Konfident, ormowiec - czy na pewno?

25.06.09, 10:38
Właśnie tego typu komentarze się pojawiają pod poniższym artykułem:
tiny.pl/38vb
A ja się spytam czy na pewno? Czy jednak takie zgłaszanie nie jest w
interesie innych?
Nie mowię o dzwonieniu na 112, bo: "Panie a mnie się wydaje, że on
przekracza prędkość". Ale widząc zataczające się auto, czy jadące
cały czas na czołówki z innymi (jakbym miał możliwość nagrać), to
czemu nie dać znać policji. Ja chcę bezpiecznie do domu dojechać.
Zresztą to samo dotyczy nielegalnie parkujących, jak ktoś stoi na
zakazie, ale nie przeszkadza, to niech sobie stoi, ale jak tamuje
ruch, czy to samochodowy, czy rowerowy lub pieszy to będę pierwszym,
który zadzwoni.
    • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 10:49
      "Sęk" w tym, że rozpropagowanie takiego postępowania
      jako "obywatelskiej postawy" i sposobu na wszystkoprowadzi donikąd.
      Polacy to naród zawistny, przez co informacje o rzeczywistych
      zagrożeniach oraz występkach giną w tłumie informacji w
      stylu: "panie, a ten Kowalski to znów za głośno spuszcza wodę po
      22.00, co nie jest dziwne, bo to cham. A w ogóle, to on pędzi bimber
      a jego żona się puszcza." Skutkiem, cały wciąż niedoskonały i
      niewydolny system szybko się przegrzewa i zatyka, a jego operatorzy
      zyskują jeszcze jedną okazję do manipulowania doniesieniami, z tłumu
      wybierając tylko te, które są dla nich najwygodniejsze.:)
      • jureek Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 10:57
        kozak-na-koniu napisał:

        > "Sęk" w tym, że rozpropagowanie takiego postępowania
        > jako "obywatelskiej postawy" i sposobu na wszystkoprowadzi donikąd.
        > Polacy to naród zawistny,

        Dlaczego obrażasz nasz naród?
        Jura
        • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:16
          WASZ naród??? Co dziś piłeś?:)
          • jureek Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:20
            kozak-na-koniu napisał:

            > WASZ naród??? Co dziś piłeś?:)

            Piłem mleko na śniadanie. A Ty chyba już coś takiego, od czego się ślepnie, bo
            nie napisałem "wasz" lecz "nasz". Nasz, czyli Twój i mój.
            Jura
            • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:24
              Uff, tak lepiej. Nie wydaje mi się, bym kogokolwiek obrażał, gdyż
              uważam, że odrobina samokrytyki to zdrowy objaw. Oczywiście, bez
              przesady, by nie popaść w zbiorowy masocchizm i kompleksy.
              Zrozumieli to min. Francuzi, od pokoleń zaczytujący się w
              przygodach "Asterixa".:)
              • jureek Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:35
                kozak-na-koniu napisał:

                > Uff, tak lepiej. Nie wydaje mi się, bym kogokolwiek obrażał, gdyż
                > uważam, że odrobina samokrytyki to zdrowy objaw.

                Też tak uważam, a moje pytanie było prowokacyjne, bo czasami uderzasz w
                patriotyczne tony, gdy ktoś źle pisze o zachowaniach polskich kierowców.
                Ja też uważam, że trochę samokrytycyzmu nikomu nie zaszkodzi, naszym kierowcom
                także.
                Jura
                • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:54
                  Może i uderzam, ale głównie odopwiadając "habudzikokształtnym"
                  którzy nie potrafią zachować umiaru w niczym, a szczególnie w
                  przepychaniu własnych, z góry przyjętych tez, bez względu na
                  okoliczności.
            • viking2 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 00:42
              jureek napisał:
              > Piłem mleko na śniadanie. A Ty chyba już coś takiego, od czego się ślepnie, bo
              > nie napisałem "wasz" lecz "nasz". Nasz, czyli Twój i mój.

              Prosze zatem wybaczyc wscibskie pytanie, ale czy to znaczy, ze Kozak tez mieszka
              w Niemczech...?
              • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 08:30
                viking2 napisał:

                > Prosze zatem wybaczyc wscibskie pytanie, ale czy to znaczy, ze
                Kozak tez mieszk
                > a
                > w Niemczech...?

                Nie - prawie że nad samą Wisłą (prawda, po tej "gorszej" stronie),
                ale nie w brudnym i pełnym agresji molochu, zwanym Warszawą.;)
                • emes-nju Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 12:10
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > ale nie w brudnym i pełnym agresji molochu, zwanym Warszawą.;)

                  Skladam osobisty protest! ;-)

                  Warszawa jest umiarkowanie brudna, ale nie jest agresywniejsza
                  od "sredniej krajowej". Ale jest molochem ;-)

                  Ja chce sie stad wyprowadzic! Czekam na propozycje prowincjonalnych
                  interesow. Wierzba energetyczna odpada, bo od czasu, w ktorym
                  rolnicy dostaja nieopodatkowana kase na NIEuprawiana ziemie, ceny sa
                  z kosmosu, a i tak nic w wiekszym kawalku (!) nie mozna kupic.
                  • inguszetia_2006 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 12:14
                    Witam,
                    Warszawa nie jest brudna, jest czyściutka.
                    A moje czarne firanki to tylko taki kaprys;-D
                    Pzdr.
                    Inguszetia
                  • kozak-na-koniu Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 14:24
                    emes-nju napisał:

                    > Warszawa jest umiarkowanie brudna, ale nie jest agresywniejsza
                    > od "sredniej krajowej". Ale jest molochem ;-)
                    >
                    > Ja chce sie stad wyprowadzic! Czekam na propozycje
                    prowincjonalnych
                    > interesow.

                    Może jakaś hodowla bydła, nierogacizny, uprawy albo ewentualnie
                    agroturystyka?:)
                    • emes-nju Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 30.06.09, 11:30
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Może jakaś hodowla bydła, nierogacizny

                      Nie lubie przerzucac gowna

                      > uprawy

                      Nie lubie babrac sie w glebie

                      > albo ewentualnie agroturystyka?:)

                      Widziales kiedys "Hotel Zacisze"? Obawiam sie, ze szybko stalbym sie
                      Basilem Fawlty ;-)
              • jureek Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 12:10
                viking2 napisał:

                > Prosze zatem wybaczyc wscibskie pytanie, ale czy to znaczy, ze Kozak tez mieszk
                > a
                > w Niemczech...?

                Czy moim krajem może być tylko kraj, w którym mieszkam? Owszem, mieszkam w
                Niemczech, ale moim krajem jest Polska.
                Jura
                • viking2 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 30.06.09, 02:18
                  jureek napisał:
                  > Czy moim krajem może być tylko kraj, w którym mieszkam? Owszem, mieszkam w
                  > Niemczech, ale moim krajem jest Polska.

                  Nie chce sie narzucac z dlugimi wywodami na ten temat, bo to forum
                  Bezpieczenstwo Na Drodze (a nie np. Spoleczenstwo), ale tak pokrotce:
                  Jesli mieszkasz w Niemczech na stale, wychowujesz w Niemczech swoje dzieci, w
                  Niemczech pracujesz, w Niemczech placisz podatki, w Niemczech jest Twoj dom - to
                  Twoim krajem sa Niemcy, niezaleznie od emocji w rodzaju "czuje sie Polakiem".
                  Nie mozesz przebywac w dwoch roznych miejscach naraz, a bezposrednio uzalezniony
                  jestes od rzeczywistosci tego miejsca, w ktorym zyjesz. Uzywajac absurdalnego
                  przykladu: jesli mieszkasz w Niemczech, to zupelnie nie dotknie Cie i nie
                  skomplikuje Ci zycia najbardziej nawet idiotyczny przepis, ktory moze powstac w
                  jakims innym kraju, takze i w Polsce. Nawet jesli jutro sejm uchwali, ze od tej
                  pory wszystkie samochody naja jezdzic na dachu, to Ty i tak rano pojdziesz do
                  garazu, wsiadziesz do samochodu i odjedziesz na kolach.
                  Zauwaz - ja niczego nie przesadzam, pisze "jesli". Ale jesli jest tak, jak
                  napisalem, to Polska jest Twoim krajem tylko w marzeniach, emocjach i
                  tesknotach. W twardej, codziennej rzeczywistosci, sa nim Niemcy.
                  • jureek Re: OT 30.06.09, 09:32
                    Polska jest moim krajem, a Niemcy są krajem, w którym mieszkam.
                    Mam polski paszport, w Polsce mam dom i do Polski wrócę po czasowym pobycie w
                    Niemczech.
                    Pojęcie "mój kraj" nie jest pojęciem z zakresu prawa, nie jest więc konieczne
                    ścisłe definiowanie obiektywnych kryteriów, liczy się też subiektywne poczucie,
                    jaki kraj uważa się za swój. Pozwól zatem, żebym pisał "mój kraj" o tym kraju,
                    który za swój uważam.
                    Jura

                    P.S. Wystarczająco dużo jeżdżę po Polsce (teraz, gdy sprzedałem samochód, nawet
                    więcej po Polsce niż po Niemczech, bo tu, gdzie mieszkam, bezu samochodu można
                    się obejść), żeby jak najbardziej dotykały mnie zmiany polskich przepisów.
                    • viking2 Re: OT 01.07.09, 04:07
                      jureek napisał:
                      > Mam polski paszport, w Polsce mam dom i do Polski wrócę po czasowym pobycie w
                      > Niemczech.

                      Ach, to oczywiscie zmienia postac rzeczy. Myslalem, ze jestes w Niemczech na
                      stale. Pobyt czasowy to zupelnie co innego, tym bardziej, ze Twoj dom jest
                      wlasnie w Polsce.

                      P.S.: I - dla jasnosci - nie musisz pytac o pozwolenie (przynajmniej mnie nie
                      musisz - bo niby kto ja jestem?) nazywania ktoregokolwiek kraju "Twoim krajem".
    • inguszetia_2006 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:10
      Witam,
      Jak zobaczę zataczające się auto na trasie, albo bez świateł po
      nocy, to obiecuję, że uratuję wam życie i zakapuję. Z powodu
      indolencji organów ścigania, musimy sobie pomagać sami. Choć nie
      wiem, jak mam to zrobić, bo nie umiem trzymać kierownicy zębami,
      pisać i dzwonić. A potem to zapomnę i nic nie zakapuję;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • staszek585 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 25.06.09, 11:24
        Od dawna władza była "ich" i ten problem został.
        Bo jak władza jest "nasza" w w swoim i pozostałych interesie jest poinformowanie
        władzy o groźnym np. kierowcy.
        A co z tym władza zrobi to problem odrębny.
    • rysiekk111 proste : donos słuszny - dobrze, niesuszny - źle 26.06.09, 06:59
      trzeba zadać sobie minimum wysiłku intelektualnego i oceniać prawa
      uchwalane przez panstwo.
      Gdy uznamy za złe to oczywiście nie potępiamy ich łamania.
      Gdy za słuszne to oczywiste że jego egzekwowanie też, więc
      wspieranie egzekwowania przez donos też
      -a ze wzgledów praktycznych w przypadkach przestępstw co do których
      społeczenstwo nie ma watpliwości moralnych (kradzieze, pobicia,
      stwarzanie zagrożenia na drodze ) celowe byłoby nagradzanie za
      wartosciowe sadowo lub operacyjnie donosy
      ..to kwestia zwykłej logiki przecież !
    • sokolasty Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 26.06.09, 21:41
      Kobita postąpiła jak najbardziej prawidłowo. Niestety w oczach wielu Polaków
      zgłoszenie na policję, sąsiad zarysował mi furaka, jest donosicielstwem. No tak,
      z sąsiadem powinienem sprawę przy piwku omówić.

      Mojemu koledze jakiś burak furaka zdeformował, ale miał burak pecha, boi znalazł
      się świadek, który z moim kolegą się skontaktował. Dalej poszedł ze świadkiem na
      policję, potem poszedł z policjantem do buraka, a burak poszedł z kolei w
      zaparte. Policjant zażyczył sobie okazania samochodu, się deformacje na nim
      znalazły, burak więc ściemnia, że to stare, a policjant, że jak stare, przecież
      nie skorodowane, więc burak zmieszał się, zmiękł i przyznał się. Policjant
      spisał, co miał do spisania i poszedł, a burak wtedy z ryjem do mojego kolegi,
      że ten niby konfident i donosiciel i po co ta policja.
      • emes-nju Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 12:15
        sokolasty napisał:

        > No tak, z sąsiadem powinienem sprawę przy piwku omówić.

        A dlaczego nie? Skoro dochodzi do rozmowy, to znaczy, ze sasiad sie
        nie wypiera i chce negocjowac. To tak rzadkie, ze jak mi raz sasiad
        prawie zdjal zderzak, za to zostawil wizytowke, to mu "odpuscilem" -
        auto bylo stare wiec szkoda zadna.

        A omowienie czegos przy browarku, to same zyski! Wiezi miedzyludzkie
        sie wzmocniaja, aparat panstwowy nie jest zawalany duperelami... ;-)
    • rapid130 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 27.06.09, 00:46
      Wykonałem kiedyś podobną akcję jak ta dama, acz bez filmowania.
      Pisałem o tym na forumie. Acz w pewnym momencie odpuściłem
      śledzenie, bo mi się droga "rozjechała" ze śledzonym.

      I to był błąd, bo gliniarze "nie utrafili" tego klienta w starym
      Golfie na lubuskich blachach. Ale to co wyczyniał na drodze, jeżyło
      mi włosy na karku...

      Kiedyś sami poczujecie to na własne skórze.
      Zapewniam, w takim momencie nie będziecie się zastanawiać.
      Telefon sam się wam pod rękę nawinie.

      A na Onecie niech sobie pier....ą.
      Internet jest jak papier.
      Przyjmie każdy objaw debilizmu.
    • tomek854 Re: Konfident, ormowiec - czy na pewno? 29.06.09, 13:02
      Ja kiedyś jechałem sobie za takim kretynem w starym golfie, który miał tak
      zaciemnione klosze tylnych lamp że nic nie było widać. Mało co w niego nie
      uderzyłem, bo stał na środku jezdni. Dobrze że jechałem z prędkością wolniejszą
      niż dopuszczalna, bo strasznie dziurawa droga była, to wyhamowałem kilkadziesiąt
      cm za nim (i z tej odległości byłem w stanie ledwo-ledwo zobaczyć, że migają mu
      awaryjne). Zwróciłem mu uwagę, otrzymałem w odpowiedzi wiązankę ludową
      zakończoną stwierdzeniem, że jak chcę, to mogę dzwonić na pały. Zadzwoniłem i
      jechałem za nim tak długo aż go złapali. Wtedy pomachałem wszystkim i odjechałem
      w swoją stronę.
      • mariner4 Doniosę na każdego łobuza na drodze. 30.06.09, 11:16
        Wożę ze sobą gotowy do użytku aparat.
        Nie tak dawno, pijany rowerzysta wywalił się na drodze. Nie pozwoliłem mu zbiec
        i wezwałem policję. Potrąci się to g.... a odpowiada za człowieka.
        M.
        • jorn Re: Doniosę na każdego łobuza na drodze. 03.07.09, 14:42
          Ja też jestem za tym, żeby kapować, gdy sprawca stwarza zagrożenie
          lub utrudnienie. Nie będę przecież dzwonił po policję, bo
          zobaczyłem, że ktoś skręca bez kierunkowskazu, gdy w koło żadnego
          innego uczestnika ruchu nie było.

          Cztery razy do tej pory zdarzyło mi się kapować, dwa razy w Polsce,
          raz w Niemczech i raz w Belgii. W Polsce kapowałem traktor z
          przyczepą poruszający się ciemną nocą bez świateł i samochód
          osobowy, którego sposób poruszania się wskazywał na to, że kierowca
          był pod wpływem. W Niemczech zgłaszałem samochód zaparkowany na
          lewym pasie autostrady, a w Belgii traktory z demonstrującymi
          niemieckimi rolnikami pędzące z dużą prędkością przez pełen ludzi
          park poza wyznaczoną im trasą. Polska policja za każdym razem
          zgłoszenie przyjmowała, ale nie wiem z jakim skutkiem, bo nigdy nie
          czekałem na interwencję. Niemcy i Belgowie moje zgłoszenia
          ostentacyjnie olali.

          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja