nokian1
08.08.09, 16:57
Jade dzis do roboty, jak co rano. Przez kilkanascie kilometrow jedzie za mna nowa 407. Za kierownica - elegancka paniusia. Co chwila przeglada sie w lusterku albo rozmawia przez telefon. Na swiatlach poprawia sobie makijaz, w miedzyczasie cos zre. Na droge i na mnie patrzy sie najmniej.
Tydzien temu ktos mi walnal w zderzak pod sklepem i stlukl jeszcze swiatla.
W koncu nie wytrzymalem, wypatrzylem dobry moment, i dalem po hamulcach.
Mamy: ja - odpowiednia sume od paniusi na nowe czesci, ona (dosc mila mloda kobieta) - lekcje na przyszlosc. Ponadto, cos mi sie wydaje, ze to nie koniec tej znajomosci :)