xdzidek
18.12.03, 20:02
No właśnie, wiem że jak nie mogę zjechać ze skrzyżowania to sie nie pcham na
nie...ale już się władowałem, skrzyżowanie spore, ja jestem drugi chce
skręcić w lewo, spokojnie dam radę. No ale babka coś się ociąga, przepuściła
2 okazje w końcu pojechała. Tylko że w międzyczasie pewnie już się światło
zmieniło.
Teraz wyprowadzcie mnie z błędu, czy jak już kwitnę na tym skrzyżowaniu a nie
wpakowałem się na siłę na żółtym tylko wjechałem ale nie zdążyłem zjechać bo
prosto jechali ciurkiem to ja mam pierszeństwo żeby ZJECHAĆ ze skrzyżowania
czy te młotki co im się właśnie zapaliło zielone ?
Facet nawet nie zwolnił, gaz ... klakson, całe szczęście że nie wjechałem.
Byłem przekonany że tym którzy już są na skrzyżowaniu to muszę umożliwić jego
opuszczenie niezależnie czy mam zielone czy nie ale rozmawiałem z paroma
osobami i mnie po prostu wyśmiali, posuneli sie nawet do tego że postąpili by
tak samo jak tek "klaksoniarz" gaz i tyle...
To jak to jest ?