"
        > swietokrowiosci pieszych (w mediach widac/slychac WYLACZNIE o
        > rozpedzonym samochodzie, ktory potracil pieszego, "najlepiej"
        > dziecko/dzieci, ale o tym, ze polowa wypadkow z udzialem piesych, to
        > wina pieszych - cisza; za malo medialne :-P )

        Cisza bo to jest nieprawda zwyczajnie . To nie jest pamiętne fifty-fifty .
    • kos52 Re: Swiete krowy? 11.05.09, 23:30
      "ponad 75 proc. wszystkich ofiar wśród pieszych, to osoby powyżej 41"

      Dlaczego tak duży wzrost wypadków w miarę starzenia się?
      Prawdopodobnie:
      1.Postępujące pogarszanie wzroku, słuchu.
      2.Coraz gorsza sprawność fizyczna:
      - trudności w rozglądaniu się,
      - beznadziejny refleks,
      - brak możliwości wykonania uskoku, przyspieszenia,zatrzymania;
      3.Upośledzona ocena odległości i prędkości pojazdu.
      4.Wiara w polityczne pierwszeństwo.
      5.Fałszywe przekonanie o swojej widzialności.
      6. ....?
      • habudzik Re: Swiete krowy? 12.05.09, 07:45
        kos52 napisał:

        > "ponad 75 proc. wszystkich ofiar wśród pieszych, to osoby powyżej 41"
        >
        > Dlaczego tak duży wzrost wypadków w miarę starzenia się?
        > Prawdopodobnie:
        > 1.Postępujące pogarszanie wzroku, słuchu.
        > 2.Coraz gorsza sprawność fizyczna:
        > - trudności w rozglądaniu się,
        > - beznadziejny refleks,
        > - brak możliwości wykonania uskoku, przyspieszenia,zatrzymania;
        > 3.Upośledzona ocena odległości i prędkości pojazdu.
        > 4.Wiara w polityczne pierwszeństwo.
        > 5.Fałszywe przekonanie o swojej widzialności.
        > 6. ....?

        7) Dlatego pieszy musi mieć niemal zawsze pierwszeństwo bo jest upośledzony .
      • tipper Re: Swiete krowy? 12.05.09, 07:59
        kos52 napisał:

        > "ponad 75 proc. wszystkich ofiar wśród pieszych, to osoby powyżej 41"
        >
        > Dlaczego tak duży wzrost wypadków w miarę starzenia się?
        > Prawdopodobnie:
        > 1.Postępujące pogarszanie wzroku, słuchu.
        > 2.Coraz gorsza sprawność fizyczna:
        > - trudności w rozglądaniu się,
        > - beznadziejny refleks,
        > - brak możliwości wykonania uskoku, przyspieszenia,zatrzymania;
        > 3.Upośledzona ocena odległości i prędkości pojazdu.
        > 4.Wiara w polityczne pierwszeństwo.
        > 5.Fałszywe przekonanie o swojej widzialności.
        > 6. ....?

        W tym wieku jest duzo popegerowskich bezrobotnych pijacych...

        pzdr
      • emes-nju Re: Swiete krowy? 12.05.09, 11:32
        kos52 napisał:

        > Dlaczego tak duży wzrost wypadków w miarę starzenia się?

        Nie w miare starzenia sie! Przynajmniej w odniesieniu do osob w
        wieku srednim.

        Obecni czterdziestolatkowie swoje nawyki drogowe cwiczyli na
        drogach, na ktorych bylo malo samochodow. Pod koniec lat 60. czy na
        poczatku lat 70. malo co jezdzilo po drogach. A jak juz jezdzilo, to
        strasznie pierdzialo i jechalo powoli. Wsrod moich znajomych byla
        jedna rodzina z samochodem. Moja ;-) Od (chyba) 1972 roku. Od tego
        czasu odbieralem bardzo rzetelna edukacje (bylem juz
        dosc "dorosly"). I nie polegala ona na tym, czego doswiadczali moi
        koledzy - nie wolno im bylo chodzic "za ulice" - tylko na nauczeniu
        jak za te ulice bezpiecznie przejsc.

        A co mowic o starszych, ktorzy byc moze znaczna czesc zycia spedzili
        np. na wsi gdzie wydarzeniem byl motur soltysa?

        Ze swoich mlodych lat pamietam sliczna, doskonale
        obrazujaca "nieobycie" z motoryzacja, akcje. Jechalismy z ojcem jego
        Syrenka po jakiejs poniemieckiej dwujezdniowce. W pewnym momencie z
        krzakow wyskoczylo kilkunastu mlodych ludzi i utworzylo ludzki mur w
        poprzek drogi. Ot tak, dla zabawy... Ci ludzie do tego stopnia nie
        zdawali sobie sprawy, ze moga zginac, ze jak ojciec wyskoczyl z auta
        (stojacego na poboczu juz za kordonem, ktory na szczescie w
        ostatniej chwili ustapil), zeby ich pogonic, wolali, ze przeciez nic
        sie nie stalo. Gleboko chyba wierzyli, ze auto da sie "osadzic"
        prawie w miejscu jak konia.

        Ci ludzie, ktorzy bawili sie wyskakujac mojemu staremu pod kola,
        maja teraz kole 60-tki i jezeli nie odebrali jakiejs przyspieszonej
        edukacji drogowej (np. stale mieszkaja na wsi), to nadal sa skrajnie
        niebezpieczni dla siebie i innych. Bo czego Janek sie nie nauczy...
        tego Jan karmiony papka w postaci "rozedzony samochod zabil spiacego
        przepisowo na przejsciu pieszego" itd. umiec nie bedzie.
    • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 11:39
      edek40 napisał:
      > W dzieciach nadzieja. Nie w budzikach czy janach :)

      Jak rozumie chcesz poznać koniecznie moją opinie na temat wypowiedzi
      kolejnego twego "Idola" medialnego który jest gotów zaprzeczyć teori
      Kopernika byleby zaistnieć...

      No wiec drogi Edziu ty też "nadzieja tego kraju" juz nie jesteś.
      Polskie społeczeństwo jak i cała Europa, (tyle że wyjatkowo szybko
      nawet jak na Europę) sie starzeje, nic wiec dziwnego, że udział osób
      starszych w róznych sttystykach rosnie.
      Ale w jednej nie - sprawców wypadków, co wybitnie doceniaja TU. Oni
      nie naginaja statystyk, bo tu idzie o ich kase a nie medialnośc.
      Z drugiej strony Polskie PORD wyjatkowo słabo chroni pieszych. W tej
      sytuacji wiele statystyk dla tych samych wypadków w innym kraju
      byłoby zupelnie inaczej wygladało. Gwoli scisłości PORD jest w tym
      wypadku dalej od "europy" niż było w PRL-u.
      Wogóle fakt takiej ilosci wypadków z udziałem pieszych gdy tych
      pieszych ubywa (proporcjonalnie jak przybywa aut) musi zastanawiać...
      Myślę ze kampania adresowana jest nie do tych co trzeba.

      > Dzieci to
      > na szczęście pojedyncze przypadki,

      no nie wiem, jeśli sie nie myle to ~10% tyle że wszystkich ofiar na
      drogach. Jak to wyglada akurat w relacji kierowca-pieszy ...
      Ale i to nie dziwi. Znasz rodziców którzy swoje dzieci takie
      powiedzmy do 10 lat puszczaja same na ulicę ?
      Może i są ale ja juz takiego dziecka samego na ulicy czy pieszo czy
      na rowerze (powszechne nascie lat temu) nie widziałem od bardzo
      dawna...
      • edek40 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 12:26
        > No wiec drogi Edziu ty też "nadzieja tego kraju" juz nie jesteś.

        Nie szkodzi

        > Polskie społeczeństwo jak i cała Europa, (tyle że wyjatkowo szybko
        > nawet jak na Europę) sie starzeje, nic wiec dziwnego, że udział osób
        > starszych w róznych sttystykach rosnie.

        Tak. Dlatego tez ponad 70% ofiar potracen to ludzie powyzej 40 lat. Zapewne wlasnie taki jest odsetek tej grupy ludzi w naszym spoleczenstwie.

        > Ale w jednej nie - sprawców wypadków, co wybitnie doceniaja TU.

        Gdyby nie tzw. i pozorna anonimowosc w sieci, wyslalbym Ci mailem jak mnie doceniaja przy wycenach polis. Ot, chocby moje ostatnie duze auto osobowe - amerykanski van z duzym silnikiem - 500 zl rocznie w najdrozszej w ubezpieczeniach Warszawie. Skromnie dodam, ze za "wysluge lat" z maksymalnymi znizkami moge sobie w kogos wdzwonowac "za darmo". Np. wtedy gdy ktos mnie wkurzy na drodze, bo taki ze mnie dran drogowy :)))

        > Wogóle fakt takiej ilosci wypadków z udziałem pieszych gdy tych
        > pieszych ubywa (proporcjonalnie jak przybywa aut) musi zastanawiać...
        > Myślę ze kampania adresowana jest nie do tych co trzeba.

        Jak najbardziej do tych, co trzeba. Jesli bowiem ubywa pieszych, ale przybywa aut, a drog nie, to oznacza, ze zageszczenie ruchu przekracza "ustawe". Tym samym prawdopodobienstwo bycia przejechanym w jednokrotnej probie wlasnej bezmyslnosci wzrasta zatrwazajaco. Wszyscy widza co dzieje sie na naszych lokalnych drogach miedzynarodowych. Coraz czesciej samochody jada powoli, bo inaczej sie nie da, za to zderzak w zderzak. Wtargniecie bez patrzenia to prawie 100% pewnosci trafienia.

        > Ale i to nie dziwi. Znasz rodziców którzy swoje dzieci takie
        > powiedzmy do 10 lat puszczaja same na ulicę ?

        Nie znam. Ale widuje takie dzieci idace poboczem. Zwracaja uwage dwie rzeczy:

        1. w przewazajacej ilosci przypadkow ida po wlasciwej stronie jezdni i po poboczu (w odroznieniu od ich rodzicow, ktorzy po wlasciwej stronie ida tylko przypadkiem, za to po jezni, bo honor nie pozwala im zejsc nawet na widok mijajacych sie TIRow)

        2. w okresie jesienno-zimowo-wiosennym coraz czesciej widuje dzieciaki nie tylko z odblaskami, ale rowniez z latarkami.
        • habudzik Re: Swiete krowy? 12.05.09, 12:42
          edek40 napisał:
          Wszyscy widza co dzieje sie na naszych lokalnych drog
          > ach miedzynarodowych. Coraz czesciej samochody jada powoli, bo inaczej s
          > ie nie da, za to zderzak w zderzak. Wtargniecie bez patrzenia to prawie 100% pe
          > wnosci trafienia.

          Nie wszyscy za to wiedzą jak takie międzynarodowe drogi wygladają np na
          pograniczu Francji i Włoch .
          www.youtube.com/watch?v=oNG8LkcsGcA&feature=related
          Jak widac nawet piknik przydrożny nikomu nie przeszkadza i chodzący piesi po
          niewłaściwej stronie drogi też . Nie dostają "trafienia" nagminnie .
          > > Ale i to nie dziwi. Znasz rodziców którzy swoje dzieci takie
          > > powiedzmy do 10 lat puszczaja same na ulicę ?
          >
          > Nie znam. Ale widuje takie dzieci idace poboczem. Zwracaja uwage dwie rzeczy:
          >
          > 1. w przewazajacej ilosci przypadkow ida po wlasciwej stronie jezdni i po poboc
          > zu (w odroznieniu od ich rodzicow, ktorzy po wlasciwej stronie ida tylko przypa
          > dkiem, za to po jezni, bo honor nie pozwala im zejsc nawet na widok mijajacych
          > sie TIRow)
          >
          > 2. w okresie jesienno-zimowo-wiosennym coraz czesciej widuje dzieciaki nie tylk
          > o z odblaskami, ale rowniez z latarkami.
        • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 13:07
          edek40 napisał:

          > > No wiec drogi Edziu ty też "nadzieja tego kraju" juz nie jesteś.
          >
          > Nie szkodzi
          >
          > > Polskie społeczeństwo jak i cała Europa, (tyle że wyjatkowo
          szybko
          > > nawet jak na Europę) sie starzeje, nic wiec dziwnego, że udział
          osób
          > > starszych w róznych sttystykach rosnie.
          >
          > Tak. Dlatego tez ponad 70% ofiar potracen to ludzie powyzej 40
          lat. Zapewne wla
          > snie taki jest odsetek tej grupy ludzi w naszym spoleczenstwie.
          >
          > > Ale w jednej nie - sprawców wypadków, co wybitnie doceniaja TU.
          >
          > Gdyby nie tzw. i pozorna anonimowosc w sieci, wyslalbym Ci mailem
          jak mnie doce
          > niaja przy wycenach polis. Ot, chocby moje ostatnie duze auto
          osobowe - ameryka
          > nski van z duzym silnikiem - 500 zl rocznie w najdrozszej w
          ubezpieczeniach War
          > szawie. Skromnie dodam, ze za "wysluge lat" z maksymalnymi
          znizkami moge sobie
          > w kogos wdzwonowac "za darmo". Np. wtedy gdy ktos mnie wkurzy na
          drodze, bo tak
          > i ze mnie dran drogowy :)))
          >
          > > Wogóle fakt takiej ilosci wypadków z udziałem pieszych gdy tych
          > > pieszych ubywa (proporcjonalnie jak przybywa aut) musi
          zastanawiać...
          > > Myślę ze kampania adresowana jest nie do tych co trzeba.
          >
          > Jak najbardziej do tych, co trzeba. Jesli bowiem ubywa pieszych,
          ale przybywa a
          > ut, a drog nie, to oznacza, ze zageszczenie ruchu
          przekracza "ustawe". Tym samy
          > m prawdopodobienstwo bycia przejechanym w jednokrotnej probie
          wlasnej bezmyslno
          > sci wzrasta zatrwazajaco. Wszyscy widza co dzieje sie na naszych
          lokalnych drog
          > ach miedzynarodowych. Coraz czesciej samochody jada powoli,
          bo inaczej s
          > ie nie da, za to zderzak w zderzak. Wtargniecie bez patrzenia to
          prawie 100% pe
          > wnosci trafienia.
          >
          > > Ale i to nie dziwi. Znasz rodziców którzy swoje dzieci takie
          > > powiedzmy do 10 lat puszczaja same na ulicę ?
          >
          > Nie znam. Ale widuje takie dzieci idace poboczem. Zwracaja uwage
          dwie rzeczy:
          >
          > 1. w przewazajacej ilosci przypadkow ida po wlasciwej stronie
          jezdni i po poboc
          > zu (w odroznieniu od ich rodzicow, ktorzy po wlasciwej stronie ida
          tylko przypa
          > dkiem, za to po jezni, bo honor nie pozwala im zejsc nawet na
          widok mijajacych
          > sie TIRow)
          >
          > 2. w okresie jesienno-zimowo-wiosennym coraz czesciej widuje
          dzieciaki nie tylk
          > o z odblaskami, ale rowniez z latarkami.
          • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 13:24
            Coś sie pozajaczkowało a miało być

            > edek40 napisał:

            > Tak. Dlatego tez ponad 70% ofiar potracen to ludzie powyzej 40
            > lat. Zapewne wlasnie taki jest odsetek tej grupy ludzi w naszym
            spoleczenstwie.

            Jesli wezmiesz pod uwagę kto i z jakich przyczyn porusza sie po
            drogach pieszo to nie bedzie to dla ciebie takim zaskoczeniem:
            1) Dzieci o ile to głownie pod opieka
            2) młodzierz raczej spedza czas gdzie indziej nie robi zakupów nie
            załatwia spraw nie pracuje, słowem aktywna owszem i jest ale nie na
            szlakach komunikacyjnych.
            3) 20- 30 lat jesli już prowadzi sama własne sprawy to z regułu ...
            poza naszym krajem. To tak duza liczba ze to widać już na ulicach.

            > Gdyby nie tzw. i pozorna anonimowosc w sieci, wyslalbym Ci mailem
            > jak mnie doce
            > > niaja przy wycenach polis...

            Za bardzo bierzesz pewne rzeczy do siebie. Ja o tym wspominam by
            pokazac że ta grupa wiekowa znakomicie sprawdza się za kierownica co
            wybitnie dowodzi ze nie brak im ani sprawności psychofizycznej ani
            obycia drogowego...

            > w okresie jesienno-zimowo-wiosennym coraz czesciej widuje
            > dzieciaki nie tylk
            > > o z odblaskami, ale rowniez z latarkami.

            A kto im kupił te odblaski i te latarki. Kto ich nauczył je stosować
            jeśli nie ta grupa +40.
            • edek40 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 14:42
              > Jesli wezmiesz pod uwagę kto i z jakich przyczyn porusza sie po
              > drogach pieszo to nie bedzie to dla ciebie takim zaskoczeniem:
              > 1) Dzieci o ile to głownie pod opieka

              Hm, u mnie takie 8-12 latki smigaja samopas. Bezpiecznie

              > 2) młodzierz raczej spedza czas gdzie indziej nie robi zakupów nie
              > załatwia spraw nie pracuje, słowem aktywna owszem i jest ale nie na
              > szlakach komunikacyjnych.

              Mlodziez zabija sie po dyskotekach w starych golfach i polonezach, oczywiscie po
              pijaku

              > 3) 20- 30 lat jesli już prowadzi sama własne sprawy to z regułu ...
              > poza naszym krajem. To tak duza liczba ze to widać już na ulicach.

              Acha. Znaczy sie nie ma ich juz? Skad wiec boom demograficzny w Warszawie?
              Czterdziestolatki wziely sie do roboty?

              > Za bardzo bierzesz pewne rzeczy do siebie.

              Nie az tak bardzo, szczegolnie ze wiem swoje i bawi mnie Twoje "surowe"
              ocenianie mnie za kierownica.

              > A kto im kupił te odblaski i te latarki. Kto ich nauczył je stosować
              > jeśli nie ta grupa +40.

              Masz racje. Moje dzieci dostaly takie zabaweczki od pana policjanta, ktory
              prowadzil pogadanke w przedszkolu. Zapewne byl on w wieku w poblizu 40+ tak na
              oko. Ja rowniez jestem 40+, ale zaliczam sie do zdeklarowanych przeciwnikow
              wchodzenia prosto pod samochod i tego, niezaleznie od praw naleznych pieszym,
              zakazuje moim dzieciom. Niesmialo dodam, ze staram sie egzekwowac swoje prawa,
              jako pieszego, ale nie za cene zycia. Uznalem, ze ewentualna porazka ma zbyt
              powazne konsekwencje. I zyczylbym sobie, aby wszyscy tak uwazali.
              • rekrut1 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 15:08
                "Dlaczego tak duży wzrost wypadków w miarę starzenia się?"
                Myślę że to zły tok rozumowania. Przyczyna nie tkwi w wieku ale
                zmieniającej się mentalności części naszego społeczeństwa wraz z
                wiekiem.
                "Święte krowy" pojawiają się nie tylko na chodniku(jako piesi)ale
                również na jezdni jako kierowcy(przenoszenie się chamstwa z chodnika
                na jezdnię). Młodzi ludzie za kierownicą są o wiele bardziej
                wyrozumiali dla swoich przeciwników(kierowców)niż ludzie starsi.
                Mniej ich wkurza, są bardziej tolerancyjni, nie nabrali jeszcze
                przekonania że wszystko im się należy(co niestety widać u starszych
                kierowców). Stąd to wrażenie "świętych krów".
                Pozdr.
                Pazdzioch
              • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 15:55
                edek40 napisał:

                > Hm, u mnie takie 8-12 latki smigaja samopas.

                Bezpiecznie u ciebie tzn gdzie ? Wiem że u ciebie wszystko "bolsze" znam już to ...

                > Nie aż tak bardzo, szczególnie ze wiem swoje i bawi mnie Twoje "surowe"
                > ocenianie mnie za kierownica.

                No to po co wspominasz swoje zniżki ?
                A ja surowo nie oceniam twoich umiejętności tylko pojecie o ruchu drogowym
                manifestowane na tym forum. Owszem zdarza się że ktoś nie ma o czymś pojęcia a
                robi to świetnie, zdarza się też ze udaje że nie wie o co chodzi...

                > Masz racje. Moje dzieci dostaly takie zabaweczki od pana policjanta, ktory
                > prowadzil pogadanke w przedszkolu...

                No ale one same nie chodzą jeszcze nocą po drogach (czy śmigają jak te 8-10
                latki bo genialne po tacie oczywiście!), tak, że warto aby jak za parę lat
                wyruszą kupił im ktoś znowu, bo te zdąża pogubić


                PS A pro po "bomu demograficznego", to ty uwierzyłeś że z tego powodu nie ma
                miejsc w przedszkolu ? A moze warto było sprawdzić ile przedszkoli było w
                Warszawie 20 lat temu a ile jest dzisiaj ?
                • edek40 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 16:13
                  > A ja surowo nie oceniam twoich umiejętności tylko pojecie o ruchu drogowym
                  > manifestowane na tym forum. Owszem zdarza się że ktoś nie ma o czymś pojęcia a
                  > robi to świetnie, zdarza się też ze udaje że nie wie o co chodzi...

                  I taki tepy fart juz ponad 20 lat i setki tysiecy kilometrow. Tak, niektorym to
                  sie uklada w zyciu bez kiwniecia palcem...

                  > No ale one same nie chodzą jeszcze nocą po drogach

                  Zapewne orientujesz sie mniej wiecej o ktorej robi sie ciemno w grudniu? Chyba
                  nie myslisz, ze dzieci na wsi chodza spac po zmierzchu?

                  > PS A pro po "bomu demograficznego", to ty uwierzyłeś że z tego powodu nie ma
                  > miejsc w przedszkolu ? A moze warto było sprawdzić ile przedszkoli było w
                  > Warszawie 20 lat temu a ile jest dzisiaj ?

                  Nie, misiaczku, trzy tygodnie temu moja polowica rozpekla sie po raz kolejny. Do
                  porodowek w Warszawie tworza sie listy spoleczne.
                  • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 17:56
                    edek40 napisał:

                    > Nie, misiaczku, trzy tygodnie temu moja polowica rozpekla sie po raz kolejny. D
                    > o
                    > porodowek w Warszawie tworza sie listy spoleczne.

                    Gratulacje !
                    A przy okazji o służbie zdrowia też widać niewiele wiesz,albo nie chcesz
                    wiedzieć. Trzeba wejść bokiem i zapłacić. Jak coś jest za darmo to zawsze będą
                    kolejki, do przedszkoli też...
                    • edek40 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 18:13
                      > A przy okazji o służbie zdrowia też widać niewiele wiesz,albo nie chcesz
                      > wiedzieć. Trzeba wejść bokiem i zapłacić. Jak coś jest za darmo to zawsze będą
                      > kolejki, do przedszkoli też...

                      Znasz moje zwyczaje za kierownica, wiesz, ze na mojej drodze do domu ograniczenia predkosci sa postawione z glowa, a dzieci nie chodza poboczami. Teraz zas imponujesz mi wiedza w kwestii porodowek w Warszawie.
                      • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 08:26
                        edek40 napisał:

                        > Znasz moje ...

                        Bo sam o nich piszesz, a że wnioski z tego wyciagasz inne niż ja...


                        > Teraz zas im
                        > ponujesz mi wiedza w kwestii porodowek w Warszawie.

                        Też o wnioskach, skoro są problemy z dostaniem sie do
                        lekarza/szpitala, to nie tylko w Warszawie ale wszędzie na całym
                        świecie jedynym powodem jest ze za mało płacisz. A ty twierdzisz ze
                        wyż demograficzny... Do np. okulisty też ...
                        A moze w W-wie nie ma kolejek do okulistów?
                        • edek40 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 10:58
                          > Bo sam o nich piszesz, a że wnioski z tego wyciagasz inne niż ja...

                          Na przyklad wtedy pisze, ze wg wskazan liczydla w samochodzie im nizsza srednia predkosc tym wyzsze spalanie srednie, co Ty natychmiast dekodujesz jako jazde gaz-hamulec? Albo wtedy gdy pisze o czterdziestce w sasiedniej wsi, a Ty robisz ze mnie nieomal zabojce pieszych, choc niedawno to idiotyczne ograniczenie szczesliwie usunieto?

                          > Też o wnioskach, skoro są problemy z dostaniem sie do
                          > lekarza/szpitala, to nie tylko w Warszawie ale wszędzie na całym
                          > świecie jedynym powodem jest ze za mało płacisz.

                          Nie chce sie wdawac w szczegoly, jednak informuje Cie, ze nie ma takich kwot, ktorych nie jest w stanie zmarnotrawic tzw. bezplatna sluzba zdrowia. Moj przyjaciel byl (co podkreslam: byl) ordynatorem w jednym z duzych warszawskich szpitali. Byl, poniewaz sie zwolnil, bo nie mogl wytrzymac presji. A presja wynikala stad, ze w ramach swoich kompetencji, bez nadwerezania budzetu jednostki zredukowal sredni czas oczekiwania na zabieg z kilkunastu miesiecy, do dwoch tygodni (slownie: dwoch tygodni). Wykonal to kilkoma prostymi zabiegami organizacyjnymi, w ktorych do najmniej popularnych bylo wyegzekwowanie wsrod kadry kazdego szczebla przestrzegania czasu pracy i planu zajec. Niedlugo potem czytalem w gazecie perypetie ordynatora oddzialu psychiatrycznego w warszawskim szpitalu na Sobieskiego. Wykonal dokladnie takie same zmiany organizacyjne i rowniez zrezygnowal pod presja. Nie pisz mi wiec o niedofinansowaniu sluzby zdrowia. To jest po prostu kosmiczne marnotrastwo, poniewaz platnikiem jest nie bezposredni przelozony/wlasciciel tylko ulotne cialo NFZ. I choc NFZ wykonuje nieustanne ruchy Browna, to z uwagi na charakter tej instytucji trudno sobie wyobrazic, aby mogli latwo zmniejszyc pensje salowej, ktora dojezdza do pracy godzine po czasie, a kolejna godzine urywa po pracy. W obu przypadkach z uwagi na niekorzystny rozklad jazdy komunikacji, "bo ja daleko mieszkam i mam dwie przesiadki".
                          • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 12:43
                            edek40 napisał:


                            > Na przyklad wtedy pisze, ze wg wskazan liczydla w samochodzie im
                            nizsza srednia predkosc tym wyzsze spalanie srednie, co Ty
                            natychmiast dekodujesz jako jazde gaz-hamulec?

                            Nie dyskontuje tylko wyciagam inny wniosek. Ty twierdzisz że niższa
                            srednia jest wynikiem wolniejszej jazdy, no może tak byc ale jeśli
                            wzrosło zuzycie paliwa to juz sprawa nie jest tak oczywista...
                            Tłumaczyłem juz raz ale niech bedzie jak dziecku ...jadac przez
                            minute 100/h a potem stojac na światłach np. 1 minute masz srednią
                            50/h taka samą jak gosc co jechał przez dwie minuty 50/h za to
                            spalanie masz od goscia o niebo wyższe. Wniosek wiec jest prosty
                            zwiekszone spalanie przy niższej sredniej musi oznaczać mniej płynna
                            jazdę. Oczywiście taki wniosek wysnuje kazdy kto szuka prawdy a nie
                            potwierdzenia swych "jedynie słusznych racji..."

                            > Albo wtedy gdy pisze o czterdziestce w sasiedniej wsi, a Ty robisz
                            ze mnie nieomal zabojce pieszych, choc niedawno to idiotyczne
                            ograniczenie szczesliwie usunieto?

                            To ze usunieto nie oznacza że w określonych warunkach jadąc 50 czy
                            nawet 40 nie bedziesz zabójca. Zwłaszcza jak sam podkreślasz tam
                            tyle 6 latków biega przy drodze samopas...co trochę dziwne bo z tego
                            co pamietam to strasznie "wyludniała" wieś była ...

                            > Nie pisz mi wiec o niedofinansowaniu sluzby zdrowia....

                            No znowu jak dziecko, ja nie pisze żebyś dofinansował służbę
                            zdrowia. Dofinansuj konkretnego lekarza ...

                            > I choc NFZ wykonuje nieustanne ruchy Browna, to z uwagi na
                            charakter tej instytucji trudno sobie wyobrazic, aby mogli latwo
                            zmniejszyc pensje salowej, ktora dojezdza do pracy godzine po
                            czasie, a kolejna godzine urywa po pracy.

                            A) NFZ nie płaci salowym, tylko konkretnej placówce a ta dopiero
                            dzieli i płaci salowym.
                            B) Ten twój kolega zdyscyplinował salowe i już skrócił czas
                            oczekiwania na zabieg ?
                            No to rzeczywiscie nietypowe rozwiazania...I nie wytrzymał presji
                            salowych ?
                            A może pacjentów ? No cóż, nie kazdy moze był zachwycony, że salowa
                            mu robi zabieg...
                            • edek40 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 13:06
                              > Tłumaczyłem juz raz ale niech bedzie jak dziecku ...jadac przez
                              > minute 100/h a potem stojac na światłach np. 1 minute masz srednią
                              > 50/h taka samą jak gosc co jechał przez dwie minuty 50/h za to
                              > spalanie masz od goscia o niebo wyższe.

                              Zapewne nie wiesz dokladnie co to warszawskie (i inne wielkomiejskie) korki.
                              Gdybys bowiem wiedzial, to nie pisalbys takich glupot. Tu nie da sie jechac
                              przez minute 100 km/h, a potem stac na swiatlach. Moja srednia miasto/poza
                              miasto (mniej wiecej pol na pol) nigdy nie przekracza 40 km/h. Co wiecej, poza
                              miastem rzadko udaje mi sie przekroczyc 80 km/h. Jesli korki sa wieksze, to
                              spalanie wzrasta, a srednia spada np. do 33 km/h. A zawdzieczam to nie mojemu
                              stylowi jazdy, tylko latom zaniedban infrastrukturalnych i karygodnej
                              niedbalosci tak w doborze faz swiatel, jak i calkowitemu brakowi synchronizacji.

                              > To ze usunieto nie oznacza że w określonych warunkach jadąc 50 czy
                              > nawet 40 nie bedziesz zabójca.

                              Zgadza sie. Nawet gdy bede jechal 1 km/h moge najechac na glowe spiacemu pijakowi...

                              > No znowu jak dziecko, ja nie pisze żebyś dofinansował służbę
                              > zdrowia. Dofinansuj konkretnego lekarza ...

                              Ja mam inne zasady. Nie daje lapowek.

                              > A) NFZ nie płaci salowym, tylko konkretnej placówce a ta dopiero
                              > dzieli i płaci salowym.

                              Acha. To zmienia postac rzeczy. Szpital wystawia rachunek za 8 godzin pracy
                              salowej, nie informuje o krotszym faktycznym czasie, a NFZ placi, bo nie moze
                              skontrolowac tego.

                              > B) Ten twój kolega zdyscyplinował salowe i już skrócił czas
                              > oczekiwania na zabieg ?
                              > No to rzeczywiscie nietypowe rozwiazania...I nie wytrzymał presji
                              > salowych ?
                              > A może pacjentów ? No cóż, nie kazdy moze był zachwycony, że salowa
                              > mu robi zabieg...

                              Czytaj ze zrozumieniem. Napisalem o zdyscyplinowaniu pracownikow kazdego
                              szczebla. Nie zrozumiales, ale trafiles w sedno. W tym szpitalu tak sie zlozylo,
                              ze tylko jeden dzien w tygodniu byl dniem operacyjnym. Przygotowanie bowiem do
                              operacji to nie tylko zbadanie pacjenta. To rowniez wyczyszczenie na czas sali
                              operacyjnej, konserwacja owej sali ze strony technicznej. Wobec trudnosci
                              zyciowo-organizacyjnych pracownikow sale dawalo sie przygotowac tylko w jednen
                              dzien w tygodniu.
                              • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 14:02
                                edek40 napisał:

                                > Zapewne nie wiesz dokladnie co to warszawskie (i inne
                                wielkomiejskie) korki.

                                No jasne, że nie wiem co Stolica to stolica ...

                                > Tu nie da sie jechac przez minute 100 km/h, a potem stac na
                                swiatlach...

                                A to prasa i telewizja kłamią? No bo Zientarski potrafił ten z
                                wiaduktu też, ten co wpadł do metra, ten rozwalony o filar ...
                                Nie żebym wyrózniał W-wskich kierowców w Krakowie też takie świry
                                sie zdarzaja...

                                Zgadza sie. Nawet gdy bede jechal 1 km/h moge najechac na glowe
                                spiacemu pijakowi...

                                Z premedytacją a i owszem ale to już nie wypadek drogowy...
                                W innym wypadku mysle że mimo kiepskiego wzroku zdazysz zobaczyć i
                                zatrzymać auto przy predkosci 1/h. W Krakowie teraz pijaków troche
                                mniej bo ich zgarniaja z widoku, ale w dawnych czasach idac piechota
                                po plantach przy predkosci ~7/h nawet po zmroku i bez latarki nigdy
                                żadnego nie nadepnąłem a bywało że omijałem kilkunastu...

                                > Ja mam inne zasady. Nie daje lapowek.

                                No ale inni daja, i to jest prawdziwa przyczyna twoich problemów a
                                nie wyz demograficzny...

                                > Acha. To zmienia postac rzeczy. Szpital wystawia rachunek za 8
                                godzin pracy
                                > salowej, nie informuje o krotszym faktycznym czasie, a NFZ placi,
                                bo nie moze
                                > skontrolowac tego.

                                Z tego co wiem szpital wystawia, tylko rachunek za konkretne zabiegi
                                czy usługi. A nie np. za godziny pracy.
                                Tak jak i ciebie też nie interesuje czy dentyście bedzie asystować
                                jedna pielegniarka czy trzy i czy przez cały czas czy tylko przez
                                chwile.
                                Interesuje cie końcowa cena np. za plombę. I NfZ tez ma gdzieś czy
                                salowa pracowała 2 czy 10 godzin interesuje go cena za np. przyjecie
                                porodu.

                                > Czytaj ze zrozumieniem. Napisalem o zdyscyplinowaniu pracownikow
                                kazdego
                                > szczebla.

                                No dotad zrozumiałem, ale ta wstawka o salowych mnie zaniepokoiła....

                                >Nie zrozumiales, ale trafiles w sedno. W tym szpitalu tak sie
                                zlozylo,
                                >ze tylko jeden dzien w tygodniu byl dniem operacyjnym.

                                No ale znów mam problem jak wpisałem wsześmnie NFZ płaci za ilosc
                                zabiegów. Ale najpierw je kontraktuje czyli np. zamawia 500 porodów.
                                Ograniczona liczba "dni operacyjnych moze wiec wynikać nie
                                koniecznie ze złej organizacji ale z ograniczonej liczby
                                zakontraktowanych zabiegów.
                                Szpital może oczywiscie zrealizować wiecej i przeważnie tak czyni
                                (chwała mu za to), ale nie dostanie za to grosza. Chyba ze NFZ
                                bedzie miał nadwyżki na koniec roku to czasem łaskawie wyrówna.
                                Twój kolega zwiekszajac liczbe zanbiegów o ile przekroczył
                                zakontraktowaną ilosc wpedzał szpital w długi. Koszty mu rosły a
                                przychody nie...
                                • edek40 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 14:14
                                  > No jasne, że nie wiem co Stolica to stolica ...

                                  Znowu nie udalo sie przeczytac? To w nawiasie nie ma znaczenia?

                                  > A to prasa i telewizja kłamią? No bo Zientarski potrafił ten z
                                  > wiaduktu też, ten co wpadł do metra, ten rozwalony o filar ...

                                  Taaaaa. Ten to poszalal sobie w godzinach szczytu...

                                  > No ale inni daja, i to jest prawdziwa przyczyna twoich problemów a
                                  > nie wyz demograficzny...

                                  Lapowki w porodowce? Tiaaaaa. Dzwonisz zaraz po puknieciu malzonki i wykupujesz
                                  abonament na okreslona godzine i dzien z gwarancja przyjecia. A jesli malzonka
                                  nie dotrzyma terminu...
                                  • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 15:46
                                    edek40 napisał:

                                    > Taaaaa. Ten to poszalal sobie w godzinach szczytu...

                                    No jedni tak drudzy nie ...

                                    > Lapowki w porodowce? Tiaaaaa. Dzwonisz zaraz po puknieciu malzonki i wykupujesz
                                    > abonament na okreslona godzine i dzien z gwarancja przyjecia. A jesli malzonka
                                    > nie dotrzyma terminu...

                                    A małzonka to tak "prosto z pola" do szpitala? Lekarza prowadzacego nie ma ? No
                                    to zadbaj o to by w ciazy poprowadził ja jakiś z kliniki. Jedna wizyta
                                    prywatnie, druga i sie dogadasz ...
                                    Pogadaj z pielęgniarka da ci namiary na prywatną praktyke. Nawet nie musisz się
                                    specjalnie wysilać ona też tam pewnie dorabia, to też jej interes...
                                    Tylko powoli, nie jak samochodem, bo spłoszysz gościa...

                                • edek40 Re: Swiete krowy? 14.05.09, 11:16
                                  > Z premedytacją a i owszem ale to już nie wypadek drogowy...
                                  > W innym wypadku mysle że mimo kiepskiego wzroku zdazysz zobaczyć i
                                  > zatrzymać auto przy predkosci 1/h.

                                  Ciekawe z jaka predkoscia jezdzi walec drogowy?

                                  motoryzacja.interia.pl/news/straszna-smierc-pod-walcem,1305977
            • emes-nju Re: Swiete krowy? 12.05.09, 14:48
              jane14 napisał:

              > A kto im kupił te odblaski i te latarki. Kto ich nauczył je
              > stosować jeśli nie ta grupa +40.

              Szkola? Policja? Gmina?

              Statystycznie raczej instytucja niz rodzice.
              • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 15:57
                emes-nju napisał:

                > Szkola? Policja? Gmina?
                > Statystycznie raczej instytucja niz rodzice.

                No jasne komsomoł albo ZHP!
                A ja myślałem że ludzie co wierzą w moc sprawczą instytucji to już nawet w
                PGR-ach poumierali...
                • emes-nju Re: Swiete krowy? 12.05.09, 17:00
                  Czy jak juz oderwales sie od komputera, miales okazje zajrzec na
                  polska wies i popatrzec jak tam traktuje sie problem bezpieczenstwa?

                  Ja tak. I stad (co potwierdza zamieszczony nieco powyzej post Edka)
                  wiem, ze predzej mozna sie spodziewac, ze nauczone w szkole dzieci
                  beda probowaly nauczyc czegos rodzicow, niz nigdy NIEnauczeni
                  rodzice swoje dzieci.

                  Na wsi jezdzi sie bez pasow (bo niedaleko), bez kierunkowskazow (bo
                  uni wiom dzie jadom), bez przegladu (bo osobiscie znaja kazdego
                  policjanta w okolicy, a przede wszystkim wiedza, ze poza glownymi
                  drogami widok radiowozu jest rownie czesty jak widok UFO), czesto po
                  pijaku (komu zaszkodziloby dzisiejsze pare piweczek, a wczorajsze
                  0,5 litra wodki juz dawno wysikane), z predkosciami skrajnymi - od
                  30 km/h (bo majom niedaleko albo glowa za bardzo boli po wczorajszym
                  ochlaju i wydech stjuningowanej Calibry huczy we lbie), po tyle, ile
                  uda sie rozpedzic na danym odcinku (bo policjantow znaja... - patrz
                  powyzej).

                  Jak ludzie o takiej swiadomosci maja kogokolwiek czegokolwiek
                  nauczyc w kwestii bezpieczenstwa?!

                  PS Nie twierdze, ze wszyscy mieszkancy wsi, to kierowcy, jakich
                  opisalem. Twierdze za to, ze z KAZDYM z powyzszych zjawisk sie
                  spotkalem i przytoczylem tez "tlumaczenia" po tym jak pytalem
                  dlaczego tak robia. Spotkalem sie tez z tym jak szescioletnie
                  dziecko pytalo rodzicow dlaczego nie ma swiatelek na kurtce...
                  • jane14 Re: Swiete krowy? 12.05.09, 18:06
                    emes-nju napisał:

                    > Spotkalem sie tez z tym jak szescioletnie
                    > dziecko pytalo rodzicow dlaczego nie ma swiatelek na kurtce...

                    No i myślisz, że chodzi o bezpieczeństwo. Dziecko chce mieć rożne rzeczy a 6
                    latek nie ma prawa znaleźć sie na drodze bez opieki dorosłych nawet w kurteczce
                    z odblaskami. Oczywiście jest wyjątek. Wiesz gdzie możesz spotkać 6-latki na
                    drodze bez opieki dorosłych ?
                    • edek40 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 08:22
                      > No i myślisz, że chodzi o bezpieczeństwo. Dziecko chce mieć rożne rzeczy a 6
                      > latek nie ma prawa znaleźć sie na drodze bez opieki dorosłych nawet w kurteczce
                      > z odblaskami.

                      Skoro ja zaczalem od osmiolatkow, Ty zaraz dojdziesz do noworodkow :)

                      Ale rzeczywiscie, szesciolatek przy jezdni na wsi to nie jest odosobniony widok, nie wnikajac w nagannosc jego obecnosci. Jesli chodzi do przedszkola (a zgodnie z prawem powinien), to wie juz co nieco o ruchu drogowym. Niewykluczone, ze wiecej niz jego rodzice.
                      • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 08:43
                        edek40 napisał:

                        > Skoro ja zaczalem od osmiolatkow, Ty zaraz dojdziesz do
                        noworodkow :)

                        Jeśli Emes napisze coś o pieluchach z odblaskami pewnie tak ...

                        > Ale rzeczywiscie, szesciolatek przy jezdni na wsi to nie jest
                        odosobniony widok

                        > , nie wnikajac w nagannosc jego obecnosci. Jesli chodzi do
                        przedszkola (a zgodn
                        > ie z prawem powinien), to wie juz co nieco o ruchu drogowym.
                        Niewykluczone, ze
                        > wiecej niz jego rodzice.

                        Ty naprawde powinienes się palnac w głowe i to dobrze. W jakim ty
                        kraju zyjesz ? Ta W-wa i okolice to jakieś kresy ?
                        Jak myslisz jaki procent dzieci w wieku powiedzmy 6-10 lat w Polsce
                        ma rodziców którzy nie maja samochodu ani prawa jazdy ? A jaki to
                        odsetek w okolicach W-wy ?
                        Czy tobie się naprawde wydaje że jesteś taka "elitą" motoryzacyjna
                        pośród spieszonego ciemnogrodu.
                        Zastanów sie odrobine ...
                        W Polsce nie ma problemu wiedzy, jest jedynie problem notorycznego
                        ignorowania przepisów w imie zasady "ja wiem lepiej" czego sam
                        jesteś najlepszym przykładem !
                        • edek40 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 11:14
                          > Ty naprawde powinienes się palnac w głowe i to dobrze. W jakim ty
                          > kraju zyjesz ? Ta W-wa i okolice to jakieś kresy ?
                          > Jak myslisz jaki procent dzieci w wieku powiedzmy 6-10 lat w Polsce
                          > ma rodziców którzy nie maja samochodu ani prawa jazdy ? A jaki to
                          > odsetek w okolicach W-wy ?

                          Wez sobie jakas mape i znajdz podwarszawskie Legionowo. Obejrzyj sobie, ze to spore miasteczko satelickie. Z zadowoleniem mozna odnotowac fakt bardzo uspokojonej jazdy w centrum miasta (powodem jest gownie to, ze lokalna miedzynarodowa szosa tranzytowa szczesliwie omija to centrum z boku). Z wielkim niezadowoleniem mozna zauwazyc, ze znaczny odsetek nie zapina pasow. Z kolei w Warszawie niezapietych jest znikoma ilosc. Co dzieje sie na granicy tych dwoch miast? W Warszawie kierowcy (zakladam, ze z prawem jazdy) maja swiadomosc zagrozen wynikajacych z niezapinania pasow, a kilkanascie kilometrow dalej juz nie? Z kolei kilka lat temu powaznie rozbili sie moi znajomi. Policja na wiesc, ze w wypadku braly udzial dzieci oblala sie zimnym potem (wg. oficera drogowki). W lomzynskiem bowiem wypadki z udzialem dzieci z reguly sa wypadkami smiertelnymi, a dzem ktory robi sie z dzieci wzrusza najtwardszych. Powod jest prozaiczny. Zdaniem tegoz oficera w jego rejonie zapinanie dzieci w foteliki, a nawet zapinanie w pasy, jest niezwykla rzadkoscia. Skad o tym wiem i skad wziela sie skadinad mila rozmowa? Otoz na miejscu wypadku ow policjant westchna z ulga, ze dzieciom nic sie nie stalo, bo na szczescie byly w fotelikach. Na moje zdziwinie jak mozna inaczej, policjant pwiedzial mi to, co napisalem wyzej. Zakladam, ze odsetek prowadzacych w lomzynskiem, posiadajacych prawo jazdy jest zblizona do tegoz odsetka Warszawiakow. Dlaczego wiec ja dziwie sie jak mozna nie wkladac dziecka do fotelika, a w lomzynskiem policjant z ulga notuje fakt, ze ktos dokonal takiego wyczynu? A moze sluszna jest teza o niedouczeniu/niadoinformowaniu sporych grup obywateli na tzw. prowincji, w ktorej ilosc wypadkow z uwagi na mniejsza ilosc aut, kwalifikuje rejon do tanszej stawki ubezpieczeniowej?
                    • emes-nju Re: Swiete krowy? 13.05.09, 11:33
                      jane14 napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Spotkalem sie tez z tym jak szescioletnie
                      > > dziecko pytalo rodzicow dlaczego nie ma swiatelek na kurtce...
                      >
                      > Wiesz gdzie możesz spotkać 6-latki na drodze bez opieki dorosłych?

                      Jak zawsze... Zero zrozumienia tekstu...

                      Wyjasniam jak lopata.

                      Szescioletnie dziecko pytalo rodzicow dlaczego nie ma swiatelek na
                      kurtce. Co z tego wynika? Otoz to, ze rodzice o swiatelka nie
                      zadbali. A skad dziecko wiedzialo, ze warto miec swiatelka na
                      kurtce? Z przedszkola (wiem to na pewno - z pierwszej reki; od tego
                      dziecka). Nie od rodzicow. Nic w tym, co komentowales nie bylo o
                      tym, ze dziecko samo chodzi po jezdni. Ponial? Oszszszywisssie, ze
                      nie!

                      PS. Wiem gdzie mozna spotkac 6-cio (oraz mlodsze) dzieci chodzace po
                      jezdni. W KAZDEJ wsi, przez ktora nie przechodzi ruchliwa jezdnia (a
                      we wsiach, przez ktore przechodzi, tez takie maluchy w okolicach
                      jezdni widac - co stoi na przeszkodzie, zeby wybiegly) - rowniez po
                      zmroku. Tam "mozna" dzieci puszczac same, bo policji nie uwiadczysz,
                      a jakby co, to nowe dzieci calkiem fajnie sie majstruje :-/

                      PPS. W swojej wyliczance "wiejskich grzechow" zapomnialem od tym, o
                      czym ponizej pisze Edek - na wsi prawie nie istnieje zjawisko
                      fotelikow dla dzieci, czy chocby zapinania ich w pasy. I trudno sie
                      dziwic - dorosli nie widza takiej potrzeby w stosunku do siebie, to
                      dlaczego maja widziec w stosunku do dzieci? (A jakby co, to j.w. :-
                      P ).
                      • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 13:12
                        > emes-nju napisał:

                        > Wyjasniam jak lopata.

                        > Szescioletnie dziecko pytalo rodzicow dlaczego nie ma swiatelek na
                        > kurtce. Co z tego wynika? Otoz to, ze rodzice o swiatelka nie
                        > zadbali. A skad dziecko wiedzialo, ze warto miec swiatelka na
                        > kurtce? Z przedszkola (wiem to na pewno - z pierwszej reki; od
                        tego
                        > dziecka). Nie od rodzicow. Nic w tym, co komentowales nie bylo o
                        > tym, ze dziecko samo chodzi po jezdni. Ponial? Oszszszywisssie, ze
                        > nie!

                        Poniał tylko tok rozumowania nieco inny.

                        A) jeśli dziecko nie chodzi samo po jezdni to po co mu kurteczka
                        odblaskowa ? Nie wystarczy że opiekun ma ?
                        B) Jeśli pan policjant w przedszkolu chce by miały takie kurteczki
                        chwała mu za to ale dziecko mój drogi (masz dzieci ?) chce coś mieć
                        z róznych powodów a pojecie wypadku i bezpieczeństwa na drodze sa
                        dla niego nierzadko abstrakcją. Natomiast nie jest abstrakcją chęć
                        posiadania czegoś co maja inni ...
                        C) MOże znasz dane jaki odsetek dzieci do lat powiedzmy 10 ginie
                        potrąconych po zmroku. Ta liczba może uzmysłowiła by nam o co ten
                        bój i czy to nie kolejne "odwalanie" roboty.

                        > PS. Wiem gdzie mozna spotkac 6-cio (oraz mlodsze) dzieci chodzace
                        po
                        jezdni. W KAZDEJ wsi, ...

                        Zła odpowiedź! W tzw strefie zamieszkania. Tam teoretycznie i
                        zgodnie z prawem dzieci moga poruszać się bez opiekuna.
                        Pewnie już sie domyślasz, że musisz im nawet ustapić pierwszeństwa...

                        > PPS. W swojej wyliczance "wiejskich grzechow" zapomnialem od tym,
                        o
                        czym ponizej pisze Edek - na wsi prawie nie istnieje zjawisko
                        fotelikow dla dzieci,

                        Chm a skad niby takie przekonanie, może ta mazowiecka wieś taka
                        zacofana ? Jakoś dziwnie nie widze powszechności tego zjawiska
                        wprost przeciwnie gdybym miał wymieniac w kolejności grzechy
                        kierowców to tego akurat nie widziałem od b. dawna.

                        > trudno sie
                        > dziwic - dorosli nie widza takiej potrzeby w stosunku do siebie,
                        to
                        > dlaczego maja widziec w stosunku do dzieci?

                        O! O! własnie jak dorosli ignorują np. ograniczenia predkosci, znaki
                        zakazu i inne niewygodne przepisy...
                        Tylko czy aby akurat na wsiach bardziej niż w mieście ?
                        • emes-nju Re: Swiete krowy? 13.05.09, 13:21
                          jane14 napisał:

                          > > emes-nju napisał:

                          > > PS. Wiem gdzie mozna spotkac 6-cio (oraz mlodsze) dzieci
                          > > chodzace po jezdni. W KAZDEJ wsi, ...
                          >
                          > Zła odpowiedź! W tzw strefie zamieszkania. Tam teoretycznie i
                          > zgodnie z prawem dzieci moga poruszać się bez opiekuna.

                          Odessiaj sie kiedys od kompa i zobacz jak jest praktycznie za
                          to zupelnie niezgodnie z prawem, ale na prawdziwej jezdni (nie w
                          strefie zamieszkania) w Zadupiu Wielkim. Byc moze zrozumiesz
                          szwejkowskie "nie wolno, ale mozna" :-P

                          PS O swiatelkach nadal nie rozumiesz albo tylko udajesz i usilujesz
                          pokazac mi jakies zagmatwane wytlumaczenia, zeby nie wyjsc na
                          jelopa. Poddaje sie.
                          • jane14 Re: Swiete krowy? 13.05.09, 14:26

                            emes-nju napisał:
                            > Odessiaj sie kiedys od kompa i zobacz jak jest praktycznie
                            za
                            > to zupelnie niezgodnie z prawem

                            Może bywa, ale mimo twego czarnowictwa widok 6 letnich dzieci
                            spacerujacych samopas przy drodze jest rzadkościa. Tyle że ze
                            wzgledu własnie na troske rodziców.
                            Dlatego miedzy innymi "strefy zamieszkania" powinny byc powszechne a
                            nie wyjatkiem, i kierowcy a nie 6 letnie dzieci musza być
                            przedewszystkim obarczani odpowiedzialnością za swoje zachowanie na
                            drodze.
                            A wiecej pożytku z policjanta bedzie na drodze niż w przedszkolu.

                            > na prawdziwej jezdni (nie w
                            > strefie zamieszkania) w Zadupiu Wielkim. Byc moze zrozumiesz
                            > szwejkowskie "nie wolno, ale mozna" :-P

                            W strefie zamieszkania jezdnie sa jak najbardziej prawdziwe. A byc
                            Szwejkiem nie zamierzam wystarczy, że jest juz ich tylu na drogach.
                            A swoją drogą z perspektywy lat kto wyszedł na swoje. Ten
                            sympatyczny lawirujacy Szwejk, czy ten głupkowaty stosujacy
                            dosłownie kazdy regulamin Austriak...

                            > PS O swiatelkach nadal nie rozumiesz albo tylko udajesz i
                            usilujesz
                            > pokazac mi jakies zagmatwane wytlumaczenia, zeby nie wyjsc na
                            > jelopa.

                            Usiłuje tylko wykazać jak błache sprawy może i pozyteczne ale nie
                            załatwiajace niczego, tworzymy dla uspokojenia samych siebie, to
                            takie kolejne akcje i pozorne ruchy. Bo pewnie ze "nie wolno, ale
                            mozna" jechać 70 tam gdzie jest 40 wystarczy tylko zapalić swiatła,
                            dzieci oblepić odblaskami i pozamykac w domach, pieszych ubrac w
                            kamizelki itd, byle nie zwalnić.
Pełna wersja