Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej...

17.07.09, 00:04
LINK

Pewnie powinienem jechać wolniej, to bym wyhamował...

Ale już wcześniej wykazano, żem pirat...

Pozdrawiam,
Mejson
    • tiges_wiz Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 00:11
      ty piracie!
      jakbys jechal jeszcze wolniej, to bys nie mial problemu
      • harthausen Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 06:43
        no tak patrzę na ten filmik raz i drugi i za diabła nie mogę się dopatrzyć winy
        waaadzy, znakologuf, policji, przepisów etc.

        Widzę tylko kierowcę, który dostosował prędkość do niespodzianek i to go
        uratowało, choć na tym forum już się nauczyłem, że wymaganie dostosowania to
        głupota.

        Może jednak winien wszystkiemu, co by mogło się stać byłby ten
        kretyn/debil/wymuszacz odszkodowań co z lewej pierwszeństwo wymusił?
        A że zrobił to wolno? Jak by zrobił szybko, ale ciut później to by się w lewy
        bok wbił. Pogdybać to se można, możliwości wiele.

        A sprawa czysta, pojawił się głupek na drodze, pytanie jak takich eliminować.
        • hrderduch Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 07:15
          Zwykły człowiek normalnie myślący powie że ten z lewej to zwykły ziobro i to
          jego wina. Debil powie o tym że prędkośc zabija powinien Mejson jechać wolniej
          bo prędkośc jest zła :-)
          A ja powiem tak, żeby Mejson zapierdzielał szybciej to by mu ta sierota nie
          wyjechała w życiu, bo b się po prostu bała.
    • habudzik Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 08:25
      mejson.e napisał:


      > Pewnie powinienem jechać wolniej, to bym wyhamował...

      A nie mogłes wyhamować czy nie hamowałeś ?


      > Ale już wcześniej wykazano, żem pirat...

      I po co ten sarkazm?
      • mejson.e Wy(c)hamować 17.07.09, 08:51
        habudzik napisał:

        > A nie mogłeś wyhamować czy nie hamowałeś ?

        Musiałem chwilkę odczekać, bo nie wiedziałem co zrobi - czy pojedzie przede mną,
        czy stanie dęba w poprzek.
        Nie próbowałem nawet hamować, bo gdyby stanął dęba, to nie dałbym rady zatrzymać
        przed nim, zbyt blisko było.

        Musiałem tylko znaleźć miejsce na omijanie/wyprzedzanie.

        > I po co ten sarkazm?

        Jeszce się może okazać, że wcale nie na wyrost... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • jane14 Re: Wy(c)hamować 17.07.09, 10:40
          mejson.e napisał:

          > Musiałem chwilkę odczekać, bo nie wiedziałem co zrobi - czy pojedzie przede mną ...

          My z zakonu hamujemy a potem odpuszczamy hamulec i omijamy. Na drodze przeważnie (nawet jak się jedzie "wolno") wszystko dzieje się na tyle szybko że odczekiwanie chwilę" jest tylko stratą czasu.
          Ale i nam zdarza się być zaskoczonym i ten czas stracić, tylko do tego nie dorabiamy ideologii ...

          > Musiałem tylko znaleźć miejsce na omijanie/wyprzedzanie.

          Hamowanie w tym nie przeszkadza ...
          • mejson.e Re: Wy(c)hamować 17.07.09, 11:36
            jane14 napisał:


            > > Musiałem tylko znaleźć miejsce na omijanie/wyprzedzanie.
            >
            > Hamowanie w tym nie przeszkadza ...

            Znaczne zwolnienie mogłoby już utrudnić wyprzedzenie, gdyby biały dał w palnik
            mógłbym zostać zbyt długo na pasie przeciwnym.

            Przyznam, że z góry założyłem manewr nie biorąc pod uwagę hamowania - gdy
            sytuacja się wyjaśniła nawet depnąłem na gaz.

            Hamowanie pewnie mogło się udać pod warunkiem, że nie śliznąłbym się na wilgoci
            albo piasku.

            Wolę panować nad samochodem niż zaklinać...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            • rekrut1 Re: Wy(c)hamować 17.07.09, 11:54
              Jakoś wcześniej przeoczyłem ten wątek. Pokazujesz bardzo często
              spotykaną sytuację. Za kierownicą tego samochodu siedział burak
              albo...
              No właśnie, kiedyś pisałem o konieczności badań kierowców pod
              względem oceny odległości. Takie badania mogły by być wykonywane
              podczas kursu na PJ. Często widać jak kierowca usiłuje bezpiecznie
              włączyć się do ruchu. Dojeżdża do skrzyżowania, zatrzymuje się,
              rozgląda(my w tym czasie zbliżamy się do krzyżówki)po czym robi to
              co pokazałeś. Jak jedzie sam można by podejrzewać arogancje z jego
              strony ale jak w wozie siedzi rodzina?
              Sam manewr był dobrze wykonany i prawidłowy(w mojej ocenie), wszak
              kodeks zaleca unikanie niebezpiecznych kolizji.
              Pozdr.
              Pazdzioch
            • jane14 Nie krytykuje decyzji... 17.07.09, 12:07
              Była skuteczna a to wystarczy.
              Ale odnoszę się do argumentacji ...
              Usiłujesz bowiem sugerować że predkość nie miała znaczenia a wolniejsza jazda
              nawet ograniczyłaby pole manewru a to nie prawda ...
              mejson.e napisał:

              > Znaczne zwolnienie mogłoby już utrudnić wyprzedzenie, gdyby biały dał w palnik
              > mógłbym zostać zbyt długo na pasie przeciwnym.

              Gdyby tak było miałbyś możliwośc powrotu na prawo, o ile wogóle konieczna byłaby
              zmiana kierunku.

              > Przyznam, że z góry założyłem manewr nie biorąc pod uwagę hamowania - gdy
              > sytuacja się wyjaśniła nawet depnąłem na gaz.

              I to jest prawda, to widać na filmie, dlatego wtrącam sie gdy argumentujesz że
              jadąc wolniej wyhamowałbyś, a nie przyspieszałbyś "gdy sytuacja sie wyjaśniła",
              bo jak widać nie była ona aż tak groźna i decyzje że bedziesz wyprzedzać
              podjąłeś już wcześniej...

              > Wolę panować nad samochodem niż zaklinać...

              No ale tu trochę "zaklinałeś", gdyby ci rzeczywiście ten delikwent się
              przestraszył i stanął w poprzek, na hamowanie byłoby za późno ...
              Panowałbyś nad autem ale już nie nad sytuacją.

              • hanni Re: Nie krytykuje decyzji... 17.07.09, 12:23
                jane14 napisał:

                > No ale tu trochę "zaklinałeś", gdyby ci rzeczywiście ten delikwent
                > się przestraszył i stanął w poprzek, na hamowanie byłoby za późno

                Wtedy chyba rzeczywiscie pojawilby sie problem. Wyglada na to, ze mejson mial po
                prostu sporo szczescia, ze jego przypuszczenie sie spelnilo.
    • sokolasty Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 08:35
      Wyhamowałbyś tak czy tak, ale Twojej winy nie widzę, rozgrzeszam Cię :)

      Byłoby fajnie, jakby Ci się udało wyhamować, mógłbyś dziada w białym Escorcie na
      Policję zgłosić, a tak nie radziłbym, bo jeszcze trafisz na jakiegoś przepisanta
      i sam weźmiesz mandat.
    • hanni Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 08:54
      Facet ewidentnie cie przeoczyl i zajechal ci droge. Mozliwe, ze przez dwa znaki
      na wysepce.
      Lepiej sie zastanow co byloby, gdyby zamiast ciebie jechal tam jakis "szybki ale
      bezpieczny".
      Nie mialby juz takich mozliwosci unikniecia zderzenia jak ty.
      • tiges_wiz Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 09:35
        > Lepiej sie zastanow co byloby, gdyby zamiast ciebie jechal tam jakis "szybki al
        > e
        > bezpieczny".

        lubie gdybanie ... nic by nie bylo, bylby z minute wczesniej na tym skrzyzowaniu
        i tego bialego idioty by tam jeszcze nie bylo.

        czyli zmiana jednego warunku zdarzenia zmienia to zdarzenie

        > Facet ewidentnie cie przeoczyl i zajechal ci droge. Mozliwe, ze przez dwa znaki
        > na wysepce.

        o, zdajesz sobie sprawe co napisales?
        • habudzik Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 10:24
          tiges_wiz napisał:

          > > Lepiej sie zastanow co byloby, gdyby zamiast ciebie jechal tam jakis "szy
          > bki al
          > > e
          > > bezpieczny".
          >
          > lubie gdybanie ... nic by nie bylo, bylby z minute wczesniej na tym skrzyzowani
          > u
          > i tego bialego idioty by tam jeszcze nie bylo.

          Byłby może czarny pijaczyna . Przecież nie istotne to jest .


          > czyli zmiana jednego warunku zdarzenia zmienia to zdarzenie
          >
          > > Facet ewidentnie cie przeoczyl i zajechal ci droge. Mozliwe, ze przez dwa
          > znaki
          > > na wysepce.
          >
          > o, zdajesz sobie sprawe co napisales?


          Będziemy sobie teraz wmawiali że przez znaki można zginąć ???? A pewnie że można
          . Jak się koniecznie chce człowiek zabic to złamie sobie kark schodząc z dywanu
          na podłogę .

          P.s. Myśle że albo "biały" był nawalony , albo starszy pan , albo tak jak ten co
          przez Frampol przejechał bez stopu .
          • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:03
            habudzik napisał:

            > Byłby może czarny pijaczyna . Przecież nie istotne to jest .

            Ale recapta jest niezla - szybciej jechac bo wtedy.... niebezpieczne sytuacje
            minie sie, zanim zaistnieja.

      • emes-nju Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 10:52
        hanni napisał:

        > Facet ewidentnie cie przeoczyl i zajechal ci droge. Mozliwe, ze
        > przez dwa znaki na wysepce.

        Napisz to jeszcze raz, bo oczom nie wierze!
        • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:00
          Z czym masz taki problem? Te dwa, nisko ustawione znaki na wysepce zaslaniaja
          widok w tym miejscu. Jesli facet tylko krotko rzucil okiem akurat w tym
          momencie, gdy mejson byl za tymi znakami to mogl go przeoczyc, zwlaszcza jesli
          byl jakis niegramotny.

          Ludzie przeaczaja samochody nawet wtedy, gdy nic nie zaslania widoku. Bledy to
          ludzka rzecz.
          • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:18
            Znaki stoją prawidłowo. Wszystko przez to, że pirat mejson jechał za
            szybko. Gdyby jechał 180km/ghodz., to by się wydzieliło tyle
            energii, że zaszła by reakcja łańcuchowa, a gdyby jechał wolniej - z
            prędkością pieszego, toby zdążył wychamować, gdyż wiadomo, że
            muśnięty z taką prędkiością pieszy ma 110% szans na przeżycie.
            Zapomniałeś już ile ginie w Polsce a ile w Berlinie i jakie są tego
            przyczyny?:)
            • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:21
              kozak-na-koniu napisał:

              > Znaki stoją prawidłowo.

              Mimo to zaslaniaja w tym miejscu widok.


              > Wszystko przez to, że pirat mejson jechał za
              > szybko. Gdyby jechał 180km/ghodz., to by się wydzieliło tyle
              > energii, że zaszła by reakcja łańcuchowa, a gdyby jechał wolniej - z
              > prędkością pieszego, toby zdążył wychamować, gdyż wiadomo, że
              > muśnięty z taką prędkiością pieszy ma 110% szans na przeżycie.
              > Zapomniałeś już ile ginie w Polsce a ile w Berlinie i jakie są tego
              > przyczyny?:)

              Popros kogos, zeby ci wymienil przepalone bezpieczniki.
              • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:26
                hanni napisał:

                > Mimo to zaslaniaja w tym miejscu widok.

                Znaki stoją prawidłowo. Gdyby jechał wolniej, nie byłoby zaskoczenia.

                > Popros kogos, zeby ci wymienil przepalone bezpieczniki.

                Moje bezpieczniki mają się bardzo dobrze. Nie ma potrzeby wymieniać.
                • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:31
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Znaki stoją prawidłowo.

                  Nie ma to nic do rzeczy, ze mimo to zaslaniaja tam widok.

                  > Gdyby jechał wolniej, nie byłoby zaskoczenia.

                  Byc moze tak byc moze nie. Sa ludzie, ktorzy wjezdzaja/wchodza innym pod kola
                  nawet wtedy, gdy nic nie zaslania widoku a samochod jedzie bardzo wolno.


                  • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:37
                    hanni napisał:

                    > Nie ma to nic do rzeczy, ze mimo to zaslaniaja tam widok.

                    Znaki stoją prawidłowo. Gdyby jechał wolniej, to jeden by zdążył
                    wszystko zauważyć a drugi wyhamować.

                    > Byc moze tak byc moze nie. Sa ludzie, ktorzy wjezdzaja/wchodza
                    innym pod kola
                    > nawet wtedy, gdy nic nie zaslania widoku a samochod jedzie bardzo
                    wolno.

                    Powinien był jechać jeszcze wolniej. Pamiętaj: im szybciej jedzie,
                    tym więcej produkuje się energii, że o obrazie na siatkówce oka nie
                    wspomnę. Dlatego w Warszawie ginie tyle, a w Berlinie tyle. Polscy
                    kierowcy - piraci i mordercy nic, tylko wszystko zwalają na
                    infrastrukturę. Daleko im jeszcze do kulturalnych i cywilizowanych
                    krajów.
                    • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:01
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Znaki stoją prawidłowo.

                      Pytanie brzmi jednak czy zaslaniaja widok czy nie?
                      • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:16
                        Znaki stoją prawidłowo. Polski kierowca - pirat nic tylko pędzi
                        180km/godz. w terenie zabudowanym i do głowy mu nie przyjdzie, że
                        przy prędkości 50km/godz. pieszy ma 90% szans na przeżycie a przy
                        prędkości pieszego - już 110% szans. W Szwajcarii to rozumieją i
                        dlatego w Berlinie ginie tak mało, a w Warszawie tak dużo. Gdyby
                        jechał jeszcze wolniej, wszystko by zauważył, wiadomo bowiem, że
                        przy hamowaniu ze 120km/godz. obraz na siatkówce oka zmniejsza się
                        10 razy, a przy hamowaniu z 16km/godz. - tylko 1,5 raza.
                        • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:27
                          Znow sie zaciales?

                          Glowy w piasek nigdy nie chowalem a z wieku, kiedy sie droczalem tak jak ty
                          wyroslem juz bardzo dawno.
                          • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:35
                            hanni napisał:

                            > Glowy w piasek nigdy nie chowalem a z wieku, kiedy sie droczalem
                            tak jak ty
                            > wyroslem juz bardzo dawno.

                            Masz absolutną pewność?:DDD
                            • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 13:04
                              kozak-na-koniu napisał:

                              > Masz absolutną pewność?

                              Owszem. Na proste pytanie, "czy znaki zaslanialy widok" nie odpowiadam jak
                              nakrecony kilka razy z rzedu i bez sensu: "znaki stoja prawidlowo".


                              • kozak-na-koniu Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 13:49
                                hanni napisał:

                                > kozak-na-koniu napisał:
                                >
                                > > Masz absolutną pewność?
                                >
                                > Owszem. Na proste pytanie, "czy znaki zaslanialy widok" nie
                                odpowiadam jak
                                > nakrecony kilka razy z rzedu i bez sensu: "znaki stoja prawidlowo".

                                Ależ Mistrzu, przecież ja pobieram nauki u dwóch Najwyższych
                                Autorytetów tego forum... Szkoda, że na sygnaturki jest tak mało
                                miejsca.:P
          • emes-nju Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:31
            hanni napisał:

            > Z czym masz taki problem? Te dwa, nisko ustawione znaki na wysepce
            > zaslaniaja widok w tym miejscu.

            No tak. Wybacz, arbitrze...

            Nie moglem uwierzyc, ze zauwazyles wplyw INFRASTRUKTURY na
            prawdopodobienstwo powaznego wypadku. No bo jak ja pisze co takiego,
            to winien jest zawsze kierowca, bez okolicznosci lagodzacych. No,
            ale jak Ty, arbitrze, cos takiego napiszesz... No, szacuneczek.



            PS I znowu niewinnemu mozna przyszyc latke (bo osmielil sie JECHAC,
            a nie stac w oczekiwaniu na nieoczekiwane), a ktos, kto nie zachowal
            uwagi, wart jest rozgrzeszenia...
            • jureek Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:41
              emes-nju napisał:

              > PS I znowu niewinnemu mozna przyszyc latke (bo osmielil sie JECHAC,
              > a nie stac w oczekiwaniu na nieoczekiwane), a ktos, kto nie zachowal
              > uwagi, wart jest rozgrzeszenia...

              Gdzie Ty tu jakieś rozgrzeszanie widzisz? Zacytuję (może niedosłownie) Emesa:
              "Próba zrozumienia, dlaczego doszło do jakiejś sytuacji, to nie rozgrzeszanie".
              Jura
              Jura
              • emes-nju Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:59
                Nie czepiaj sie slowek
                • jureek Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:05
                  emes-nju napisał:

                  > Nie czepiaj sie slowek

                  Nie czepiam się słówek. Obojętnie jakby to nie nazwać, nie widzę w tym wątku
                  żadnych prób rozgrzeszenia, usprawiedliwienia, wybaczenia itp. dla gościa, który
                  wymusił pierwszeństwo.
                  Nikt nie ma też pretensji do Mesjona, że jechał za szybko, bo przecież za szybko
                  nie jechał. Wręcz przeciwnie, Mesjon jest chwalony wręcz za to, że nie jechał
                  szybciej i dzięki temu mógł tak zareagować, żeby uniknąć kolizji.
                  Rozumiem żal, że wątek nie potwierdza Twoich teorii, ale trudno, czasami tak jest.
                  Jura
                  • emes-nju Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 12:14
                    jureek napisał:

                    > Rozumiem żal, że wątek nie potwierdza Twoich teorii, ale trudno,
                    > czasami tak jest.

                    Powinienem to napisac. Nie odnosze sie tylko do tego watku.

                    Mejson mial kamere i wszystko sfilmowal. Mial fart, bo trudno mu
                    dopiac latke pirata.

                    Ja kamery nie mam i jak cos identycznego opisze, to praktycznie
                    zawsze czytam, ze "gdyby bylo wolniej", "pirat" itd. Bo pieszy mogl,
                    bo drogowiec mogl, bo pan w bialym Escorcie mogl... A emes nie mogl.
                    Emes, jadacy po JEZDNI (!), ma obowiazek przewidziec
                    nieprzewidywalne i "dostosowac".

                    Zalozylem o tym oddzielny watek.
            • hanni Re: Facet ewidentnie cie przeoczyl 17.07.09, 11:57
              emes-nju napisał:

              > Nie moglem uwierzyc, ze zauwazyles wplyw INFRASTRUKTURY na
              > prawdopodobienstwo powaznego wypadku.

              Acha? A pisalem kiedykolwiek, ze jest inaczej? Kazda rzecz z natury ma plusy i
              minusy. Nawet na Zachodzie znaki nie sa przezroczyste i niejednokrotnie
              zaslaniaja widok. Jest dosyc przypadkow, kiedy do powaznego wypadku dochodzi
              tylko przez to, ze ktos sie odbil od bariery na autostradzie albo uderzyl w znak.


    • jane14 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 10:21
      mejson.e napisał:

      > Pewnie powinienem jechać wolniej, to bym wyhamował...

      I tak byś wyhamował, gdybyś podjął decyzje o hamowaniu, gdy on zaczął wjeżdżać
      (na oko 30 metrów przed tobą) i było już jasne że wymusi. Zdecydowałeś się na
      omijanie OK tylko nie dorabiaj ideologii do tego. Gdybyś jechał szybciej i
      wymijanie by ci nie wyszło !

      > Ale już wcześniej wykazano, żem pirat...

      Sam wykazałeś, pytanie tylko co z tym chcesz zrobić, nadal uważać że jesteś w
      porządku, a winni są zakonnicy, czy zacząć jeździć mniej "efektywnie"...
      A przy okazji kiedyś ci pisałem kiedy w świetle prawa nie popełnia się
      wykroczenia/przestępstwa. Pamiętasz ? Przeczytałeś te paragrafy? Właśnie one
      miałyby tu zastosowanie o ile ... rzeczywiście nie było innego wyjścia jak
      wyprzedzać.
      PS Widzisz analogie do tego zdarzenia z autobusem Edka ?
      • hanni Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 11:08
        jane14 napisał:

        > I tak byś wyhamował, gdybyś podjął decyzje o hamowaniu, gdy on
        > zaczął wjeżdżać (na oko 30 metrów przed tobą) i było już jasne że
        > wymusi.

        Tez tak sadze, choc mogloby byc krytycznie dla mejsona o tyle, ze moze musialby
        dac ostro po hamulcach.

        > Zdecydowałeś się na omijanie OK tylko nie dorabiaj ideologii do tego.

        Tez odnosze wrazenie, ze wyprzedzenie nie bylo konieczne. Ale moge sie mylic bo
        tylko szacuje i odleglosc (jakies 30m) i predkosc mejsona (<60 km/h)

        > Gdybyś jechał szybciej i wymijanie by ci nie wyszło !

        Przy +30 km/h byloby z cala pewnoscia bez porownania krytyczniej.
        Choc sa tacy, ktorzy uwazaja, ze wtedy w ogole nie doszloby do krytycznej
        sytuacji bo.... minalby to miejsce wczesniej :)
        • jane14 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 11:26
          hanni napisał:

          > Przy +30 km/h byloby z cala pewnoscia bez porownania krytyczniej.
          > Choc sa tacy, ktorzy uwazaja, ze wtedy w ogole nie doszloby do krytycznej
          > sytuacji bo.... minalby to miejsce wczesniej :)

          No właśnie a ja się zastanawiam skąd u nich pewność że np. minute wcześniej nie
          włączał się tam na główna jeszcze większy głupek ...
          Widać dar jasnowidzenia maja, tylko go skrzętnie ukrywają!
          • tiges_wiz Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 13:46
            ty jesnes jasnowidz i przewidujesz wszelkie zagrozenia, to ja tez moge .. a co :)
            • jane14 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 13:54
              tiges_wiz napisał:

              > ty jesnes jasnowidz i przewidujesz wszelkie zagrozenia, to ja tez moge .. a co
              > :)

              Jest pewna różnica. Ja przewiduje zagrożenia, ty przewidujesz że ich nie będzie.
              Niby niewielka różnica ale ...
              Ja jak się pomylę nic się nie stanie. Ty musisz być już na 100% nieomylny by
              efekt był podobny...
    • nazimno Proba wyjasnienia. 17.07.09, 10:26
      Ogladajac ten film mam wrazenie, ze
      "zafascynowala Cie" sama obserwacja
      i to wytlumilo tzw. "czujnosc starego czekisty",
      ktory jak wiadomo z literatury NIGDY NIKOMU NIE UFAL
      (nawet sobie samemu).

      Sa takie chwile, jest to zjawisko znane
      psychologom, ze w pewnych sytuacjach
      nasze postrzeganie otoczenia zaczyna nas
      absorbowac tak intensywnie, ze mechanizm
      natychmiastowej reakcji ulega oslabieniu
      i wtedy zupelnie irracjonalnie przestajemy
      wlasciwie reagowac, choc moglibysmy to zrobic,
      bo czasu na to bylo dosc.

      Widzac go mogles zalozyc, ze zrobic tez moze glupote.
      No i zrobil.

      Czyli "starzy czekisci" sa w takich przypadkach gora.

      Czyli:

      NIE - dla "zasady ograniczonego zaufania",

      ale

      TAK - dla "zasady nieograniczonego braku zaufania".


      PS
      Miales szczescie, chlopie.
    • habudzik Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 10:36
      ...ale skoro wspomniałeś juz o pisractwie to napiszę cos jeszcze : gdybyś
      zachował się jak każe KD to zdążyłbyś wyhamować nie mogąc ominąć barana .
      • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 11:25
        KD (zakładam, że chodzi o ustawę "prawo o ruchu drogowym", a nie na
        przykład Korea Demokratyczna) zakłada, że w obszarze zabudowanym
        jeździ się 50km/godz. - chyba, że znaki stanowią inaczej. Znaki nie
        stanowiły inaczej.
        • habudzik Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 20:32
          kozak-na-koniu napisał:

          > KD (zakładam, że chodzi o ustawę "prawo o ruchu drogowym", a nie na
          > przykład Korea Demokratyczna) zakłada, że w obszarze zabudowanym
          > jeździ się 50km/godz. - chyba, że znaki stanowią inaczej. Znaki nie
          > stanowiły inaczej.

          No tak , gdybyś nie mylił KD z inna KD to wiedział byś że oprócz znaków (
          zmieniajacych cokolwiek ) sa jeszcze postanowienia ogólne o treści : "jak się
          zbliżasz do... to postaraj się zrozumieć i np zwolnij... lub zachowaj sił ile
          trza .... itd.itp .
          Oznacza to że przejazd przez zalesiony kawałek nie może być tak samo frywolny
          jak przejazd kole przystanku , wysepki , przejścia , gimbusa itd, itp bez
          względu nawet na to czy zajeb....i znak ograniczenia predkości czy nie .
    • emes-nju Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 11:28
      mejson.e napisał:

      > Pewnie powinienem jechać wolniej, to bym wyhamował...

      Przede wszystkim powinienes PRZEWIDZIEC i DOSTOSOWAC.

      Ty piracie ;-)
    • starypryka Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 11:35
      mejson.e napisał:

      > LINK
      >
      > Pewnie powinienem jechać wolniej, to bym wyhamował...

      Ciekawe dlaczego do pewnej grupy wypowiadającej się na tym forum nie może jedno
      dotrzeć.
      A mianowicie to że dzięki zachowaniu prędkości autor filmu nie doprowadził do
      zgrzytu gniecionej blachy. Mógł ominąć/wyprzedzić, mógł zahamować (nie wiedzieć
      dlaczego nie wybrał tej opcji). Gdyby zaś jechał szybciej nie dostosowując,
      najprawdopodobniej nie miałby wyboru tylko przylałby w zadek lub w boczek
      wymuszającemu lub sam by został potraktowany strzałem w bok.

      > Ale już wcześniej wykazano, żem pirat...
      >
      > Pozdrawiam,
      > Mejson
      • nazimno pewnie dlatego: 17.07.09, 12:00
        """"
        Mógł ominąć/wyprzedzić, mógł zahamować (nie wiedzieć
        dlaczego nie wybrał tej opcji).
        """

        https://forum.gazeta.pl/forum/w,510,97937912,97947134,Proba_wyjasnieni
        a_.html
        • starypryka Re: pewnie dlatego: 17.07.09, 12:26
          Dla mnie ten przykład jest najlepsza pochwałą rozsądku na drodze w wykonaniu
          autora filmu.

          A nie hamował pewnie dlatego żeby mu się kamera nie omsknęła ;)
    • inguszetia_2006 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 12:18
      Witam,
      Po co miałbyś hamować, jak miałeś kawał asfaltu na unik?
      Wszyscy tylko hamować chcą i hamować, a hamowanie to ostatnia deska
      ratunku raczej niż "sposób na". Takie jest moje zdanie w tym temacie.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • starypryka Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 12:24
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Po co miałbyś hamować, jak miałeś kawał asfaltu na unik?
        > Wszyscy tylko hamować chcą i hamować, a hamowanie to ostatnia deska
        > ratunku raczej niż "sposób na". Takie jest moje zdanie w tym temacie.
        > Pzdr.
        > Inguszetia

        Dla średnio przeciętnego statystycznego kierowcy bezpieczniejszym manewrem jest
        hamowanie (nawet zakończone unikiem) niż omijanie/wyprzedzanie.

        Ale zapominam o jednym, że manewr hamowania uwłacza polskiej godności narodowej.
        Jak mawiają od mądrości do tchórzostwa droga jest bardzo bliska.
    • hanni No wlasnie mejson... Pytanie 17.07.09, 12:39
      Co zrobilbys, gdyby facet wpadl w panike na twoj widok i stanal po prostu w
      poprzek? Takie rzeczy sie zdarzaja.

      Sam juz kiedys przezylem cos podobnego.
      • kozak-na-koniu Re: No wlasnie mejson... Pytanie 17.07.09, 12:48
        A co by było, gdyby znaki zasłoniły widok nie tamtemu, tylko
        mejsonowi i gdyby mejson jechał 30km/godz, ale na skrzyżowaniu
        znalazł się później, a tamten jechał 80km/godz.?
      • mejson.e Re: No wlasnie mejson... Pytanie 17.07.09, 14:24
        hanni napisał:

        > Co zrobilbys, gdyby facet wpadl w panike na twoj widok i stanal po prostu w
        > poprzek?

        Odpowiem szczerze - nie wiem.
        W pracy ma blokadę na youtube, więc nawet nie mogę sobie odświeżyć pamięci swoim filmem (zrobię to w domu), ale o ile pamiętam w tamtej chwili ta decyzja po prostu wydała mi się najlepsza.
        Jeśli stanąłby dęba to pewnie skosem, nie prostopadle, więc nie zablokowałby całej jezdni i mógłbym go wziąć od ogona.

        Analiza sytuacji za pomocą filmu na pewno jest lepsza od analizy relacji mówionej/pisanej ale pewnie nie oddaje pełnego obrazu sytuacji bardzo złożonej.

        Kamera pokazuje tylko wycinek obrazu, szczególnie bez szerokiego kąta, jak ta na filmie.

        Nie wszystko jestem w stanie opisać, pamiętać, a nawet uświadomić sobie - tak wiele się dzieje w każdej sekundzie, że dokładna relacja ze swoich działań i zamiarów jest po prostu niemożliwa.

        Nie wiem ile wyrachowania, chłodnej kalkulacji a ile podświadomych odruchów i na końcu szczęścia zdecydowało o finale tego zdarzenia.

        Na szczęście finałem zdarzenia nie było zderzenie...

        I to chyba najważniejsze.;-)

        Z drugiej strony, gdyby doszło do kolizji a nie byłoby filmu, jaki byłby werdykt policji/sądu na temat odpowiedzialności za zdarzenie?

        Czy Warszawiak jechał służbowym samochodem przez prowincję za szybko, czy prowincjusz nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu Warszawiakowi?

        "Noga z gazu, Panie Kierowco!"

        Takie rzeczy sie zdarzaja.
        >
        > Sam juz kiedys przezylem cos podobnego.

        Ja też... ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
        • hanni Re: No wlasnie mejson... Pytanie 17.07.09, 15:52
          mejson.e napisał:

          > Odpowiem szczerze - nie wiem.
          > o ile pamiętam w tamtej chwili ta decyzja po prostu wydała mi się najlepsza.

          Tez nie wiem, co bym zrobil ale przypuszczam, ze raczej dalbym po hamulcach,
          choc moze zrobilbym podobnie jak ty. Gosc byl zupelnie nieobliczalny.

          > Jeśli stanąłby dęba to pewnie skosem, nie prostopadle, więc nie zablokowałby ca
          > łej jezdni i mógłbym go wziąć od ogona.

          Mozliwe. Droga jest w tym miejscu dosyc szeroka. A nawet, gdybys go przybral to
          byloby to lepsze od uderzenia prosto w bok.

          > Czy Warszawiak jechał służbowym samochodem przez prowincję za szybko, czy prowi
          > ncjusz nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu Warszawiakowi?

          Ale z jednym chyba sie zgodzisz, ze twoja predkosc nie byla bez znaczenia. Moge
          sie mylic ale oceniam ja gdzies w okolicach 50-60 a dystans do podjecia decyzji
          i hamowania na jakies 30 metrow.
          Przy takiej predkosci miales calkiem dobre szanse na wyjscie z tego bez szwanku.
          Przy 90-100 km/h w takiej sytuacji (30 metrow do przeszkody) mialbys bez
          porownania gorsze karty.
    • edek40 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 13:15
      Mejson, nie masz wyjscia. Zaczynasz robic za pirata. Zamontuj dwie kamery i krec
      rowniez predkosciomierz. W takiej wytuacji, jaka zalaczyles jedynym slusznym
      wyjsciem bylo wpakowac sie w tego gosc z escorta. Gdybys jechal powoli nikt na
      tym forum nie mialby argumentow, ze podjales zla decyzje :)
      • jureek Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 13:32
        edek40 napisał:

        > Mejson, nie masz wyjscia. Zaczynasz robic za pirata. Zamontuj dwie kamery i kre
        > c
        > rowniez predkosciomierz. W takiej wytuacji, jaka zalaczyles jedynym slusznym
        > wyjsciem bylo wpakowac sie w tego gosc z escorta. Gdybys jechal powoli nikt na
        > tym forum nie mialby argumentow, ze podjales zla decyzje :)

        Na jakiej podstawie piszesz takie teksty? Chyba nie na podstawie tego wątku.
        Jakoś nie widzę w nim zarzutów wobec Mesjona, że jest piratem i że jechał za szybko.
        Jura
        • edek40 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 15:52
          > Na jakiej podstawie piszesz takie teksty?

          Ech, to przez upal. Moj prog odpornosci na dzielenie wlosa po wielokroc jest sporo nizszy. Mejson zalaczyl filmik, na ktorym pokazal jak zajechano mu droge. Swieci tego forum zaczeli mekolic na temat hamowania itp. To siem leciutko zjezylem. Mejsonowi gosc w escorcie wyjechal absolutnie nagannie i to jest najwazniejsze. To, jaka podlal na drodze decyzje jest mniej istotne, poniewaz tylko on tam byl. Obraz z kamery jest bardzo znieksztalcony i jedyne, co jest w 100% pewne, to wlasnie zajechanie drogi. W sumie o czym tu pisac? Co najwyzej o tym, ze mejson nie staranowal pirata drogowego i za to nalezy mu sie medal. Albo, ze tacy piraci to klasyka polskich drog powiatowych.

          Ta dyskusja przypomniala mi zawila dyskusje, ktora rozpetala sie po moim opisie (niestety tylko opisie) pana powolnego jego nieznajomosci przepisow.
          • jane14 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 17:18
            edek40 napisał:

            > Mejsonowi gosc w escorcie wyjechal absolutnie nagannie i to jest najwaznie
            > jsze.

            A ja myśle że dla Mejsona przynajmniej że wyszedł z tego bez szwanku...

            > To, jaka podlal na drodze decyzje jest mniej istotne, poniewaz tylko on tam byl.

            A i owszem ale dla tych co nie byli, a może też maja zamiar z takich i podobnych sytuacji wychodzic bez szwanku rozważanie jakie decyzje bezpieczniej podejmowac nie jest może bez sensu...

            > Obraz z kamery jest bardzo znieksztalcony i jedyne, co jest w 100% pewn
            > e, to wlasnie zajechanie drogi.

            A ja myśle że twoje spojrzenie jest o wiele bardziej zniekształcone...

            > W sumie o czym tu pisać? Co najwyzej o tym, ze
            > mejson nie staranowal pirata drogowego i za to nalezy mu sie medal.

            Mysle że Mejson jest skromniejszy w swojej ocenie ale medal mu możesz dać. Tylko by być sprawiedliwym musiałbyś ten medal dać temu swojemu "z zakonu" a sytuacje miał trudniejszą bo droga z naprzeciwka wolna nie była ....

            > Ta dyskusja przypomniala mi zawila dyskusje, ktora rozpetala sie po moim opisie
            > (niestety tylko opisie) pana powolnego jego nieznajomosci przepisow.

            Tez ubolewam, ze tylko po opisie ale pocieszające ze analogie widzisz...
      • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 13:52
        edek40 napisał:

        > rowniez predkosciomierz. W takiej wytuacji, jaka zalaczyles
        jedynym slusznym
        > wyjsciem bylo wpakowac sie w tego gosc z escorta.

        Tylko realizując sprawę w praktyce niech pamięta, że koniecznie
        trzeba wmelbować się w bok - bo wtedy w ogromnej większości jest
        wymuszenie i wina tego, coo wymusił. Należy odpowiednio operować
        prędkością.:)))
    • rapid130 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 19:02
      Ostatnio miałem zbliżoną, ale groźniejszą sytuację poza obszarem
      zabudowanym.

      Też wyjeżdżało z lewej.
      Też było białe.
      Też wymusiło pierwszeństwo, choć miało przyzwoitą widoczność.

      Jako pierwszy wjechał jednak MB W124, skłaniając mnie do zdjęcia
      nogi z gazu i przygotowania do hamowania.

      Potem wysunęło dziób to białe -> Toyota Corolla.
      To "cuś za wolantem" popatrzyło, zastanowiło się i...

      ...jednak postanowiło wjechać.

      I - przyznam się - to mnie dość konkretnie zaskoczyło.
      Bo w ten sposób Toyota wjechałałby bezkolizyjnie przez ciągnik
      rolniczy, a ja właśnie wytracałem prędkość ze 100 do 80 km/h.

      Najgorsze, że to "cuś" moment później pożałowało swojej decyzji.
      I stanęło ni w pięć, ni w dziewięć w poprzek obu pasów na środku.

      Aj, nie pamiętam kiedy ostatnio tak mi opony ćwierkały, rozpaczliwie
      czepiając się jezdni (na szczęście suchej) i drażniąc ABS.

      Dawno tak długo nie trzymałem wciśniętego klaksonu. :XXXXXXXX
      Całe 2-3 sekundy z 80 km/h do niemal zera.

      Zaczynam dojrzewać do teorii, że po PL warto jeździć z mini-kamerką
      w aucie, celującą naprzód, zrzucającą obraz z całej podróży na
      twardziela.

      Tak ma wszelki wypadek, żeby potem mieć argumenty do ewentualnej
      dyskusji, kto zawinił.
      • starypryka Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 19:13
        Też miałem taki przypadek, tyle że z prawej, tyle że w mieście i tyle że miałem
        aż 50km/h i tyle że nie miałem ABS.
        Ale efekt był taki:

        > Najgorsze, że to "cuś" moment później pożałowało swojej decyzji.
        > I stanęło ni w pięć, ni w dziewięć w poprzek obu pasów na środku.

        Ja z kolei tyle niebieskiego dymu z opon dawno nie widziałem. Ale też:

        > Dawno tak długo nie trzymałem wciśniętego klaksonu. :XXXXXXXX

        Nogi miętkie jak z waty bo nie więcej niż metr został.

        Ale na koniec nad jednym się zastanowiłem czy czasem te dwa fakty:

        > I stanęło ni w pięć, ni w dziewięć w poprzek obu pasów na środku.
        oraz:
        > Dawno tak długo nie trzymałem wciśniętego klaksonu. :XXXXXXXX
        nie miały ze sobą jakiegoś związku?
        Zazwyczaj w takich sytuacjach mam odruch trąbienia (chyba że jadę samochodem z
        durnymi przyciskami od klaksonu) i zazwyczaj pomagało. A wtedy? zy czasem nie
        spowodowało paniki i zatrzymania się na środku drogi?
        • rapid130 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 19:37
          starypryka napisał:

          > > nie miały ze sobą jakiegoś związku?

          Mogło, ale nie w tym przypadku.

          Bo mocne zaskoczenie sprawiło, że zacząłem awaryjne hamowanie (i
          zdzieranie klaksonu) jednak z pewnym opóźnieniem.

          Ta zwłoka trwała tyle co "k....aaa!" + niecałe pół sekundy.
          ;)))))))

          Zatrzymanie białego na środku nastąpiło plus/minus w tym samym
          momencie, co zaczęło się moje trąbienie.

          Wyglądąło jakby Toyota po ostrym ruszeniu, czknęła i straciła dech
          na środku krzyżówki. Bo też znów ruszyła, zanim się zatrzymałem.

          Na szczęście wynalazek, którym jeżdżę od stycznia (zrobiliśmy 15
          tys. km, więc to jeszcze niepełna znajomość) wykazał się, lepszymi
          hamulcami, niż od niego oczekiwałem.

          Na końcu wypracował mi rezerwę o długości amerykańskiego krążownika,
          chociaż już ten moment wcześniej już mi się ciepło zrobiło i włoski
          ustawiały na sztorc i byłem gotów "narobić w zbroję".
          Organizm załączał Pre-Crash Mode. :PPPPPPP

          Generalnie nie trąbię w takich momentach, ale naszła mnie
          niesamowita mieszanina zaskoczenia i złości zarazem..... :X

          Post factum sam uznałem, że nie było jeszcze bezpośredniego
          zagrożenia bliskim spotkaniem trzeciego stopnia, skoro znalazł się
          czas na włączenie trąb jerychońskich. :P
          • mejson.e Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 17.07.09, 22:34
            rapid130 napisał:


            > Na szczęście wynalazek, którym jeżdżę od stycznia (zrobiliśmy 15
            > tys. km, więc to jeszcze niepełna znajomość) wykazał się, lepszymi
            > hamulcami, niż od niego oczekiwałem.
            >
            > Na końcu wypracował mi rezerwę o długości amerykańskiego krążownika,
            > chociaż już ten moment wcześniej już mi się ciepło zrobiło i włoski
            > ustawiały na sztorc i byłem gotów "narobić w zbroję".
            > Organizm załączał Pre-Crash Mode. :PPPPPPP

            Xantia ma wyjątkowo skuteczne hamulce.
            Może to kwestia hydropneumatycznego zawieszenia - optymalnie rozkłada siły na koła?

            Dekadę temu kolega zadymił xantią ze 140 do 0.
            Wyhamował, ale opony do wyrzucenia - zrobiły się "klocki" - starło je na
            stycznej i wibrowały jak czołgowe gąsienice.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            • rapid130 Re: Wyprzedzałem na podwójnej ciągłej... 19.07.09, 02:25
              mejson.e napisał:

              > Xantia ma wyjątkowo skuteczne hamulce.
              > Może to kwestia hydropneumatycznego zawieszenia - optymalnie rozkłada
              > siły na koła?

              Tak wygląda.

              Druga wielka zaleta hydrohamulców, to styl pracy.

              W podbramkowych momentach zachowują się, jakby miały dobrego
              nienachalnego asystenta hamowania.

              Wydaje się, na granicy pewności, że dystrybutor ciśnienia w układzie
              hamulcowym - z czystej, hydromechanicznej bezwładności - aplikuje
              wyższą siłę hamowania przy błyskawicznym ruchu pedału hamulca, niż przy
              łagodnie i stopniowo narastającym ruchu, do tego samego pułapu na
              końcu.

              Jednocześnie zachodzi paradoks.

              Wysokociśnieniowe hamulce [tego hydropneumatyka] w
              kategorii "progresywność i subtelność hamowania" - bezcennej podczas
              jazdy w stylu "Państwo piją szampana na tylnej kanapie [i biada jak się
              coś im uleje]" - są mistrzami.

              Tymczasem, tradycyjne hamulce w paru znanych mi samochodach koncernu
              PSA reagują wręcz histerycznie na byle trącenie. WTF? :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja